Z pamiętnika Donalda „Cudotwórcy” (cz. 52)

Czwartek 20.11.2008 r.
Sondaże nie wyglądają najlepiej. Ludzie ciągle nie widzą ani gospodarczego cudu, ani spełnionych obietnic. A przecież minął dopiero rok! Chłopaki od pijaru mówią, że na przyszłość najbezpieczniej będzie, gdy będziemy obiecywać jakoś bardziej wieloznacznie. Szkoda, że tak późno… Teraz musimy obmyślać różne fortele. Na przykład obiecywaliśmy otworzyć w internecie portal dla emigrantów, ale okazało się, że… powstał już rok wcześniej! Znaleźliśmy rozwiązanie. Żeby oficjalnie otworzyć ten portal, musieliśmy go najpierw zamknąć! W końcu, żeby się kiedyś odnaleźć najpierw trzeba się zagubić. Po tym roku jesteśmy przynajmniej w połowie drogi.

Piątek 21.11.2008 r.
Z Waldkiem z PSL znowu są kłopoty. Jego prognozy gospodarcze chyba będę musiał utajniać tak jak raporty Julii… Ostatnio ogłosił, że jak nie popełnimy błędu, to w przyszłym roku w Polsce będzie wzrost PKB o 5 procent. No i wyszło na to, że wszyscy się spodziewają naszych błędów. Jean-Vincent czyli nasz „Jacek” z ministerstwa finansów jest twardy jak orkiestra na „Titanicu”. Ciągle trzyma się założeń budżetowych, ale nawet według niego PKB wzrośnie o 4,8 procenta. Adam z waldkowego ministerstwa mówi, że można się spodziewać przynajmniej 3,5 proc. wzrostu. A w prognozach zagranicznych banków jest już znacznie gorzej. Może warto by utajnić wszystkie informacje o gospodarce?

Sobota, 22.11.2008 r.
Z okazji rocznicy pracy rządu mieliśmy wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego. Zrobiłem wszystkim „mega ochrzan”! Mamy naprawdę dobrych posłów. Co najmniej tak dobrych jak opozycja. Harują w dzień i w nocy! Coś tam potrafią, coś tam robią, coś tam opowiadają w mediach... Ale mimo, że mamy prawo do satysfakcji, jesteśmy największą partią w historii demokratycznej Polski, czeka nas wielka lekcja pokory… Dziennikarze szukają sensacji i dlatego nie możemy ciągle chodzić na lody, albo latać jak messerschmitty do knajpy i z powrotem. A jak już po takiej wyczerpującej podróży wracamy, to nie powinniśmy szukać lądowiska na hotelowym korytarzu tylko w poselskim pokoju…

Niedziela 23.11.2008 r.
Nasi piloci już wyzdrowieli, ktoś wydał prezydentowi samolot, no i stało się… Poleciał do Gruzji! Nawet Radka nie zabrał. Na koniec z tej wizyty zrobiło się przedstawienie na cały świat. Relacje, komentarze, wywiady… Wszystko dlatego, że jak polsko-gruzińska kolumna samochodów dojeżdżała do granicy, to ktoś kilka razy wystrzelił z kałasznikowa!
A jak w Afganistanie Talibowie o mało nie zbombardowali mojego samolotu, to prawie nikt nie chciał o tym pisać. Takie fajne zdjęcia, jak byłem w kamizelce kuloodpornej się zmarnowały…

Poniedziałek, 24.11.2008 r.
Nie przyjechałem do Londynu kogokolwiek namawiać, żeby wrócił, czy został. Za to zgodnie z obietnicą otworzyłem portal dla emigrantów! Było miło. Wyborcy jakoś bardziej tu doceniaja efekty moich rządów. Obiecałem im, że powinno być jeszcze lepiej. "Trochę to jeszcze czasu zajmie, żeby wszyscy byli zadowoleni, ale akurat tutaj w Wielkiej Brytanii postęp jest dość wyraźny" – plany na przyszłość oceniłem bardzo ostrożnie. Na wszelki wypadek o cudach tym razem nie wspominałem.

Wtorek, 25.11.2008 r.
Lechu z Gdańska to dopiero ma poczucie humoru! W ogóle nie przejął się rozgłosem wokół gruzińskiej wyprawy prezydenta. "Prezydent mógł sprawdzić, czy w Gruzji nie było polowania na kuropatwy" – zażartował Lechu. Ale na polowaniach nikt nie zna się lepiej od Bronka. „Jaka wizyta, taki zamach, no bo z 30 metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera” – zaśmiewał się znany z celnych strzałów Bronek. Szkoda, że nie słyszał tego Janusz z Lublina. Może już szuka rekwizytów na kolejną konferencję prasową? Jeśli Bronek pożyczyłby mu strzelbę, to potrzebowałby tylko gumowych kaczek.

Środa, 26.11.2008 r.
Nie będziemy już mówili, że na naszej wyspie stabilizacji nie ma kryzysu. Manuel z Brukseli przekonał mnie. Stwierdził, że z kryzysem trzeba walczyć. Gdyby kryzys nie istniał, to przecież żadna walka z nim nie byłaby potrzebna! A taka wojna może sporo kosztować. Manuel chce 200 miliardów euro od krajów członkowskich Unii. Wszystkie kraje powinnny wpłacić po 1,5 procenta wartości PKB. Chyba stać nas na taki gest… Według Manuela możliwości są co najmniej dwie: albo koordynujemy działania, albo razem pójdziemy na dno. Nie powinno być z tym problemu. „Jacek” mówi, że jesteśmy przygotowani na każdą wersję planu.

_____________________________________________
Tekst opublikowany w "Naszym Dzienniku"

uwielbiam tego typu zdania

przypominają mi dowody "nie wprost":

cytuję Piotr Tomczyk:
Gdyby kryzys nie istniał, to przecież żadna walka z nim nie byłaby potrzebna!

-----
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl

To jest: Piotr Tomczyk

A całkiem poważnie...

A całkiem poważnie, to niepokojace jest to, że nasi europejscy zarządcy tak się do tej walki zapalili. A to na pewno nie jest ich ostatnie słowo.

miałem oczywiście na myśłi

dowody twierdzeń matematycznych

-----
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl

słyszałem, że strzelanina

w Gruzji przy granicy z Osetią to było zwykłe gruzińskie wesele. Prezio sobie nie postrzelał, bo się spóźnił.

cytuję Piotr Tomczyk:
"Prezydent mógł sprawdzić, czy w Gruzji nie było polowania na kuropatwy" – zażartował Lechu.

Może niedługo prawdziwi patrioci jak pan Wojciechowski albo Kokoszkiewicz napiszą poemat na cześć naszego prezydenta zatytułowany: "O tym, co się kulom nie kłaniał"

-----
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl

To jest: ratus

Pierwszy raz

odwiedziłem www.spiepszajdziadu.com
Ani to merytoryczne, ani dowcipne, nawet złośliwości takie jakieś pedalskie. Żenada. Jak powiedziałby poeta - suchy brandzel.

To jest: Piotr Tomczyk

O zaraźliwości chamstwa

Panie Michale, tym razem zaniepokoił mnie Pan bardziej niż zwykle.

cytuję POznaniak:
w Gruzji przy granicy z Osetią to było zwykłe gruzińskie wesele. Prezio sobie nie postrzelał, bo się spóźnił.
cytuję Piotr Tomczyk:
"Prezydent mógł sprawdzić, czy w Gruzji nie było polowania na kuropatwy" – zażartował Lechu.

To co Pan pisze jeszcze raz potwierdza tezę o zaraźliwości chamstwa. Te żarciki w stylu "buhahaha... snajper z 30 metrów do niego nie trafił...", "przecież na kuropatwy polowali..." dowodzą chamstwa (a nie głupoty!) naszych polityków. Znany strzelec wyborowy (Marszałek Komorowski) jest człowiekiem o wybitnej inteligencji, a mimo to słoma ciągle wychodzi mu z sandałków...

Zachwyty wobec chamskich zachowań są bardziej niepokające niż fakt, że mamy niskiego i grubego prezydenta. Przecież niedługo prezydent zostanie wymieniony na lepszy model. A zaszczepione wśród ludu schamienie chyba jednak pozostanie.

Schamienie pozostanie,

ale chamskie odzywki będą walić w byłego prezydenta. Podobnie, jak teraz walą w byłego premiera i były rząd. To europatrioci starają się pokazać, kim są i na jakie chamstwo ich stać. Wśród nich oczywiście młodzi, wykształceni ludzie z dużych miast.

To jest: ratus

W większości przypadków

trudno mówić o schamieniu, ponieważ schamieć może ktoś, kto nie jest chamem. Tu raczej można mówić o chamstwie strukturalnym, dziedziczonym i pielęgnowanym.
Co do wykształconych ludzi z wielkich miast, to sam pan widzi z pewnością na Ursynowie multum "Warszawiaków hipotecznych", których liczba jest wprost proporcjonalna do łatwości otrzymania kredytu. Tu tez ja widzę źródło euroentuzjazmu, jako "kolejnego stopnia awansu społecznego". Gdy ktoś jeszcze kilka lat temu korzystał ze sławojki za stodołą, nagle przeniósł się do miasta i wokół widzi wielu takich awansowiczów, to naturalnie skok społeczny wydaje się niepełny i chętnie osiedliłby się w Brukseli.
Która to Bruksela, nawiasem mówiąc, jest strasznie syfiasta.

To jest: Piotr Tomczyk

Moda na chamstwo - przykład Przemysława Salety

cytuję ratus:
Gdy ktoś jeszcze kilka lat temu korzystał ze sławojki za stodołą, nagle przeniósł się do miasta i wokół widzi wielu takich awansowiczów,

Sprawa jest znacznie poważniejsza.
CHAMSTWO JEST W MODZIE! Daje pieniądze.

Najlepiej widać to po programach telewizjnych.
Kto bardziej chamski ten wygrywa. Jakie są najpopularniejsze "tok szoły"? Majewski, Wojewódzki, Lis...

Pamięta Pan popisy Przemysława Salety w jednym z rozpaczliwie rozrywkowych programów telewizji z misją?
"Doda zrób mi loda!" - wykrzykiwał były bokser.

Ten sam "bezmyślny cham" oddał swoja nerkę córce. Może nie jest ani tak bezmyślny, ani tak chamski? Przy włączonych kamerach musi jednak pamiętać o panujących w modzie trendach.

Dyktatorzy mody są bezwględni. Kto się nie dostosowuje, ten ginie. A przynajmniej znika z wizji.
Pozdrawiam.

O Nikosiu -

- nie pamiętam czasów, w ktorych chamstwo nie byłoby właściwym, praktycznycm etosem życia.
Bohaterowie mojego dzieciństwa - jeden "robi w reklamie" (ten trendy) drugi zginął w Alpach (atawizm wspinania sie wyżej);
Bohaterowie mojej młodości - jeden " robi za profesora" (ten co kolaborował), drugi - najzdolniejszy z nas srebrzy lustra, stroi fortepiany ( bo na szczęście skonczył uprzednio jakies technika);
Bohaterowie mojej dojrzałości - stanowisko w handlu międzynarodowym ( towarzysz,tw, cynizm określany mianem zdrowego rozsądku), drugi sadzi lasy, ktore ścina mu wichura
tak średnio co pięc lat.
Chamstwo to nie choroba ( w przeciwieństwie do alkoholizmu)- to swiadomy wybór cwaniactwa, bezwzględności i SKUTEczności działania. Ta skuteczność usprawiedliwia wszystkie chwyty i nobilituje je jako etyczne - Dlatego ci drudzy wycofują się z gry. Uprawiają działanie przez niedziałanie. Choć tyle z prawa wyboru i zyciowej stawki. Kłaniam sie - jane

To jest: Piotr Tomczyk

Pochwała "Dulszczyzny"

Tak. Według mnie jest jednak pewien nowy element.
Chamstwo doczekało się uznania, a nawet zachwytów ze strony najróżniejszych autorytetów medialnych. A za autorytetami stadem całym galopuje "nonkonformistyczna" młodzież. Gdzie te piękne czasy "Pani Dulskiej", gdy chamstwo upychane było po kątach? Pozdrawiam.

kłania sie Edek -

nie wywindował sie bez aprobaty Stryja-powstańca, Babci co na katafalk nie chciala, wolała wista,Matki-Polki, Ojca postmodrnisty, narzeczonej i całej rodzinki - jeden Artur nie wystarczy. A przecież to nowa wersja Dulszczyzny
Diagnozę prawdziwej Sztuki - która jest Autorytetem, nie media -
można poszerzyć o Parobka - i ten rodzaj chamstwa został wyzwolony , kiedy osmielono go "bu dał w pysk". No i daje.
Na całym świecie ten sam socjał stwarza sobie właściwe standardy. Kazdego prawie stać na bilet do Louvru - ale nie kazdy zobaczy tam to, co widział Żeromski. Ci co nie widzą
są awangardą medyczną, filozoficzną, dziennikarską,prawniczą.
Pointa - nie mam telewizora. Wolę zajrzeć, co Pan znowu wymyslił. Dzięki za dystans humoru. To jest jakaś PLACÓWKA
Życzę wytrwania - jane

To jest: ratus

Moda modą, panie Piotrze,

to jest także pewnego rodzaju platforma (bez podtekstów, bez podtekstów...) porozumienia. :-))

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.