Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Do zatrwożonych, wątpiących i słabych
Autor: Jan Szczepankiewicz, śr, 20/08/2008 - 07:26
Nie bez powodu cytuję na początek fragment listu Św. Bernarda z Clairvaux. Tekst został napisany w konkretnej sprawie i zawiera zwroty skierowane wprost do „dezerterującego” Roberta, ale posiada niezwykle uniwersalną wymowę. Wspomniany w nim „owoc poprawy życia” jest możliwy dzięki jednej z najbardziej charakterystycznych cech ludzkiej duszy, jaką jest zdolność do refleksji w momentach przełomowych. W takim to przełomowym momencie znajdują się obecnie Polacy, ich narodowe państwo, oraz święty Kościół Wiele ostatnio słychać narzekań, że we współczesnym świecie trudno jest być podmiotem zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i narodowym. Samo biadolenie jest już haniebne, lecz jeszcze gorzej znajduję przyczyny tego opłakanego stanu, któremu wielu Polaków się poddaje. Powinność trwania, doskonalenia się i dawania odporu złu ma charakter powszechny, a przy tym nieodwołalny. Każdy stan realizuje swoje obowiązki w inny sposób, bo pomieszanie nie sprzyja porządkowi zaleceń i rozliczaniu zobligowanych. Każdy człowiek powinien żyć w trzech wspólnotach naturalnych, o nie dbać i nie wyrzekać się ich pod żadnym pozorem. Jest rzeczą oczywistą, że chodzi tu o wspólnoty - rodzinną, narodową i religijną. Usprawiedliwienia zwłaszcza te, które wykraczają poza sposób, a dotykają samej istoty zobowiązania sprawiają, że jednostka przestaje funkcjonować jako podmiot rzeczywisty, a staje się przedmiotem podstępnych zabiegów wrogów oraz bezwolnym elementem ich planów. Często mamy tu do czynienia z akceptowaną adopcją człowieka odartego z wszelkiej przyrodzonej godności i siły, przez niewolący go podstępnie system. Wielu słabych unika trudu pracy nad sobą, neguje potrzebę obrony wybranej wspólnoty, lub wręcz podejmuje próbę „wyzwolonego” życia, odrzucając konieczny trud i ofiarę. W rezultacie stają się niezależni – inaczej, wolni – inaczej, zbawieni zaś - wcale. Jakże złudna jest nadzieja, że porzuciwszy obszary walki można się ustrzec skutków zniszczeń tego, co człowieka tworzy i pozwala mu właśnie być traktowanym, jak podmiot. Największą jednak głupotą jest oszukiwanie siebie oraz innych, że wyborów w ogóle dokonywać nie trzeba, bo będąc neutralnym oraz uległym uniknie się konfliktów i uzyska zezwolenie na spokojną egzystencję – poza religią, poza polityką, poza dylematem moralnym. Dla zachowania podmiotowości konieczna jest nieugięta obrona prawdziwej wolności i własnej tożsamości, a tej unika dzisiaj zbyt wielu Polaków. Mamy więc do czynienia ze szczególnym przypadkiem dezercji, jakże brzemiennym w skutkach. Zarówno w wymiarze duchowym, jak i materialnym dobro realizowane jest w opozycji do zabiegów zmierzających do zastraszenia, zdezorientowania i wydziedziczenia osoby ludzkiej, ze wszystkiego co jej przynależy. Obok naturalnej konkurencji zawsze występować będą działania zmierzające do zniewolenia, czy wręcz unicestwienia ludzkich ciał, umysłów i dusz. Podobnie rzecz się ma z zasadami prowadzenia obrony własnych wartości. Czytając dzieła cytowanego na początku Św. Bernarda z Clairvaux - patrona chrześcijańskiego rycerstwa, a przy tym największego autorytetu teologicznego, filozoficznego i politycznego swoich czasów - dochodzimy do wniosku, że świat nie zmienia się w swojej istocie, jedynie zaś przybiera rozmaite kształty. Tak się składa, że właśnie Polacy mają obecnie szansę na przekór rewolucyjnym trendom oraz działaniom historycznych wrogów – zachować Wiarę Ojców i urealnić narodową Wolność. Nie wolno nam jednak zaprzeć się Chrystusa, ani też dokonywać wyboru pomiędzy starymi wrogami, gdy idzie o gwarancje naszej narodowej suwerenności, tożsamości i dobrobytu. Zwróćmy się zatem słowami poety Andrzeja Rybickiego o stosowną opiekę nad naszymi przedsięwzięciami do wspólnego, prawdziwie europejskiego Świętego.
|
Wróg prowadzi wojnę
Wróg prowadzi wojnę propagandową ,nieustanie wmawia nam że musimy oddać swoją wolność i godność państwu, organizacjom międzynarodowym, biurokracji czy ruskim. Nie należy wierzyć wrogowi bo tylko walcząc ma się szanse na sukces.
Autor bardziej zachęca nas,
Autor bardziej zachęca nas, do pogłębionej refleksji, zaniechania biadolenia i swoistej dezercji, oraz doskonalenia się, tzn. dążenia do wielkości i świętości, oraz dawania odporu złu, niż do walki z wrogiem bliżej nie określonym.
Wierzyć chyba należy Bogu, zaufać można ewentualnie przyjaciołom, bliskim i dobrym znajomym, ale nigdy, przenigdy wrogowi !
Pana bardziej interesuje sukces, czy definitywne i pożądane zwycięstwo ?....