Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008Ile? |
Gorzki smak Święta NiepoldegłościTo już 90, okrągła liczba lat mija od dnia, który uznano za oficjalny początek istnienia II Rzeczypospolitej czy innymi słowy wolnej Polski. Wypadałoby się cieszyć i szczególnie uroczyście świętować. Ale jakoś, coś "trzyma mnie za ręce" i nie pozwala. Nie tylko dlatego, że z tych 90 lat to większość była niewola, sześć lat niemieckiej i aż pięćdziesiąt cztery komunistycznej. W końcu niewola to coś co spadło z zewnątrz i przed czym broniliśmy się. Wielu oddało życie sprzeciwiając się panowaniu na tych ziemiach obcych. Święto Niepodległości jest po to, aby oddać honory tym, którzy polegli, ale też i po to abyśmy pamiętali, by po prostu zwyczajnie podziękować tym, których z powodu sprzeciwiania się naszej niewoli "tylko trochę" katowano, trzymano w więzieniach, internowano, wyrzucano z pracy, a może tylko utrudniano normalne życie. O ile jestem pewien, że apele poległych się odbędą, to równocześnie widzę, że tych, którzy byli "tylko internowani" szarga się w prasie, gdy ośmielają się skorzystać z ustawy limitującej ich rekompensaty za szkody poniesione w walce o wolność dla nas wszystkich do śmiesznej kwoty równej dziesięciu średnim pensjom. Ale to nie jest jedyny powód zabijający moją radość z faktu, że oto przed dziewięćdziesięciu laty wybiliśmy się na niepodległość. Drugi jest znacznie poważniejszy. Oto minęło zaledwie dziewiętnaście lat od czasu gdy po raz pierwszy moje pokolenie samodzielnie wybierało posłów na sejm, a już ponownie - jeszcze nie w pełni odzyskaną - suwerenność tracimy. Prawie utraciliśmy niezależność finansów oddając prawie wszystkie banki w obce ręce. Szykuje się utrata suwerenności walutowej przez zastąpienie naszej złotówki, walutą o której decydować będą siły nie tylko obce, ale czasem wręcz nam wrogie. A już najgorsze jest to, że do likwidacji Polski jako samodzielnego państwa brakuje tylko zgody Irlandii, bo człowiek, który przysięgał strzec jej suwerenności, obiecał podpisać dokument o rezygnacji z niej, jeśli na dyktat brukselski zgodzi się Irlandia. Problem ponownej utraty niepodległości ma dwa aspekty. Pierwszy to taki, że oto tracimy ją z powodów bardzo dziwnych. Nie stoi u naszych granic, czy zgoła wokół stolicy jak to było w czasie rozbiorów, żadne wojsko, żadna potężna armia. Raczej wygląda na to, że panowie, którzy pojechali na międzynarodowe spotkanie wstydzili się powiedzieć NIE w sytuacji kiedy większość mówiła, że trzeba powiedzieć TAK. Po powrocie do kraju robili wszystko, aby wyglądało na to, że większość z nas też się zgadza. Może było inaczej, ale i tak poddanie państwa w obcą jurysdykcję, bez widocznego powodu i choćby próby sprzeciwu trzeba nazwać zdradą. Drugi aspekt utraty niepodległości jest dużo gorszy, wręcz tragiczny. Otóż okazuje się, że większość naszego społeczeństwa, albo nie widzi nic złego w tym co się dzieje, albo działania zdrajców zdecydowanie popiera. Naród, który chce być wolny poniesie największe ofiary i wolnym będzie, ale ten, który tę wartość waży sobie lekce, nie tylko ją utraci, ale i sam jako naród istnieć przestanie. Bo ciągle istnieje w świecie duże zapotrzebowanie na niewolników. Dlatego, kiedy 11 listopada Biało-czerwoną powieszę, to nie tylko dla uczczenia tego dnia, ale i dla skorzystania z ostatniej być może okazji, uczynienia tego legalnie w wolnym kraju. Za rok, a może dopiero za pięć lat taki gest to będzie skrajnie nacjonalistyczna prowokacja i chyba już się na to nie zdobędę. Jacek Bezeg |
Zgadzam sie z Autorem
w kazdym zdaniu tego tekstu. Moj sprzeciw w sprawie dobrowolnej utraty suwerennosci "przy znieczuleniu" spoleczenstwa unijnymi dotacjami (?) i roznymi sztuczkami wyrazilem, angazujac sie na poczatku tego roku w ogolnokrajowa i poza krajowa akcje pro-referendalna. Prawdziwa tragedia jest to, ze od decyzji Irlandii ma zalezec postawa prezydenta, konstytucyjnego straznika suwerennosci. Czy upadek tylko w skali pojedynczej osoby?
A 90-ta Rocznica sluzy wesolej, bankietowej imprezie.
Odpukać...
Prawie jak na Titanicu. Na dolnym pokładzie.
inpefessa
inpefessa
I to byłoby na tyle
w temacie plwania na swoich rodaków
-----
Eeee ...,
Eeee ..."tylko kierunek działania ma znaczenie"
nieco Pańską myśl rozwinę -
nic nam nie da takie biadolenie. Utrwala Autor tylko kompleksy.
Że niby tacy jesteśmy najgorsi? Jacy tacy, jacy tacy - chłopcy krakowiacy! I ani to powód do dumy - ktorej dzisiaj pełno na prawicy, ani powód do rozpaczy. Zawsze pół rycerzy spało - jak zauważył J.Słowacki. Gdyby spało 3/4 byłoby znacznie gorzej.
No ale to tak, jak z tą szklanką wody: jeden widzi że do połowy jest pełna, a drugi jęczy, ze w połowie jest pusta.
Żeby ją nieco dopełnić potrzeba nie poglądów, tak obficie wylewanych, ale faktów! Ponieważ karmi nas się faktami o jakimś totalnym zidioceniu, to może by tak dla równowagi skupić się na
sprawach godnych pochwały, poparcia. Cieszę się , że Sz. Pan Kociewiak się odnalazł ze swoim "Eeee...." Pozdrawiam - jane
A z czego się cieszyć ?
Z tego ,że Polska tylko w 80% sprzedana? Mogła byc już przecież w 100% .Nieprawdaż ?Z tego ,że polityka zagraniczna na żydowskich sznurkach wisi? A może z tego ,że za kilka lat stracimy własną walutę , ostatne ,, coś ,, co jest nasze ( banki jak i przemysł sprzedane ) .Wiadomo , możemy się jeszcze śmiać jak ,, głupi do sera,, .To Pani proponuje?
Proste życie - wzniosłe myślenie .
- - -
Proste życie - wzniosłe myślenie .
cieszę sie z tego , ze
tylu troszczy się , gada, pisze - znaczy się patrioci.
A jeżeli są, to otymistyczny scenariusz dziejów napiszą
i wyreżyserują na widowni( bo na scenę nie liczę).
Otóz na widowni zamiast powtarzać stale to samo - to trzba prezentować kandydata na ministra spraw Zagranicznych, a i inne postaci na godne funkcje. Bo tak jset jakbysmy ludzi nie mieli.
To że postępujemy tak głupio , żółci sobie ulewamy - to wybaczy Szanowny Pan - ale mnie smieszy i Pańska myśl złota mnie śmieszy. Zaproponuję odwrotnie:
Hasełka, hasełka - proszę bardzo. Ja tam moge się bez nich obejść.
Z poważaniem - jane