Szukaj na PNWydarzenia
Zaloguj sięnoweczytane 2006Ile? |
Chichot "dyplomatołków"
30-11-2008, 12:22 | Łukasz Bardziński
Ostanie komentarze na temat prezydenta Lecha Kaczyńskiego związane z jego wizytą w Gruzji, ale nie tylko, przypominają trochę festiwal kabaretowy. Festiwal podkreślmy to z kiepskimi kabareciarzami. Co chwilę pojawia się nowa postać i chce powiedzieć coś śmieszniejszego niż poprzednicy, w pewnym momencie kiedy brak talentu takim artystą, już nie wiadomo czy śmiejemy się z tego co mówią, czy też z tego jak sami siebie ośmieszają robiąc coś do czego zupełnie nie mają powołania i mówiąc o rzeczach o których tak naprawdę zdają się nie mieć pojęcia. W przypadku polskiej polityki nasuwa się jednak pytanie, czy to rzeczywiście brak kompetencji, czy może coś jeszcze… Z tego co ustaliły media, raport ABW w sprawie ostrzelania polskiego prezydenta w Gruzji, za głównego sprawcę uznaje stronę Gruzińską. Świadczą za tym następujące argumenty - prezydent Gruzji uśmiechnął się - podczas gdy słychać było strzały, ochrona zareagowała z opóźnieniem i przede wszystkim całe zajście było na rękę prezydentowi Gruzji. Idąc tym tropem proponuję do listy podejrzanych dodać Polski rząd. Nikt inny nie pała taką niechęcią do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jak rząd Donalda Tuska, nikt inny nie skierował w jego stronę tylu złośliwości, nikt inny kosztem interesu narodowego, nie próbował ośmieszyć prezydenta Polski. Tak więc, czy strzały skierowane w prezydenta lub próba jego zastraszenia nie mogła być również na rękę rządu Tuska? Czy hucpa jaka obecnie panuje w związku z tym wydarzeniem nie jest na rękę PO, w końcu znowu może odciąć trochę ze słupków poparcia prezydenta. Niedorzeczne jest to co piszę? No cóż, sam wątpię w tezę, że to PO inspirowała strzały, ale kto wie, idąc sposobem myślenia ABW? Swoją drogą należy pogratulować tak szybkiego sporządzenia raportu i tak "wnikliwej" analizy, nie każdy wywiad ma tak inteligentnych ludzi, którzy w tak szybkim czasie, sporządzą raport po myśli partii, której szef sam twierdzi, że ta służba jakby bardziej należy do jego ugrupowania. Ale "jaka partia takie służby" nawiązując do złotych myśli marszałka Komorowskiego. Nikt w ABW nie zauważył, że tezy zawarte w raporcie tracą na aktualności w chwili kiedy Osetyńscy sami się przyznali do oddania strzałów. Jak taki raport stawia nas w oczach władz Gruzji? Trochę przypomina to niektóre akcje Platformy jak choćby komiczna, w pewnym sensie, próba zablokowania za wszelką cenę wyjazdu prezydenta RP na szczyt UE, kiedy to nie zawahano się nawet tłumaczyć chorobą pilota. Nie ważne jak, nie ważne jakim kosztem, byle by ośmieszyć prezydenta Cała gruzińska przygoda prezydenta jak widać sprawiła wielką radość naszym elitom zarówno politycznym jak i medialnym, które prześcigają się w jak najzabawniejszym przedstawieniu tematu, w czym bryluje jak zawsze błyskotliwy marszałek Komorowski. Wszystko obracane jest w żart, dodajmy w chamski i prymitywny żart. Nikt nie zwraca uwagi na fakt, że sprawa nie jest wcale śmieszna, (wyjątkami są Rafał Ziemkiewicz i Bronisław Wildstein, którzy na łamach "Rzeczpospolitej" ośmielili się wbrew trendom przedstawić odmienną opinię na temat całego zajścia i zdystansowali się od powszechnego drwienia z prezydenta). A tak naprawdę sprawa jest poważna, przecież gdyby Rosjanie przestrzegali wcześniejszych ustaleń strzały by nie padły, a całą wyprawa nie miała by tak awanturniczego przebiegu. Nie pomoże tutaj tłumaczenie, że zrobili to Osetyńy. Bo kimże są mieszkańcy Oseti? Nie przypadkiem tymi którzy tak chętnie przyjmują rosyjskie paszporty? Czy czasem nie mieszkają w państwie, które uznaje w zasadzie jedynie Rosja, a zatem niejako Moskwa bierze odpowiedzialność, za to co dzieje się w Osetii. Tylko, czy kiedy trzeba "dowalić" Lechowi Kaczyńskiemu, kiedy walczy się o ciepły kącik w pałacu prezydenckim dla szefa partii, to ktoś myśli o polityce międzynarodowej poważnie? Osobny akapit warto poświęcić wypowiedzi Lecha Wałęsy, który z chęcią dołączył się do chóru wesołków kpiących z prezydenta. Otóż w swoim felietonie dla jednego z portali internetowych, uważa on zachowanie prezydenta za skrajnie nieodpowiedzialne i narażające Polskę na śmieszność za granicą. Tylko co tak naprawdę ma pisać prasa zagraniczna, skoro dziennikarze widzą jakie są reakcje przedstawicieli polskiego rządu i parlamentu, a także "gwiazd" polskich mediów. Wałęsa, sugeruje poza tym, ż dyplomatycznym afrontem Lecha Kaczyńskiego będzie wyjazd do Azji w czasie kiedy „w Gdańsku zgromadzą się wielkie osobistości świata, żeby dyskutować o przyszłości”. Zapewne z okazji rocznicy przyznania pokojowego nobla przywódcy solidarności, byłego prezydenta odwiedzą znakomici goście, ale nic raczej nie wiadomo by miały odbywać się tam jakieś ważne rozmowy, których prezydent polski nie mógłby przeprowadzić w innym terminie, i przy innej okazji i dla których miałby się posunąć do znieważenie cesarza Japonii. Bo jak nazwać wycofanie się z oficjalnej wizyty uzgadnianej od dawna z władzami kraju, którego protokół dyplomatyczny przewiduje tylko 2 wizyty głów państw w ciągu roku na dworze cesarskim. Określenie "dyplomatołki" użyte przez Władysława Bartoszewskiego wydawać się może, wobec ostatnich wydarzeń, określeniem potrzebnym w polskim dyskursie politycznym, bo czasami trudno niektóre zjawiska określić inaczej nie używając słów dosadnych. Pytanie tylko kto prowokuje powrót tego hasła do słownika polskiej polityki.
|
Eee, chyba przesada,
Też jestem za odwołaniem (jak by to było możliwe) obecnego prezydenta.
kaktusnadłoni
...
Ciekaw jestem argumentów za tym odwołaniem...
De gustibus non est disputandum,
można by żartem odpowiedzieć, ale niekiedy wcale mi nie do żartów, widząc działania pana prezydenta, szczególnie te o zabarwieniu antyrosyjskim. 1920 se ne vrati.
kaktusnadłoni
Polityczna, chamska nagonka
Jerzy Zerbe
W polskich mediach trwa kampania antyprezydencka związaną ze zbrojnym incydentem w Gruzji. Rozpętał ją skandaliczną wypowiedzią sam marszałek Sejmu, czyli druga osoba w państwie. Zdaniem uczestników nagonki wszystkiemu winien jest prezydent RP, który o niestosownej porze, bez powiadamiania i zgody okupacyjnych wojsk rosyjskich, ośmielił się w towarzystwie prezydenta wolnego kraju Saakaszwiliego wybrać w podróż po suwerennym terytorium przyjaznego nam państwa. Zamiast słów potępienia dla sprawców incydentu, słyszymy coraz bardziej zuchwałe i niewybredne oskarżenia pod adresem głowy naszego państwa, z żądaniem postawienia Lecha Kaczyńskiego przez Trybunałem Stanu włącznie. Przerażające!
Osobnym zjawiskiem jest raport z gruzińskich wydarzeń, błyskawicznie i nie bardzo wiadomo przez kogo opracowany w Polsce, który wyraźnie ucieszył Moskwę. Jak można było przewidywać, Gruzini strzelali sami do siebie. Przypomina się zabójstwo jednego z prominentów władzy ludowej Ireneusza Sekuły, który w wersji oficjalnej też bohatersko strzelał sam do siebie i to aż trzykrotnie! Kiedy wreszcie z mentalności polskich polityków i komentatorów otaczającej nas rzeczywistości wyparuje bezpowrotnie homo sovieticus?
Jerzy Zerbe
A może do prezydenta strzelali Polacy?
Do żadnego prezydenta nikt nie strzelał, nie strzelał nawet do samochodu prezydenta.
O co ten szum? O to ,że jakiś pogranicznik strzelił sobie na wiwat.
To się zdarza .
A ma pan pojęcie o zasadach
A ma pan pojęcie o zasadach użycia broni i ewidencji zużycia amunicji?
Jakie zasady?
zrób Pan remanent w polskiej armii to zobaczy Pan ile czego brakuje, nie wyłączając amunicji.
A co dopiero u ludów pierwotnych tam to jest chaos.
Prezydent
sam siebie ośmiesza oraz Polskę , która podobno reprezentuje .Błąka sie taki w miejscu gdzie jeszcze niedawno była wojna ,po nocy , z podejżanym towarzystwem ,a później zdziwienie ,że ktoś strzelał .Taki prezydent to kpina.Ośmiesza się sam swoją antyrosyjską fobią i odgrywaniem światowego męża stanu co to za ,, nasza i waszą wolność ,, będzie walczył .Brak Polsce niestety ludzi godnych i zdolnych , takich , którym bez obaw i wstydu możnaby powieżyć tak wysoki urząd .....
Proste życie - wzniosłe myślenie .
- - -
Proste życie - wzniosłe myślenie .