Przywrócenie ordynacji proporcnonalnej, ale po co? - Włochy


Wczoraj centrolewicowa opozycja zorganizowała w stolicy Włoch antyrządową demonstrację, w której wzięło udział kilkaset tysięcy osób. Na ich czele stanął były szef Komisji Europejskiej Romano Prodi. Kandydat opozycji na premiera przekonywał, że rząd chce zmienić ordynację z większościowej na proporcjonalną tylko po to, by zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo w nadchodzących wyborach.

Sam Berlusconi wypłynął w polityce dzięki uchwaleniu w 1993 roku ordynacji większościowej. Obowiązujący wcześniej proporcjonalny system liczenia głosów uznawano za główną przyczynę włoskiej choroby politycznej - partyjnego rozdrobnienia i niestabilności rządów. Walory nowej ordynacji pierwsi zrozumieli postkomuniści i zorganizowali centrolewicową koalicję. Berlusconiemu udało się ich powstrzymać. W ciągu dwóch miesięcy stworzył własną partię Forza Italia oraz znalazł dla niej sojuszników w postaci postfaszystów i Ligi Północnej. W kwietniu 1994 roku wygrał wybory, ale kilka miesięcy później stracił władzę. Odzyskał ją dopiero po siedmiu latach, gdy stanął na czele odbudowanej centroprawicy. Zwycięstwo wyborcze było tak wyraźne, że rokowało nadzieje na stabilny rząd, który dotrwa do końca kadencji parlamentu. Taka kompozycja była niewątpliwie w dużej mierze efektem działania ordynacji większościowej.

(...)

Skąd tennagły zwrot? Przede wszystkim powrót do starej ordynacji ma być zatrutym jabłkiem podrzuconym opozycji, która jest obecnie bardzo podzielona. Skupia organizacje reprezentujące różnorodne tendencje polityczne - od dwóch niedużych partii komunistycznych dogmatyków, przez nie mniej radykalnych Zielonych i postkomunistyczną Partię Demokratów Lewicy, po całą galaktykę zmieniających ciągle nazwy grupek lewicy chadeckiej i centrowych demokratów.

Czytaj: Rzeczpospolita

To jest: Jerzy Przystawa

Włochy aJOW

Przykład włoski jest szczegolnie pouczający dla Polski i każdy, kto na serio myśli o reformie państwa i wykorzystaniu do tego celu ordynacji wyborczej,powinien dobrze ten przypadek przeanalizować.

W wielkim, historycznym referendum (historycznym dlatego, że było to referendum cieszące sie zarówno największą frekwencją jak i największym procentem pozytywnych odpowiedzi) 1993 roku Włosi zdecydowanie odrzucili system proporcjonalny. Jednakże, ze względu na pewne subtelności konstytucyjne (tzw. referendum abrogatywne) politycy partyjni potrafili wymanewrować społeczeństwo i wprowadzili JOW tylko w 3/4, pozostawiając 25% mandatów do rozdziału "proporcjonalengo" pomiędzy partie. W efekcie łyżka dziegciu zepsuła beczkę miodu, i pozytywne elementy JOW nie ujawniły sie w całej pełni. Reformatorzy szybko się w tym zorientowali i dwukrotnie jeszcze próbowali dobić tego bękarta proporcjonalności na drodze kolejnych referendów, ale dwie próby nie przyniosły powodzenia. Konstytucja włoska wymaga quorum do ważnosci referendum i te dwa następne podejścia. w roku bodajże 1998 i 2000, nie zostały uznane za ważne, pomimo,że w obu ok. 90% głosujących domagało się usunięcia tych 25%. Za pierwszym razem zabrakło ok. 0,4% frekwencji, w 2000 frekwencja była jeszcze niższa.Okazało się, ze energię społeczną można skumulować, ale nie można tego robić za często. Dlatego, w Ruchu JOW, jesteśmy przeciwni "małym krokom w dobrym kierunku", czyli trochę tego trochę owego.

Ordynacje proporcjonalne mają jedną wielką i niepodważalną zaletę: pozwalają liderom partii wprowadzać do parlamentu swoich ludzi, nie licząc się z wolą wyborców. Jest to jedyna PRZEWAGA takiej ordynacji nad JOW. Nic więc dziwnego, ze wszyscy partyjniacy zawsze chcieliby mieć system poporcjonalny.Berlusconi nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Jerzy Przystawa

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.