Szukaj na PNWydarzeniaZaloguj sięnowedyskutowane 2007Prace PNIle? |
"Zbrodniczy" gen. Franco (cz. 2)
pon, 2009-05-04 05:45 | Jerzy Kleban
2. część artykułu: "Zbrodniczy" gen. Franco (cz. 1) ”Historia Hiszpanii”. To tytul ksiazki wydanej w Polsce, w Krakowie, przez ”Towarzystwo Autorow i Wydawcow Prac Naukowych, Universitas, 2007. Autorami sa : Manuel Tunon de Lara, Julio Valdeon Baruque i Antonio Dominguez Ortiz. Slowo wstepne i tlumaczenie jest dzielem polskiego iberysty, Piotra Sawickiego zas samo ”Ministerstwo Kultury Hiszpanii” sfinansowalo tlumaczenie. W Hiszpanii ksiazke te wydano - co mnie osobiscie wcale nie dziwi - w Barcelonie : mocnym punkcie oparcia ”rzadu republikanskiego” w wojnie domowej 1936-1939 r. Barcelonskie wydawnictwo nosi wymowna nazwe : ”Labor” ( ”Praca” ). Po blizszym badaniu okazuje sie, ze jest to wydawnictwo, specjalizujace sie co prawda w literaturze naukowej ale, wydajace takze …ogromnie duzo szkoleniowej literatury lewicowej. Choc tytul ksiazki, ”Historia Hiszpanii”, sugeruje kategorie ”popularno-naukowa” wydaje mi sie, ze nalezy ja zaliczyc do wydawnictw lewicowej propagandy. Prof. Piotr Sawicki jest iberysta; przyznam, ze nie czytalem jego ksiazek bo mialem, chwala Bogu, dostep do opracowan prawicowcow ale zauwazylem, ze stosunkowo duzo publikowal w peerelowskich czasch - ksiazki…wychodzily. Najwyrazniej tematyka byla taka, ze ingerencje cenzury w tak delikatnej dla komunistycznego rezymu sprawie, jak ”sprawy hiszpanskie” ( vide np.ksiazka P.Sawickiego zat. ”Wojna domowa 1936-1939 w hiszpanskiej prozie literackiej.Ideologiczne konteksty literatury i jej misja spoleczna”, PWN,Warszawa, 1985 ,czesc I :”Republika, wojna domowa, frankizm:intelektualisci wobec polityki i ideologii” ) nie byly potrzebne lub ”ciachano” malo i autor byl zadowolony, ze…publikuje. Zastanowmy sie : jakie np. ”ideologiczne konteksty literatury” obozu narodowo-katolickiego mogl P. Sawicki przytoczyc bez ingerencji w tamtych latach? O jakich hiszpanskich ”intelektualistach ” (sic) pisze? Czy w czasach peerelu mozna bylo uczciwie przedstawic ”frankizm”? Oczywiscie, ze nie. No to moze iberysta. uczynil to pozniej, w Polsce “unijnej” ? To zas, znajac metody szerzenia propagandy przez lewice, nie moze nas zdziwic. A jesli tak jest, to takze nie zdziwi nas niezwykle pozytywna recenzja o tym ”dziele”…internetowego ”Racjonalisty” , w ktorym wypisuja najrozmaitsze byle komunistyczne popluczyny i ”racjonalni” dzisiejszego, demo-liberalnego chowu : http://www.racjonalista.pl/ks.php/k,1537
Zapamietajmy dobrze te slowa: ” łączy naukowy rygor z popularyzatorską ambicją, pragnieniem dotarcia do jak najszerszego grona odbiorców…” Moze to byl ktos inny ,np. dzisiejsi michnikowi demo-liberalowie, ktorzy pragna Polakom ”przyblizyc” klamliwy obraz rzeczywistosci z lat wojny domowej w Hiszpanii? Moze byla to duza forsa a wiadomo, ze dla pewnych kregow “intelektualnych” pecunia non olet? Nie wiadomo, ale to Piotr Sawicki tlumaczyl ,wprowadzil na rynek polski te ksiazke i napisal do niej “slowo wstepne”. ”Wybitny uczony”. Zaraz na wstepie uderza nas czolobitny , rzewny ton profesora o autorze ,ktory byl, rzecz jasna, “wybitnym uczonym”:
Ten ”nizej podpisany” to Piotr Sawicki. Dostajemy tez mala, lecz istotna, porcje informacji o glownym autorze “dziela”, de Lara: zwano go w Hiszpanii “mistrzem historykow” ( "maestro historiadores” ). Poniewaz slowo wstepne opatrzone jest mottem - fragmentem wiersza (tlumaczenie, a jakze, J.Strasburgera) komunizujacego poety, Antonia Machado, budzi sie zrozumiale i chyba calkiem uzasadnione podejrzenie, ze zarowno autorow “dziela” , tlumacza z jez. hiszpanskiego jak i polskiego wydawce, wiaza jakies niewidoczne nici wzajemnego zrozumienia a nawet sympatii.
Sa tez inne zastanawiajace uwagi :
Jesli “dzielo” pisane pod nadzorem prawnika i komunisty, de Lary, dzialajacego w Manuel Tuñón de Lara
zwraca sie do “czytelnika hiszpanskiego, majacego przynajmniej elementarne przygotowanie”, tj.znajacego o tyle o ile historie swojego kraju i mogacego w razie potrzeby, korzystajac z literatury dostepnej na rynku bez trudu zweryfikowac klamliwe twierdzenia komunistycznego uczonego,to jak je moze zweryfikowac bez odpowiednich komentarzy...czytelnik polski? Oczywiscie, ze jest to niemozliwe i wcale nie o to chodzi. Chodzi o to, by czytajacy ksiazke Polak przyjal wykoslawiony przez komunistow obraz tamtej rzeczywistosci. Notabene dalsze losy Tunona de Lara byly calkiem fajne - po klesce “republiki” trafil do obozu koncentracyjnego - swiadcza o tym, ze frankisci rozstrzeliwali po zwyciestwie kontr-rewolucji najgorszych zbrodniarzy – reszta dostala od rezymu szanse powrotu do normalnosci, do opamietania sie. Szerzej o tym, czym byly te “obozy koncentracyjne faszystow”, pisze w swojej, zupelnie wystarczajacej dla polskiego czytelnika dobrej ksiazce, “Hiszpania w zwierciadle polskim”, prof. Jan Kieniewicz:
No wlasnie: Tunon de Lara winy “odkupil” i wyjechal sobie spokojnie w 1946 r. do lewicowej Francji,do Paryza, w ktorym towarzysze natychmiast zalatwili mu prace: zostal “rektorem Unii Wolnych Intelektualistow”, zakoczyl studia nad “Historia” (dzielo de Lary wydano natychmiast we Francji-zwracamy uwage, ze de Lara nie byl zawodowym historykiem ale...prawnikiem i doswiadczonym specem od ksztalcenia komunistrycznego narybku) i natychmiast zaczal pisywac do ...komunistycznej prasy roznych krajow. (“En 1946 se exilió en París, ante la persecución sufrida por ser miembro del miembro del Consejo Rector de la Unión de Intelectuales Libres. Allí terminó sus estudios de Historia. En este periodo también publica numerosos artículos en prensa vinculada a los Partidos Comunistas de varios países”). Zadziwiajacy byl ten “faszystowski” rezym skoro wypuszcza ze swoich rak takiego czlowieka... Dalsza kariera wybitnego komunistycznego politruka-de Lara tez przebiega zgodnie z obowiazujaca norma, nakazujaca zatrudniac komunistow/trockistow na stanowiskach wychowawcow mlodziezy:
Co tam duzo gadac: Tunon de Lara mial w zyciu spory lut szczescia: nie bedac zawodowym historykiem, tylko jurysta (najwidoczniej “nie matura lecz chec szczera....”), obejmuje...katedre historii i literatury hiszpanskiej na francuskim uniwersytecie w Pau. Jego praca wywoluje “impuls”: na szkolenie tlumnie uczeszczaja studenci hiszpanscy ... “Odrebne opracowanie.” Na zakonczenie “Slowa wstepnego” Piotr Sawicki pisze tak:
Intrygujaca sprawa z ta bibliografia: znany iberysta, prof. P.Sawicki dokonal... cenzury dziela hiszpanskiego komunisty. Czyli postapil jak typowy cenzor peerelowski z ul.Mysiej w W-wie ( “Czarna ksiega cenzury” wydana na emigracji staraniem bylego cenzora z Krakowa,Tomasza Strzyzewskiego, bazujaca na oryginalnych “klipach” cenzorow wykazuje niezbicie, ze ciachali oni w tekstach autorow wszystko to, co uznali “za podpadajace ideologicznie”. Biorac cala rzecz bezstronnie, nie powinien on “pominac towarzyszacej wydaniu hiszpanskiemu bibliografii” ale wlasnie zamiescic ja w calosci po to, by bardziej zainteresowany “dzielem” czytelnik mogl sobie wyrobic wlasna opinie tak o autorze jak i o samym dziele. To rzecz zupelnie oczywista – to sprawa uczciwosci zawodowej. Ale moze to za duze slowo? Moze nalezalo cos ukryc? Piotr Sawicki usunal (a nie mial prawa tego robic ) oryginalna bibliografie chociaz mozna sie bez trudu domyslec, biorac pod uwage polityczna przeszlosc autora, ze glownie zawierala ona opracowania lewicy ; zreszta “mistrz”, de Lara, bez najmniejszej zenady powoluje sie w swojej “historii” nawet ...na klamliwe, wyssane z palca ...dziennikarskie doniesienia, co stawia pod znakiem zapytania “naukowosc” jego “dziela” i zarazem potwierdza propagandowy cel publikacji. Profesor P.Sawicki, zamiast oryginalnej bibliografii zaprezentowal swoja, oparta glownie na…polskich, komunizujacych czy wrecz - komunistycznych autorach. Oddajmy mu uczciwosc: zamiescil takze autora krytycznego i pro-frankistowskiego: dodal dla okrasy ksiazke Jedrzeja Giertycha, “Hiszpania bohaterska” ( reprint z wydania z 1937 r) czy Ksawerego Pruszynskiego w "Czerwonej Hiszpanii"(wydanie przedwojenne) ale… np. pominal o wiele lepsza od hiszpanskiego opracowania ksiazke prof. Jana Kieniewicza - “Hiszpania w zwierciadle polskim” ( “Novus Orbis", Gdansk 2001). I tak mamy zalecane przez tego iberyste dla ”czytelnika, pragnacego "zapoznac sie ze studiami dotyczacymi polsko-hiszpanskich kontaktow na przestrzeni dziejow” takich “historykow “, jak : T.Peiper (czlonek “Zwiazku Patriotow Polskich” i kumpel komunizujacego Watta) - szkic o liberalnym Azani, jakis komunista L.Wyszczelski (“szerzej” znany z “poczytnej” ksiazki “Madryt 1936-37”, gloryfikujacej komunistyczna “republike” … P. Sawicki poleca opracowanie komucha - “II republika hiszpanska czyli “Nina bonita” zamieszczone w r.1986 w …”Za wolnosc i lud” ), majaca wartosc makulatury ksiazke Cz.Madajczyka ( “Kultura europejska a faszyzm” ,Ossolineum,1979), M.Brona ( “ Wojna hiszpanska 1936-1939 w dokumentach i publikacjach”, rok wyd.1963), ksiazke jakiegos “M.Techniczka” z 1967 r, R,Ajznera ( “Madryt-Saragossa”, 1961), "bestseller" peerelowski Bekiera ( “Salud camaradas!” czyli “Zegnajcie towarzysze”, 1957), i mase innych. Oczywiscie nie brakuje "postepowych" “Dabrowszczakow”… Nie mozna jednak pominac i jego wlasnego opracowania z 1987 (nie wyczul zmian?) : “ El concepto de Unidad en la propaganda franquista. Notas para la historia de una obsession (1937-1962)” (“Koncepcja Zjednoczenia w propagandzie frankistowskiej. Uwagi o historii pewnej obsesji (1937-1962)”. No coz: gdyby nie ta “obsesja”, Europy takiej jaka znamy dzis, juz by dawno nie bylo choc, prawdopodobnie, P.Sawicki bylby… dalej iberysta. Sa takze “biale kruki”: “Pod sztandarem Republiki hiszpanskiej”(oprac.zbiorowe,1967 r.Tytul oryginalu: “Pod znamienjem Ispanskoj riespubliki”- przel. znow ten M.Bron, wyd.”Ksiazka i Wiedza“ ) lub “ Polityka zagraniczna Hiszpanii w latach drugiej wojny swiatowej-“Tajnaja diplomatia Madrida”, S, Pozarska, wyd.”Czytelnik”, 1985 r... Lista tych zalecanych przez Sawickiego ksiazek jest dluga - przytaczanie jej w calosci byloby zbyt nuzace i nie ma najmniejszego sensu. Nalezy jednak stwierdzic, ze zrobil on kolosalna prace nad “zbieraniem zrodel” dla... przyszlych lewicowych historykow-iberystow i przysluzyl sie sprawie zrozumienia wydarzen hiszpanskich. Liberalizm jest “postepem”. Omawiajac wiek XIX de Lara stale podkresla postepy w unowoczesniania kraju przez liberalow, buncie Espartero i jego symbiozie z burzuazja, “reformie rolnej” liberalnego masona Mendizabala … Ale jednoczesnie przykrywa milczeniem fakt, ze trudnosci Hiszpanii zaczely sie wlasciwie z najazdem Napolena i jego republikanskiej , en masse (tzn.juz demokratycznej), armii. “Stara Hiszpania”, trzymajaca sie kurczowo katolicyzmu, wydaje mu sie ze wszech miar odpychajaca wiec wskazuje na stan posiadania Kosciola, wymienia liczbe duchowienstwa i zakonnic… Choc komunista de Lara krytykuje Mendizabala ze swojego, marksistowskiego punktu widzenia to przeciez uwaza, ze jego reformy “byly w zasadzie sluszne”,”postepowe”... W ogole caly liberalizm - od najazdu Napoleona az do czasow “II republiki - byl w “zasadzie sluszny” ale pozniej juz - nie. W czesci poswieconej latom 30-tym XX w., omawiajac wysilki z “reforma rolna” (a wiec znowu ta sama "reforma" ) republikanskiego masona, Azani i opor “ faszystowskiej prawicy”(wiekszosc jej stanowili…wlasnie liberalowie) pomija milczeniem oczywisty fakt, ze za zabagnienie problemu reformy rolnej w Hiszpanii byli bezposrednio odpowiedzialni…tamci liberalowie sprzed lat - z XIX w., ktorzy przez swoje niephamowane zadnymi prawami (takze etyka katolicka) rozpasane spekulacje ziemia, wyzuli z czesci ziemi Kosciol, municypia i czesc “tradycyjnych latyfundystow”, mnozac wielokrotnie w ten sposob zastepy bezrolnych chlopow. Wine za zly stan “rolnictwa” komucha zwala na ogolnie na latyfundystow , stwarzajac wrazenie, ze chodzi o tradycyjne narodowo-katolickie elity. A jak sie powiodla “reforma rolna lewicowemu masonowi Azani? Rzad “republikanski” masona Azani znalazl jedyny, mozliwy sposob na “reforme”, bedacy klisza bolszewickiej “rewolucji wloscianskiej” : wysylanie uzbrojonych band uzbrojonego chlopstwa na “latyfundystow”, ziemie nalezace do Kosciola i mordowanie wlascicieli w nadzwyczaj okrutny sposob. Zaszla przy tym ciekawa rzecz: jak podkresla de Lara “skonfiskowane ziemie byly za zwyczaj uprawiane kolektywnie”. A wiec “postep” jednak byl… W najnowszych czasach, krwawy marksista Mugabe, uzywajac socjalistycznej partii Zanu i tej samej metody liberalow z “II republiki” doprowadzil do kompletnego zniszczenia rolnictwa i kleski glodu w niegdys kwitnacej, rolniczej Rodezji. Choc w ksiazce de Lary o tym, oczywiscie, cicho musimy podkreslic, ze “problem wsi” rozwiazal stosunkowo szybko madra polityka …“faszystowski” rzad gen. Franco, co oczywiscie nie przysporzylo mu szacunku lewicy a wrecz odwrotnie : zaczela go jeszcze bardziej nienawidziec. XIX-wieczny okres wojen karlistowskich, bedacy preludium do wojny domowej w XX w. komunista de Lara umiejetnie zafalszowal. Pisze co prawda o “burzliwej industrializacji”, rozwoju bankowosci i sieci kolejowej ale skrzetnie pomija ukryte cele “burzliwego rozwoju”; np. dlaczego siec kolejowa omijala rejony, posiadajace zloza surowcow i laczyla wylacznie Madryt z innymi duzymi miastami Hiszpanii? Dlaczego nie rozwijala sie wlasna bankowosc ale drapiezna bankowosc importowana przede wszystkim z Francji. Jak siec bankow Rotchilda, spychala zycie gospodarcze tego kraju w coraz glebsze trzesawisko? Dlaczego banki francuskie a nie angielskie? Jakie szare eminencje masonskie wzniecily pozar na Kubie, pchajac amerykanskiego prez.McKinleya do wojny z Hiszpania o „wyzwolenie Kuby i Filipin“? Nalezy przemilczac. W czesci poswieconej „zdobyczom“ demo-liberalizmu w tej pseudo-historycznej ksiazce o „historii Hiszpanii“ pomija Tunon de Lara mase nazwisk ludzi, bedacych czolowymi przedstawicielami ( a to przeciez prawie trzy-czwarte ludnosci Hiszpanii) obozu katolicko-narodowego, redukujac tym samym wartosc tego „ posmiertnego holdu zmarlemu Mistrzowi“ (idzie o polska edycje „dziela“) do wartosci pierwszej lepszej broszury o marksizmie. Tak wiec de Lara pomija przede wszystkim wielkiego mysliciela Cortes Donoso ( Juan Francisco Maria da Salnel).Musial go pominac gdyz Donoso, nieprzebierajcy czasami w slowach, zawsze nalezal do obozu katolickiego. Przez cale zycie nieugiecie walczyl z racjonalistami, z relatywizmem liberalow, z socjalistami roznej masci, rozbestwionym parlamentaryzmem, owocujacym prawie co miesiac nowymi „politycznymi stronnictwami“ – wg. wartosciowan de Lary byl to „klasowy wrog“ najgorszego gatunku. Mysl Donoso, ze racjonalizm, a wiec uwolnienie sie od woli Boga i autorytetu Kosciola sprowadza zawsze Zlo i Blad, musiala mu sie wydac wyjatkowo obrzydliwa i niebezpieczna. Pominal takze nazwiska ks.Jacinto Verdaguerra y Santalo - wybitnego poete w jezyku catalan oraz Juana Maragall y Gorin - przedstawiciela „modernizmu katalonskiego“. Dlaczego? Dlatego, ze obaj zwalczali...protestantyzm i, co gorsze, reprezentowali i rozwijali mysli Jaime Luciano Belmes y Urpio(a), mowiaca o tym, ze protestantyzm musi doprowadzic w koncu do ateizmu lub przejsc na „inna religie“- ta „inna religia“ byl... liberalizm. Mysl Balmesa mozna, idac za ks.Popieluszko ( ”Kosciol od wewnatrz zagrozony”, str.) ujac syntetycznie tak: Luterus genuit Kant, Kant genuit Hegel, Hegel geniut Marks, Marks genuit Lenin, Trocki, Stalin, et Hitler, Trocki genuit...demo-liberalis laicus. Brak nazwisk prawicowej Hiszpanii, np. Barnardo de Mozo de Rosales, kapucna o. Diego de Cadiz i jego dwutomowego dziela socjologii-politycznej, ” La Apologia del Altar y del Trono”, demaskujacej liberalne plany przeprowadzenia antychrzescijanskiej rewolucji... Brak tych i dziesiatkow innych nazwisk. A jesli brak to najwidoczniej wg. dzisiejszego obowiazujacego schematu „poprawnosci politycznej“ ludzie ci, nalezac do „obozu klerykalneo-narodowego“, nie mieli nic do przekazania potomnym. Wychodzac ze swego trockistowskiego swiatopogladu mial de Lara oczywiscie racje pomijajac wspomniane opracowania. Ale P. Sawicki mogl przeciez w swoim “slowie wstepnym” chocby tylko wspomniec o dwoch ciekawych pozycjach : nawroconego goszysty, Pio Moa (chyba juz 3 wydania w Hiszpanii) - “ Przyczyny wojny domowej w Hiszpanii” ( "Los orígenes de la Guerra Civil Española" (Ediciones Encuentro, Madrid 1.999 )) i ksiazce Stanley G.Payne,a – “Hiszpania tradycyjna (Stalin i hiszpanska wojna domowa )" wyd. Editorial, wrzesien 2002 )” ( “ Espana tradicionada (Stalin y la guerra civil espanola)”, Editorial, en septiembre del ano 2002 )... Obie ksiazki staly sie bestsellerami w Hiszpanii. Zawsze te same sily. Wspomniani autorzy przede wszystkim koncentruja sie na nowo ujawnionych (oczywiscie nie wszystkich – archiwa GRU, wywiadu sowieckiego nadal nie podlegaja ujawnieniu) dokumentach z archiwow NKWD,MWD i KGB jasno wskazujacych takze na przerazajaca sowiecka infiltracje “republikanow”. Pare slow o tych dwoch pozycjach czesciowo by go zrehabilitowalo – wtedy rzecz by szla tylko o forse.... Tego jednak nie uczynil. Moze dlatego, ze hiszpanskie „Ministerstwo Kultury“ nie mialo forsy na tlumaczenie tych ksiazek? Kto tam wie jak bylo naprawde ale bylo najpewniej tak, ze zadekowanym w tym „ministerstwie „kultury“ trockistom chodzilo po prostu o szerzenie gdzie sie tylko da - komunistycznej propagandy. „Sily ustanowione“. Jak przystalo na dawna, „raz na zawsze“ ustalona linie postepowania de Lara pomija calkowitym milczeniem dzialanie masonskich „sil ustanowionych“ w „drugiej republice“. A przeciez w zaden sposob nie da sie nijak zaprzeczyc, ze czolowe figury tamtego okresu, zarowno Azana jak „Lenin Hiszpanii“ - Largo Caballero, tworca „rzadu Katalonii“ i „ Zjednoczonej Partii Marksistowskich Robotnikow“ (Partido Obrero de Unificación Marxista (POUM), Luis Companys czy Diego Martinez Barrio byli masonami w Wielkim Wschodzie Hiszpanii, sluchajacego rozkazow Wielkiego Wschodu Francji. Wezmy np. pod lupe tego ostatniego - Diego Martinez Barrio. Wstapil do lozy La Fe w Sevilli, w r.1908 i zostaje “wielkim mistrzem” w “Wielkim Wschodzie“. Juz w 1910 r. jakby go pchala do gory jakas niewidzialna reka : rozpoczyna kometowa kariere polityczna... Nalezy przy tym zwrocic uwage, ze z uwagi na strukture lozy nie wiadomo jaki naprawde stopien osiagnal dany mason w organizacji: oficjalnie mogl byc „mistrzem“ o stopniu 3 ale jego prawdziwy stopien w strukturze ukrytej (tajnej) dla masonow stopni nizszych, mogl byc o wiele wyzszy. Najpierw zostaje doradca w andaluzyjskim parlamencie w Sevilli i kreci sie po kuluarach rzadu Andalauzji do r.1920 - najwidoczniej byl to okres proby i zdobywania szlifow. Pozniej startuje w wyborach poselskich do Cortezow hiszpanskich ale doslownie w ostatniej chwili obozowi katolicko-narodowemu udaje sie masona, utracic. Nie na dlugo jednak. Co wtedy robi taki liberalny mason ? No co? Zgadliscie bez trudu : zostaje przewodniczacym “Partii Radykalnych Republikanow” prowincji sewillanskiej (Partido Republicano Radical de la provincia de Sevilla) a za czasow “dyktatury fasztysowskiej” Primo de Rivera przewodzi “opozycji” w prowincji. W 1930 r. formuje, jakze by inaczej, “Komitet Rewolucyjny” (Comite Revolucionario ), ktory doprowadzil do zawarcia tzw. “Paktu z San Sebastian” , majacego zaprowadzic “druga republike” (a wiec “postep”) droga...przewrotu wojskowego pronunciamiento). Wszyscy uczestnicy tajnej konferencji byli lewicujacymi liberalnymi masonami : czesc uciekla zaraz po zwyciestwie gen. Franco do Francji i Meksyku a czesc zostala skazana i rozstrzelana z wyrokow sadow doraznych. Barrio tez uciekl ale zostal zaocznie skazany na smierc. A iluz jemu podobnych tkwilo na najrozmaitszych szczeblach machiny rzadowej, bankach, przemysle, dziennikarstwie, w partiach politycznych najrozmaitszych odcieni? Bylo to tajne panstwo w panstwie demoralizujace Hiszpanow i skutecznie paralizujace wysilki odbudowy panstwa. Okazuje sie tez , ze wojskowy zamach stanu (pronunciamiento) jest dobry i wskazany (bo “postepowy”) jesli organizatorami sa lewicowi, liberalni masoni a jest on “faszystowski” jesli chrzescijanskich wartosci i narodu broni oboz katolicko-narodowy. W czasie wojny mason pelni szereg “odpowiedzialnych” funkcji i jest przez wielu podejrzewany za glowna sprezyne czystek w Madrycie, w ktorym mordowano bezlitosnie w czasie wojny dziesiatki tysiecy ludzi. Pelni tez role szarej eminencji, zostajac “doradca” innego masona-Azani - typowe, masonskie zadanie. Przypomnijmy, ze w “Polsce ludowej” taka szara eminencja “prez.” Bieruta w najgorszym okresie czystek i mordow “faszystowskiego podziemia” , byl...szef polskiej masonerii Henryk Kolodziejski - oczywiscie “lewicowy liberal”. Wlasnie z Kolodziejskim kontaktowala sie w Warszawie, w przeddzien Powstania Warszawskiego inna szara eminencja masonerii swiatowej – “wielki Polak” i pozniejszy “tworca unii” - Jozef Rettinger. Nic tedy dziwnego, ze gen. Franco postanowil usunac zatruwajacych zycie liberalnych masonow raz na zawsze z Hiszpanii. Dlatego ludzie ci, kumajac sie po II w.sw. z najgorszymi miedzynarodowymi metami tegoz samego autoramentu, licznie zasiadajcych w demo-liberalnych rzadach europejskich, nigdy mu nie wybaczyli wojny domowej . Czekali cierpliwie okazji az w 1973 r. zamordowali jego najblizszego wspolpracownika i typowanego na zastepce - adm.Carrero Blanco. . “Wikipedia” w jez. polskim podaje w zakonczeniu, ze “uważa się, że jego śmierć przyspieszyła przejście z rządów autorytarnych do demokracji.” Czy wiec byl powod do politycznego mordu? Byl i go popelniono bez wahania rekoma... “baskijskich separatystow” z ETA. Jesli sie stosuje marksizm jako ulubiona “metode badawcza” i falszuje “mniej niebezpieczne” dla komunistycznej ideologii historyczne okresy, to tym bardziej nalezy zaciemnic okres wojny domowej. Jest to wprost “dziejowa koniecznosc” ( identycznie “robili w historii” polscy “intelektualisci”) gdyz wtedy mozna ukryc wlasne zbrodnie – co tez Tunon de Lara uczynil. Tak powstala “cenna” ksiazka “o historii”: nie Hiszpanii ale o historii rozwoju “sil postepu” i ich walce przeciw faszystowskiej “kontrze”. “ Historia Hiszpanii” bedzie niewatpliwie szeroko czytana wsrod przyszlych iberystow , ktorzy z czasem moga ja nawet “ulepszyc”.
Autor o sobie: |
Właśnie takiej wiedzy jest młodym Polakom potrzeba jak najwięcej
Właśnie takiej wiedzy jest młodym Polakom potrzeba jak najwięcej w Polsce.
Trzeba sobie zdać wreszcie sprawę z tego, że ani Stronnictwo Narodowe w przedwojennej Polsce nie było wcale tak radykalne jak go przedstawiają liberalno-socjalistyczno-trockistowskie media w dzisiejszej Polsce ani zwolennicy generała Franco w Hiszpanii to zwykła lewacka propaganda, która rozrosła się w świadomości Polaków jak złośliwy rak w organizmie człowieka. Najgorsze jest to, że ludzie którzy odwołują się do przedwojennego Ruchu Narodowego tak się zhańbili kolaborując w polskimi komunistami po wojnie. Tego nie potrafię zrozumieć, nigdy tego nie pojmę moje pojmowanie spraw honoru, sposobu na życie jest zupełnie inne od tego, który np na tym portalu reprezentują ludzie związani z LPR i Konserwatystami czy tzw Monarchistami. (Monarchiści, którzy oddają cześć Jaruzelskiemu to przecież jakiś kompletny absurd)
A hasło z cyklu "Oddać Żydom ich majątki", albo sprywatyzować polskie huty i kopalnie (zapominając, w ogóle o Polakach byłych właścicielach, jest wielką niesprawiedliwością) wypowiedziane przez pana Janusza Korwina-Mikke, uważam za prowokację i wielką hańbę dla UPR-u.
Zwykli ludzie do których m. in. ja się zaliczam, nie wiedzą komu mają zaufać, komu mają powierzyć swój głos podczas głosowania do parlamentów, krajowego i europejskiego w dzisiejszej sytuacji politycznej, którą mamy w Polsce. Dlaczego w takim razie panowie z LPR, UPR, Konserwatystów, Monarchistów rozbijają polską prawicę (to samo dotyczy pana Marka-Jurka i jego "Prawica Rzeczpospolitej" , jak również partii Naprzód Polsko Janusza Dobrosza), nie uzyskawszy w Polsce ani żadnego poparcia w społeczeństwie polskim, ani nie znacząc w niej żadnej znaczącej siły politycznej. Jak ja mam to rozumieć, proszę mi to wyjaśnić. Co ci Panowie i Panie chcą tym osiągnąć?!
Przecież zbierając wszystkie głosy z tych kilku Partii Politycznych można by było zacząć zmieniać Polskę. Co mnie w takim razie pozostaje, oddać swój głos na PiS, będę do tego zmuszony, mam oddać głos na partię, która nie przekroczy progu, mam oddać głos na SLD, albo na inne klony komunistyczne, albo na masońską PO, a może na skomunizowaną partie chłopską PSL(największy szkodnik na scenie politycznej w Polsce!!!) ?!
Dopóki w Polsce, nie powstaną zdrowe podstawy do wyboru naszych przedstawicieli do Sejmu RP i do Europarlamentu (JOW) będę głosował na mniejsze zło, które mimo swoich różnych niedoskonałości , najlepiej będzie mnie reprezentowało w Polsce i poza granicami naszej Ojczyzny. (Moim zdaniem)
Zrobię tak ponieważ nie mam po prostu innego wyjścia.
Paweł z Warszawy.
Bojkotuję każdego, kto używa pojęć
„lewicowo-liberalne” albo „liberalno-socjalistyczno-trockistowskie”. One mają tyle sensu co „prawicowo-nazistowskie” i „faszystowsko-konserwatywne”.
Socjalizm jest przeciwieństwem liberalizmu. „Liberalno-socjalistyczny” to oksymoron.
Personalizm = socjalizm
Bojkot?
No to nic nie pisz Qrczaku!
A najlepeij wogóle nie wchodź na tę stronę...
Lewicowo-liberalne...
...poglądy są możliwe. Nawet jest dużo osób, których można określić tym mianem. Natomiast rzeczywiście pojęcia konserwatyzm, liberalizm i socjalizm nie mogą być łączone w różne kaszaloty. Szczególnie z trockizmem.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
Proszę Pana w Polsce jest wszystko możliwe!
...
Pojecia takie sa calkiem uzyteczne
Pojecia takie sa calkiem uzasadnione i uzyteczne. Np. Wielka Brytania jest lewacko-liberalna. Francja jest mniej liberalna i rowniez ciut mniej lewacka niz Wielka Brytania. Oczywiscie liberalizm dotyczy sfery ekonomicznej a lewackosc dotyczy sfery kultury. Hiszpania za Franko byla mniej liberalna ekonomicznie niz obecnie. I oczywiscie nie byla lewacka. Mozna by powiedziec, ze Hiszpania byla konserwatywna w obu sferach. Zato obecny Taiwan jest raczej konserwatywno-liberalny a Szwecja jest raczej lewacko-konserwatywna.
Liberalizm ekonomiczny a szczegolnie jego neo-liberalna wersja idzie reka w reke z lewactwem. Tradycyjne chrzescijanstwo kosciola katolickiego i ortodoksyjnego nie jest kompatybilne z neoliberalizmen ekonomicznym. Konfucjanizm zato moze byc. I dlatego wartosci konserwatywne moze moga uchowac sie na Tajwanie ale nie w Europie. Zreszta w Europie juz ich prawie nie ma. Protestantyzm tradycyjny juz nie istnieje jak sila. Sa zato sekty charyzmatyczne, ktore sa ostanim krzykiem rozpaczy w obronie przed lewactwem (i w miejszym stopniu przed neoliberlizmem). Brak ideologicznej spojnosci u sekt charyzmatycznych i nacisk na indywidualizm stawia je w spoleczenstwie tylko jako jedna z wielu opcji istniejacych w szerokim spektrum jaki zarowno neoliberalizm i lewactwo toleruja. A tolerowane jest to co systemowi nie zagraza. Te sekty sa skazane na polityczna i kulturowa marginalizacje tak jak klub obroncow zwierzat, czy kluby AA... Wszystkie takie grupy sa rowne w tym, ze sa bez znaczenia. Ostatnim stadium upadku kosciola katolickiego bedzie przyjecie metod z protestantyzmow charyzmatycznych.
= = = =
"Better is the enemy of good"
W którym miejscu
chrześcijaństwo jest niekompatybilne z liberalizmem ekonomicznym? Nie wierzę, że chrześcijaństwo mogłoby się tak mylić.
Personalizm = socjalizm
.
Ponownie ks. Lubelski:
Społeczne niedomagania dzisiejszych czasów mają swe główne źródło w liberalizmie ekonomicznym, zwanym także indywidualizmem gospodarczym, kapitalizmem albo fizjokratyzmem.
Liberalizm ekonomiczny głosi zupełną wolność w dziedzinie gospodarczej, nie uznaje w niej żadnej kontroli ze strony państwa i społeczeństwa i żadnych praw etycznych. Celem jego jest bogacenie się jednostek bez względu na dobro ogółu. Zastosowany w praktyce doprowadził on kapitał przez monopole, trusty i koncerny cennikowe do niesłychanej potęgi (plutokracja) w życiu nowoczesnym, a szerokie masy ludności do nędzy, podzielił ludzkość na dwa sobie wrogie obozy, kapitalistów i proletariuszy i stworzył podłoże do wywrotowej akcji socjalistyczno-komunistycznej. Liberalizm ekonomiczny musi być ze stanowiska etyki katolickiej stanowczo potępiony. Zasady jego bowiem głoszące: wyzysk sił robotniczych i słabszych ekonomicznie jednostek, bezwzględność w konkurencji i bogacenie się, jako główny cel życia, – są sprzeczne z zasadami moralności chrześcijańskiej.
Dobra opowiedz dla p. Qrczaka
Dobra opowiedz dla p. Qrczaka. Koniec dyskusji.
= = = =
"Better is the enemy of good"
Już polemizowałem z tym marksistowskim fragmentem
ale do Pana to nie dociera — jak grochem o ścianę. Liberalizm dopuszcza kontrolę ze strony państwa, czy umowy są dotrzymywane i czy cudza własność jest szanowana, co zapobiega krzywdzeniu jednych przez innych.
Niestety choroba lewactwa nie oszczędza nawet księży. Ale od czasu, kiedy ks. Lubelski to pisał, ludzkość przekonała się, czym jest komunizm obiecujący walkę z wyzyskiem mas pracujących przez kapitalistów. Teraz ludzie powinni być mądrzejsi o doświadczenie życiowe poprzednich pokoleń. Powinni, a nie są — porażająca naiwność…
Personalizm = socjalizm
.
To pan teraz pisze, że liberalizm dopuszcza kontrolę państwa. Ale liberalizm działa inaczej. Natura postaw liberalnych jest taka, że nie dopuszcza żadnej kontroli nad liberalizmem. To jest totalne "róbta co chceta" w gospodarce. To jest takie kombinowanie, żeby tylko prawa nie przekroczyć, a prawo ustalają silni, czyli w tym przypadku liberałowie. Ks. Lubelski miał rację. I dlatego JPII powiedział
Proszę nie mylić anarchii z liberalizmem
Brak kontroli to anarchia, a nie liberalizm.
Personalizm = socjalizm
Przesadził pan trochę
Panu Krzysztofowi liberalizm kojarzy się z leseferyzmem, który jest tylko jednym z nurtów liberalizmu.
Pytanie, o jakiej kontroli mówimy
Kontrola, czy własność jest szanowana; czy sprzedający towar rzeczywiście sprzedaje to, co mówi, że sprzedaje; czy umówiona pensja jest wypłacana; czy informacje, które miały być jawne, rzeczywiście są dostępne; czy ubezpieczyciel wypłaca ubezpieczenie, kiedy zaszły warunki przewidziane w ubezpieczeniu — taka kontrola jest słuszna.
Kontrola, czy cena nie jest nieprzyzwoicie wysoka, czy płaca nie jest nieprzyzwoicie niska, czy potencjalny pracodawca właściwie uzasadnia nieprzyjęcie do pracy, czy prywatny właściciel wybiera kontrahentów w sposób bezstronny — taka kontrola jest szkodliwa.
Personalizm = socjalizm
Wszelkie restrykcje wywołują
Wszelkie restrykcje wywołują odruch obronny u kontrolowanego. Z drugiej zaś strony w okresach poluźnienia kontroli na rynku pracy daje się zauważyć wśród pracodawców zjawisko pokusy kierowania życiem prywatnym, wolnym czasem i światopoglądem pracownika. Np. nawet w kontrakcie może występować zakaz wygłaszania w mediach prywatnych poglądów politycznych, które nie są zgodne z interesem firmy. Zdarzają się przypadki, kiedy przedsiębiorstwo otwarcie określa, do jakich partii lub organizacji społecznych pracownicy mogą należeć, a do jakich nie. Czasem prestiż firmy wymaga, by pracownicy nie zajmowali się określonymi dziedzinami sportu i nie należeli do pewnych klubów. O klauzuli zobowiązania do niepodejmowania pracy w tej samej branży przez rok, dwa, a nawet trzy lata po zwolnieniu, lepiej nie wspominać, to to temat na dłuższą debatę.
.
Właśnie podpisał się pan pod słowami ks. Lubelskiego. Dziękuję.
Myli się pan i to bardzo
Pod tekstem ks. Lubelskiego nie potrafiłbym się podpisać. Bowiem jest on jawnym przejaskrawieniem.
@ samograf Chcącemu krzywda się nie dzieje!
Stara rzymska zasada wszystko reguluje. Jesli pracobiorcy nie odpowiada postępowanie pracodawcy - rozwiązuje stosunek pracy. Koniec kropka. Niepotrzebne są żadne kluzik - Ostrowskie czy Pitery (za przeproszeniem) do kontrolowania. Tylko skończony ciurmok szuka rozwiazania swoich problemów we władzy państwowej.
Na ten slogan...
...pracownicy przestali się łapać już w 2 połowie XIX wieku.Takie rzeczy jak ośmiogodzinny dzień pracy, płatne urlopy i w ogóle ustawodawstwo pracy wprowadziła właśnie władza państwowa, gdy pracownicy zaczęli się organizować.
.
Pańskie poglądy oraz poglądy
wyżej wpisanego p. Indrisa mogą być niechętne starej rzymskiej zasadzie. Niemniej proszę wziąć pod uwagę , że jej kwestionowanie jest źródłem wielu idiotyzmów z których "obrona miejsc pracy" jest doskonałym przykładem zidiocenia nawet prezydentów. Także prezydentów III RP. Gdyby ta myśl była słuszną - w miejscu na którym istnieją resztki Stoczni im. Lenina stały by warsztaty produkujące dłubanki dla rybactwa przybrzeżnego a na miejscu w którym funkcjonuje lotnisko imienia donosiciela na własnych kolegów robotników - siedzieli by tkacze sieci rybackich. Jedyna pociecha z tej prezydenckiej obrony miejsc pracy jest taka - że wynikający z tej "obrony" prymitywizm społeczeństwa i jego nędza doprowadziła by do upadku władzy państwowej i zapanowała by wolność. Robotnik wbrew obu panom nie jest na tyle ciemnym by nie wiedział czy mu się opłaca podjąć pracę na określonych warunkach. Jeśli zaś jest rzeczywiście ciemniakiem i kuma z opóźnieniem - może ją w każdej chwili przerwać. Inną zaś sprawą jest chęć robola chcącego się podzielić cudzą własnością!!
.
Dlaczego pan podaje bajki jako prawdę? Nikt niczego nie chciał bronić. Nikt nie chciał bronić jakich tam miejsc pracy. Ci, którzy te bajki opowiadali dobrze wiedzieli, że Polakom wystarczy świecidełkiem pomachać przed oczami, a już padają na kolana. Bierze pan deklaracje za intencje?
Przecież to nie moje bajki!
Nie dalej jak dwa tygodnie temu, zobaczyłem powolniejszego z bratków jak wymamlał przy okazji Stoczni im. Lenina, że miejsc pracy trzeba bronić! Myśli pan, że to oszust? Bo ja myślę, że on takie rzeczy gada z dobrego serca i pewnego zboczenia umysłowego.
Frajer
No to niech mu pan wierzy.
Na tym właśnie polega nowoczesny management
1. Najpierw wmawiamy, komu trzeba, że on pragnie właśnie tego, czego my chcemy, aby pragnął.
2. Potem, komu trzeba, wmawiamy, że nikomu nie stała się krzywda.
Z pańskiego postu wynika, że hołduje pan hasłu "Śmierć frajerom", ale największy nawet cwaniak może się kiedyś sfrajerować.
Typowe dla pana mącenie tematu.
Nie rozumie pan rzeczy prostych? Niech pan więc nie szuka rozwiązania w ich gmatwaniu. Każdy człowiek ma swój rozum. Jeden większy drugi mniejszy i nikt nie narzeka na jego brak. Ale i ten mniejszy rozumek wystarcza, żeby właściciel nie próbował zostać profesorem, gdy umu jedynie na łopatę wystarcza. Wystarcza go więc na ocenę, czy robota przy łopacie jest adekwatna dla proponowanej zapłaty. Możliwa jest ponadto korekta decyzji. Pan uważa ludzi za głupszych od siebie sądząc, że potrafi pan komuś wmówić "że on pragnie właśnie tego, czego my chcemy, aby pragnął".
To jest właśnie objaw cwaniactwa. Sfrajerowanie jest panu pisane.
.
Kontrola czy szkodliwy hamburger jest zdrowy. :-) Miłego bujania w obłokach. A zdrowia już życzyłem.
@ Krzysztof M.. Księdzu Lubelskiemu dać włapę obrzyna
i posłać go na tereny opustoszałe po towarzyszu Che. Nie ma Janosika który by za sobą jakichś durniów nie pociągnął.
.
A B16 ma podawać amunicję?
Zostaw człowieku porządnych ludzi
w spokoju.
.
Jeżeli ksiądz na ganiać po polu z fuzją, to może B16 podawać amunicję.
Pan ma mocno pokręconą fantazję
ale mimo wszystko zostaw pan w spokoju osobę u której być kapciowym to zbytni dla pana zaszczyt
.
Jeśli wy zostawicie w spokoju księdza Lubelskiego.
To po cholerę pan splesniałe głupoty tego dziadka
Che Guevary wywleka na forum?
Dyskusja panow Qrczaka, Samografa, Antaresa, Indrisa...
Dyskusja (powyzej) panow Qrczaka, Samografa, Antaresa, Indrisa... potrzebowalaby pewnych definicji. Ona zaczela sie od kwestii pojecia kapializmu liberalnego i jego kompatybilnosci z naukami KK (nie z chrzescijastwem jak p. Qrczak napisal bo zawze mozna sobie znalezc jakas sekte chrzescijanska, ktora jest kompatybilna z czymkolwiek np. z niebem dla psow i kotow). Kazdy z panow powinien napisac maly felietonik jak on rozumie ten liberalizm ekonomiczny, co w nim wolno a czego nie. Jaka w nim widzi role panstwa, sadow i policji, itp. itd. Czy sa w nim dobra wspolne czyli panstwowe... Czy jest on za kapitalizmem z czasow Hiszpani Franco, czy Wloch Musoliniego, czy jest za kapitalizmem Anglii Dickensa, czy za kapitalizmem dunskim czy norweskim, czy za kapitalizme obecnego USA, czy jest za opcja libetarianska... Jest to bardzo szerokie spektrum.
= = = =
"Better is the enemy of good"
A dajże mnie pan spokój
ja tylko wtrącam prymitywizmy o obrzynie, kapciach i ciemniakach o czułych sercach. Pan i pozostali wymienieni przez pana to elita o tak poplątanych poglądach, że i Gomułka z Gierkiem przy panach to prawicowi socjaliści.
Centesimus annus
Współczesna ekonomia przedsiębiorstwa zawiera aspekty pozytywne, których korzeniem jest wolność osoby, wyrażająca się w wielu dziedzinach, między innymi w dziedzinie gospodarczej. Ekonomia bowiem jest jedną z dziedzin wielorakiej ludzkiej działalności i podobnie jak w każdej z nich obowiązuje w niej prawo do wolności oraz obowiązek odpowiedzialnego z niej korzystania.
(...)
Jeszcze niedawno głoszono tezę, że kraje uboższe, aby się rozwijać, muszą się odizolować od rynków światowych i zaufać jedynie własnym siłom. Doświadczenia ostatnich lat wykazały, że kraje, które wybrały izolację, zatrzymały się lub cofnęły w rozwoju, natomiast posunęły się naprzód te, które umiały się włączyć w ogólny system wzajemnych powiązań gospodarczych na poziomie międzynarodowym. Wydaje się zatem, że największym problemem jest uzyskanie równoprawnego dostępu do rynku międzynarodowego, opartego nie na jednostronnej zasadzie eksploatacji zasobów naturalnych, ale na lepszym wykorzystaniu potencjału ludzkiego.
(...)
Wydaje się, że zarówno wewnątrz poszczególnych narodów, jak i w relacjach międzynarodowych wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystania zasobów i zaspokajania potrzeb.
(...)
Kościół uznaje pozytywną rolę zysku jako wskaźnika dobrego funkcjonowania przedsiębiorstwa: gdy przedsiębiorstwo wytwarza zysk, oznacza to, że czynniki produkcyjne zostały właściwie zastosowane a odpowiadające im potrzeby ludzkie — zaspokojone.
(...)
Wróćmy teraz do początkowego pytania: czy można powiedzieć, że klęska komunizmu oznacza zwycięstwo kapitalizmu jako systemu społecznego i że ku niemu winny zmierzać kraje, które podejmują dzieło przebudowy gospodarczej i społecznej? Czy to jest model, który należy proponować krajom Trzeciego Świata, szukającym właściwej drogi rozwoju gospodarczego i politycznego? Odpowiedź jest oczywiście złożona. Jeśli mianem „kapitalizmu” określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wyżej pytanie należy z pewnością odpowiedzieć twierdząco, choć może trafniejsze byłoby tu wyrażenie „ekonomia przedsiębiorczości”, „ekonomia rynku” czy po prostu „wolna ekonomia”.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
.
No proszę. A wyjątek o trzeciej drodze pan opuścił. Dlaczego? Nie jest pan zainteresowany? A może to sprawa błaha? Bo moim zdaniem to sprawa fundamentalna.
Nie zamieszczając całego tekstu musiałem...
...część opuścić. Jednak to, co zostałem mówi samo za siebie.
Natomiast krytyka konsumpcjonizmu, niszczenia środowiska naturalnego i gest poparcia wobec samorządu zawodowego trudno nazwać Trzecią Drogą. Co powiedział sam papież:
W tym sensie słusznie można mówić o walce z ustrojem gospodarczym rozumianym jako system zabezpieczający absolutną dominację kapitału oraz własności narzędzi produkcji i ziemi nad podmiotowością i wolnością pracy człowieka. W walce z tym systemem, modelem alternatywnym nie jest system socjalistyczny, który w rzeczywistości okazuje się kapitalizmem państwowym, lecz społeczeństwo, w którym istnieją: wolność pracy, przedsiębiorczość i uczestnictwo. Tego rodzaju społeczeństwo nie przeciwstawia się wolnemu rynkowi, ale domaga się, by poprzez odpowiednią kontrolę ze strony sił społecznych i państwa było zagwarantowane zaspokojenie podstawowych potrzeb całego społeczeństwa.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
.
Widzę, że pan woli nagłaśniać wszystko ze słów JPII, wszystko poza jednym: że zachęcał on do szukania trzeciej drogi.
???
Pan chyba nie wie, na czym polega społeczna nauka Kościoła.
Sollicitudo rei socialis
41. Kościół nie może zaofiarować technicznych rozwiązań problemu niedorozwoju jako takiego, co stwierdził już w swej Encyklice Papież Paweł VI. Nie proponuje bowiem systemów czy programów gospodarczych i politycznych ani też nie stawia jednych ponad innymi, byleby godność człowieka była należycie uszanowana i umacniana, a Kościołowi była pozostawiona konieczna przestrzeń do wypełnienia własnego posłannictwa w świecie. Kościół ma jednak „ogromne doświadczenie w sprawach ludzkich”, i to siłą rzeczy pobudza go do rozciągania swego religijnego posłannictwa na różne dziedziny, w których ludzie rozwijają swoją działalność, szukając szczęścia — choć jest ono zawsze względne — szczęścia możliwego na tym świecie, odpowiadającego ich osobowej godności. Za przykładem moich Poprzedników muszę powtórzyć, że nie można ograniczać tylko do problemu „technicznego” tego, co jako prawdziwy rozwój, odnosi się do godności człowieka i ludów. Zredukowany w ten sposób rozwój zostałby pozbawiony swej prawdziwej treści i stałby się aktem zdrady człowieka i ludów, którym powinien służyć. Oto dlaczego Kościół wypowiada się dzisiaj, podobnie jak przed dwudziestoma laty, i tak jak to będzie czynił w przyszłości, na temat natury, warunków, wymogów i celów autentycznego rozwoju, a także na temat trudności, które mu się przeciwstawiają. W ten sposób Kościół wypełnia posłannictwo ewangelizacji, gdyż daje swój pierwszy wkład w rozwiązanie pilnego problemu rozwoju, głosząc prawdę o Chrystusie, o sobie samym, o człowieku i stosując ją do konkretnej sytuacji. Narzędziem, jakim Kościół posługuje się do osiągnięcia tego celu, jest jego nauka społeczna. W obecnej trudnej sytuacji wielką pomocą we właściwym podstawieniu problemów i ich możliwie najlepszym rozwiązaniu może być dokładniejsza znajomość i szersze upowszechnienie „całokształtu zasad refleksji, kryteriów ocen i wytycznych działania” podanych w jego nauczaniu. W ten sposób natychmiast można zauważyć, że stojące przed nami zagadnienia są przede wszystkim zagadnieniami natury moralnej, i że ani analiza problemu rozwoju jako takiego, ani środki służące do przezwyciężenia obecnych trudności, nie mogą pomijać tego istotnego wymiaru. Nauka społeczna Kościoła nie jest jakąś „trzecią drogą” między liberalnym kapitalizmem i marksistowskim kolektywizmem ani jakąś możliwą alternatywą innych, nie tak radykalnie przeciwstawnych wobec siebie rozwiązań: stanowi ona kategorii niezależną. Nie jest także ideologią, lecz dokładnym sformułowaniem wyników pogłębionej refleksji nad złożoną rzeczywistością ludzkiej egzystencji w społeczeństwie i w kontekście międzynarodowym, przeprowadzonej w świetle wiary i tradycji kościelnej. Jej podstawowym celem jest wyjaśnianie tej rzeczywistości poprzez badanie jej zgodności czy niezgodności z nauką Ewangelii o człowieku i jego powołaniu doczesnym, a zarazem transcendentnym; zmierza zatem do ukierunkowania chrześcijańskiego postępowania. Nauka ta należy przeto nie do dziedziny ideologii, lecz teologii, zwłaszcza teologii moralnej. Nauczanie i upowszechnianie nauki społecznej wchodzą w zakres ewangelizacyjnej misji Kościoła. A ponieważ chodzi o naukę zmierzającą do kierowania postępowaniem człowieka, wynika z niej jako konsekwencja „zaangażowanie dla sprawiedliwości” według roli, powołania i warunków każdego.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
.
JPII: "Nie do przyjęcia jest twierdzenie, że po upadku komunizmu jedyną alternatywą jest kapitalizm". I co to jest? Wypadek przy pracy? A to:
Papież jest nieomylnym jedynie
w sprawach wiary. W innych jest równie niedoskonały jak każdy z nas. Z Kubicą z pewnością nie wygrał by ani jednego okrążenia. Skąd pańska pewność, że jest w sprawach finansowych bystrzejszy nawet nie od Misesa ale choćby od skutecznie szukającego trzeciej drogi senatora Stokłosy? Swoją drogą Stokłosa z pewnością nie uważa bezinteresownych zasiłków i zapomóg za element trzeciej drogi.
.
Pewności nie ma. Ja opowiadam się za tym na co wskazywał JPII. Wskazywał logicznie. Mises to liberał? Zdaje się, że tak. Więc to zły kierunek.
No dobra a jaki kierunek jest
sluszny?
.
Pan sobie wybierze co innego niż ja. To pewne.
No ale ja pytam Pana.
Bo Pan jest pierwszy krytykowac wiec moze pan zna jakies rozwiazania
.
Znam. Ale pan zna inne.
No to niech pan powie.
.
@ Krzysztof M. A jaką to drogę wskazywał?
Albo dokładniej - jak pojął pan te wskazania? Czy mówił iż każdemu leniowi (fizycznemu i umysłowemu) należy dokładać żeby miał tyle samo co pracowity? Swoją drogą od ludzi wysoko postawionych powinniśmy oczekiwać by wyrażali się jasno i nie ogłupiali ogólnikami i tak licznych głuptasów. Pozwolę sobie zacytować poetycki fragmencik typu "na dwoje babka wróżyła" z Przygód koziołka Matołka: "jak nie umrze, to żyć będzie! Tak doktorzy powiedzieli". Taka to medycyna.
Problem z panem jest złożony...
...po pierwsze twierdzenie, że istnieją tylko dwa możliwe systemy ekonomiczne jest błędne. Zdanie papieża jest, więc całkowicie zgodne z prawdą. Kapitalizm czy liberalizm zostaje wybrany nie ze względu na zniknięcie alternatywy w postaci komunizmu. Nie pojawił się jeden jedyny system. I rzeczywiście różne kraje mają bardzo różne systemy gospodarcze i mogłyby mieć jeszcze odmienne. Istnieją alternatywy jak dystrybutyzm, korporacjonizm, stan anarchii. Nie jest tak, że system nie może podlegać jakimś modyfikacją i właśnie o tym pisze papież.
Natomiast ocena kapitalizmu/liberalizmu jest pozytywna:
"Jeśli mianem „kapitalizmu” określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wyżej pytanie należy z pewnością odpowiedzieć twierdząco,"
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
.
Sęk tym, że to spojrzenie
Dziwne stwierdzenia.
Hiszpania najbardziej leseferystyczna była w czasie władzy Opus Dei pod koniec dyktatury Franko. Od tego czasu zadłużenie Hiszpanii z prawie "zera" zbliża się wielkimi krokami do wielkości całego rocznego PKB.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
Należy Żydom oddać ich majtki...
...przynajmniej ze względu na ład. "Ich" nie może nie być "ich".
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
Dlaczego w takim razie pan Korwin
z taką samą werwą nie krzyknął jak w przypadku byłych obywateli Polski pochodzenia żydowskiego ODDAĆ MAJĄTKI POLAKOM ich prawowitym WŁAŚCICIELOM?! Czy aby z tego powodu, że od nich nie mógłby liczyć na finansowanie swojej partii?!
Zapomniał o swoich wyborcach, z jakiego to powodu pan Korwin tak nie powiedział?!
Majtki Żydów należą do Polaków?
Dobrze, że Chińczycy robią tego towaru, że na dwa narody starczy.
PS: Oddanie majątku prawowitym właścicielom z jednego narodu nie wyklucza oddania majątku prawowitym właścicielom z drugiego narodu.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
Doprawdy?!
Jakoś nigdy nie słyszałem w ustach pana Korwina takich słów.
Nie trzeba słyszeć...
...to jest logiczne.
Zwrot majątków właścicielom płci pięknej nie powoduje, że właściciele mężczyźni nic nie otrzymają.
Analogie można robić na różnych wyznaniach, różnym ukierunkowaniu popędu seksualnego itd.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
...
Jakoś nigdy nie słyszałem w ustach pana Korwina takich słów.
Albo pan udaje albo z pełną świadomością chce pan wprowadzić czytelników tego portalu w błąd.
Zawiadamiam pana w takim razie: obywateli Polski-Polaków , nadal obowiązują dekrety stalinowskie, natomiast byłych obywateli Polski np polskich Żydów już te dekrety nie obowiązują ponieważ już nie są obywatelami Polski. Dlatego zwraca się im ich majątki nieruchomości, natomiast Polakom nie!
Czy uważa pan, że to jest sprawiedliwe, i że tak powinna wyglądać sytuacja w suwerennej i wolnej Polsce?!
Eeee bez przesady p Pawle:-)
Z dekretow stalina wylaczono dwie firmy:-)
Pozornie sklocone:-)) Jakim cudem to mozliwe?
Panie Dante umie pan liczyć do dwóch?!
Zaskoczył mnie pan.
A w przypadku podanych wyżej liczb miał pan wątpliwości.
W przypadku ktorych liczb mialem watpliwosc?
Nie przypominam sobie?
Problem w tym ze ilekroc podaje jakies dane nie pasujace do Pana wizji Pan sie zapienia zamiast jakos to skontrowac. Jesli ma pan kontrargumenty to slucham. Dwiema firmami ( w zasadzie moj blad bo jako jedna firme potraktowalem wszystkie "zwiazki wyznaniowe".) Byli wlasnie Zydzi i "Zwiazki wyznaniowe". TAk to jakos dziwnie w tej III RP wyszlo. Inni maja czekac.
Mają czekac, ano mają.
A dlaczego mieli czekać ponieważ miało być zasiedzenie, ale na szczęście w Warszawie ten przepis zawetował ówczesny prezydent Warszawy Kaczyński...A to, że oddali Kościołowi Katolickiemu ich prawowite ziemie to chyba dobrze, ale skąd się nabrało tylu spadkobierców po byłych obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego w różnych Krajach świata, jeżeli oficjalne źródła podają, że 98% polskich Żydów zostało wymordowanych przez Nazistów?! Tego nie mogę zrozumieć?!
Po 50 latach człowiek który mieszkał w jakim lokalu stawał sie automatycznie jego właścicielem, i właśnie to zawetował pan Kaczyński...żeby nie robić w tym przypadku jeszcze większego bałaganu w przyszłości, gdy zostaną wreszcie zniesione dekrety stalinowskie, które nadal obowiązują byłych właścicieli warszawiaków - Polaków.
Pan panie Dante jako rodowity warszawiak powinien to wiedzieć, dlatego dziwię się, że pan i teraz udaje Greka...
To swietnie ze oddali
( prostestantom i prawoslawnym tez ) w rzeczy samej. Tylko ze ja nie o Warszawie tu mowie o tak ogolnie o zasadzie. W przypadku Kosciola jak widac zasiedzenia nie bylo? Czy moze byl deal za poblogoslawienie okraglego stolu? To marchewka, kijaszek byl pod stolem ( teczuszki na tego i owego).Skad sie nabralo tylko spadkobiercow? Ano dziwna sprawa bo jakby niektorych posluchac to sie okazuje ze Zydzi sa "wszedzie" wiec chyba wiecej niz 2% przezylo. Faktycznie przezylo chyba jednak wiecej niz 2% co potem mozemy mnozyc w miare uplywu czasu ( spadkobiercami sa tez kolejni w linii krewni). I tu widac co komu na watrobie. MNie nie przeszkadza ze Panstwo oddaje to co ukradziono obywatelom Polskim ( w tym Zydom). Mnie przeszkadza swietoszkowatosc i maskowanie hurrapatriotyzmem zwyklych interesikow ubijanych pod stolem. Panu zas najbardziej chyba to ze ktos cos oddal Zydom.
Nie sprowadzajmy kwestii reprywatyzacji do Warszawy. Te blokowalo dlugie lata rzadzace SLD z Janem Wieteska jako burmistrzem d gminy Centrum.
Zgodnie z Prawem w "wolej" Polsce!
Zgodnie z art. 9§3 dekretu przestępcy, mordercy Polaków rosyjskiego agenta Bieruta:
"Minister Odbudowy w porozumieniu z Ministrami Administracji Publicznej i Skarbu określi w rozporządzeniu skład i tryb postępowania miejskiej komisji szacunkowej, zasady i sposób ustalania odszkodowania oraz przepisy o emisji papierów wartościowych, przeznaczonych na ten cel."
Do dnia dzisiejszego właściwe dzisiaj Ministerstwo Infrastruktury nie wydało niniejszego rozporządzenia o odszkodowaniach. Regulującego skład i tryb postępowania miejskiej komisji szacunkowej, zasady i sposób ustalania odszkodowania oraz przepisy o emisji papierów wartościowych, przeznaczonych na ten cel.
Minister Odbudowy działał na mocy dekretu z dnia 24 maja 1945r. o utworzeniu Ministerstwa Odbudowy (Dz. U. Nr 21, poz. 123). W świetle postanowień art. 2 tego dekretu w gestii Ministra Odbudowy pozostawały sprawy „odbudowy, rozbudowy i budowy osiedli miejskich i wiejskich” i polityki terenowej osiedleńczej i mieszkaniowej. Urząd Ministra Odbudowy uległ jednakże likwidacji 13 maja 1949r. z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 27 kwietnia 1949r. o utworzeniu urzędu Ministra Budownictwa. Zgodnie z brzmieniem art. 2 tej ustawy do zakresu działania Ministra Budownictwa należał m.in. „całokształt spraw budownictwa z wyłączeniem budownictwa specjalnego, przekazanego właściwości innych ministrów” i „sprawy planowania i wykonania zabudowy miast i osiedli oraz nadzór budowlany i architektoniczny”. Należy jednak zauważyć, iż w obecnie obowiązującym stanie prawnym nie istnieje już urząd Ministra Budownictwa. Zasadnym wydaje się, więc w takiej sytuacji wskazanie podmiotu funkcjonującego w ramach administracji rządowej, który obecnie jest właściwy w sprawach szeroko rozumianego budownictwa.
W aktualnym obowiązującym systemie prawa (02.2005 -przypis), działem administracji rządowej –„budownictwo, gospodarka przestrzenna i mieszkaniowa” kieruje na mocy rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 29 marca 2002r. w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Infrastruktury (Dz. U. Nr. 32, poz. 302 ze zm.) Minister Infrastruktury.
W myśl postanowień art. 9a ust. 1 ustawy z dnia 4 września 1997r. o działach administracji rządowej (Dz. U. Z 2003r. Nr 159 poz. 1548, ze zm.) dział ten obejmuje m.in. sprawy budownictwa, zagospodarowania przestrzennego i gospodarki nieruchomościami, jeżeli odrębne ustawy nie stanowią inaczej. Zatem rozporządzenie, o którym mowa na wstępie, powinien wydać Minister
W tej sprawie złożyliśmy szereg pozwów do polskich sądów i międzynarodowego ETPC
Niestety uczeni w systemie komunistycznym zatruwającym umysły polscy sędziowie z rażącym pogwałceniem prawa odrzucają takie pozwy, powodując zasadność skarg złożonych do ETPC w Strasburgu.
Sąd administracyjny uznał się prawomocnie za niewłaściwy w tej sprawie. Zatem skarga winna być kierowana do sądu powszechnego.
Poniżej zamieszczam 3 postanowienie o odrzuceniu pozwu. Z czego ten pierwszy jest zasadny. Pozostałe dwa nie, są nawet wydane rażącym pogwałceniem prawa do sądu i zostały zaskarżone.
i dalej zainteresowanych odsyłam do strony: Zrzeszenie Osób Objętych Dekretem Warszawskim (inaczej Bierutowskim zwanym inaczej Stalinowskim)
http://www.dekretowiec.pl/
20 lat po odzyskaniu niepodległości w wolnej już Polsce nadal Polaków obowiązują "Stalinowskie Dekrety" czy to nie jest Hańba dla Polski?!
Alez oczywiscie ze jest.
Czy ktos tu sie z tym spiera???
@ TPaweł Zapewne Pan nie czytał i nie słuchał
tego co mówi i pisze JKM a słuchał pan tych którzy o JKM-ie piszą i mówią. Mówił i pisał o konieczności oddania zrabowanych majatków wszystkim byłym właścicielom. Także Żydom. Zwracał jednak uwagę na fakt iż oddawać należy tylko im lub ich żyjącym prawnym spadkobiercom. Żądania np. Kongresu Żydów Amerykańskich, czy jakichś organizujacych się Gmin, by oddać im kamienicę po Szlomie Rozentalu w Pińczowie - nazywał za profesorem Normanem Finkelsteinem autorem "Przedsiębiorstwa Holocaust" - ordynarną hucpą.
Czytałem w Najwyższym Czasie.
Artykuł zatytułowany:
Oddajcie majątki Żydom!
http://nczas.com/wazne/oddajcie-majatki-zydom/
Należy sie panu oczywiście pochwała za przeczytanie artykułu
I co z niego wynika?
Nic konkretnego!
Pan Janusz Korwin-Mikke pisze na temat "Kongresu Żydowskiego z USA" i zwracanemu mu przez Polskę po woli majątku ich byłym właścicielom. Pisze z obawą następnie, że spadkobiercy tego nigdy nie otrzymają ponieważ do tego czasu już umrą, w efekcie tego pieniądze za byłe własności zamiast trafić w ręce prawowitych właścicieli, a dokładnie ich spadkobierców (skąd się nabrało tylu spadkobierców?!) przejmie za nich ten KONGRES ŻYDOWSKI. O Polakach jest mało, jest krótka wzmianka, że trzeba wszystkim oddać, to fakt, ale jakoś tak się składa, że najbardziej widać właśnie ten tytuł. Przez pewien czas wchodziłem na blog pana Janusza i nigdy nie widziałem, jego specjalnego zainteresowania tą sprawą...
I na co mi tu przyszło!
Muszę bronić JKM. Też mi się zdarza coś przeczytać z jego blogów. Kilka razy zauważyłem, że tak poniekąd mimochodem i bez szczególnych emocji, tj. zupełnie bez michalkiewiczowej żółci, postulował indywidualny zwrot żydowskich majątków prawowitym właścicielom, i jednocześnie sprzeciwiał się ewentualnemu przejęciu tychże majątków przez organizacje. Czy poczułby się pan lepiej, gdyby przy okazji JKM rzucił parę patriotycznie górnolotnych sloganów?
Proszę zrozumieć moją irytację.
Dziwi się Pan mojej złości?!
Tak mnie by to zadowoliło, tym bardziej, że nadziei w takich ludziach jak ja i moja rodzina jest coraz mniej. My już nie liczymy na sprawiedliwość my liczymy już tylko na symbole i patriotyczne hasła. A co nam innego zostało?! Do kogo mamy się zwrócić?! Do pana Korwina przecież się zwracaliśmy i co i nic. Pana Korwina bardziej interesują wymierający spadkobiercy majątków z Ameryki żyjący już w dobrobycie i przepychu, niż żyjący w Polsce w biedzie Polacy, ale żeby było mało, taka sama sytuacja jest u Kombatantów drugiej wojny światowej Wojny Obronnej 1939 roku, czy już tak nielicznych żyjących Powstańców Warszawskich, zbierając te wszystkie głosy i zajmując się ich niedolą Pan Korwin za każdym razem byłby w Sejmie RP. Widocznie nie wziął takiej ewentualności pod rozwagę, albo jego strategia polityczna, którą powziął jest zgoła inna. A przecież pan Korwin jest związany z Warszawą zamieszkaniem i urodzeniem tym bardziej moim zdaniem powinien mu leżeć los warszawiaków na sercu.
p.s.:
Pan Korwin doskonale zdaje sobie sprawę z tego jakie prawo obowiązuje w Polsce i kogo, mówiąc: oddajcie mienie Żydom , a potem dodając, że również Polakom jest zwyczajnym hipokrytą, to nic innego jak: Żydom się należą bo przecież to są ich majątki, Polakom też się należą, ale nie dostaną bo w Polsce są takie przepisy...
Jak takie słowa traktować, jakbym nie bał się tego, że znowu mnie z tego portalu usuną, nazwałbym to po imieniu...Komu pan Korwin tak naprawdę się chciał przypodobać ?! Polakom?!
Wystarczy zacząć zwracać majątki prawowitym właścicielom
Wtedy cała problematyka żydowska względem kwestii zwrotu mienia wyparuje jak rosa w porannym słońcu. A tak musi ciężko tyrać jako temat zastępczy.
Jestem tego samego zdania.
Ale w takim razie dlaczego tego się nie robi?!
Polakom się wmawia, że Państwa Polskiego nie stać na wypłacanie odszkodowań Polakom, ale stać nasze państwo na oddawanie Polakom pochodzenia żydowskiego i to często z podejrzanym prawem do tych nieruchomości?!
Dlaczego Państwo Polskie prowadzi taką politykę od 20 lat?! Proszę mi to wyjaśnić, tak żebym to zrozumiał.
Od dwudziestu lat, nikt
Od dwudziestu lat, nikt niczego nie dostał nazad ( poza Kosciołem), chyba, że sobie to indywidualnie wyprocesował. Od dwudziestu lat jedynie sie mówi o odszkodowaniach dla Żydów...więc o jaką politykę niby probułgarską, prowadzoną od dwudziestu lat panu chodzi?
@TPaweł Zajadów pan dostanie
a wszystko z braku umiejętnosci czytania ze zrozumieniem. Zwracam i tu uwagę, że artykuł który przypisuje pan JKM-owi jest autorstwa Olgierda Domino. Nazwisko autora stoi "jak byk" u góry artykułu.
@ TPaweł!! Albo łże pan w zywe oczy
licząc,że trafił pan na niekumatych albo nie potrafi pan czytac ze zrozumieniem. Autorem wskazanego przez pana artykułu w N.Czasie jest Olgierd Domino. Ale także on nie nawołuje by oddawać majątek pozostały po wymordowanych przez Niemców Żydach - obywatelach II RP jakimkolwiek przypadkowym Żydom czy organizacjom żydowskim. Proszę przeczytać ze zrozumieniem.
...
Możliwe, że ma pan rację pisząc, że to nie napisał Korwin Mikke, tylko inny pan z UPR, co nie zmienia wymowy tego felietonu w Najwyższym Czasie, moim zdaniem tak to można właśnie interpretować.
Jeżeli jest pan tak blisko UPR, to może pan wie w takim razie kto finansuje tą dziwną i jakże kolorową partię polityczną, która tak długo istnieje na scenie politycznej w Polsce. Proszę mi wyjaśnić również, jak pan tłumaczy koalicję z LPR, która miała miejsce tak niedawno?!
Pan widać świeżo po edukacji przedszkolnej
dla niepełnosprawnych. Ale już działa pan jak radio Erewań. Nie "możliwe że mam rację" tylko mam rację. Proszę kliknąć w podany przez pana link i odczytać nazwisko autora, swoją drogą bardzo roztropnego tekstu, którego sensu nie zdołał pan pojąć. Na pańskie zapytania znajdzie pan odpowiedź nawet na Wikipedii. Obawiam, że że zrozumie pan podane zapisy podobnie jak wymowę felietonu który starał się pan przebrnąć w N. Czasie.
...
Nie odpowiedział mi pan na moje pytania i znowu pan tak jak kiedyś zaczyna mnie obrażać.
Kto finansuje Unię Polityki Realnej?
Jak miałem rozumieć koalicję UPR z LPR, przed ostatnimi wyborami do parlamentu RP?!
Po co ludzie, którzy chcą zmienić rzeczywistość polityczną w Polsce zakładają takie partie jak UPR. Pan pojedzie w Polskę i zapyta się jakiegoś chłopa w jakiejś małej wiosce, czy zna Korwina, albo co UPR chce zmienić w Polsce. Po co ludzie pokroju pana Korwina zakładają takie partie będąc w społeczeństwie, w ogóle nie znaną partią?! Na co liczą?!
Nawet ludzie w dużych miastach uważają UPR za grupę nieszkodliwych wariatów. Ale przyciągają do siebie ludzi inteligentnych i dobrze wykształconych, może właśnie o to chodzi...
W Polsce nadal obowiązują komunistyczne dekrety, Polska jest w zasadzie już sprzedana w obce ręce, a panowie w stylu Korwina( a pan Korwin nadal nawołuje do sprzedaży i prywatyzacji polskiego majątku narodowego), Giertycha i innych zakładają sobie partyjki. Pan Korwin do końca życia będzie pisał na swoim blogu i jego jedyną zasługą będzie: mącenie w umysłach młodych Polaków nic więcej.
Właśnie taka działalność jaką uprawia pan Korwin z jego UPR-em jest szkodzeniem w Polsce. Najpierw drogi antaresie trzeba w Polsce zmienić prawo, zmienić konstytucję, po prostu odzyskać Polskę dla Polaków. Odsunąć od władzy karierowiczów ludzi, dla których patriotyzm i poszanowanie Polski jest nic nie znaczącymi słowami. Ale żeby to zrobić jest potrzebne zjednoczenie wszystkich patriotycznych środowisk politycznych, potem gdy odzyskamy Polskę będziemy się dzielili na frakcje, grupy partyjki. Ale do tego potrzeba jest zmiana konstytucji i przejście na system Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Dlaczego pan Korwin nie optuje za tym, dlaczego nie chce aby w tym zakresie zmieniło się prawo?! Przecież kandydując z jakiegoś okręgu wyborczego przedstawiciele UPR mogliby się dostać do Sejmu RP?! Dlaczego tego nie robi?!
A Pan Korwin jak i ta jego cała UPR to nic innego jak partia, która miesza i rozbija polską prawicę.
Pan Korwin zamiast mieszać ludziom w głowach (zwłaszcza młodzieży), niech zacznie pomagać ludziom, którzy dla Polski poświęcili wszystko. Poświęcili swoje zdrowie rodziny i majątki.
Proszę sobie przypomnieć z kim sobie kiedyś pan Korwin robił zdjęcia przed wyborami parlamentarnymi. Tak z panem Wałęsą i należał do Solidarności. W 1990 założył tygodnik "Najwyższy Czas!", którego wydawcą był do października 2007 i w którym publikuje swoje felietony. Działał w Komitecie Obywatelskim przy Lechu Wałęsie. Jego przeszłość polityczna w PRL-u jest również niejasna, wyjeżdżał sobie jakby nigdy nic za komuny do Francji do Paryża należał do Partii politycznej (W latach 1962-1982 należał do Stronnictwa Demokratycznego, z którego wystąpił w okresie stanu wojennego)...Czy pan nie potrafi kojarzyć pewnych faktów?!
I te oskarżenia wobec wszystkich, które padają z ust pana Korwina, wszyscy dookoła są Masonami, tylko nie on. Jest pan pewien, ma pan na to jakieś dowody, że to właśnie pan Korwin nie jest Masonem?!
Ludzie z UPR znają doskonale prawo, które obowiązuje w Polsce.
Jeszcze raz powtarzam, nawoływanie do oddania mienia Żydom i Polakom jest zwykła kpiną i nabijaniem ludzi w butelkę. Przy prawie, które obowiązuje nadal w Polsce. Pan Korwin nie powinien nawoływać do oddawania, ale powinien nawoływać do zmiany prawa w Polsce, tym się powinien zając, powinien wysyłać swoich ludzi na rozprawy zwykłych ludzi do polskich sądów, w których Polacy walczą z komunistyczną nomenklaturą o swoje mienie często po 30 lat i więcej. Tam powinien głosić swoje hasła, tam powinien wygłaszać te mowy, tam powinien wysyłać swoich prawników!!! (wielu tzw spadkobierców o pochodzeniu żydowskim to zwykli oszuści, ale to właśnie im się zwraca ich mienie, dlaczego bo mamy takie prawo)
Moja matka również należała do Solidarności, żeby było jasne. Należała do Rady Zakładowej w jednym z zakładów warszawskich przed ogłoszeniem Stanu Wojennego. Była przez ówczesnego dyrektora tego zakładu namawiana do donoszenia na swoich kolegów, nigdy nie poszła na współpracę.(Proponowano jej mieszkanie, pieniądze, objęcie stanowiska kierowniczego) Czasem rozmawiając z moją matką o tamtych czasach, dochodzimy czasem do bardzo smutnych wniosków. Moja matka w rozżaleniu mówi: żałuję teraz, że nie poszłam na współpracę z komuchami, nasza sytuacja materialna i ekonomiczna byłaby o wiele lepsza. Tak na marginesie nie narzekam, na swój los i nie cierpimy biedy, wręcz przeciwnie.
Ale ilu Polaków, którzy wtedy byli członkami Solidarności zostało na lodzie, ilu z nich musiało wyjechać za granicę , bo zostali do tego zmuszeni przez komuchów, ilu z nich poszło na współpracę?!
Dlaczego ludzie w Polsce nie chcą tego naprawić, dlaczego Polacy stali się tak obojętni na otaczającą ich rzeczywistość.
Tak, nie myli się pan panie antaresie m. in. dzięki takim ludziom jak pan Korwin, on również się do tego przyczynił...
Ja również czasem zastanawiam się po co ja tutaj marnuję czas, gdy spotykam takie komentarze jak pański panie ataresie?! Przecież nie jest mi wcale źle, nie jestem biedakiem, mam dobrą pracę, radzę sobie w życiu.
To jest jednak silniejsze ode mnie, coś mi wewnątrz mnie mówi, że to jednak jest ważne, że jednak może dzięki temu coś się w Polsce zmieni. Mam taką nadzieję.
I na koniec:
Janusz Korwin-Mikke - Ozjasz Goldberg
Paweł z Warszawy.
Czyżby pana świńska grypa ogonem
zahaczyła? Przecie sam się pan może dowiedzieć o finansach UPR. Gdyby się pan zapisał do UPR to będzie pan płacił składki na działalnośc partyjną. UPR to taki twór, któremu nie tylko komuniści z elesde ale i ci z PiS-u czy złodziejaszki z platzformy by nie przepuściły najmniejszej plamki finansowej. Wszystkie dzisiejsze solidaruchy działały za geltag niemiecki, francuski, szwedzki czy amerykański. Socjalizm wzajemnie się maści zrabowanymi pieniędzmi. Przeczytałem uważnie powyższy pański tekst. Nie powinien pan publicznie eksponować swoich "przemyśleń". Biorąc pod uwagę trafne powiedzenie "im starszy tym głupszy" jestem przekonany iż gdy dojdzie pan do lat swojej mamy - wycieczki będą jeździły pana oglądać. O co "się panu rozchodzi z tym Goldbergiem"? Chodzi pan do magla?
.
Lubię oglądać
małpy w cyrku.
.
No właśnie! Niech pan jedzie do Cyrkowa! Oby się nie okazało, że tam też rabują, bo będzie pan znowu nieszczęśliwy, jak nieszczęśliwy jest pan tu, w Polsce.
Ja nieszczęśliwy?
Człowieku!! Życzę panu z całego serca choćby ćwiartki mojego szczęścia. Widzi pan - np. Wojtek Cejrowski musi aż do Am. Płdn. latać by zobaczyć dzikich czy odrażające żmije bądź małpy. Ja mam dar postrzegania ich na miejscu. Fascynujące zajęcie.
.
Czyli rabunek panu raczej szczęścia nie zakłóca. To czego się pan czepia?
.
Dlaczego ludzie w Polsce nie chcą tego naprawić, dlaczego Polacy stali się tak obojętni na otaczającą ich rzeczywistość.
.
co drugi sprzeda
by co drugi wyremontowac. Przybedzie Polakom prywatnej wlasnosci i o to chodzi!
Swiete slowa.
Wystepowac moze kazdy w swoim imieniu ew rodzina jako spadkobiercy a nie jakis "kongres takich czy owakich" w imieniu "wszystkich". Tu ma Pan calkowita racje.