40 lat temu "Wyborcza" najechała Czechosłowację

Według „Wyborczej” Czechosłowację najechali Polacy kierowani przez wybrany przez nich suwerenny rząd. Oczywiście, w składzie wojsk napastniczych były jednostki Ludowego Wojska Polskiego, ale decyzja o napaści była podjęta nie w Polsce, a w Moskwie. Podejmowali ją w imieniu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a nie w imieniu suwerennego państwa Polskiego, ludzie, których władza opierała się na obecności w Polsce sowieckich wojsk. Gdyby nie Północna Grupa Wojsk Radzieckich, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza nie rządziłaby pięciu minut.

Może jednak decyzja namiestniczej władzy była zgodna z aspiracjami i pragnieniami polskiego społeczeństwa? Otóż to także nie. Polacy wiele razy i przed sierpniem 1968 i po nim wyrazili swój sprzeciw wobec ustroju i jego metod. Któż więc jest ten my? Bo to ani suwerenne państwo polskie, ani polski naród. Wychodzi więc, że dokonała tego „Gazeta Wyborcza”. Chyba, że „Wyborcza” przyznaje się do komunistycznego rodowodu.

Organ pana Michnika od 20 blisko lat co i rusz usiłuje zawstydzać Polaków rzekomymi „czarnymi kartami” naszej historii. Nie mówię, że takich kart nie ma, ale to nie te, które „odkrywa” „Wybiórcza”. „MichnikZeitung” pomija bowiem zupełnie milczeniem udział części polskich środowisk, szczególnie inteligencji, w aparacie zniewolenia. Milczy na temat fałszerstw ochoczo popełnianych przez luminarzy polskiej kultury i nauki, które były zgodne z aktualną „linią przewodniej siły narodu”. Do szuflady trafiły peany na cześć Stalina napisane przez późniejszą noblistkę, Wisławę Szymborską o zamydlaniu prawdy na temat przeszłości Lecha Wałęsy nie wspominając.

„Wyborcza” wytwarza rzeczywistość, która jest zgodna z jej wizją świata. Stąd haniebne pomówienie żołnierzy Powstania Warszawskiego o mordowanie Żydów. Haniebne tym bardziej, że przecież to właśnie powstańczy Batalion „Zośka” wyzwolił obóz zagłady na Gęsiówce. „Wyborcza” powiela antypolskie kłamstwa przywódcy komunistycznej bandy terrorystów w Getcie, Marka Edelmana, który sam chwalił się tym jak rabował innych mieszkańców Getta i jak dla okupu porwał syna przewodniczącego Rady Żydów. Judenratu.

Ktoś z taką przeszłością, uważający ją za chlubę, nie ma prawa mówić o moralności. „Wyborcza” rozdmuchała oszukańczy tekst J.T. Grossa na temat pogromu w Jedwabnem pomijając zupełnie kontekst historyczny, rolę Niemców i Sowietów w wywołaniu konfliktu, wyolbrzymiając liczbę ofiar itp. Teraz usiłuje zawstydzać nas decyzjami, na które nikt z nas nie miał wpływu, które zostały podjęte nad naszymi głowami.

Jakoś dziwnym trafem te rewelacja pojawiają się za każdym razem wtedy, gdy z jakiegoś powodu Polacy poczują „wiatr w żagle”, odzyskają poczucie godności. Afera z rzekomym mordowaniem Żydów przez powstańców pojawiła się krótko po obaleniu komunizmu. Sprawa Jedwabnego po przyjęciu Polski do NATO i pierwszym udziale GROMu w operacji międzynarodowej.

Nie przypadkiem sugestia, że powinniśmy wstydzić się za Czechosłowację wiąże się ze wzmocnieniem poczucia wartości własnej Polaków po wspólnej interwencji rządu i prezydenta na rzecz Gruzji i przy okazji podpisaniu umowy o instalacji tarczy antyrakietowej. Podobny „zawstydzający” kontekst ma nagonka prokuratury i „Gazety Wyborczej” na żołnierzy z Nanghar Khel. To przecież nie możliwe, żebyśmy nie mieli swoich zbrodniarzy wojennych, skoro wszyscy ich mają.

Społeczeństwem zawstydzonym, niepewnym, pełnym kompleksów łatwiej się rządzi. Wystarczy powiedzieć, że aby zasłużyć na szacunek mamy ratyfikować jakiś traktat i ogół grzecznie ratyfikuje wbrew sobie i swoim interesom, za to zgodnie z kompleksami.

Społeczeństwo dumne i pozbawione kompleksów jest niesterowne. I tego Adam Michnik z kompanami boją się najbardziej.

- - -
Powyższy tekst jest kpiną z tytułu, jaki „Gazeta Wyborcza” i jej peronowo-przystankowy dodatek "Metro" dała swoim materiałom na temat stłumienia Praskiej Wiosny w 1968 roku: „40 lat temu najechaliśmy Czechosłowację”.

Popis

Tytuł jak przystało na brukowca.

Nie czytałem, ale nie ma

Nie czytałem, ale nie ma wątpliwości, że Gomułka był największym i najbardziej niecierpliwym zwolennikiem tej interwencji, a "wkład" żołnierzy pod flagą biało-czerwoną w jej przeprowadzeniu był więcej niz zauważalny...I raczej nie ma sensu mowic, to nie my, to komunisci, bo wyjdzie na to, że za Katyń dzisiejsza Rosja też nie musi mieć sobie nic do wyrzucenia, bo to nie oni, tylko jacyś komuniści...

Jak zawsze miesza pan

Jak zawsze miesza pan pojęcia. Czym innym jest suwerenny rząd danego państwa, nawet będący dyktaturą, a czym innym namiestniczy zarząd podległy władzom obcego mocarstwa. Podobnie jak Królestwa Polskiego (1815-1864) nie uznaje się za legalne i suwerenne państwo polskie, pomimo nazwy i formalnego tytułu polskiego króla przysługującego carowi, tak nie można uznawać PRL za legalne państwo polskie pomimo pozorów niezależności. I tak jak Polska i Polacy nie ponoszą winy i odpowiedzialności za decyzje Mikołaja I, czy Aleksandra II, tak samo nie można obciążać Polaków decyzjami panów Bieruta, Gomółki, Gierka i Jaruzelskiego.
Panowie ci nie reprezentowali interesów polskich, a jedynie interesy własnych stołków i swoich mocodawców z Kremla. Znakomicie kwestię tę analizuje Aleksander Krawczuk w książce "Maraton" pod pozorem opisu systemu zależności jońskich tyranów od króla Persji.

Co do Rosji i Katynia, to po pierwsze, Federacja Rosyjska uznała się za spadkobiercę ZSRR, a po drugie choć totalitarny, zbrodniczy, amoralny i dyktatorski, rząd sowiecki był suwerennym rządem Rosji, którego imperialna polityka była całkowicie akceptowana i popierana przez społeczeństwo. Nawet tak krytyczny wobec sowietów człowiek, jak Aleksander Sołżenicyn, całkowicie akceptował linię imperialną. Ten tok myślenia też zresztą ma długą tradycję. Imperializm rosyjski popierali i "przyjaciele Moskale", czyli dekabryści i wybitni humaniści, jak Dostojewski, i wszystkie nurty zwalczające samodzierżawie. W najlepszym przypadku proponowali oni Polsce autonomię w ramach słowiańskiej wspólnoty narodów lub "nierozerwalny sojusz" (to ostatnie było pomysłem Lenina).

Nie można więc porównywać odpowiedzialności Rosjan za Katyń i odpowiedzialności Polaków z najazd na Czechosłowację. Mogę Czechów przeprosić za Zaolzie, choć moja żona, rodowita ustronianka wyrzuciłaby mnie wtedy z domu, ale nie widzę powodu przepraszania za 1968 rok.

Przepraszanie

"Mogę Czechów przeprosić za Zaolzie, choć moja żona, rodowita ustronianka wyrzuciłaby mnie wtedy z domu, ale nie widzę powodu przepraszania za 1968 rok."

Nie ma powodu do przepraszania Czechów za Zaolzie, bo to oni pierwsi je zajęli w 1920 roku, gdy Polska prowadziła wojnę z bolszewikami. Tam ludność polska stanowiła większość. Dodatkowo jeszcze nie zgodzili się na przepuszczenie do Polski pociągów z bronią i amunicją.

Wiesławie, doskonale o tym

Panie Wiesławie, doskonale o tym wiem, dlatego napisałem, że moja żona, której pradziadek walczył o polskość Śląska Cieszyńskiego i której rodzina żyje po czeskiej stronie, wyrzuciłaby mnie z domu, gdybym za Zaolzie przeprosił. Chodziło mi o różnicę kontekstu: w przypadku Zaolzia mamy do czynienia z działaniem legalnego, suwerennego rządu realizującego rzeczywiste aspiracje narodu. I o takim działaniu możemy rozmawiać w kontekście winy lub niewiny. Natomiast nie można obciążać sumienia narodowego czymś, co tych kryteriów nie spełniało.

A czy to taki znów splendor

A czy to taki znów splendor utrwalac sie w przekonaniu, że my Polacy, jako naród za nic co dotyczyłoby nas w ostatnich stuleciach, czy nas w związku z innymi to - własciwie nie odpowiadamy. Nie odpowiadamy, bo nas nie było na mapach, nie odpowiadamy, bo byliśmy pod Niemcem, nie odpowiadamy, bo potem przyszli ruskie. No to moze odpowiadamy chociaz za to, że dalismy się usunąc z tych map, a potem dalismy się Niemcom i Ruskim...Czy tez nic a nic?

A czy to taki splendor

A czy to taki splendor utrwalać się w przekonaniu, że jesteśmy do niczego i odpowiadamy za całe zło tego świata? Proszę poczytać o technikach psychomanipulacji. Podważanie poczucia własnej wartości jest jedną z nich.

Napisałem zresztą wyraźnie: nie chodzi o to, że Polacy niczego niewłaściwego nie zrobili. Chodzi o to, że nie ponosimy winy za to, czym "Wyborcza" i okolice usiłują nas obciążyć.

Ja się nie czuję

Ja się nie czuję obciązony wiedzą, ze pacyfikowalismy Pragę. w ogóle nie czuję sie obciążony czyms, czego sam nie zrobiłem, lub na co nie było mojego przyzwolenia. I nic tego nie zmieni...Ale słyszałem i czytałem , ze masy wiwatowały, żegnając, a potem witając naszych dzielnych żołnierzy...Mam dziwne wrażenie, ze wbrew dzisiejszemu przekonaniu, Polacy, większośc z nich, nie czuła się wcale obco w PRLu...

i nie czuj się pan

cytuję Sławek:
Ja się nie czuję obciązony wiedzą, ze pacyfikowalismy Pragę. w ogóle nie czuję sie obciążony czyms, czego sam nie zrobiłem, lub na co nie było mojego przyzwolenia. I nic tego nie zmieni...

I o tym właśnie jest mój tekst.

cytat:

Ale słyszałem i czytałem , ze masy wiwatowały, żegnając, a potem witając naszych dzielnych żołnierzy...Mam dziwne wrażenie, ze wbrew dzisiejszemu przekonaniu, Polacy, większośc z nich, nie czuła się wcale obco w PRLu...

Nie wiadomo, czy większość, czy mniejszość. Jakaś część na pewno. I o tym też wspominam. Ale to naprawdę temat na inny tekst.

Czucie...i propaganda

cytuję Sławek:
Ja się nie czuję obciązony wiedzą, ze pacyfikowalismy Pragę. w ogóle nie czuję sie obciążony czyms, czego sam nie zrobiłem, lub na co nie było mojego przyzwolenia. .......

Mam dziwne wrażenie, ze wbrew dzisiejszemu przekonaniu, Polacy, większośc z nich, nie czuła się wcale obco w PRLu...


A ja czuję się obciążony... pacyfikacją i naszym zniewoleniem, oraz okresleniem "my". Podobne spustoszenie w głowach moich rodaków robi obecna propaganda i jej aktywiści. Pewne podziały istnieją nadal choć są skrywane. Ten utajony podział sprawia, że łatwo nami manipulować. Bulwersujące jest zwłaszcza, kiedy modelowani jesteśmy konsekwentnie na "nowy obraz" a pewne środowiska wypowiadają się nadal w imieniu wszystkich Polaków.

To jest: Ireneusz

Technik psychomanipulacji

może pan z takim właśnie rozmawia?
Zawsze pan Sławek podważa poczucie jakiejś wartości :)

logika...Panie Sławku

Konsekwentnie powinien Pan obciążyć Polaków za represje i mordowanie AKowców, w latach późniejszych księży... tłumienie krwawe protestów w Gdańsku i Poznaniu, albo pacyfikację kpalni "Wujek"...etc. Można wymieniać sporo. Nie ma co więc mówić że to "oni", lecz my sami. Tak?

To jest: samograf

Za późno

Nie jestem pewien, że pan Sławek w tej materii jeszcze coś powinien. Nie jestem wcale przekonany, że ma takie zamiary. To, czego pan się od niego domaga, wykonał już wcześniej Pat Buchanan:

http://www.prawica.net/node/13303#comment-268246

Moge tylko powiedziec, że

Moge tylko powiedziec, że przyznanie sie do czegoś, co było, a nie jest nie musi iść w parze ze współczesnym poczuciem winy...Pewnie, że my sami sie rżnęliśmy, a kto, Duch Święty?

No widzi Pan...

Propaganda leci w najlepsze...
zacieranie różnic i utajonych podziałów jest jednym z jej priorytetów.
Pan np. może czuć się obywatelem świata a ja nie muszę. Warto pewne różnice dostrzegać i zachować, nawet tak drobne w porównaniu z istotniejszymi- nie sądzi Pan?
Jeżeli ktoś jest Niemcem, Żydem bądz komunistą będę go szanował, jeżeli On będzie szanował mnie jako Polaka. Nie lubię więc natrętnej i pogardliwej propagamdy modelującej tożsamość Polaków stosownie do potrzeb -nie identyfikuję się z określeniem "MY" wypowiadanym przez propagandzistów i nadzorców z nadania po 45 roku - "wiecznie żywych".
PS
Z tym samozwańczym i zakłamanym tworem pozującym na "Ducha Świętego" Polaków coś jest... mogę się nawet zgodzić z uwagą o "rżnięciu"... że to ten, całkiem realny "duch"... i duchota (duszność).

Pan mi najpierw wytłumaczy,

Pan mi najpierw wytłumaczy, jak mozna "zacierać UTAJONE podziały"? Zresztą w ogole nie za bardzo rozumiem, o co akurat tutaj panu chodzi. Czy ja mówię, jako MY...gdzieś napisałem, że będę kogos szanował, jeśli on mnie nie szanuje? Co to za "samozwańczy twór pozujący na Ducha Świetego"? Jaśniej trochę, jeśli łaska...

Rozumie Pan doskonale

Na Ducha(prawie świętego) Polaków pozują ludzie... Gazety Wyborczej?... to duże uproszczenie, ale wymowne.
Słowo "duch" nabiera tu szczególnego znaczenia, wszak w Polsce nie ma mniejszości żydowskiej, choć sam Michnik nie ukrywa swej tożsamości.
Utajone (skryte) podziały istnieją i już powyższe może o tym świadczyć.
Wolałbym, żeby Michnik i jemu podobni przemawiali we własnym imieniu nie modelując pojęcia "Polak" stosownie do własnych potrzeb. Nie mam nic do tego jak kształtuje się "nowoczesna tożsamość żydowska" i inne, ale Polacy, jako Naród, mają prawo do własnej i do choć minimum przyzwoitego szacunku.

PS
Podążając za Pana rozumowaniem z wcześniejszej wypowiedzi:
skoro w Getcie Warszawskim nadzór stanowiła policja żydowska, a w Oświęcimiu do kapo należeli także Żydzi, możnaby stwierdzić, że Żydzi unicestwiali i mordowali sami siebie. Nie uważam Pana jednak za kretyna i na takie stwierdzenie sobie nie pozwolę- czy można prosić o odwzajemnienie?

Jaki sens ma przyznawanie

Jaki sens ma przyznawanie się do czegoś, czemu nie czuję się winny? No to mogę być tylko dumny lub przynajmniej akceptować ten fakt. No, ale chyba nie o to panu chodziło.

Jeśli według pana jednostki NKWD, to my sami, to gratuluję wyników w nauce. Jak już napisałem: kompletne mieszanie pojęć.

Jaki sens? W imie prawdy,

Jaki sens? W imie prawdy, chocby. Zdarzyło się Jedwabno. Niejedno zresztą...No i co? Moja wina żadna i ja sie tego nie wstydzę, bo mnie nie dziwi, że w warunkach wojny i bezprawia dochodzi do bestialskich porachunków wśród skonflikowanych i podjudzanych stron...

Jednostki NKWD, jednostami NKWD, ale niech pan nie opowiada głupot, że nowy powojenny ład wiekszosc Polaków mierził...Fabryki przejmowano z entuzjazmem, a ziemię przyjmowano z nabożeństwem...Nie tylko na propagandowych filmach pierwsze plony zbierano, a pierwsze domy stawiano - ze śpiewem na ustach, a po zlikwidowaniu " bandy" w niejednej wsi pluło się na trupy...

Propagandowe tworzenie faktów

Proszę nie tworzyć jakiś dziwnych faktów, łącząc nieprzystawalne.
Za chwilę bedziemy przekonywani, że złodziejstwo pookrągłostołowe było dokonywane przy pełnym entuzjaźmie całego Narodu.
Z Jedwabnem wydaje się nie tyle głupie i nieszczere, co niesmaczne.

Ale co pan chce udowodnić?

Ale co pan chce udowodnić? Że Polak Polakowi, ani nikomu innemu nie zrobi krzywdy? Jak ma okazję i wystarczające poczucie bezkarnej siły - to zrobi. Do stoczniowców i górnikow Rosjanie strzelali? Do Czechów strzelali nie Polacy? Tylko kto? Że to się nie liczy, bo nie mieli demokratycznego mandatu? Kpiny sobie pan urządza?

Kpiny

Kpiny, to sobie Pan urządza. Leci Pan na całego.
Nie muszę chyba powtarzać tego co napisałem wcześniej

brednie

cytuję Sławek:
Jaki sens? W imie prawdy, chocby. Zdarzyło się Jedwabno. Niejedno zresztą...No i co? Moja wina żadna i ja sie tego nie wstydzę, bo mnie nie dziwi, że w warunkach wojny i bezprawia dochodzi do bestialskich porachunków wśród skonflikowanych i podjudzanych stron...

Nie odróżnia pan stwierdzenia, że jakiś fakt zaistniał od przyznawania się do niego. Przyznawanie się zakłada przyjęcie odpowiedzialności, a za tym automatycznie idzie ocena moralna. Przyznanie się może mieć kontekst skruchy, jak i dumy. Nie ma jednak opcji obojętnej, co pan sugeruje.

cytat:

Jednostki NKWD, jednostami NKWD, ale niech pan nie opowiada głupot, że nowy powojenny ład wiekszosc Polaków mierził...Fabryki przejmowano z entuzjazmem, a ziemię przyjmowano z nabożeństwem...Nie tylko na propagandowych filmach pierwsze plony zbierano, a pierwsze domy stawiano - ze śpiewem na ustach, a po zlikwidowaniu " bandy" w niejednej wsi pluło się na trupy...

Bardzo ciekawy chwyt erystyczny: opisanie prawdopodobnego kontrargumentu i zakwalifikowanie od razu jako "głupota". Niestety, wobec znanych obecnie faktów jak wynik referendum i wyborów, czy też zasięg podziemia niepodległościowego oraz sprawa masowych antykomunistycznych strajków robotniczych w... 1946 roku, muszę stwierdzić, że głupoty rodem z komunistycznej propagandówki wypisuje pan.

To jest: RemWM

Gratulacje dla Pana Maćka

W pracy słyszałm o tym tekście w GW. Chciałm po powrocie do domu tekst skomentować. Dzięki, że mnie Pan wyręczył. Natomiast pragnę przypomnieć długi, histeryczny tekst zamiesczony na kilku stronach GW zaraz po 15 sierpnia, święcie WP RP w 2007 roku, w którym to tekście jakiś student dziennikarstwa przestrzegał przed organizowaniem defilad Wojka Polskiego, bo widomo, że ci żołdacy kaczyzmu moga każdej chwili załomotać kolbami w jego drzwi i siłą wcielić do wojska, a on nie chce mieć nic wspolnego z WP i ostrzega przed defiladą, która jest pocżątkiem faszystowskiego zamachu stanu, itd przez resztę "dzennikarskiej" kobyły. Czy w tym roku też GW obawiało się defilady WP? Jakie są dalsze losy tego wunderkinda z ulicy Czerskiej?

Remigiusz Włast-Matuszak

Szczerze mówiąc, nie

Dziękuję. Szczerze mówiąc, nie śledziłem tematu defilady, choć aktualnie codziennie służbowo przewalam stertę gazet (brrr).

To jest: Krzysztof Laskowski

Racja.

Autorytety moralne straciłyby autorytet, gdyby nie mitologia. Taki sam mit przerabiały te autorytety w związku z wydarzeniami marcowymi.

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

Wklad Gomolki do intrwencji w Czechoslowacji

Pegas Ja tez slyszlem w 68 plotki ze Gomolka, ktory podobno mial sie spotkac pokryjomu z Dubczekiem nie tylko ze nie pomogl ,ale gorliwie namawial Leonida do interwencji,ale moze to plotka,a to ze bylismy pod okupacja to tez prawda.Pozdrawiam.

To jest: samograf

A ja słyszałem trochę inaczej

Mianowicie, że najwięcej naciskał Walter Ulbricht, a Gomułka mu z wielkim entuzjazmem wtórował. A poza tym mówiono, że gensek Breżniew obu zgredów serdecznie i organicznie nie znosił, bo mentorowali i moralizowali nieustannie.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.