Zamiast Wojska Polskiego - agencja ochrony

Wydarzenia na Kaukazie mają taką zaletę, że zamilkli liczni mędrcy głoszący nie tak dawno, nic nam nie zagraża i wojny na pewno nie będzie. No bo nawet niemiły Putin będzie groził i straszył "gazrurką", ale tanków to on na pewno nie użyje. I okazało się, że Miszka nie tylko gazy puszcza, ale potrafi też błysnąć kłami. Do tego zdaje się nie robi sobie zbyt wiele z bojaźliwych napomnień Zachodu, że tak postępować nie wolno. A tam biadolą ,jakże to, czyż wypada, toż partnerstwo z NATO i współpraca z „wielkim” UE Niemcami i Francja, a i członkostwo Gie8, i do WTO zapraszamy, itp., itd. Zaś sam prez. Miedwiediew to wydawał się być takim miłym pro zachodnim pragmatykiem... a tu masz, bomby zrzuca na głowy Gruzinów.

W Polsce tymczasem jakby nigdy nic zrobimy sobie malutką armię zawodową. Najwyższe czynniki rządowe oświadczyły, że kończymy z poborem do wojska. Armia stanie się wkrótce zawodowa, czyli będą w niej tylko ci, którzy zechcą w niej "zatrudnić się" za pieniądze. Obrona Ojczyzny, jeszcze konstytucyjny obowiązek każdego obywatela, ma być odtąd obowiązkiem zawieszonym. Obywatele zamiast tracić czas na zdobywanie umiejętności niezbędnych w razie wojny, wynajmą sobie grupę wojaków i oni, niczym ochroniarze, będą ich bronić w razie wojny.

Polska jest dość dużym państwem leżącym na wschodnim skraju świata zachodniego (NATO, UE). Jeżeli zastanowimy się jakimi siłami może być zaatakowana i uświadomimy sobie ile miast, fabryk, portów, mostów trzeba będzie bronić to spostrzeżemy, że planowana armia zawodowa może nie wystarczyć. A na większą „agencję ochrony” Polaków nie stać.

Słyszy się „argument”, że armią zawodową będzie można lepiej bronić Polski, bowiem w razie wojny będzie się nią sprawniej manewrować. Zapewne chcąc uniknąć zniszczenia taka mała armia musi być szczególnie zwinna w unikaniu starcia z wrogiem. Sienkiewiczowski pan Zagłoba pytany dlaczego jazdę wołoską nazywa się lekką odpowiadał – bo lekko ucieka. Powstaje problem czy „manewrowaniem” można obronić stosunkowo duże terytorium przed wielką armią napastniczą?

Powiada się, że wojny wygrywają rezerwiści. Jednym z najważniejszych zadań wojska okresu pokojowego jest szkolenie rezerw. W razie wojny przeprowadza się mobilizację i zwiększa kilka razy armię czasu pokojowego powołując rezerwistów, ludzi wcześniej wojskowo przeszkolonych pod broń. Polska ma kilka milionów ludzi zdolnych do noszenia broni byłoby więc komu jej bronić. Nie będą jednak oni przydatni w obronie kraju, jeśli wcześniej nie nauczą się posługiwać bronią. Jeśli powstanie armia w kształcie proponowanym przez MON, to po zniesieniu poboru z czasem nie będzie przeszkolonych rezerw i nie będzie kogo mobilizować na wojnę.

A na stronie MON można przeczytać, że „uregulowany stosunek do powszechnego obowiązku obrony” będzie miał każdy, kto tylko zgłosi się do rejestracji. Służyć już nie musi. Jednak mimo to - wg MON „... każdy obywatel polski, zdolny do pełnienia służby wojskowej, w myśl art. 85 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, obowiązany jest do obrony ojczyzny, co oznacza, że projektowana zmiana charakteru Sił Zbrojnych nie zdejmuje konstytucyjnych zobowiązań obywatela wobec państwa.” Ha, nie zdejmuje! Czyli w razie wojny KAŻDY obywatel musi bronić kraju. Jednak w czasie pokoju państwo nie chce tego obywatela przygotować do obrony. Czy w razie wojny ludzie nie przygotowani i nie przeszkoleni będą kierowani do walki?

Przepisy ruchu drogowego wymagają, aby każdy kto chce prowadzić samochód zdobył prawo jazdy. To dość kłopotliwy obowiązek. Nie zawsze zdaje się pomyślnie stosowne egzaminy. No i za to płacić trzeba. Czemuż by tego obowiązku nie znieść? No nie, nie można - każdy odpowie. Chodzi przecież o bezpieczeństwo w ruchu drogowym. A bezpieczeństwo narodowe jest mniej ważne? Można zrezygnować z obowiązku zdobywania uprawnień do obrony kraju?

W Stanach Zjednoczonych, na które powołują się nasi zwolennicy armii zawodowej wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani i w razie konieczności powołuje się ich do wojska. Podobnie ma być w Polsce. Tylko, że Polska to nie USA. Tam. jest duża armia zawodowa i komponent sił zbrojnych pod nazwą Gwardia Narodowa, umożliwiający w razie konieczności masowe szkolenie rezerw. Warto też pamiętać, że Stany Zjednoczone graniczą z Kanadą, Meksykiem oraz dwoma oceanami. Szkolenie rezerw nie będzie zagrożone bezpośrednio przez wojska agresora.

W przypadku Polski jest inaczej. Będziemy mieli malutką armię zawodową i nie będzie czasu na szkolenie rezerw - mamy kiepskie położenie. Porównajmy - Wielka Brytania, która jest wyspą. Francja czy Hiszpania, leżące w bezpiecznej części Europy i Polska znajdująca się na „linii frontowej”. I chociaż nie tylko Polacy słyszą pogróżki ze strony rosyjskich generałów, to jednak z Kaliningradu dużo bliżej do Warszawy niż do Paryża, Londynu, Madrytu czy Waszyngtonu.

Polska potrzebuje nowoczesnych, mobilnych, profesjonalnych wojsk operacyjnych (armia zawodowa). I potrzebuje masowego komponentu wojsk obrony terytorialnej. Wojsk z poboru, w których szkolenie trwa krótko, trzy - cztery miesiące. Podstawą obronności powinien być obowiązkowy pobór do OT zapewniający szkolenie rezerw. Mam krytyczny pogląd na to co MON zamierza z wojskiem zrobić. Można odwoływać się do pomysłów armii ochotniczej, jeśli jest odpowiednio wysoki poziom patriotyzmu w społeczeństwie.

Nie chodzi jednak o to, by ustalić ilu mamy w kraju patriotów, ale by w momencie zagrożenia każdy obywatel wiedział jak się bronić. Powinniśmy stworzyć system obrony państwa gwarantujący Polsce bezpieczeństwo nawet, gdyby wsparcie sojusznicze nie spełniało naszych oczekiwań. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że siły zbrojne RP są w stanie wypełnić konstytucyjny obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa państwu polskiemu, nienaruszalności jego granic i terytorium. Mała armia zawodowa, nie będzie w stanie sprostać temu obowiązkowi. Oby nie było tak jak w 1939 r., gdy gen. Tadeusz Kutrzeba wspominając bitwę nad Bzurą powiedział: wojsko otrzymało niewykonalny rozkaz obrony kraju.

W MON zapomniano, że Wojsko Polskie nigdy nie było miejscem pracy, jakąś „fabryką”. Uważano, że żołnierz Służy Ojczyźnie, a nie jest przebranym w mundur „pracownikiem”. Wojsko było w Polsce ważną społecznie i narodowo instytucją. Miejscem kształtowania postaw patriotycznych i obywatelskich służących w nim ludzi. Jest przecież esprit de corps („duch armii”) i tradycja polskiego wojska. Czy można to wyliczyć w złotówkach? Czy kondycja współczesnego żołnierza polskiego ma sprowadzać się do wysokości jego zarobków?

Nie należy mylić obowiązku troski państwa o materialne warunki służby żołnierzy z takimi sprawami jak wojskowa służba państwu i patriotyzm tej służby. To trochę tak, jakbyśmy chcieli ustalić od jakiej kwoty, „za ile”, warto być polskim patriotą. Może byłoby dobrze, aby każdy minister obrony przed objęciem stanowisko przeczytał „De virtute militari, Zarys etyki wojskowej” ojca Bocheńskiego?

Skutki zamiarów MON dla obronności mogą być fatalne. Wg mnie będą powodować osłabienie bezpieczeństwa narodowego.


Romuald Szeremietiew
teksty autora...
www.szeremietiew.blox.pl

To jest: Radek

Panie

Romualdzie, ja odnoszę takie wrażenie, że w całej tej Gruzji, to nikt po prostu nie chciał walczyć przeciw Ruskim. Przecież tam, oprócz akcji wokół Czinwali to w sumie nie było walk. Ruscy zajęli kilka miejscowości, w tym Gori i Poti i robili (a może nawet robią) sobie, w nich, co chcą. Ludzie mają w d... Saakaszwilego i gdyby Rosjanie chcieli zająć Tbilisi, to by zajęli, odcięli mu od "pałacu" prąd, wodę, gaz i po miesiącu prezydent zjadłszy wszystkie wykładziny i tapety wyszedłby jak szczur z nory. Tylko że Ruscy tego po prostu nie chcą. Ja pilnie obserwowałem tak pierwszą ,jak i drugą wojnę czeczeńska, a przecież Gruzja od tej Czeczeniii jest ze 4-5 razy większa i widziałem, że tamto to nie były przelewki. Widziałem na jakichś zdjęciach ten pogrom ruskich w Groznym (tak za pierwszej jak za drugiej wojny czeczeńskiej). Śledziłem zajęcie Groznego w ofensywie w sierpniu 1996 r. I powiem szczerze, że choć niektórzy twierdza, że była to walka dwóch agentur w Rosji za pomocą Czeczenów, że podziwem mnie Czeczeni napawali!. Tymczasem w Gruzji NIE WIDZIAŁEM OPORU GRUZINÓW.
Co do armii zawodowej i 150 tys. kontyngentu...
Widzę gorsze zagrożenie.
Wojsko poborowe jest nieostrzelane. Mówię o ostrym strzelaniu z kałacha.
Ale również wprowadzenie agencji ochrony do koszar. Dla mnie jednostka wojskowa powinna być chroniona przez przez żołnierzy. Bo chyba się do tego m.in. szkolą, a nie przez jakieś agentury postsowieckie, które zatrudniają starych dziadów, albo młodych kiboli...
Jeśliby po liceum młodzież szła na 3 miesięczne przeszkolenie ogólnowojskowe: Koszary, poligon, strzelanie, elementy obrony i natarcia, krycie maskowanie, pierwsza pomoc itd to większy byłby to pożytek niż trzymanie ludzi w koszarach przez rok, czy pól roku... Oczywiście 3 miesiące (letnie) nie pokazują polskiego teatru działań wojennych, ale zawsze jest to lepsze niż nic... No i potem co roku 2 tygodnie poligonu. I oczywiście jedna rzecz nie do spełnienia w naszej armii sądzę... ŻADNEGO CHLANIA! (nie mówię tu o 1 piwie dziennie)
A za picie wpisanie odpowiedniej notki do akt... No ale czy ja przypadkiem nie za dużo wymagam?
----
W sprawach prywatnych, proszę pisać na Berdyczów

----
W sprawach prywatnych, proszę pisać na Berdyczów

Opus meum: KRAJ.info.pl Czasopismo o Polsce i Polakach

To jest: Marcin Jackowski

W Polsce też (prawie) nikt

W Polsce też (prawie) nikt za Tuska i Kaczyńskiego nie będzie chciał umierać. Dla nich (T. & K.) jedyną szansą jest armia zawodowa - dla pieniędzy ktoś może zaryzykuje.

To jest: moniK

Czy Polskę (prawie) wszyscy

Czy Polskę (prawie) wszyscy identyfikują z Tuskiem i Kaczyńskim?

To jest: Marcin Jackowski

Polskę - tak.

Polskę - tak. Społeczeństwo polskie (Polaków) - nie.

Niechęć do umierania

nie ma tu nic do rzeczy. Wojna prowadzona przez Sowietów polega w znacznej mierze na zabijaniu przez nich ludności cywilnej. W tej sytuacji żołnierz ma lepiej, bo może się przynajmniej bronić, a nawet atakować.

To jest komentarz do http://www.prawica.net/node/13370#comment-269109.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Marcin Jackowski

O jakich Sowietów chodzi? O

O jakich Sowietów chodzi? O polskiego Homo sovieticusa?

Chodzi o Sowietów

z byłego Związku Radzieckiego. Proszę zrozumieć, że w domyśle mówimy tu o wojnie zaczepnej prowadzonej przez Rosję przeciwko Polsce. W tym kontekście pomysł, że chodzi o polskiego sovieticusa, jest niedorzeczny.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Marcin Jackowski

Rosja nie prowadzi wojny

Rosja nie prowadzi wojny przeciwko Polsce a w szczególności przeciw polskim cywilom. A przynajmniej, nie w moim mieście.. Gdyby naprawdę tego chcieli, mogliby nas odparować w ciągu godziny. Straszenie mordowaniem cywilów a la wojska Stanów w Wietnamie jest w tym kontekście, niepoważne.

To jest: Ireneusz

To dlaczego wojny konwencjonalne?

Gdyby naprawdę tego chcieli, mogliby nas odparować w ciągu godziny

Pan widzi różnicę, że każde państwo zawsze rozpoczyna i prowadzi wolnę w sposób nadzwyczaj konwencjonalny? Jak pan myśli, dlaczego?
I po co pan pisze o rzeczach niepoważnych?

Niestety na każdej wojnie

Niestety na każdej wojnie giną cywile w ten czy inny sposób( jedni przez bombardowania inni przez ostrzał artylerii, jeszcze inni ostrzelani przez nadgorliwych lotników a inni przez żądnych krwi żołdaków) nie da sie tego tego uniknąć niestety.
Każdy kraj który potencjalnie może stać się teatrem działań wojennych musi wliczyć straty ludności cywilnej w rachunek.

Super

W miarę możliwości wszyscy mężczyźni powinni być obeznani z bronią ręczną/ppanc/partyzantką i czym tam sie jeszcze da. Tylko ta nauka nie może być zabawą w dziadki i koty. Przeszkolenie wojskowe to powinna być przygoda a nie czyszczenie kibli zęboszczoteczką. Czy obecna kadra jest w stanie do tego doprowadzić? Nie jest?

To jest: Jan Bodakowski

Armia powinna być zawodowa

Armia powinna być zawodowa ale uzupełniona o ochotnicza obronę terytorialną (krótkie szkolenie, mundur i broń w domu, reszta w powiatowych magazynach). Bezsensowne przymusowe szkolenie wojskowe pacyfistów, komunistów i anarchistów (lepiej niech nie znają się na broni). Uczciwej młodzieży (oczywiście dziewcząt i chłopców) chętnych do szkolenia wojskowego jest dużo (od harcerzy, przez militarystów, skinów aż do kibiców). I w tę młodzież trzeba inwestować. A tego się nie robi. Nie ma pieniędzy na klasy wojskowe w szkołach (mnóstwo dzieciaków chce chodzić do takich klas), na szkolenie Strzelców czy Harcerzy z drużyn wojskowych.

Szczególnie widzę kibiców

Szczególnie widzę kibiców na szkoleniach wojskowych a potem użytych jako partyzantów np kibiców Legii gdzieś w rejonach Łódzkiego:)))))) Już widzę te walki o obronę wiosek przed nimi.

To jest: Zbyszek S

Mięso armatnie też miewa swoje zdanie.

Wydaje się, że autorowi potrzeba ze dwa miliony mięsa armatniego. Czy mięsu armatniemu potrzebne są wywody autora?

Masowe wojska w dobie obecnej techniki to właśnie mięso armatnie. No ale zwolennicy jego posiadania, zawsze będą mogli powiedzieć - dobrze chcieliśmy.

-----------------------------------
Robert Gwiazdowski: "Karol Marks miał zdaje się rację w jednym: władzę bankierów powinna zmieść jakaś rewolucja. Ale na to się, niestety nie zanosi."

To jest: RSz

Mięso i Rzeźnik

Szanowny Pan Zbyszek S.
Zapewniam Pana, że także "w dobie obecnej techniki" nie można zwyciężyć jeśli poza techniką nie ma odpowiedniej liczby żołnierzy. To oni opanowują i utrzymują albo bronią danego terenu. I żadna technika żołnierzy w tym nie wyręczy. Ot choćby Afganistan. Skoro technika obecnej doby jest wg Pana tak wszechmocna to wystarczyłoby bezpilotowce wysłać w powietrze, przy ich pomocy tropić talibów i każdego wytropionego potraktować jakąś samo-sterowalną bombką. Czemuż więc tam patroluje się drogi narażając na zasadzki i miny? Bo technika terenu nie utrzyma w spokoju. Muszą być ludzie!
Jedną z przyczyn niepowodzeń w Afganistanie jest po prostu zbyt mała liczbą żołnierzy. Wg znawców zagadnienia NATO powinno tam mieć 500 tys. wojska. Nie ma, więc "misja" będzie trwała latami.
No i to „mięso”. Nie dwa, ale 38 milionów Polaków będzie takim mięsem, jeśli nie będziemy umieli bronić się. Po prostu, gdy jakiś „Rzeźnik” zobaczy, że mamy słabą obronę, to przyjedzie i będzie to nasze „mięso” wyrzynał. A więc ludzie tacy jak Pan, nie rozumiejący czym jest konieczność obronna (ten nieszczęsny konstytucyjny obowiązek obrony) fundują nam rolę „mięsa” w czasie wojny. Si vis pacem, para bellum – myśli Pan, że to nieaktualne?
A swoją drogą nazywać żołnierzy mięsem armatnim – Pan to może jakiś pacyfista?
R. Szeremietiew

R. Szeremietiew

Kiedyś..

... chcąc być imperium, napadało się na innych, "łupiło" się ich, nakładało się podatki na łupionych, kontrybucją zwane.... i z tych nałożonych podatków żyło imperium.
Dziś czasy się zmieniły.... i technika "nakładania podatku" na innych się zmieniła.
Bo jeśli rolą armi w przypadku imperium, było zdobycie i podorządkowanie sobie nowych terytoriów. Przez co możliwe było obłożenie nowego terytorium podatkami, przynoszącymi zysk imperium.
W przypadku obrony - tu rolą armi jest obrona przed agresorem, tak aby mu uniemożliwić obłożenie tubylców podatkami na rzecz imperium.
Dziś ... technika "okładania podatkami" jednych przez drugich - znacznie ewoluowała. Żołnierz coraz mniej ma do powiedzenia i jego rola znacznie się pomniejsza.
Dzisiejsza Polska ..... dojona jest na wszystkie możliwe strony, a żołnierz jest w stanie zapobiec - obronić przed dojeniem w jakikolwiek sposób ?
Niestety -NIC !!

cytat:
Polska ma kilka milionów ludzi zdolnych do noszenia broni byłoby więc komu jej bronić. Nie będą jednak oni przydatni w obronie kraju, jeśli wcześniej nie nauczą się posługiwać bronią.
I.... "kilka milionów ludzi" ... plus rezerwista Szeremietiew... nauczonych posługiwania się i wyposażonych w "szabelki", czy kałsznikowy będzie odpierało atak SS-27, lub starych ale jarych wielogłowicowych SS-2O :DDD

Dziś... bronią jest znależć sposób jak się nie dać doić. A nie umiejętność posługiwania się "kałasznikowem" !!!

Ale cóż... niektórzy ze swoim stylem myślenia nadal w...pierwszej połowie XX wieku...
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

Środki zastępcze.

Jeśli nie mamy antyrakiet, broni plot, to budujemy schrony itp.
A apropo dojenia - zawsze może się pan odciąć od świata i w swoich dymarkach wytwarzać stal na silnik do swojego samochodu(zamiast kupić).

Zwycięstwo albo śmierć!

"A apropo dojenia"......

Jak zostaniesz Pan odpowiednio "wydojony" to i schronów nie będzie za co stawiać. "Schrony" też kosztują :-)
Jak szacują niektórzy zachodni eksperci - Polska , licząc od początku tzw. okresu transformacji została "wydojona" na nie mniej, jak 500 mld usd. Gdyby ktoś mądry zapobiegł temu "dojeniu", byłoby przynajmniej na "schrony".... po "wydojeniu" pozostaje ... z szabelką na SS-20 :-)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: RSz

Co ma piernik do wiatraka?

Pan adam_54 jest zwolennikiem poglądu, że teraz podstępny agresor nęka nas podatkami. Nie wyklucza jednak, że możemy być potraktowani nie tylko fiskalnie,, ale i militarnie ze strony - "SS-27, lub starych ale jarych wielogłowicowych SS-2O". Jednak nie wierzy, aby proponowany przez "rezerwistę Szeremietiewa" model wojska był skuteczna odpowiedzią na te rakietnyje udary. I twierdzi, że mój pogląd lokuje mnie w pierwszej połowie XX w. Niestety, szanowny ironista drwiąc ze mnie nie mówi co należałoby zrobić. Nie tylko, aby owe SS-27 nie nadleciały, ale nawet jak obronić się przed fiskusem agresorem.

Szanowny polemista-ironista zdaje się należy do grupy pojawiających się co pewien czas mędrców twierdzących, że oto świat zmienił się i odtąd wojny, w której ludzie będą zabijali się, już nie będzie. No może gdzieś w jakimś zacofanym zakątku świata jeszcze będą sobie skakać do gardeł, ale między nami cywilizowanym...
Ostatni raz takie opowieści brzmiały w Europie po zakończeniu I wojny światowej. I wtedy opowiadano też, jak to "technika" zastąpi wielkie armie. Pułkownik de Gaulle napisał książkę, że przyszłością wojska będzie mała zmotoryzowana armia zawodowców no bo żołnierze z poboru, to mięso armatnie, nie potrafią obsługiwać samochodów i czołgów. Pewien generał austriacki pisał, że wystarczy mieć 10 dywizji pancernych aby wygrać każdą wojnę. Włoski generał z kolei, że kto będzie miał 1000 bombowców to pokona każdego przeciwnika. Eksperci militarni twierdzili, że duża armia lądowa już nie będzie potrzebna. Co było później nie trzeba przypominać.

Po upadku komunizmu słyszałem wiele razy, że wojen już nie będzie tylko agresja ekonomiczna, ot chociażby słynna rurka z gazem, która podobno ostatecznie Moskalom zastąpiła ich dywizje, samoloty, czołgi. Powstaje jednak pytanie dlaczego gazowy Wołodia taką wielką kasę wydaje na wojsko (2007-2015 ponad 190 mld dolarów). I w Gruzji też jakoś sama agresja ekonomiczno-podatkowa nie wystarczyła.

Zdaję sobie sprawę, że wizja uwolnienia się od przykrego obowiązku obrony kraju jest dla wielu nęcąca. Oby nie skończyło się tak jak w XVIII wieku. Wtedy przodkowie dzisiejszych entuzjastów armii zawodowej też nie widzieli sensu w przygotowaniach do obrony. Mieli taką koncepcję bezpieczeństwa państwa - nie mamy wojska i nikomu nie zagrażamy, a więc inni też nie będą nam zagrażać i tym samym państwo będzie bezpieczne. Rosyjska caryca Katarzyna i pruski król Fryderyk mieli jednak inny pogląd i słabiutka wojskowo Polska na 123 lata zniknęła z mapy politycznej Europy.

System obrony w którym obok wojsk operacyjnych w znacznej części zawodowych mamy wojska obrony terytorialnej, z poboru, to standard w państwach, które tak jak Polska mają wątpliwości co do stabilności tego co jest poza ich granicami.

Zanim zacznie się więc drwić i szydzić z jakiegoś poglądu dobrze by było coś przeczytać na temat współczesnych sił zbrojnych i koncepcji obronnych. Oczywiście przy założeniu, że podchodzi się poważnie do dyskusji i polemizuje podając argumenty.

Tak się składa, że od lat zajmuję się zawodowo sprawami bezpieczeństwa narodowego. Może warto czasem zastanowić się słysząc chociażby pogląd "rezerwisty", dlaczego odbiega on od obowiązujących komunikatów medialnych.
Odsyłam chociażby do mojego tekstu na tym forum.
http://prawica.net/node/9180
R. Szeremietiew

R. Szeremietiew

Fortece

Feliks Koneczny pisał: Andrzej Maksymilian Fredro (+1679) był twórcą całego systemu politycznego, wielce oryginalnego, który został wykonany i... prowadził prosto do upadku państwa. On wyraził teorię polityczną, jako najlepiej nie zajmować się polityką zagraniczną, nie mieć fortec, a w skarbie pustki. Co nam dziś (1920r.) wydaje się obłędem umysłowym, to uważane było całkiem poważnie za mądre, przemyślne wielce wskazania polityczne.

Wiesław Liźniewicz

To jest: Margot

Przecież u nas nic nie ma.

Przecież u nas nic nie ma. Ot spłachetek ziemi do uprawy roli. Kto by chciał taki zadłużony, nędzny kraj. Po co komu teren bez niczego. Rosji? Żeby była duża?

Panie Romualdzie ja się zgadzam, że natura ludzka jest niezmienne i wojny zawsze będą. Ale w tej chwili akurat się nie opłacają. Zniszczenia i bombardowanie w kraju otoczonym ze wszystkich stron techniką oznacza konieczność odtworzenia całej infrastruktury i mediów.Kto będzie pompował pieniądze w zgliszcza w środku Europy. Najeźdźca?

pocieszenie

cytuję Margot:
Kto by chciał taki zadłużony, nędzny kraj. Po co komu teren bez niczego. Rosji?

To Pani uspokojenie brzmi jakby się Pani wybrała w środku nocy w labirynt ciemnych uliczek podejrzanej dzielnicy pocieszając się mniemaniem, że brzydkich kobiet nikt nie zgwałci.

Każda potwora znajdzie swego amatora - a ponadto Polska to piękny kraj i ma wiele do zagrabienia.

pozdrawiam
TBM
ps
wręcz uwielbiam, gdy ktoś tak gardzi własnym krajem. Uwielbiam.

To jest: Margot

O, doprawdy, brakowało mi

O, doprawdy, brakowało mi Pana.

Rosja jako gwałciciel, czyli kraj bez hamulców? W takim razie obrona w ciemnej uliczce to ostateczność. Po co siedzieć w ciemnej uliczce i mówić sobie, że potrzebne jest nam wojsko do obrony, wystarczy omijać ciemne uliczki.

Ja nie gardzę, testuję czytających. To mój kraj i mogę sobie mówić.

jedna prawda i jedna nie

cytuję Margot:
To mój kraj i mogę sobie mówić.

Może Pani mówić, ale przecież "tam twój skarb, gdzie serce twoje więc czy to na pewno Pani kraj?

pozdrawiam wątpiąc
TBM
ps
to miłe, gdy ktoś tęskni. Dziękuję, choć nie wiem czy to znowu nie przeprowadzany na mnie test tak wyrafinowanej istoty jak Pani.

Tak czy owak żałuję, że nie umiem się zdobyć na podobne wyznanie.

To jest: Margot

:)

Bo to szorstka miłość panie TBM.

dodatki

cytuję Margot:
Bo to szorstka miłość
z elementami wyrafinowanego masochizmu ponadto

pozdrawiam
TBM

To jest: Zdzislaw

Margot

"Po co komu teren bez niczego. Rosji?"

Dla Rosji jest to kraina mlekiem i miodem płynąca, ponadto są to wrota do zachodniej europy.

Cóż....mea culpa, mea maxima culpa...

Ja mówiłem o argumentacji na poziomie "pierwszej połowiy XX wieku". A tu proszę argumentacja...

cytat:
Rosyjska caryca Katarzyna i pruski król Fryderyk mieli jednak inny pogląd i słabiutka wojskowo Polska na 123 lata zniknęła z mapy politycznej Europy.

...na poziomie wieku XVIII. Jeszcze raz przeraszam za pomyłkę :-)
cytat:
Tak się składa, że od lat zajmuję się zawodowo sprawami bezpieczeństwa narodowego.
Więc może szanowny "zawodowiec od obrony" w ramach zapewnienia "bezpieczeństwa narodowego", zająłby się problemami "kontrybycji" sciąganej z dzisiejszej Polski. A ja się zobowiązuje że "zawodowcowi" zrobie znakomitą reklamę jeśli ograniczy tą "kontrybucję" choć o mały procent . A gra warta świeczki, bo dzisiejsza "kontrybucja" to średnio licząc zawiera się w okolicach 15 mld usd rocznie.
I wszyscy Polacy będą nosili "zawodowca-rezerwistę" na rękach, za znakomitą obronę i dodatkowo będziesz Pan miał fundusze na finansowanie "wojskowych zabawek".
Wołodia potrafił to zrobić, to myślę że "zawodowiec-rezerwista" też potrafi. Potrafi ???
Bo jak mówi powiedzenie...."nie potrafisz, itd.."

ps.

cytat:
gazowy Wołodia

Brzydką socjotechnikę Pan stosujesz w stosunku do Putina , równając jego z tzw "gazowym Ali", czy jak inni mówili "chemicznym Ali".-((
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: RSz

Ad: culpa zresztą culpa maxima

Pan adam_54
Drwienie z moich poglądów uważa Pan za właściwy sposób dyskutowania. Poddaje się. "Kontrybucji" dla Pana nie ściągnę i na reklamę mojej osoby w Pańskim wykonaniu nie zasłużę. Ma Pan też obyczaj zwracania się do mnie z wielkopańską manierą: „będziesz Pan”, „Pan stosujesz”.
Byłoby elegancko gdybym np. napisł: "Drwienie z moich poglądów uważasz Pan za właściwy sposób dyskutowania".
Już myślałem, że to ze względu na moje nazwisko, ale widzę, że nie każdy Rusek Panu niemiły. Premiera Владимирa Владимировичa Путинa darzy Pan szacunkiem występując w jego obronie, chociaż bliski związek z gazem i rurą JE Putin zdaje się sam sobie wybrał.

Woła prezydent Putin szefa KGB:
- Durak! Kazałem ci spotkać się z Litwinienkę w Londynie?
- No.... – jąka się generał.
- I o co jeszcze ci poleciłem?
- Hm....
- Miałeś dać mu kilka rad żeby nam nie szkodził.
- Rad... Polon... co za różnica? Gospodin prezident czy to ja jestem jakaś Skłodowska -
Curie?
R. Szeremietiew

R. Szeremietiew

Dobrze, że przynajmniej to Pan zauważyłeś...

cytat:
Już myślałem, że to ze względu na moje nazwisko
Ja też mam "wschodnie" nazwisko.
A co do Putina... to myślę że w stosunku do "polskich" rządów....to jest jest go za co podziwiać (oczywiście patrząc z pozycji Rosjanina).
To właśnie Putin nie pozwolił międzynarodowemu żydostwu na obłożenie Rosji "kontrybucją", w przeciwieństwie do "polskich" rządów , które to ... podskakując w myśl zaleceń międzynarodowego żydostwa, doprowadziły do obłożenia Polski "kontrybucją" (zadłużenia), a którego "spłacenie" nie ma szans tak w bliższej, jak i dalszej przyszłości.

Polski problem numer jeden, to problem jak pozbyć się płaconej "kontrybucji", której podstawa nadal wzrasta. A którego to problemu, tak jakoś dziwnie nikt nie chce zauważać!! A nie problem "szabelek" do wojowania czy sposobu zorganizowania wojska.

Najpierw pozbyć się płacenia "kontrybucji".... nie będzie "kontrybucji" - wtedy będą pieniądze na "szabelki", czyli modernizację wojska.

Jak mówiłem wyżej.... czasy się zmieniły i "technologia" obkładania "kontrybucją" podbitego też się zmieniła. Czego Pan nie zauważa i co zmusza "polskie rządy" do podskakiwania w rytm nadawany przez międzynarodowe żydostwo.

Pozdrawiam - Adam Kuśnieruk Opole
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: inpefessa

Jak rozumiem, ta dyskusja służy

wprowadzaniu w błąd ewentualnego przeciwnika. Prawdziwa narada wojenna odbywa się w multiisolated booth.

inpefessa

inpefessa

Pan Romuald zapomniał

Pan Romuald zapomniał dodać, że od kilkunastu lat w naszych siłach zbrojnych trwa ciągła reorganizacja pod hasłem „armia mniejsza-ale sprawniejsza”. Kolejne ekipy rządowe przedstawiają nowe plany, których aktualność kończy się wraz z przegranymi wyborami parlamentarnymi. Dzieje się to z tej prostej przyczyny, że obronność nie jest wartością strategiczną, a jedynie sposobem zwiększenia notowań poszczególnych opcji politycznych.

Niestety wraz ze zmniejszaniem wielkości armii nie osiągnęliśmy zakładanych skoków jakościowych, a jedyną specjalnością, jaką nabywają nasi żołnierze jest ochrona konwojów, co raczej przypomina policyjne szkolenie. Natomiast gruzińska wojna w pełni uświadomiła nam konieczność doskonalenie wojskowego rzemiosła i widzenia armii przez pryzmat współdziałających rodzajów wojsk i sił zbrojnych.
Trudno również oczekiwać, aby w przyszłości rezerwiści po kilkumiesięcznym szkoleniu w jednostkach obrony terytorialnej, byli zdolni do posługiwania się współczesnymi środkami walki.
Entuzjaści walk partyzanckich powinni ponadto mieć świadomość, że obszar Polski w niczym nie przypomina Afganistanu, natomiast Bieszczady stanowią tylko ułamek naszego terytorium i w związku z tym w organizacji tego typu walk należy uwzględniać niewspółmiernie wysokie straty.
Jeżeli zamiast poważnych debat o przyszłości, mamy jedynie zabiegi uwalniające polską młodzież od spraw obronności, to ciągle nie możemy wyjść poza sferę planistyczną, a zmniejszające się siły zbrojne okazale prezentują się tylko w Alejach Ujazdowskich.

"Trudno również

"Trudno również oczekiwać, aby w przyszłości rezerwiści po kilkumiesięcznym szkoleniu w jednostkach obrony terytorialnej, byli zdolni do posługiwania się współczesnymi środkami walki."

Ja nie wiem skąd się biorą tacy znawcy rzemiosła wojennego. A tobie się wydaje, że piechota {bo w zasadzie tylko w piechocie mogą służyć rezerwiści} dzisiaj naparza się laserami czy innymi cudami techniki rodem z SF?. Jeszcze przez długie lata podstawową bronią piechocińca będzie karabinek, granatnik i ręczne granaty. Obsługi tych zabawek na poziomie podstawowym można się nauczyć dosłownie w kilka dni, ja obsługi RPG 7 {to taki granatnik} uczyłem się kilkanaście minut przed strzelaniem i poszło mi całkiem nieźle. Jeśli do tego dołożymy trochę taktyki i nie będziemy truć d... wojsku nauką musztry {bo to dzisiaj jeden z głównych elementów szkolenia} to po 3 miesiącach otrzymamy całkiem przyzwoitego żołnierza piechoty. W takiej U.S. army szkolenie zawodowego piechocińca trwa 10 tygodni. W naszej armii żołnierze ZSW szkolą się najwyżej do 6 miesiąca służby {z 9}a i tak spora część tego czasu jest marnowana na naukę takich bzdetów jak krok defiladowy czy sprzątanie rejonów. W takiej sytuacji można by ich trzymać w woju nawet z 5 lat a i tak nie byli by więcej warci. Ponadto do ZSW trafiają zwykle kretyni po gimnazjum albo osoby po wyrokach bo co mądrzejsi umieją się "wybronić". Można by to zmienić gdyby skrócono czas przeszkolenia z 9 do 3-4 miesięcy, rozszerzono studentom możliwość odbywania wojska w wakacje i gdyby ktoś wreszcie na poważnie zajął się szkoleniem. Kiedy ja byłem w wojsku na porządku dziennym było odwoływanie strzelań i taktyki żeby zyskać więcej czasu na ćwiczenia do defilady po przysiędze.

Autor ma rację, że taka "agencja ochrony" w razie prawdziwego konfliktu nie wiele pomoże. Między bajki należy włożyć twierdzenia korwińszczyzny, że 1 zawodowy jest wart 10 poborowych, może 10 zdemoralizowanych szwejów po nędznym szkoleniu ale na pewno nie 10 przyzwoitych rezerwistów.

Wszystko sie zgadza tylko po

Wszystko sie zgadza tylko po pierwsze są tacy którzy chcą odbyć ZSW i nie są kretynami po gimnazjum( nie wiem z kto panu nawciskał ze ten co poszedł do woja to kretyn bo tak to ładnych parę milionów polaków Pan obraża)
Po drugie po kilkunastu minutach szkolenia z RPG-7 to do tarczy można walić nawet po kilku minutach szkolenia, a do pojazdu w ruchu to już inna bajka .
A po trzecie nawet partyzanci uczyli sie musztry a potrzebna teoretycznie Im nie byłą...
Koszarując Ludzi po pierwsze trzeba zachować dyscyplinę po drugie porządek chociaż by ze względów higieny.
A mycie kibli szczoteczką do zębów proszę wsadzić między legendy LWP i zapomnieć.

To jest: RSz

Partyzantka?

cytuję julev:

(...) Entuzjaści walk partyzanckich powinni ponadto mieć świadomość, że obszar Polski w niczym nie przypomina Afganistanu, natomiast Bieszczady stanowią tylko ułamek naszego terytorium i w związku z tym w organizacji tego typu walk należy uwzględniać niewspółmiernie wysokie straty. (...)

Zgadzając się z ocenami co do zabiegów miniaturyzacji WP i marnych osiągnięć w kwestii jakości armii nie zgadzam się z tym wątkiem „partyzanckim”. Chodzi bowiem o współczesne działania nieregularne, a nie o walki w stylu partyzanci styczniowi 1863 co to poszli w bój bez broni. I nie o lasy czy góry chodzi.

Teatrem działań współczesnych konfliktów zbrojnych w coraz większym stopniu stają się tereny zurbanizowane. Np. w ciągu ostatnich dwudziestu lat 80% amerykańskich operacji wojskowych skierowanych było na miasta, a około 40% tych działań miało miejsce wyłącznie na terenach miejskich.
Jak się okazało nowoczesnie uzbrojone, świetnie wyszkolone, zawodowe wojsko amerykańskie miało i ma spory kłopot w zwalczaniu na terenach miejskich przeciwnika, zwykle marnie wyszkolonego i wyposażonego. Takich współczesnych „partyzantów”.

O tym że bój w mieście stanie się dla współczesnego wojska wyzwaniem dyskutowano na Zachodzie od dawna. Polecam np. Report of the National Defense Panel - December 1997 Transforming Defense, National Security in the 21st Century, THE WORLD IN 2020, KEY TRENDS. W następstwie w NATO powołano specjalny zespół (The RTO Study Group) do zbadania problemu określonego jako Urban Operations in the Year 2020. W kwietniu 2003 r. ogłoszono wynik prac: Raport - Urban Operations in the Year 2020. Następnie wdrożono programy Urban Warfighter System, przygotowania żołnierzy do walk w mieście i Military Operations in Urban Terrain (MOUT) - przygotowania jednostek wojskowych. Można już przeczytać w wojskowym piśmiennictwie takie teksty: Marine Corps role in joint vision 2020 implementation lub Looking Past Operation Iraqi Freedom to Future Urban Operations. Z tego co wiem szkolenie walk na terenach zurbanizowanych szczególnie intensywnie ćwiczy Bundeswehra.

Jak jest w Polsce? Polacy nie uczestniczyli - jak się zdaje - w pracach nad programami walk w mieście, chociaż mamy ogromne doświadczenia w tej dziedzinie. Np. Powstanie Warszawskie było w jednym opracowaniu omawiane przez brytyjskiego eksperta od walk miejskich. Biedakowi pomyliły się walki w getcie 43 z powstaniem 44. Nie wiedział w końcu, czy to Polacy walczyli w getcie, czy też może AK (Home Army) była jakąś organizacją żydowską. Z tego jednak wnoszę, że Polaków w zespole RTO nie było. I sądzę, że gdyby pułkownicy z AON opracowali wojskowe aspekty działań polskiego podziemia, to miałoby ogromny wpływ na ukształtowanie doktryny NATO w dziedzinie urban warfare.

A więc myśląc o obronie RP i przygotowaniach sił OT do działań nieregularnych w obronie trzeba mieć na uwadze przede wszystkim tereny zurbanizowana, a nie góry i lasy. Sądzę też, że bylibyśmy w stanie takie formacje defensywne przygotować. I jestem pewien, że świadomość po stronie przeciwnej, atakującej, możliwości spotkania takiej obrony działała by odstraszająco.
R. Szeremietiew

R. Szeremietiew

To jest: Piotr Radecki

przy okazji - do Autora

Należy Pan do mniejszości tych autorów o bardzo znanych nazwiskach lub pełniących (teraz lub dawniej) funkcje publiczne i publikujących na Prawica.net, którzy po zamieszczeniu swojego artykułu biorą żywy udział w dyskusji, bardzo mi się to podoba.

-------------------------------------------------------
>>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<

-----------
>>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<

To jest: R1a1

W takim razie...

cytuję Romualda Szeremietiewa:

Powiada się, że wojny wygrywają rezerwiści. Jednym z najważniejszych zadań wojska okresu pokojowego jest szkolenie rezerw. W razie wojny przeprowadza się mobilizację i zwiększa kilka razy armię czasu pokojowego powołując rezerwistów, ludzi wcześniej wojskowo przeszkolonych pod broń. Polska ma kilka milionów ludzi zdolnych do noszenia broni byłoby więc komu jej bronić. Nie będą jednak oni przydatni w obronie kraju, jeśli wcześniej nie nauczą się posługiwać bronią. Jeśli powstanie armia w kształcie proponowanym przez MON, to po zniesieniu poboru z czasem nie będzie przeszkolonych rezerw i nie będzie kogo mobilizować na wojnę.

...pozostaje samodzielne szkolenie:

cytat:

Pierwszym krokiem jest przygotowanie do walk z czołgami oraz pojazdami opancerzonymi na podstawie ostatnich wojen i konfliktów. Dodatkowo opiszemy techniki walki z latającymi czołgami, czyli śmigłowcami i samolotami szturmowymi. Trzeba pamiętać, że małe, ruchliwe grupy są w stanie skutecznie przeciwstawić się nawet przeważającym siłom nieprzyjaciela. Specjaliści wyliczyli, że koszt produkcji współczesnego czołgu jest 60 tysięcy razy wyższy niż nowoczesnej miny. Statystycznie rzecz biorąc, około 5 min wystarczy na zniszczenie jednego czołgu. W toczonych dotąd wojnach izraelsko-arabskich przeciwpancerne pociski kierowane zniszczyły po obu stronach ponad połowę wszystkich czołgów. Jeśli zaś chodzi o lotnictwo to w Afganistanie 360 wystrzelonych rakiet Stinger wystarczyło do zniszczenia 240 samolotów i śmigłowców radzieckich. Rzucone do frontalnego ataku kolumny czołgów mogą zostać zniszczone- jak to się stało w Groznym � w ciągu kilku godzin przez nieregularne oddzialy, dysponujące tylko lekką bronią przeciwpancerną, jak granatniki RPG-7, "Osa", "Mucha", czy strzelający pociskami paliwowo-próżniowymi (termobarycznymi) RPO-A "Trzmiel". A propos pocisków termobarycznych: zamiast przebijać pancerz czołgu wystarczy zniszczyć falą uderzeniową zewnętrzne czujniki czołgu- SKO, układy ostrzegawcze, aby wóz bojowy stał się traktorem. Fala nadciśnienia może też być śmiertelnie niebezpieczna dla załogi czołgu, a wysoka temperatura może inicjować eksplozję całego opancerzenia reaktywnego czołgu. Wracając do tematu: przykłady, kiedy nawet potężne i nowocześnie wyposażone wojska operacyjne nie są zdolne do opanowania terytorium przeciwnika, można mnożyć. Oczywiście ważne jest wcześniejsze przygotowanie do walki. Prezentujemy na początek dokładny opis ręcznego granatnika przeciwpancernego RPG-76 wraz z opisem jego obsługi, a także amerykańską taktykę walki czołgami w terenie zabudowanym.

Więcej tu: TANK HUNTERS CLUB

Samoszkolenie

To mi się podoba :)
Tak przy okazji, pamiętam jak u mnie w liceum, z jakiejś okazji powstała gazetka szkolna, zawierająca materiały szkoleniowe AK z WWII. Szczególnie podobały mi się wykłady z wykolejania pociągów :)
PS: Było to w schyłkowym okresie komuny i tematyka gazetki była na tamte czasy bardzo dwuznaczna.
--
The man who reads nothing at all is better educated than the man who reads nothing but newspapers - Thomas Jefferson.

The man who reads nothing at all is better educated than the man who reads nothing but newspapers - Thomas Jefferson.

Ja nawet taką kniżkę

Ja nawet taką kniżkę miałem ile to można wysadzić kilogramem trotylu:):):)

R1a1

Skąd pan wziął te nazwy???
,,Osa,, i ,,Mucha,,
,,Osa,, to zestaw przeciwlotniczy 9K33 BK2 tak skuteczny na czołgi jak kamienie... http://www.militarium.net/viewart.php?aid=297
,,Trzmiel,, to rakietowy miotacz płomieni(pocisk jak w granatniku tylko z mieszanką zapalającą idealny do walki z zamkniętymi umocnieniami na pojazdy pancerne typu tank III(+) generacji to raczej jak większa butelka z benzyną ) każdy współczesny czołg ma systemy gaszenia!!!!

To jest: R1a1

Z ynternetu.

cytuję Egon:
Skąd pan wziął te nazwy???

R1a1

W yntenecie pewne nazwy sprzętu wojskowego są z kosmosu:)
Literowo cyfrowa nazwa i parę źródełek proponuje.

Kto o zdrowych zmysłach

Kto o zdrowych zmysłach zatrudni się w Polskiej armii na dzień dobry dostając papier do podpisu że wysłać go mogą wszędzie czy tego chce czy nie????
W Polsce są bandy zapaleńców biegających po lasach z ASG( air soft gun-ami- karabiny na kuleczki plastikowe ) i co z tego???( Większość nawet prawdziwego wojska nie liznęło tylko to ,,filmowe,,
Po pierwsze ASG to nie karabin ( inna balistyka ,inna obsługa itd)
po drugie to koledzy i zabawa w wojnę!!!!
nawet w partyzantce potrzebna jest dyscyplina i hierarchia tego sie nie da ominąć,do tego potrzebna między innymi jest musztra.
nie da się prowadzić wojny jednostkami(pojedyncze osobniki)
a nawet w małych oddziałach każdy musi znać swoje miejsce.
Po trzecie nie ma rezerwy nie ma partyzantki, kto przepraszam ma szkolić pozostałych przy życiu laików???( Cichociemni???)
Każdy normalny naród powinien umieć sie bronić bo bez tego to tylko owce na rzezi.

,,Trzmieli,, użyła

,,Trzmieli,, użyła ,,Alfa,, w Biesłanie.

TANK HUNTERS CLUB

Tekst oki tyle że ma prawie dziesięć lat a to dla techniki wojennej jak Era.
Tu ma Pan odpowiedź na porażkę ruskich w Groznym Czołgi w mieście praktyczne bez wsparcia odpowiedniej ilości piechoty to spisanie ich na złom.
http://www.greendevils.pl/t_h_c/czolg_miaso/miasto...
A nie możemy liczyć że przez ten czas ruskie sie niczego nie nauczyli, lepiej być mile zaskoczonym:):):):):):)

Pytanie

Armia kazdego panstwa powinna byc na miare jego potrzeb.
Polska graniczy z nastepujacymi panstwami:

1. Bialorus
2. Czechy
3. Litwa
4. Niemcy
5. Rosja
6. Slowacja
7. Ukraina

Atak ktorego/koalicji ktorych z wymienionych panstw moglby byc skutecznie odparty przez 150-tysieczna zawodowa armie polska?

Armia na miarę potrzeb, to

Armia na miarę potrzeb, to nie armia na miarę państw sasiadujących, a na miare aktualnych i przewidywanych stosunków z róznymi państwami...Na ZBiR nie wystarczylaby (nam samym) żadna własna armia, a na inne państwa sąsiedzkie - nie patrzymy dzis ( mamy ten komfort) z perspektywy potencjalnego konfliktu...Zawodowa armia stutysięczna w zupełności tu wystarczy, by obsluzyc misje, trochę nowoczesnego sprzętu i powodzie...A jak chcemy miec na wszelki wypadek i na złe czasy - naród oswojony z bronią - to nic prostszego, jak wprowadzić do szkół srednich i wyższych obowiązkowe dwie godziny "strzelnicy " w tygodniu...W sumie - kazdy by sobie chociaz raz w zyciu chciał w cywilu pierdyknąc do czegoś z jakiegoś panzerfausta...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

No i tak zostajemy

zupełnie rozbrajani głaskaniem po głowie.
Przy okazji o pierdykaniu:
"...raz w zyciu chciał w cywilu pierdyknąc do czegoś z jakiegoś panzerfausta..." - potem pozostaną już tylko kamienie i spontaniczność.

Potem, jak widać już obecnie, znajdą się tacy, którzy w zatroskaniu o nas poradzą nam "pomachać palcem w butach"

Moim skromnym zdaniem, tak wygląda proces ubezwłasnawalniania Państwa.

Alez ja nie mam nic

Alez ja nie mam nic przeciwko temu, żebysmy posiadali armię nawet milionową. Na ruskich i chinoli co prawda nawet to nie wystarczy, ale jak ta armia zarobi na siebie ( mogą sie wystawiać pod latarnią kazdego punktu zapalnego), to może ich być, tego wojska, chocby i dwa miliony...Byleby się kwaterowali i rozbijali nie za moje . Bo nie wiem, jak pana, ale mnie osobiscie nie stać...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

Ależ

Panie Sławku, nie eleganckie i zbyt propagandowe jest sprowadzanie problemu do absurdu

Dlaczego do absurdu? Raczej

Dlaczego do absurdu? Raczej z głowy na nogi. Skoro wobec jedynego potencjalnie śmiertelnie dla nas niebezpiecznego zagrożenia euro -azjatyckiego - i tak sami nie bylibyśmy się w stanie obronić - to jaki sens ma budowanie nieproporcjonalnie wielkiej, kosztownej własnej armii, na wypadek konfliktu z tymi, z którymi własnie WSPÓLNIE i SYSTMOWO staramy się minimalizować to zagrożenie główne?...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

gładki styl propagandowy

przyjmujący za pewniki wątpliwe założenia. Zaakcestowane słowa "WSPÓLNIE i SYSTMOWO" przypominają dawną Trybunę Ludu.
Zagrożeń jest więcej i przyszłość świetlana w UE może się okazać kolejnym mitem. Pozbawianie państwa zdoolności do obrony jest działaniem szkodliwym i wrogim jego interesowi... jest jego ubezwłasnowolnianiem.

Do tej pory odnosiłem

Do tej pory odnosiłem wrażenie, że w ostatnim czasie na rózne sposoby podnosimy naszą zdolnośc do obrony. No ale jesli np uważa pan, że Polska - nie kwalifikując mnie poborowo do zastępu jej uzbrojonych obrońców - bliska jest utraty niepodległosci, to czuję się zaszczycony.

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

hmmm...

teraz, to już tylko Pan fantazjuje...

To jest: Zdzislaw

Sławek

"Skoro wobec jedynego potencjalnie śmiertelnie dla nas niebezpiecznego zagrożenia euro -azjatyckiego - i tak sami nie bylibyśmy się w stanie obronić"

Skąd tyle pesymizmu?
Już kilka razy potrafiliśmy się obronić.

No ducha nie złamią, jesli

No ducha nie złamią, jesli to ma pan na myśli, ale wyłącznie naszą, samotrzeć - obronę przłamać, to nie byłoby, zwazywszy na kolosalną różnicę potencjału - takie trudne...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

Na ZBiR nie wystarczylaby

Na ZBiR nie wystarczylaby (nam samym) żadna własna armia, a na inne państwa sąsiedzkie - nie patrzymy dzis ( mamy ten komfort) z perspektywy potencjalnego konfliktu...Zawodowa armia stutysięczna w zupełności tu wystarczy

A kto ci powiedział, że ma wystarczyć tylko nasza armia. Tylko, że aby móc liczyć na pomoc sojuszników trzeba czasem wytrzymać parę tygodni samemu a taka 100 tysięczna agencja wystarczyła by najwyżej do okresowej obrony kilku ważniejszych miast. Z tych 100 tys po odliczeniu lotników, marynarzy, zaopatrzeniowców itd. na prawdę nie wiele zostanie.
Poza tym w razie globalnego konfliktu {bo tylko o takim tu rozmawiamy} ZBIR musiał by trzymać spore rezerwy na Kaukazie , Syberii {ponoć Chińczycy już drukują mapy ze swoimi nazwami miast w tym regionie} na "froncie" Rumuńskim i może jeszcze gdzieś. Podobnie było w 1920 r. na Polskę nacierało nie więcej niż 20% armii czerwonej bo reszta musiała się naparzać w innych rejonach.

To jest: R1a1

W sprawach wojskowości jestem kompletnym laikiem,

cytuję Kapral Kuba:
Na ZBiR nie wystarczylaby (nam samym) żadna własna armia(...)Podobnie było w 1920 r. na Polskę nacierało nie więcej niż 20% armii czerwonej bo reszta musiała się naparzać w innych rejonach.

... ale tak sobie myślę, że Rosjanie mają ok. 30000 czołgów i transporterów opancerzonych. Zakładając, że mogą przeciwko nam wystawić znowu 20 proc. otrzymujemy 5000 celów do zniszczenia.

Mam więc pytanie: ile kosztuje zniszczenie jednego czołgu/transportera opancerzonego?

Albo inaczej ile kosztuje zestaw (1) wyrzutnia rakiet przeciwpancernych (np. typu Spike) z 10 rakietami, albo (2) granatnik przeciwpancerny z 10 pociskami oraz jaka jest skuteczność tego rodzaju broni.

Zakładając, że porządna wyrzutnia przeciwpancerna z 10 rakietami kosztuje 1 milion złotych, albo też granatnik z 10 pociskami kosztuje 100 tysięcy złotych i zakładając, że ten pierwszy rodzaj broni ma 50 proc. skuteczność, a ten drugi rodzaj broni 5 proc. skuteczność, otrzymujemy koszt zniszczenia jednego pojazdu w wysokości 2 mln zł (wydaje mi się to mocno zawyżone). Mamy do zniszczenia 5000 pojazdów, więc łącznie kosztować nas to będzie 10 mld zł. Na przygotowanie do wojny mieliśmy 20 lat, co daje 500 mln zł rocznie za zakup sprzętu i amunicji. A więc ułamek promila polskiego rocznego PKB. Potrzeba do tego kilkuset ludzi wyszkolonych do obsługi wyrzutni rakiet przeciwpancernych i kilka tysięcy ludzi do obsługi prostych granatników. Powiedzmy 10 tys. ludzi. Załóżmy, że chciałoby by im się bawić w wojnę za 100 tys. zł rocznie. To daje miliard złotych rocznie kosztów osobowych. I załóżmy, że zamiast iść w sobotę na piwo, szli by raz w tygodniu postrzelać do Ruskich (za 100 tys. zł rocznie wypada ruszyć tyłek raz w tygodniu). Przy założonej skuteczności broni zniszczenie tych 5000 pojazdów zajęłoby im 10 tygodni.

Weźmy się za śmigłowce. Po utracie ilu Rosjanie by się zniechęcili? Załóżmy, że po 10000. Załóżmy, że wystrzelenie jednego Groma kosztuje 100 tys. zł, a skuteczność to 10 proc. Więc koszt strącenia 1 śmigłowca, to 1 mln zł. Zniszczenie 10 tys. to łączne 10 mld zł. Znowu przy 20 latach na przygotowania na wojnę to koszt mniej niż pół promila PKB rocznie. A przygotować trzeba raptem kilka tysięcy ludzi, którzy by się bawili w wojnę w weekendy.

Powtarzam: nie mam pojęcia o wojskowości, ale z powyższego wychodzi mi, że skuteczna obrona przed rosyjską agresją wymagałaby jedynie chęci. Być może nam się nie chce z jakichś powodów, ale to już inna historia. Czy gdzieś popełniam błąd?

R1a1

Żeby używać granatników też potrzebne jest przeszkolenie.
Nikt sam z siebie raczej nie potrafi celnie strzelać i obsługiwać broni, wcześniej wspomniane miny też trzeba wiedzieć gdzie i jak zakładać i umieć sie z nimi obchodzić żeby nie stać się samemu ,,ofiarą,,.
Wspomniał Pan o ,,Gromach,, też trzeba wiedzy żeby z nich strzelać.
Pierwsze ,,Stingery,, do Afganistanu dotarły z lakoniczną instrukcją w języku angielskim co za owocowało strzelaniem z rzeczonych przez talibów do czołgów(bo z rury to tylko do czołgu) z miernym zresztą skutkiem,
dopiero po wysłaniu przez CIA doradców-instruktorów zaczęto używać ich zgodnie z przeznaczeniem.

Co do ilości Ruskiego

Co do ilości Ruskiego sprzętu to trzeba też liczyć ogromny tzw. zapas wojenny.Może nie jest to najnowszy sprzęt (Migi 27,Su-17, T64 i wiele wiele innego) ale zawsze.
Fabryki też raczej zwiększą moce produkcyjne ,obecnie wykorzystują 20% a lotnicze nawet 10%.

To jest: R1a1

Podając te 30000 pojazdów opancerzonych uwzględniłem to, co

w WIKIPEDII jest określone jako rezerwa (patrz Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej).

Oczywiście ma Pan rację co do szkolenia, ale w końcu ile może trwać szkolenie w celowaniu rurą w czołg. Kilka tygodni? Największy jest problem z samolotami, bo te chyba partyzantka może niszczyć tylko w pobliżu lotnisk, tak mi się wydaje.

Walka z samolotami.

Wszystko zależy od sojuszników i terenu.
Wietnamscy partyzanci z powodzeniem używali Rakiet SA-2( więcej zestrzeliły samolotów USAF niż lotnictwo) a tych raczej z pleców nie da sie odpalić ( choć u żółtych to wszystko możliwe)
,,Stingery,, ,,Gromy,, ,,Striełki,, też służą do zwalczania samolotów nisko i wolno lecących takimi są samoloty szturmowe.
Hezbollah strzela pojedynczymi pociskami ,,Grada,, z drewnianych z podstaw ( dwie długie dech ) tyle że też ktoś im pokazał że tak można i nauczył odpalać bez wyrzutni.

Pojazdy też coraz trudniej

Pojazdy też coraz trudniej będzie zwalczać granatnikami, na zachodzie tak i na wschodzie zaczyna sie stosować systemy aktywnej obrony.

To jest: Marek Kowalski

Tak naprawdę to my zaniedbaliśmy rozwój

tej prościutkiej i bardzo skutecznej broni, to znaczy zostaliśmy w zasadzie na etapie granatu RPG 7, a inni kombinują mocno z tego typu uzbrojeniem, jest cała gama głowic, i tandemowe kumulacyjne ( jako odpowiedź na reaktywne pancerze, takie jak na rodzinie T-72 i naszych Twardych ), i burzące, i odłamkowe.
Tu w końcu nie chodzi o rozbicie pojazdu w drobny mak, a tylko wyłączenie go z walki, na przykład poprzez eksplozję fragmentu reaktywnego pancerza, co uszkadza urządzenia zewnętrzne czołgu oraz zniechęca stojącą do okoła niego piechotę do przebywania w pobliżu swojego pojazdu:-).
Podobnie jest z pancerzami Chobam, które mają wkłady ceramiczne mające na celu absorbowanie energii i ciepła uderzenia, jeżeli wytrzymają, w miejscu i okolicach miejsca trafienia nigdy nie są już tak samo dobre jak nowe.
To urządzenie proste jak cep, trzeba tylko mieć wprawę ( czyli ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć ) bo balistyczny kalkulator tej broni jest w głowie strzelającego, dlatego tyle jest filmków w internecie jak to w czasie nocnego patrolu w Iraku strzelają "do nas" z RPG i to gdzieś tam leci w kartofle, po prostu gość robi to pierwszy, czy no nawet trzeci raz w życiu więc nie jest w stanie sobie porachować choćby wyprzedzenia.
Nie do wszystkiego opłaca się strzelać ze Spike'a, który kosztuje 100 tyś USD za pocisk. Trzeba pamiętać, że duża część RPG'ów na przykład w irackich i afrykańskich rękach, to tandetne chińskie kopie z lat siedemdziesiątych bezlicencyjnie wzorowane na sowieckich produktach starszych o jeszcze 10 lat.
No i wreszcie nie bardzo rozumiem jak "aktywny system" obrony ma mnie uchronić przed czymś, co nie omiata mnie wiązką radarową, nie ma laserowego celownika, nie oświetla mnie podczerwienią i w żaden inny sposób nie zdradza swojej obecności póki nie zaczyna lecieć w moją stronę. ma tylko muszkę i szczerbinkę z nastawami na 50, 100 i 250 metrów :-)

Tak naprawdę w walce

Tak naprawdę w walce piechoty z czołgami nigdy nie chodziło o rozwalenie czołgu na części pierwsze, tylko np wyeliminowanie załogi(rusznice p-panc, miny\granaty magnetyczne, mało kalibrowe działka p-panc) lub o unieruchomienie Go przez zerwanie gąsienicy,uszkodzenie silnika itd.
Pancerze reaktywne taż przechodzą zmiany pierwsze były czułe na np, odłamki ,potrafił eksplodować cały pancerz dodatkowy itd.
dziś to inaczej wygląda fotki z Osetii i pokazują często całkowicie spalone czołgi z resztkami pancerza reaktywnego.
A o aktywnych systemach musi już Pan sam poczytać, po pierwsze zaczyna dopiero sie je stosować po drugie nie jestem konstruktorem.
A na głowice kombinowane też jest prosty sposób ekrany ramowe (kawał siatki na ramie lub gęste paski taśmy metalowej na ramie)stosowane przez Niemców w drugiej wojnie i obecnie stosowanych z powodzeniem.

To jest: Marek Kowalski

teraz robi się kostki,

które prędzej spłoną niż wybuchną od ognia, a materiału jest tyle żeby nie uruchomić sąsiednich, ale dalej ranią i straszą piechotę dookoła czołgu. "Areny" Rosjanie mają na części T-90 lub nawet wszystkich, a wszystkich jest koło 300 sztuk. T-80 jest 3 tyś. sztuk, a one są na poziomie naszych "Twardych". Nadto prócz czołgów mamy jeszcze transportery opancerzone, bojowe wozy piechoty i inne lekko opancerzone skarby typu zestawy przeciwlotnicze, wozy dowodzenia, łączności, no całe multum po prostu. I one są już bezbronne jak brzuszek bobra.
Z ekranami to aż tacy mądrzy niemieccy inżynierowie nie byli, ekrany powstały bo w PzKpwf IV, który był podstawowym niemieckim czołgiem przez całą wojnę, dawało się w pewnych okolicznościach przebijać z boku przy pomocy po prostu przeciwpancernej rusznicy, czyli takiego długiego karabinu co łamał obojczyki :-)
Blachy było 5 milimetrów ale pomagała,a potem się okazało że przy okazji świetnie chroniła przed pociskami kumulacyjnymi.
Ostatnie 700 wozów modelu G dostało fartuchy, potem wszystkie wozy modelu J.
Natomiast kratownice są bardzo dobre dla lekkich pojazdów, bo od czasu do czasu ratują życie, gorzej jest z góry albo na drzwiach desantu. Na czołgach widziałem je tylko na izraelskich Merkavach. Amerykanie natomiast obkładają nimi Bradley'e w Iraku, bo to nieodporne pojazdy i jeszcze do tego z aluminiowym kadłubem i ślicznie się palą.
Czemu więc wszystko nie jest "okratowane" ? Bo prócz tego, że kraty nie mają wcale 100 % skuteczności, robią pojazd o około metr szerszym i przestaje się gdziekolwiek mieścić, i w terenie, i w mieście. I może jedynie promenować po głównych ulicach, a ma dowieść i wspierać pieszych wszędzie, więc się ryzykuje.

Wojska Rosyjskie też

Wojska Rosyjskie też stosują takie ekrany, bo są skuteczne przeciwko głowicom kombinowanym kosztem manewrowości pojazdu oczywiście ale coś za coś.Nie jest to ideał ale skuteczna obrona jak narazie i to możliwa do wykonania przez każdego kto ma spawarkę i troszkę złomu w zapasie .
Niemcy stosowali ekrany nie tylko na PzKfg IV i działach na jego podwoziu ale też na starszych(znaczy ostatnich) wersjach PzKfg III L\M\N i działach na jego podwozu.
A ta myśl techniczna gdyby sie nie sprawdzała raczej od razu została by zarzucona.
100% niezniszczalności nie ma nic co człowiek zbudował.

To jest: Marek Kowalski

Nie tak do końca

Albowiem Stinger ( i porównywalnie nasz Grom ) ma zasięg ok. 5 km a jeżeli chodzi o wysokość jest w stanie "dopasować" się do celów od ok. 200 metrów do około 4 km. To była jego największa "afgańska" zaleta, mianowicie skończyło się latanie Mi-24 na 500 metrach w parach lub trójkach, nad własnymi patrolami lub konwojami :-).
Wolno też raczej nie, marszowa prędkość Stingera to coś koło 2500 km/h. W sumie dobra rzecz na mazowieckie równiny :-)

Te wartości sie zmieniają

Te wartości sie zmieniają np dochodzenie celu. trzeba też brać pod uwagę przeciążenia i pułapki termiczne.
Najstarszy sowiecki samolot szturmowy(chodzi o będące w użyciu lub w zapasie) Su-17\22 wznoszenie 230m\s pułap 18000m prędkość max 2 220km\h.
Najnowszy Su-27IB\Su-34 wznoszenie 270m\s pułap 15000m
prędkość max 2000km\h.
Żadna armia świata nie rezygnuje z lufowych środków zwalczania samolotów, rakiety mimo swojego wieku nadal niestety, a może i dobrze ,zawodzą i to nadzwyczaj często.

To jest: Marek Kowalski

Imponujące,

Tyle, że 2200 km/h to tak ale ze "złożonymi" skrzydłami na 18 kilometrach, na takiej wysokości może sobie latać ile chce, czyli około godzinię :-) Jak się bierze za robotę, to jest dużo niżej i dużo wolniej, a my sobię rozmawiamy o tym właśnie przypadku, kiedy chcemy naszych "pieszych" na poziomie kompanii/batalionu wyposażyć w sprzęt mający realne szansę odpędzić/uszkodzić/zniszczyć taki samolot. To z resztą zabytek i nie warto o nim dalej. Su-25 wraz z odmianami, podstawowy szturmowiec rosyjski to tylko koło 900 km/h, w każdym razie zawsze poddźwiękowo. To, że Blackbird to prędkość 3 Macha i 28 kilometrów pułapu nie oznacza, że Rosjanie się popłakali i porzucili produkcję ręcznej broni przeciwlotniczej. Su-27 to myśliwiec przewagi powietrznej, samolot który jest takim rosyjskim odpowiednikiem F-16, a i on 2000 km/h wyciąga na maksymalnym pułapie ale na poziomie morza tylko 1400 km/h. Powinniśmy mieć świadomość, że przy ilościowej przewadze potencjalnego przeciwnika przynajmniej w początkowej fazie starcia nie będziemy mieli przewagi w powietrzu a nowoczesne środki lufowe, trochę inne niż nasze "szyłki", to tak naprawdę radar, systemy łączności np. z centrum dowodzenia, komputer, działko, to wszystko na podwoziu lub nawet po prostu w kontenerze, na pewno groźne tylko ile czasu przeżyją na polu walki i jaką będzie miało szansę pojeździć z miejsca na miejsce ? Ja uważam, że niedużą. Ale są potrzebne i nigdzie nie pisałem, że trzeba z nich rezygnować, tym bardziej, że zrobiliśmy bardzo udaną "Loarę".

Su 25 właśnie te wolno i

Su 25 właśnie te wolno i nisko latające szturmowce o których wspominałem. Su-17\22 stoją w ZW ale też sie realnie liczą.
Su-27 i jego wersje po zrzuceniu ładunku pną sie w górę praktycznie pionowo na dopalaczach 270m\s. prosta kalkulacja rzut (atak bombowy) następuje na 1000m po dziesięciu sekundach jest już na wysokości 3700m a to dla wspomnianego stingera granica pułapu.
Prędkość Su 27 i jego ,,dzieci,, to 2450km\h( za wyjątkiem Su 27IB) a jego odpowiednikami na zachodzie to F15, Eurofighter i Rafale. Bo to ciężki myśliwiec. Odpowiednikami F-16 są Mig-29, Mirage2000 i Gripen.

To jest: Marek Kowalski

Su-27 w swojej przeważającej masie

to wersje myśliwskie, czyli samoloty przeznaczone do walki powietrze-powietrze. Wyposażenie do walki z ziemią to niekierowane pociski rakietowe i bomby, takie zwykłe jak w Ił-2.
Takich samolotów według portalu warfare.ru jest 449 sztuk. Jeżeli uda się z niego komuś zrzucić bombę przy prędkości
powyżej Mach 1, to będzie to w przyszłości, na razie US Air Force zamówiły takie badania w jednym z oddziałów Boeinga, po prostu przy prędkości ponaddźwiękowej wokół samolotu dzieją się dziwne rzeczy, bomby lubią wpaść z powrotem do luku, pozawijać się dookoła samolotu, toczyć sie po skrzydle albo w samolot po prostu przywalić. Czyli powiedzmy niech to będzie 1000 km/h, chociaż sądzę, że jest sporo mniej, koło 600 km/h i od tego momentu zaczynamy sie wznosić ( swoją drogą fenomenalne zdolności lotne tego samolotu i genialna aerodynamika pozwalają mu lecieć "tylko" ok. 200 km/h ). Na specjalnie uszytym do bicia rekordów su-27, wersja P-42 Pugaczow ( ten od Kobry Pugaczowa ) pobił rekord wznoszenia na 3000 m i zrobił to w 25 sekund z lekkim hakiem, przy dopalczu o ciągu 133 kN i pustawym samolocie, więc pozwoli Pan, że założę, że nawet Su-27 pozostaje w zasięgu nowoczesnych, ręcznych wyrzutni dostatecznie długo, żeby się do niego przymierzyć, tym bardziej, że te 2400 km/h to naprawdę zdarza się tylko blisko maksymalnego pułapu przy dopalaczu. Tylko warto te ręczne mieć pod ręką.
Wreszcie, na marginesie naprawdę szturmowych SU, takich jak IB jest w służbie 11 szt., a SU-35 sztuk 12.

Miary wznoszenia zaczyna sie

Miary wznoszenia zaczyna sie na poziomie ziemi...to znaczy do oderwania sie samolotu od ziemi.
obecnie każdy współczesny myśliwiec nawet projektowany do walk powietrznych ma spore możliwości atakowania celów na ziemnych.Zawsze można jeden dwa węzły poświęcić na doposażenie.
Czasy IL-a2 z nastaniem ery silników odrzutowych choć takimi IŁ-ami są A-10 i Su25 sie skończyły.
W wyliczeniach też trzeba brać pod uwaga to że obsługa takiej wyrzutni nie stoi 24h z gotową wyrzutnią na ramieniu. Stinger na gotowość ma 10s i to czas poligonowy znaczy bez stresu obsługi(można powiedzieć warunki sterylne) .Nie neguje wartości takich rakiet tylko nie można sie przeliczyć w ,,cudowności ,,tych broni.
Tak jak z pojazdami lepiej liczyć na najgorsze a być mile zaskoczonym niż po paru latach (paru nastu,dziesięciu,setkach) ,,rozkminiać,, błędy.

" Czyli w razie wojny KAŻDY obywatel musi bronić kraju. "

Ciekawe czym to zrobi ? Widłami ? Panu Romualdowi jakoś umknęła podstawowa różnica między Polską a USA:

W Stanach Zjednoczonych, na które powołują się nasi zwolennicy armii zawodowej wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani i w razie konieczności powołuje się ich do wojska. Podobnie ma być w Polsce. Tylko, że Polska to nie USA. Tam. jest duża armia zawodowa i komponent sił zbrojnych pod nazwą Gwardia Narodowa, umożliwiający w razie konieczności masowe szkolenie rezerw. Warto też pamiętać, że Stany Zjednoczone graniczą z Kanadą, Meksykiem oraz dwoma oceanami. Szkolenie rezerw nie będzie zagrożone bezpośrednio przez wojska agresora.

Oni mają jeszcze broń, a co za tym idzie potrafią z niej korzystać. A my mamy pozwolenia i opłaty za nie.

To jest: RSz

Jak to na wojence...

cytuję GoLem:
Ciekawe czym to zrobi ? Widłami ? Panu Romualdowi jakoś umknęła podstawowa różnica między Polską a USA:

W Stanach Zjednoczonych, na które powołują się nasi zwolennicy armii zawodowej wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani i w razie konieczności powołuje się ich do wojska. Podobnie ma być w Polsce. Tylko, że Polska to nie USA. Tam. jest duża armia zawodowa i komponent sił zbrojnych pod nazwą Gwardia Narodowa, umożliwiający w razie konieczności masowe szkolenie rezerw. Warto też pamiętać, że Stany Zjednoczone graniczą z Kanadą, Meksykiem oraz dwoma oceanami. Szkolenie rezerw nie będzie zagrożone bezpośrednio przez wojska agresora.

Oni mają jeszcze broń, a co za tym idzie potrafią z niej korzystać. A my mamy pozwolenia i opłaty za nie.

Chyba jednak nic mi nie umknęło. Proszę przeczytać to co napisałem. Amerykanie mają dużą armię zawodową i położenie geostrategiczne dające im czas na przeszkolenie rezerw w razie zagrożenia wojną. Czyli do doraźnych konfliktów w różnych punktach zapalnych na świecie mają dość żołnierzy, a w razie wojny, która nie wybuchnie z dnia na dzień, mają czas i możliwość przeszkolenia wszystkich zdolnych do noszenia broni.
Polska – co przecież jest w moim tekście - takich możliwości nie ma. Piszę: będziemy mieli malutką armię zawodową, która wystarczy do wyjazdów zagranicznych (misje itp.). I będą miliony zarejestrowanych, ale nie przeszkolonych wojskowo ludzi. W razie wojny terytorium RP będzie z racji położenia narażone na natychmiastowy atak. Czasu na szkolenie naszych rezerwistów nie będzie. Ludzi trzeba przeszkolić wcześniej. Dlatego na armię zawodową nie możemy sobie pozwolić. I stąd moja pretensja do MON: obowiązek obrony mamy, a szans na jego wykonanie nie.
A ponadto skoro inne państwa NATO też mają armie zawodowe (poza Niemcami), to wsparcie z ich strony może nadejść dopiero po zmobilizowaniu u nich rezerw, czyli ze znacznym opóźnieniem. W efekcie jedyna możliwą i sensowną linią obrony wydaje się Odra-Nysa. Jej Niemcy będą bronić, a my, „manewrując”, będziemy zmuszeni tam wycofać się.
Polecam zainteresowanym zajrzeć ponownie do książki „Następna wojna światowa’ z 1996 r. (pol. wyd. 1998 r.). Jej autorem był min. obrony prez. Reagana Caspar Weinberger. Książka przedstawia scenariusz wojny, w którym armia polska zostaje zmieciona przez ofensywę wojsk rosyjskich i ostatnie walki toczy w Szczecinie.
Gen. Balcerowicz, Komendant AON, odnosząc się do tego scenariusza w 2000 r. stwierdził, że "w perspektywie 20 lat taka agresja jest wysoce nieprawdopodobna". Mamy rok 2008. Nieprawdopodobna?
R. Szeremietiew

R. Szeremietiew

Bundeswera utrzymuje Armie

Bundeswera utrzymuje Armie poborową (jeszcze) bo do póki nie było Polski w NATO to Niemcy byli pierwszą linią oporu zachodu i to Oni mieli utrzymać się na tyle długo żeby reszta Paktu miała czas na mobilizacje i szkolenia rezerwy.
Może z takiego sposobu myślenia wyciągniemy wnioski???
Teraz to niestety My jesteśmy pierwsi i żeby doczekać sie (jeżeli w ogóle) jakiejś pomocy musimy dać czas. W innym przypadku granica oporu zachodu dalej będzie przebiegać na Odrze a Polska w przyszłości będzie najwyżej strefą buforową lub ,,ziemią niczyją,,.

To jest: Ireneusz

Co to jest PÓKA?

bo do póki

To jakieś brzydkie słowo?
I dziwić się, że mamy coraz gorzej w Polsce...

:)))))))) bardzo na temat. A

:)))))))) bardzo na temat.
A na temat to nic mądrego????

To jest: Ireneusz

A zna pan temat?

Bowiem nie należe do ludzi, którzy lubią sobie "powystępować" i motać dyskusje słowotwórstwem
i... na "temat" napisałem raz a dobrze: http://prawica.net/node/13106#comment-265139
Moje zaś pytanie do pana jest dalej utrzymane i jak najbardziej poważne.

Jak pan woli

Jak pan woli ,,dopóki,,...pasuje????
W pana koncepcji wszystko oki tylko jest problem (może nawet nie taki mały i w tym szkopuł) nikt( z decydujących) nie proponuje alternatywy dla poboru tylko jedna słuszna opcja mała armia zawodowa i tyle.
Co do wzoru Szwajcarskiego to sie nie zgadzam znając mentalność Polaków to jedni by tej ,,piwniczanej,, broni raczej używali by do wzbogacania sie lub\i eliminacji sąsiadów nie za bardzo lubianych a drudzy przechowywali by Ją w takich warunkach i stanie że kiedy by była naprawdę potrzebna nadawała by się najwyżej na złom a do użycia jako maczuga.

To jest: Ireneusz

No tak

więc życzyłbym wszelkiej maści wrogom, aby właśnie tak myśleli, że

kiedy by była naprawdę potrzebna nadawała by się najwyżej na złom a do użycia jako maczuga

Poza tym od dawna twierdzę, że powszechnie wydane pozwolenie na maczugi wyjasniłoby praktycznie wszystkie niesnaski i rozwiązało problemy. Równowaga to podstawa.

Rozumiem że pan ,,giewre,,

Rozumiem że pan ,,giewre,, czcił by jak ŚW.Obrazek ale może sąsiad ma firmę i rowerek którymi bardziej by sie zajmował i oto chodzi.
Polacy to niechluje i tak jak firmowe samochody(jak szef karze to na myjnie pojedzie) tak i darmową(znaczy nie Ich do końca) broń by tak samo traktowali, czyli jak to sie darowane\powierzone a nie kupione traktuje.
A maczugę to każdy bez pozwolenia może wykonać,odrobina kreatywności panie Irku, Czarno prochowca też można legalnie kupić powiesić na ścianie i oddawać mu cześć do lepszych czasów aż sie na nowo ustawa o broni zmieni i paru sąsiadów(potrzebnych społeczeństwu czy nie) Pan wyeliminuje z naszego społeczeństwa, potem dożywocie i nowi ,,koledzy z wojska,,.

Pewnie się mało precyzyjnie wyraziłem ...

Kogo łatwiej wyszkolić, kogoś kto umie się posługiwać bronią palną, czy tego kto widział ją tylko na obrazku ? Pan tę różnicę pominął, lub uznał za nieistotną ( moim zdaniem niesłusznie ).

Wiadomo że łatwiej

Wiadomo że łatwiej wyszkolić człowieka który widział prawdziwą broń(miały ją w rękach i posługiwały sie nią) nawet przeszkolić na nową.
Laik w konflikcie na zawsze mniejsza wartość niż ktoś obeznany z ,,tematem,,.
Do tego wyszkolona rezerwa służy.
Ktoś kto nawet przez miesiąc używał ,,kałacha,,, rozbierał go, czyścił, nie zapomni tego . Ktoś kto widział Go tylko na filmach będzie miał problem ze zmianą nawet magazynka nie mówiąc o rozebraniu i czyszczeniu.( wbrew powszechnej opinii ,,Kałacha,, też czasem trzeba czyścić).
a to tylko ,,kałach,,(budowa cepa) a co z PK ,RGP i broniami bardziej rozwiniętymi.

A jakby można było sobie po prostu kałacha mieć ?

Jak się będzie miało ochotę to pójść na strzelnicę i postrzelać. Mnie się wydaje, że uczynienie zdecydowanie łatwiejszym dostępu do broni palnej to prosty i darmowy (!) sposób na powiększenie potencjału obronnego.

O fakcie posiadanie

O fakcie posiadanie ,,kałacha,, i z nim związanych problemach pisze wcześniej.
Obecnie jest sporo komercyjnych strzelnic w których można powalić co prawda z pistoletu ale zawsze, koszty nie są tak
duże.
Ale komu sie chce???
Kupić wiatrówkę i ćwiczyć oko też można tylko trzeba chcieć.
Zawsze to coś.
Nie polecam ASG bo zasięg kiepski a i balistyka żadna(gładka lufa).

To jest: Zdzislaw

Egon

No i walimy z tej dmuchawki do ewentualnego agresora!

Chodziło mi o ćwiczenie

Chodziło mi o ćwiczenie oka a nie o walkę szabelką i wiatrówką.
A to dwie różne rzeczy.

Może powinieneś się przenieść na lewica.net ?

cytuję Egon:
O fakcie posiadanie ,,kałacha,, i z nim związanych problemach pisze wcześniej.
Obecnie jest sporo komercyjnych strzelnic w których można powalić co prawda z pistoletu ale zawsze, koszty nie są tak
duże.
Ale komu sie chce???
Kupić wiatrówkę i ćwiczyć oko też można tylko trzeba chcieć.
Zawsze to coś.
Nie polecam ASG bo zasięg kiepski a i balistyka żadna(gładka lufa).

W niektórych częściach USA można nawet mieć karabiny szturmowe. A u nas nawet pistoletu (pozwolenie jest bardzo trudno zdobyć).

Tak tylko te karabiny to

Tak tylko te karabiny to wersje powtarzalne znaczy bez ,,ognia ciągłego,, takie wersje praktycznie każdej broni na rynku komercyjnym w USA można kupić ale Polska to nie stany.

Swoją droga ten co chce

Swoją droga ten co chce znaczy przestępca zawsze znajdzie dostawce i badań i testów żadnych nie musi robić a porządny obywatel( nie czytać poseł) to najlepiej że by parę razy w szpitalu na ,,eRce,, wylądował. Ale to już kwestia tych co podania o broń rozpatrują i głównie ich portfeli bo ponoć za kaskę to w tej kwestii bardzo prawo dziurawe.Znaczy wystarczy odpowiednio DOBRZE posmarować a i ustawa bardziej śliska sie staje:):):):)Przykład polscy aktorzy...

To jest: Piotr Radecki

Problem szkolenia można rozwiązać (gdyby państwo chciało)

1. Trzeba coś zrobić, żeby ludzie chcieli bić się za ojczyznę w momencie ewentualnej agresji - obawiam się, że dzisiaj mało kto nie przymuszony i nie zagrożony osobiście chciałby to robić.

2. Szkolenia muszą być merytoryczne (częściowo szkoła życia, trening twardości, dyscypliny, musztra, nawyki sportowo- higieniczne, szkoła przetrwania, itp. - to wszystko ma się potem przydać mężczyznom w życiu, częściowo wojskowy - tutaj obsługa osobistej broni strzeleckiej).

3. Szkolenie powiedzmy w dwóch turach 3-miesięcznych: 1-wsza tura obowiązkowa (bez przymusu, kto nie chce (zdrowy), tym samym rezygnuje też z prawa wyborczego), 2 tura (nastawiona bardziej na szkolenie wojskowe) tylko dla ochotników, wybrane osoby szkolone w obsłudze ręcznej broni przeciwpancernej, przeciwlotniczej, itp.

Wszystko by się dało zrobić.

-------------------------------------------------------
>>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<

-----------
>>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<

Zgadzam sie z Panem

Zgadzam sie z Panem Piotrem.
Dorzucił bym jeszcze dla drugiej tury szkolenia uzupełniające co 4-5 lat tak na miesiąc .Przecież wyposażenie sie zmienia.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.