System prezydencki

Tylko system prezydencki może usprawnić funkcjonowanie państwa polskiego i wyeliminować karierowiczów z życia publicznego...

System prezydencki to najlepsze rozwiązanie dla Polski. To prezydent powinien być głową państwa i szefem rządu. To usprawniło by funkcjonowanie państwa i umożliwiło wyeliminowanie karierowiczów z życia publicznego. Przy systemie prezydenckim było by dużo łatwiej stworzyć JOW. Wszyscy posłowie powinni być wybierani w 300 Jednomandatowych Okręgach Wyborczych. Na takiej przebudowie ustroju powinna się opierać budowa IV Rzeczypospolitej.

15 lat III RP pokazało że trójpodział władzy kompletnie się w Polsce nie sprawdził. Jeszcze nigdy w historii III RP nie mielismy rządu który działał by sprawnie. Co gorsza z kadencji na kadencji do parlamentu wchodzi co raz to więcej karierowiczów. Prezydent jest w Polsce wybierany w wyborach bezpośrednich pomimo że jest tylko dla ozdoby.

Prezydent powinien być wybierany na maksimum dwie czteroletnie kadencje pod warunkiem że obie kadencje przypadały by jedna po drugiej. To wyeliminowało by cyrk z polskiego sejmu, bo ten nie miał by już tak wielkiego znaczenie. Najlepszy przykład, że taki system jest skuteczny, to Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

Karierowicz karierowicz..

Znowu ten karierowicz..

Kto to wogole jest ?
Jezeli chodzi tu o osobe, ktora zrobila kariere w polityce to naprawde
nie widze w tym nic zlego.

To jest: Marcin Adamczyk

Karierowicz drogi Panie to

Karierowicz drogi Panie to jest ktoś taki kto wchodzi do parlamentu tylko po to aby trzepać kasę i pokazywać swoją gębę w mediach.Interes państwa jest dla niego nie istotny.Klasyczne przypadki karierowictwa w polskiej polityce to Roman Jagieliński i Sebastian Florek...

To jest: Wojciech-Maltan

Panie Marcinie,na pewno od

Panie Marcinie,na pewno od wielu lat jest Pan za systemem prezydenckim.
Bo na pewno,nie o to chodzi,że Lech Kaczyński,ma teraz szansę zostać prezedentem,prawda?
Wojciech

To jest: Marcin Adamczyk

Tak Panie Wojtku,od samego

Tak Panie Wojtku,od samego początku jestem za systetmem prezydenckim.Nawet przy tworzeniu konstytucji z 1997 roku popierałem właśnie takie rozwiązanie.I nic do rzeczy nie ma że to Lech Kaczyński jest teraz głównym kandydatem na prezydenta.Lech Kaczyński istnieje w polskiej polityce od zawsze,ale dopiero od ok.5 lat ma w niej tak duże znaczenie i poparcie.System prezydencki powinien powstać już dawno.Najlepiej przy Okrągłym Stole.Niestety tak się nie stało,bo wielu ludzi związanych z Unią Wolności i SLD bało się że dla nich stanowisk nie starczy...Teraz przyszedł czas aby to zmienić.Po pierwsze dlatego że w społeczeństwie wybudował się odpowiedni klimat do takich zmian,po drugie dlatego że III RP osiągnęła apogeum szamba w postaci czteroletnich rządów koalicji SLD-PSL-UP,potem SLD-UP,a potem SLD-UP-SdPl!A tak na marginesie to Lech Kaczyński nie jest aż tak nastawiony do umacnianai władzy prezydenckiej jak ja.

Pozdrawiam!

Ostatnie 15 lat

Trzeba spojrzeć kim byli prezydenci przez ostatnie 15 lat. Wałęsa - Kwaśniewski - Kwaśniewski.

Przypomnę wybitne osiągnięcie Kwaśniewskiego:
- Wypalił nagle z tamtym listem, bez konsultacji z kimkolwiek, przez co usłyszeliśmy, że powinniśmy siedzieć cicho

- Nie ustalił czegokolwiek z Francuzami, Niemcami, Rosją

- Nie ustalił jakichkolwiek warunków z USA - nie dostaliśmy NIC. To od nas w dużej mierze zależała ta wojna. Od tego listu, od wysłania naszych wojsk, od sklecenia koalicji z Ukrainą itp. Powtarzam: nie dostaliśmy NIC. Ostatnio cofneli nam te obiecane pieniądze (grosze) przez Busha. Turcja dostała miliardy, wsparcie w negocjacjach z UE za to, że siedzi cicho.

- Żniwo jakie za to zebrał dla Polski jest bardzo konkretne - po chyba 2 tygodniach Giskard przy pracach nad konstytucją zaczął nagle wspominać, że głosowanie musi być bardziej "demokratyczne", niż niceiskie. Tajemnicą poliszynela było, że zabierają Polsce połowę głosów, bo nie siedziała cicho.

- Potem zaczął jeździć i dopraszać się o wizy. Nie miał na te proźby żadnych papierów. Tak samo jak na tą pomoc wojskową - Kwaśniewski wszystko załatwia na obiecanki cacanki, a potem się dziwi, że nic z tego nie ma.

- Niewiadomo po co w wywiadach używa takich stwierdzeń jak "Rosja jest lepsza bez Ukrainy, niż z Ukrainą". Ostatnio o tym dyskutowali w Dumie, bardzo ich to boli, przezywali za to Kwaśniewskiego od agenta komsomolskiego.

Podsumowując:
- zniszczył totalnie polskie stosunki zagraniczne budowane przez pół wieku,

- złe stosunki z Rosją - budowane jakieś 15 lat, złe stosunki z Niemcami - podobnie, z Francją - znacznie dłużej, ośmieszenie, skompromitowanie w oczach USA - Jan Nowak-Jeziorański i inni emigranci stosunki z USA budowali pół wieku,

- nagle Francja, która w Nicei widziała trzymanie w ryzach Niemiec i niedopuszczanie do ich wzmocnienia - zmieniła zdanie; nagle zaczeła popierać uczynienie z Niemiec kraju o najsilniejszym głosie w unii! nagle zaczeła z tym swoim okupantem zacieśniać współpracę i przyjaźń! to jest totalny zwrot w doktrynie Francji, która wcześniej polegała na niedopuszczaniu do wzrostu potęgi Niemiec!

- Niemcy natomiast ośmielone i rozprestiżowane tą sytuacją zaczęły latać do Moskwy bez przystanku w Warszawie.

Oto, co może napsuć nawet tak słaby, jak Kwaśniewski prezydent. Wymieniać mógłbym długo. Kwaśniewski zdziałał tyle, że wygląda jakby się celowo o to starał.

My nie mamy szans na wyselekcjonowanie dobrego prezydenta. Media są tendencyjne, jeżeli nie sprzedajne.

--
Mariusz Gniazdowski

Pół wieku temu

to był Bierut i Gomułka. Istotnie budowaliśmy wtedy fascynujące stosunki zagraniczne.

Przecież Jan

Przecież Jan Nowak-Jeziorański działał na emigracji. Dzięki temu że miał w Waszyngtonie silny głos mógł potem skutecznie lobbować na rzecz Polski w NATO, czy np. Litwy w NATO (w uznaniu za co został uhonorowany obywatelstwem litewskim).

Zaraz zaraz

to mówimy w końcu o polskiej polityce zagranicznej, czy prywatnych kontaktach JNJ?
Jeśli mówimy o jego kontaktach, to wcale nie widać, żeby nasz obraz w USA pogorszył się od tego czasu.

To jest: GS

lobbował także (może przede wszystkim) Moskal

.. i wielu, wielu innych (nie tylko Polaków).

Natomiast nie bądźmy dziećmi - zostaliśmy przyjęci do NATO bo taki był cel geopolityczny ( i strategiczny) Stanów Zjednoczonych... wypierających Rosję z jej dawnych stref wpływów.
Za Kirgizją nikt nie lobbował .. a amerykanie mają tam swoje bazy (pod pozorem nalotów na Afganistan)

Nawet jeśli, to co z

Nawet jeśli, to co z Litwą? Ktoś (specjalista od spraw wschodu) musiał tym w Waszyngtonie napchać papki, że przyjęcie Litwy i państw bautyckich jest ważne dla osłabienia Rosji.

--
Mariusz Gniazdowski

Bo z pewnością

kraje bałtyckie powinny być w dalszym ciągu okupowane przez Rosjan - to ich święte zbójeckie prawo. Powiedz pan to Bałtom, zobaczy pan jakie stosunki zagraniczne zbuduje.

To jest: GS

O prezydencie K. mam jak najgorsze zdanie ale....

nie przesadzajmy.

Jego zasługi na wymienianych polach w polityce zagranicznej są ŻADNE.
Wiele nei zniszczył.

Niemcy od dawna sa strategicznym partnerem Francji ... bo tylko tak może ona zachować jakąkolwiek przeciwagę do USA i próbowac ratować swój absurdalny socjał i biurokrację kosztem żerowania na innych słabszych państewkach.
Przypisywanie ut jakiejkolwiek roli Prezydentowi K. ... musi chyba wynikać z uwielbienia dla jego osoby ;o)

A jeśli chodzi o "budowane przez pół wieku" stosunki zagraniczne ... to nie wiem o jakie chodzi. Może o "polish jokes" w USA ... ale to też i nie jest zasługą Jana Nowaka Jeziorańskiego. :o))

pozdrawiam

A teraz o "urojeniach mocy"

W jaki sposób Polska mogłaby przeszkodzić we współpracy francusko-niemieckiej? Wysłać dywersantów w mundurze Bundeswehry żeby podpalili Paryż? Ta współpraca trwa już od dziesięcioleci i trwała zanim jeszcze Polska zaczęła się nieśmiało rozglądać po europejskich przedpokojach.
Jak skłonić Niemcy do podróżowania do Moskwy przez Warszawę? Stingerami? Nie jesteśmy już przedmieściami Moskwy, ale samodzielnym państwem. Kiedy mamy się spotkać to się spotykamy. Kiedy Niemcy mają się spotkać z Rosjanami to się spotykają z Rosjanami.
Jak można mieć lepsze stosunki z kimś, kto nam w twarz pluje? Łasząc się? Stawiając się? To tylko pogarsza sprawę. Żeby stosunki się polepszały, obie strony muszą chcieć.

Doktryną Francji było

Doktryną Francji było niedopuszczanie do wzrostu siły Niemiec, czego wyrazem była Nicea i równe obdzielenie głosami tak, aby Niemcy się nie wyróżniały. Zmiana tej doktryny zbiegła się dokładnie z czasem, gdy Kwaśniewski wypalił z tamtym listem i posłał bez żadnej dyplomacji wojska na wojnę.

To jest wyraźne.

--
Mariusz Gniazdowski

Nie ma jak celna diagnoza...

Takiego komplementu Kwasowi jeszcze nikt, nawet w najbardziej czołobitnym artykule nie strzelił. Sugeruje pan, że TEN papier podpisany przez Kwaśniewskiego miał taką moc, że zmienił układ sił w Europie?

Ten list o którym Pan Gniazdowski

ciągle wspomina to wysłał Miller.

Mój Boże, co zdanie to głupstwo

nawet szkoda czasu aby to komentować.
Fajne jest ostatnie zdanie - "My nie mamy szans na wyselekcjonowanie dobrego prezydenta. Media są tendencyjne, jeżeli nie sprzedajne."

Ja bym napisał tak - U nas nigdy nie będzie ładnej pogody. Ryby nie biorą, a są nawet nieme.

To jest: PiotrekL

Re: Mój Boże, co zdanie to głupstwo

cytuję Czarek:

Ja bym napisał tak - U nas nigdy nie będzie ładnej pogody. Ryby nie biorą, a są nawet nieme.

... piłkarze grają jak ofermy, żony są coraz starsze, wino słabsze, piwo cienkie. Eeee tam - i tak się nic nie uda....

Na szczęście p. Piotrku

co i raz pokazują się jednak młode żony. Problem w tym , że cudze.

Pozdr.

a moja

moja zona jest młoda i piękna - więc cudzych nie szukam
ceterum censeo...

To jest: Wojciech-Maltan

Napisał Pan

Napisał Pan Julek,widząc,za plecami żonę,śledzącą wzrokiem co mąż wypisuje.:-))))
Wojciech

moja żona w pracy

ale zapewniam Pana, że przy niej napisałbym to samo ;-)

ceterum censeo...

To jest: PiotrekL

a może

zamieści Pan gdzieś fotkę, co?
:-)))

To jest: Wojciech-Maltan

Skąd ten minimalizm,może

Skąd ten minimalizm,może galerię?:-)))
Wojciech

To nie ja!!!!

To nie ja !!!!
Ja jestem wilkiem a nie jamnikiem !!!!
Wszystkie flagi na raz.Wątek osobisty!!!!!!

Ale fotkę, no hmmmm, tak właściwie .......?

Pozdr.

To jest: PiotrekL

Jasne!!! W zależności od

Jasne!!! W zależności od pory roku, rodzaj stroju. Hu, hu.

To jest: Wojciech-Maltan

Przestańcie się kłócić

Przestańcie się kłócić "zwierzaki".
Wojciech

tym bardziej że fotki nie

tym bardziej
że fotki nie będzie - jestem konserwatysta czyli żona tylko dla męża

ceterum censeo...

To jest: PiotrekL

pewnie że dla męża

.... cudzego :-D

Najwyraźniej zarzuca mi Pan

Najwyraźniej zarzuca mi Pan fatalizm i niedocenianie Polski. Niesłusznie.

Stwierdzam jedynie np. taki fakt, że od kilku dni w każdej audycji informacyjnej da się słyszeć zdanie: "Polacy najprawdopodobniej zagłosowaliby TAK", "według sondaży Polacy popierają integrację", itd. Jak Pan wie wyniki PGB, sond na gazeta.pl i wp.pl mówią coś odwrotnego.

To co robią media to zwykłe kłamstwo.

Może przesadziłem, że to przez media nie uda się wyselekcjonować prezydenta - nie uda się to z powodu mechanizmów przez jakie są wyłaniani kandydaci. Poprzez partie polityczne. A tam panuje przecież mechanizm selekcji negatywnej. Wciąż ci sami ludzie, z tych samych środowisk i klik.

To jest: Kaska

Najlepszy przykład, że taki system jest skuteczny, to Stany Zj

Katarzyna Makowska

...i Rosja....
Kaska

To jest: Marcin Adamczyk

W Rosji też jest

W Rosji też jest trójpodział władzy.Co prawda prezydent ma tam najwięcej do powiedzenia,ale funkcja premiera też istnieje,podobnie jest zresztą we Francji.Jeżeli tak mamy sobie wytykać to powiem że taki system jak u nas obecnie istnieje np w...Chinach...

Panie MAdamczyk Pan

nadal nie wie i widocznie nie chce wiedzieć, czym jest trójpodział władzy.

Czarek

od Pana sie nie dowie

bo juz drugi raz mial Pan okazje wykazac sie znajomoscia tematu i jak zwykle skonczylo sie na czepianiu dyskutanta.
Krzysztof Kałębasiak

Pan zdaje się miał budować państwo

wedle systemu p. Ruraża ?
A przynajmniej jego tezy Panu odpowiadały ?

To jest: Marcin Adamczyk

To proszę oświećcie mnie

To proszę oświećcie mnie Panowie,jeżeli nie wiem...

Trójpodział władzy

to nie prezydent, premier, parlament
tylko władza:

-ustawodawcza
-wykonawcza
-sądownicza

Czarek

To jest: Marcin Adamczyk

Czepia się Pan!

Dlaczego Pan jest taki czepialski?Lubi Pan to czy co?Przecież i tak wiadomo o co chodzi.Cały problem polega na tym aby połączyć władzę ustawodawczą i wykonawczą,co usprawniło by funkjonowanie państwa.Moje wywody na ten temat są może nie jasne ale wiadomo że chodzi o to aby zlikwidować parę stanowisk,a że nieopatrznie użyłem przy tym sformuowania "trójpodział władzy" to jest margines,który Pan wykorzystał aby się do mnie przyczepić.

Pozdrawiam!

No cóż ?

Myśle , że nie mamy o czym gadać. Bo i o czym ?
Czepiać sie też nie będę.

To jest: BTadeusz

Czemuż?

(+)
.............
"Zanim skoczysz mi do oczu, przeczytaj powoli to, co napisałem. Proszę!"

Re; czemuż ?

Bo żal....

(-)

Trójpodział władzy nie jest zły

Twierdzę, że w Polsce władza wykonawcza i ustawodawcza już jest połączona! Proszę sobie przeliczyć ile ustaw uchwalanych przez parlament jest inicjatywą rządową i sprawdzić, która frakcja w parlamencie wyłania rząd. Prezydent właściwie ma władzę znikomą ale za to po troszku z każdego rodzaju: ma inicjatywę ustawodawczą (choć Kwaśniewski i Wałęsa jej nie wykorzystywali zbyt często), morze vetować ustawy i kierować je do TK, ma wpływ na powołanie premiera, ma prawo łaski. Czyli w osobie prezydenta trzy władze są jakoś tam połączone. Tymczasem w krajach z systemem prezydenckim trójpodział władzy jest wyraźniejszy choć nie całkiem klasyczny (patrz USA).
Jestem za systemem prezydenckim ale rozumianym tak, że prezydent jednocześnie kieruje rządem (czyli jest też premierem), jest jednoosobowo odpowiedzialny za decyzje rządu a ministrowie pełnią funkcje jedynie doradcze (oczywiście dobrze by było liczbę ministerstw znacznie ograniczyć a w niektórych dziedzinach interwencji rządowej konstytucyjnie zakazać). Taki prezydent nie powinien mieć jednak inicjatywy ustawodawczej.

Panie Marcinie !!

Ja też jestem za systemem prezydenckim.
Ale.... to co Pan pisze, to mi sie tak sobie, podoba.

Pozdr.

To jest: Wojciech-Maltan

Szanowny Panie Marcinie

Szanowny Panie Marcinie.
Mamy Konstytucję,a tam wyraźnie jest napisane,że Ustrój RP opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej,władzy wykonawczej i władzy sądownieczej.
W ust.2 mamy wymienione jakie organy te władzę sprawują.

Rozdzielenie władzy polega na tym,że każda z nich powinna być powierzona odrębnym organom.
Istotne jest również,żeby te władze,choć rozdzielone,mogły wzajemnie na siebie oddziaływać-hamować.Żeby hamowanie mogło być skuteczne,to władze muszą się równoważyć

Najproście to oznacza,że trójpodział władzy,to władza ustawodawcza(Sejm i Senat),wykonawcza(Prezydent RP i R M),sądownicza(sądy i trybunały).

Rozumie Pan?
Wojciech

To jest: Marcin Adamczyk

Konstytucję trzeba zmienić

Konstytucję trzeba zmienić Panie Wojtku!

Ja wszystko rozumiem tylko Wam się wydaje że nie rozumiem.W szkole z wiedzy o społeczeństwie byłem najlepszy,więc dobrze wiem na czym polega trójpodział władzy.Nie musicie mi tłumaczyć jak dziecku co to jest,bo ja to dobrze wiem!A wie Pan co było by najlepszym hamulcem?Ustrój dwupartyjny.To jednak jest w polskich realiach niemożliwe...Niestety...

Panie Czarku co Panu nie podoba się w tym co piszę?Czyżby myślał Pan że to wszystko jest pod Kaczyńskiego?Nie to nie jest pod Kaczyńskiego.Kaczyński według tego pomysłu byłby prezydentem przez osiem lat,więc niedługo.To że Pan popiera system prezydencki,a z zasady się mnie czepia źle o Panu świadczy.Jeżeli Pan napisze coś co ja popieram to z pewnością to poprę,bo nie mam zasady że co powie przeciwnik to należy skrytykować.

Osiem lat...

cóż za rozkoszna pewność siebie :)

To jest: Wojciech-Maltan

To pogratulować! Ja też

To pogratulować!
Ja też tam co nieco wiem o Konstytucji RP,ale nie z WOS-u.
Co do tego,że trzeba zmienić,to się zgadzam.
Jednak obawiam się,że jeżeli chodzi o kierunek tych zmian,to nie będzie nam po drodze.

Pozdrawiam.

Wojciech

To jest: Marcin Adamczyk

Zapewne dlatego że ja

Zapewne dlatego że ja popieram Kaczyńskiego,a Pan nie?W tym kraju nigdy nie będzie dobrze...Ehhh

To jest: Wojciech-Maltan

Kierunek nam nie

Kierunek nam nie podrodze,dlatego,że Pan popiera politykę braci Kaczyńskich,której ja nie jestem entuzjastą.Mam tu na myśli oczywiściue pomysły na gospodarkę.
W sprawach obyczajowych na pewno byłyby wpólne punkty.
Natomiast projekt Konstytucji PiS-u,to....już przemilczę.
Wojciech

To jest: Marcin Adamczyk

Jest Pan zwolennikiem

Jest Pan zwolennikiem czegoś takiego jak system prezydencki czy nie?

To jest: Wojciech-Maltan

Już kiedyś

Już kiedyś pisałem.
Wszystko po kolei.
Wojciech

Nie dlatego

Dlatego że Polsce jest potrzebny system prezydencki z trójpoziałem władzy.
Pan nie wie, co to jest, bo skąd? skoro pana Czarka nerwy poniosły?
Ale niech Pan przyjmie na słowo , że żaden z panów Kaczyńskich, ani nawet, gdyby się zjednoczyli, to tego systemu nie wprowadzą.
Za mało władzy daje.
Rzyczliwy

To jest: Marcin Adamczyk

Nie dyskutuje z anonimami...

Nie dyskutuje z anonimami...

To jest: Kaska

Wielopartyjny?

Katarzyna Makowska

Pan Madamczyk w trzech pierwszych

zdaniach buduje nowy ustrój RP.
W trzech następnych oddaje sobie samemu hołd za tak celne rozwiązanie.

Tymczasem nasz portalowy ustawodawca nie wie na czym polega trójpodział władzy.

To jest: Ireneusz

Dodam swoje trzy grosze

Otóż każda rzecz istniejąca na świecie ma swoją przyczynę i skutek. Filozofia dorosłego człowieka, ot co. Pan twierdzi, że system prezydencki wszystko załatwi. Niestety powiem, nie. System prezydencki musi być oparty o możliwość skutecznego wyboru, tzw. pozytywnej selekcji. W naszym kraju obecne siły polityczne działające na arenie siłują się jedynie o miejsca przy korycie. Proszę poczytać sobie publicystyki Korwina-Mikke, kreatora bardzo realnego podejścia do rozumowania o polityce. Jeśli zabierzemy koryto, twierdzi JKM, nie będzie do czego się pchać. To to samo, co teoria wysuszenia bagna, aby pozbyć się komarów, która była cytowana niedawno przez pana Gniazdowskiego bodajże. Kontynuując wątek - nierealne jest dokonanie likwidacji koryta czy suszenia bagna podczas trwania negatywnej selekcji królującej w Polsce. Należy zlikwidować negatywną selekcję. W innym przypadku zdobywcami laurów będą osoby pokroju Leppera, czy np. Tymińskiego (słyszałem, że właśnie przyjeżdża na wybory prezydenckie - sic!!!!). Moim bardzo skromnym zdaniem, panie Marcinie, jest, że pierwej należy wprowadzić JOW, który zmieni scenę polityczną oraz system selekcji w Polsce, wykreuje pozytywne siły i pozytywne partie. Dopiero wtedy będzie można wprowadzić (i powinno się wprowadzić) system prezydencki. W drugim przypadku może pan nadal czekać na marszałka wjeżdżającego na białym koniu - w końcu wjechał, a tu "Tatarzyna :-((, i Polaka za łeb trzyma". Moja dewiza - przyczyna i skutek. Nigdy skutek, a później przyczyna.

To jest: Marcin Adamczyk

Ale właśnie system

Ale właśnie system prezydencki,odbierze to koryto!Rola parlamentu spadnie i wówczas nawet JOW będzie czymś co przyniesie same pozytywne skutki!Wiem że to może brzmieć jak próba autorytaryzacji państwa,ale władza wykonawcza i ustawodawcza powinna być skupiona w jednych rękach-rękach prezydenta.Wie Pan ja nie lubię rzeczy skomplikowanych,a taki system jaki proponuję upraszcza do minimum funkcjonowanie państwa.Prezydent głową państwa i szefem rządu,parlament złożony z trzystu posłów wybieranych w trzystu JOW,likwidacja senatu.Popatrzy Pan ile koryt wówczas zniknie.

Pańska myśl nie wydaje mi się lepsza

Krytykuje pan wiarę, że system prezydencki dokona cudu i zmieni politykę, a zamiast tego propononuje racjonalną receptę w trzech etapach:
1. Dokonać cudu i wprowadzić JOW wbrew woli uczestników sceny politycznej
2. JOW w cudowny sposób zmieni scenę polityczną i zlikwiduje negatywną selekcję
3. Wybrani JOW-em politycy zniszczą swoje koryto
To już pomysł systemu prezydenckiego wydaje mi się bardziej wiarygodny (choć nie idealny). System prezydencki to kompletna filozofia państwa i władzy, JOW to tylko ordynacja - mechanizm liczenia głosów.
A przecież wystarczy tylko tyle, żeby ci którzy są najlepszymi kandydatami i mają program, i umieją go wdrożyć - przekonali do swych racji wyborców. Tylko tyle i aż tyle. To nie wymaga ani jednego cudu, a jedynie skuteczności.

Skuteczność ?

To nie jest doceniana cecha na "prawicy".
Tu sie liczą: honor, racja pochodząca z własnego mniemania i coniedzielna msza.
Czy to nie wystarczy, aby mieć przekonanie o własnej wyższości ?

znowu zapomnial sie Pan podpisac

panie Czarku?

Mam nadzieje, ze dobrze odgadlem.

Krzysztof Kałębasiak

Tak jest.

Na szczęście mam Pana.
Aniele KK, stróżu mój.

Dziekuję

Pozdr.

Czarek

Ps.

Własnie zmieniam dostawcę internetu na tańszego i 3 razy szybszego, stąd problemy.

To jest: Marcin Adamczyk

Wydaje mi się że ma Pan

Wydaje mi się że ma Pan rację!Bo przecież któż powiedział że prawdziwy Polak nie podaje się do dymisji?

Przemycony błąd - nieprawda

Dziura logiczna w pańskim wywodzie:
"JOW w cudowny sposób zmieni scenę polityczną i zlikwiduje negatywną selekcję"
Nie w cudowny. W taki, jaki wykazano i sprawdzono. Fakty:

Listy partyjne:

cytat:
#A weakening of the link between MPs and their constituents. When simple List PR is used, and seats are allocated in one huge national constituency as in Namibia (see Namibia - National List PR in Southern Africa) or Israel (see Electoral Reform in Israel), the system is often criticized for destroying the link between voters and their member of parliament. Voters have no ability to determine the identity of the persons who will represent them, and no identifiable representative for their town, district, or village; nor do they have the ability to easily reject an individual if they feel they has behaved poorly in office. This factor has been particularly criticized in relation to some rural-based developing countries, where voters' identification with their region of residence is sometimes considerably stronger than their identification with any political party.

JOW

cytat:
# It retains the link between constituents and their Member of Parliament (MP). Perhaps the most often quoted advantage of FPTP systems is that they give rise to a parliament of geographical representatives: MPs represent defined areas of cities, towns, or regions rather than just party labels. Many proponents of FPTP argue that true representative accountability depends upon the voters of one area knowing who their own representative is, and having the ability to re-elect, or throw them out, at election time. Some analysts have argued that this "geographic accountability" is particularly important in agrarian societies and developing countries (see Holding the Government and Representatives Accountable).

# It allows voters to choose between people, rather than just between parties. At the same time, voters can assess the performance of individual candidates, rather than just having to accept a list of candidates presented by a party, as can happen under some List PR electoral systems.

# It gives a chance for popular independent candidates to be elected. This is particularly important in developing party systems, where politics revolves more around extended family ties, clan, or kinship, and is not based on strong party-political organizations.

To są rzeczy odczywiste i względem siebie przeciwne, dlatego zmienią scenę polityczną. Zgodził się z tym również w jednej z dyskusji autor tego artykułu, Pan Marcin Adamczyk. Twierdził jedynie, że konieczny jest system prezydencki aby utrzymać spójność systemu politycznego.

Podejrzewam, że podłapał Pan kolejny pseudoargument przeciw JOW. Będzie Pan teraz pewnie wszędzie, gdzie tylko pojawi się temat JOW wtrącał opinię "nie sądzę, lepszy prezydencki".
--
Mariusz Gniazdowski

Ależ pan mnie zaskoczył argumentem

wyrwał pan dwa cytaty z jakichś prawd objawionych, na dodatek w obcym języku i pod spodem grzecznie dopisał po polsku że z tego wynika iż ma pan rację...
Dobrze, wysiliłem się i czytam.
Patrzę na postulowane zalety JOW
1 silniejszy związek posła z regionem, miastem, obszarem niż z państwem
2 silniejszy związek posła z wyborcami
3 wybór pomiędzy kandydatami, nie partiami
4 daje szanse na wybór popularnych niezależnych kandydatów, opierających się na więzach rodzinnych i klanowych (to mi dopiero zaleta)

1 i 4 nie wydaje mi się zaletą, 2 i 3 jest bałamutny. Dlaczego?
Od zajmowania się regionem czy miastem są samorządy, a nie ogólnonarodowy parlament. "Załatwianie" spraw lokalnych na forum parlamentu zawsze uważałem za patologię, a nie za jakiś mechanizm godny propagowania. Poseł powinien pracować dla dobra Polski a nie jakieś tam Łodzi Północnej.
Hipotetyczna sytuacja z W.Brytanii - jestem zatwardziałym konserwatystą
Mam do wyboru 1 labourzystę, 1 konserwatystę i 1 liberała. No i paru bolków z innych partii, które nie mają znaczenia. Ja zawsze głosuję konserwatystów, ale tego buca który kandyduje akurat nie lubię. I jaki mam wybór? Na kogo zagłosować? Swój jest tylko jeden, można zagłosować na niezależnego, ale to zabierze mandat konserwatystom
W Polsce - jestem zwolennikiem np. PO - nie znoszę gości z czoła listy, ale listy są długie i są tam rozmaici ludzie - mi na przykład pasuje ten z numerem 7. Popieram partię którą lubię i kandydata którego lubię - bo mam wybór. Nie jestem w sytuacji Adama, któremu Bóg powiedział - a teraz wybierz sobie żonę ;)

PS. Proszę się jeszcze odnieść do cudu nr 1 i cudu nr 3 - są to cuda jeszcze cudowniejsze.

Powtarza Pan slogany

Powtarza Pan slogany autorstwa Jaskierni, Wojciechowskiego i tym podobnych. Ma Pan taką moralność, takie pojmowanie dobra i zła - Pana sprawa. Na szczęście są jeszcze tak zwani eksperci, którzy tamtą stronę stworzyli. Nawet zagorzali przeciwnicy ordynacji większościowej nie uważają punktów 1,2,4 za wady, no ale Pan wie lepiej. Przeciwnicy większościowej uważają proporcjonalność za ważniejszą od związku z regionem, z ludźmi, od głosowania na człowieka. Nie uważają tych ostatnich za wadę, a jedynie za rzeczy konieczne do poświęcenia aby uzyskać upragnioną proporcjonalność i sprawiedliwość. Pan posuwa się jeszcze dalej - uznaje te rzeczy za wadę. Miło.

Na dodatek zniekształcił Pan treść przy tłumaczeniu angielskiego tekstu tak, aby tych którzy nie znają angielskiego wprowadzić w błąd. Jeżeli chce Pan coś krytykować, to w czystej postaci, a nie przerobionej wedle Pana widzi mi się. Przedstawił Pan więc w istocie krytykę samego siebie, bo punkt 1 i 4 jest przez Pana zniekształcony, i jednocześnie przez Pana krytykowany.

Jeżeli chodzi o odparcie Pana zarzutów na temat punktu 1, to takiego punktu nie było. W przytoczonym przeze mnie tekście jest napisane, że związek jest z elektoratem i w tym sensie z regionem. Na dodatek nigdzie nie jest napisane i z niczego nie wynika, że związek ten jest silniejszy z wyborcami niż z państwem. Można co najwyżej zaproponować takie stwierdzenie: związek z elektoratem jest silniejszy niż z partią, z kierownictwem partii, a i tego nie da się zmierzyć.

Niewiadomo skąd wywnioskował Pan, że związek z wyborcami implikuje załatwianie spraw regionalnych. To jest slogan. Parlament ma komentencje do uchwalania ogólnokrajowego prawa. Od zarządzania Warszawą jest prezydent Warszawy, to on wraz z pozostałymi władzami lokalnymi decyduje o inwestycjach itp. Poseł, który wyciągałby takie sprawy w parlamencie kompromitowałby się. To jest nierealne.

Następnie pisze Pan, że etykieta partii ma bardzo duże znaczenie i wyborcy popierający daną partię, a którym nie odpowiada dany kandydat nie mają na kogo głosować. A przecież w tym jest ta upragniona presja na partie, aby wystawiały kandydatów prawdziwych, z poparciem, poszanowaniem wśród wyborców. Partia nie ma alternatywy. Albo wystawi kogoś przyzwoitego, poważanego, albo straci mandat (partie mają zbliżoną ilość głosów, wystarczy że tylko część ludzi odwróci się od partii z powodu dziwnego kandydata a partia straci mandat). W listach wyborczych - jak Pan sam przyznaje! - jest inaczej. Partie mogą nawtykać na połowę listy złodziei wiedząc, że głos na liste i tak padnie, bo zawsze się jakiś małoznany złodziej trafi czy lider partii, którzy nabiją głosów na listę.

Sam Pan przyznał, że w listach partyjnych partie mogą nawtykać np. pomiędzy miejscami 50 a 100 samych złodziei i koleszków, i że niczym nie ryzykują. Pytam Pana po raz trzeci: Czym ryzykują? Z tego co Pan napisał przed chwilą: niczym.

Co do reszty cudów, to pierwszy właśnie się dokonuje, z dniem 3 marca, a trzeci wynika z drugiego.

Tamtą stronę - tą:

Tamtą stronę - tą: http://www.aceproject.org/main/english/es/
--
Mariusz Gniazdowski

Nie slogany

Najpoważniejszym z pańskich zarzutów, wbrew pozorom jest zarzut powtarzania sloganów po Jaskierni i Wojciechowskim. Ja wiele mogę ścierpieć, ale coś takiego? Nie po to pracuję w pocie czoła nad moimi wypowiedziami, żeby następnie przepisywano je innym ludziom. Albo pan targa tutaj cytaty ww. obywateli, albo przeprasza mnie za ten afront.

Odnośnie meritum - napisałem że 1 i 4 nie uważam za zaletę, ale nie napisałem, że uważam je za wadę, co pan mi próbuje przypisać.
Związek osłabienia więzi z państwem w wypadku reprezentowania regionu nie pada w tekście, ale jest logiczny. Jeśli reprezentant regionu wyżej stawia interes regionu niż interes państwa - na przykład przez stanowisko w sprawie lokalizacji elektrowni, to jego więź z państwem jest słabsza niż byłaby w wypadku reprezentowania przez niego państwa jako całości. Czasami trzeba poświęcić się dla dobra ogółu.
Związek posłów z załatwianiem spraw regionalnych nie jest sloganem, a rzeczywistością amerykańskiej i brytyjskiej sceny politycznej. Amerykańskiej w większym stopniu, co wynika z federalnej natury państwa. Ale ja sobie tego z palca bynajmniej nie wyssałem.
To co pan nazywa etykietą partii to jest w istocie program partii. Ma on więcej wspólnego z PRZEKONANIAMI wyborców niż wybór między Jasiem a Stasiem. W końcu różnica między nimi polega na tym, że będą realizować inne programy i w inny sposób - ale podział programowy jest u rdzenia.
To co mówiłem o wystawianiu dziwnych kandydatów to również nie żadne zmyślenie, ale specjalność kuchni brytyjskiej. Żadna partia, nawet tam, nie ma setek mocnych kandydatów, którzy wzbudzą entuzjazm wyborców. Orły są zawsze mniej liczne niż wróble. Dlatego tych co słabszych i kontrowersyjnych upycha się w okręgach, gdzie wszystko jest już "pozamiatane" - ważniejszych w tych okręgach gdzie nasi zawsze wygrywają, a mniej ważnych w tych okręgach gdzie nasi zawsze przegrywają. Rozmiar zwycięstwa czy porażki nie ma przecież znaczenia.

Co dokonało się 3 marca? (nie przypominam sobie jakoś)

Re: Nie slogany

Dyskusja zmierza w tym kierunku, że będzie Pan podawał argumenty rozmyte, nieostre. W końcu postać będzie taka, że Pan wyleje troche wody, potem ja wodą odpowiem na wodę, i tak w kółko. Proponuję wyostrzyć argumenty.

Przede wszystkim najkonkretniejsze, co wynikło z dotychczasowej dyskusji:
1. Napisał Pan, że jeżeli jacyś kandydaci na liście wyborcom nie odpowiadają, to mogą sobie zawsze znaleźć takiego, który im będzie odpowiadać.
2. To oznacza, że partie nie mają motywacji aby unikać umieszczania tam ludzi bezwartościowych.

Pan temu nie może zaprzeczyć. Pan sam to napisał wcześniej. I w tym jest istota idiotyzmu list proporcjonalnych!

Niech się Pan do tego odniesie, czekam.

cytuję Equatore:
Związek osłabienia więzi z państwem w wypadku reprezentowania regionu nie pada w tekście, ale jest logiczny. Jeśli reprezentant regionu wyżej stawia interes regionu niż interes państwa - na przykład przez stanowisko w sprawie lokalizacji elektrowni, to jego więź z państwem jest słabsza niż byłaby w wypadku reprezentowania przez niego państwa jako całości. Czasami trzeba poświęcić się dla dobra ogółu.
Związek posłów z załatwianiem spraw regionalnych nie jest sloganem, a rzeczywistością amerykańskiej i brytyjskiej sceny politycznej. Amerykańskiej w większym stopniu, co wynika z federalnej natury państwa. Ale ja sobie tego z palca bynajmniej nie wyssałem.

Niech Pan poda przykłady brytyjskie. Podejrzewam, że to pozytywne rzeczy. Aktywacja swojego przedstawiciela aby np. zareklamował region jako miejsce pod inwestycje jest przecież istotą słowa poseł.

cytat:
To co mówiłem o wystawianiu dziwnych kandydatów to również nie żadne zmyślenie, ale specjalność kuchni brytyjskiej. Żadna partia, nawet tam, nie ma setek mocnych kandydatów, którzy wzbudzą entuzjazm wyborców. Orły są zawsze mniej liczne niż wróble. Dlatego tych co słabszych i kontrowersyjnych upycha się w okręgach, gdzie wszystko jest już "pozamiatane" - ważniejszych w tych okręgach gdzie nasi zawsze wygrywają, a mniej ważnych w tych okręgach gdzie nasi zawsze przegrywają. Rozmiar zwycięstwa czy porażki nie ma przecież znaczenia.

Hah no i co ja mam odpowiedzieć na takie teksty? Zarysował Pan obraz Wielkiej Brytanii, gdzie diaboliczne kierownictwo Parchii zamiata w okręgach, rozwozi kandydatów w teczkach, układa sobie ten kraj lepiej niż listy partyjne. Co to ma być?

Skoro snuje Pan tak czarne i niestworzone wizje, to musi Pan podać dowody, a nie wylać wodę i kropka. Np. statystyki "delokacji" kandydatów względem ich okręgów. Naturalnym jest, że partia która rozwozi swoich kandydatów w teczkach ryzykuje klęskę. Na dodatek danego kandydata musi zaakceptować lokalna struktura partii.

Rozwożenie w teczkach byłoby sprzeczne z zachowaniem związku z wyborcami. To co Pan opisał, to jest sytuacja w listach partyjnych. Pozwoli Pan, że zamienię kilka słów w tym tekście:
To co mówiłem o wystawianiu dziwnych kandydatów to również nie żadne zmyślenie, ale specjalność kuchni polskiej. Żadna partia, nawet tam, nie ma setek mocnych kandydatów, którzy wzbudzą entuzjazm wyborców. Orły są zawsze mniej liczne niż wróble. Dlatego tych co słabszych i kontrowersyjnych upycha się na końcu list partyjnych, gdzie wszystko jest już "pozamiatane" - ważniejszych gdzie nasi zawsze wygrywają, a mniej ważnych w tych okręgach gdzie nasi zawsze przegrywają. Rozmiar zwycięstwa czy porażki nie ma przecież znaczenia - aby wprowadzić góre listy

Teraz pasuje troche lepiej? O wiele lepiej! W listach partyjnych to jest tysiąckrotnie łatwiejsze, bo:
- lokalne struktury partii nie mają prawa nikogo akceptować czy odrzucać
- kierownictwo wskazuje palcem, ustala skład list krajowych
- głosuje się na listę, wystarczy 5 mocnych na początek listy - resztę wciągnie "efekt lokomotywy wyborczej" (termin bezwstydnie używany przez polskie partie)

Pan tego nie widzi, bo Pan nie chce tego zobaczyć!

W wolnym czasie porobię statystyki

Widzę że pan już zaabsorbował moją technikę lustra - brawo.

W moim poście powyżej jest

W moim poście powyżej jest niezamknięty tag pogrubiający tekst przez co wszystko poniżej jest pogrubione.

powinno pomóc

powinno pomóc :) (powyższy post też był mój)
--
Mariusz Gniazdowski

To jest: Ireneusz

Płaszczyzna - do pana Equatora - odpowiedź na jego "CUD"y

Rozminęła nam się płaszczyzna, lub jesteśmy być może na wstędze Moebiusa ?? :))
Ja mówię, że:

  • obecnie mamy selekcję negatywną
    - to niewątpliwie fakt

  • wybrany najlepszy prezydent w selekcji negatywnej jest złym człowiekiem
    - tu pan wierzy, że nie.
  • Pan opiera swoje opinie i recepty na wierze.
    Ja chcę zmienić selekcję w Polsce na pozytywną. Tu nie potrzeba ani cudu, ani zmiany Konstytucji. Za to do systemu prezydenckiego - trzeba.
    Czyli gdzie jest nasza płaszczyzna?

    Przykro mi, ale to nie jest odpowiedź na "CUDY"

    nie powiedział pan ani czy się da wprowadzić 1,2,3 bez cudu, jak to zrobić, ani nawet czy mój podział jest właściwy i nie da się tego zrobić w innych etapach. Tytuł jest mylący.
    Obecnie mamy selekcję i negatywną i pozytywną - obie zresztą są ważne i nie da się z jednej z nich zrezygnować. To elementarz optymalizacji - odrzucamy rozwiązania zdominowane, wybieramy optimum na zbiorze. Ani selekcja negatywna ani selekcja pozytywna nie doprowadzi do optimum - muszą być obie.
    Wybrany najlepszy prezydent w selekcji negatywnej to będzie ten, który ma najmniej krytyków. gdyby istniała selekcja negatywna w postaci czystej, najlepsze wyniki osiągaliby ludzie nieznani, którzy nie zdążyli się nikomu narazić. Tacy jednak nie wygrywają wyborów, bo istnieje też selekcja pozytywna - trzeba zgromadzić wielu zwolenników, żeby wejść do drugiej tury. W drugiej turze również trzeba poszerzyć elektorat, jeśli się chce przekroczyć 50%.
    Czy to będzie zły człowiek? To zależy od tego, jakich lubią wyborcy.
    Na moje oko źli ludzie, jako bardzo kontrowersyjni, mają małe szanse przemknięcia przez te podwójne widły.
    System prezydencki również wymaga zmiany Konstytucji. Bez tego się nie obejdzie. Ale na system prezydencki jest więcej chętnych niż na JOW - Kaczyński nie jest jedynym politykiem którzy marzą o "silnej ręce". Wyborcy również są w sondażach bardzo skłonni do poparcia "silnej ręki", tylko nie są zgodni czyja to miałaby być ręka. Te ciągoty mogą zostać wykorzystane w przyszłości.

    To jest: Marcin Adamczyk

    Jeżeli podsumował by

    Jeżeli podsumował by wszystkie głosy które chcą silnej ręki wyszło by że ok.55%(!!!)społeczeństwa chce silnej ręki!Tylko czyja ona miała by być?Kaczyńskiego,Giertycha czy Leppera???Z tej trójki to Kaczyński chce stosunkowo najsłabszej ręki,choc i tak silnej więc uważam że taka silna ręka jest dla Polski najlepsza.Nie popadajmy w skrajności...

    To jest: Ireneusz

    Re:

    Znów wymyka się pan z "płaszczyzny". Nie przypominam sobie, abym pisał o wyborach na prezydenta. Tu, oprócz oddawania głosu na przysłowiowego pana Stana T. bierze jeszcze górę poczucie odpowiedzialności, nakazujące głosować na np. p. Lecha W. - mieliśmy za przykład u nas w kraju.
    Piszę natomiast o wyborach do Sejmu, a te są oparte tylko i wyłącznie na selekcji negatywnej.
    Jeśli nawet jest tylu chętnych na system prezydencki, a nie na JOW, to jedynie dlatego, że przeciętny Kowalski nie rozumie systemu JOW. System prezydencki jest klarowny i intuicyjny, więc każdy jest za nim. System JOW jest bardzo wrogo traktowany przez media, każdy osobnik tak "wykształcony" na wspomnienie o nim sypie stereotypami, sloganami. Nie ma pojęcia o meritum. Skoro wybór stawiany jest pomiędzy tym, co wiem, a tym, czego nie wiem, to niestety wynik jest przesądzony.
    Prosze zauważyć, jak stan edukacji wpływa na badania ankietowe/statystyczne przeprowadzane w Polsce. Większość jest zafałszowanych, bowiem są niepełne i nieprawdziwe. Sterowanie i socjotechnika jest u nas tak rozwinięta, że większość ludzi z wyższym wykształceniem nie potrafi dziś wyciągać logicznych wniosków.

    Pisał pan

    w zdaniu: "wybrany najlepszy prezydent w selekcji negatywnej jest złym człowiekiem"
    Wybory do Sejmu są akurat oparte głównie na selekcji pozytywnej, bo nie ma drugiej tury. Nie można głosować PRZECIWKO komuś, a jedynie ZA KIMŚ.

    To jest: Ireneusz

    O nie ...

    więc musze dopisać - wybrany hipotetycznie najlepszy prezydent w selekcji negatywnej...
    Selekcja negatywna nie opiera się jedynie na wyborze "przciw". Selekcja negatywna odbywa się już znacznie wcześniej, jeszcze podczas wstawiania na listę!

    a w trakcie wyborów to jaka selekcja

    ?

    To jest: Ireneusz

    żadnej

    Przynajmniej w praktyce żadnej. Na jakiej płaszczyźnie bowiem? Skreślić partię? Jedna jest partia stała od 1991 (chyba) i nazywa się UPR. Reszta? Żadnej podpory?
    Może jednak ludzi? Którego? Pierwszego z listy? Drugiego? Proponuję skreślić pierwszego :-) Na pierwszego zagłosują wszyscy w Polsce. 100% poparcia dla jednego pana X z partii Y. Co robi pan X? Pisze listę osób pod tytułem - moi kumple (czyt. wypełniacze) do Sejmu. Aha, jeszcze problem feminizmu. Czyli skreśla 230 osób i wpisuje kobiety. Aha, jeszcze inwalidzi, więc skreśla następnych 115 osób i wpisuje inwalidów z grupą co najmniej drugą. Może jeszcze jakiś światły pomysł? Pewnie co najmniej kilka :-).
    Pan jest za taką farsą!
    Dla mnie jest dziwne, że jeszcze ok. 30 procent idzie na wybory. Od dawna przypomina mi ta obecna farsa czasy, gdy spędzeni siłą ludzie, po zapisaniu nazwiska, odkreśleniu na jeszcze liście blokowej, liście zakładowej, szkolnej i przedszkolnej, karnie odbierali kartki do głosowania i ze światłą miną bez wahania podchodzili do urny, wrzucali ją, nawet nie spoglądając na nią okiem. Bo i po co? Dokładnie też tak robiłem. I nie będę robił takiej rzeczy obecnie, bo minęło już ponad 20 lat od tamtych czasów, nawet jeśli pan tak sobie życzy.
    Pozdrowienia

    Ależ się pan nabuzował

    Jeśli pan żaden kandydat nie odpowiada, to pora albo samemu kandydować, albo zostać pustelnikiem.

    To jest: Ireneusz

    Jak zwykle zero argumentów

    Jedynie komentarze

    Jak zwykle?

    Zwykle mam dużo argumentów, ale ileż można w kółko to samo...

    System prezydencki a JOW

    Szanowny Panie,
    My, w Ruchu JOW, rozumiemy i doceniamy znaczenie systemu prezydenckiego czy tez nieprezydenckiego, i uwazamy sprawe JOW za wazniejsza z kilku powodów:
    1. Dlatego, ze dobrze sprawdzaja się JOW tam gdzie nie ma systemu prezydenckiego, jak w ZK, Kanadzie czy Indiach, a wiec mozna miec zdrowa demokracje bez systemu prezydenckiego
    2. Drugi powod jest moze wazniejszy od pierwszego. Pan pieknie pisze o tych plusach ujemnych i minusach dodatnich, ale ujemnym plusem wyborow prezydenta jest to, ze sa one zwiazane z Wielka Kasa i nikt, kto nie ma za soba tej Wielkiej Kasy w tym konkursie udzialu sensownie wziac nie moze. Wielu politykom z bozej laski wydaje sie, ze to nie ma wiekszego znaczenia i wybieraja sie kandydowac, po czym jest tylko litosc i trwoga. Otoz w Polsce jakos tak sie ulozylo, ze szanse na wielka kase mieli tylko specjalni ludzie, nie bede tego tematu rozwijal, bo napisalem o tym co najmniej jedna ksiazke, za ktora od 12 lat mnie sadza. Nie wierze, zeby Polska mogla odetchnac oddajac sie pod rzady tych ludzi. Musimy najpierw doprowadzic do sytuacji, w ktorej wielki majatek nie bedzie synonimem grabiezy majatku publicznego. Dlatego najpierw stawiamy JOW, bo tam wielka kasa nie odgrywa takiej roli i ktore umozliwiaja wejscie do polityki ludziom, ktorzy nie sa balonami nadmuchiwanymi przez kase z zaplecza, ktorej pochodzenie nie tylko nie jest jasne, ale, powiedzmy sobie, wysoce podejrzane.

    Pozdrawiam,
    JP

    Pozdrawiam,
    JP

    Pomija Pan przez caly czas

    Pomija Pan przez caly czas fakt, ze glowa panstwa w Z.K. i Kanadzie jest krol. W Indii tez, do niedawna. Panu specjalnie przypominam, ze w polskim systemie mozna bylo odwolywac poslow, wiec kolejny Panski argument pada.
    Nie daje Pan zadnych gwarancji, ze poslowie wybrani w JOW nie uchwala sobie nieodwolalnosci, ze beda uczciwsi od obecnych.

    A walka o JOW, gdy przywodcy ruchu nie maja zamiaru zmienic panstwa w zdrowe, oparte o poszanowanie wlasnosci, wolnosci i sprawiedliwosci, to strata czasu. Czy po przyznaniu, ze dolaczenie systemu prezydenckiego jest potrzebne, przyzna Pan, ze trzeba zlikwidowac socjalizm?
    Ile wtedy bedzie Was dzielilo od UPR?

    Krzysztof Kałębasiak

    Król

    Król tam ma taką władzę jak u nas prezydent.
    --
    Mariusz Gniazdowski

    Socjalizm a prezydent

    Drogi Panie,
    Pan mnie tym socjalizmem zabije! Ja jestem człowiekiem wyrosłym na logice matematycznej i fizyce i nie potrafię prowadzić debat nad słowami, ktore nie mają zadnego określonego sensu. Dla mnie takim pustym słowem jest "socjalizm", bo każdy, ktory go używa podkłada pod niego to, co mu się podoba. Ja przeżylem zapewne znacznie więcej lat od Pana w ustroju, ktory się nazywał "socjalizmem" i całe życie z tym absurdem ustrojowym walczyłem. Więc niech Pan będzie łaskaw zejść ze mnie na okoliczność socjalizmu, bo ja to mam wpisane we krwi, a jak jest z Panem, to nic nie wiem i nie mam pewności, że Pan o tym tylko czytał w książkach.

    Nie rozumiem też w ogole dlaczego Pan miesza króla angielskiego z systemem prezydenckim i co ma pierwnik do wiatraka. Każdy (no, porzepraszam, widać nie każdy!) wie, że król w ZK odgrywa jedynie rolę historycznej dekoracji, coś takiego jak Flaga czy HYMN, więc jest to rzecz bardzo cenna i szanowana i droga większości Brytjczyków, dlatego godzą się płacić na jego utrzymanie. Natomiast prerogatywy konstytucyjne Aleksandra Kwaśniewskiego są nieporównanie większe od Her Majesty.

    Ja proponując wprowadzenie JOW do Sejmu proponuję wprowadzenie do polskiego życia publicznego ODPOWIEDZIALNOŚCI (accountability) i SENSU i wierzę, że mechanizm selekcji pozytywnej wyłoni ludzi o wyższych kwalifikacjach niż obecna hałastra poselska, a przede wszystkim podda ich kontroli społecznej. I tyle (prawie tylko tyle).

    Otóz powiem Panu tak: gdyby w tych najbliższych wyborach wprowadzono JOW do Sejmu, to największe szanse uzyskania mandatu mieliby dzisiejsi wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast. Sa to bowiem ludzie znani swoim wyborcom i mają do pokazania konkretny dorobek, rozumieją wiele rzeczy, o ktorych dzisiajszy posel nie ma zielonego pojęcia. Powiem Panu co ci ludzie zrobią zaraz na początku swojego urzędowania w Sejmie: zmienią system podatkowy na taki jak w WielkiejBrytanii i innych krajach JOW: podatki będzie zbierać gmina, ktora tylko część tych podatkow będzie odprowadzać do budżetu. Bedzie to kolejna rewolucja ustrojowa. Czy to, według Pana, będzie socjalizm?

    Ja nie wiem czy tak będzie. Ja tak tylko przypuszczam, ponieważ znam wielu burmistrzów i wiem co im dolega, i wiem co dolega gminom. I wiem, że w takiej sprawie porozumieją się od ręki. Natomiast system partyjny jaki mamy w Polsce wymaga istnienia centrali zbierającej podatki i centralnego rozdzielnictwa, bo to jest krowa, którą wszystkie partie doją od rana do nocy, a nawet przez sen.

    Pozdrawiam,
    Jerzy Przystawa

    To jest: Marcin Adamczyk

    A idźcie do diabła z tym

    A idźcie do diabła z tym waszym JOW!!!

    To jest: Ireneusz

    Porządek w piekle?

    Myślę, że jest tam dużo większy porządek, niźli w Polsce. Nie potrzebują JOW

    To jest: Wojciech-Maltan

    Myśli Pan,żeby u niego

    Myśli Pan,żeby u niego szukać pomocy?
    To już chyba inni podpisali z nim układy.
    "Wszak ze mną-ś na Łysej Górze Robił o duszę zapisy!Cyrograf na byczej skórze Podpisałeś ty -- i bisy"
    Wojciech

    To jest: Ireneusz

    Płaszczyzna