Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Politycy PO nie uczą się na błędach
Autor: Romuald Kałwa, nie, 12/10/2008 - 09:45
Koalicję PO-PSL podsumowują słowa napisane przez obecnego wiceministra infrastruktury Tadeusza Jarmuziewicza: -
Słowa te Tadeusz Jarmuziewicz napisał, w opolskim tygodniku TOP reklama w 2003 roku. Oceniał wówczas rządy gabinetu Leszka Millera. Obniżkę podatku dla dużych firm (CIT) z 27 do 19 proc. uznawał za zdecydowanie niewystarczającą. W tekście wykropkowałem bezpośrednie odniesienia do co do nazwy rządzącej partii. Na życzenie, mogę przesłać cały tekst. Rząd PO pozbawiony jakiejkolwiek poważnej samokrytyki, jest bezwzględny w rzadko merytorycznych ocenach swoich politycznych przeciwników. W gospodarce od 4 miesięcy zaobserwować można powolny regres. Z propagandową odsieczą koalicji PO-PSL przychodzi amerykański kryzys sektora finansowego. Zapewne zostanie ogłoszony główną przyczyną spowolnienia. Sprzyjający PO analitycy w życzliwych i współpracujących z nią mediach (460 mln zł. od Rady Miasta Warszawy dla stadionu Legii należącego do grupy ITI, do której m.in. należą wszystkie stacje telewizyjne z nazwą TVN, Tygodnik Powszechny oraz portal internetowy Onet.pl), z pewnością będą wyrozumiałe dla wszystkich rządowych posunięć, lub ich braku. Jeśli sukcesy odnoszą polityczni przeciwnicy, jest to oczywiście wynik niezależnej od ich pracy dobrej koniunktury. Jeśli w końcu zdobywa się władzę, a gospodarka zamiast rozwijać się jak wcześniej wykazuje tendencje odwrotne od obiecanych, to także jest wynikiem międzynarodowej koniunktury. Natomiast każdy ewentualny sukces, jest wynikiem wyłącznie doskonałej pracy obecnego zespołu. Pojawia się pytanie skierowane do wszystkich partii: czy w polityce można być uczciwym, a dobro kraju jest ważniejsze od utrzymania władzy? Czy mężem stanu jest ten, kogo lubią media i łasi na „miłość” oficerowie WSI? Plany wprowadzenia budżetu zadaniowego to za mało...
|
Na szczęście dla nas
wszystkich, gospodarka zależy od bieżącej polityki w dużo mniejszym stopniu, niż się to pozornie wydaje.
Jeśli sukcesy odnoszą polityczni przeciwnicy, jest to oczywiście wynik niezależnej od ich pracy dobrej koniunktury. Jeśli w końcu zdobywa się władzę, a gospodarka zamiast rozwijać się jak wcześniej wykazuje tendencje odwrotne od obiecanych, to także jest wynikiem międzynarodowej koniunktury. Natomiast każdy ewentualny sukces, jest wynikiem wyłącznie doskonałej pracy obecnego zespołu.
Koniunktura gospodarcza zależy od wielu czynników. Na pewno kryzys gospodarki amerykańskiej wpłynie również na spowolnienie gospodarcze w Polsce. Czy będzie to jedyna przyczyna spowolnienia? Zapewne nie, natomiast kryzys w ogólnoświatowej gospodarce przełoży się także na sytuację w Polsce, nie ma się co czarować.
-----
Ruch na Rzecz JOW - www.jow.pl
Budżet zadaniowy
Pana końcowa teza jest jak najbardziej słuszna. Politycy, którzy mają okazję zmierzyć się z problemem - tym ponoć przedwyborczo rozwiązywalnym bez zmrużenia oka, nagle stają przed ścianą. Nizależnie od prowienincji nie radzą sobie ze złożonością uwarunkowań, nie tylko natury polityczno -pragmatycznej (jak np. budowanie koalicji).
Antysocjaliści (np. gospodarczy) muszą zmierzyć się dodatkowo z oporem natury bazowo-ideologicznej - niemal cała obecna struktura "problemu wymagającego zmian" funkcjonuje bowiem w innych realiach prawnych i konstytucyjnych, bronionych zresztą skutecznie przez zwolenników tejże.
Dla polityków usadowionych w "rządzącej wykładni prawnej", a więc chcących zaadoptować skamielinę do obecnych warunków problemem jest również ściana. Tym razem brak praktycznych możliwości dalszego udoskonalania tego - co już wycyzelowano do obecnej postaci od czasów wojny światowej (np. służba zdrowia w wydaniu PiS).
Stąd idea budżetu zadaniowego jest iluzją. Może funkcjonować, gdy istnieje jasny plan perspektywiczny reformy np. służby zdrowia czy szkolnictwa. Na obecnym etapia jest głęboka niepewność kierunku reform, a ten rząd, który podobno chciałby prowadzić remont od fundamentów nie jest pewien ani swego celu, ani przyszłości.
Co nie znaczy, że PO nie uczy się na błędach. Soc-liberalny pragmatyzm DT jest w mojej ocenie efektem m. in. zderzenia butnego reformatorsko (w zupełnie innej dzidzinie życia) PiSu z betonową strukturą tego co jest. Wyłamane rogi min. Ziobry świadczą jasno o tym, że z tą materią trzeba walczyć innymi metodami niż bykiem. I być może DT ze swoją strategią małych kroczków dojdzie dalej niż poprzednicy. A potrzebuje duzo czasu i determinacji.
Kryzys światowy wcale nie wychodzi mu na przeciw. Wszak to podobno kapitalizm i liberalizm jest winny temu co się dzieje wokół, trzeba będzie więc nie tylko rozważać niekapitalistyczne -interwencyjne metody ratunku (odkładając nolens volens kluczowe reformy z powodu braku środków), ale i przy tym tłumaczyć się ze swych ciągot do ... "skompromitowanego kapitalizmu".
Stąd dziś już można ocenić wagę decyzji politycznych w złotych latach, które bezpowrotnie stracono po upadku popisu. To jest szczególnie gorzkim potwierdzeniem słuszności Pana podsumowania.
Kryzys wcale nie przychodzi z odsieczą rządowi
bo przeciwnicy PO odpowiedzialnością za wszystkie problemy spowodowane przez kryzys obarczą rząd.
Przecież to oczywista oczywistość
że Tusk wywołał kryzys w Stanach, by z zaszkodzić Polsce.
Spokojnie, poseł Kurski zadba o to , by wersja jedynie słusznej partii przebiła się do świadomości Ciemnego Ludu.
A wlasnie ze przychodzi
Gdyz wielbiciele i politycy PO, jak i sam rzad, odpowiedzialnoscia za wlasna nieudolnosc obarcza kryzys.
To nie Kurski, to Palikot i Niesiolowski zaciemniaja i tworza tematy zastepcze, to ci dwaj dzentelmeni, tak dzielnie staraja sie udowodnic "ciemnemu ludowi" - ze czarne to prawia biale.
Nie tylko...