Introvigne o "Kodzie da Vinci"

Czy powieści Dana Browna starają się przede wszystkim oczernić Kościół?

Nie sądzę. Należy uczynić rozróżnienie pomiędzy dwoma rodzajami literatury oczerniającej Kościół Katolicki. Pierwszy pochodzi z tradycji europejskiej, charakteryzującej się wrogim nastawieniem wobec Kościoła. Jednak fenomen Dana Browna jest inny. Pochodzi z angloamerykańskiej tradycji zwanej spiskową teorią dziejów, która usiłuje sprowadzić całą historię świata do dwóch czy trzech spisków. Taka postawa rodzi się w XIX wieku i pojawiają się w niej wielki spisek jezuitów, spisek Iluminatów, a niedawno, ale w tym samym stylu, rzekomy spisek Opus Dei. A za nimi znajdujemy zawsze największy ze wszystkich spisków, coś co można by nazwać MEGA-spiskiem Watykanu.

Czarno-biała historia to chyba łatwy przepis na sukces literacki. Czy sądzi Pan, że w ten sposób da się wytłumaczyć fenomen Browna?

Czarno-białe tłumaczenie historii cieszy się powodzeniem w okresach kryzysu. Czasami nazywam to ?syndromem 11 września?. Ten typ literatury tak upraszcza opis wydarzeń, że człowiek podróżujący autobusem i czytający książkę wierzy, że zrozumiał całą historię na bazie kilku spisków: Opus Dei kontra Zakon Syjonu, watykaniści kontra Iluminaci, arabowie kontra USA, masoni kontra reszta świata, itd.

Jakie jeszcze czynniki wpływają na sukces takich powieści?

Myślę, że w grę wchodzą trzy czynniki. Pierwszy to antykatolicyzm, wciąż jeszcze obecny w Stanach Zjednoczonych. Nie można lekceważyć działalności pewnych silnych lobby, obecnych w środkach masowego przekazu, których martwi jasne stanowisko Kościoła Katolickiego odnośnie takich kwestii jak aborcja, homoseksualizm czy manipulacje genetyczne. Dlatego niektóre mass-media opowiedziały się za nagłaśnianiem i kolportażem takich książek. Dowodem jest choćby fakt, że we Włoszech wielki laicki dziennik La Repubblica sprzedał swoim czytelnikom ?Kod da Vinci? za śmieszną cenę, rozpowszechniając ponad milion egzemplarzy w dwa dni.

Nie głoszę teorii spisku. Nie sądzę, aby te osoby prosiły Browna, by napisał swoją książkę. Ale przy obecnym krytycznym nastawieniu wobec poglądów Kościoła Katolickiego, którego głos jest coraz donośniejszy od pontyfikatu Jana Pawła II i który sprzeciwia się pomysłom niektórych polityków w sprawach moralności, wiele głosów złączyło połączyło się przy tej antykościelnej kampanii i rozpropagowało książkę Browna.

Jakie są inne czynniki fenomenu Browna?

Drugim z nich jest wspomniane już uproszczenie spiskowe. A trzecim jest pewna powszechna niechęć wobec instytucji, bo w książkach Dana Browna każda instytucja jest zła. Pamiętajmy o jego pierwszych książkach oczerniających Stany Zjednoczone, CIA i służby specjalne. To przekonanie zbiega się z antyinstytucjonalizmem, który występuje w innych częściach świata. W tych książkach każda instytucja, religijna czy polityczna, to siedlisko kłamstw. A z kolei doświadczenie osobiste lub małych grup to oczywiście miejsce dla prawdy. W ten sposób autor, który już wcześniej wydał kilka książek, w obecnym momencie trafia w ducha czasów i osiąga wielką sprzedaż.

Czy masowy nakład ?Kodu da Vinci? może oznaczać wzrost zainteresowania religią?

Można tak przypuszczać. Zaskoczyło mnie bardzo, że sale konferencyjne okazują się za małe, by pomieścić słuchaczy wykładów krytykujących książkę Dana Browna. Jeden z moich współpracowników udał się do małego miasteczka Senigallia, gdzie ponad tysiąc osób cisnęło się w sali przeznaczonej dla trzystu. Również w Biela zdziwiłem się widząc tylu ludzi, idących na uniwersytet, szli na krytyczne wystąpienie wobec Kodu da Vinci.

Również tragiczny zamach z 11 września 2001 r. paradoksalnie miał też skutki pozytywne, bo sprawił, że wielu ludzi odkryło na nowo tożsamość chrześcijańską, w reakcji na zagrożenie terroryzmu islamskiego.

Czy zwycięstwo laickich ideologii jest czymś nieuchronnym?

Trzeba pamiętać o rozróżnieniu, jakie wprowadził Jan Paweł II między sekularyzacją a laicyzmem. Sekularyzacja to pewien fakt, a laicyzm jest doktryną filozoficzną. Nie ma wątpliwości, że istnieje doktryna laicka. Istnieją partie polityczne oraz myśliciele, którzy głoszą, że społeczeństwo potrzebuje całkowitego oddzielenia religii od kultury i polityki. Nie chodzi im o proste rozróżnienie na tym polu, ale o wyłączenie religii z życia publicznego. To jest właśnie laicyzm.

A jeśli chodzi o wpływ na zachowania, czy religia nic już nie ma do powiedzienia?

Istnieje również sekularyzacja w zachowaniach. Obecnie wśród socjologów religii dyskutuje się stopień praktyk religijnych. Przez pewien czas przyjmowało się niemal jako dogmat, że praktyka religijna z zasady zanika na całym świecie. A jednak po drugiej wojnie światowej zaczęło się mówić o ?wyjątku USA?, bo tam praktyka nie słabła, ale wręcz rosła. Niedługo potem wielu socjologów zdało sobie sprawę, że również w licznych krajach Azji i Afryki wcale praktyki religijne nie spadają. W tym kontekście dziś trzeba by mówić o ?wyjątku europejskim?. Bo jedynie w Europie, z przyczółkami jeszcze w Australii i w Kanadzie, zauważamy spadek praktyki religijnej.

Ale z drugiej strony także w Europie można by mówić o ?wyjątkach?, bo w miejscach takich jak Włochy czy Bawaria obserwuje się zmianę trendu i udział w praktykach religijnych rośnie. Z tego wszystkiego widać, że sekularyzacja to zjawisko europejskie, ale nie jest to zjawisko konieczne. W socjologii bardzo mało rzeczy jest koniecznych.

Jaka jest prawdziwa siła polityki laickiej?

Niektóre siły polityczne, używając gry słów, rozumieją laickość jako laicyzm, czyli jako aktywną politykę, która stara się zamknąć religię w sferze prywatnej i uniemożliwić na wszelkie możliwe sposoby, by religia miała wpływ na sferę publiczną (szkolnictwo, kulturę, politykę). Inne siły polityczne rozumieją laickość jako ?laickość pozytywną?, wyrażenie, którego używał sam Benedykt XVI.

Ta ?laickość pozytywna? unika niebezpieczeństwa fundamentalizmu i kładzie nacisk na rozróżnienie między religią, kulturą i polityką: nawiązuje do tego, co Sobór Watykański II zdefiniował jako ?autonomię rzeczywistości doczesnych?. Ale to rozróżnienie nie wprowadza rozdziału, ani tym bardziej całkowitej separacji. Nie jest to mur chiński. ?Pozytywna laickość? nie wyklucza współpracy między religią i polityką, ani nie odrzuca możliwości bycia katolikiem również w sferze publicznej, nie tylko prywatnej.

W gruncie rzeczy, dyskusja toczy się nie o kompromis między państwem wyznaniowym a państwem laickim, ale o definicję laickości.

- - - - -

Massimo Introvigne, pochodzący z Rzymu, jest socjologiem, założycielem i dyrektorem CESNUR (Centrum Studiów nad Nowymi Religiami). Uważa się go za jednego z największych ekspertów w kwestii zjawisk magicznych i nowych ruchów religijnych. Jest autorem wielu prac poświęconych tej tematyce. W 2005 r. wydał książkę Iluminaci i Zakon Syjonu. Prawda w ?Aniołach i demonach? i w ?Kodzie Da Vinci?. (Gli Illuminati e il Priorato di Sion. La verit? sulle due societ? segrete del Codice da Vinci e di Angeli e demoni, Piemme, Casale Monferrato, s. 216).

Oprac. Andrzej Bolewski na podstawie ?Palabra? styczeń 2006.
źródło: http://www.opusdei.pl/art.php?p=11707

- - - - - - - -
Gorący temat: Kod Leonardo da Vinci
http://prawica.net/Kod_da_Vinci