KL Warschau - jeśli Bóg o nas zapomniał

W obozie koncentracyjnym ?KL Warschau?, który istniał w czasie II Wojny Światowej w centrum Warszawy ? Niemcy przebierali Polaków w stare mundury niemieckie. Takie same praktyki były stosowane w tymże obozie po 1945 roku przez komunistycznych oprawców w stosunku do polskich patriotów, inteligencji, środowisk niepodległościowych, żołnierzy AK, NSZ, WIN - przetrzymywanych tu wraz z pospolitymi przestępcami, aż do roku 1956. Cel takiej maskarady był jednakowy w obu przypadkach i bez mała został osiągnięty - skoro do tej pory mało kto wie o jednym obozie i tym samym drugim - już powojennym - służącym utrwalaniu władzy ludowej.

LUDOBÓJSTWO W SłUŻBIE PLANOWANIA PRZESTRZENNEGO

Zagłada Warszawy jako stolicy Polski ? jak wynika z dokumentów niemieckich - miała na celu ostateczną likwidację substancji Narodu Polskiego. Gdyby nie praca sędzi Marii Trzcińskiej ? uwieńczona książką pt. ?Obóz zagłady w centrum Warszawy KL Warschau? ? pamięć o bestialskim wymordowaniu 200 tysiecy mieszkańców stolicy - uległaby całkowitemu zapomnieniu. To znaczy martyrologia ta byłaby nieważna a ofiary tego ludobójstwa - nadal wykorzystywanoby do zohydzania idei Powstania Warszawskiego. A przecież naród, który traci świadomość historyczną ginie.

Warszawa - miasto nieugięte - straciła w czasie okupacji 850 tysiecy mieszkańców - więcej niż cała Francja i Anglia razem wzięte. Na liczbę tę składa się 500 tysięcy Polaków i 300 tysiecy Żydów. Pośród strat ludności polskiej w stolicy ? najliczniejszą grupę - 200 tysięcy stanowią Polacy wymordowani w obozie zagłady ?KL Warschau?. Dopiero na drugim miejscu znajdują się Warszawiacy polegli w Powstaniu Warszawskim ? 150 tysiecy, dalej są polegli w obozach poza Warszawą, w Kampanii Wrześniowej, Palmirach itd. Obóz koncentracyjny w centrum Warszawy KL Warschau powstał jako obóz zagłady stolicy państwa ? symbolu polskiej państwowości - a więc metodą niszczenia stolicy polskiej było ludobójstwo.

A oto kilka szczegółów z historii najtrudniejszej. Urbanistyczny plan Pabsta - zakładający zmniejszenie liczebności Warszawy do 500 tysięcy ? powstał na początku okupacji niemieckiej. Realizowany był poprzez KL Warschau - wybudowany rozkazem Himmlera z 29 października 1942. Dokument ten został znaleziony przez autorkę w teczce przeznaczonej do zniszczenia! Rozkazem Himmlera z 16 lutego 1943 roku - miano zredukować w tym obozie ludność Warszawy do ilości zgodnej z planem Pabsta, a więc wymordować jeszcze pół miliona mieszkańców - skoro zgodnie z przeprowadzonym przez Niemców spisie ludności Warszawa liczyła wówczas jeden milion pięć tysięcy mieszkańców.

Ludobójstwo niemieckie ? było w tym wypadku środkiem ograniczenia ludności polskiej do ilości założonej uprzednio niemieckim planem zagospodarowania przestrzennego Polski w obrębie Warszawy.

SPECJALIZACJA I POSTĘP

Obóz zagłady w Warszawie zajmował obszar 120 ha i liczył ogółem 119 baraków. Był kompleksem złożonym z pięciu lagrów zlokalizowanych w trzech dzielnicach ? połączonych ze sobą torami kolejowymi wpiętymi w sieć PKP.

Pierwszym jaki powstał był lagier na Kole - 55 baraków ? przekształcony z obozu jenieckiego jaki założyli Niemcy już w 39 r. Początkowo rozstrzeliwano tu w budowli w kształcie litery T i palono zwłoki w prymitywnym palenisku. Później wożono jeńców w celu uśmiercania do komór gazowych zlokalizowanych w Warszawie Zachodniej.

W lagrach przy dworcu Warszawa Zachodnia wybudowano 32 baraki. Właśnie tutaj świadek swierdził przebieranie Polaków w stare mundury niemieckie. Byli oni wykorzystywani często do przeładunków na stacji kolejowej. Lagry te były podwójnie ogrodzone i miały wieżyczki obserwacyjne a między ogrodzeniem chodzili SS-mani z psami. Bramy tych lagrów wychodziły na tunel przy ulicy Bema w którym urządzone były dwie komory gazowe o powierzchni 630 metrów ? mieszczących jednorazowo dużą liczbę osób. W porównaniu do komór oświęcimskich czy w Treblince - były bardziej ?nowoczesne? - jako powstałe później w oparciu o tamte doświadczenia. Gazowano w nocy a zwłoki zabierano rano. Ponieważ wszystkie kompleksy były pod jedną komendaturą ? działalność była spójna a ludobójstwo przebiegało sprawnie dzięki szczególnej specjalizacji.

Tak jak przy Zachodniej gazowano tak przy ?Gęsiówce? kremowano. Były tu kolejne dwa lagry - liczące razem 24 baraki na terenach byłego getta. Na początku pobudowano dwa dosyć ?nowoczesne? - w porównanu do istniejących w Auschwitz ? krematoria, lecz ?przeroby? byly większe. Palono więc również na stosach ? zwłoki przekładając drzewem a miejsca takie wysadzano później w powietrze dla zatarcia śladów. Następnie dobudowano jeszcze dwa krematoria - w tym jedno elektryczne - wykończone komfortowo jak stwierdziła komisja ekshumacyjna w Polsce Ludowej.

Prochy rozsiewano na gruntach miejskich i topiono w Wiśle. A prochów tych było niemało. Dziennie mordowano - zgodnie z zeznaniami między innymi dowódcy SS Geibla ? 400 osób. W czasie bez mała dwóch lat daje to rozmiar przybliżony zbrodni równy 200 tysięcy niezewidencionowanych Warszawiaków - pochodzących głównie z ulicznych łapanek, którzy spalani byli bez ubrań, lecz za to z dokumentami. Podobnie postępowali Niemcy w Oświęcimiu dla ukrycia rozmiarów ludobójstwa rejestrując niewielką tylko część przebywających tam ludzi.

W SŁUŻBIE RÓŻNYCH PANÓW

Pani Maria Trzcińska jako sędzia przepracowała w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich 25 lat. Jest w tym zakresie najlepszym ekspertem. Zawarła w swej książce materiał dowodowy zabijania stolicy Polski - poparty zeznaniami wielu wiarygodnych świadków. Pośród dowodów znajdują się archiwalne rozkazy niemieckich zbrodniarzy wojennych, jak też i protokóły z zeznań norymberskich - takie jak chociażby obozowego kucharza - dokumentującego stan liczbowy więźniów przez niego żywionych na 40 tysięcy.

Wśród materiału dowodowego istnieją zdjęcia lotnicze obozowych terenów, meldunki Polskiej Armii Podziemnej, dokumenty władz okupacyjnych czy nawet dokumenty obozowe, a w tym również pisma z pieczęciami i nazwą obozu. Obóz ten występuje też na mapach niemieckich. Istnieją wreszcie protokóły Zespołu Ekshumacyjnego Okręgowej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich, która stan liczbowy ofiar porównała w swej wielkości do Treblinki w której jak wiemy zginęło 260 tysięcy. Komisja ta działała na terenie obozu od 16 do 29 maja 1945. Zaledwie 13 dni - jednak odkrycia jej były wstrząsające.

Pomimo ustaleń komisji ekshumacyjnej - obóz KL Warschau został skazany na zapomnienie. Trybunał Norymberski na próżno zwracał się z prośbą do strony polskiej o dostarczenie dokumentów dotyczących obozu. Polska zignorowała wezwanie i sprawa nie została włączona do procesu! Uczyniono tak dlatego aby się nie wydało, że obóz wykorzystywany był dalej przez ?rodzimych? zbrodniarzy. Dla zachowania bilansu - ofiary zbrodni niemieckiej podzielono ?sprawiedliwie? po połowie i dodano do ofiar Getta i do ofiar Powstania Warszawskiego aby zaszczepić w ten sposób bezsens idei powstań narodowych ze względu na ogrom ofiar ? tym bardziej, że naród - wciąż trwał w oporze przeciwko nowemu zniewoleniu.

Innym domniemanym powodem skazania pomordowanych na zapomnienie jest fakt, że Niemcy w tych obozach mieli swoich niepolskich pomocników do czarnej roboty. Tych pomocników wykorzystywała póżniej do pracy w tymże obozie NKWD i za te zasługi trafiali oni później na wysokie stołki państwowe już w Polsce Ludowej. Oni to - uwikłani w zbrodniczą machinę ? blokowali później dotarcie do prawdy i skazali pomordowanych Polaków na zapomnienie.

W 1973 r. strona niemiecka zwróciła się do Polski o dostarczenie dowodów w sprawie KL Warschau - co spowodowało powrót do śledztwa. Gdyby to wówczas nie nastąpiło to współczesna wiedza na temat obozu koncentracyjnego w okupowanej Warszawie uległaby całkowitemu zatarciu. Śledztwo w tamtym okresie prowadziła sędzia Maria Trzcińska - pokonując z największyą determinacją i zapałem - zrozumiałe w zniewolonej Polsce trudności. Ogromny materiał dowodowy o obiętości 41 tomów akt ? potwierdzający zbrodniczą działalność obozu koncentracyjnego w sercu Warszawy - został udostępniony stronie niemieckiej. Cała sprawa natomiast w dalszym ciagu była ściśle tajna dla polskiego społeczeństwa.

IPN UWIKŁANY W ZBRODNIĘ LUDOBÓJSTWA

Osoba ukrywająca mordercę staje się automatycznie wspólnikiem zbrodni. Przez analogię również zbrodnią jest haniebny proceder fałszowania historii ? tym bardziej jeśli przedmiotem fałszowanej historii jest ludobójstwo. A oto kilka przykładów:

Stanisław Biernacki - niegdysiejszy sekretarz POP PZPR d/s ideologicznych w Ministerstwie Sprawiedliwości ? wyróżniony został za swą przeszłość funkcją historyka IPN w ?odrodzonej? Polsce. W czasie pełnienia tej funkcji - zanegował istnienie KL Warschau ? wracając tym samym do staropartyjnej komunistycznej linii, a na dodatek spowodował rozwiązanie Warszawskiej Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Natomiast na konferencji historyków w Brukseli obniżył straty biologiczne poniesione przez Polskę w czasie II Wojny Światowej o połowe.

Krystyna Smardzewska - zatrudniona w IPN pomimo braku odpowiednich kwalifikacji - z dokumentacji przygotowanej do prokuratury niemieckiej usunęła: rozkaz Himmlera z 31 lipca 1942 na podstawie którego polscy patrioci traceni byli w KL Warschau, protokół Norymberski w części stwierdzającej funkcjonowanie obozu, ekspertyzę biegłych dotyczącą komór gazowych.

Stanisław Kaniewski ? były prokurator stalinowski (?zasłużony? prowadzeniem procesu Prymasa Tysiąclecia) ? zastępca dyrektora d/s śledczych IPN w ?odrodzonej? Polsce (córka zamieszkała na stałe w Niemczech); pracując w IPN zażądał od innego sędziego - niewysyłania do prokuratury niemieckiej rozkazu Himmlera z 16 lutego 1943 oraz protokółu przesłuchania dowódcy SS Geibla. Po napotkanej odmowie odłożył śledztwo na dwa lata. Nie dopuścił do przyjazdu niemieckich prokuratorów. Blokował przesłanie materiałów do prokuratury niemieckiej.

Polecił wyłączyć z akt akta egzekucji ulicznych i doprowadził do ich zniszczenia - trzymając na balkonie w niedomkniętej szafie, a były tam akta egzekucji w sprawach w których toczyły się w Niemczech śledztwa. W tym czasie zginęły zeznania świadków z okresu powojennego na temat obozu. Wypaczył stan wiedzy na temat obozu i doprowadził do umorzenia śledztwa bez wiedzy i zgody sędziego prowadzącego.

Ryszard Walczak ? były pracownik Akademii Nauk Społecznych KC PZPR ? jako dyrektor IPN wszystko to akceptował. Sam z kolei forsował stanowisko, że to Polacy prześladowali Niemców w tymże obozie po wojnie.

Nowe kierownictwo z panem Kieresem i Kuleszą na czele wyraźnie utrzymuje profil oskarżania przez IPN narodu polskiego. Odnośnie KL Warschau nie słychać aby naprawiło dokonane fałszerstwa zgodnie ze znaną Uchwałą Sejmu poprzedniej kadencji. Mało tego, z książki sędzi Marii Trzcińskiej wynika, że fałszerstwa dokonywane są dalej. Cytuję str. 107: ?Jest rzeczą wysoce niepokojącą, że w IPN mogło dojść do zmyślenia cytatu, włożenia w usta świadka treści, której nie powiedział, a następnie przekazanie takiej dezinformacji do najwyższego organu, Sejmu, jako ?dowodu? na niekorzyść w sprawie!?

HISTORIA NIE ZNOSI PUSTKI

Jeżeli napotykane są białe plamy, natychmiast zapełniają je inni, w sposób dla nich najdogodniejszy. Proces reedukacji Niemców po erze hitlerowskiej - przebiegał bardzo opornie i nigdy nie został tak naprawdę zakończony. Tymczasem obserwuje się obecnie zjawisko przebiegające w odwrotnym kierunku. Do jakiego punktu dojdzie trudno powiedzieć. Miejmy nadzieję, że nie będzie to punkt o takich samych parametrach jak kiedyś gdy wybuchła wojna.

Mający za sobą przykre doświadczenia - Żydzi - na wszelki wypadek - obstalowali sobie w Niemczech pomnik holokaustu ? kreując przy okazji wrażenie o niedobrych polskich sąsiadach (Gross). Pozbyli się w ten sposób nas jako konkurentów do niemieckiej pokory. Szczególnie zazdrosny o Niemców okazał się profesor Bartoszewski ? zaprzeczając istnieniu KL-Warschaw i blokując tym samym rozpoczęcie bydowy pomnika pomordowanych Warszawiaków - pomnika pod który kamień węgielny poświęcił wynoszony na ołtarze Jan Paweł II Wielki.

Tymczasem Niemcy przy ?naszej? wybitnej pomocy - zapomnieli już dawno o swoim ludobójstwie na naszym narodzie i zniszczeniu Polski. Szczególnie ci ?wypędzeni?. Trudno się więc dziwić, że - coraz bardziej czują się sami pokrzywdzeni. Szczególnie to młodsze - nie znające prawdy pokolenie. I oto podżegani przez koleżankę Michnika ? Helgę Hirsch ? zamieniają role hitlerowskich oprawców z ich polskimi ofiarami. Oskarżają Polaków o ludobójstwo - zapowiadając przy tym realizowanie na nowo starej polityki Drang nach Osten.

Irytujące przy tym wszystkim jest postępowanie lobby żydowskiego w Polsce, które w interesach z Niemcami robi z nas kozłów ofiarnych. Z kolei ich amerykańscy bracia - próbują w nas mieć dojną krowę (Holokaust Industry). Najbardziej nas niepokoi jednak to podkochiwanie się żydowskie w Niemcach. Przecież - Polska nie wychodziła najlepiej, na żydowsko-niemieckim flirtrowaniu. Zresztą i dla Żydów to podkochiwanie się miało zawsze opłakany skutek. Czy Żydzi tego nie potrafią dostrzec? Czy nie powinni przepadać już bardziej za nami ? napiętnowanymi przez wojnę podobnie?

PAMIĘTAĆ ABY PRZETRWAĆ

Powstanie Warszawskie przerwało działalność ludobójczą w Obozie Koncentracyjnym KL Warschau - na pół roku przed wkroczeniem do Warszawy Armii Czerwonej. Niemcy wskutek nadchodzącego Powstania pośpiesznie ewakuowali obóz. Wiedząc, że w obozie tym mordowano 400 osób dziennie, można nieco inaczej oceniać sens tego Powstania. Prezydent Warszawy dokonał uroczystego otwarcia muzeum Powstania Warszawskiego w 60 rocznicę jego wybuchu. Tymczasem martyrologia 200 tysięcy ofiar ludobójstwa w tym samym mieście - nie ma już dla prezydenta znaczenia. Mało tego ? martyrologia ta nie ma nawet miejsca swojego w historii Polski, nie ma kamienia upamiętniającego, grobu..

Tę pustkę naszą wykorzystał Adam Michnik - proponując Niemcom budowę centrum wypędzonych we Wrocławiu. Przekonany jestem, że lepiej w Warszawie. A oto jak mogłaby wyglądać przestrzenna realizacja takiego pomysłu - całość składałaby się z pięciu lagrów połączonych torami...

Można zrozumieć kłopoty Marii Trzcińskiej w prowadzeniu śledztwa w Polsce tzw. Ludowej, lecz o wiele trudniej jest zrozumieć je w Polsce tzw. odrodzonej. Na podstawie przeszkód w dążeniu do odsłonięcia prawdy o stolicy polskiej - można mieć wątpliwość, czy Polska w swej współczesnej fazie jest suwerenna. Można mieć również wątpliwości do dobrych intencji niemieckich - gdy dowiadujemy się - o wykupywaniu przez nich archiwów obozów koncentracyjnych... Nie można natomiast mieć wątpliwości co do jednego: jeżeli pamięć o martyrologii w Obozie koncentracyjnym KL Warschau zwycięży - przetrwamy jako naród.

?Po jednej stronie są ofiary po drugiej są sprawcy? ? mówi sędzia niezłomny pani Maria Trzcińska ? osoba, która tej jednej sprawie ? ale za to o znaczeniu dla Polski najwyższym - poświęciła całe swoje życie. Nie mogąc doczekać się odkłamania historii przez tzw. Instytut Pamięci Narodowej - napisała książkę. To nawet nie książka to dokument najbardziej wstrząsający na świecie o Polakach, którzy ceną własnej krwi opłacali zaliczkę na Polskę wolną od ludzi wykolejonych z torów chrześcijańskiej cywilizacji - opętanych psychopatyczną ideologią nadludzi...

Ta książka to prawda gorzka i dowód; że jeśli Bóg o nas zapomniał - to uczynił to samo cośmy im uczynili.


Wojciech Kozłowski

Na podstawie książki Marii Trzcińskiej ?Obóz zagłady w centrum Warszawy KL ? Warschau? (Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne Radom 2002)

Polecane linki:
- audycja Radia Maryja
- KL Warschau
- Dowody KL Warschau
- Waldemar Szymański

O Autorze: Pochodzę z rodziny o silnych tradycjach patriotyczno-niepodległościowej. W rodzinie matki wybitną była postać prof. Adama Chętnika ? badacza kurpiowszczyzny, pisarza, patrioty ? założyciela skansenu w Nowogrodzie nad Narwią.

Ze strony ojca: dziadek ? Oświęcim, Pradziadek i inni - Golgota Wschodnia. Z pięciu partyzantów Kozłowskich trzech poległo w walce z Niemcami o Polskę. Pozostałych dwóch do 47 w lesie w oddziałach narodowego podziemia jako komendanci okręgów. Po ujawnieniu więzienie, tortury i prześladowanie rodziny. Do 1975 roku ojciec pod opieką 21 agentów. Kryptonim ?Nienawrócony?. Liczne ofiary także pośród dalszej rodziny.

Dzieciństwo miałem niesielskie, młodość nieanielską. Studia ukończyłem w Lublinie. Pod koniec ?komuny? wylądowałem w Ottawie. Obywatelstwo mam ciągle jedno ? polskie.

Wydałem w 20 rocznicę stanu wojennego tomik wierszy pt. ?Karnawał czerwony?. Niektóre z zawartych tam wierszy - recytowane były przez Daniela Olbryskiego między innymi w ?Głosie Ameryki?.

Współredagowałem dział ?Polonia Ottawska? dla gazety ?Gazeta? z Toronto. Zajmuję się też fotografią poetycką jako bliską mojej dyszy. Wystawiałem w Ottawie a także w Toronto.

0
Jeszcze nie głosowano
 
To jest: Roman Pienkowski

Szanowny Panie Wojciechu

Ogromnie jestem Panu wdzieczny za ten artykul.
Zmowa milczenia politykow i mediow wobec meczenstwa ok. 200 tys. Warszawiakow w KL Warschau nie moze mi sie pomiescic w mojej biednej glowie. Ze znanych mi pism, po ukazaniu sie ksiazki p.Trzcinskiej, problematyke KL Warschau podjal jedynie Nasz Dziennik, a szczegolnie obszernie Nasza Polska. Niedawno specjalnie przyjechal do Polski ze Stanow zmarly kilkanascie tygodni temu profesor Moor-Janowski, byly wiezien KL Warschau, ktoremu udalo sie ocalec, by zlozyc zeznania [widzial na wlasne oczy wewnetrzne dokumenty niemieckie uzywajace nazwy KL Warschau]. Wywiady z nim znowu przeczytalem tylko w ND i NP. O ile dobrze pamietam, niewielkie bylo zainteresowanie jego swiadectwem.
Szczegolna nieslawa spada na p.Kieresa kierujacego IPN, ktory potrafil w Stanach Zjednoczonych zapewniac tamtejsze lobby zydowskie o winie polskich mieszkancow Jedwabnego mimo, ze sledztwo dalekie jeszcze bylo do ukonczenia [a nastepnie polecic je ukonczyc, kiedy prace ekshumacyjne zaczely polskiej winie zaprzeczac], natomiast w sprawie NIEMIECKIEGO OBOZU KONCENTRACYJNEGO w Warszawie eksterminujacego przez lata 200 Polakow dziennie [gaz i krematorium] nie zdolal publicznie wyrzec slowa. Rowniez Gazeta Wyborcza tak gruntownie zajmujac sie Jedwabnem i "Sasiadami" jakos nigdy nie zdolala sie dowiedziec o KL Warschau. Pewnie dlatego ci, ktorzy ja znaja, nazywaja ja Gazeta Wybiorcza.
Dziekuje Autorowi za tak potrzebny artykul.
ROMAN

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało

Zmartwił mnie Pan

wiadomościami z Lublina. Mieszkałem tam wiele lat. Jednym z pracowników lubelskiego IPN jest Sławomir Poleszak, lecz przedmiotem jego zainteresowania jest podziemie antykomunistyczne w białostockim. Niestety wydana przez niego książka na ten temat zasluguje nie na uznanie lecz bardziej na proces. Podam Panu adres pod którym bywają ciekawe recenzje. Spodziewam się tam niedługo nowego wydania. http://www.glaukopis.gross.pl/?

Pozdrawiam

Wojciech K

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało

Dziękuję panie Romanie za miłe słowa

No niestety Adam Michnik nie zmazał przy pomocy swojej gazety czynów niegodnych popełnionych na Narodzie Polskim także przez jegą rodzinę, ale paradoksalnie o śledzeniu mojego ojca przez agentów do 75 roku (kryptonim ?nienawrócony?) ? dowiedziałem się z Wyborczej. Zamieścił tam artykuł Poleszak z lubelskiego IPN. Natomiast w opracowanej przez niego biografii ojca w wydawnictwie IPN, tego szczegółu już zabrakło. Znalazło się tam w zamian masę blędów i przeinaczeń. Jako przykład walki wymieniona była kilkuosobowa potyczka z Niemcami w której zginał jeden człowiek. Bezkrwawa akcja uwolnienia z łomżyńskiego niemieckiego więzienia kilkuset polskich więźniów już na wspomnienie nie zasłużyła. Mogłem natomiast o tym wyczytać w Encyklopedii Białych Plam jako przyklad Akcji Specjalnej NSZ.

Pozdrawiam

Wojciech K

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało
To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Nagłaśnianie informacji o KL Warschau..

Łamie monopol jednej nacji na holokaust i wyjątkowe cierpienie.
Wstyd, że po przeszło 60 latach nie potrafimy głosno o tym krzyczeć tak, aby świat wiedział. Nie ma nawet pomnika upamiętniającego te ofiary.

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało
To jest: Prawicowiec

Pomnik KL Warschau

Inicjatywa wystawienia pomnika KL Warschau jest warta poparcia.

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało

Jakze swiat moze o tym wiedziec

jesli nie wiedza o tym niektorzy Polacy. Niedawno przyjaciel mial gosci z Polski. Dowiedzieli sie o tym w Kanadzie ode mnie. Ale do sluchania RM sie "nie ponizaja" bo wiadomosci tamte traktuja jako kiepskie.

Nie do wiary, ze nasza hekatomba z tamtego okresu rowna jest zydowskiej, a na swiecie ludzie nie dosc, ze nie wiedza o tym, to jescze obciazaja nas przyczynianiem sie do tej zydowskiej.

Pozdrawiam

Wojciech K

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało
To jest: Jurek Debniak

Jestesmy szczegolnym Narodem

Jestesmy szczegolnym Narodem.Narodem ktory niewymierna cene placil za swoja wolnosc,gdzie ci co tylko z nazwy byli polakami rozdrapywali te nasza ojczyzne w roznych kierunkach.
Tragiczna nasza historia aby sie nie powtorzyla na przyszle pokolenia,bo to ciagle w latach do nas wraca,tak jak bysmy sie niczego nie nauczyli.
Musimy sie zabezpieczyc na przyszle lata.Jednym z punktow tego bezpieczenstwa to bazy armii amerykanskiej w Polsce.
Ukaldy spolkowe ze wschodnia strona [ handlowe }....????.....Bardziej oplacalny jest zachod.Jest bardziej kooperatywny ekonomicznie technologicznie pod kazdym wzgledem.
Oczywiscie zachod a szczegolnie Ameryka patrzy uwarznie na nasze przemiany w Polsce.Sukces w siodle to tylko na jednym koniu.Koniu Amerykanskim....Co to da dla nas.... i.... co to da dla Ameryki.
Jest dobry trend polityczny w obecnej chwili.To jest szansa zeby usiasc do stolu i polozyc uczciwie karty na stole.Jezeli bedziemy konsekwentni wygramy nasza sprawe.Amerykanie lubia Polakow....Gdyby nie Tadeusz Kosciuszko w Saratodze czy w obronie West Point,poswiecenie Kazimierza Pulawskiego i innych ...co sluza dla Ameryki w zapalnych osrodkach to roznie to byloby z ta wolnoscia w Ameryce.W sytuacjach kiedy losy historii wachaly sie zawsze stawalismy po wlasciwej stronie.To stwierdzenie odnosi sie do Polakow gdzie "SLUZBA HONOR KRAJ I BOG" bylo wyryte twarda czcionka w sercach i umyslach.
Historia nas uczy kazdy kompromis z "dziadami" szczegolnie ze wschodniej strony konczyl sie tragicznie dla nas Polakow.
Szanowny Panie Wojciechu serdecznie Pana pozdrawiam za uczciwe Polskie slowo.Slowo Polska dla nas tu na emigracji dla tych co zostali jej wierni i uczciwi nie mierzy sie zadna miara.Jest to wartosc swietych polskich tradycji dziadow i pradziadow.Gdzie Polak szedl po kule wroga sluzac nieraz w innych armiach,szedl ze spokojem ducha i sumienia myslac cieplo z respektem skad wyszedl i gdzie sa jego korzenie.
Jurek Debniak

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało
To jest: Waclaw

Tak malo wiemy o naszej historii i losach polskich bohaterow

Dzieki okupacji sowieckiej i sprzedaz prawdy i przyzwoitosci przez PRL na rzecz klamstwa i zdrady Narodowej wiele rzeczy zostalo przemilczane i ukryte. Patrioci i odwazni byli zagrozeniem dla nowego zdradliwego ustroju, wiec ich 'usuwano' w rozne sposoby. To samo dotyczy historii Okraglego Stolu w wladz IIIRP. ALE tylko do czasu. Najwydoniej sie zylo ludziom bez zadnej moralnosci i poczucia godnosci Narodowej. Dotyczy to PRL jak i IIIRP. Polska i historia polskiego patriotyzmu nie byla ani szanowana w PRL ani w IIIRP, oba panstwa budowane na zdradzie i klamstwie, przez wladze gardzaco prawda i przyzwoitoscia.Ciekawe ze prawda jest tak ciezko strawna dla wladz wszelkich panstw.
Waclaw

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało

Waclaw

To jest: Dariusz.K

więcej prawdy

Chciałbym aby wszyscy przeciwnicy lustracji i dekomunizacji zauważyli o co nam zwolennikom chodzi. Media obwiniają ludzi myślących podobnie do mnie o chęci przeprowadzania polowań na czarownice, ale tu przecież chodzi o to ,żeby eliminować z życia społecznego właśnie takich ludzi jak wyżej wymienieni. Czas skończyć z przekłamywaniem historii z oszukiwaniem społeczeństwa.

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało

Jest wreszcie nadzieja

na lustracje. Juz czujemy w powietrzu jakies poruszenie...

Ale i wzniesienie pomnika KL-Warschaw zapowiadal w TV Trwam prezydent Kaczynski jescze przed wyborami parlamentarnymi. Ten tekst moj pochodzi z wczesniejszego okresu i tej iskierki nadziei nie wskrzesa.

Pozdrawiam

Wojciech K

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało
To jest: Wojciech-Maltan

Przeciąć ten węzeł gordyjski - wywiad z sędzią Marią Trzc

Jak w tej chwili wygląda sprawa budowy pomnika ofiar KL Warschau?

- Jedno mamy już za sobą: po kampanii informacyjnej opartej na zebranych w sprawie KL Warschau dowodach - fakt istnienia i funkcjonowania KLW nie budzi już niczyich wątpliwości. Potwierdza to wypowiedź prezydenta elekta Lecha Kaczyńskiego dla TV TRWAM oraz jego stwierdzenia zawarte w wywiadach dla "Naszego Dziennika". Prezydent powiedział: "Teraz wiem, że obóz istniał" i obiecał, że pomnik stanie. Dodał, że pieniądze już są, a na pytanie o lokalizację odparł, że nawet nie wiedział, że jej do tej pory nie ma. Obiecał, że lokalizacja też będzie...

(...)

Dzieło wspólne - to pięknie brzmi. Ale z tego wspólnego frontu zdecydowanie wyłamuje się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Piętrzy przed pomnikiem przeszkody, powołując się na ustalenia IPN. W Instytucie śledztwo zostało wznowione w 2002 r., a mamy prawie 2006 r., i nic. Dlaczego to się tak ciągnie?

- (...) Pan prezydent Lech Kaczyński, choć wcześniej miał wątpliwości (prawdopodobnie był niedokładnie informowany), na koniec zdecydowanie poparł budowę. Powiedział, że teraz wie, że obóz istniał i w związku z tym pomnik będzie... Powiedzmy jasno: Rada Ochrony Pamięci nie blokuje sprawy lokalizacji. Rada ma co innego na sumieniu, a mianowicie - przyzwoliła na rozebranie urządzeń komór gazowych w tunelu u wylotu ul. Bema, zobowiązując się do protokołu komisji mieszanej miasta i firmy budowlanej Contes, że po rozebraniu przedstawi projekt architektoniczny upamiętnienia tego miejsca po komorach gazowych jako miejsca pamięci narodowej. I dotąd tego nie zrobiła! Dlatego eksponowanie sprawy KL Warschau jest jej nie na rękę... Trzeba przeciąć ten węzeł gordyjski!

(...)

W tym roku minęło 60 lat od chwili wszczęcia pierwszego śledztwa w sprawie KL Warschau...

- Istnienie obozu zagłady w Warszawie zostało stwierdzone już na procesie norymberskim. Na liście alianckiej w wersji francuskiej figuruje on pod pozycją 832 - jako obóz koncentracyjny główny. W 1945 r. wszczęte zostało śledztwo Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Warszawie, ale zostało przerwane, bo po wojnie w obiektach KLW ponownie zorganizowano obóz dla Polaków, tym razem pozostający w dyspozycji NKWD i UB. Śledztwo zamknięto niczym w kamiennym sarkofagu, z zamiarem niewznawiania go już nigdy. Tymczasem Niemcy w 1973 r. wszczęli własne śledztwo w sprawie KLW i zwrócili się do strony polskiej o dowody do jego uzupełnienia. Wtedy sarkofag pękł. Śledztwo polskie zostało ponownie wszczęte i przeprowadzone. W 1994 r. zebrane materiały przekazano do prokuratury niemieckiej w Monachium. Są tam dokumenty dotyczące 5 lagrów, w tym plan ich lokalizacji, rozkaz Himmlera i Protokół Norymberski, które dowodzą istnienia obozu już w październiku 1942 r., zeznania świadków dotyczące komór gazowych oraz informacje o wielkości strat podane przez głównego sprawcę, dowódcę SS i policji w Warszawie Otto Paula Geibla. Faktycznie KLW działał do 8 sierpnia 1944 r. W komorach gazowych tracono ludność powstańczej Warszawy. Na ingerencję rządu polskiego w Londynie przyjechała komisja międzynarodowa Czerwonego Krzyża i wtedy Niemcy zaprzestali mordów w tunelu, wywożąc potajemnie przed przyjazdem tej komisji ostatnie 30 ciężarówek zagazowanych ciał. Śledztwo prokuratury polskiej i niemieckiej zostało umorzone, ponieważ stwierdzono, że główni sprawcy nie żyją. Winę za to ponosi była Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich, bo w 1945 r. zamroziła pierwsze śledztwo, a to drugie tak przedłużała, aż sprawcy zmarli. Po 1973 r. czterokrotnie przerywała śledztwo i zamykała akta w kasie pancernej.

A zatem spór z IPN sprowadza się do zagadnienia, czy na Kole i w Warszawie Zachodniej mordowano Polaków w ramach struktur KL Warschau, czy też mordowano ich poza strukturą obozu?

- Nie! Stwierdzenie, że są to "miejsca kaźni" potwierdza fakt istnienia na tym terenie obozu, bo miejsca kaźni nie działają w próżni. Muszą działać w konkretnych zorganizowanych strukturach. I taką strukturą był właśnie KL Warschau.

Czytaj: Nasz Dziennik

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Radek

Pewne wątpliwości

Tunel pod torami przy ul. Bema był prwdopodobnie wykorzystywany jako krematorium, a nie komora gazowa...
Te wątpliwości nasunęły mi się po obejrzeniu książki p. Marii Trzcińskiej i zamieszczonych tam fotografii. Urządzenia zaprezentowane tam jako nawiewowe były w istocie wentylacyjnymi.
Kwestionowałbym również liczbę ofiar 200 tys. osób to bardzo dużo. Auschwitz+Birkenau w swojej 5 letniej niesławnej historii dokonały ok. 1,5-1,7 mln zbrodni. A to były "zaklady zamkniete" natomiast. KL Warschau funkcjonował niemalże w centrum miasta. Nie zauważenie takiego zjawiska sugerowałoby na daleko posuniętą ignorancję chociażby ze strony wywiadu AK. Sądzę, że KL Warschau był obozem pracy, a liczba osób tam straconych nie przekroczyła 50 tys.
Jego historia podczas Powstania Warszawskiego jest wątpliwa. Jesli bowiem NIemcy posiadali krematoria i komory gazowe o dużej wydajności, dlaczego palili zwłoki na ulicach i placach miejskich i podwórkach... Bardzo to wątpliwe.
Nie mniej jest to temat do podniesienia. Nawet wtedy, gdyby zginęła tam 1 osoba!

Radek

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało

----
W sprawach prywatnych, proszę pisać na Berdyczów

Opus meum: KRAJ.info.pl Czasopismo o Polsce i Polakach

Współczesna zbrodnia zapomnienia

Brak pomnika pomordowanych Warszawiaków to zbrodnia
pomniki powinny stanąć w każdym miejscu zbrodni ludobójstwa zarówno Niemieckiego jak Sowieckiego powinny też zawierać szczegółowe opisy zbrodni i ich sprawców prof. Bartoszewski woli jednak zainkasować ofiary gęsiówki na konto getta szkoda że ofiary zbrodni traktuje się jak worki z ziarnem 100.000 sztuk tu 100.000 sztuk tam ci ludzie mieli imiona i tirzsamość traktowanie ich jak surowca dla holokaust biznesu to hańba

wyżej w strukturze
0 użytkowników głosowało