Dług honorowy

Podobna sytuacja wydarzyła się już raz, we Francji, sto jedenaście lat temu, kiedy to kapitan sztabu generalnego Alfred Dreyfus w wyniku fałszywych oskarżeń spreparowanych przez służby specjalne został osądzony i skazany. W Polsce, pięć lat temu, wiceminister obrony Romuald Szeremietiew w wyniku wspólnej akcji służb specjalnych i mediów został zdymisjonowany i oskarżony, a teraz rozpoczął się jego sądowy proces.

We Francji prawda wyszła na jaw dopiero po dwunastu latach, kiedy to Dreyfusa ostatecznie oczyszczono i zrehabilitowano. Jak długo będzie wychodziła na jaw prawda o Szeremietiewie?

Przypomnijmy elementarne fakty. W lipcu 2001 roku w dzienniku ?Rzeczpospolita? ukazał się artykuł pióra Bertolda Kittla i Anny Marszałek pt. ?Kasjer z ministerstwa obrony?, stawiający Romualdowi Szeremietiewowi szereg zarzutów, które dyskwalifikowały go jako człowieka i jako osobę publiczną.

Te i następne doniesienia natychmiast zostały nagłośnione przez bodaj wszystkie ogólnokrajowe gazety, radia i telewizje, wskutek czego premier zawiesił oskarżonego wiceministra, prokurator wszczął śledztwo, a fiskus wziął małżeństwo Szeremietiewów pod rentgen i mikroskop. W ciągu następnych tygodni i miesięcy rzekomą aferę wałkowano na wszelkie możliwe sposoby.

Romuald Szeremietiew od początku wskazywał na fałszywość oskarżeń. Udowadniał czarno na białym, że nie zgadzają się podane w ?Rzeczpospolitej? fakty, daty i liczby, że przywoływani świadkowie w rzeczywistości nie istnieją, że kluczowe zdarzenia miały inny przebieg, że twierdzenia autorów artykułu są wzajemnie sprzeczne. Ale te argumenty nigdy nie przebiły się do opinii publicznej. Media wydały na Szeremietiewa zbiorowy wyrok, a redaktor Marszałek w nagrodę za swe dokonania została ogłoszona ?Dziennikarką Roku?.

Po latach okazuje się, że zarzuty ?Rzeczpospolitej? były co do jednego wyssane z palca. Szeremietiew nie brał ani nie dawał łapówek, nie zdradzał tajemnic, nie ustawiał przetargów, nie wydawał więcej niż zarabiał, fundusze na kampanie Wałęsy i AWS zbierał legalnie, a nadto nie kręcił, nie kłamał i nie oszukiwał.

Akt oskarżenia rodził się w męczarniach przez trzy lata i zmieniał się jak w kalejdoskopie, podobnie zresztą jak prowadzący tę sprawę prokuratorzy. Z jednych pierwotnych wątków prokuratura sama wycofała, inne umorzyła z braku jakichkolwiek dowodów, jeszcze inne upadają przed sądem. Urząd Skarbowy prawomocnie orzekł, że państwo Szeremietiewowie są majątkowo i podatkowo czyści jak łza. Ale tych wiadomości próżno by szukać w mediach, które przedtem odsądziły Romualda Szeremietiewa od czci i wiary.

Obserwatorzy od dawna nie wątpią, że za tamtą serią artykułów w ?Rzeczpospolitej? stały potężne siły i interesy, zresztą nie tylko polskie. Wiceminister Szeremietiew, odpowiadając w MON za największe w historii naszej armii zakupy uzbrojenia, przygotowywał i forsował koncepcje zasadniczo inne niż te, które po jego zdymisjonowaniu zostały zrealizowane.

W grę wchodziły kontrakty (m.in. na samolot wielozadaniowy, rakietę przeciwpancerną i kołowy transporter) warte kilka miliardów dolarów. Aby te pieniądze wydać na sprzęt ?właściwy?, trzeba było nie tylko odsunąć Szeremietiewa od przetargów, lecz przede wszystkim podważyć jego fachowość i odebrać mu wiarygodność ? tak, by jako oczywisty przestępca nie mógł zabierać głosu, alarmować opinii publicznej, dobijać się prawdy. To zadanie zostało wykonane na piątkę z plusem.

* * * * *

Jak wiadomo, spiskowa teoria dziejów głosi fałsz z jednego przynajmniej powodu: tego nie da się zrobić. Wielu by nawet chciało, i w starożytności pewnie było to nawet możliwe, ale od dawna już nie jest, ze względu na złożoność społeczeństwa oraz stopień komplikacji hipotetycznego nim sterowania. Jednak w skali lokalnej i regionalnej - poczynając od bloku mieszkalnego czy zakładu pracy, poprzez miasto czy gminę, a kończąc na suwerennym państwie - rozmaite spiski, podchody i knucia są wciąż częstą metodą ?walki o byt?.

Wciąż jedni w cichym porozumieniu z drugimi starają się wygryźć tych trzecich po to, by opanować jakąś niszę gospodarczą, polityczną, albo ideową, zagwarantować sobie w danej dziedzinie jak największy wpływ na rzeczywistość i jak największe profity.

W III Rzeczpospolitej działaniom takim sprzyja wysoki stopień oligarchizacji państwa. Oligarchia, podług słownikowej definicji, to rządy stosunkowo niewielkiej grupy ludzi połączonych wspólną cechą lub interesem. W dzisiejszej potocznej polszczyźnie powiedzielibyśmy, że chodzi po prostu o osławioną GTW, czyli o grupę (lub grupy) ludzi trzymających władzę, działających dyskretnie i skutecznie, z pozornym zachowaniem reguł demokracji.

Jednak ostatnie lata wyraziście pokazały, co jest głównym składnikiem współczesnego systemu oligarchicznego: niepisany kartel większości środków masowego przekazu. Parafrazując arcytrafne określenie Ryszarda Bugaja, dramat dla demokracji zaczyna się nie wtedy, gdy jedne media jakąś sprawę nagłaśniają, inne zaś ją przemilczają, lecz wtedy, gdy zdecydowana większość mediów to samo nagłaśnia i to samo przemilcza.

Na naszych oczach demokrację monteskiuszowską (parlament, rząd sądownictwo) coraz bardziej zastępuje oligarchia medialna ? czyli ustrój oparty na niejawnych i nieformalnych układach biznesowo-politycznych, w którym ważni redaktorzy są ważniejsi od posłów, ważni nadredaktorzy od ministrów, a właściciele i dysponenci czołowych pism i anten od prezydenta, premiera i prymasa razem wziętych. Czołowe media (choć z wyjątkami) coraz częściej i coraz bardziej demonstracyjnie zachowują się w sposób urągający starej dziennikarskiej deontologii.

Oto ich grzechy główne:

- gangstersko-mafijne metody działania (?anonimowi informatorzy?, ?tajemnica dziennikarska?, ?dziennikarskie śledztwa?, oczywiste przypadki współpracy ze służbami specjalnymi),
- cuchnące i bezkarne personalne nagonki prasowe,
- niedrukowanie sprostowań,
- stałe gwałcenie zasady audiatur et altera pars,
- wydarzenia i tematy tabu, itp., itd.

Innymi słowy, zamiast pełnić rolę informacyjno-kontrolną, środki masowego przekazu biorą bezpośredni udział w sprawowaniu realnej władzy. Ale to władza dla demokratycznego państwa szczególnie groźna, ponieważ nie pochodzi z wyboru, praktycznie za nic nie ponosi odpowiedzialności, a niemal wszyscy politycy boją się jej jak diabeł święconej wody.

* * * * *

Jestem głęboko przekonany, że IV Rzeczpospolitej nie uda się zbudować bez ograniczenia władzy mediów. Jak to zrobić, aby nie ograniczyć wolności słowa, która jest fundamentalnym gwarantem wszystkich innych wolności? Sądzę, że trzeba zrobić trzy rzeczy:

Po pierwsze, trzeba wreszcie zlustrować dziennikarzy. Nie przypadkiem ta kluczowa grupa zawodowa wciąż pozostaje ? mimo wielu środowiskowych apeli i legislacyjnych przymiarek - poza zasięgiem ustawy. Najnowsze poselskie projekty przewidują rozszerzenie lustracji również na radnych, oficerów wojska i policji oraz radców prawnych (w sumie ponad 100 000 osób). Proszę bardzo. Uważam jednak, iż wszyscy oni razem wzięci nie mają na społeczeństwo takiego wpływu jak kilkusetosobowa, może nawet tylko kilkudziesięcioosobowa grupa dziennikarzy (oraz kierownictwo) najważniejszych mediów.

Po drugie, trzeba tak zmienić prawo, aby osoby skrzywdzone wskutek dziennikarskiej nierzetelności mogły w rozsądnym czasie wyprocesować od redakcji milionowe odszkodowanie - również wówczas, gdy oznaczałoby to bankructwo wydawcy (w przypadku recydywy). Tak jest w Ameryce, światowej ojczyźnie ludzkich i obywatelskich praw i swobód.

Po trzecie, trzeba przywrócić kontrolę nad służbami specjalnymi ? zwłaszcza wykluczyć możliwość samodzielnego uprawiania przez nie polityki. Musi to być sprawa niezwykłej wprost wagi, niemal racja stanu, skoro rozbiła się o nią koalicja PiS i PO. Przypomnę, że pięć lat temu minister sprawiedliwości polecił wszcząć śledztwo w sprawie przecieków ze służb specjalnych do mediów. Niestety, gdy ośmielił się aresztować kapitana UOP, został natychmiast zdymisjonowany. Pewną pociechą jest to, że ów minister nazywał się Lech Kaczyński.

* * * * *

Wyliczone trzy kroki trzeba uczynić szybko, w ciągu najbliższych paru miesięcy ? przede wszystkim dlatego, że potem, jak uczy historia, zapewne to już się nie uda. Ale co można zrobić ? od razu, natychmiast, teraz ? dla Romualda Szeremietiewa?

W pierwszej kolejności należy odtajnić jego sądowy proces. Podług mojej najlepszej wiedzy nie ma tam absolutnie nic, co należałoby chronić sekretem ze względu na interes państwa. Odwrotnie: bezpodstawna tajność chroni interes rzeczywistych autorów całej tej rzekomej afery. Na sprokurowanie ?sprawy Szeremietiewa? wydano, według szacunków, grube miliony złotych. Czas, by opinia publiczna poznała szczegóły i okoliczności tych wydatków oraz nazwy i nazwiska płatników.

Jeżeli sąd bez uzasadnienia oddali kolejny wniosek obrony o odtajnienie (do czego ma formalne prawo), wówczas tym bardziej powinno się zapewnić jakąś zewnętrzną bezstronną kontrolę nad tym bezprecedensowym procesem. Taką kontrolę mogłaby dać obecność na rozprawach na przykład delegata Rzecznika Praw Obywatelskich albo przedstawiciela niezłomnego Komitetu Helsińskiego czy obserwatora z ramienia zasłużonej antykorupcyjnej Transparency International. O prawo do monitorowania procesu mogłoby też wystąpić ? w ramach swej szlachetnej statutowej misji - obywatelskie Stowarzyszenie Wolnego Słowa.

Wreszcie, gdy reformatorskie deklaracje nowego rządu o usprawnieniu wymiaru sprawiedliwości staną się ciałem, proces nie będzie ciągnął się w nieskończoność. Szeremietiew czekał trzy lata na akt oskarżenia, potem rok na pierwszą rozprawę, a teraz mają odbywać się tylko dwie rozprawy w miesiącu? Przy takim tempie i trybie pracy sądu resztki zarzutów pod adresem byłego wiceministra przedawnią się za trzy lata. Może komuś właśnie o to chodzi. Miejmy nadzieję, że nowy prokurator generalny skutecznie zapobiegnie takiej ewentualności.

* * * * *

Przestudiowałem rozmaite materiały, przeczytałem setki stronic, rozmawiałem z wieloma ludźmi; mam też sporo wiedzy i doświadczenia (ponad trzydzieści lat w dziennikarskim zawodzie). Na tej podstawie pragnę publicznie oświadczyć: Romuald Szeremietiew jest niewinny. Oczywiście zadecyduje o tym sprawiedliwy proces, ale ja uważam za swój obywatelski obowiązek powiedzieć to już teraz. Że wywieram nacisk na niezawisły trybunał? Skądże! Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu ? głosi konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej.

Rzeczpospolita Polska, która dziś obchodzi Święto Niepodległości, jest coś dłużna Romualdowi Szeremietiewowi. To za nią siedział w więzieniu w latach 1981-1984 jako współzałożyciel KPN, to jej służył jako wiceszef MON w rządzie Jana Olszewskiego, to dla niej zrobił doktorat i habilitację (temat: kierowanie obronnością państwa i bezpieczeństwo narodowe), to z myślą o niej wziął się za modernizację armii po zwycięstwie AWS w 1997 roku. Patriotyzmu nie wybiła mu z głowy nawet ?Rzeczpospolita?. Mówi o sobie, że jest żołnierzem. Trochę dokucza mu serce. Właśnie skończył 60 lat.


Stanisław Remuszko
www.remuszko.pl
[11.11.05]

P.S. W każdej chwili jestem gotów do konkretnej szczegółowej polemiki z serią publikacji sprzed czterech lat ? gdyby ktoś zechciał takiej polemice poświęcić czas i miejsce. W tym kontekście uprzejmie informuję P.T. Czytelników, że sam tylko ?wiodący? materiał "Rzeczpospolitej" z 7-8 lipca 2001 liczył ponad dwadzieścia stron znormalizowanego maszynopisu i składał się z dziewięciu odrębnych tekstów ilustrowanych siedmioma zdjęciami. Potem wydrukowano dosłownie kilkadziesiąt artykułów, not i komentarzy rozmaitej objętości, ?rozwijających i pogłębiających temat?. Eryści doskonale pojmują, że poważna merytoryczna dyskusja z takim materiałem musi zająć minimum kilkanaście stronic, i to poświęconych wyłącznie temu sporowi. Dlatego ?Dług honorowy? zawiera ? w tym zakresie - tylko syntetyczną konkluzję.

P.S.2 Próby opublikowania ?Długu honorowego? w mediach okazały się bezskuteczne (zamieszczenia tego tekstu odmówiły następujące dzienniki: ?Fakt?, ?Gazeta Wyborcza?, ?Nasz Dziennik?, ?Nowy Dzień?, ?Rzeczpospolita?, ?Super Express?, ?Trybuna? i ?Życie Warszawy?, oraz tygodniki: ?Gazeta Polska?, ?Głos?, ?Nasza Polska?, ?Newsweek?, ?Ozon?, ?Polityka?, ?Przegląd?, ?Przekrój?, ?Tygodnik Powszechny?, ?Tygodnik Solidarność? i ?Wprost?).

To jest: BTadeusz

Stan ten graniczy z kafkowskim horrorem

Jestem zdania, ze "spłata" takich długów honorowych jest wazniejsza, niż wierność niektórym "wolnosciom obywatelskim".

To jest wyrażenie mojej woli politycznej.
(Stanowiska nie będę uzasadniał.)

To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Trzeba zrobić coś więcej

niż sama dyskusja pod tym artykułem.

Jest jeszcze jeden temat w Polsce, którego strach się dotknąć. Mam na myśli firmy farmaceutyczne i politykę lekową.

Nie trzeba się bać.

Trzeba głośno krzyczeć.Z racji swego zawodu i pracy w samorządzie zawodowym, wiem to i owo na ten temat. Ale ostrzegam!, jedynym środkiem do skutecznej naprawy jest zlikwidowanie Ministerstwa Zdrowia, a przynajmniej wyjęcie spod jego gestii spraw polityki lekowej. Atakowanie firm farmaceutycznych jest równie słuszne, jak oskarżanie wody, że leci przez dziurawą rurę.
Leszek.

To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Oczywiście

Firmy działały w warunkach stworzonych przez polski rząd.
To był skrót myślowy.

Grali o prowizję od 25 mld zł

To chyba typowa dla III RP sprawa, ma szansę być pierwszą, która się nietypowo skończy, ale to jeszcze niepewne.
Były pieniądze duże do wydania (25 miliardów złotych); była wpływowa grupa, która chciała na tym zarobić; sprowokowano kompromitację niewygodnej dla nich osoby odpowiedzialnej za przetargi i już mógł je robić ktoś inny.

Wczoraj w programie "Konfrontacja" Latkowskiego przypomniano informację, że przetargami później opiekował się Bronisław Komorowski, a po zmianie ekipy Jerzy Szmajdziński, przy czym żaden z nich nie kwestionował wyborów dokonanych przez drugiego. Tymczasem wybory te okazały się wątpliwe, co prasa wprawdzie podnosiła, ale dość nieśmiało.

Swoją drogą, ciekawe czy przypadkiem lewizna nie użyła tej samej, jakże skutecznej metody do pozbycia się Mariusza Łapińskiego z powodu jego chęci zapanowania nad rynkiem farmaceutycznym.

To jest: AdamP

I dzięki Bogu

Niezależnie od jego relacji z firmami farmaceutycznymi, ten facet cofnął nas z epoki kamienia łupanego do ery dinozaurów - to o służbie zdrowia. Wszystko co można było zniszczyć po buzkowych mini -marzycielach, zniszczył. Zgadzam się z opinią przedmówców że firmy farmaceutyczne tak tańczą jak im się systemem prawnym i obyczajowym zagra, co nie wyklucza faktu ingerencji swym nieograniczonym kapitałem w kreowanie lub dyskredytowanie niektórych osobowości odpowiadających za tworzenie lub nie polskiego prawa.

Sprawa leków nie jest wcale jednoznaczna

Ja się zgadzam z Pana opinią na temat dokonań Łapińskiego w organizacji systemu publicznej służby zdrowia. Natomiast co do sprawy leków to zdania są podzielone niezależnie od opcji politycznej. Jeśli kogoś żałuję to siebie i innych, potencjalnych klientów notorycznie przepłacajacych w aptekach. Być może jeszcze kiedyś ta sprawa powróci. Pisał o niej pan Latkowski w "Medialnej sitwie" http://prawica.net/index.php?q=node/2633

Zrozumiałem nareszcie, w

Zrozumiałem nareszcie, w jakiej beznadziejnej sytuacji znajduje się Pan Szeremietiew.
Zrozumiałem, że nie jest to sprawa Szeremietiewa. Jest to sprawa nas wszystkich.

Nie możemy pozwolić żeby w demokratycznym kraju była możliwa taka sytuacja, kiedy o losach człowieka decyduje garstka, być może skorumpowanych prawników, nie pozostawiających jemu możliwości skutecznej obrony.

Napiszę list protestacyjny do Prezydenta i Premiera.
Wiem że to niewiele da. Ale co ja jeszcze mogę zrobić?
Mogę tylko zaapelować do wszystkich; Przerwijcie zmowę milczenia.

Dzisiaj spotkało to Szeremietiewa, a jutro spotka mnie lub Ciebie.

Ks. Franciszek Blachnicki, powiedział kiedyś,
że komuna opiera się na dwóch nogach.
Na strachu i na kłamstwie.
Wystarczy się nie bać i mówić prawdę, to komuna sama padnie.

Pozornie komuny niema.
Ale mamy do czynienia z tymi samymi ludźmi i z tymi samymi metodami.

Gazety i tygodniki

A nie próbował Pan w "NIE" Urbana? Wprawdzie to gadzinówka (nie mam akurat na myśli posła Gadzinowksiego... który również tam pisze), ale jednak często zamieszcza artykułu idące w poprzek jedynie słusznej linii prezentowanej przez większość kolorowych magazynów i tabloidów uchodzących u nas za prasę opiniotwórczą.

Cisza ???

Ciekawa cisza. Nie widać komentarzy stronników Platformy i Pana Komorowskiego. Czyżby dyktatura kaczyzmu już nam nie groziła?

Myślę, że w pierwszym kroku Bronisław Komorowski powiniem się ustosunkować do tej sprawy przed poselską komisja ds obrony narodowej lub służb specjalnych. Trudno w tej sprawie liczyć na dziennikarzy.

To jest: Andrzej

Dobra wiadomość

Jest dobra wiadomość dla chętnych do spotkania się z profesorem Romualdem Szeremietiewem. Właśnie ustaliłem z nim, że klubowe spotkanie odbędzie się 5 kwietnia (środa).

Proszę też o propozycje, jak widzimy możliwość działania w sprawie spłacenia honorowego długu, który moim zdaniem Polska ma wobec niego.

Andrzej
szczesniak.pl

Może na przekór tzw woli

Może na przekór tzw woli politycznej, każda rozpoczęta sprawa doczeka się finału.Jest to kolejny przykład negatywnej roli mediów w naszym życiu.Czy przy tym, nie należałoby zapytać publicznie decydentów tego oskarżenia o racjonalne dowody? Wreszcie Komorowski mógłby przypomnieć sobie jakie służby przygotowały mu tę informację.
Bez odtajnienia, ten proces może trwać jeszcze długo.Należy zażądać od ministra sprawiedliwości zmiany procedur.Wolność słowa potrzebna jest nie tylko za wschodnią granicą.Trzeba zacząć tutaj w stolicy nad Wisłą.

To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Jeżeli Pan Szeremietew

zostanie oczyszczony z zarzutów to ciekawe czy komuś wystarczy determinacji, aby pociągnąć wątek kontrowersyjnych kontraktów?
W grę wchodzą takie pieniądze, że nacisk opinii publicznej mógłby być pomocny.

To jest: Dariusz Adamczewski

Witam wszystkich "Szeremietiewowców"

Chyba dobrze napisałem, ponieważ nieformalnie (a może formalnie?) zaczynamy tworzyć stowarzyszenie obrony dobrego imienia - Romualda Szeremietiewa.

Wczoraj z wielką uwagą oglądałem program z naszym głównym bohaterem. Przyznaję byłem po wrażeniem zwłaszcza wypowiedzi "Petela" gen. Petelickiego, który bardzo dobrze wypowiadał się o prof. Szeremietiewie. Mało tego, sygnalizował, że wie więcej w tej sprawie. Należy pamiętać, że w programie wziął również udział prokurator krajowy - Janusz Kaczmarek. W tej chwili nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wesprzeć państwa Szeremietiewów wspólną akcją, która nada rozgłos całej tej mrocznej sprawie. Już najwyższy czas, by wreszcie znaleźli się winni tej parszywej mistyfikacji, i ponieśli zasłużoną karę. Sam(i) bez pomocy z zewnątrz państwo Szeremietiewowie nic nie zdziałają, ponieważ są za słabi na - "UKŁAD".

Czy ten słynny minister obrony z PO - Bronisław Komorowski , ten sam od latania na ?drzwiach od stodoły? nie ma nic do powiedzenia w tej materii?!. Taki elokwentny i wygadany eurydyta zwłaszcza w świetle jupiterów i obecności kamer, powinien wreszcze przemówić bardzo szybko i w tej sprawie.

PS; Panie Andrzeju - zaczynamy!

********************************************
Polityka jest jak wredna kochanka, często chcesz od niej uciec, a jednak ciągnie cię do niej nadal, jeszcze bardziej...

Panie Andrzeju,

Pare dni temu napisalem,by wyslac petycje(apel)do min.Ziobro o jawnosc procesu.Tam gdzie to mozliwe odtajnic dokumenty.Przeciesz nie wszystko jest tak scisle tajne!
Dajmy min.Ziobro do reki cos co go uchroni od atakow SLD,PO i nnych nacji.
Pozdrawiam

To jest: Andrzej

Oczekuję propozycji

Sam nie dam wszystkiemu rady. Proszę o projekt propozycji listu - przedyskutujemy go na witrynie (i zbadamy czy prawnie jest to dobre).

P.S. Mamy jeszcze zaległą sprawę NBP, która została przysłonięta przez JOW (sorry wobec Pana Marka, ale to tylko pozwoli dojrzeć temu winu ;-)

Andrzej
szczesniak.pl

Panie Stanisławie. Proszę

Panie Stanisławie. Proszę spróbować jeszcze przez nieco mniej masowe media, tj. ,,Najwyższy Czas" czy ,,Opcja na Prawo". Zawsze jednak to jakiś zaczyn... spłaty.

Dziekuję i pozdrawiam

Dług honorowy w "Myśli Polskiej"

Artykuł pana Remuszko ukazał się w "Myśli Polskiej" w grudniu 05, oczym Państwa informowałam w lutym.

http://prawica.net/index.php?q=node/2646

http://www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=kr...

Dzięki. Umknęło mi to

Dzięki. Umknęło mi to wcześniej.

Pozdrawiam

Opinia

Proszę Pana ja nie wiem czy Pan Szeremietiew jest winny czy nie, Pan twierdzi, że nie - dlaczego mam Panu wierzyć? Dziwne mi się wydaje w Pana artykule przekonanie, iż to dziennikarze wsadzili Pana Szeremietiewa do aresztu, jednak zrobił chyba to kto inny, być może niesłusznie, ale to inna sprawa. Rozumiem, że w sprawie toczy się proces i rozumiem, że Pan w tej sprawie robi rzecz nad wyraz ważną - organizuje Pan opinię publiczną, by niewinny wg Pana opinii człowiek nie zgnił w więzieniu oraz, co ważniejsze, by przywrócić mu dobre imię. Chętnie Pana w tym poprę, ale nie Pana pomysły na "uzdrowienie mediów", lustracje dziennikarzy (przecież dziennikarz nie jest funkcjonariuszem publicznym - jak Pan to sobie wyobraża) itp.

To jest: Adam

Lustracja dziennikarzy

Kto jest, a kto nie jest funkcjonariuszem publicznym, jest tylko kwestia definicji prawnej, ktora nie powinna przeslaniac istoty sprawy. Pamietajmy tez, ze panstwa, w ktorych przeprowadzono dzika lustracje, bez zaglebiania sie w takie talmudyczne rozroznienie, maja sie calkiem niezle. Wplyw dziennikarzy na zycie publiczne w Polsce jest oczywisty, a przypadki osob pokroju p. Maleszki daja sporo do myslenia, nieprawdaz?

A tak na marginesie, pomysly lustracji dziennikarzy wyszly z samych srodowisk dziennikarskich. Czyli odpowiedz na pytanie jak to zrobic brzmi: nie przeszkadac. Udostepnic akta IPN zainteresowanym, chetnie zlustruja sie sami. Byli kapusie to jednak margines w tym srodowisku (choc wplywowy, nie przecze).

dziennikarz

Wie Pan jeśli nie zagłębimy się w talmudyczne, jak Pan rzekł rozróżnienia, to może się okazać, że ja z Panem tu na prawicy.net obaj jesteśmy dziennikarzami, a myślę zarówno w Pana jak i moim przypadku szkoda pieniędzy na lustrację. Natomiast zgadzam się co do idei samooczyszczenia naszego życia publicznego poprzez otwarcie akt IPN dla zainteresowanych - to powinno być zrobione dawno.

To jest: Adam

Lustracja prawicy.net ?

No, no, goracy temat Pan wywolal ;-) Ostatecznie, PN to medium ksztaltujace opinie publiczna jak kazde inne ... Obawiam sie, ze ewentualna lustracja "PN" bylaby dla niej zupelnie przezroczysta. A nawet jesli nie, to moge chyba spac spokojnie: swoj dotychczasowy wklad "dziennikarski" oceniam na 1/3 drogi od sprzataczki do gonca redakcyjnego :)

A tak juz powaznie: co do lustracji oddolnej, poprzez dostep do teczek, jestesmy zgodni. Nie lekcewazyl bym jednak projektow ustaw formalizujacych nieco lustracje dziennikarzy (o ile pamietam, w gre wchodzily stanowiska od zastepcy red. nacz. wzwyz - czyli goncy i sprzataczki moga spac spokojnie ;-). Badz co badz, IV-ta wladza ma u nas pozycje szczegolna ... Wobec niewydolnosci sadownictwa cywilnego, odpowiada w praktyce "przed Bogiem i historia".

Szczesliwe narody, ktore zagadnienia lustracyjne maja juz dawno za soba ...

To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Propozycja

Minister Sprawiedliwości
Prokurator Generalny
Pan
Minister
Zbigniew Ziobro

Panie ministrze,

Mija już niemal pięć lat odkąd po głośnym artykule w Rzeczpospolitej i wielkiej nagonce medialnej odwołano ze stanowiska Wiceministra Obrony Narodowej Pana Romualda Szeremietiewa. W całej tej sprawie docierały do opinii publicznej jedynie sensacyjne oskarżenia. Argumenty Pana Szeremietiewa świadczące według niego o jego niewinności nie mogły przebić się do mediów.
Dopiero dzisiaj bez błysku fleszy i w ciszy medialnej trwa utajniony proces w tej sprawie.
My, niżej podpisani zwracamy się do Pana Ministra o interwencję w sprawie całkowitego bądź częściowego odtajnienia tego procesu.
Ta, choćby częściowa jawność procesu należy się zarówno opinii publicznej jak i samemu oskarżonemu, który uważa się za osobę niewinną i ofiarę spisku.

Podpisy

To jest: warmiaczka

Errata ;)

Dobry wieczór,
odwiedzam Was od dawna i z przyjemnością czytam, ale dziś postanowiłam się wreszcie zarejestrować. Powód oczywisty.
Przeczytałam dyskusję, jestem ZA akcją zbierania podpisów pod zaproponowanym listem, jutro wezmę się za to i niezwłocznie wyślę list, zachęcając innych do podobnego działania.
Jednak przyda się mała ;) korekta - w adresie powinno być Minister Sprawiedliwości (nie Spraw Zagranicznych).

A teraz ad rem - parę tygodni temu przypadkowo trafiłam na stronę Pana Remuszki i z ulgą przeczytałam omawiany artykuł (ulgą, bo uwierzyć nie mogłam, że min. Szeremietiew, dla mnie archetyp Polaka-patrioty, szlachciura z sumiastym wąsem, mógł się dopuścić jakichś niegodziwości). Z pomocą znajomych dotarłam wcześniejszego tekstu, z lipca 2004, jaki zamieściło NIE, o ironio losu! Zrodziły się we mnie podejrzenia, że specsłużby nadal prowadzą grę, że to kontrolowane przecieki i walka między WSI i UOP. Prawdę mówiąc, wczorajszy program nie rozwiał moich wątpliwości.
Tym bardziej sprawa powinna być wyjaśnona jak najszybciej, a minister Szeremietiew powinien mieć możliwość publicznego oczyszczenia się z zarzutów. Pamiętam, że o "brawurowej" akcji na morzu zakończonej aresztowaniem Farmusa trąbiły wszystkie media. Teraz dziwnie są ciche.
Czy Komorowski zabrał publicznie głos w tej sprawie? Czy jakiś dziennikarz podszedł dziś do niego z mikrofonem z prośbą o komentarz? Może coś przeoczyłam?

Gen. Petelicki napomknął o innych ważnych sprawach, to jest temat dla komisji śledczych!

To jest: Andrzej

Proszę o chwilę cierpliwości

Skonsultujemy to z naszym bohaterem, czy jest to właściwe działanie, żebyśmy czegoś nie popsuli niechcący. Ale proszę także o dalszą dyskusję, jak możemy pomóc.

Andrzej
szczesniak.pl

To jest: warmiaczka

A co można zepsuć?

We wczorajszym programie R.Sz. mówił o tym, że jego starania o częściowe choćby odtajnienie procesu spełzło na niczym, że same przesłuchania świadków (przy obecnym tempie 2 rozpraw na miesiąc) trwać będą ze 3 lata, że jest zmęczony czekaniem.
W najgorszym razie słanie listów do min. Ziobry nie przyniesie efektów.

To jest: Andrzej

Zgoda - dyskutujmy

... i zrobimy, co będzie nam sumienie i rozum dyktowało.

Ale zapytajmy bohatera tego wydarzenia, czy nie narobimy ambarasu... i tylko tyle ;-)

Andrzej
szczesniak.pl

To jest: warmiaczka

cytat:Ale zapytajmy bohatera

cytat:
Ale zapytajmy bohatera tego wydarzenia, czy nie narobimy ambarasu...

to zawsze można, nawet wypada uprzedzić. Proszę przy okazji przekazać serdeczne pozdrowienia.

A wracając do sprawy - obawiam się, że jej pełne wyjaśnienie nie jest nikomu z polityków na rękę, z powodu zakupów MONu, których nie da się już odkręcić (samolot gorszy ale z ofsetem, w który chyba nikt nie wierzył ;) nieistniejąca rakieta i tonący transporter- dobrze pamiętam?) Nikt nie chce tego badać, by nie popaść w kłopoty i nie narazić się sojusznikom.

To jest: Dariusz Adamczewski

Panie Andrzeju!

Czy walka w słusznej sprawie może okazać się złem?.

Nie nigdy!

********************************************
Polityka jest jak wredna kochanka, często chcesz od niej uciec, a jednak ciągnie cię do niej nadal, jeszcze bardziej...

Może

-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: warmiaczka

Panie Dariuszu

cytat:
Czy walka w słusznej sprawie może okazać się złem?.
Nie nigdy!

Dopóki zachowa się umiar, jasność umysłu a emocje trzyma się na wodzy. W historii mamy wiele przykładów ideologicznej walki 'o słuszną sprawę'.

To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Oczywiście, ma Pani rację

Nie wiem skąd ten głupi błąd.

Pozdrawiam

To jest: warmiaczka

;)

głupie błędy mają to do siebie, że biorą się nie wiadomo skąd ;)

Jest lepiej

Już i ostatnia "Polityka" opublikowała pozytywny artykuł o Szeremietiewie.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

Rzepa o programie Latkowskiego

Naruszone prawo (z dn 24.03.06)

W środę późnym wieczorem drugi program TVP oddał czas antenowy byłemu wiceministrowi obrony narodowej.

Romuald Szeremietiew przedstawiał swoją linię obrony w sprawie, którą przed ponad czterema laty uruchomiła publikacja "Rzeczpospolitej". Anna Marszałek i Bertold Kittel ujawnili w niej m.in., że ówczesny asystent Szeremietewa Zbigniew Farmus żądał łapówek od zagranicznych koncernów zbrojeniowych. W rozmowach Farmus powoływał się na szefa.

Szeremietiew nie tylko się w środę bronił, ale również atakował. - Podczas rozmowy z autorami tekstu czułem się jak w czasie przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa - mówił.

Autorem programu "Konfrontacje" jest Sylwester Latkowski. Jako współautor występował Piotr Pytlakowski z "Polityki", który zresztą opublikował właśnie reportaż o sprawie Szeremietiewa. Teza - publikacja sprzed czterech lat - nie znalazła do tej pory sądowego finału, ale człowiek formalnie niewinny już został osądzony. W domyśle - przez dziennikarzy "Rzeczpospolitej" i opinię publiczną.

Piotr Pytlakowski nie zadał sobie trudu poproszenia autorów tekstu z lipca 2001 roku o komentarz ani o informacje - choćby dotyczące pracy nad tekstem. Jedyną próbę kontaktu z Anną Marszałek podjął Sylwester Latkowski, przysyłając w poniedziałek po 23.00 SMS z prywatną sugestią, że może skomentować wypowiedzi Szeremietiewa przez telefon.

Program "Konfrontacje" ma wybitnie autorski charakter. Treści tam prezentowane i zapraszani goście nie pierwszy raz budzą kontrowersje. Nie jest to jednak prywatne medium, lecz telewizja publiczna. Jeśli autor programu łamie zasady etyki dziennikarskiej i stronniczo przedstawia problem, a zaproszeni przez niego goście rzucają na nieobecne w studiu, pozbawione szans obrony osoby poważne oskarżenia, telewizja publiczna jest za to w pełni odpowiedzialna.

Małgorzata Solecka, kierownik działu krajowego "Rzeczpospolitej"

To jest: warmiaczka

Co z ... tymi dziennikarzami?

Szkoda, że pani Marszałek odrzuciła propozycję rozmowy przez telefon podczas programu, szkoda też, że nie podjęła dyskusji na łamach Rzepy, a do obrony wynajęła koleżankę Solecką.
Szkoda Rzeczpospolitej.

PS. Nie miałam czasu przejrzeć dzisiejszej prasy - naprawdę to jedyna reakcja?

Stanowisko Szeremietiewa

Z blogu Latkowskiego:

...............
Przeczytałem tekścik p. Soleckiej z Rz., jak to panowie redaktorzy L. (TVP2) i P. ("Polityka") potargali etykę dziennikarską, bo w ich programie niżej podpisany nie tylko bronił się, ale też, jak pisze p. Solecka, "atakował", wyrażając opinię, że dziennikarze Rz. w dniu 26.06.01. przesłuchiwali go niczym esbecy.
No i tym biednym "zaatakownym" przez obwiesia R.Sz. prowadzący program nie dali szans obrony. Ha, oto przestępstwo co się zowie.
Tak się jednak składa, że "zaatakowani" przeze mnie, a nie przez redaktorów prowadzących program "Konrontacja", od lipca 2001 r. wiele razy pisali przedstawiając mnie jako osobę podejrzaną, skorumpowaną, itp. itd. Oboje państwo dziennikarstwo (Marszałek, Kittel) ani razu nie zapytali mnie jakie jest moje stanowisko w związku z tym co to raczyli na mój temat pisać w swojej Rzepce. Nigdy nie zniżyli się, aby zapytać co sądzę o ich zarzutach - prawda to czy nie? A przecież ich dziennik mimo to jest/był uznawany za medium wiarygodne!!!
I oto, gdzy w TVP2 powiedziałem kilka słów prawdy ich szefowa przypomniała nagle o etyce dziennikarskiej. Szkoda, że o tym nie pamiętała, gdy jej uhonorowani licznymi nagrodami dziennikarze "śledczy" pisali o mnie kłamstwa. Hneryk Sienkiewicz w "Pustyni i w puszczy" opisał model etyczny niejakiego Kalego: "jak ja ukraść krowę to dobry uczynek, jak mnie krowę ukraść, to uczynek zły". Pani red. Solecka zapewne uważa, że jak Anna Marszałek ukraść krowę, to etyczny dziennikarsko uczynek, ale jak ktoś powie głośno, że Marszałek krowę ukradła, to popełnia czyn bardzo nieetyczny.
Jest też powiedzenie jak to diabeł ubrany w ornat ogonem na mszę dzwoni.
Pani red. Solecka to kto? jeszcze pocziwy Kali, czy może już na "mszę" dzwoni?

Szeremietiew

To jest: Piotr K.

Domino

Media w naszym kraju to bardzo zamknięty i powiązany ściśle świat. Nic dziwnego, że program pana Latkowskiego nie wywołał komentarzy na pierwszych stronach gazet. I nie wywoła. Nie musimy się obawiać nagłego przebudzenia wartości etycznych, profesjonalnego i rzetelnego podejścia, w naszych dziennikarzach. To nie nastąpi. Po prostu. Na wyzwolenie takich cech trzeba bardzo wielu lat i bardzo wysokiego poczucia godności zawodowej - Tradycji. Dziś dziennikarze sami o sobie twierdzą, a słyszałem to ?własnousznie?, że są medialnymi prostytutkami. Trudno więc, by mieli o sobie wysokie mniemanie. Póki nie wytworzy się grupa ludzi, którzy będą się identyfikowali z wartościami, a nie z kolejnymi osobnikami u władzy, póty nie będzie miało znaczenia czy ktoś jest winien, czy piszę prawdę? będzie się liczył jedynie rozgłos, kasa i kolejne zlecenia. Póki solidarność zawodowa będzie znaczyła stanie murem za choćby największą szują ?ale naszym? bo dziennikarzem, a nie eliminowanie tych którzy przynoszą hańbę tej profesji i sprzeniewierzają się jej zasadom (a ta profesja, co może dla wielu dziwne i nowe, ma swoje zasady i etos), póty będziemy się zastanawiać czy wiadomości które słyszymy są prawdziwe, nawet jeśli dotyczą prognozy pogody.
Czy nie jest również tak, że znakomita większość redaktorów, reporterów, komentatorów politycznych, ma sporo ?za uszami?, i najzwyczajniej boją się przewrócenia kostki domina, bo ich własna gdzieś tam stoi i również runie?

Piotr K. z Opoczna

PS. Mało kto zwrócił uwagę na jeszcze jedną rzecz ? na totalny blamaż ośrodków badań społecznych i ich prognoz wyborczych. Nie było o tym dyskusji w mediach, nikt nie wychylił się z pytaniami do szefów tych firm ? dlaczego kłamaliście? Mały szumek który zrobił się w środowisku bardzo szybko ucichł.

To jest: warmiaczka

NIE o dziennikarce roku - Annie Marszałek

Nie sądziłam, że dozyję czasów, gdy informacje będę czerpać z NIE, co wiecej - zachęcać innych do czytania.
Naprawdę warto to przeczytać:

http://www.nie.com.pl/art4380.htm

To jest: Marcin Głowacki

Mam nadzieję, że sprawa

Mam nadzieję, że sprawa pana Szeremietewa skończy się sprawiedliwym wyrokiem, proces będzie odtajniony oraz będzie możliwe umieszczanie sprostowania o takiej samej powierzchni jak "wiodący" materiał w "Rzeczypospolitej" i pozostałych czasopismach, na tych samych stronach a nie gdzieś w małej rubryce na trzydziestej którejś stronie. Wprowadzenie takiego obowiązku dla mediów poprawiło by może jakość informacji.
Marcin Głowacki
A poza tym uważam, że trzeba skończyć z socjalizmem!

Najtrudniejsze są te najbardziej proste sprawy.

Nie jestem dziennikarzem, więc słowo pisane nie jest moją mocną stroną. Więc w moim życiu wiele podobnych spraw widziałem, ale nie opisywałem i nie zabierałem głosu. Pozostawała jedynie pamięć o ludziach potraktowanych tak samo, jak pan Romuald.
Tym razem jednak postanowiłem zmienić mój zwyczaj. Stąd ten komentarz.
1. Lustracja dziennikarzy polegająca na powszechnym dostępie wszystkich obywateli do archiwów jest praktyką, która funkcjonuje np. u naszych zachodnich sąsiadów. Wystarczy inicjatywa ustawodawcza i głosowanie w sejmie i będzie tak samo w Polsce.
2. Zmiana prawa? Trudne i długotrwałe.
Owszem, ale na początek wystarczy jedno skuteczne orzeczenie sądu w ramach aktualnie obowiązujących przepisów. Już teraz jest możliwe orzeczenie niewinności pana Romualda oraz bardzo dotkliwa kara finansowa dla gazety "Rzeczpospolita" rzędu wielu milionów złotych powiedzmy na cele społeczne, na które zawsze brakuje pieniędzy.
Mimo braku instytucji powoływania się na precedens, jak to ma miejsce np. w USA, taki spektakularny przykład w Polsce zwróciłby uwagę społeczeństwa [przywróciłby może nawet nadzieję] oraz stanowiłby przestrogę dla przedstawicieli świata mediów. Zaistniałaby realna groźba dla tych, którzy dotychczas bezkarnie parali się oczernianiem ludzi, czerpiąc z tego profity.
Niestety to co się aktualnie dzieje w polskim sądownictwie nie daje żadnych szans wielu pokrzywdzonym i jednocześnie stanowi zachętę dla kolejnych działań w stylu ataku dziennikarzy "Rzeczpospolitej" na Romualda Szeremietiewa.
3. Natomiast to co się tyczy kontroli nad tzw. służbami jest i pozostanie zawsze tylko pobożnym życzeniem. Nigdy i nigdzie nie udało się nad nimi zapanować na dłuższą metę. Wszędzie natomiast wykres pokazujący proces kontroli ma charakter sinusoidalny.
Czego dowodem są cyklicznie ujawniane kolejne afery na całym świecie. Nie wyłączając tych krajów, które są powszechnie uważane za najbardziej demokratyczne.
Niemniej mam ogromny szacunek dla próbujących coś zmieniać w tej materii.
Na koniec chciałbym wyrazić i potwierdzić moje poparcie dla wszelkich inicjatyw i ludzi, mających na celu obronę takich osób, jak pan Romuald oraz wartości, które sobą reprezentują.
Mam do tego pełne prawo. Choćby dlatego, że ciągle jeszcze [mimo wszystko] jestem jednym z milionów podatników, z którego pieniędzy [niestety] finansuje się istnienie wiele - nazwijmy to - "podmiotów" polskiej rzeczywistości, które na to nie zasługują.

wmo

Ostatnio przeczytałem książkę "Dług honorowy".

Nasunęła mi się myśl, że jeżeli historia zawiera pewne powtarzające się wzorce, to sprawiedliwi doczekają się w końcu rehabilitacji.
Ale czy w przypadku Romualda Szeremietiewa będzie to trwało tak samo długo, jak to było z amerykańskimi pilotami, którzy w 1920 roku walczyli po polskiej stronie przeciw wojskom sowieckim ?

wmo

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.