Szukaj na PNWydarzenia
Zaloguj sięnoweczytane 2006Ile? |
Przywileje obracają się przeciw uprzywilejowanym
12-11-2008, 16:13 | Bacz
Pani Woźniczko-Czeczott w "Przekroju" dziwi się, że im więcej przywilejów mają kobiety tym im jest gorzej. Niektórym się wydaje, że coś otrzymują od rządu. Jest to błąd. Jeśli nawet rząd coś daje to nie daje tego od siebie tylko przekazuje to co zabrał komuś innemu. Jeśli w jakimś kraju kobiety coś od rządu dostają, to dostają to tak naprawdę od mężczyzn za pośrednictwem rządu. Raz, że pośrednictwo rządu kosztuje, a dwa, że kobieta jak dostaje od swojego mężczyzny pieniądze bezpośrednio to się go trzyma, a jak dostaje od tego samego mężczyzny pieniądze za pośrednictwem rządu, to nie jest zainteresowana utrzymaniem związku. Zatem w krajach, które prowadzą politykę wspierania kobiet kosztem mężczyzn, w efekcie kobiety będą biedniejsze, bo pośrednictwo rządu kosztuje, i będzie więcej kobiet samotnych, a przecież normalnie kobieta w związku normalnie czuje się szczęśliwsza niż samotna. Dopisane. Właśnie trafiłem na ciekawy artykuł: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90442,5955145,... |
Czy autor, móglby łaskawie napisać, ktore to kraje
"prowadzą politykę wspierania kobiet kosztem mężczyzn",
i na czym to wspieranie polega.
To jest bardzo ciekawe. Bardzo.Czekam z niecierpliwoscią.
Anna
Anna
Chyba wszystkie - oprócz może niektórych muzułmańskich
Chyba wszystkie kraje prowadzą politykę wspierania kobiet, może oprócz niektórych krajów muzułmańskich, ale znowu tam, według mnie, dochodzi do przegięć w drugą stronę.
Odsyłam do artykułu źródłowego.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
W artykule zródłowym jest mowa o wspieraniu młodych.
matek i ich dzieci.Chodzi głównie o te kobiety które rodzą dzieci i ich karierę zawodową. Są jeszcze kobiety, ktore mają dzieci w wieku szkolnym, dorastające i dorosłe. Są też kobiety, które dzieci nie mają. Jak je państwo wspiera?
Anna
Anna
tzw Transferami Socjalnymi
Źródła nie pamiętam, ale po ich uwzględnieniu statystyczna kobieta ma bodaj 15% większe dochody od mężczyzny. Dodatkowo prace wykonywane przez kobiety są intensywnie dotowane. Wszystko oczywiście czyim kosztem?
Ja też żródła nie pamiętam, ale statystyczny mężczyzna
wiekszość dnia spędza przed telewizorem pijąc piwo. W przerwach
tego zajęcia spotyka się z kumplami. Te dotacje dla kobiet
pochodzą ze sprzedaży butelek po piwie.
Anna
Anna
„ź” robi się
z „x”: prawy Alt + x = ź.
Dziękuję.
Anna
Anna
Kobieta opuszcza
Kobieta opuszcza szczęśliwy związek, bo jako samotna dostanie pieniądze? Jakaś dziwaczna teza i niczym nie poparta.
Normalne, że dary sprzyjają relacjom
Ludzie z natury czują wdzięczność dla tych którzy ich obdarowują.
Jeśli mężczyzna z własnej nieprzymuszonej woli obdarowuje jakąś kobietę to właśnie on wzbudza w niej cieplejsze uczucia, bo przecież te dary są znakiem ciepłych uczuć ze strony mężczyzny.
Jeśli państwo pod przymusem zabiera mężczyznie pieniądze i daje kobiecie to wdzięczność kobiety w sposób naturalny kieruje się ku państwu. Co tu jest dziwacznego?
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
I ta wdzięczność każe
I ta wdzięczność każe jej opuścić szczęśliwy związek? Wdzięczność przyczyną opuszczania szczęśliwego związku? Czy gdy szef daje premię i podwyżkę pracownikowi ten zastanawia się czy opuścić współmałżonka? Raczej wspólnie z nim świętuje. :)
Coś kuleje ta pańska teoria.
Pracownik nie jest obdarowywany,
Pracownik sprzedaje swoją pracę.
Co nie oznacza, że nie
Co nie oznacza, że nie może poczuć wdzięczności do tej osoby, która ją doceniła.
A co ma powiedzieć
podwładny który ma szefa?
Zacznie sprzedawać towar lepszej jakości i na tym bym skończył.
Przyporządkowanie tego relacjom pracownik- pracodawca nie jest zbyt fortunne.
Nie każe:
Nie "ta". Ta "bezinteresowna" - państwowa.
Diabelsko podszeptuje...
I umożliwia...
Cóż... hmmm... chyba lepiej tego nie rozwijać...
To specjalnie?
Czy przypadkiem jedynie?
Świętuje się sukces. A sukcesem dobrze jest się z najbliższą osobą dzielić. Więc jeśli ma na boku kochasię/kochasia - to pewnie opuszcza.
Wie pani, co to jest związek? Tym bardziej szczęśliwy związek? Jest takie stare mądre przysłowie - ojca nie trzeba uczyć, jak dzieci robić.
Proszę uważniej obserwować kobiety
Te zjawiska jakie opisałem trudno zaobserwować bo ile mężczyzna zarabia to wiadomo już przed zawarciem związku. Po prostu kobiety z większymi oporami zawierają związki i związki się łatwiej rozpadają jeśli mężczyzna nie zarabia dużo więcej niż kobieta. Praktycznie to nikt o tym nie mówi, kobiety ukrywają że ważne są dla nich względy materialne, ale taka jest prawda.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Teraz naprawdę nie
Teraz naprawdę nie rozumiem. A więc nie wdzięczność tylko wyrachowanie:
Myślałam, że nacisk na wybór odpowiedniego partnera, który zapewni byt rodzinie z gromadką dzieci, to cecha kobiety "normalnej", czyli konserwatywnej.
:)
Tak.
Pozostawanie w samotności lub wybór państwa jako partnera jest dosyć satanistyczne, nieprawdaż?
Czyli tylko satanistki nie
Czyli tylko satanistki nie są wyrachowane? Hmm, czemu to brzmi jak komplement...
Sprawa jest prosta
Pani sobie założyła, że polityka państwa się zmienia z liberalnej na "wyrównywanie zarobków kobiet i mężczyzn" i wtedy kobiety zaczną od mężczyzn odchodzić. Tak rzadko bywa bo polityki rządów zwykle nie zmieniają się tak radykalnie, aby trzeba było korygować swoje wybory życiowe.
Natomiast łatwo można porównać polityki rządów w różnych państwach - w tych liberalnych mężczyzni więcej zarabiają od kobiet i jest to korzystniejsze dla rodzin - kobiety mają większą motywację do zawarcia związku i utrzymania go, mają też większą motywację do prowadzenia domu i wychowywania dzieci niż do robienia kariery zawodowej.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
cytat:Natomiast łatwo
Jeśli kobieta ma mniejsze zarobki za tę samą pracę to nie jest to efekt polityki liberalnej tylko dyskryminacji i braku przeciwstawienia się jej. Dyskryminacja kobiet nie jest cechą polityki liberalnej. Dyskryminacją wynika z dodatkowych regulacji stosowanych dla kobiet, które mają kobietom pomóc na rynku pracy, ale tak naprawdę powodują ich dyskryminację przez pracodawców. Typowy przykład to projekt byłego LPR zakładający wydłużenie urlopów dla kobiet po urodzeniu dziecka okrzyknięty przez środowiska feministyczne świadomą próbą dyskryminacji kobiet, której wynikiem będzie niechęć do zatrudniania kobiet.
Natomiast dyskryminacja zarobkowa kobiet, o której Pan pisze, też nie jest skutkiem polityki liberalnej, ale skutkiem stereotypów polegających m. in. na zjawisku prestiżu. Przez wieki uważało się, że wiele zwodów może być wykonywana tylko przez mężczyzn, bo są w tym lepsi, a kobiety się do tego nie nadają. W wielu zawodach ciągle pokutuje to przekonanie i mężczyzna dostaje więcej, bo jest mężczyzną. Drugą przyczyną dyskryminacji jest przekonanie, że młody mężczyzna musi dostawać więcej, bo ma "misję", która polega na uwodzeniu kobiet, znalezieniu narzeczonej i założeniu rodziny, a pieniądze są mu potrzebne na autopromocję. Tak jakby kobieta rodziny założyć nigdy nie miała.
Skoro dyskryminacja zarobkowa jest powodowana przez stereotypy to oznacza to, że można mieć politykę liberalną bez dyskryminacji zarobkowej kobiet.
I na koniec mam nadzieję, że nie ma Pan córki, bo nie wyobrażam sobie jak można własnej córce tłumaczyć, że jej praca powinna być niedoceniana. Każdy lubi, gdy dostać zapłatę za swój trud, nawet dziecko w szkole w formie piątki. A świadome dążenie do zaniżenia czyichś wynagrodzeń, co Pan postuluje, rodzi u tych osób frustrację i poczucie bycia gorszym. Uważa Pan, że właśnie takie kobiety byłyby najlepszymi matkami?
Demagogia
plus mylenie skutków i przyczyn. Ale przecie to powinno być typowe i kobiece :)
Bacz pisze:
Feministka (przykładowa Margot) widzi to natychmiast jako:
A ja widzę, że istnieją kobiece zawody i męskie zawody. Za nic nie dałbym się posadzić za taśmą z dłubaniną precyzyjną, bo szlag by mnie trafił i taśmę bym po paru dniach monotonii i frustracji "do góry nogami" wywrócił. Kobiety sobie radzą, dłubią, przy okazji plotkują, jako te kumy za czasów Maryny przy skubaniu gąsek. Ale idźmy dalej - weźmy i posadźmy przy takiej taśmie karmiącą matkę. Albo przedemerytalną babcię. Tu dopiero jest (aprobowana przecież przez feministki) dyskryminacja. Zapędziły się "baby" w kozi róg. Ale to widzę ja. I jeszcze klku...
Pisze też Margot:
Może by tak w końcu zastanowić się, kim by się chciało w życiu być? Chłopem? Czy kobietą? Urodzić dziecię i natychmiast "sprzedać", choćby do żłobka? Lub mężowi, który chłop do niczego, bo i pieniędzy czy oparcia nie da? Hmmm, droga Margot - pani szuka na życie partnera? Czy męża i opiekuna? Czy szuka pani postępów medycyny - sztuczne macice? Czy może chciałaby być pani kiedyś Matką?
LPR chciał uszczęśliwić na siłę. Pani chce unieszczęśliwić na siłę? Czymże więc pani różniłaby się od LPR?
I jeszcze:
Ja wkładałem mojej córce w głowę, że powinna nie mieć Ewy kompleksów. Chyba mi się udało, bo jest szczęśliwa.
cytat:A ja widzę, że
To kwestia wychowania w społeczności, która wymagała od dziewczynek by się nie wychylały z inicjatywą i były grzeczne, więc dorosłym kobietom takie zachowania sprawiały trudność i czuły się pewniej wykonując czynności powtarzalne i nie wymagające inicjatywy. W krajach gdzie kładziono nacisk na posłuszeństwo i grzeczność (Chiny i Japonia) w fabrykach przy taśmach pracują mężczyźni i jeszcze żadnej nie rozwalili... :)
Inna sprawa, że Pańskie zarzuty są bez sensu. Kiedy ktoś pisze: "kobieta powinna mniej zarabiać od mężczyzny" to propaguje dyskryminację i tyle. I nie ma to nic wspólnego z "męskimi" i "kobiecymi" zwodami. Miałoby, gdyby p. Bacz napisał, że kobieta powinna wybrać zawód, który jest kobiecy. No, ale to też bez sensu, bo zawody należy wybierać mając na uwadze swoje umiejętności, zdolności i oczekiwania, a nie swoją płeć.
LPR chciał uszczęśliwić na siłę. Pani chce unieszczęśliwić na siłę? Czymże więc pani różniłaby się od LPR?
Pan wybaczy, te pytania brzmią obraźliwe. I chyba takie miały być... Wyskakując z taką agresją oczekuje Pan ode mnie wyważonej, szczerej odpowiedzi...? Chyba nie, więc po co to?
cytat:W krajach gdzie
To jakiś dziwny stereotyp. Byłem wielokrotnie i nie mogę tego potwierdzić. Jest akurat dokładnie na odwrót, pracują na taśmach młode kobiety. Pracują na stojąco (w naszej cywilizacji mogą siedzieć) oraz milcząc (w naszej cywilizacji mogą rozmawiać).
Nie ma w tych pytaniach ani odrobiny agresji. Są za to bolesne.
Odpowiedź mi nie jest potrzebna. Ja na swoje pytania odpowiadam sam przed sobą. Pytania były do pani. Może pani głośno odpowiedzieć, choć wolałbym, aby były te odpowiedzi potrzebne pani osobiście.
Pozdrawiam.
cytat:To jakiś dziwny
A co w tym czasie robią mężczyźni? Wszyscy są zajęci twórczą pracą wymagającą inwencji i inicjatyw?
Odpowiedź mi nie jest potrzebna. Ja na swoje pytania odpowiadam sam przed sobą. Pytania były do pani. Może pani głośno odpowiedzieć, choć wolałbym, aby były te odpowiedzi potrzebne pani osobiście.
:) A no właśnie. Odpowiedź nie jest Panu potrzebna, bo Pan wie najlepiej. A na skutek tego zadaje Pan niewłaściwe pytania, takie jakie się Panu wydają słuszne. Radzę zacząć słuchać ludzi naprawdę, a nie tworzyć sobie ich słowa samemu we własnej głowie.
:)
Bardzo tania złośliwość. Jedzie pani i zobaczy, co robią. Z reguły zajęci ciężką pracą.
Nie jest mi potrzebna, bo nie jestem kobietą. Pierwastek żeński we mnie też taki jakiś nijaki.
A propos - pytanie jest zawsze właściwe. Czasem jest jedynie postawione nie w porę. Serdeczne pozdrowienia.
Aha, a kobiety to niby mają
Aha, a kobiety to niby mają lekką pracę...
To po co Pan pyta, jak Pana to nie interesuje?
A nic z tego nie wynika.
:)
1. Kompleks bycia kobietą czuć z daleka.
Tak, kobiety mają "lekką" pracę, bo nikt od nich nie wymaga noszenia ciężarów, machania łopatą, ewentualnie wchodzenia do komory silnika diesla bez zabezpieczeń.
2. Są pytania dotyczące sumienia i ducha.
1. Skoro mężczyźni są
1. Skoro mężczyźni są silniejsi fizycznie to dla nich nie jest to ciężka praca. Dla mnie byłaby ciężka, dla nich nie.
Liberalizm to nie dyskryminacja
Ma pani rację, że płacenie za równą pracę różnych wynagrodzeń to dyskryminacja. Z tym, że wbrew temu co pani pisze, ja nie postuluję sztucznego zwiększania płac mężczyzn za równą pracę. Ja tylko zauważam, że jak się rząd do gospodarki w sposób seksistowski nie wtrąca, to mężczyzni nie wybierają sobie równej pracy z kobietami, tylko chwytają się prac cięższych, bardziej ryzykownych, stresujących, dalej od domu, czasami wręcz chwytają się prac wyniszczających lub często kończących się śmiercią. Ta większa praca, większe poświęcenie daje większe efekty w postaci większych zarobków czy zysków i to jest sprawiedliwe.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Tu juz pan przegiął
Obawiam się, że rasowa feministka nie dość, że nie zrozumie, to jeszcze zacznie następną część reklamówek mobila :))
cytat:Ma pani rację, że
Panie Bacz, napisał Pan coś, ale żadnych wniosków nie przedstawił. A przypominam, że to jest pańska robota. Spróbuję wobec tego podsumować:
1. Zgadzamy się, ze dyskryminacja polegająca na różnych wynagrodzeniach za tą samą pracę jest niedobra.
2. Uważa Pan, że mężczyźni wybierają zawody ryzykowne, stresujące, wyniszczające itp. i dlatego dostają większą płacę.
Problem w tym, że ja nie twierdziłam, że płaca w zawodach, które są niebezpieczne, powinna być wyrównana ze względu na płeć. Wręcz przeciwnie. Twierdziłam, że ważne jest doświadczenie i umiejętności, także przy niebezpiecznych zawodach. A że pracuje w nich więcej mężczyzn? To już inna sprawa.
Wcześniej pisałam o zwodach, które były zdominowane przez mężczyzn, w których i dzisiaj mężczyzna dostaje więcej o te kilka czy kilkanaście setek ze względu na prestiż jaki daje "Pan" przed nazwiskiem. To są zawody nie związane z niebezpieczeństwem, zawody oparte na stanowiskach: Pan Prezes, Pan Ordynator, Pan Inżynier. Tutaj jest dyskryminacja płacowa.
Dodam jeszcze jedno: skoro ktoś jest statystycznie silniejszy fizycznie, to wybierając zawód, który wymaga dużej siły wcale się nie przepracowuje i nie poświęca. Zgodnie z pańską argumentacją to kobieta pracująca jako górnik na przodku powinna dostawać najwięcej. To chyba bzdura, prawda? Po drugie jeśli ktoś nie radzi sobie psychicznie z zawodem i ten go wyniszcza to pracodawca wcale nie musi płacić mu więcej, a ja nie widzę powodu, dla którego miałabym taką osobę gloryfikować.
Mężczyzni z natury przewodzą
Naturalne jest że mężczyzni są bardziej agresywni, wobec tego to oni są z reguły przywódcami stada, które np. przybiera postać firmy.
Na skutek prowadzenia polityki wyrównywania płci np. masowego wprowadzenia szkół koedukacyjnych rzeczywiście następuje to wyrównywanie, ale wbrew pozorom kobiety na tym nie zyskują, bo tak naprawdę to każdy osiąga maksymalne zaspokojenie życiowych aspiracji w tych dziedzinach do jakich natura go stworzyła. Sztuczne podstawianie kobietom celów męskich owszem prowadzi do tego że kobiety osiągają wyniki równe, a czasami nawet lepsze, ale nie są z tego powodu szczęśliwe bo natury nie da się oszukać.
Proszę jeszcze przeczytać to:
http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90442,5955145,...
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Natura stworzyła kobiety do
Natura stworzyła kobiety do tego, by rodziły dzieci i je wychowywały. Ale rodzenie i wychowywanie nie trwa całe życie, tylko kilka lat. A do tego partner kobiety przejmuje część obowiązków, bo do tego natura go stworzyła. Więc zgodne z naturą jest, że kobiety pracują zawodowo i robią kariery.
Do jakich dziedzin pracy natura stworzyła kobiety? Wyłącznie do sprzątania, prania, szycia itp? Prowadzenie własnej firmy jest już niezgodne z naturą? Zbyt wyczerpujące, ryzykowne, niebzpieczne? Proszę mnie nie rozśmieszać. Chyba dla Pana. To chyba jakieś arabskie poglądy, bo na pewno nie polskie. W końcu to nie u Arabów funkcjonuje wyrażenie "kresowe wilczyce".
Kobiety prowadzą firmy, owszem.
Kiedy składam ofertę kontrahentowi, gdzie decyzje podejmują kobiety z automatu podwyższam cenę o co najmniej 10 procent. To koszt niewieściego, emocjonalnego zarządzania.
Wtedy nie działa ani dekalog, ani inna uczciwość ludzka, upust
zwyczajnego szowinizmu. Gratuluję, gratuluję...jest się czym
chwalić.
Anna
Anna
Nie.
Przerzucam na klienta koszta zamotania. Dekalog nie nakazuje mi tracić, a szowinizmu w biznesie nie ma. Kto kieruje się jakimiś schizami, ten nie ma klientów.
"Zamotania"? To nie przeprowadza Pan czystych tranzakcji
tylko "zamotane", 10% ze wzgledu na kobiety i co jeszcze?
Anna
Anna
Nie zrozumieliśmy się.
Zamotanie się oznacza, ze klient nie do końca panuje nad inwestycją. A te dziesięć procent to na wypadek, gdyby zieleń była za mało soczysta, a szyby zbyt przezroczyste przy odbiorze.
Mężczyzny klienta zamotanie oczywiście nie dotyczy.
A do 10% kobiecych emocji + 10% kosztów strat transportu?
Anna
Anna
Też dotyczy, bez wątpienia.
Ale o wiele rzadziej. I proszę uwierzyć, to nie durny aprioryzm, ale lata doświadczeń empirycznych na własnym portfelu i nerwach. Sorry, niewiasty nie są zbyt biegłe w szeroko pojętej budowlance.
Taaak? A kto ma bardziej wyczulone oko na fuszerkę?
Anna
Anna
Wizualnie oczywiście kobiety.
Technicznie faceci.
A kto jest dla Pana wiekszym autorytetem, żona czy kumpel?
Anna
Anna
W pewnych tematach żona,
w innych kumpel, w innych ojciec, w innych...
Że ja muszę dorosłej osobie w ten sposób odpowiadać...
To był drobny zabieg po to aby przejść od radosnego męskiego
szowinizmu do tego, że w życiu, inaczej niż na PN, kobiety są
zwyczajnie partnerami na równi z ojcem i kumplem.
Anna
Anna
Proszę wybaczyć.
MSP nie wpadła, że to chytry wybieg.
Chylę czoła.