Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
I kto tu wierzy w demokrację?
Autor: Dariusz Zalewski, sob, 11/10/2008 - 08:32
Demokracja liberalna uchodzi za najbardziej sprawiedliwy i wolnościowy system polityczny. Nie tylko w kontekście sposobu wyłaniania władzy, ale także liderów społecznych, finansowych, artystycznych czy intelektualnych. W systemie tym ponoć zawsze wygrywa pracowitszy, lepszy i mądrzejszy. Przynajmniej tak to się oficjalnie przedstawia. Wydaje się, że w te iluzje najmocniej wierzą przedstawiciele tzw. "inteligencji", z uśmiechem politowania i wyższości przyjmujący opowieści o "teoriach spiskowych". Dla nich nie ma żadnych spisków, a wszystko wyłania się spontanicznie z demokratycznej gry. Jeśli na przykład Donald Tusk wychwalany jest w TVN-ie, to nie dlatego, że taka jest polityka redakcyjna czy sympatie ideologiczne redaktorów, ale dlatego, że po prostu jest dobry i zasługuje na pieśni pochwalne! Słowem - jest demokratycznym zwycięzco! Co ciekawe, często ludzie mniej wykształceni wykazują daleko posuniętą nieufność w stosunku do demokracji. Można to zaobserwować rozmawiając na przykład z rolnikami, którzy niemal wprost mówią, że demokracja jest parawanem, za którym rozgrywa się rzeczywista gra interesów. Zawsze pojawiają się tajemniczy "oni", którzy chcą coś ugrać na rolnictwie. Również dla młodego biznesmena dosyć szybko dociera, że pomysłowość i pracowitość to nie wszystko. Trzeba mieć jeszcze dojścia i znajomości, bez których ciężko ruszyć sprawy do przodu. Ambitny, młody pisarz, drepcząc od wydawnictwa do wydawnictwa, też w końcu zrozumie, że wydawcy biorą książki poprawne ideologiczne oraz dobrze sprzedające się czytadła w modnych konwencjach literackich. A że duże wydawnictwa są generalnie jednorodne pod względem ideowym (wyłonione oczywiście w "czystej grze rynkowej"), więc młodym pisarzom, niepoprawnym ideologicznie ciężko się przebić. Podobnie jeśli chodzi o profesję dziennikarską. Kto uwierzy, że elity żurnalistów wyłanione są w wyniku sprawiedliwej, demokratycznej selekcji? Wystarczy poczytać blogi polityczne, by uświadomić sobie, ile osób potrafi świetnie pisać na tematy polityczne, a którym nie jest dane pisać dla większej liczby czytelników. Przyczyna? Może brak znajomości? Może brak podobnych ideowo gazet o większych nakładach? Oczywiście nie wszyscy dziennikarze robią kariery przy pomocy znajomości. Istnieją szczególnie przebojowe jednostki czy wyjątki od reguły. Ale generalnie system ma swoją specyfikę, także ideologiczną, i nie pozwala sporej grupie osób naturalnie awansować. W efekcie cała ta demokratyczna otoczka, to taki karciany blef (że sprawiedliwość, miłość, zwycięstwo najlepszych w różnych dziedzinach życia itp). Ci co są na górze bardzo dobrze wiedzą, że muszą stać te demokratyczne dekoracje, a pod powierzchnią pokazywanych oficjalnie zjawisk toczy się odwieczna walka ludzkich wad i słabości, brutalna, nieczysta i bynajmniej niedemokratyczna: o wpływy w mediach, o prokuraturę, sądy, finanse itp., a demokracja tak naprawdę niczego nie zmieniła, wręcz przeciwnie – mydlenie oczu o najdoskonalszym systemie stwarza pewne status quo, które utrudnia przeprowadzenie autentycznych zmian. Paradoksalnie im szybciej człowiek zrozumie, że demokracja liberalna to tylko propagandowa iluzja, tym właściwie ustawi się do gry i nie będzie liczył naiwnie, że skoro jest dobry, to wcześniej czy później najsprawiedliwszy z ustojów wyniesie go na powierzchnię.
|
Ja nie za bardzo wierzę.
Wystarczy spojrzeć na to, co się działo w ostatnich 230 latach, żeby dojść przyczyny.
KKL
Exercitus Catholicus Regius contrarevolutioni propagandae deditus
Jak w ogóle można wierzyć w coś takiego jak demokracja?
Demokracja to sposób na kierowanie ludzkim ulem albo mrowiskiem. To metoda zarządzania czymś takim jak państwo, gmina lub powiat. Można oczywiście wierzyć (w sensie mniemać, uważać, przypuszczać i wychodzić z założenia), że jest w tym względzie najlepsza, a nawet najgorsza, w zależności od temperamentu i preferencji politycznych poszczególnych osobników. Ale stawiać na ołtarzu? Przenigdy! Demonizować? Też się nie opłaca.
Panie samografie, nie należy wierzyć w sensie
religijnym, ale kiedy widzę spektakle wyborcze, czy to w Polsce, czy w innych krajach, choćby w Stanach Zjednoczonych, odnoszę wrażenie, że demokracja staje się bożkiem.
KKL
Exercitus Catholicus Regius contrarevolutioni propagandae deditus
Autor, zdaje się, uważa, że gdzieś na świecie JEST
"liberalna demokracja".
A to nieprawda.
Czy demokracja nie jest taką samą utopią jak komunizm?
Sama idea wyborów demokratycznych jest obarczona błędnym założeniem, że pełnoletni obywatele są równi. To oznacza, że każdy może wybierać i być wybranym. To dlaczego każdy pełnoletni obywatel nie może pilotować Beoninga, kierować tirem ani nawet zwykłym samochodem osobowym. Dlaczego - przecież to sprzeczne z ideami równości demokratycznej. Ktoś powie , że pełnienie wymienionych wyżej czynności jest niebezpieczne i dlatego są wymagane pewne kwalifikacje potwierdzone stosownym egzaminem.
Ale czyż bycie posłem bez kwalifikacji nie powoduje daleko większego niebezpieczeństwa dla ogółu obywateli Polski. Jedyny logiczny wniosek wynikający z tego krótkiego wywodu to ograniczenie praw wyborczych do obywateli, którzy potwierdzą swoje kwalifikacje zdając stosowny egzamin.Żeby nie było wątpliwości, ma to być egzamin testowy z zaszyfrowanymi danymi zdającego. Chodzi o to aby sprawdzający nie miał żadnego wpływu na ocenę konkretnej osoby.
Czy demokracja jest utopią?
A jak Pan rozumie słowo demokracja?
Czy Pańska definicja jest w miarę ścisła?
Czy demokracja, to definicja państwa, czy jedynie atrybut - róznych systemów państwowych?... (może nie wyłącznie - państwowych?)
Definicja demokracji
Z uwagą przeczytałem tekst napisany przez BTadeusza. Z przykrością stwierdziłem, że autor nie użył żadnego argumentu merytorycznego dotyczącego mojej propozycji.Postawił za to zarzut natury formalnej o definicję demokracji. Szanowny Panie w znaczących dziełach ostatnich 2000 lat znajdzie Pan wiele różnych definicji tego pojęcia. Wszystkie trafiają lepiej lub gorzej w sedno tego pojęcia. Ale nikt nie stworzył definicji absolutnie dominującej swoją trafnością a nad innymi. Wynika to z prostego faktu , że życie społeczeństw na przestrzeni czasu wypełnia różną treścią pojęcie demokracji. Czyż demokratą nie był Ludwik XIV, który na tajnych posiedzeniach starannie dobranej rady stanu poddawał ważne problemy pod głosowanie i często przychylał się do opini większości.
Ależ drogi Panie Diego!-:)
Ja nie pytam złośliwie. Choć taką mam naturę...
Pytam życzliwie, dla nawiązania dyskusji.
Zgodzi się Pan, że potrzebne jest jakieś ustalenie pojęć?
Ja naprawdę nie rozumiem, ani co autor, ani Pan ma na mysli pisząc demokracja, i, w związku z tym, co w ogóle chciał nam (autor) zakomunikować.
A szkoda.
Próba zarysowania tego co uważam za demokrację
Przy wielu funkcjonujących definicjach demokracji pozwolę sobie na wyraźną prośbę Pana BTadeusza sprecyzować moje rozumienie tego pojęcia. Za demokrację uważam system wyłaniania władz państwa polegający na równości wszystkich pełnoletnich obywateli(bierne i czynne prawo wyborcze). Jestem przeciwny traktowaniu demokracji jako niemalże religii i traktowaniu wszystkich jej krytyków jako ludzi godnych potępienia.( Tu nawiążę do mojej dygresji w poprzedniej wypowiedzi , że w określonych warunkach nawet monarcha absolutny może z powodzeniem stosować mechanizmy demokratyczne) Są oczywiście różne sposoby stosowania tego systemu przy wyłanianiu władzy (przedstawicieli ludu - demos) w praktyce. Uważam , że system ten działałby lepiej, ale nie idealnie, gdyby tylko wyłonione według jasnych kryteriów elity narodu posiadały prawa wyborcze. I tu wyłania się moja dość naiwna propozycja egzaminów obywatelskich. Naiwność tej propozycji wynika z braku realnych szans jej zastosowania. Po prostu dzisiejszym elitom (nie tylko w Polsce) nie zależy aby obywatele byli świadomi podejmowanych decyzji wyborczych.Wręcz przeciwnie elity przy pomocy mediów i innych form nachalnej propagancdy, z masowym użyciem technik psycho i socjotechnicznych starają się dezinformować naród, nawet jego wykształconą część. W konkluzji twierdzę, że prawdziwa, konserwatywna prawica nigdy nie dojdzie do władzy drogą demokratycznych wyborów. Wnioski z tej konkluzji proszę wyciągnąć samemu, pozdrawiam serdecznie - Diego
Utopijność Pańskiego pomysłu...
...polega na tym, że niemożliwe jest intersubiektywne określenie kryteriów "zdolności obywatelskiej". DLa pilotów da się to zrobić, dla obywateli - nie.
Nieco podobny system
demokratyczny z głosowaniem tylko osób do tego w pewien sposób przygotowanych proponowała przed wojną,,FALANGA,, .Tam miała to byc Organizacja Polityczna Narodu , jedyna partia w której szeregach mogliby byc tylko ludzie o odpowiednich kwalifikacjach i politycznie przygotowani.ONR -ABC z kolei planowało wyodrębnic ludzi o najwyższych moralnych notach do kierowania Państwem .Miało to zapobiegać napływaniu do polityki ludzi o niskich kwalifikacjach moralnych , nie przygotowanych do odpowiedzialnego zarządzania państwem .
Pozdrawiam
Proste życie - wzniosłe myślenie .
Aleksander Krawczuk w
Aleksander Krawczuk w "Maratonie" opisuje jak powstała i funkcjonowała demokracja ateńska. Ten system od początku opierał się na oszustwie i kantach oraz manipulacji. Taki grzech pierworodny.
Wielki Temistokles
uratował Ateńczykom d... przed Persami pod Salaminą, a potem ci sami Ateńczycy demokratycznie podziękowali wybitnemu mężowi, bo mu głowa za bardzo wystawała ponad demokratycznie dozwolony poziom. W tamtych czasach otrzymanie zakazu wstępu do miasta-państwa przez 10 lat oznaczało śmierć cywilną. So much for my praise for democracy.
KKL
Exercitus Catholicus Regius contrarevolutioni propagandae deditus
Nieprawda
Nie, tego nikt nie obiecuje. Zatem zamiast zajmowania się wymyślaniem cudzych poglądów, a potem tych wymyślonych poglądów krytyką, radziłbym zająć się krytyką konstruktywną.
Prawda nieprawda
Nie, tego nikt nie obiecuje. Zatem zamiast zajmowania się wymyślaniem cudzych poglądów, a potem tych wymyślonych poglądów krytyką, radziłbym zająć się krytyką konstruktywną.
Nie. Nie podam przykładu ale. Jest to przekaz, który wielokrotnie odbierałem, że w tym systemie właśnie wymieniane cechy prowadzą do sukcesu. Mam nadzieję, że jednak prowadzą.
--------------------------------------------------------------------------------------
Robert Gwiazdowski: "Karol Marks miał zdaje się rację w jednym: władzę bankierów powinna zmieść jakaś rewolucja. Ale na to się, niestety nie zanosi."
Prowadzą zazwyczaj do sukcesu
ale przecież nie w ten sposób, że za każdym razem wygrywa kandydat idealny!
Bardzo łatwo jest sporządzić karykaturę poglądów przeciwnika i potem się z tą karykaturą rozprawiać. Tyle że z tego nic nie wynika. Sofistyka.
Dobry tekst
Tekst jest dobry bo dotyczy spraw podstawowych a nie tego, czy Kaczyński czy Tusk. Mam jedną zasadniczą uwagę. Autorze - opisujesz "demokrację liberalną". Prawdziwa władza to władza nazywania. Jeśli ktoś ma taką władzę to nazwie białe czarnym i ludzie to powtórzą.
Więc w zależności od grona podejmującego decyzje odnośnie państwa, ustrojem może być: demokracja (wszyscy uczestniczą w rządzeniu) oligarchia (niewielka grupa ludzi uczestniczy w rządzeniu), monarchia (rządy jednosobowe). Ustroje obecne to są oligarchie demokratyczne. Rządzi bowiem niewielka grupa osób, są one jednak częściowo wyłaniane w procedurach demokratycznych (sędziowie nie są a sprawują władzę).
Nazwanie obecnych ustrojów demokracją jest trochę mylne, stąd frustracje, że faktycznie ludzie nie mają wpływu na wiele spraw, albo, że wiele spraw dzieje się za kurtyną. Przecież rządzi oligarchia, i to na dodatek pewnie jeszcze nie ta, która jest wybierana i którą widać.
--------------------------------------------------------------------------------------
Robert Gwiazdowski: "Karol Marks miał zdaje się rację w jednym: władzę bankierów powinna zmieść jakaś rewolucja. Ale na to się, niestety nie zanosi."
Dziękuję za komentarze
Dariusz Zalewski
Dziękuję Państwu za przejrzenie tekstu i wpisanie komentarzy. Uwaga ogólna. Moją intencją było opisanie pewnego zjawiska, które zaobserwowałem, a mianowicie, że ludzie rzeczywiście nadają temu co nazywamy "demokracją" jakieś magiczne znaczenie (prawdopodobnie pod wpływem propagandy). Ta obserwacja jest bardziej natury socjologicznej, niż z dziedziny filozofii polityki. Dlatego generalnie pozostaję przy wyrażonych w tekście poglądach.
Pozdrawiam