Szukaj na PNWydarzenia
Zaloguj sięnoweczytane 2006
Ile? |
Jak Onet usuwa nieprawomyślne komentarze
17-12-2008, 6:23 | Romuald Kałwa
Mówi się, że media manipulują, kłamią, są stronnicze, nie przedstawiają różnych punktów widzenia, że wolą jednych polityków od drugich itd., tylko że często brakuje prostych dowodów. Nie każdy może być zadowolony z analizy semiotycznej. Okazuje się, że o dowody medialnych manipulacji jest bardzo łatwo, tylko trzeba się po nie schylić. Albo dać komentarz, np. na portal internetowy Onet. Wystawiłem dziś komentarz pod tekstem opublikowanym na portalu internetowym Onet. Od pewnego czasu zaglądałem tu tylko na chwilę, a na wystawianie komentarzy nie miałem chęci. Tymczasem wiele się tu zmieniło. Na gorsze. Komentarz dotyczył charakterystycznej wypowiedzi posła Palikota. Ponieważ poseł Palikot nie jest moim faworytem, to i komentarz nie był mu przychylny. Natychmiast w moją stronę poleciały inwektywy (od można się tylko domyślać zwolenników jakiej partii) nazywające zwolenników PiS (którym przecież nie jestem) cieniasami, prymitywami, PiSiakami. Jakby każdy kto nie jest zwolennikiem PO, mimowolnie stawał się wyborcą PiS... No cóż, jaka kultura osobista, takie sposoby wyrażania swoich opinii i poglądy. Przeszedłem jednak do obrony. Portalem pilnie zajmują się moderatorzy, którzy usuwają m.in. komentarze obraźliwe i wszystkie te, które są niezgodne z regulaminem Onet. Wystarczy zgłosić komentarz, zaznaczyć „kategorię-atak na współdyskutanta” i po sprawie. Moderatorzy Onet odesłali mi gotową formułkę: „Pani/Pana zgłoszenie naruszenia zasad forum nie zostało zaakceptowane, powód naruszenia zasad: "komentarz jest niewybrednym/ agresywnym atakiem na współdyskutanta", ponieważ: według naszej opinii nie łamie on zasad forum” Zirytowany, sam napisałem niekulturalny komentarz skierowany do obrażającego mnie dyskutanta, gdzie sam użyłem słowo: „cienias”. Mój komentarz natychmiast został usunięty. I tak kilka razy: ja zgłaszałem komentarz polemisty do usunięcia, mój uznawano za nieuzasadniony, a komentarz polemisty pozostawał na swoim miejscu, pomimo tego, że oba brzmiały bliźniaczo podobnie. Na Wikipedii przeczytałem
Czytelnikiem portalu jestem od dawna. Dotychczas takie sytuacje zdarzały się tu stosunkowo rzadko, dlatego wypowiedzi krytykujące portal Onet uważałem za przesadzone. Jeszcze przed wizytą na Wikipedii siląc się na powagę napisałem do moderatorów portalu, że: „wyrzucacie mój komentarz, a ten który mnie obraża zostawiacie - tak się składa, że tylko czekałem na taką okazję, bo jako dziennikarz, napiszę tekst o takich praktykach portalu Onet. Czyż mój komentarz jest nieprawomyślny? Pozdrawiam”. Tymczasem próbując ponownie wystawić komentarz dostałem mdłą i nijaką odpowiedź:
„Monitoring treści”, hm... brzmi sugestywnie. A może dyskusja o uczciwości mediów co do przedstawiania w nich różnych punktów widzenia, ma jednak większy sens? Pamiętam, że Onet, z czym mam świadomość wielu się nie zgodzi, politykę przedstawiał kiedyś stosunkowo obiektywnie. Onet miał swój punkt widzenia i swoje sympatie, ale nie przesadzano. Teraz roi się tam od tytułów i zdjęć przychylnych władzy a nieprzychylnych opozycji. Mam nadzieję, że nie ma to nic wspólnego z sumą 456 mln zł dotacji Prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z PO dla koncernu ITI, większościowemu udziałowcowi klubu piłkarskiego Legia. Portal Onet wchodzi w skład grupy ITI.
|
Cudze chwalicie..
...prawicy.net nie znacie.
Oczywiście może i w sposób bardziej zakamuflowany, jednak decyzje lokalnego cenzora są niezrozumiałe, żeby nie powiedzieć perfidne.
No chyba że to taka metoda podtrzymywania temperatury dyskusji - jednym knebel na usta innym zielone światło w prawieniu chamskich dyrdymał.
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
Wycinają niepoprawne
Mnie wycinali po wypadku Berele Lewartowa, a nie był obraźliwy bo brzmiał tak:
"Pomyślmy chwilę o tych, którzy również zginęli dzisiaj na polskich drogach, a niczym nie zaszkodzili Ojczyźnie".
Tego dnia był to komentarz nie na miejscu.
A ja...
Kidys w Zachęcie pani Anda Rotenberg (może burg?) zorganizowała antykatolicka wystawę.
wstawiłem komentarz:
"Jako prawdziwy żyd jestem z Pani dumny"
I po sprawie.
To znikneło niebawem, a żaden z koejnych (trzech) komentarzy (zupełnie poprawnych) - się nie pojawił.
Ale nie mam pretensji do Onetu.
Są szczerzy.
Pomimo, że...
Pomimo, że bardziej chciałem zwrócić uwagę na praktyki na prawica.niet to jednak należy zwrócic uwagę na onecie na fenomen antka_emigranta. Przynajmniej część jego postów dochodzi i stanowi zaczyn rekordowo długich wątków obwitych tyleż w puste co prymitywne obelgi.
Jednak przyzwolenie na jego obecność tłumaczę tym, że konDonki wobec całkowitego braku wrogów klasowych (których bez przeczytania można a nawet należy opluć) musiały się wziąć za siebie... przez to szybko zniechęcili by się wzajemną tępotą umysłową. Nawet oni.
Co gorzej, już obecnie widać coraz większy ich exodus choćby tu na prawica.net ku uciesze a przynajmniej obojętności administratorów.
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
Dlatego ja jestem przeciwny jakiejkolwiek cenzurze.
Za wyjątkiem wulgarnych słów, ale tych jest niewiele.
Ta zasada, że wykasowywane są wszelkie komentarze krytyczne w stosunku do administratorów jest stosowana wszędzie i w moim odczuciu jest perfidna.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Nie kijem go, to pałką
Tylko słowa wulgarne są złem? A co pan powie o sposobach na ugotowanie gościa, które zamieściłem niżej? Te pan zostawi.
To jest cenzura, to o czym Pan pisze poniżej.
Ingerencja w dyskusję w Internecie. Uważam, że powinna być zminimalizowana i gdyby była, to nie byłoby możliwości gnojenia kogokolwiek.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Co by było gdyby - kurs dla przedszkoli
A na razie jest. Stwierdził pan fakt. Ja też, więc po co wpis?
Który wpis? Mój czy p. Romualda?
Zresztą, jeden i drugi, po to, aby się wypłakać.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Proszę Pana, onet.pl jest taki już od dawna.
Dawien dawna. Zastanawiam się tylko, ilu ludzi tam zatrudniają, ponieważ są niezwykle skuteczni.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Śmierć frajerom! - to dziś już wyznanie wiary
Aleś pan naiwny. Onet służy do tego, żeby ludziska (szczególnie młodzi!) myśleli o rzeczywistości to, co onet chce, żeby myśleli. To potężna propagandowa tuba. Jak trzeba ugotować posła, to się go ugotuje! Że on święty jest? Nic nie szkodzi! Na onecie będzie diabłem wcielonym! A co do komentarzy to stosuje się takie metody jak:
1. późne zamieszczanie wpisu (efekt - nikt go nie przeczyta, bo jest na 10-tej stronie komentarzy),
2. zbyt późne powiadamianie o zamieszczonym komentarzu, gdy już zgraja zwyrodnialców zrobi z poglądów autora ścierkę,
3. usuwanie, a potem, wobec protestu autora przywracanie (temat nieaktualny, więc nikt już nie przeczyta),
4. zbyt późne poiadamianie o odpowiedziach na komentarz, więc autor jest skazany na przegraną, bo gdy chce komentować niewybredne ataki, musi to robić hurtem np. 30 wpisów, a poza tym komentarz jest już na tak odległej stronie, że nikt sprostowań, ripost autora nie przeczyta,
4. brak reakcji na obelżywe inwektywy pod adresem autora (filozofia Kalego się kłania) itd. itd. itd.
Podsumowanie: onet jest dla hołoty, dla bezmyślnej, aroganckiej, owsiakowej hołoty. I niech tak zostanie. (na zachodzie dzieci ludzi myślących nie oglądają TV - to tak do przemyślenia)
tylko nie owsiakowej
proszę się liczyć ze słowami. BYłem dwa razy na Przystanku Woodstock i nikt z uczestników nikogo nie obrażał.
Zostałem natomiast obrażony przez Nasz Dziennik, który zasugerował, że jestem ćpunem i degeneratem społecznym.
-----
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl
Luki w wiedzy jak leje po bombach
Jeżeli już jest pan zwolennikiem zasady "róbta, co chceta", to nie moja sprawa. Na temat tej zasady mam inną opinię, niż pan. Uważam, że to zasada antyspołeczna.
Luki w jakiej wiedzy ma Pan na mysli.
.
Dowód na niebycie wielbłądem
Gdyby dawno temu taki Owsiak wyskoczył z "róbta, co chceta", to by go śmiechem za... A dziś w związku z tym, że obyczaje, kultura życia codziennego jest, jaka jest, trzeba się posługiwać wiedzą, żeby to "róbta co chceta" postawić tam, gdzie jego miejsce. Co do szczegółów, odsyłam do lektur dzieł np. o.Krąpca. Albo do tekstów bp.Wielgusa. Albo do Konecznego. Albo... (za dużo tych "albo")
Rozumiem wiec ze jak ktos
nie czytal o Krapca, Konecznego i TW Greya to ma luki w wiedzy?
Czy ktos kazal Panu udowadniac ze nie jest Pan wielbladem?
O ileż
Czy ktos kazal Panu udowadniac ze nie jest Pan wielbladem?
W sumie tak. O ileż wygodniej jakby się po prostu nie bronił, nie?
P.S. Rozumieć że szpiclami się waści brzydzić? - w każdym razie nie mniej niż broniącymi się?
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
Szpiclami rozprawiajacymi o moralnosci bardzo sie brzydze.
Ma Pan racje. NA tej samej zasadzie "luki w wiedzy" ma ten kto nie czytal Kapitalu Marksa. To tez jest jakas tam "wiedza" ( no i kawal historii).
Kto jest "szpiclem"
Kto jest "szpiclem" rozprawiającym o moralności? Niesiołowski?
Tajny wspolpracownik wyczerpuje definicje szpicla.
Niesiolowski byl TW? To jakas rewelacja chyba.
Nie tak dawno przeczytałam
Nie tak dawno przeczytałam w gazecie, że moja mama wyszła z więzienia dzięki wstawiennictwu POP PZPR. Gdybym mamy nie znała pomyślałabym o niej bardzo źle. Szlag mnie trafił, bo przypomniałam sobie, że starała się o to "wstawiennictwo" bez żadnej zgody ani wiedzy mojej mamy, (mama, kiedy się dowiedziała była wręcz oburzona) pewna pani - znajoma rodziny. To dzięki niej moja mama znalazła się w więzieniu. Pani ta nie była TW (była nawet internowana na półtora miesiąca), a jednak doniosła "w obronie własnej" i miała znajomości tam gdzie trzeba. Do tej pory z dumą opowiada jak to "zgwałciła" 1 sekretarza, żeby wstawił się za jej najlepszą koleżanką, bo wzruszyła się losem jej osieroconego dziecka.
Mama wyszła na przepustkę (odsiedziała prawie 2 lata) i w czasie przepustki została łaskawie "ułaskawiona", ale niesmak pozostał.
Opisywana pani jest teraz bardzo aktywną osobą działającą w związku więzionych i poszkodowanych (nawet znalazłam w internecie list otwarty podpisany przez nią w obronie dobrego imienia Jacka Kuronia) no i oczywiście nie jest żadnym szpiclem, bo jej definicja nie obejmuje...
Bywa
Jaki to ma zwiazek z TW Greyem? Czy chodzi o to zeby na przykladzie z zycia wzietej historii ( jak zawsze) wykazac ze TW nie sa tacy wcale zli a nie TW owszem.
Wpleciony musi byc tez Kuron (wiadomo same szumowiny w jego obronie pisza). Oj Pani to jest niezastapiona:-)))
@DA
Raczej chyba chodzi o to, że nie każde donosicielstwo zostało sformalizowane i może być procesowo dowiedzione. Czasem istnieją jedynie zeznania i poszlaki - jak jest w przypadku wymienionej osoby.
Może Pan przyjąć moją hipotezę, że 80% tych, co obecnie coś znaczą, to albo komuniści, albo ich agenci, albo rodziny - no, chyba, że są za młodzi. Niezłomni to są na emigracji, albo klepią biedę - w ostateczności pozostając na marginesie życia politycznego.
Z teza ze w Polsce dekomunizacja nie miala szans bo za duzo
umoczonych to ja sie zgadzam. Ale czemu umoczeni maja byc "autorytetami" to juz nie wiem. I czemu robi sie nich meczennikow jak w przypadku w/wym tez nie wiem. Te wszyskie "Greye", "Filozofy" i cala ferajna dobrze wiedziala co jest grane. Astronom co kapowal dalej bedzie dobrym astronomem ( choc kapusiem). Jak kapuje specjalista od ludzkiej duszy to juz gorzej dla pracy ktora wykonuje. Oczywiscie mowiac "komunisci" mowimy o partycypantach ustroju przed 89, nie o komunistach z przekonania. Z takowymi zrobiono porzadek dawno kiedy okazalo sie ze "komunizm" to pewnien konieczny rytual i tyle.
Tak, oczywiście...
... komuniści z przekonania to np. Kuroń czy Michnik, nawróceni na socjalizm - a komuniści "niewierzący" - oportuniści to np. Balcerowicz lub Rosati - nawróceni na kapitalizm.
Pan najwięcej ma do powiedzenia o księżach - znawca.
Proszę wskazać mi osoby (ew. dowody w postaci raportów TW), na które abp Wielgus kapował a wycofam się walkowerem.
>moniK
śliski grunt. To po prostu kwestia zaufania i morale.
Biskupi zamieszani w "TW" powinni po prostu zejść ze sceny politycznej, zamknięte zakony czekają na porządnych ludzi.
Nie ma sensu obrona człowieka bez kręgosłupa, kłamiącego w "żywe oczy" przed kamerami, tylko dlatego, że reprezentuje Kościół. Nie rezprezentuje, a ciągnie go na dno. Jako wierni powinniśmy wywierać nacisk na oczyszczenie Kościoła, a nie zasłanianie się jego autorytetem. To jest moje zdanie. Lepszy jest krótki ból prawdy niż przeciągane kłamstwo, w dodatku z radośćią wykorzystywane przez różnych "protestantów".
Panie Ireneuszu
Piszę tu o konkretnej osobie. A "protestanci" niech się zajmują swoim Kościołem.
Bardzo chetnie
Ale niech Kosciol w takim razie zajmuje sie tylko soba i swoimi wiernymi. Na razie tak nie jest. Jesli pastor okazal by sie kapusiem to przestal by byc pastorem. Po prostu nikt by go nie chcial. Sa rozne metody zalatwiania takich spraw. W Polsce popularna jest wlasnie taka jak Pani tu stosuje. Ciekawe ze praktycznie kazdy TW mowi to samo. Nooo cos tam podpisalem ale wicie rozumicie, a wogole to dawno i nieprawda a tak jeszcze wam powiem ze to spisek masonow.
http://prawica.net/node/14607
Komentarz
Pastor kapusiem nie może być, ale pedałem czemu nie?
P. Dante, naprawdę, niech się Pan nie ośmiesza!
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Musial by Pan bp Paetza spytac
mysle ze bedzie wiedzial najlepiej.
Osmieszac? Smieci pod dywan zamiatac to ja tak nie umiem jak pan.
A może kogoś z byłej WSI zapytać
Według informacji prasowych Rzeczpospolitej z 10 stycznia 2008[4] i Naszego Dziennika z 20 października 2008[5] jeden z oficerów WSI miał prowadzić operację (Teczka Nadzoru Szczególnego Kryptonim "Anioł") w środowisku dziennikarskim i kleru mającą na celu skompromitowanie Juliusza Paetza. Rezultatem tych działań miała być publikacja na łamach Rzeczpospolitej 23 lutego 2002 artykułu Jerzego Morawskiego Grzech w pałacu biskupim, w którym pomawiano Paetza o skłonności homoseksualne.
Zakres działań oficera był przedmiotem prac Komisji Weryfikacyjnej WSI. Jerzy Szmajdziński, który w czasie domniemanej operacji pełnił funkcję ministra obrony narodowej, zaprzeczył[6], jakoby informowano go o tego typu operacjach WSI. Z kolei ówczesny szef WSI Dukaczewski nie wykluczył, że służby były w posiadaniu materiałów dotyczących osoby biskupa.
"Teraz jest właściwy moment, by przycisnąć kler (...) można uderzyć w 'czarnych'" - to fragmenty meldunków przygotowanych przez oficera Wojskowych Służb Informacyjnych ppłk. Leszka Tobiasza, zgromadzonych w Teczce Nadzoru Szczególnego Kryptonim "Anioł"...
No nie mozna wykluczyc ze WSI bylo w posiadaniu materialow
dotyczacych biskupa. Ma Pani racje, tego nie mozna wykluczyc. Tylko ze to tylko potwierdzalo by podejrzenia dotyczace meritum sprawy. Te "materialy" zwykle dotycza bowiem spraw kompromitujacych obyczajowo.
Pozatym kto jak kto ale Pani wierzy "informacjom prasowym"?:-)))
Nie wiem czy "pomawiano" czy nie pomawiano ale sprawie klasycznie "ukrecono leb". Tradycji stalo sie zadosc.
Pozyjemy, zobaczymy
Dzięki Bogu to nie lewacka swołocz decyduje dziś o tym, kto jest, a kto nie jest biskupem. Czasami, używając mediów udaje im się wpłynąć na bieg rzeczy. Ale to drobiazgi. Najważniejsze, że przy okazji widać czarno na białym, kto jest, a kto nie jest lewakiem. Ważne jest również to, że kamery pokazują w zbliżeniu obłudne świdrujące oczka tych, którzy chętnie widzieliby Kościół Katolicki w ruinie.
Wyjatkowo napisal pan cos madrego.
CZarno na bialym widac kto jest kim. TW united. Zjednoczeni w obronie kapusiow ( o ile sa swojakami).
Fajnych ma Pan biskupow.
A te "obludne swidrujace oczka":-))) Bomba.
Bardzo fajnych
Abp Wielgus nie jest synonimem wszystkich kapusiów i prosze tu nie insynuować, że broniąc tego jednego biskupa broni się wszystkich TW.
Właśnie, Czajkowskiego nikt nie broni.
A niestety, nagonka na bp Wielgusa była spowodowana fałszywą troską o Kościół. I dokumenty, które są na Wielgusa nic nie znaczą. Znaczą tylko tyle, że był parę razy za granicą na konferencji i napisał, w całości naukowy raport o tych konferencjach.
P. Dante, Pan przeczyta te dokumenty! Ja Pana bardzo o to proszę! I niech Pan wreszcie zostawi tego niewinnego człowieka i nad wyraz zacnego kapłana w spokoju!
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
To w końcu bp Wielgus
podpisał zobowiązanie do współpracy z bezpieką, czy nie podpisał?
Bp Wielgus nie podpisywał zobowiązania do wspólpracy...
Podpisał zobowiązanie ksiądz Wielgus, mniemając - co parokrotnie wyjaśniał - że po pierwsze, jest to jedyna szansa na studia za granicą, a po drugie, że między wymuszonym zobowiązaniem do współpracy a samą współpracą jest różnica.
Pozdrowienia - jan
inpefessa
Dziękuję za wiadomość
Osobnik podpisujący takie zobowiązanie jest kompletnie zdemoralizowany. Szkoda, że nie wiedzieli o tym zwierzchnicy ks. Wielgusa. Gdyby wiedzieli, na pewno nie zostałby on biskupem.
P. S. Z PRL można było wyjechać bez podpisywania.
Widocznie. A "salon" dał mu szlaban za niewykonanie zobowiązania
Ja nie podpisałem i nie mogłem wyjechać z PRL. Podobno niektórych nawet nie próbowano namawiać.
inpefessa
Pan oczywiście
jest pewien, że nie donosił? Ja również mu daję szlaban, ale nie za niewykonanie zobowiązania, tylko za jego podpisanie. I wszystkim innym agentom też.
Ja nie mam żadnego szlabanu, ani żadnego dowodu,
ani kompetencji do sądzenia. Czytałem trochę tekstów Wielgusa i wydaje mi się, że w jego przypadku ten podpis dał więcej pożytku niż szkody, z posiadania plamki na honorze.
Pozdrowienia - jan
inpefessa
Własnie o to chodzi
Obawiam się, że wiedzieli.
Na pewno
nie wszyscy. I nie ci właściwi.
Odpowiedź poniżej
link
To znaczy
gdzie?
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie
Pisząc te słowa wystawił pan sobie świadectwo kompletnego zdemoralizowania.
Oby nigdy
A tam. Zawracanie głowy. Wielgus był groźny dla status quo. Biskup o takich poglądach, takiej wiedzy, takim przygotowaniu był bardzo groźny dla status quo. I status quo stanęło na głowie i Wielgusa utrąciło! Jak się poczyta pisma biskupa Wielgusa, to wszystko staje się jasne. Gdyby to było w latach 80-tych, być może podzieliłby los księdza Jerzego.
Wszystko jedno pastor czy pop
ocena bylaby ta sama. Sam sie przyznal ze byl. Te raporty co Walesa pisal Pani widziala? Chyba tez nikt nie widzial. Samo wspomnienie to "wykorzystywanie z radoscia"?
Niech z tym cos zrobia to nikt nie bedzie " z radoscia wykorzystywal".
Dziennik
Dziennik
Pan d_a. Szczere, spontaniczne wypowiedzi?
Pan d_a dużo pisze - od kilku miesięcy. Zaczął od pogardy dla polskich katolików.
Ze znaczną zwłoką przyznał, że jest protestantem, zresztą dalej wstydzi się przyznać jakiego konkretnie odłamu.
Tu kilkakrotnie użył sformułowania "TW Grey", "szpicel" gdy wiadomo jest, że jedynym "dowodem współpracy" jest przekazany "organom" plan pracy związanej z habilitacją.
Emocjonalność i liczba wypowiedzi p. d_a powinna kazać zastanowić się czy mamy do czynienia z zawodem, czy charakterem (jak w przypadku pewnych pań).
Gorliwosc z jaka broni pan agentow SB
bo sa swojakami daje wiele do myslenia.
Ciekawe czy robi Pan to z przekonania czy z jakich innych powodow. Dowodem wspolpracy jest deklaracja.Znamienne dla frontu obrony TW sa techniki. Wciaz te same. Zaprzeczac , zaprzeczac , zaprzeczac. A jak juz sie nie da to wtedy "wicie rozumicie moze cos tam podpisalem ale dawno i nieprawda a tak wogole to spisek masonow".
Gorliwość z jaką Pan powtarza te swoje argumenty
daje wiele do myślenia.
Czy mam rozumieć, że uważa się Pan za "swojaka" pedałów, bo ich pan gorliwie broni?
Komentarz
Bronie?
W jaki sposob? Nie wydaje mi sie bym "bronil" pedalow. Zdarza mi sie wysmiac czasami historie o "leczeniu" to wszystko. To zadna obrona. No ale najlepsza obrona jest atak prawda?
"A pan tez, a pan tez".
To Pani ciagle wciska te "Panie psychologu" albo "panie protestancie". Ja nie odnosze sie do Pani zawodu natomiast argumenty trudno z pani wydobyc (wszak juz wiemy ze doslownosci pani nie lubi). Malo merytoryki duzo emocjonalnych "argumentow". Kto to powiedzial najwazniejsze.
W sumie to nie wiem do czego tu się odnieść...
Za dużo w pańskim wpisie emocji, a argumentów brak.
:-)))
Szybko sie Pani uczy. Ale takie nasladownictwo tez nie moze byc automatyczne.
Powiedzialem ze nie uwazam bym "bronil" pedalow. Bronie ich pani zdaniem przed czym? Ktos ich atakuje?
cytat:Powiedzialem ze nie
A ja nie uważam, żeby ktokolwiek, kto pisał w tym wątku bronił wszystkich TW, tymbardziej uważał ich za "swojaków".
No fakt
Nie kazdy jest "Greyem" ktory cieszy sie zaufaniem o.Dyrektora.
Ktokolwiek pisal w tym watku bronil tego jednego. Z powodow mi nieznanych (przypuszczam ze jako wlasnie "swojaka"). Kazdy TW ma jakichs swojakow co go bronia i wybielaja. Znamienne ze przeciw "dzikiej" lustracji opowiada sie w jednym szeregu RM, GW i szeroko pojeta lewica. Tercet egzotyczny.
Opluł Pan monitor.
Opluł Pan monitor.
No bo i co innego ma Pani powiedziec?
To jest kuriozum (ten dziwny sojusz) ktore ciezko bylo wytlumaczyc nawet najsprawniejszym magikom po Wyzszej Szkole.
Pan tak pluje, że już nie widzi
Komentarz
Ciekawe
A co dokladnie wywolalo taka zlosc szanownej Pani?
Wszak prawda jest najwazniejsza prawda? Gorzej jak ta prawda jest nie taka jakby sie chcialo.
Take it easy, moniK.
To może być dlatego, żeby nie pluć na lustro.
Pozdrowienia - jan
inpefessa
No ale nie jest dlatego.
Za PRL nie bylem chyba tylko w "zuchach" w przedszkolu ZHP z organizacji rezimowych. Taka natura. NIe podpisalem ze bede kapowal zeby pojechac na studia albo na wczasy, albo cokolwiek.
Ci co podpisali i kapowali (albo i nie) no to trudno.
Nie mam krwiozerczych zapedow, nie chce wieszac TW, niech sobie zyja i niech robia co chca. Tylko niech kazdy wie kto jest kim.
Taki los
Widocznie dla PZPR-ii był pan w tym czasie nikim. Po co mieliby werbować nikogo?
No fakt.
Kiedy ten cyrk upadal mialem 16 lat. Na pewno bylem dla nich nikim. Co nie zmienia faktu ze do lekarza TW bym moze i poszedl ale do pastora juz nie.
Przepraszam panie dante_alighieri,
ale nie chodziło mi o podpisywanie i kapowanie.
Być może pan jest wyjątkiem od reguły, a ja się mylę.
Ale pańską nieukrywaną niechęć do grzesznych katolików, a zwłaszcza grzesznych katolickich hierarchów, odczytałem jako usprawiedliwiającą satysfakcję, typu: "dobrze że mnie tam nie ma". Mechanizm obrzucania błotem tłumaczy się zwykle zasadą: " z obfitości serca mówią nasze usta"
Pozdrowienia - jan
inpefessa
TAka sama "niechec" czuje do TW rektora uczelni
badz kogokolwiek innego. Widzi Pan juz samo wspomnienie o tym to "nieukrywana niechec". No jest ona nieukrywana ale nie do calej zbiorowosci tylko do poszczegolnych jednostek co to "dawni i nieprawda cos tam moze i podpisaly". Tylko tyle. Czy dobrze ze mnie tam nie ma? No pewnie ze dobrze.
A gdzie to "obrzucanie blotem"?
Mechanizm obrony jest wciaz ten sam. Zaatakowac tego kto o tym mowi ( na pewno mowi z niecnych pobudek), pewnie sam ma cos na sumieniu a jak nie ma to sie cieszy ze nie ma a moglby miec. Jedyny problem jaki ja widze to to ze jakby nuie patrzec ci hierarchowie nie sa tylko i wylacznie hierarchami Kosciola ale zwazywszy na polskie realia licza sie tez w polityce.. W innym przypadku to kto i czy byl TW w Kosciele bylby zupelnie nie moja sprawa.
O którym TW Pan rozmawia, bo każdy wpis jest
o innym? Może się Pan zdecydować?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
A jest paru do wyboru.
Doborowe towarzystwo. Woli Pan swieckiego czy duchownego?A moze mudurowego w stanie spoczynku?
Co robi kamyk na szczycie góry?
Nie. Luki w wiedzy ma nie ten, kto nie czytał tego, co napisali o.Krąpiec, prof.Koneczny, bp.Wielgus. Nie trzeba tego koniecznie czytać, żeby mówić wspólnym z nimi głosem.
A uważa Pan, że tak nie jest? To po co jeździ Pan
na Woodstock?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Onet rulez
Śpieszę donieść, że onet.pl jest, jak dotychczas jedynym forum (no, może poza wp.pl) które usuwa moje komentarze namiętnie - mimo, że nie są obsceniczne, czy obraźliwe. Zazwyczaj też długo czekają na decyzję o publikacji, jeżeli są publikowane.
Próbowałem znaleźć klucz - i wydaje się on ewidentnie niespiskowy - komentarze mają być po prostu miałkie i wskazywać na niskie predyspozycje intelektualne piszącego.
Wzorcowy, poprawny komentarz to np.:
Mam Golfa 16V i nowy wydech, idzie jak złoto.
albo
Audi A8, autostrada Wrocław-Katowice 2 h 17 min.
Niemniej przyznam, że moderatorzy mają duży zgryz - bo pojawia się wiele trafnych i celnych komentarzy - a nie sposób wszystkiego wycinać.
Polecam fora moderowane "po" - np. na money.pl.
Konkluzja !
Proszę absolutnie nie zniechęcać się i pisać możliwie często na różnych portalach, forach - własne teksty, także mądre, trafne i celne komentarze.
Internet to wspaniałe narzędzie, dla wszystkich ludzi prawych i mądrych, a nie tylko zabawka, czy instrument, dla wybranych (oświeconych) - no nie ?.....
Pozdrawiam
Dzisiaj na Onet.pl pojawiła
Dzisiaj na Onet.pl pojawiła się informacja, że kobieta urodziła dziecko z 1,1 promila alkoholu we krwi.
Komentarze internautów np.:
Dlaczego KATOLICY tak pija?
"Bo Polak to katolik! Czyzby wiara ich tak gnebila? Ja ateista, ani kropli i do tego wierny maz bez slubu z trojka dzieci!"
albo:
"CHIRURGICZNA ANTYKONCEPCJA DLA RODZIN PATOLOGICZNYCH!
Unieczynnienie jajników, podwiązanie nasieniowoów i niech żyją tak jak chcą nie produkując kolejnych dzieci. Parę lat temu coś takiego próbowali wprowadzić Czesi. Niestety wszelkiej maści organizacje ochrony praw człowieka zakrzyczały ten projekt z płaczem i spazamami pokazując obraz czterdziestoletniej Rumunki którą poddano zabiegowi steryzlizacji bez jej zgody. Nikt nie martwił się jednak tym że tam Rumunka oddała wcześniej pięcioro dzieci do sierocińca i nie bardzo wiedziałą co zrobić z szóstym po którego urodzeniu właśnie poddano ją zabiegowi. PATOLOGI NIE DA SIĘ KONTROLOWAĆ! ONA JEST, BYŁA I BĘDZIE! NIE POSTAWI SIĘ POLICJANTA PRZY KAŻDEJ PIJACKIEJ MELINIE, ZRESZTĄ KTO BY ZA TO PŁACIŁ!!! Jedynym rozwiązaniem jest uniemożliwienie tym ludziom rodzenia i krzywdzenia następnych tysięcy przypadkowych dzieci wychowywanych w patologii lub oddawanych do domów dziecka. Czas spojrzeć na ten problem z realizmem a nie zadawalać się że jest tak jest i lać krokodylowe łzy po każdej nagłośnionej tragedii"
Zachowano pisownię oryginalną.
Onet rulez vol.2
To kolejne zagadnienie związane z Onetem - tj. w mojej opinii istnieją osoby, które zajmują się umieszczaniem wpisów niemal (czy też całkiem) zawodowo.
W tym kontekście
wpis piętro niżej wzbudza wesołość.
Wolnoć Tomku w swoim domku
Tak wygląda swawola. Bo przecież nie wolność.
Zastrzeżenie wobec autora tekstu!
Zapomniał Sz.Pan chyba napisać według mnie !
A nie przyszło Panu do głowy, że owe dzieci może z powodzeniem kochać i wychowywać, ktoś inny ? ......np: małżeństwo, które pragnie, a nie może mieć dzieci.
To był cytat.
Ja tylko zacytowałem tekst jednego z użytkowników portalu Onet.pl jako przykład tego co tam się wypisuje.
Natomiast w sprawie adopcji ma Pan oczywiście rację.
Onet.pl znowu
Dzisiaj onet.pl informuje,że w Ruandzie skazano sprawcę "apokalipsy", w której zginęło 800 tys. osób.
Zagadka-komu najbardziej dostaje się w komentarzach?
Oczywiście katolikom.
Oni piszą głupoty, ale chętnie, też czytają.
Dlatego w tytule zaznaczyłem, do autora, a nie cytującego.
Świetnie, że mamy tożsame lub podobne poglądy i przekonania.
Pozdrawiam
W ten sposób nigdy nie mielibyśmy Beethovena.
Urodził się jako dziewiąte dziecko w "skrajnie patologicznej" rodzinie: syfilis, gruźlica i alkohol.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
- - - - -
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Wprawdzie pisałem (próbowałem pisac) tam komentarze
bardzo dawno temu, ale jeśli się wysiliłem to zawsze były wycięte.
Swego czasu napisałem coś do Newsweeka (blog M.Karnowskiego) - raz mnie wycięli kiedy skomentowałem, co myślę o wtykaniu polskich flag w psie gówienka na trawniku ( po dyskusji z galopującym majorem) - była to ostra riposta na (wg mnie b.durne) przemyślenia majora
Klapy na oczach. Szerzej!
To może czas już przejrzeć na oczy?
No, to uprawia Pan
relatywizm moralny. Powodzenia, ale ja tak nie potrafię. Smród, który bija od agenta, wydaje mi się nazbyt duszący.
To jest komentarz do http://prawica.net/node/14717#comment-291037.
Nic nie uprawiam ostatnio. Pocieszam się,
że ostatnie słowo nie będzie należeć do pana,
wierzę, że do PANA.
inpefessa
Odpowiedź Panu Prawicowcowi
Dotyczy: http://prawica.net/node/14717#comment-291052
Fragmenty wywiadu abp Wielgusa z Janem Żarynem
- Tak. Starałem się o to. Na Uniwersytecie rozpowszechniano informację, że można się ubiegać o stypendium Fundacji Humboldta. Mnóstwo warunków trzeba było spełnić. Spełniałem te warunki. Trzeba było mieć opinie od profesorów, kontakt z kimś w Niemczech. Poprzez swojego promotora prof. [Mariana] Kurdziałka uzyskałem taki adres. Do Monachium napisałem do takiego profesora, czy nie zgodziłby się przyjąć mnie do swojego instytutu, gdybym uzyskał to stypendium. I uzyskałem to stypendium, najpierw na pół roku. Wtedy wystąpiłem o paszport i powiedziano mi, że te sprawy rozstrzyga w tym wypadku Warszawa. Musiałem się udać pod wskazany adres w Warszawie. Oczywiście to był pewien błąd, z którego nie mogłem się wyplątać. Z tym paszportem wtedy do Niemiec teraz pewnie inaczej bym postąpił. Ale wtedy powiedziano mi, że absolutnie nie otrzymam, jeśli nie zgodzę się na to.
Co to był za adres?
- Już nie pamiętam. W Śródmieściu, niedaleko Pałacu Kultury. Przede wszystkim poszedłem do biskupa Piotra Kałwy i opowiedziałem mu to, że mnie wzywają. Zapytałem, co mam robić? Powiedział: "Jedź, ale bądź ostrożny".
A o tych wcześniejszych rozmowach Ksiądz wspominał?
- Wspominałem, że ktoś taki interesuje się mną. Że dzwoni, że przychodzi. W związku z tym biskup również radził ostrożność, żeby nie podejmować żadnych działań przeciw komukolwiek. Aby to minimalizować. Pojechałem pod wskazany adres, wyglądało to jak zwyczajny dom.
Było to mieszkanie prywatne?
- Tak, puste. Widocznie służyło w takich sytuacjach.
Czy było to gdzieś przy ulicy Złotej?
- Naprawdę nie pamiętam. Gdzieś w rejonie pl. Defilad. Przedstawili się, że są z Wywiadu.
Tym razem się przedstawili? Pułkownik Mroczek, tak?
- Nie pamiętam. Powiedzieli mi, że zgoda na mój wyjazd zależy od tego, czy podejmę współpracę z nimi. A na czym ona miałaby polegać? Na tym, żeby wejść do Osteuropa Instytut w Monachium. Powiedziałem, że pierwszy raz tam jadę i nie mam pojęcia, co to jest. Powiedzieli, że chodzi o to, żeby ogólnie się zorientować. Próbowano nawet uczyć mnie, jakie mam podjąć tam działania, żeby nawiązać kontakt. Usiłowano przekazać mi taki sposób porozumiewania się. Jeżeli znajdę coś ciekawego, to w jaki sposób ich zawiadomić.
Jaki to miał być sposób?
- Przede wszystkim miałem pojechać do Salzburga. Miałem wysłać kartkę z kwiatami na określony adres w Lublinie, a potem miałem pojechać do Salzburga. Oczywiście nie podjąłem absolutnie żadnych działań.
Ale zgodził się Ksiądz na to?
- Nie podpisywałem wtedy absolutnie nic. Napisałem tylko, co będę robił w Niemczech, bo to mi polecili napisać. Z tego, co pamiętam, to napisałem, że będę tam szukał rękopisów w Bibliotece [Bayerischebibliothek] i w innych bibliotekach. I z tego, co pamiętam, napisałem, że nie podejmę żadnych działań przeciw Polsce Ludowej.
I to podpisał Ksiądz swoim imieniem i nazwiskiem?
- O ile pamiętam, to tak.
A to, o czym Ksiądz mówił, czyli to, co Służba Bezpieczeństwa klasyfikowała jako instrukcję bądź notatkę dotyczącą drogi łączności - to są różne nazwy, które funkcjonują w terminologii Wywiadu. Osoby, które były wysyłane z ich punktu widzenia w roli przeszkolonych agentów, którzy mieli zbierać informacje i przenosić je, podpisywali się pseudonimem pod instrukcją. Funkcjonariusze spisywali na maszynie czy w jakiejś innej formie efekty szkolenia i przedkładali do podpisania informatorom.
- Nie podpisywałem niczego takiego. Absolutnie nie.
W takim razie, dlaczego takie dokumenty mogły się zachować?
- Wtedy nic nie podpisywałem. Napisałem tylko coś takiego własnoręcznie.
Kiedy Ksiądz to pisał?
- W 1974 roku.
Właśnie o tej sytuacji mówimy.
- Ja miałem wtedy wyraźną świadomość, żeby czegoś takiego nie podpisywać. Absolutnie nie pamiętam, żebym cokolwiek podpisywał.
Bo zachowały się dokumenty, z których wynika, że to, co Ksiądz mi mówi, to wszystko się zgadza w tej dokumentacji: o Salzburgu, o kartce z kwiatami.
- A czy ja byłem w Salzburgu i wysłałem tę kartkę?
Nie.
- I o to chodzi.
- Bez wątpienia tak. Gdybym miał obecną świadomość, to nie zdecydowałbym się na to za żadną cenę. Ale niestety chciałem jechać za granicę, stąd te kontakty w Wywiadem. Ale nie uważałem tego za coś przeciwko Polsce czy Kościołowi. Nie podjąłem żadnych działań przeciwko Kościołowi czy jakiejkolwiek osobie, czy nawet państwu niemieckiemu. Nie podjąłem żadnych działań. To była gra. Może niezbyt sensowna, ale to była gra.
- Ja jestem w tej chwili w psychicznym dołku. To jest trudny czas, który oczywiście sam kiedyś sprowokowałem. Mam tego świadomość. Przeszłości nawet Pan Bóg nie zmieni. Stąd jest mi bardzo trudno przechodzić to wszystko. Ta nominacja była zupełnie poza moimi staraniami. Nigdy nie ubiegałem się o nominację na Warszawę. Broniłem się przed tym. To, co mówiłem Panu, opowiedziałem również odpowiednim czynnikom. Papież wie o tym i mimo to taka jest jego decyzja. Niemniej jednak jest to bardzo trudne wobec ataków ze strony mediów. Oczywiście dla mnie byłoby bardzo interesujące wiedzieć, co się zachowało, jakie rzeczy. Nie chcę Pana o to w tej chwili prosić.
Pani Moniko,
to w końcu podpisał zobowiązanie do współpracy z bezpieką, czy nie? Bo to wygląda na kręcenie typowe dla jakiegoś łobuziaka z podstawówki.
Przepraszam, że tak późno odpisuję.
Panie Jakubie. Ja nie twierdzę, że nie podpisał.
Wkleiłam te fragmenty, aby tylko pokazać, że wszystko co robił uzgadniał ze swoim biskupem, a także, że (wbrew temu co mówią niektórzy) Ojciec św. wiedział o kontaktach z bezpieką ks. Wielgusa i mimo to abp otrzymał od niego nominację.
To, co się działo później pozostawiam bez komentarza…
W powyższych fragmentach wywiadu z J. Żarynem abp przyznaje się do tego, że podpisał.
Znam go pośrednio z opowiadań mojej ś.p. mamy (studiowała na KUL) i wiem, że jest to raczej typ zamkniętego w swoim świecie naukowca, a (niestety) nie „bojownika”. Pamiętam jej komentarze kiedy bp Wielgus został rektorem KUL.
Z wywiadu, którego fragmenty przytoczyłam wnioskuję, że najprawdopodobniej nawet nie zdawał sobie z tego sprawy jaką rangę ma to, co podpisuje. Myślał wtedy o pracy naukowej, jeżeli coś podpisał to tylko dlatego, żeby ten cel zrealizować. Podpisując postąpił źle, ale o wszystkim wiedział jego biskup, który kazał mu jechać na stypendium, choć, myślę, zdawał sobie sprawę z tego, że jakiś podpis może być wymagany.
Powiedziałam, że wycofam się z jego obrony walkowerem, jeżeli istnieje jakikolwiek „donos” sporządzony przez ks. Wielgusa lub pokrzywdzony "kolega", na którego ks. Wielgus rzekomo donosił. Nie twierdzę, że abp Wielgus jest święty, albo zrobił dobrze, tylko nie mogę się zgodzić na to, żeby stawiać go w jednym szeregu z oprawcami komunistycznymi i donosicielami. Mam czasem wrażenie, że dla niektórych lepiej byłoby jakby nic nie podpisał a donosił…
Niestety czy to się komuś podoba czy nie, Kościół w Polsce dopuszczał kompromis z PRLem, ale w granicach dopuszczonych przez Episkopat Polski. Stąd słynne „Non possumus” kard. Wyszyńskiego.
W oświadczeniu z końca 2007 r. Konferencji Episkopatu Polski, kiedy to zajmowano się m.in. sprawą abpa Wielgusa, można wyczytać, że „niekiedy kontakty ze służbami PRL można by uznać - z perspektywy historycznej - za nieroztropne, przy czym - w ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej - były one często nieuniknione, a odbywały się za wiedzą władz kościelnych.”
Dziękuję za odpowiedź, Pani Moniko
Przykro mi, że te „nieroztropne kontakty” zostały przez Konferencję Episkopatu uznane za nieuniknione. Prości ludzie i prości księża jakoś tych kontaktów skutecznie unikali i dziura w niebie się nie stała.
Przyznam, że czułbym sie lepiej, gdyby dostojnicy kościelni nie traktowali tak lekko kolaboracji z komuną. Kościół Katolicki chodził na kompromisy z władzą, bo nie miał innego wyjścia, ale te kompromisy nie musiały mieć charakteru agenturalnego (nie byli konfidentami nasi kardynałowie).
Jeśli chodzi o młodego księdza Wielgusa, to nie mam dla niego zrozumienia. Będąc młodym ks. Wielgus był jednak dorosły i sam wiedział, co dobre, a co złe. Nie musiał się w tej mierze opierać na opinii zwierzchnika, o której na pewno wiedział, że jest moralnie niesłuszna. Wybrał zło dla studiów zagranicznych. To jest cholerna małostkowość, popierać komunę dla jakichś tam zagranicznych studiów. Studia można było zrobić i w Polsce za komuny. Książki były, czytać i uczyć się naprawdę nikt nie zabraniał.
Nawet jeśli ks. Wielgus nie napisał żadnego donosu, to samo podpisanie zobowiązania do współpracy z ubecją świadczy o jego moralnym upadku. Ktoś taki, jak bp Wielgus nie może być autorytetem moralnym. Mam również nadzieję, że nie ma on prawa spowiadania. Ja w każdym razie omijałbym jego konfesjonał szerokim łukiem.
Wszystko już było.
Donatyzm – rygorystyczny ruch religijny, który w IV w. i V w. doprowadził do założenia Kościoła chrześcijańskiego w Afryce (w odłączeniu od wspólnoty Kościoła Kartaginy, będącego w jurysdykcji Kościoła Rzymu). Termin ten pochodzi od Donata, biskupa Kartaginy.
Donatyści, czyli zwolennicy "Kościoła męczenników" lub "Kościoła ludzi doskonałych", negowali ważność sakramentów, jeżeli udzielał ich kapłan znajdujący się w stanie grzechu. Sprzeciwiali się też ponownemu dopuszczaniu do Kościoła tych, którzy wyrzekli się wiary w czasach prześladowań. Przeciwni byli posłuszeństwu władzy cesarskiej.
Występując przeciwko tezom donatystów, św. Augustyn głosił, że Kościół jest wspólnotą składającą się również z grzeszników oraz że łaska sakramentów nie zależy od moralności (dyspozycji) tego, kto nimi administruj
Nieporozumienie
Ja nie jestem ruchem religijnym. Mimo to przysługuje mi prawo wyboru spowiednika i mszy.
Jak ugotować biskupa
A mi się wydaje, że on żadnego zobowiązania o współpracy nie podpisał. Media kłamią, bo taka ich natura. Najwyżej za tydzień przeproszą. A stanowisko już obejmie kto inny. I o to chodzi!
Ja nie wiem co tam
Ja nie wiem co tam podpisał, ale dał się wciągnąć w "grę" i to był błąd. Nie da się nie pobrudzić w kontakcie z błotem :(
Jak kombinuje koń pod górę?
Pytanie było konkretne. A pani zaczyna kombinować. Jeszcze trochę, a przypalenie papierosa SB-kowi będzie dowodem WSPÓŁPRACY! Więc CO podpisał bp.Wielgus?
Wy, KM, kombinujecie
kiepsko. Gybyście kombinowali prawidłowo, to byście już dawno skumali, że dowodem współpracy jest własnoręczne i dobrowolne podpisanie zobowiązania do współpracy.
Dowód na wodzie patykiem pisany
OK. I to właśnie podpisał?
Tego sie Pan dokladnie nie dowie.
(money.pl)
Istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL oraz to, że została ona podjęta - uznała Kościelna Komisja Historyczna. Abp Wielgus, odnosząc się do sprawozdania Komisji, zaprzeczył większości stwierdzeń zawartych w materiałach organów bezpieczeństwa PRL.
Abp Wielgus stwierdził m.in., że nigdy nie wyrządził nikomu żadnej krzywdy swoimi czynami czy słowami - napisano w komunikacie komisji, przekazanym w piątek PAP.
Komisja badała akta IPN na prośbę samego abp. Wielgusa.
W komunikacie Komisja przypomniała, że współpraca z SB była zakazana przez Episkopat. "W dokumentacji IPN zachowały się opinie funkcjonariuszy wywiadu PRL odnoszące się do materiałów SB, które pośrednio wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa w środowisku lubelskim mogła wyrządzić szkody różnym osobom z kręgu Kościoła. Natomiast jeśli chodzi o współpracę z wywiadem PRL, analiza dokumentów nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że ks. Stanisław Wielgus wyrządził komukolwiek szkodę" - głosi komunikat.(PAP)
Klęska sukcesem
To znaczy, że nic nie mają, ale szperają w nadziei, że coś wyszperają. No, to SUKCES! Biskup WINIEN! (ale jeśli nie winien, to jutro, jak wyszperają coś, to będzie winien, ale na razie o tym cicho-sza).
Raczej to ze ta komisja z zasady nie ujawnia dokumentow.
Ciekawe dlaczego?
Aby zaspokoić ciekawość,
wystarczy może "powąchać" inkryminowanego "osobnika"?
A jeszcze lepiej zapytać go wprost, dlaczego kręci jak łobuziak.
Pozdrowienia - jan
inpefessa
Niech Pan wącha i pyta,
jeśli biskupie progi nie za wysokie dla Pana.
Nie jestem aż tak ciekawy...
a teoria nie wymaga, wg mnie, falsyfikacji.
inpefessa
Co to jest
falsyfikacja teorii? I o jaką teorię chodzi w tym przypadku?
Pierwsze pytanie pominę.
Chodzi o pańską teorię nieadekwatnej postawy Episkopatu wobec księży, podległych okupacyjnym władzom w PRL-u. A podlegali nie tylko zagraniczni stypendyści. Począwszy od kleryka w seminarium, a na prymasie kończąc - wszyscy byli szczegółowo monitorowani i poddawani najróżniejszym naciskom i groźbom. Nie zawsze gołosłownym.
Doceniam pańska tęsknotę do doskonałości wszystkiego wokół, ale jak widać, pozostaje ona niezaspokojona.
inpefessa
Szkoda, że Pan pomija,
bo mogę zacząć podejrzewać, że Pan nie potrafi wyjaśnić, co to jest ta falsyfikacja. Nie mam żadnej teorii. Nie rozumiem tego pańskiego ględzenia o tęsknocie.
Wydaje mi się naturalne, że w PRL nie wszyscy musieli być komunistycznymi agentami i nie wszyscy, na szczęście, byli. Z tymi, co byli, staram się nie stykać, bo i po co? Nie mam dla nich takiego zrozumienia, jak wielu tutaj, w tym szan. Pan, bo niby dlaczego. Przecież nie muszę ich rozumieć, bo do nich nie należę.
Wiem, że już mnie pan podejrzewa o różne brzydkie sprawy,
więc wyjaśnianie falsyfikacji nic mi nie pomoże.
Pozwoliłem sobie poględzić o tęsknocie do doskonałości, ponieważ sam też czasem tęsknię.
Też uważam, że nie musi pan nikogo rozumieć i z nikim, kto był, się stykać.
Pozdrowienia - jan
inpefessa
Panie Jakubie...
... wychodzi na to, że nas tu mają za durniów - bo nie wiedzieliśmy kiedy i jak grzeszyć i kopulować z władzą.
Pan pewnie też nie wiedział kiedy kraść - to tak, jak ja, też się spóźniłem, obecnie podobno nie wolno.
Bądźmy więc ludźmi - pójdźmy na układ - mnie osobiście wystarczy, jak ci od Stelli Maris pójdą siedzieć + jakiś plac w Warszawie, może być niezabudowany i niekoniecznie Krakowskie Przedmieście.
Niezapisanie się do PZPR - to "rygoryzm moralny".
Paradne, zaiste.
Możeby tak jeden z drugim [----] chociaż [----] "przepraszam" powiedział, a nie [----], że lewą ręka podpisywał i wogóle to młody był.
Ma Pan rację,
Panie Witku. Może dlatego tak małą popularność uzyskał tutaj nasz projekt partii prawicowej.
Bugaj.
Bugaj to nie człowiek z mojej bajki, bo lewica, ale...
... właśnie oglądałem z nim program - zakończony podsumowaniem, że nie udało mu się zbudować antykomunistycznej lewicy.
Zaczyna być zrozumiałe (a może i od dawna jest, tylko ja o tym nie wiem), że kluczem do sukcesu w polityce jest zaakceptowanie komunizmu - tj. przyjęcie do wiadomości, że karty zostały rozdane - ci, co awansowali za komuny, dzięki komunie, czy tylko za jej przyzwoleniem "raz zdobytej władzy nie oddadzą nigdy" - podobnie, jak majątków.
Koresponduje to ze stanem faktycznym - tj. z faktem, że Polska jest bodajże jedynym krajem pokomunistycznym, w którym ani dekomunizacja, ani reprywatyzacja nie zostały przeprowadzone, choćby w okrojonej formie.
To, że większość się z tym godzi - wręcz racjonalizuje i usprawiedliwia - ma zapewne dającą się wyjaśnić przyczynę - to chyba tak, jak z tymi jeńcami brytyjskimi - co to Japończycy stwierdzili, że wystarczy trzymać za ogrodzeniem 10% wybranych - reszta będzie czekać, co nastąpi.
Ależ to nieporozumienie!
Mamy Was za Przeczyste diamenty, Wzorzyste ideały... itd...
Tylko że prawy naród, zdewastowany przez historię i filozofię, chce najpierw kaszy, a dopiero potem biżuterii i zaszczytów.
Takie prawicowe lewactwo.
Pozdrowienia - jan
inpefessa
Wydaje się, że z kaszą,
i nie tylko, byłoby w Polsce lepiej, gdyby komuniści i ich byli agenci nie pełnili funkcji publicznych.
I tu się z panem zgadzam w 100%
inpefessa
inpefessa
Na onecie autorytetem
Na onecie autorytetem Polaków 2008r. został Owsiak, a antyautorytetem Polaków 2008r. - o. T. Rydzyk :)))
Świadectwo prawdy - a ile na tym można zarobić?
To może świadczyć o braku symetrii krzywej dzwonowej. Albo świadczy o tym, co jest. A jest tak, że onet już nie nagina, ale wymyśla. Czyli kłamie.