Odpowiedzialność polityka, tylko przed kim

Odpowiedzialność jest podstawową zasadą a jednocześnie wartością kształtującą funkcjonowanie ludzi i tworzonych przez nich instytucji. Czy powierzylibyśmy swoje dobro człowiekowi nieodpowiedzialnemu ? Nie przecież, bo z dużym prawdopodobieństwem zrobilibyśmy to na własną szkodę, a któż chce ponieść szkodę? Szaleniec albo głupiec.

Odpowiedzialność sprowadza się do tego, iż ponosimy konsekwencje podejmowanych decyzji i realizowanych działań. Odpowiedzialność może być wewnętrzna, ja sam gdy spowoduję szkodę za tę szkodę odpowiadam. Odpowiedzialność może być zewnętrzna gdy złoczyńcy jest wymierzana kara. Odpowiedzialność to taka konsekwencja działań, która wpływa korygująco na te działania. Odpowiedzialność utrzymuje te działania w pewnych ryzach, określonych preferencją tego co uważamy za dobre.

Tymczasem szaleńczy ustrój współczesnej "demokracji" za zasadę przyjmuje całkowitą praktycznie nieodpowiedzialność ludzi, którzy podejmują najważniejsze decyzje względem ich współobywateli. Nieodpowiedzialność jest realnym stanem konstytutywnym polityka jeśli chodzi o to co zrobi on współobywatelom.

Czy to prawda, czy rzeczywiście ludzie podejmujący najważniejsze decyzje są nieodpowiedziani ?

Przecież taki prezydent USA, wystarczyło że zadurzył się w kształtnej brunetce o polsko brzmiącym nazwisku - a niemal stracił urząd! Przecież społeczeństwo raz na cztery lata rozlicza polityków za pomocą kartki wyborczej. Przecież taki prezydent Łodzi został odwołany nawet przed końcem swojej kadencji. Przecież Pęczak aresztowany a politycy zeznają przed komisjami i istnieje Trybunał Stanu.

Czy jednak nie jest tak, że te wszystkie przejawy konsekwencji dla polityków - są jedynie jeszcze jedną zasłoną dymną, skrywającą fakt podstawowy, że nie odpowiadają oni tak naprawdę za decyzje dotyczące obywateli ?

Odpowiedzialność polityka za sex pozamałżeński to cyrk dla ogłupionych mediami obywateli, którzy przez chwilę mogą poczuć satysfakcję - no nareszcie mu się dostało. Oczywiście, że o człowieku zdradzającym potajemnie swoją żonę można domniemywać że będzie nieuczciwy w innych sprawach. To jednak tylko domniemanie, zaś pokażcie mi polityka uczciwego - chciałoby się powiedzieć.

Odpowiedzialność polityka polegająca na cofnięciu mandatu przez społeczeństwo jest już tylko czystą fikcją odpowiedzialności. To tak jakby oprychowi lejącemu po mordzie kogo popadnie powiedzieć, ach jaki ty niedobry, za karę przez cztery lata nie będziesz mógł walić po ryju sąsiadów.

Trybunał Stanu jest fikcją, na co dowodem jest praktyka. Nieliczne przypadki polityków w więzieniu to przypadki odpowiedzialności nie za decyzje polityczne ale za krzywdy konkretne i naruszenia konkretnych przepisów Kodeksu Karnego.

Jedyną zatem odpowiedzialnością jaką ponieść może polityk za decyzje polityczne, za stanowienie prawa, jest przekazanie uprawnień do tych czynności następnemu politykowi. To tak żałosne, że aż niemożliwe. Praktyka ta rozciąga się na cały aparat władzy w tym urzędniczy.

Weźmy na warsztat jedną z najprostszych i najcięższych w istocie gatunkowo decyzji politycznych. Otóż politycy zadłużają stale obywateli swoich państw. Każdego roku, każda ekipa, zadłuża obywateli coraz bardziej, nie ponosząc z tego tytułu najmniejszych konsekwencji. Czy zgodzilibyśmy się, aby nasz sąsiad nas zadłużył ? O... nie, siekiera w ręce i czas na sprawiedliwość. Ale 460 posłów, 100 senatorów, rząd RP mogą nas bez żadnych konsekwencji obciążać długami wedle uznania. I powiedzmy więcej - ROBIĄ TO!

Dlaczego to robią? Bo nie spoczywa na nich żadna odpowiedzialność za ten czyn. A przecież wystarczyłaby namiastka stanowiąca, że każdy kto przyczyni się do zwiększenia zadłużenia o 1% PKB, zostaje natychmiast obciążony długiem na rzecz państwa w takiej proporcji do swoich przychodów w jakiej pozostaje dług państwa do produktu krajowego brutto.

Ta banalna konsekwencja, pozwalająca decydentom odczuć to co sami czynią obywatelom, spowodowała by jak sądzę - całkowite przewartościowanie postaw polityków w tej kwestii, z korzyścią dla obywateli.

Pozostaje jak zawsze najważniejsze pytanie. DLACZEGO. Dlaczego politycy i często urzędnicy są nieodpowiedzialni za to co robią? Pewnie dlatego, że wciąż nieświadomie, mówimy o odpowiedzialności przed obywatelami ich państw. A przecież... nie o to chodzi ;)

0
To jest: Krzysztof M

.

Polityk, poseł nie odpowiada przed nikim. No, może przed Trybunałem Stanu. I tyle. Inaczej to nie on rządzi, ale ten, przed kim odpowiada.

Zbyszek S. czyli mistrz

Zbyszek S. czyli mistrz sprzeczności. Tęskni za społeczeństwem obywatelskim, wylewa krokodyle łzy nad brakiem odpowiedzialności polityków i... zwalcza JOW. Czekamy na kolejny artykuł Zbyszka S., tym razem o tragicznych dla Polski skutkach obowiązywania ordynacji partyjnej i dlaczego mimo tych skutków i tak jest ona lepsza od JOW. Śmiało panie Zbyszku S.!

To jest: Zbyszek S

Dziękuję za zachętę.

Dziękuję za zachętę.

Robert Gwiazdowski: "Karol Marks miał zdaje się rację w jednym: władzę bankierów powinna zmieść jakaś rewolucja. Ale na to się, niestety nie zanosi."

artykuł dobry i godny woJOWnika

Rzeczywiście, artykuł dobry i godny woJOWnika.
Gdzieś na jakimś forum wypowiadał się nieprzejednany adwersarz Marszałka, który to (Marszałek) był zwolennikiem mechanizmu proporcjonalnego (i go zastosował w I RP). Temu forumowiczowi jednak to nie przeszkadzało i sam widząc na własne oczy dookoła polską fasadową demokrację zgodnie uważa, że M. w tym jednak przypadku miał rację.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.