Tri Paljaka, Gruzin i sabaka

Gdy prawda czasu, odsłonięta przez IPN i jej wydawnictwa, została jednoznacznie poddana krytyce przez znane „autorytety”: polityczne, dziennikarskie czy moralno-niemoralne, prawda ekranu - w osobie A.Urbańskiego – poszła tą samą drogą. Rozrywka lekka, łatwa i przyjemna – polish celebrities ( plastik fantastik), została wpisana w misję TVP, odkrywając nikomu nieznane na świecie grono gotujących, śpiewających i tańczących jednocześnie. To nic, że współczesna młodzież nie kojarzy wielu ważnych dat; stawiając na rozrywkę stworzymy nowoczesne, europejskie państwo bez korzeni i nikomu niepotrzebnej historycznej świadomości.

Ostatnia decyzja Urbańskiego to reanimacja serialu „Czterej pancerni i pies”, wiekopomnego dzieła pisarstwa tow. Janusza Przymanowskiego, pociętego na odcinki i nakręconego w 1966 roku przez Konrada Nałęckiego. Mimo przesłania o przyjaźni polsko-radzieckiej, współczesne seriale emitowane w TV publicznej czy kanałach prywatnych, nawet kanałami nie przedrą się do naszej świadomości, bowiem serial kultowy jest.

Jego popularność w latach 60. i 70., również w bloku wschodnim, utrwalona komiksem i książką z dalszymi losami niezłomnej załogi Rudego 102, można jedynie porównać do fenomenu wielu qusi-historycznych, amerykańskich filmów, w których prawdę historyczną zastąpiono humorem i rozrywką.

Serial o bohaterskiej załodze czołgu "Rudy "i psie Szariku - propagandą przyjaźni w ramach bloku socjalistycznego, jednak jest i w taki sposób był przez lata eksploatowany. Masowo zakładano Kluby Pancernych, w których legenda filmu miała służyć szkoleniu patriotyczno-obronnemu i poznawaniu historii najnowszej. Czyli bajki "O złych najeźdźcach i dobrych wyzwolicielach". Od ziemi i majątku.

Skrzywdziłabym jednak Andrzeja Urbańskiego, nazywając go kontynuatorem linii prezesa Szczepańskiego. Urbański wymyślił, że widzom należy objaśniać świat. I historię. Po każdym odcinku emitowanego serialu, którego początek dziś o 21:30 na kanale TVP Historia, znani historycy, eksperci z zakresu II wojny światowej, będą omawiać treść serialu, zwracać uwagę na błędy i niedopowiedzenia, ukazywać zafałszowania i ich propagandowy sens.

Dyskusje wokół wojennych losów załogi czołgu „Rudy” i psa Szarika poprowadzi krytyk filmowy Krzysztof Kłopotowski. Ma on wskazywać widzom, który element historii został zakłamany, zmanipulowany lub pominięty. Ciekawa jestem, czy dowiem się od Pana Krzysztofa, skąd wziął się Janek Kos na Syberii.

Kontrowersje wokół filmu
Pierwsze znane protesty były dziełem Jerzego Bukowskiego, wiceprzewodniczącego Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych z Krakowa. Wiadomo o dwóch listach wysłanych przezeń do zarządu Telewizji Polskiej, z czego jeden z nich za kadencji Jana Dworaka. Protesty odniosły skutek w lipcu 2006 roku, gdy obowiązki prezesa TVP pełnił Bronisław Wildstein. Rzecznik TVP, Daniel Jabłoński, odpowiadając na list Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych stwierdził, iż Telewizja Polska nie będzie w najbliższym czasie emitować filmów zakłamujących przeszłość historyczną Polski. Film ten, wraz ze Stawką większą niż życie został wycofany z jesiennej ramówki. Prawa do emisji serialu zakupiła telewizja Kino Polska. Pomimo wspomnianych kontrowersji TVP1 wyemitowała serial latem 2007 roku.

"Czterech idiotów i pies"

Tak podobno tłumaczono ten tytuł w byłym NRD. W tym "kultowym" serialu, podobnie jak i w tym drugim, Niemcy przedstawieni są jako kompletni idioci. I o to chyba chodzi, żeby młodzież tak myślała. Wprawdzie Niemcy - poza Wyspami Brytyjskimi - mają już pod butem całą Europę, czyli tak jak na początku II wojny, ale im mniej ludzi zdaje sobie z tego sprawę, tym lepiej. Zwłaszcza dla Niemców.

Wyjaśnienie było niepełne

Przynajmniej dla mnie. Coś nowego jednak usłyszałem, chociaż mógłbym się i wcześniej domyśleć. Polak na Syberii w roku 1941 niemal automatycznie kojarzy się ze słynnymi wywózkami ze wschodnich ziem II RP. Ale Janek Kos był z Gdańska więc do radzieckiej okupacji by nie trafił. Mógłby za to być tzw. "bieżeńcem", a tych jak mówił komentator "z automatu" zsyłano na Daleki Wschód.

Nie dowiedziałem się jednak na ile typowa była sytuacja życiowa Janka na Dalekim Wschodzie. Czy deportowany mógł dysponować bronią palną ?

tak.

Paweł z Warszawy

Po pewnym czasie mogli mieć broń palną,kilkanaście paczek z nabojami(broń służyła im do polowań i do obrony własnej przed zwierzyną),w punktach wymiany futra zamieniali na żywność,paliwo,amunicję do broni,ubrania i takie tam,oczywiście nie wszyscy.Tylko"element" sprawdzony i poddający się resocjalizacji przez władzę radziecką.Gdzieś kiedyś czytałem w jakiejś książce i parę razy widziałem na filmach radzieckich,pokazywali daleki wschód i zesłańców,mieli broń,stąd moje wnioski,oczywiście mogę się mylić,jeżeli tak to proszę mnie poprawić.

p.s.
A co do filmu to 95% tej epopei,to"jedno"wielkie kłamstwo.
Powinni ten film pokazywać jako czarną komedię.Ten film wyrządził wiele krzywd w świadomości Polaków.

Pozdrawiam.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.