Temida i pohańbione togi

Cykl ten będzie dotyczył sędziów i prokuratorów, którzy w okresie PRL postępowali w sposób niegodny i wysługiwali się władzy. W zależności od tego, ile będę miał czasu - będą to albo krótkie charakterystyki albo dłuższe artykuły.

Obok niego chciałbym też prezentować sylwetki niezłomnych prawników, z tą różnicą, że ten okres będzie zaczynał się od 1939 roku, obejmując II wojnę światową.

***

We wczesnym okresie PRL sądownictwo i prokuratura była najbardziej podporządkowana interesom partii. Wraz z innymi instytucjami wchodziły w skład organów ochrony prawnej. Wyzwania komunizmu wymagały, aby definicja tych organów uległa zmianie (już nie działalność w celu zabezpieczenia porządku prawnego i praw jednostek (podmiotowych), a ochroną ustroju robotniczo-chłopskiego.

Droga do tego prowadziła przez wymianę kadr albo podporządkowanie jej interesom partii, tworzenie własnych, nowych sędziów i prokuratorów - wyedukowanych w szkołach średnich prawniczych, wątpliwe żeby odpowiadały standardem szkołom zawodowym, później przez krótki okres czasu w szkole wyższej. Nabór następował z poruczenia partii. Kilka miesięcy w porywach do kilkunastu zajmowało wbijanie do głowy zasad praworządności socjalistycznej. Tak więc nauka ograniczała się do przygotowania idealnego narzędzia partii.

Było ich wielu, zbyt wielu. Przypominając o nich, przypomina się o ich ofiarach.

Podpułkownik Teofil Karczmarz (nie posiadał ani wiedzy prawniczej, ani odpowiedniego wykształcenia, ale był Sędzią Najwyższego Sądu Wojskowego) przeszedł do historii pewnym powiedzonkiem:

No cóż prokuratorze, dowodów nie ma, ale my sędziowie nie od Boga i bez dowodów zasuniemy kaesa, jak trzeba.

Igor Andrejew, Gustaw Auscaler i Emil Merz - to "nauczyciele", odpowiadający za odcinek edukacyjny, oni tworzyli skład sądu II instancji (w pierwszej instancji przewodniczyła sędzia Maria Górowska), który nie zawahał się zaaprobować wyroku śmierci (owego kaesa) dla generała Nila.

Dwóch z nich było dyrektorami (pierwszym Andrejew) Centralnej Szkoły Prawniczej im. Teodora Duracza. Trzeci, Merz, Naczelnikiem Wydziału Szkół Prawniczych w MS. Szkoła była nietuzinkowym miejscem, pierwszą w Polsce wyższą uczelnią prawniczą, w której wszystkie przedmioty są wykładane z założeniami marksizmu-leninizmu - wedle słów Andrejewa. Słuszne też było podejście do kolektywnego zdobywania wiedzy, uczyli się w trójkach, podobnie jak pracowali murarze-stachanowcy - Adam Lityński (Organizacja wymiaru sprawiedliwości oraz prawo sądowe).

Wazna publikacja edukacyjna

dla jednych Czytelnikow, ku przypomnieniu, dla drugich - celem uswiadomienia czym byla tzw. "praworzadnosc ludowa" czyli komunistyczny terror pod przykrywka systemu sadowniczego.
Z nadzieja na kontynuacje publikacji.

To jest: Marek Leonkiewicz

Historia jest ważna i potrzebna

ale znacznie bardziej interesujące były by opisy obecnych sędziów z korzeniami z PRL-u.

Marek Leonkiewicz

To jest: Wojciech-Maltan

Niewątpliwie

ale ja chciałbym chronologicznie to przedstawić. Najpierw podstawy systemu, później sędziów, wykładowców, "studentów zawodowych", dobrych, złych - i ich ofiary. Tablice upamiętniające, miejsca spoczynku - zasłużonych.

To o czym Pan mówi, robi z powodzeniem od lat Tadeusz M. Płużański.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Cynik

Nawet jeśli są tacy, którzy w momencie upadku Muru

byli dziećmi, ich profesowie musieli mieć swoje lata. Ilu dzisiejszych prawników zdobyło wykształcenie przed wojną? Lepiej podzielić na tych, którzy wyznają i zwalczają komunizm, mimo dat przyznania tytułów.

To jest: Wojciech-Maltan

Odpowiadając poniekąd na to pytanie

Pod koniec lat 70 w sądach rejonowych było 57% partyjniaków, w wojewódzkich 70%, odsetek ten się zwiększy jeżeli doliczymy działaczy ZSL i SD. W prokuraturze sytuacja wyglądała niemal identycznie. Chyba sędziowie wyszli z tego lepiej - Ci, którzy zdecydowali się nie rezygnować ze stanowisk.

W prokuraturach odejść było z roku na rok coraz więcej. Przed stanem wojennym zrezygnowało 185, w 1981 już 221, rok później 212. Prokuratura gorliwiej wykonywała swoje obowiązki (a właściwie poruczenia), co wynikało z jej struktury. Władza mogła represjonować sędziów, którzy nie wykonywali jej poleceń (nie dawali rękojmi) czy po prostu sięgnęła po oddanych sędziów sądów wojskowych. (dane za Adamem Lityńskim).

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.