Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Dzień na giełdach - czyli gdzie "wyparowały" pieniądze?
Autor: Robert Gwiazdowski, pi, 10/10/2008 - 18:30
Podobno z giełd „wyparowały” pieniądze. Albo zostały „wycofane”. Czyżby? Mam trzy fundusze A, B i C. No bo przecież każdy z szanujących się zarządzających ma po trzy, albo i więcej. W A mam 100 akcji i w gotówce 100. W B mam 50 akcji i w gotówce 50. W C mam 25 akcji i w gotówce 25. Razem mam 175 akcji i 175 gotówki. Przyjmijmy, że statystycznie 1 akcja warta jest na koniec dnia 1 Następnego dnia: A sprzedaje 25 swoich akcji „ze stratą” za 15. B kupuje te akcje za 15 i sprzedaje 15 swoich akcji „ze stratą” za 10. C kupuje te akcje za 10 i sprzedaje 5 swoich akcji „ze stratą” za 3. A kupuje te akcje za 5. Na koniec dnia: A ma 80 akcji (miał 100, sprzedał 25, kupił 5) i w gotówce 112 (miał 100, sprzedał akcje za 15, i kupił za 3) B ma 60 akcji (miał 50, kupił 25 sprzedał 15) i w gotówce 45 (miał 50, kupił akcje za 15 i sprzedał za 10) C ma 35 akcji (miał 25, kupił 15, sprzedał 5) i w gotówce 18 (miał 25, kupił akcje za 10 sprzedał za 3) Po dniu na giełdzie mam w swoich trzech funduszach 175 akcji i 175 gotówki. Ale indeksy się pogorszyły!!! Akcje w portfelach moich funduszy są „warte”, nie 175 tylko 108,3. Ale czy pieniądze gdzieś „wyparowały”??? One sobie spokojnie czekają na kolejne zakupy.
|
No dobrze. Ale gdyby tak A,
No dobrze. Ale gdyby tak A, B, i C sprzedali po trochę akcji ze stratą i ze złości uzyskane pieniądze spalili?!
- - - - - -
Marek Bekier
Albo podarli i obsikali.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Podobno banki blokują wypłaty.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Też mi odkrycie tajemnicy -
Też mi odkrycie tajemnicy - pieniądze których nie było nie mogły wyparować. Zmieniły się jedynie wartości księgowe udziałów. No owszem trochę realnej kasy zostało również przeniesione gdzieś indziej. Ale to są znacznie mniejsze kwoty niż całościowa kapitalizacja rynku giełdowego.
>to nie jest podpis<
"para"
Gra na giełdzie przypomina do złudzenia grę w totolotka. Większość składa się na zyski niewielu. Zacznijmy od tego skąd się biorą akcje na giełdzie. Ktoś je tam wprowadza i właśnie ten ktoś ma konkretny zysk. Ktoś wprowadza akcje jakiejś firmy na rynek. Powiedzmy po 175 zł. Z pewnością musiał zainwestować w firmę, której akcje sprzedaje. Powiedzmy, że 100 zł. Jego zysk to 75 zł na akcji. Ktoś na giełdzie kupuje te akcje za 175 zł. Zysk wprowadzającego to 75 zł. Co on zrobi z tymi pieniędzmi, to jego sprawa, ale jest to konkretny zysk. Ktoś, kto kupił akcje za 175 zł, żeby zyskać, musi znaleźć kogoś kto kupi je za wyższą cenę. Jeśli jest hossa, to nie ma problemu, sprzedaje je za 200 zł i ma 25 zł zysku. Ktoś kupił je za 200 zł, ale przychodzi bessa lub tak jak obecnie krach i akcje spadają do 100 zł. Ostatni kupujący ma stratę 100 zł.
Według eksperta czekają one na kolejne zakupy i według niego wszystko jest w porządku. Problem jednak sprowadza się do pytania: jak długo potrwa to czekanie? Każdy z nas przecież wie, że w dłuższym okresie czasu wszyscy będziemy martwi. Co nam po dużych pieniądzach, gdy będziemy starzy i nic nam nie będzie się chciało.
Drugim problemem jest to czy te akcje dojdą do pułapu 200 zł i go przekroczą, tak by ostatni kupujący mógł zarobić. Innymi słowy, czy znajdzie się jeszcze jeden jeleń, który je kupi. Z doświadczenia naszej giełdy widać, że są akcje, które po kolejnych bessach, nie doszły do pierwotnego poziomu.
Praktyka pokazuje, że zawsze znajdą się jelenie, którzy kupią jakieś akcje, ale to nie znaczy, że wszyscy mogą zyskiwać. Jak w totolotku.
Per analogiam
Porównanie gry w totolotka z "grą" na giełdzie jest niewłaściwe.
--------------------------------------------------------------------------------------
Robert Gwiazdowski: "Karol Marks miał zdaje się rację w jednym: władzę bankierów powinna zmieść jakaś rewolucja. Ale na to się, niestety nie zanosi."
Jak to nalezy rozumiec
'Mam trzy fundusze A, B i C.
Razem mam 175 akcji i 175 gotówki.'
Akcje i gotowka, czy akcje
warte 175.
Popatrzmy na A
A sprzedaje 25 swoich akcji „ze stratą” za 15.
A kupuje te akcje za 5.
Na koniec dnia:
"A ma 80 akcji (miał 100, sprzedał 25, kupił 5) i w gotówce 112 (miał 100, sprzedał akcje za 15, i kupił za 3"
$100-25+15-3=87
Warte akcje 25$ sprzedal za 15$, czyli strata 10$ i kupno jeszcze
dodatkowych za 3$ czyli $87, strata w sumie $13.
Jezeli 25 akcji byly warte 15$
to pozostale 75 sa warte 45$
Czyli wartosc portfolio jest
45+3=48 czyli 80 akcji warte $48
Reszty nie komentuje
Czy A to sa fundusze, czy ludzie, ale jakby nie mierzyl
to sie kupy nie trzyma...
Anna
O co chodzi
Chodzi o przekręcanie pojęć przez MEDIA.
Co słychać w MEDIACH?
Że pieniądze wyparowały z giełdy.
Autor oszczędnie i konkretnie pokazuje, że to nieprawda.
Wyparować mogła tymczasowa wartość akcji.
Pieniądze jednak nie wyparowały.
--------------------------------------------------------------------------------------
Robert Gwiazdowski: "Karol Marks miał zdaje się rację w jednym: władzę bankierów powinna zmieść jakaś rewolucja. Ale na to się, niestety nie zanosi."
P. Gwiazdowski nic nie mowi o mediach. Dowodzi ze na gieldzie
nic sie nie zmienilo, ze nie ma strat,
Udowadnia to bledna kalkulacja.
Niestety wyparowaly..
P.Gwiazdowski jest slaby z artymetyki, czyli rachunkow.
.Anna
Trwoga do nieba
Mam trzy (3) fundusze. Trzy (3) fundusze. Czy mozna wyrazniej napisac? Czy mozna czegos tutaj nie rozumeic??? trzy fundusze, TRZY FUNDUSZE. Kazdy tych funduszy to jakby inna "firma" fundusze dysponuja akcjami, obligacjami skarbu panstwa, i innymi instrumentami pochodnymi. Jeden Fundusz to fundusz "A" drugi "B" i trzeci "C". Znasz takie zadanie matematyczne ktore okresla sie pojazd "A" pojazd "B" pojazd "C"??? Proponuje przeczytac co to znaczy FUNDUSZ, czym sie zajmuje, jaka jest jego struktura. Potem raz jeszcze przystapic do elementarnego zadania przedstawionego przez Gwiazdowskiego. Jesli nie przyniesie to zadnych rezultatow nie czytac tego typu informacji bo okazuje sie za trudne. O Robercie, z kim i jak mamy budowac wolna gospodarke z ludzmi ktorzy podstaw nie rozumieja a potem madrza sie na calego wszedzie!!!
Pozdrawiam Aniu.
Wie pan, że pani Anna Kanadyjska (z Kanady)...
...jest ekonomistą. Może de Maistre miał rację i kanadyjska ekonomia ma mało wspólnego z polską ekonomią.
Po co ten krzyk, proszę dowieść, że się mylę.
Anna
Niśt fersztejen.
Zając nie rozumieć. Jak to u zajęcy często bywa.
Przeczytał sobie szybciutko co to jest pieniądz.
By sie nie rozwlekać jest to "udokumentowane przyrzeczenie wartości"
Czy papierowy w portfelu czy wirtualny na giełdzie - ta udokumentowana wartość nie jest stała lecz funkcją miejsca czasu i humoru. Wręcz przeciwnie w skrajnych przypadkach może osiągnąć wartość = 0.
Czy można więc mówić ,że pieniądz giełdowy wyparowuje lub nie? Gdyby giełdy operowały sztabkami złota ( też o wartości przyrzeczonej) to te sztabki mogły by "wyparować".
Czy może wyparować przyrzeczenie , które ze swej natury jest dynamiczne?
Dziś ustaliło się, że za 100 dostaniesz krowę a jutro za to samo na łańcuch ci nie wystarczy.
Zdaniem zająca giełdy to kasyno.
Jak prywatny chce się zabawić jego sprawa.
Gorzej jeśli tak bawi sie państwo bo gra w ruletkę za kasę zająca i szacownych dyskutantów.
Dziś zając tak właśnie myśli i pozdrawia.
Wartosc traca akcje, czyli pieniadze ulokowane w akcjach.
Jezeli by Pan kupil akcje placac zlotem, to tez by bylo to samo.
Anna
Myślę ,że róznica jednak jest.
Jeśli zapłacę skrzynią złota niż gdy zapłacę jakimś czekiem ( czyli obietnica ,że gdzieś to złoto jest)
Złoto to złoto . Cena wahać sie będzie .Lecz zawsze będzie cosik warte.
A czekiem to sobie można .... np.pomachać.
Jak tam w krainie misiów grizzli. Czy jest już zima?
Miłego i ciepłego.
Zajączek.
Ja prawie nie widze gotowki, nie mowiac juz o zlocie. Wyplata
idzie prosto na konto, a place wszedzie karta.
Tylko sprawdzam raporty. Wiekszosc ludzi tak robi.
Nikt nie wyrywa torebek, nikt nie wyciaga portfeli bo tam nic
nie ma. Zloto jest ciezkie i trzeba je pilnowac.
Zarowno niedzwiedzie czarne jak i grizzli sa jeszcze w ruchu.
w Kanadzie jest teraz piekna ciepla jesien.
Anna.
Czy ktoś może mi wyjaśnić:
Autorytety twierdzą, że kryzys nas nie dotyka.
Że gospodarka idzie, jak burza, a obce banki nie ratują się depozytami ulokowanymi w naszej gospodarce.
Złotówka natomiast leci wobec €uro i $.
Czy możliwe, że obie prawdy są prawdziwe?
Ja rozumiem, że jeśli złotówka słabnie wobec dolara, to znaczy, że w Polsce mamy kryzys GŁĘBSZY, niż w USA.
Czy się mylę?
Myślę, że się Pan nie
Myślę, że się Pan nie myli. Powiem więcej, oprócz tych dwóch "prawd" zaczyna działać trzecia "prawda" klasyka Kononowicza, że "nic nie bedzie" czyli, że kryzysu też nie bedzie.
- - - - - -
Marek Bekier
-:)))
Pozdrawiam Pana Marka!
Amerykanom brakuje $ i je zbieraja po swiecie. Wyprzedajac
cudza walute, wiec dolar idzie w gore, Przeciez musza nazbierac
700 mld!
Anna
Co Pani pisze?!
Te 700mld, to oni wydrukują.
Za co niby mieliby wykupić te 700mld?
Za ~2bln PLN?
Tyle nazbierali?
Może chociaż tyle, aby zmienic kurs z 2,1 na 2,6?
Zarzucała Pani komuś problemy z rachunkami...
A €uro? €uropa tez skupuje?
No to my skupmy PLN-y - wyjdziemy z kryzysu.
Jest dokładnie odwrotnie - to inne kraje sa w posiadaniu dolarów USA - i ich osłabienie (poprzez dodruk) - osłabia dokuczliwość kryzysu dla Amerykanów.
Wszystkie panstwa, ktore podpieraja banki bo bankom brakuje
plynnosci walutowej, musza kupic te walute na rynku, drukowanie
oznacza deprecjacje pieniadza. To sa duze sumy.
To jest proces regulacji rynku. Polska odczuwa panike, a nie kryzys.
Anna
Dlaczego rośnie kurs dolara?
Moim zdaniem, to polska skupuje dolara - i jest to ciche wsparcie USA. (boję się pomyśleć skąd bierze na to PLN-y...)
I olewanie polskiej GPW - bo słabnący złoty wzmaga sprzedaż akcji.
Ktos sie nieźle obłowi.
Zapewne polscy partioci...
Polska byla bardzo dobrym miejscem do lokowania pieniedzy,
bo fundusze rosly i banki dawaly dobre zarobki. Teraz obcy
inwestorzy wycofuja swoje wklady i pozbywaja sie polskiej
waluty, bo jest im potrzebna wlasna albo Euro. Mysle, ze kurs
zlotego byl wlasnie tak wysoki ze wzgledu na to.
Anna
Czyli był przeszacowany?
A teraz wraca do normy? Czy odwrotnie?
Co to znaczy do normy?
Jeśli uznamy, że dług naszej... mennicy obejmuje wszystkich posiadaczy złotówek, także tych zagranicznych, to właśnie teraz wracamy do normy. Wszystkie banki (także te narodowe) wszędzie na świecie (ot taka moda)) wolą (muszą) posiadać dolary euro franki, a nie jakąś tam złotówkę. Więc ją oddają właścicielom - Polsce w której ma ona jakąś wartość. Drugim mechanizmem jest wyprzedaż innych papierów np. polskich obligacji, które też należy twardo spieniężyć.
To wszystko "sprawdza" siłę polskiego rynku, przy okazji obniżając siłę nabywczą złotówki - duża podaż.
raczej bułgarscy
PLNy same płyną ze wszystkich stron na polski rynek. Z zagranicy i z giełdy. Stąd jest ich dużo i cena spada. Należałoby raczej się niepokoić czy Polska ma na pewno dość twardych walut do skupienia tych wszystkich złotówek, które jakiś Bułgar kiedyś sobie (z sentymentu?) wymienił, a teraz mu już (pilnie) nie sa potrzebne.
Czy czytał Pan, że banki mają już olbrzymi niedobór CHF? CHodzi oczywiście o kredyty, ale ktoś widać nie chce w dzisiejszych czasach brać złotówek zamiast... lub cały świat uznał, że szwajcarskie banki raczej mają zabezpieczenie swoich aktywów.
Zgadzam się z Panią Anną, że póki co to na polskich rynkach mamy efekt tsunami, czyli reakcja na światowe trzęsienie ziemi. Nasi zaczną się sprawdzać pewnie w najbliższych tygodniach. Giełda już zaczyna.
W regionie dzieje się
W regionie dzieje się "źle" (wzgledne pojęcie) więc zagraniczni inwestorzy, fundusze, spekulanci czy jak ich tam zwał stąd uciekają. Waluta osłabia się. Szczególnie "źle" jest na Węgrzech i w Rosji, a że przeciętny Amerykanin nie za bardzo odróżnia od siebie Polaka i Rosjanina, to dzieje się tak jak na załączonym obrazku. Moim zdaniem w Polsce jest dużo lepiej niż w USA, jeśli chodzi o nadciągający kryzys. Zwykła renta zapóźnienia - mamy słabo rozwinięte rynki finansowe (taki eufemizm), więc i nie ma za bardzo co upadać.
Nasz wewnętrzny rynek
Nasz wewnętrzny rynek finansowy nie istnieje. Ale tym bardziej istnieje u nas coś takiego jak dług. Że on się nazywa "publiczny" nie ma znaczenia: Właśnie padają banki o obrotach większych niż CAŁA polska gospodarka. Proszę nie mówić że w kraju w którym nawet sklepy opylające takie badziewie jak sprzęt elektroniczny dla gospodarstw domowych tylko małym druczkiem podają pełną cenę towaru a normalnie deklarują jedynie raty nie ma problemu z nadmiernym zadłużaniem się.
>to nie jest podpis<
Wyrazy szacunku za wyakcentowanie tego symptomu.
Pozwolę sobie na małe "emocjonalium"...
Krew nagła mnie zalewa, kiedy w "reklamówce" czytam, ile wynosi rata, nie mogąc znaleźć, ile wynosi cena.
Krew jest tak nagła, ze odkładam reklamę nie doczytując czym jest produkt.
Swoją drogą, czy zamiast obniżki stóp (z poziomu organu państwa), rząd nie powinien w obecnej sytuacji nakazać reklamodawcom kredytu zdrukowania 40, może 90(?)% "objętosci" reklamy informacją o toksyczności produktu, który reklamują?
Np. "KREDYT, ktorego udzielamy jest produktem przyjemnym w pierwszym momencie, a szkodzącym TOBIE I GOSPODARCE ŚWIATOWEJ w dalszej perspektywie i niszczy TWOJĄ osobowość podobnie jak palenie rakotwórczego tytoniu niszczy Twój organizm"....?
Krew nagła mnie zalewa, kiedy widzę reklamę kolejnych "produktów" naszych majsterkowiczów od naszych pieniędzy.:
----"Produkt" - zarób 71,78%!!!----
Z tego punktu widzenia
Z tego punktu widzenia jesteśmy, jak już ktoś napisał, w permanentnym kryzysie od jakichś 60 lat. Kiedyś zadłużała Polaków - na koszt przyszłych pokoleń - komuna, dziś aby związać koniec z końcem Polacy muszą zadłużać się w bankach. Nihil novi sub sole.
"Kryzys w gospodarce socjalistycznej" to pleonazm. Prawdziwy, wolnorynkowy kryzys jednak nas ominie, bo zakup pralki czy lodówki na raty za zawyżoną cenę, to nie to samo co utopienie oszczędności życia na giełdzie czy strata domu.
Nie myli się pan.
Nie myli się pan. Dostaniemy jeszcze większego łupnia niż stany. Po prostu: jesteśmy państwem zadłużonym po uszy. Spora część naszej wymiany handlowej to Rosja. Ponadto wbrew zajawkom medialnym UE również dostanie większego łupnia od USA. Po prostu kryzys jaki widzimy to wystawienie "sprawdzam" dla deficytowych gospodarek państwowych. Trochę drewnianych chałup w USA to było 2 lata temu kryzysem. Teraz mamy zupełnie inną bajkę. Ponadto złoty słabnie albowiem widać rynek wkalkulował również już pewne cięcia w rozdawnictwie pieniędzy w ramach UE. Cięcia nastąpią najmniej w postaci skoku inflacji w strefie euro jakiego należy się spodziewać.
>to nie jest podpis<
Rosja
Raptem 5,2% eksportu za 1 półrocze 2008. W liczbach bezwzględnych 12,3 mld złotych. Polska gospodarka jest zbyt słabo zorientowana na handel zagraniczny, żeby akurat to nią poważnie wstrząsnęło.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Wyjasnienie.
NIe koneicznie jest to sluszne rozumowanie. Mianowicie:
Jesli gospodarka USA rosniea Polski maleje to wowczas dolar zyskuje na wartosci natomiast zlotowka traci,czyli mowimy ze zlotowka traci na wartosci lub dolar sie umacnia. Ale moga tez byc inne sytuacje:
dolar traci na wartosci i zlotowka traci, we wzajemnej korelacji pozostaja w na tym samym poziomie lecz traca np do euro, ktore przykladowo stoi w miejscu. Wartosc waluty czesto zalezy od PKB kraju czyli jego gospodarki. Pojecie gospodarki natomiast okreslane jest czesto nza podstawie sektorow w niej zawartch. Np: sektor paliwowy, sektor rolniczy, sektor handlowy, deweloperski, uslugowy. Nie ma sytuacji, ze decyzja podjeta zeby ratowac jeden z nich nie pozostawi odbicia w innych. Np. Jesli zlotowka sie umocni jest to korzystne dla chociazby rzadu, poniewaz ma szanse na zredukowanie dlugu, ktory zaciagniety jest w dolarach, ale z kolei jest to sytuacja niedobra dla exportowcow. jesli litr paliwa podrosnie to nie dosc ze paliwo zdrozeje to jeszcze przelozy sie to na inne produkty. Tak wiec kryzys to nie slabnaca zlotowka, kryzys to PKB ujemne czyli gospodarka ktora nie produkuje i ktora nie konsumuje. Obecnie w polsce PKB dodatnie, bezrobocie zmalalo, place w gore poszly, a w USA moze byc odwrotnie. Kryzys obecnie jest w sektorze finansowym ktory ma bezposredni wplyw na inne sektory np budowlany. Tak wiec jesli dolar staje sie drozszy dla nas to nie musi to oznaczac ze zlotowka traci, moze to rownie dobrze oznaczac ze dolar zyskuje na wartosci szybciej niz zlotowka, a to sytuacja w ktorej oba kreje sa w dobrej kondycji. Ostatnie zdanie prosze potraktowac w oderwaniu od obecnej rzeczywistosci.
Rzeczywiście - nie jestem ekonomistą...
Dlatego rozumiem (rozumuję) statystycznie.
I tej statystyce jest podporzadkowana wartość pieniądza (tu- PLN). Jeśli subiektywnie "użytkownicy" pieniądza czują, że jego siła nabywcza rośnie - oszczędzają.
Jeśli maleje - wydają.
"Nasz" obecny kryzys ma przynajmniej trzeci "walor" - pieniądz wirtualny. I choć ekonomiści głoszą, że jest równowarty z rzeczywistym, to jest to oczywista nieprawda, bo jeśli przyjąć, że wrtość pieniądzowi nadają jego użytkownicy, to owi właśnie użytkownicy dość chętnie, dość często rozróżniają te dwa "gatunki" pieniądza i wymieniają wirtualny na papierowy... (sic!).
Póki zatroskane o oszczędnosci obywateli państwo - nowego "papieru" nie zadrukuje - użytkownicy "papierowego" - swoją w niego wiarą - nadają mu jakąś wartość - ale jeśli państwo "pomoże", a "użytkownicy się dowiedzą - to przestają wierzyć w tę wartość i się go pozbywają na rzecz lepszego pieniądza - tu, np. dolara - i dlatego jego wartość rośnie.
Sądzę więc, że państwo już "pomogło" - wtajemniczeni się dowiedzieli i wolą "siłę nabywczą" przechowywać w pieniądzu lepszym, czyli dolarze. (stąd kurs PLN/$ - spada)
Może i ekonomiści wiedzą lepiej, jak jest "naprawdę", ale bieda w tym, ze statystyczny użytkownik PLN-a, podobnie jak i ja - ekonomistą nie jest - i, nierozumiejąc własnej naiwności - uważa, że skoro kurs spada, to spada wartość.
Pzdrawiam zakręcony-:)...
Kurs dolara
Czy ktoś z Państwa wie jak w Polsce ustala się kurs dolara ?
andynie
I jeszcze komunikat RPP
Komunikat po posiedzeniu RPP w dniu 13 października 2008 r.
W nawiązaniu do dyskusji na posiedzeniu w dniu 8 października 2008 r. Rada Polityki Pieniężnej w dniu dzisiejszym dokonała poszerzenia zakresu stosowanych przez Narodowy Bank Polski instrumentów polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski będzie mógł korzystać z dodatkowego instrumentu polityki pieniężnej, jakim jest swap walutowy, który znajduje się w instrumentarium wielu banków centralnych, w tym Europejskiego Banku Centralnego.
Terminowe transakcje walutowe typu swap polegają na jednoczesnej kasowej transakcji zakupu/sprzedaży i terminowej transakcji sprzedaży/zakupu waluty obcej za złote. Włączenie swapów walutowych do instrumentarium polityki pieniężnej umożliwia Narodowemu Bankowi Polskiemu – w razie zaistnienia takiej konieczności – zasilenie banków w płynność zarówno w złotym jak i walutach obcych - w zależności od potrzeb płynnościowych banków.
Swap walutowy nie oddziałuje na kurs walutowy, ponieważ nie otwiera pozycji walutowej żadnej ze stron transakcji. Z tego względu transakcja taka nie jest interwencją walutową.
Dokonana modyfikacja instrumentarium polityki pieniężnej stanowi uzupełnienie Założeń polityki pieniężnej na rok 2008 w części dotyczącej instrumentów polityki pieniężnej.
Rada Polityki Pieniężnej wspólnie z Zarządem NBP uznały za celowe wykorzystywanie również innych dostępnych instrumentów polityki pieniężnej przewidzianych w Założeniach polityki pieniężnej na rok 2008, w szczególności operacji dostrajających z terminem zapadalności do 3 miesięcy włącznie.
Rada popiera inicjatywę Zarządu NBP zmierzającą do poszerzenia listy zabezpieczeń stosowanych przy udzielaniu kredytu lombardowego i refinansowego przez NBP.
Rada będzie na bieżąco analizowała sytuację na rynkach finansowych oraz skutki wprowadzonych działań.
andynie
Kursy walut
Kursy walut w Polsce ustala się na podstawie i według zapisów tego dokumentu:
http://www.nbp.pl/aktyprawne/dziennik/2002/dzu14_0...
andynie