Nobel dla Wolszczana

Według szwedzkiego dziennika "Dagens Nyheter”, prof. Aleksander Wolszczan jest niemal pewnym kandydatem do nagrody Nobla.

Polski astronom w latach 70 tych został szpiclem SB i donosił na swoich kolegów. Inny noblista, Czesław Miłosz napisał kiedyś, że poezja nie jest kwestią moralności. Myślę, że to samo można powiedzieć o nauce. To, że ktoś jest moralnym prosięciem wcale nie wyklucza jego wybitnych osiągnięć w jakiejś dziedzinie. Bardzo lubię wiersze Wisławy Szymborskiej co wcale nie zmienia mojego negatywnego stosunku do poetki w swoim czasie wychwalającej najbardziej ludobójczy ustrój jaki kiedykolwiek powstał.

Przyznam, że czytając o Noblu dla Wolszczana mam mieszane uczucia. Z jednej strony byłoby to docenienie osiągnięć polskiej nauki w świecie. Wiem jednak, ze u nas zostanie to wykorzystane jako argument przeciwko lustracji i dochodzeniu do prawdy o naszej przeszłości. Na pewno pojawi się moralnie wątpliwy argument, że ludzi wybitnych nie obowiązują te same normy etyczne co nas, zwykłych zjadaczy chleba. Rozumowanie takie jest bałamutne i społecznie szkodliwe. Jak słusznie zauważył George Orwell kto raz się skurwił kurwą już pozostanie. Nawet jeżeli odkrywa tajemnice wszechświata i pisze świetne wiersze za które słusznie należy się Nobel.

Adam Kuź
więcej tekstów autora...

Murowany kandydat? Proszę zachować dystans

To samo mówili o Irenie Sendlerowej. Jakie osiągnięcia naukowe czynią go pewnym koniem? Jeśli są znaczące, czemu mu nie wybaczyć? Czy ktoś wołał o tępienie Vernera von Brauna, gdy pomagał Ameryce zwalczać Związek Sowiecki? Naturalnie, nie był noblistą, pamiętam.

To jest: samograf

he won't even frown

"Ha, Nazi, Schmazi," says Wernher von Braun:

Nobel już dawno przestał być nagrodą naukową.

Tylko stał się nagrodą za poprawność polityczną, którą jest lewactwo i nic więcej nie trzeba tu dodawać.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

???

O nagrodzie za poprawność polityczną można by mówić w dziedzinie literatury czy ewentualnie Pokojowej. Do astronomii, fizyki chemii i w ogóle nauk ścisłych poprawności politycznej się nie stosuje i zresztą nikt dotychczas takiego twierdzenia nie wyrażał.

To jest: Jerzy Przystawa

Tycek

Jak dotąd wszyscy nobliści z fizyki mieli autentyczne i nie kwestionowane osiągnięcia w swojej dziedzinie. To nie oznacza, że te "Noble" były przyznawane bez poważnych kontrowersji, ale w każdym razie były to poważne osiągnięcia.

Nie wiem czy prof. Wolszczan dostanie Nobla czy nie. Wiem natomiast, ze jeśli dostanie to nie będzie to żadne osiąnięcie "nauki polskiej", ponieważ Aleksander Wolszczan, o ile sie nie mylę, od jakichś 30 lat do Polski wpada tylko od święta, a pracuje na amerykańskich uniwersytetach, w amerykańskich obserwatoriach i bez tych uniwersytetów i obserwatoriów nie miałby specjalnie czym się wykazać. Będzie to więc (o ile będzie!) osiągnięcie nauki amerykańskiej i żadnej innej.

Nasza jedyna noblistka też nie dokonala swoich odkryć w Polsce, tylko pracując - razem z innymi noblistami - we Francji. Dlatego chwałę za jej osiągniecia, całkiem słusznie, przypisuje sobie nauka francuska.

Nota bene, noblistów, z różnych dziedzin, ktorzy urodzili sie na ziemiach byłej Rzeczypospolitej jest bez liku. "Nauka polska" mogłaby z tego powodu przypisać sobie więcej osiągnięć.

Jeśli "Polska" chce mieć chwałe z nagród Nobla, to musi w tym celu zmienić swoje podejście do nauki i stworzyć warunki, w ktorych będą tu pracowali przyszli nobliści.Na razie, od mniej więcej 70 lat, w Polsce zachodzi proces odwrotny. A dzisiaj ten proces gwałtownie się pogłębia: pleni się chuligaństwo edukacyjne, dyplomy uniwersyteckie są przedmiotem handlu i kombinacji, działa cała masa pseudoszkół, w ktorych uczą pseudoprofesorowie. Do prawdziwej nauki polska młodzież dzisiaj się nie garnie, o czym świadczą wyniki rekrutacji na studia wyższe. Wątpię, żeby nawet przyznanie Nagrody Nobla Wolszczanowi moglo coś w tej materii zmienić.

JP

Wolszczan a nauka polska

Kariera Wolszczana w USA zaczęła się od tego, że dostał tam stypendium. A tego stypendium nie dostałby, gdyby już w czasie ubiegania się o nie nie był zdolnym naukowcem i nie mógł się czymś wykazać. można więc powiedzieć, że Wolszczan reprezentuje naukę i amerykańską i polską (a "co gorsze" Polski Ludowej).
O ile wiem, to Wolszczan kontaktów z Polską nie ograniczał tylko do świąt, ma katedrę na UMK. Czy teraz go z niej (i z Polski) nie wygryzą, nie wiem, ale wiem, że nauka polska na tym by straciła.

To jest: AdamP

Logika Pana wywodu...

Logika Pana wywodu jest niedoobalenia i prowadzi do jedynego wniosku. Gdyby ow mlody czlowiek zaparl sie i nie podpisal tego co podpisal, nie mielibysmy noblisty.

Polska Ludowa i jej dzielni obroncy stali wiec jak widac w awangardzie polskiego postepu i az strach pomyslec co by bylo gdyby ich nie bylo.

Nie jest pewne...

...czy gdyby młody dr Wolszczan nie podpisał tego co podpisał, to nie dostałby paszportu. Tacy, co nie podpisywali też niekiedy dostawali paszporty.
Natomiast to, że w ogóle ukończył studia i zrobił doktorat jakoś z Polską Ludową jest związane. Gdyby w latach 40 wybuchła III wojna światowa, jak sobie życzyli niektórzy patrioci polscy, to Wolszczana mogłoby w ogóle nie być.

"Wolszczan a nauka polska"

walwo-opinia wyglaszana przez Indrisa, jest ciekawym przypadkiem lewackiego skrzywienia, czyli mieszanki arogancji i pychy.
Nie wydaje sie zeby Indris mial wieksze prawo do wyglaszania sadow na tematy nauki w Polsce niz Profesor uznanej uczelni, a robi to, mowiac zreszta rzeczy klamliwe.
Nie ma podstaw do twierdzenia ze Wolszczan byl zdolnym naukowcem gdy dostawal stypendium. Mozliwe ze byli kandydaci lepsi od niego a stypendiu nie dostali bo nie mieli poparcia SB.
Ja osobiscie uwazam ze jesli ktos byl rzeczywiscie dobry to nie zabiegal o przynaleznosc do PZPR a juz na pewno nie wspolpracowal z SB, takie obserwacje wynioslem ze swojej uczelni.
Polska Ludowa byla faktem, nie znaczy to ze ludzie ktorzy cos osiagneli, zawdzieczaja to owczesnym wladcom Polski, jako ze istnieje bardzo duze prawdopodobienstwo ze osiagneli by jeszcze wiecej gdyby zyli nie w Polsce Ludowej a w normalnej Polsce.
Ludzie zyli, pracowali i ksztalcili sie nie dlatego ze waadza im to ulatwiala czy jakos pomagala, a wrecz przeciwnie robili to wszystko pomimo utrudnien komunistycznej wladzy.
Na stypedia zagraniczne w wiekszosci, nie wyjezdzali najlepsi, ale sprytniejsi. Bardzo mozliwe ze sytuacja Polski w swiecie bylaby znacznie lepsza gdyby nia ta chora selekcja.
Oplatanie Indrisow, czy to z glupoty czy sluzbowe powinno byc korygowane i wyjasniane, jako ze jest klamstwem gloszonym w wolnym juz od formalnej wladzy komunistow panstwie.
Przypadku Wolszczana nie znam, tak zreszta jak i Indris, ale powinien byc rozpatrywany w oparciu o cala sytuacje jaka byla, uwzgledniajac tez jego obecna cyniczno-arogancka postawe, zgodna zreszta z postawa donosiciela SB.

Pięknie to pan podsumował!

Paweł z Warszawy

Pozdrawiam.

Stypendia a SB

SB miało wpływ na przyznanie paszportu ale nie na przyznanie stypendium. O tym decydował fundator. Chyba, że założymy, że wpływy SB sięgały i fundatora, ale to już założenie dosyć dowolne i bliskie prawicowego skrzywienia (są i takie).

A tego, że Wolszczan był zdolnym naukowcem dowodzą jego osiągnięcia. Stypendystów było wielu, Wolszczan był jeden.

Twierdzenie, że władza komunistyczna utrudniała kształcenie się w dziedzinie nauk ścisłych jest niemal komiczne. Owszem, w tzw okresie stalinowskim była 'wyklęta' cybernetyka, ale po r. 1956 to minęło. W dziedzinie nauk humanistycznych było oczywiście naczej.

Widzę,że pan/i

Paweł z Warszawy

dużo wie na temat sposobu działania Służby Bezpieczeństwa(SB).Prawdziwy z pana specjalista.Wie pan co to były punkty za pochodzenie?!Wie pan,że każdy kandydat na studia,był prześwietlany...?!Trzeba było przecież wykształcić nową elitę(nową warstwę społeczną),zastąpić poprzednią,którą się wymordowało,trzeba było przecież jakoś budować te: drogi,mosty,fabryki,stocznie...Sołżenicyn nazwał tę nową warstwę społeczną"wykształciuchami".Ale przecież i to pan/i doskonale wie.Dobrze,że Służba Bezpieczeństwa,była strasznie ograniczona mentalnie i czasem możną ją było oszukać i całe szczęście.Bo teraz mógłby pan te kity wciskać jakimś robotnikom i chłopom,a oni by pana słuchali z otwartymi buziami,i mówili by popatrzcie jaki to z niego"mundry"chłop.

p.s.
A fundatorem to był zapewne jakiś imperialista,albo arystokrata?!
Ta,a po 1956 roku Polska była oazą wolności i dobrobytu.(he,he)

Polska Kronika Filmowa - 1956 Wielki Wiec (Wyd. Specjalne)
pl.

To jest: AdamP

Jednak to Pan przesadza

Prosze wyobrazic sobie ze zyjemy od zawsze w kraju wolnym. O ile bardziej wzroslaby szansa na posiadanie noblisty przy polskim ciagu do wiedzy i ambicjach? Czy musieliby nasi naukowcy wyjezdzac po to by wogole miec szanse na sukcesy? Te pytania mozna mnozyc w kazdej dziedzinie zycia: szkolnictwo, biznes itd itp...

Panstwo ludowe z pewnoscia odsiewalo tych nierokujacych niezaleznie od ich zdolnosci i ambicji, chcoby po to by nie wzmacniac wrogiego obozu o ambitnych i zdolnych uciekinierow. Tworzylo przy tym imperatyw wyboru zmuszajac do kompromisu moralnego. Ci najambitniejsi jak W mogli chciec isc dalej nie chcac niszczyc swoich karier. Zasadnym moze byc pytanie jak nalezy odbierac tego rodzaju wybory moralnie jesli tego rodzaju ludzie rzeczywiscie nie wspolpracowali, a robili swoje.

Nie umiem tego jednoznacznie osadzic.

To jest: Ireneusz

Pewna myśl

cytat:
Prosze wyobrazic sobie ze zyjemy od zawsze w kraju wolnym. O ile bardziej wzroslaby szansa na posiadanie noblisty przy polskim ciagu do wiedzy i ambicjach? Czy musieliby nasi naukowcy wyjezdzac po to by wogole miec szanse na sukcesy?

Żyjemy teoretycznie obecnie.
I zadam pytanie sakramentalne - czy przy naszej skutecznej "evropejskiej" edukacji jesteśmy w stanie wyhodować dziś noblistę? Ta komuna z SBecją nie ogłupiała przecież aż tak obywateli, jak ta władza obecnie.
Brak bogacenia się, brak sponsoringu i lobby nauki, brak nawet komercjalizacji nauki. Toż dziś zaprawdę jeszcze większa komuna. Zapomnieli o tym punkcie w planie sześcioletnim. Jak więc mieć awersję do tych, co chwalą (w zacnych dla się i swej partyji celach) "stare dobre" PRLowskie czasy?

Sukcesy polskich informatyków...

...pokazują, że obywatele wcale nie są tak ogłupiali.

To jest: Jerzy Przystawa

Ireneusz

Przed chwilą dotarł do mnie elegancki list pani prof. Kudryckiej, ministra nauki i szkolnictwa wyzszego, ktora mnie (tak jak i wszystkich moich kolegow) pyta co zrobić z miliardem złotych, ktore Budżet Państwa 2009 przewiduje dodatkowo na naukę. Jeszcze więcej możemy dostac z UE.

To bardzo ładnie, ze Pani Minister pyta. Ale nakłady na naukę w Polsce oscylują wokół 0,3% PKB. I jesli Budżet Państwa do tego doda 1 miliard to już będzie około 0,4%.

Nie wiem co mam odpowiedzieć Pani Minister?

Nie dawno odwiedził mnie mój dobry kolega, profesor z ważnego amerykańskiego uniwersytetu. Narzekał on na administrację Busha. I wielokrotnie powtarzał: "believe me, Jurek, 3% is the necessity without which science cannot properly develop". Mam posłać tę wypowiedź wybitnego amerykańskiego fizyka p. Kudryckiej? Ona to zrozumie?

Polska nie będzie miała noblistow w nauce ani przy 0,3 ani przy 0,4 procent PKB na naukę. Chyba, że Nobla dostanie jakiś inny Amerykanin, urodzony w tych stronach, ktory sobie przypomni, ze jego rodzice mówili po polsku.Nie dawno odwiedzał nasz Instytut Frank Wilczek, Nagroda Nobla z fizyki za rok 2004. Nie wiem dlaczego nie rozległ się zachwyt, ze oto kolejny Polak dostał NN?! A Wilczek przyznaje się do polskich korzeni!

JP

To jest: Marek_B

Mamy trochę tych noblistów

Historia pokazuje, że może się taki urodzić nawet w 2 tys. Rymanowie :)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Isidor_Isaac_Rabi

To jest: Robert Olbrycht

Też się tam urodziłem.

Też się tam urodziłem. Cóż, poczekam cierpliwie.
- - - - - - - -
Robert Olbrycht
Żywiec

Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

To jest: AdamP

Królik z kapelusza

W pełni popieram Pana diagnozę i niezazdroszczę dylematu przed którym Pani Minister raczyła Pana postawić. Gdyby ta sumka miała dotyczyć jedynie np. "mojego gospodarstwa" do wykorzystania na zasadach amerykańskich (swoboda dysponowania sumą z jasno nakreślonym celem badawczym i przy klarownych zasadach jej rozliczenia po ... czasie) myślę, że możnabyłoby myśleć o obiecującym początku. Polskie uwarunkowania czyniłyby zapewne taką mannę bardziej powodem do zgryzot (termin wykorzystania - koniec roku?, administracyjne ograniczenia w dostępie do gotówki i w ustaleniu konkretnych funduszy celowych itp) niż radości. Dobrze byłoby pewnie tą sumę przeznaczyć po prostu na reformę nauki w Polsce, najlepiej na wzór amerykański. Kto zaś i za co miałby te pieniądze między siebie dzielić.... ?

Szanowny Panie Profesorze. Jest Pan człowiekiem mądrym i prawym. Dobrze, że właśnie do Pana minister zwraca się z takimi dylematami. Może coś się zmieni?

Pozdrawiam

To jest: Jerzy Przystawa

AdamP

Dziekuję za pochwały, zawsze to milej słyszeć, niż gdy człowiekowi wymyślają. Ale Pani Minister, jak sie zdaje, rozesłała swój list wielu tysiącom pracowników nauki, nie wiem czy od stopnia doktora wzwyż, czy może magistrom również? W kazdym razie adresatów są dziesiątki tysięcy i Pani Minister będzie miała problem z otwieraniem listów. Gdyby, naturalnie, taki był jej zamiar. Ale tu jestem sceptyczny. Nie budzi też mego zachwytu minister, który po roku urzędowania pyta swoich podwładnych jak ma spożytkować pieniądze, które są w jego dyspozycji? Moim zdaniem taką posadę powinien obejmowac ktoś, kto wie co zrobić z pieniędzmi. Ale, niestety, w III/IV RP posada ministra jest raczej krótkotrwałą synekurą za jakieś partyjne zasługi, a nie mandatem do realizowania ważnych celów społecznych. Ta świadomość jeszcze bardziej pogłebia mój sceptycyzm.

Pozdrawiam,

JP

"Wątpię, żeby nawet przyznanie Nagrody Nobla Wolszczanowi

moglo coś w tej materii zmienić"

Przecież to byłoby ugruntowaniem stanu, który Pan piętnuje.
Co to za różnica, czy ktoś robi karierę naukową donosząc na kolegów-rywali, czy płącąc za dyplom.
To znaczy jest różnica, to drugie jest o wiele mniej haniebne.

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

To jest: Jerzy Przystawa

Tycek

Z punktu widzenia interesów Polski i polskiej nauki interesujacy jest tylko ten "stan rzeczy". Przyznanie, lub nie, Nagrody Nobla prof. W jest jedynie ciekawostką, ktora dostarcza żeru komentatorom. Pan ma rację, że przyznanie p. W tej Nagrody ten stan rzeczy jedynie ugruntuje.

JP

Nobel

Myślę,że niedługo usłyszymy o noblu dla jaruzelskiego,kiszczaka,boniego,..........i im podobnych.

Nie usłyszymy...

...o Noblu dla Jaruzelskiego i Kiszczaka, bo nie ma dla nich dziedzin. Teoretycznie byłoby to możliwe w odniesieniu do Boniego (jest doktorem ekonomii), ale tylko teoretycznie.

To jest: samograf

Niedocenia pan Jaruzela, panie Indris

Jaruzelowi od dawna się należy jakieś wyróżnienie. Jak niegdyś w mojej obecności zauważył pewien ex-major LWP, należy mu się przynajmniej jedna nagroda IG Nobla za autorstwo kilku nieżyciowych, ale za to przydługich, regulaminów wojskowych, z czego słynął w korpusie oficerskim w czasach PRL.

To raczej komitet noblowski nie docenił

Lista dziedzin, w których przyznawane są nagrody Nobla jest zamknięta.

To jest: samograf

Komitet noblowski nie musi

To jest: Prawicowiec

Jak to nie ma dziedzin

dla Jaruzelskiego i Kiszczaka? Przecież jest nagroda pokojowa.

To jest komentarz do http://prawica.net/node/13815#comment-275896.

To jest: max55

Eeee, Panie Indris

a pokojowa dla spawacza nie pasowalyby ? Przeciez uratowal Kraj od inwazji radzieckich !
A tow. Kiszczak za nieujawnianie hakow, ktore ma na wielu na swieczniku ? Dzieki niemu kochamy sie !!!
A Boni jak byl TW, ze statystyki to wychodzi, tez dostanie Nobla.
Toz to sa przeciez ludzie honoru...
max55

To jest: max55

Zastanawia mnie ,

czy uczony W bylby "nominowany" do Nobla , gdyby nie bylo ostatnio "odkrycia " ze robil bokami jako TW ?

Biorac pod uwage umilowanie przez Szymborska Stalina i jego "produktywnego" systemu, "milosc" Milosza do Polski i naszego mocarza TW Bolka ... chyba nie .
Oj, nie podniecajmy sie tak tym Noblem.
Za bardzo toto juz dzisiaj nie ... nobilituje.

max55

To jest: Marek Bekier

Cóż, tzw pokojowa nagroda

Cóż, tzw pokojowa nagroda Nobla zeszła dawno na psy. Tylko troche przeginając można powiedzieć, że w doborowymtowarzystwie brakuje jedynie Hitlera, Stalina i Polpota. Ciągle jednak chcę wierzyć, że w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych nagroda ta jest wartościowa i ma znaczenie. Z drugiej strony zawsze obowiązuje zasada nie przenoszenia autorytetów. Czyli moralne zero czasami bywa dobrym naukowcem w wąskiej dziedzinie. Z trzeciej strony (a co, nie zawsze są tylko dwie strony) można by się zastanowić co by było gdyby do USA trafił jakiś naukowiec stojący na wysokim poziomie moralnym zamiast W.
- - - - - -
Marek Bekier

To jest: max55

...

"Ciągle jednak chcę wierzyć, że w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych nagroda ta jest wartościowa i ma znaczenie."

Ja tez, ale jest trudno...

"Z trzeciej strony (a co, nie zawsze są tylko dwie strony) można by się zastanowić co by było gdyby do USA trafił jakiś naukowiec stojący na wysokim poziomie moralnym zamiast W."

Z wysokim poziomem moralnym chyba nawet w USA nie dotarlby do katedr, pieniedzy na badania itd. A w czerwonej Europie , to jest chyba niemozliwe , panie Marku .

max55

Z czwartej strony mozna

Z czwartej strony mozna zauwazyć, że róznym ewentualnym, a także i nominalnym polskim noblistom nie jest całkiem łatwo. Jeśli tylko taki Nobel zaczyna być w ich polu widzenia, z szansą żeby się uprawdopodobnić, to dziwnym zrzadzeniem losu, akurat wtedy na światło dzienne wychodzą informacje, które stawiają potencjalnego noblistę w mniej, niż dotychczas, korzystnym świetle...Taka ogólna tendencja.

To jest: Jerzy Przystawa

Svenska Dagbladet

Dla kroniki:

w roku 1924 Kazimierz Fajans był kandydatem do Nobla zarówno z fizyki jak i chemii. Jak piszą w kronikach, kilka dni przed ogłoszeniem nominacji wspomniana gazeta zwróciła się do niego o fotografię i w przeddzień nominacji już pisano o przyznaniu mu nagrody. Komitet Noblowski, żeby ukarać prasę za niedyskrecję, w ostatniej chwili zdecydował, że nie przyzna w ogóle nagrody ani z fizyki ani chemii.

W następnych latach jeszcze dwa razy zgłaszano kandydaturę Fajansa.

Opowiadanie o deprecjacji NN jest chyba jakąś oznaką frustracji. NN nadal pozostaje najbardziej znaczącym i prestiżowym wyróżnieniem naukowym, otrzymanie jej oznacza sławę i pieniądze.A ponieważ przyznają ją ludzie, więc ich decyzje często są kontrowersyjne. Nie można jednak tą samą miarą mierzyć sytuacji nagród naukowych i nagrody pokojowej. Samo kandydowania do NN oznacza wyjście na widok publiczny. Na tym widoku więcej widać i człowieka prześwietlają pod kazdym względem. Być może sprawa Wolszczana wypłynęła dlatego właśnie, ze znalazł się "na widoku publicznym". Zapewne Komitet Noblowski pytał o niego niektórych bardziej znaczących polskich fizyków i musieli oni wystawić mu dobre rekomendacje. Teraz, kiedy nagle ujawniono jego przeszłość, znaleźli się w kłopotliwej sytuacji

JP

Był taki kawał jeszcze za komuny...

...jak to w piekle przy każdym kotle stoi dyżurny diabeł i pilnuje, żeby nikt się ze smoły nie wynurzył. Tylko przy polskim kotle żaden nie stoi, bo jak się jakiś Polak wynurzy, to go rodacy za nogi ściągają.
Przed chwilą radio podało, że Wolszczan Nobla nie dostał. Niektórzy rodacy się chyba ucieszą

To jest: Jerzy Przystawa

Indris i piekło polskie

Tak, Nambu, Kobayashi, Maskawa - to bardzo dobry wybór.

Wygląda na to, ze Pan jest młodym człowiekiem i ta polskość Pana uwiera. Ma Pan doskonałe mniemanie o sobie, dużo gorzej myśli Pan o swoich rodakach. Podobnie zreszta jak p. Wolszczan, który już nawet zapowiedział, ze się z Polski wyniesie.

Widzi Pan jakiś powód, żebyśmy mieli się cieszyć z tego, że Nobla dostałby ktoś o moralności p. AW, pracujący całe dorosłe życie w Ameryce i deklarujący zerwanie z krajem, skoro komuś tutaj może się nie pdoobać jego postępowanie? Tylko dlatego, ze nosi polskie nazwisko i tutaj się urodził?

Polska to spory kraj, z bogatą i długą historią. Wielu, bardzo wielu ludzi oddało za nią życie w najróżniejszych, i strasznych, okolicznościach. To kraj, ktory zasługuje na to, zeby na wizytówkach miał ludzi, którzy kochali go do tego stopnia, że byli przekonani iż "dulce, decorum est pro patria mori". Dzisiaj mało już kto wie co te słowa znaczą. A profesor Wolszczan z cała pewnością nie nalezy do tych, ktorzy mogli by ich użyć, jako swojej dewizy. Dlatego fakt, że nie dostał Nobla nie martwi mnie specjalnie.

JP

Mnie też nie.

Paweł z Warszawy

A mnie szkoda, że Wolszczan nie dostał Nobla

Ze względu na utracone korzyści dla Polski. Wolszczan ma (nie wiem czy jeszcze) katedrę na UMK. Posiadanie noblisty, to wymierne korzyści dla uniwersytetu.

Herberta szkoda

Mnie tylko szkoda że Herbert nie dostał

Herbert miał to w nosie.

Czy brak Nobla umniejsza go w jakikolwiek sposób?

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

P. Indris, Pan chyba za mamonę oddałby wszystko, co?

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

Nie jestem astronomem

Nie mam też żądnych powiązań osobistych ani z żadnym astronomem, ani z UMK w Toruniu. Korzyści z Nobla dla Wolsczana w żden sposób mnie by nie dotyczyły.

P.S. TVN24 nadała wczoraj późnym wieczorem rozmowę z Wolszczanem. Wrażenie było takie, że jest to człowiek o klasę wyżej od jego krytyków.

Pewnie, oni są dobrze wytresowani w robieniu

dobrego wrażenia.

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

Ta kanalia Izaak Newton

Nie ulega wątpliwości, że gdyby Sir Issac Newton żył obecnie i dostał nagrodę Nobla to nikt by nie miał wątpliwości, że mu się ona jak najsłuszniej należy.
Tymczasem jako człowiek był on kimś absolutnie nie do przyjęcia, żeby nie powiedzieć kanalią.

Można o tym dowiedzieć się nawet z Wikipedii, chociaż jest ona tu dość oględna.
Między innymi wspomina się tam sprawę kradzieży dorobku intelektualnego (... popadł w konflikt z Johnem Flamsteedem, astronomem królewskim, próbując przywłaszczyć sobie jego obserwacje gwiazd, które miały być podstawą nowego katalogu. Newtonowi i Halleyowi udało się wykraść większość danych do nowego katalogu i opublikowali je w 1712 r.)
I nie tylko.
W bardziej szczegółowych biografiach można "doczytać" o wielu innych kompromitujących wielkiego Uczonego rzeczach.

Wolszczan jawi się przy nim jako człek bez skazy.

Jeśli naprawdę odkrył pozaukładowe planety,

nobel należy się jak nic.

Proponuję chętnej osobie z Państwa napisanie rozprawki na temat naukowców, którym nagroda się należała, ale jej nie otrzymali. I nie otrzymają, bo zmarli. Proszę pominąć literaturę oraz pokój z kuchnią, bo w tej kwestii spory nigdy się nie skończą. Moim kandydatem jest Dmitrij Mendelejew. Zmarł w 1907 roku, zatem było siedem okazji. Niejeden laureat otrzymał nagrodę wiele lat po swoim odkryciu lub pracy. A Mendelejew zrobił dla nauk ścisłych to samo, co wynalazca cegły, cementu i betoniarki dla budownictwa.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.