Polskie dziedzictwo narodowe.

Kradzież dzieł sztuki

Polskie zbiory dzieł sztuki poniosły przeolbrzymie straty podczas II wojny światowej z rąk niemieckich i sowieckich. Przepadło wiele dzieł sztuki na zawsze, jak np. jedyny w Polsce obraz Rafaela. A zaraz po wojnie przez zagrabienie polskich Kresów przez Związek Radziecki naród polski utracił prawie wszystkie zbiory tamtejszych POLSKICH muzeów. Stąd np. Lwowska Galeria Sztuki posiada dzisiaj najbogatszy na świecie poza Polską zbiór polskiego malarstwa (tysiące obrazów!).

Także w Polsce komunistycznej los zbiorów sztuki nie był wiele lepszy. W trakcie nacjonalizacji majątków przejęto nie tylko pałace, pałacyki i dwory, ale także prawie wszystkie ruchomości w nich się znajdujące. Władze komunistyczne zagrabiły kilkaset tysięcy dzieł sztuki. Ktoś może powiedzieć, że chociaż tragedia spotkała wiele rodzin, właścicielem dzieł sztuki stał się cały naród polski.

Po pierwsze: kradzież jest niczym innym jak kradzieżą, którą uważamy za rzecz niemoralną, a po drugie ta dzika kradzież spowodowała utratę przez Polskę tysięcy dzieł sztuki. Mój znajomy, znany historyk sztuki, były dyrektor Zamku w Niedzicy i długoletni pracownik Muzeum Watykańskiego dr Olgierd Zagórowski powiedział mi, że podczas przejmowania znacjonalizowanych przez władze komunistyczne dzieł sztuki z pałaców, pałacyków i dworów przepadło ok. 30% przejętych przez państwo zbiorów. Po prostu podczas transportu z pałacu do muzeum zostały skradzione. Wiele tych cennych przedmiotów znajduje się nadal w rękach złodziei lub ich spadkobierców oraz ludzi, którym je sprzedano.

Jednak większość z nich została nielegalnie wywieziona z Polski, szczególnie podczas masowego wyjazdu Żydów z Polski do Izraela (wyjechało wówczas 50 tys. Żydów) w latach 1957-59 oraz niektórych Polaków wyjeżdżających na stałe na Zachód. Ile dzisiaj w samym tylko Melbourne (gdzie mieszkam) jest polskich dzieł sztuki (m.in obrazy znanych polskich malarzy) w rękach polskich i żydowskich! Skąd się tu wzięły, skoro oficjalnie nie wolno było wywozić dzieł sztuki?

A oto przykład jednej peerelowskiej kradzieży. Mój ojciec był właścicielem dużej apteki (miejska, powiatowa i wojskowa) na Pomorzu Zachodnim. 9 stycznia 1951 roku wszystkie apteki bez żadnej zapowiedzi zostały znacjonalizowane... ? oczywiście ? bez żadnego odszkodowania. Ojciec był także malarzem i w jego gabinecie aptecznym wisiał namalowany przez niego duży obraz. Rekwizytorzy nie oddali go ojcu, bo wszystko w aptekach było nacjonalizowane. Oczywiście obraz ten nie trafił do żadnego muzeum i nie pozostał w gabinecie upaństwowionej apteki. Co się więc z nim stało? Po prostu ktoś go skradł dla siebie lub na sprzedaż.

Ogołocą nam kościoły

W 2002 r. dokonano w Polsce ok. 1000 kradzieży dzieł sztuki. Coraz częściej okradane są kościoły. W tymże roku skradziono z kościołów i kapliczek 260 rzeźb i figur ? dwa razy więcej niż w 2001 r. Skradziono m.in. płaskorzeźby i figury świętych z XVI w. z kościoła w Wysiedle; z kościoła w Spytkowicach skradziono 8 figurek aniołków z XVII w., a z kościoła w Ornowie 8 rzeźb z 1400 r.

Eksperci uważają, że z chwilą wejścia Polski do Unii polskie kościoły będą masowo okradane z powodu braku dozoru w świątyniach i kontroli na granicach (?Ogołocą nam kościoły? Express Wieczorny 3.8.2003), gdyż granica celna między Polską a resztą Europy 1 maja 2004 r. uległa zniesieniu. Przypuszcza się, że większość kradzionych w Polsce dzieł sztuki trafia do Niemiec i Stanów Zjednoczonych Ameryki, które są największym na świecie rynkiem zbytu kradzionych wszędzie dzieł sztuki.

W szeregu diecezjach polskich są muzea diecezjalne. Uważam, że powinny one powstać w każdej diecezji i powinny zgromadzić jak najwięcej najcenniejszych przedmiotów z kościołów danej diecezji. Władze kościelne powinny robić wszystko, aby polsko-katolickie dziedzictwo kulturalne nie zostało rozkradzione i wywiezione za granicę.

Polskie skarby narodowe na Ukrainie

Lwów przez 600 lat mależał do Polski i po Warszawie i Krakowie był trzecim najważniejszym miastem w historii Polski i naszego narodu. Był wielkim ośrodkiem polskiej kultury i nauki, siedzibą wielkich bibliotek i muzeów polskich.

Polacy nigdy nie myśleli, że tak bardzo polski Lwów może być niepolski, tzn. że może być oderwany od Polski. Stąd do POLSKICH zbiorów lwowskich z całej Polski i ziem historycznej Polski wysyłano, przenoszono lub sprowadzano polskie księgozbiory i dzieła sztuki. Np. tuż przed I wojną światową Zakład Narodowy im. Ossolińskich otrzymał w darze cenny wielotysięczny księgozbiór od Jana Nargielewicza ze Żmudzi na Litwie. Także założona w Medyce, a więc na obszarze dzisiejszej Polski, przez Jana Gwalberta Pawlikowskiego (1792-1852) wielka biblioteka wraz z bogatym zbiorem rycin, rysunków, map, medali, monet i pieczęci została w 1921 r. przekazana Ossolineum we Lwowie.

Z kolei w 1929 r. Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie wybrało z kolekcji rodu Dąbskich 100 najcenniejszych obrazów zachodnich malarzy, m.in. płótno ?Lichwiarze? Georgesa de la Tiura, i przekazało muzeum polskiemu we Lwowie.

Niestety emisariusz szatana ? Stalin odebrał nam to miasto na zawsze w 1945 r., wygonił z niego polską ludność i przywłaszczył sobie ich i narodu polskiego mienie ? nawet to ruchome, jak np. biblioteki z Zakładem Narodowym im. Ossolińskich z cennymi rękopisami i manuskryptani pisarzy polskich, cennymi starodrukami polskimi, zbiorami książek i gazet polskich oraz muzea, w których m.in. zgromadzonych było ponad 2000 obrazów wielkich malarzy polskich.

Równie cenny jest 25-tysięczny księgozbiór Witolda Czartoryskiego, przechowywany obecnie w Bibliotece Uniwersytetu Iwana Franki (choć książę zastrzegł, że jeżeli język polski nie będzie językiem wykładowym lwowskiej uczelni, jego kolekcja powinna znaleźć się w Krakowie). We władaniu Ukrainy znajdują się dzisiaj prawem rozboju Stalina (!) także polskie regalia z kolekcji Łozińskich, czyli 141 przedmiotów należących niegdyś do polskich królów (m.in. jabłko i berło Zygmunta Augusta, buławy Stafana Batorego, Jana III Sobieskiego i Zygmunta Starego).

W bezprawnym posiadaniu Ukraińców jest ponadto zawierająca 5000 eksponatów kolekcja Bolesława Orzechowskiego (obrazy, broń, zbiory numizmatyczne). Orzechowski, podobnie jak Czartoryski, dołączył do testamentu klauzulę nakazującą zwrócenie ich narodowi polskiemu. Ponadto w Kijowie znajduje się skradziona przez Rosjan biblioteka króla Stanisława Augusta, pochodząca z Zamku Królewskiego w Warszawie.

O tym jak wiele poloników jest w muzeach na Ukrainie świadczy chociażby to, że na wystawę ?Rzeczpospolita w czasach Jana III Sobieskiego?, która jest obecnie prezentowana w Muzeum Regionalnym w Siedlcach, wypożyczono aż 40 eksponatów z Lwowskiego Muzeum Historycznego.

Niestety, rządy polskie po 1989 roku niewiele robią w kierunku odzyskania tych polskich skarbów! Media doniosły, że podczas wizyty ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego w Kijowie w marcu br. strony polska i ukraińska ? mimo wstępnych zapowiedzi ? znowu nie podjęły rozmów w sprawie rewindykacji dóbr kultury (?Rewanż za Rok Ukrainy? Goniec 11.17.3.2005).

Odzyskane skarby

Podczas II wojny światowej muzea polskie straciły ok. 516 000 pojedynczych dzieł sztuki. Wiele eksponatów uległo zniszczeniu. Wiadomo jednak, że wiele wiele tysięcy dzieł sztuki wywieziono z Polski do Niemoec i Rosji i nie tylko tam. Np. po wojnie wiele eksponatów wywieźli nielegalnie wyjeżdżający z Polski Żydzi (O. Zagórowski). Stąd dzisiaj skradzione w Polsce dzieła sztuki można nabyć legalnie i nielegalnie na całym świecie, głównie w Niemczech, Anglii i Francji oraz czy przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Tam był i jest największy rynek zbytu na skradzione dzieła sztuki. Gdyby przeszukano wszystkie domy bogatych Niemców i Amerykanów, odnalaziono by tysiące dzieł sztuki zrabowanych w Polsce.

Niektóre, niestety niewiele, odzyskujemy od czasu do czasu.

Tylko w latach 2001-2004 w wyniku działań specjalnego zespołu oraz polskich służb dyplomatycznych i konsularnych do Muzeum Narodowego w Warszawie powróciły: obraz przypisywany Jacobowi van Walscapelle ?Kwiaty w szklanym wazonie? (ok. 1700), rewindykowany ze Stanów Zjednoczonych w 2001 r.; obraz Adriaena Brouwera ?Chłopi w karczmie? (przed 1638), rewindykowany z Wielkiej Brytanii 2002 r.; obraz przypisywany Georgowi Penczowi ?Trójca Święta? (przed 1550), rewindykowany ze Stanów Zjednoczonych w 2002 r.; obraz Charlesa-Francoisa Hutina ?Kobieta w fotelu? (przed 1776), rewindykowany z Francji w 2002 r.; rzeźba przypisywana Giovanniemu Marii Padovano ?Głowa młodzieńca? (przed 1574), rewindykowana ze Stanów Zjednoczonych w 2002 r.; do Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie powróciła perska makata jedwabna z XVI w., rewindykowana ze Stanów Zjednoczonych w 2002 r., a do Archiwum Państwowego w Krakowie powróciły księgi sądowe i ziemskie z XV i XVI w., rewindykowane z Niemiec w 2002 r.

Skarby narodowe to tylko symbole?

Niestety, wielu Polaków nie martwi fakt, że setki tysięcy dóbr polskiej kultury narodowej i pamiątek historycznej pierwszorzędnej wagi znajduje się bezprawnie lub co najmniej w sposób bardzo niemoralny w muzeach dzisiejszej Ukrainy, Rosji, Białorusi i Litwy.

Jeden z Polusów odpowiadając mi na zarzut, że rząd polski i bardzo wielu Polaków nie troszczy się zwrot polskich dóbr kultury ze Wschodu napisał, że polityka musi być rozsądna, że "Jeśli chodzi o dbanie o korzyści narodowe - prawda w stosunkach i pamiątki mogą grać jedynie rolę drugorzędną. Pierwszorzędne korzyści o jakie musi dbać nasz rząd - to bezpieczeństwo i dobrobyt naszego państwa. Symbole niech pełnią swoją rolę ? symboliczną?.

Dla niego i niestety dla wielu współczesnych Polaków dobra kultury narodowej to tylko symbole bez których można żyć! Uważają bowiem, że człowiek żyje samym chlebem.

Innego zdania są Grecy, którzy odrzucają tzw. ?rozsądną? politykę i głośno i energicznie domagają się zwrotu znajdujących się w Londynie i Paryżu skarbów kultury starogreckiej. Czy stanowisko Grecji jest rozsądne czy nie? A jeśli uznamy, że jest nierozsądne to jestem ciekawy co by nam na to odpowiedzieli Grecy. Jestem także ciekawy, co by odpowiedzieli na uwagę, że skarby kultury starogreckiej to tylko symbole, o które nie warto kruszyć kopii. I to jeszcze z kim? Z Wielką Brytanią i Francją przy której Grecja jest naprawdę mała! A jednak! Bo ci ludzie są patriotami i mają narodowy honor. I nie są leniwi, aby walczyć o sprawiedliwość o swoje prawa, o swoją spuściznę historyczną.

Jako historyk analizuję osobowość i duszę Polaka, co ułatwia mi rozumienie historii. Doszedłem do wniosku że ten "rozsądek" polski, bardzo obecny w historii polskiej, a szczególnie u wielu współczesnych Polaków, wypływa z jednej z polskich cech/wad narodowych - lenistwa i braku odpowiedzialności za sprawy kraju i Polaków.

Może się mylę, ale do takiego wniosku doszedłem.

A poza tym jeśli sami Polacy czy raczej ludzie rządzący dziś Polską uważają, że nie ma nic w tym złego, że np. rękopisy polskich wielkich pisarzy i innych znanych Polaków są nie w Polsce tylko na Ukrainie, to pytam się: co o takich "Polakach" można powiedzieć?! - Rozsądnisie czy ludzie bez narodowego honoru ? zupełnie wyprani z patriotyzmu?!


Marian Kałuski, Australia
inne publikacje autora...

0
Jeszcze nie głosowano