BdV - "Widoczny znak"

„Widoczny znak” ma być widoczny w Polsce.

Tak ustalili: premier Tusk, W.Bartoszewski i Kanclerz A.Merkel. Polska musi pamiętać, że przyczyniła się do wypędzenia oraz do tego, że Niemcy zmuszani byli do niewolniczej pracy na terenie Polski. Tylko że to nie my byliśmy organizatorami tych prac. Tego rząd Niemiec już nie podaje, popierając projekt E.Steinbach, szefowej Niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV).

Na tegorocznym święcie niemieckich ziomkostw - "Dzień Stron Ojczystych" w Berlinie, Steinbach podziękowała rządowi niemieckiemu za przyjęcie projektu ustawy powołującej fundację "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie".

Już osiem lat temu Steinbach wysłała listy do ambasadorów kilku krajów – w tym Polski – z propozycją upamiętnienia przymusowych wysiedleń kilkunastu milionów Niemców. Nie otrzymała wówczas żadnej odpowiedzi. I choć pomysł Steinbach wsparły wtedy CDU i CSU, nie chciał o nim słyszeć rząd SPD i Zielonych Gerharda Schrödera. Sytuacja zmieniła się jesienią 2005 r., kiedy powstał rząd wielkiej koalicji SPD – CDU/CSU pod przywództwem Angeli Merkel.

Teraz właśnie E. Steinbach znalazła sprzyjający klimat do realizacji swego projektu powołania w Berlinie ośrodka dokumentacji o wysiedleniach Niemców po II wojnie światowej pod nazwą „Widoczny znak”. Firmuje go Merkel i ma być on włączony w przyszłoroczne obchody 70.rocznicy wybuchu II wojny światowej.

To zaproszenie włączenia się Niemiec w tworzeniu części ekspozycji Muzeum II wojny światowej w Gdańsku, złożył Premier Donald Tusk . Rząd Niemiec zaś obiecał premierowi, iż "jeśli będzie takie życzenie", zaoferuje stronie polskiej "wszelką pomoc i wsparcie" w sprawie muzeum. Również pomoc finansową przy odrestaurowaniu Westerplatte.

W.Bartoszewski, odpowiedzialny w rządzie PO za kontakty z Niemcami, wypowiedział się w imieniu wszystkich Polaków. Że Polska, choć nie będzie współtworzyła niemieckiego ośrodka poświęconego wysiedleniom, ale go akceptuje. I zachowa życzliwy dystans wobec „widocznego znaku”, a swój pogląd wyraził w akrobatycznej konstrukcji zdaniowej:

My na pewno nie powiemy, że nie mogą nasi sąsiedzi wyrazić swojego szacunku dla pamięci ofiar tego, co się działo od 1939 r.


To wielkie zwycięstwo E.Steinbach, która udało się przekonać rząd federalny, by wbrew trosce o stosunki Polski z współrządzącą w Niemczech SPD, wywalczyć ten projekt, w imię jak mówi organizatorka: pełnego i prawdziwego obrazu historii Niemiec i Europy oraz uświadomienie innym znaczenia, jakie mieli wypędzeni dla kulturalnego dziedzictwa naszego kraju.

Kiedy koncepcja tego projektu będzie gotowa – powiedział w Gdańsku premier Tusk na konferencji prasowej z niemiecką kanclerz - będziemy zapraszali partnerów europejskich, także partnera niemieckiego, do współpracy merytorycznej nad częścią ekspozycji, tak aby to muzeum stało się częścią dziedzictwa, w którym różne głosy mogą być uwzględnione.

„Widoczny znak”, projekt wyłącznie niemiecki, nie był możliwy do zrealizowania za rządów Jarosława Kaczyńskiego. Obecnie Niemcy uznali, że Donald Tusk jest zielonym światłem do tego projektu i nie tylko nie będzie protestować, ale i włączy się w jego realizację.

Czy rzeczywiście jest to rozsądny kompromis i sukces rządu Tuska, jak pisze prasa?

To jest: Qrczak

Interesuje mnie to zdanie

cytuję MagdaF.:
„Widoczny znak”, projekt wyłącznie niemiecki, nie był możliwy do zrealizowania za rządów Jarosława Kaczyńskiego.

Dlaczego niby nie był możliwy? Jaką polski rząd ma możliwość zablokowania niemieckiego projektu?

Gdybym był złośliwy, tobym powiedział, że za ten projekt odpowiedzialny jest polski prezydent.

Niedawno czytałem czyjś komentarz, że za wojnę w Gruzji odpowiada PO.

Żenujący styl pro-PiS-owskiej propagandy powoduje, że wstyd by mi było popierać PiS nawet gdybym w większym stopniu zgadzał się z ich programem.

Trochę podobnie jest ze sprawą JOW: tym razem popieram cel, ale nie mogę się pogodzić z posługiwaniem się fałszywą logicznie argumentacją (przypominam fałszywe tezy zwolenników JOW: że w JOW nie ma głosowania strategicznego, że w JOW niemożliwe jest, żeby wygrał kandydat mający mniejsze poparcie od innego kandydata, że powyższe odnosi się zwłaszcza do wyborów w jednej turze, że wynik wyborów samorządowych świadczy o tym, że dwie tury zamiast jednej sprzyjają kandydatom partyjnym, że wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu nie wymaga zmiany Konstytucji, że media mają tajny zakaz pisania o JOW), więc nie mogę przychylnie patrzeć na Ruch JOW jako taki.

Panie Qrczak

W temacie JOW przypominasz Waćpan ogrodnika, który wykopuje roślinkom korzenie, aby sprawdzić czy dobrze rosną.
"Demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu" - Winston Churchill. Sir myślał oczywiście o demokracji angielskiej, czyli o formie zwanej w skrócie JOW.
To co mamy w RP to jest parodia "demo..cji".

To jest: Qrczak

Cel nie uświęca środków

Nie należy oszukiwać licząc na to, że mniej inteligentni ludzie dadzą się nabrać i poprą JOW z fałszywych powodów. Wszystkie sprawy, o których wspomniałem w nawiasie, z wyjątkiem ostatniej (mediów), która jest kwestią wiary, są obiektywnie sprawdzalne przez myślącego człowieka, a nie są kwestią poglądów politycznych. To są podstawowe spory o fakty, a nie o jakieś opinie na temat tego, jaki ustrój polityczny dałby sprawniejsze rządy.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.