Zdziczenie

Jeśli zapoznamy się z estetyką klasyczną, czyli tą, którą stworzył człowiek od Starożytności po Średniowiecze, to znajdziemy tam bardzo charakterystyczny wątek: wygląd człowieka nie jest przypadkowy, jest odbiciem tego, co ma w środku. Często spotykamy tam tedy pogląd, że piękno zewnętrzne jest wyrazem piękna (dobra) wewnętrznego, podczas gdy szpetota zewnętrzna jest wyrazem defektu (zła) wewnętrznego.

Połączenie dobra i piękna oraz zła i szpetoty to jedna z koncepcji wyśmianych przez tzw. nowoczesność, która zastąpiła te klasyczne koncepcje estetyczne inną linią podziału: na to, co nowoczesne i to, co tradycyjne. Dlatego też ludzie ?postępowi? zachwycają się widokami, które ludziom tradycyjnym wydałyby się obmierzłe. Francuzi postawili sobie w centrum zabytkowego Paryża ?plombę? w postaci potwora ze stali i szkła, zwąc to szkaradztwo mianem Centre Pompidou i nie dość, że zapaskudzili tym miasto, to jeszcze z dumą pokazują to coś turystom; zniszczyli nawet panoramę Luwru, stawiając w samym środku dziedzińca słynne piramidy ze szkła, które pasują do Luwru jak słoń do składu porcelany.

Polska także ma swoje centra ?nowoczesności?, gdyż ta była przez dobre parę lat istotą sztuki i architektury socrealizmu. Wielkie huty i kopalnie szpecące krajobraz miały być symbolem nowoczesności, ziejące czarnym dymem kominy widokiem postępu. Ohydne rzeźby i płaskorzeźby górników i hutników artystycznym wyrazem panowania politycznego plebejskiej klasy społecznej.

Polska po 1989 roku stała się miejscem inwazji podobnych monstrualnych koncepcji w czymś, co nowoczesność nazywa ?sztuką?. Genitalia na krzyżu stają się codziennością w polskich galeriach. Trudno już znaleźć w naszym kraju szanującą się galerię, gdzie nie byłoby stojących penisów, pisuarów jako centralnych obiektów wystawowych lub jakiegoś szyderstwa z Jezusa, a przynajmniej z papieża.

Katolicy ze Śląska właśnie zaalarmowali Polskę, że w galerii ?Kronika? w Bytomiu znajduje się ?dzieło sztuki? przedstawiające papieża Benedykta XVI trzymającego w ręku zakrwawioną głowę pewnego piosenkarza-homoseksualisty (patrz zdjęcie). Jeśli kultura ta się upowszechni, to nie długo wprost wstyd będzie nie mieć w domu, w rogu pokoju, stojącego gigapenisa, a na ścianach cyklu obrazków papieży w stylu ?sado-maso?... Jeśli tak ma wyglądać nowoczesność, to mówię jej jasno i wprost: ?nie, dziękuję?.

Pojawia się teraz pytanie: czy podobne ?dzieła sztuki? są zaprzeczeniem klasycznej tezy o powinowactwie piękna/dobra, szpetoty/zła czy jej potwierdzeniem? Rzecz jasna można twierdzić, że stare kanony piękna już się przeżyły i nie pasują do nowoczesności, tak jak nierozwiązywalne małżeństwo zawierane w obliczu Boga w kościele. Osobiście byłbym skłonny przypuszczać jednak, że podobne koncepcje wcale nie uczyniły starożytnego kanonu estetyki ?przeszłym?, lecz jedynie potwierdziły jego prawdziwość.

Kto pobudował Centre Pompidou i piramidy w Luwrze? Kto pobudował wielkie huty i ogłosił je dziełem sztuki ludowej? Kto epatuje penisami na krzyżu? Kto przedstawia papieża z zakrwawioną głową? Ta szpetota zewnętrzna sztuki i architektury nowoczesnej jest jedynie widomym wyrazem szpetoty wewnętrznej, ubóstwa umysłowego, braku szacunku dla czegokolwiek. To przejawy umysłowego skarlenia cechującego naszą epoką rozpadu wszystkich wartości i pojęć konstytuujących Cywilizację Łacińską.

Sztuka nowoczesna to dzieło pokolenia sofistów, sceptyków, ludzi wykorzenionych z wszelkiej kultury i świata jakichkolwiek wartości, cywilizacyjnych nomadów. Ci ?artyści? są dla kultury tym, czym Hunowie byli dla świata antycznego. Attyla zapewne też uznałby, że stojący metrowy penis jest wielkim dziełem sztuki, może nawet składałby przed nim dary, aby zapewnić sobie przychylność bóstw płodności.


Adam Wielomski
www.konserwatyzm.pl
inne teksty autora...

To jest: Andy

Łączy Pan rzeczy zupełnie

Łączy Pan rzeczy zupełnie swobodnie acz bez namysłu. Centre Pompidu nie jest wcale takie szkaradne a Francuzom czego jak czego, ale nowoczesnej architektury można zdecydowanie pozazdrościć. Przekonanie, że piękni ludzie są dobrzy wewnętrznie można mieć będąc nastolatkiem, ale np. kilka rozmów z naprawdę pięknymi kobietami skutecznie rozwiewa takie złudzenia.

Owszem, to jaki kto ma wygląd nie jest przypadkowe. Wszystko ma swoje skutki, ale niekoniecznie one leżą w tym co jest teraz - najczęściej tkwią w tym co było dawniej.

--
Andrzej K. Brandt

To jest: Robert Sobalski

Poppea, Salome i Lukrecja Borgia

--- to dopiero były szlachetne niewiasty o gołębim serduszku....:-)))

A z drugiej strony - nasza Pierwsza Dama :-))))

To jest: Konrad Banachewicz

Obecna czy poprzednia

Obecna czy poprzednia (P.D.)?

To jest: Robert Sobalski

Piszę wyraźnie

Pierwsza Dama, a nie Poprzednia Pierwsza Dama.

To jest: rosomak

Wyraźne jest jedynie

Wyraźne jest jedynie pańskie zdjęcie. A że kolega instynktownie niedosyt intelektualny dostrzegł, pozwoliłem sobie na przeprowadzenie go po tejże "kładce" do końca...

To jest: rosomak

Po raz kolejny dostrzegam

Po raz kolejny dostrzegam jedynie miałkie wnioskowanie. Teza bowiem, iż piękne kobiety często dobrymi nie są, w żaden sposób nie implikuje iż szpetota oznacza zaconść. Tak więc nie ma najmniejszego sensu odnoszenie się do tejże tezy z ironią. Śmieszne uśmieszki bawią więc jedynie płytkich na umyśle.

To jest: Robert Sobalski

Płytki na umyśle

Ale kto?
Pan Wielomski, twierdzący:

"piękno zewnętrzne jest wyrazem piękna (dobra) wewnętrznego, podczas gdy szpetota zewnętrzna jest wyrazem defektu (zła) wewnętrznego."

Może pan, lub ja????

Re: Poppea, Salome i Lukrecja Borgia

cytuję Robert Sobalski:
--- to dopiero były szlachetne niewiasty o gołębim serduszku....:-)))

Doktórku, przecież klasyka - o której dr AW - wnikając do Rzymu napotkała grubiaństwo. Musiało się to przetrzeć trochę.
Wy, to doktórku tylko o dupach myślicie.
Podobnie jest dzisiaj - jak Was ze stepów nadali, to zrozumiałe, że musimy Was wytrzeć na różne sposoby - z najzwyklejszej powinności moralnej.

Komedie ateńskie z okresu

Komedie ateńskie z okresu klasycznego były pełne wulgaryzmów i niewybrednych dowcipów z odniesieniami seksualnymi

Gdyby Jezus był garbaty -

Gdyby Jezus był garbaty - nie miałby u pana Wielomskiego żadnych szans.
Zresztą, nie czarujmy się, z samej ikonografii chrzescijaństwa i nie tylko wynika, że prawda idzie za pięknem, więc garbaty Jezus przepadłby w historii, jak kamień w wodzie.
Pan Wielomski prezentuje typową i najbardziej pospolitą( w sensie przytłaczającej większości) reakcję estetyczną. W tej estetyce nawet asymetria wywołuje poczucie dyskomfortu, dysonans - wprawia w zakłopotanie, a deformacja - fizycznie wręcz odstręcza.
Dlatego też nic dziwnego, że w wymiarze sztuki, ducha i mysli - szpetota, a może tylko inne spojrzenie, anomalia, a może tylko nietypowa obserwacja, mieszanka wzniosłości i paskudności, a może tylko realistyczna paradoksalność - w instynktownym odbiorze wiekszości nie jest łatwym nosnikiem prawdy, takiej na jaką się ma apetyt. Nie jest to dziwne...
Ale powiedzmy tez od razu, że nie jest to odkrywcze, wiec mógłby juz pan Wielomski przestać sie dziwić czy to istniieniu Centrum Pompidou, czy to pomysłowi, by z krzyżem zestawiać genitalia, czy to modernistycznej ornamentacji klasycystycznej architektury. Nie dlatego, że nie ma do tego prawa, ale z tego powodu, że jest w większości, choc wydaje mu się, że jako nieliczny dostrzega nowe zjawiska . Jest w tej czy to milczącej, bo nie aż tak zainteresowanej, czy przemawiającej większości ludzi o pospolitej wrażliwości. Tej najpowszechniejszej i wczoraj i dziś i jutro...
Niech sie nie martwi. Eksperymenty trwają tylko dlatego, że istnieją kanony...

To jest: rosomak

Wie pan co... sztuka nie

Wie pan co... sztuka nie polega na rzuceniu bluzgiem oraz następnym dorabianiem krasomówstwa do tego. W rzeczywistości jest to znacznie bardziej wymierne. Tak ja pornografia. Ściśle zdefiniować się tego nie da natomiast każdy wie jak widzi na oczy. Powyższe dzieło natomiast jest jedynie na poziomie chłopięcych bazgrołów na ławkach szkolnych. Dodajmy jeszcze iż miernota nawet Photo-Shopem porządnie się posługiwać nie potrafił.

I to rozumiem, konstruktywny

I to rozumiem, konstruktywny zarzut, że papież z głową Eltona jest grafomański od strony formy, bezpłodny merytorycznie i warsztatowo mizerny, więc ze sztuką ma tyle wspólnego, co nic. Ale po co przy tej okazji atakować całą reszztę i rozważać sztubacko zagadnienie, czy piękno, to to samo, co dobro, a własciwie nie rozwazać ( rozwazał chocby Platon, pamięta pan z jakim skutkiem?), a tylko trwożyć i rozsmieszać absurdalnymi uproszczeniami.

To jest: Robert Sobalski

Punkt widzenia, punkt siedzenia

A teraz spójrzmy na ten montaż:

http://prawica.net/node/3678

Nie lepszy od B16 z głową EJ, ale tamten wywołał u oglądaczy aprobatę.
Po prostu - punkt widzenia, punkt siedzenia...
Dla niekórych nawet najbardziej grafomańska kantyczka i najbanalniejsza ikona będą arcydziełem - bo ikona i kantyczka.

To jest: rosomak

Po raz kolejny pan

Po raz kolejny pan dokumentuje jedynie swój rozchwiany system wartości porównując coś co jawnie pretenduje do bycia zwykła pospolitą śmieszną satyrą z czymś co roni sobie pretensje, aby było podziwiane jako sztuka. Ile razy powtarzać jeszcze - abonament GW szkodzi.

Aprobujący oglądacz

Aprobujący oglądacz dziękuje za celne odczytanie wyników kontemplacji http://prawica.net/node/3678
Pozdrawiam

-------------------------
"...wybieraj póki czas, wybieraj na co czekasz, wybieraj. I aby ci pomóc nieznacznie popychamy języczek wagi."

Sztuka

Co jest celem Sztuki? Na pewno jednym z nich jest wywołanie emocji. Poruszenie odbiorcy, wywołanie katharsis, skłonienie do myślenia... Wszystko to, by pomóc człowiekowi stac się bardziej wrażliwym, refleksyjnym, lepszym...

Dla niektórych współczesna sztuka to po prostu prowokacja, dla innych przekraczanie granic, dla innych jednak - narzędzie pobudzenia moralnego...

Pojawia się także pytanie o definicję: Piękna. Być może jest jedno obiektywne kryterium, ale czy Pan Wielomski uważa, że ma na nie monopol? Dla niektórych "jeleń na rykowisku" jest piękny, a tryptyki Boscha brzydkie

I jeszcze problem "sofistów". Wg Pana Wielomskiego to niszczyciele kultury, dla mnie - twórcy humanistyki, inicjatorzy refleksji o człowieku.

To jest: Andrzej Gniadkowski

Sztuka?

Niestety nie sposób się nie zgodzić, że duża część współczesnej sztuki to efekt "szpetoty wewnętrznej,(lub/i) ubóstwa umysłowego". W dążeniu do sensacji i upolitycznienia sztuki zgubiła się nie tylko ponadczasowość i uniwersalizm, ale jakikolwiek (głębszy?) sens. Na prawdę trudno mi sobie wyobrazić, aby przyszłe pokolenia debatowały nad penisem przybitym do krzyża w kategoriach sztuki (Nie mówiąc już o tym nieszczęsnym Papieżu z głową Eltona Johna).

P.s
Przeczytałem to co napisałem i odwołuje... Wyobrażam sobie wykład nauczycielki podstawówki, która z z nieskrywanym podnieceniem i wyegzaltowaniem opowiada o postępowości, pięknie i głębokiej mądrości zwisającego z krzyża fallusa, a oburzenie ówczesnych "reakcyjnych" środowisk przedstawi jako godny pożałowania efekt zacofania umysłowego i konserwatyzmu (Największa ówczesna obelga) istniejącego mimo wszystko jeszcze w tak niezamierzchłej przeszłości(!). Sztuka klasyczna będzie przedstawiana jako dowód żywotności reakcji w strasznych wiekach ciemnoty...

Ars longa

cytuję Andrzej Kotowski:
zgubiła się nie tylko ponadczasowość i uniwersalizm, ale jakikolwiek (głębszy?) sens. Na prawdę trudno mi sobie wyobrazić, aby przyszłe pokolenia debatowały nad penisem przybitym do krzyża w kategoriach sztuki

Niech Pan zauważy, że właśnie na TEN TEMAT toczyła się w ostanim czasie nagłośniejsza dyskusja o sztuce, o tym co nią jest a co nie jest, na co może sobie pozwolić artysta, czy są zasady, których nie można łamać, nawet w imię prawa twórcy do ekspresji.

Pod wpływem działań Nieznalskiej zaczęto częściej zastanawiać się nad tym jakie są granice między prowokacją a sztuką. O tym obrazie będzie się jeszcze długo mówić podczas gdy wiele innych obrazów popadnie w zapomnienie.

Obraz ma "swoje życie" niezależnie od intencji twórcy. Być może Nieznalska chciała tylko prowokacji, ale to dzieło (lub: "dzieło") wpuszczone w debatę publiczną zaczęło nabierać innych sensów.

Obraz Nieznalskiej stał się pretekstem do debat na tematy właśnie UNIWERSALNE: tj. miejsce wiary (religii) w życiu człowieka, granice między sacrum a profanum, kryteria Piękna, problem wolności słowa, granica między prawem do ekspresji a ładem społecznym, miejsce Sztuki w życiu społecznym, relacje między cielesnością a duchowością itd.

To jest: Andrzej Gniadkowski

Zgadzam się. Przez

Zgadzam się. Przez przypadek p. Nieznalska rozpoczęła debatę na tematy ważne i oczekujące na poważne traktowanie i debatę. Mam jednak wrażenie, żę sama instalacja niewiele do tej debaty wnosi. Nie możemy jej traktować jako punktu odniesienia, nie przydaje nam nowych znaczeń i możliwości interpretacji. Na pewno nic na nie mówi o miejscu wiary w życiu człowieka, czy o kryteriach piękna. Zastanawiam się co miał pan na myśli mówiąc o temacie "równowagi między cielesnością a duchowością", choć przyznam, że jakieś drogi interpretacji przychodzą mi do głowy. Obawiam się tylko czy to wszystko nie jest na siłę. Czy histeryczna reakcja środowisk katolickich i rozdmuchanie afery przez "postępowe" media nie spowodowały, że zaczęliśmy w stosunku do miałkiej (feministycznej?) prowokacji przywiązywać ogromne znaczenie? Tym bardziej, że takie przedstawienia to nic nowego, czy odkrywczego. Sam penis na krzyżu to temat niezwykle ekspoloatowany przez współczesnych "artystów". W tym przypadku "zasługą" p. Nieznalskiej jest dołączenie do instalacji projekcji filmu z nagim mężczyzną ćwiczącym, na siłowni.

interpretacje

cytuję Andrzej Kotowski:
Zgadzam się. Przez przypadek p. Nieznalska rozpoczęła debatę na tematy ważne i oczekujące na poważne traktowanie i debatę. Mam jednak wrażenie, żę sama instalacja niewiele do tej debaty wnosi.

Przez przypadek? Nie znam Pani Nieznalskiej, ale czy jest Pan pewien, że artystka nie miała jakiś intencji głębszych poza czystą prowokacją?

cytat:
Nie możemy jej traktować jako punktu odniesienia, nie przydaje nam nowych znaczeń i możliwości interpretacji. Na pewno nic na nie mówi o miejscu wiary w życiu człowieka, czy o kryteriach piękna.

Obraz zazwyczaj sam z siebie niewiele mówi. Wszystko zależy od interpretacji. Wazne jest jakie wywołuje reakcje. Mnie obraz skłonił do pewnej refleksji i wywołał pewne impulsy interpretacyjne. Pewnie niezależnie od intencji artystki, ale jakie to ma znaczenie?

cytat:
Zastanawiam się co miał pan na myśli mówiąc o temacie "równowagi między cielesnością a duchowością", choć przyznam, że jakieś drogi interpretacji przychodzą mi do głowy.

Wie Pan jaka była moja pierwsza myśl, kiedy zobaczyłem obraz? Mniej więcej coś takiego: "Obraz sugeruje, że współczesny człowiek uczynił z cielesności/seksu nowego boga. Seks stał się obiektem kultu. Człowiek zatraca się w nim. Podporządkowuje cielesnej przyjemności swoje życie. Byż może artysta chce nami wstrząsnąć, chce nas pobudzić do zastanowienia się, opamiętania".

Czy to błędny trop? A może lepiej zadać pytanie: Czy w interpretacji sztuki istnieją błędne tropy?
Powtórze raz jeszcze: Czy intencje twórcy mają tak naprawde kluczowe znaczenie?

To jest: Andrzej Gniadkowski

Chciałem uniknąć

Chciałem uniknąć głebszej analizy dzieła ( Nie był to obraz - choć całą instalację widziałem tylko w telewizji zdecydowanie obrazem nie była), bo na ten temat napisano już wiele. Nie chciałem też sugerować, iż dzieło nie ma absolutnie żadnej wartości, ale nawet jeżele zgodzę się z pańską interpretacją*, nie jest ona dla mnie wielkim objawieniem i raczej nie zmieni pan mojego odbioru dzieła i opinii o nim.
Właściwie moją intencją było tylko poparcie tezy A. Wielomskiego, że współczesna sztuka ma się raczej słabo i jest zdominowana przez środowiska lewackie. Pozwoliłem sobie na ten nieco frywolny styl i przerysowanie, aby ją wysmiać.

*A nie zgadzam się. W pańskim rozumowaniu instalacja nabiera charakteru religijnego. Ma nam pokazać jak nisko upadliśmy odchodząc od ortodoksyjnej religii? Moim zdaniem zmyliły pana użyte środki...

mylne odczytanie obrazu

cytuję Andrzej Kotowski:
*A nie zgadzam się. W pańskim rozumowaniu instalacja nabiera charakteru religijnego. Ma nam pokazać jak nisko upadliśmy odchodząc od ortodoksyjnej religii? Moim zdaniem zmyliły pana użyte środki...

Co to znaczy "zmyliły"? Co to w ógóle znaczy "mylne odczytanie obrazu"? Napisałem, że obraz wywołał we mnie takie a nie inne refleksje. Pan chce mnie skorygować i napisać, że nie powinienem mieć takich wrażeń? Że jest tylko jedno poprawne odczytanie dzieła? Że moje jest niewłaściwe? Oj, coś mi to trąci socrealizmem.

Re: Ars longa

cytuję tocqu:

Pod wpływem działań Nieznalskiej zaczęto częściej zastanawiać się nad tym jakie są granice między prowokacją a sztuką. O tym obrazie będzie się jeszcze długo mówić podczas gdy wiele innych obrazów popadnie w zapomnienie.

Panie tocqu, kto tam znowu debatował, że w zapomnienie odchodzi Picasso?
Znowu ten nieszczęsny RS57 - jak kryptonim wskazuje - krytyk sztuki?

To jest: Prawicowiec

Zdziczenie i piękno

Kryteria piękna są uważane za trudno uchwytne i mało uniwersalne. Jak zauważa tocqu, ?dla niektórych "jeleń na rykowisku" jest piękny, a tryptyki Boscha brzydkie?. To racja, różnych ludzi różne rzeczy mogą wprawiać w zachwyt. Dla mnie na przykład nie ulega wątpliwości, że istnieją kobiety i mężczyźni, którym taki obiekt, jak wspomniany w artykule ?Zdziczenie? wielki stojący penis, jawi się jako coś pięknego.

Patrząc na te sprawy z pozycji konserwatywnych wypada wszakże zwrócić uwagę, że o ile w/w penis to dla niejednej odbiorczyni/odbiorcy sztuki atrakcyjny przejaw piękna, o tyle wystawianie takiego eksponatu na powszechny widok w tzw. galerii jest w sposób oczywisty niekulturalne. Wszyscy oczywiście rozumiemy, że ten brak kultury (zdziczenie) można kłaść na karb niedostatków wychowania i chęć dostrojenia podaży do upodobań miłośników sztuki genitalnej. No cóż, nam pozostaje tylko wzdrygnąć się ze wstrętem i szerokim łukiem omijać takie parapornograficzne ekspozycje.

W poszukiwaniu niezbadanych jeszcze obszarów piękna i artystycznego wyrazu twórcy i twórczynie nowej estetyki idą coraz dalej, śmiało wykraczając poza konwencjonalny porno-art. W swoim czasie głośny był przypomniany przez p. Wielomskiego przypadek przyczepienia wizerunku męskich genitaliów do krzyża, a znalazł on zarówno naśladowców jak i wdzięczną publiczność. Popisy tego rodzaju to już nie zwykłe para-porno czy pospolity brak kultury, to profanacja. I znowu tocqu: ?Pod wpływem działań Nieznalskiej zaczęto częściej zastanawiać się nad tym, jakie są granice między prowokacją a sztuką.? Jakie są granice? Oczywiście niewidzialne. Dzieło panny N. należy do sztuki prowokacji polegającej na pluciu chrześcijaństwu w twarz.

Chciałbym teraz na chwilę wrócić do początku artykułu p. Wielomskiego, gdzie autor pisze o Starożytności i Średniowieczu: ?Często spotykamy tam tedy pogląd, że piękno zewnętrzne jest wyrazem piękna (dobra) wewnętrznego, podczas gdy szpetota zewnętrzna jest wyrazem defektu (zła) wewnętrznego.? Jestem skłonny podzielać tę starożytno-średniowieczną opinię. Uważam na przykład, że ludzka zewnętrzność, ta publicznie demonstrowana forma, czyli strój, zachowanie, obyczaje, język ? wszystko to, co zależy od człowieka, a co widać, słychać i czuć ? na ogół wystawia jemu lub jej jakieś świadectwo, dobre lub złe.

Re: Zdziczenie i piękno

Przy okazji tematu konserwatywnej (bądź nie) sztuki - link do ciekawej informacji z dnia dzisiejszego:

http://muzyka.onet.pl/10174,1329399,newsy.html

Pzdr : Witek

To jest: Rafał Poniecki

Świat trwa tylko 50 lat?

To miały być konserwatywne piosenki WSZECHCZASÓW. Jest na tej liście chociaż jedna 50-letnia?
A może wszystko wcześniejsze to moderna?

Rafał Poniecki

To jest: Prawicowiec

Panie RP, zwracam pańską uwagę

na to, że pod podanym przez Catberta linkiem napisano: „Konserwatywny amerykański magazyn "National Review" opublikował zestawienie 50. najbardziej konserwatywnych rockowych piosenek.”

Piszę o tym dlatego, że zwyczajem lewaków wykręca Pan sprawę tyłem do przodu, a potem bezsensownie nabija się Pan z terminu „wszechczasy”. Tymczasem, jak się okazuje, nie chodzi tu o okres 7000 p.n.e. – 2000 n.e., tylko o czasy 1960-2000 – i to są właśnie te „wszechczasy”. Nie widzi Pan tego?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

umysłowe skarlenie

Zawsze mam wątpliwości kiedy spotykam się z - często niesprawiedliwymi - uogólnieniami. Chyba trzeba odróżniać sztukę nowoczesną od "sztuki nowoczesnej inaczej". Wspomniane budowle w Paryżu nie są brzydkie ale umieszczone w złych miejscach, co może wiele osób razić. Szklana piramida świetnie by się komponowała z budynkami w dzielnicy Defense ale na dziedzińcu Luwru to już niekoniecznie. Natomiast słynne "Rury" (Centrum Pompidou) mogą wzbudzać kontrowersje gdziekolwiek by stały.
Malarstwo i rzeźba w konfrontacji z techniką ma małe szanse. Łatwo teraz jest zrobić kolorowy obraz, wydrukowany na papierze z wytłoczoną fakturą obrazu olejnego. Rzeźbiarze też przegrywają z obrabiarkami sterowanymi numerycznie. Cóż w takim razie ma zrobić artysta, taki jak był postrzegany dawniej. Napewno epatowanie widzów Papieżem trzymającym zakrwawioną głowę to nie jedyna droga do uzyskania sławy.
"Dzieła" powstałe w okresie PRLu to napewno nie kategoria sztuki nowoczesnej, raczej sposób zarobkowania licznej przecież rzeszy literatów, artystów malarzy czy rzeźbiarzy.
"Sztuka nowoczesna inaczej" realizowana jest najprawdopodobniej na konkretne zamówienia. Nie wyobrażam sobie ażeby na Montmartre w Paryżu artyści zarobiliby cokolwiek prezentując głównie genitalia na krzyżu. Nawiasem mówiąc nie spotkałem się z recenzjami piętnującymi wystawienie "dzieła" w postaci menory obwieszonej penisami. Widać ilości "tfórców" różnych religii jest też bardzo różna. Napewno szczytem nieporozumienia sa żądania tego typu "tfórców" - finansowania z kasy państwowej. Powinni szukać własnych sponsorów i własnych odbiorców "dzieł".
Jeżeli Francuzi postawią na placu Pigalle olbrzymie pomniki genitali obu płci to wtedy mówienie o umysłowym skarleniu będzie chyba bardziej uzasadnione.
Choć - jak na wstępie - nie wszyscy z taką opinią się zgodzą.
Sceptyk

To jest: BTadeusz

Podobizna penisa

Wystawiona na kameralnej wystawie to coś zupełnie innego, niz na ekranie telewizora, czy komputera.
Pomijam już szczególy dzieła trudne do skonsumowania poprzez media, jak i czas obserwacji i nastrój towarzyszący artystycznemu przeżyciu.
Jeśli za biletami na wystawę stoją kolejki, to nie ma co darmowo jej reklamować. Należy ją wozić od miasta do miasta, i pozwolić spragnionym sztuki na nasycenie się formą i treścią.

Podobnie załączony collage trudno widzieć w kategoriach innych, niż prowokacja moralna. Bo prowokacji artystycznej trudno się w tym doszukać.
(dwa zdjęcia dowolnie zestawiaone mają identyczną wartość artystyczną 0,0000000001).
Nie widać w "dziele" żadnego rewolucyjnego złamania konwencji artystycznej.
Sensacja wynika z treści, nie z formy. A treść z artyzmem jest związana wyjątkowo cienką nitka.
Ale dałbym szanse autorowi. Pozwoliłbym mu obwozić ten jeden obraz po kraju i obciążył podatkiem 5PLN za każdego oglądającego.
Mediom publicznym zakazałbym pokazywania, lub też obciązyłbym podatkiem proporcjonalnym do ogladalności. (prawo ochrony własności intelektualnej).

Nie można dopuścic do rzucania prawdziwych pereł przed wieprze.

I zeby było sprawiedliwie wpływy z podatku "pokazowego" przeznaczyłoby się na wspomaganie kultury.

Biada Polsce.

Czytając komentarze do powyższego artykułu mozna stwierdzic
że w Polsce są same mądrale (nie mylic z madrymi) i postawić
wniosek że dlatego jest tak jak jest.Panowie macie sie zapewne za mądrych dziwi mnie dlaczego puszczacie te swoje bzdety na tym portalu
a nie udzielacie sie w polityce czy przemyśle pomażając np. miejsca pracy .Głupota zniekształca pyski nie tylko zło.A i jeszcze krętactwo.
Pozdrowienia dla Adama Wielomskiego.

a panu o co chodzi?

Widzę, że posiadł Pan umiejętność zamieszczania wpisów na forum. Teraz musi się Pan jeszcze nauczyć jak nadawać im logiczną formę i zrozumiałe przesłanie

Przesłanie to w kazaniu

Mnie chodzi o wnisek który łatwo mozna wyciągnąc,a jak mimo zakazu wypiło sie co nieco to moze ten wniosek nasunie sie jutro.(Forma to wg.pana jest na krzyżu z penisem).
I prosze mi nie odpisywać tylko przeczytac dziecku bajke z forma HIHI.

Re: Przesłanie to w kazaniu

cytuję Szczepan:
Mnie chodzi o wnisek który łatwo mozna wyciągnąc,a jak mimo zakazu wypiło sie co nieco to moze ten wniosek nasunie sie jutro.(Forma to wg.pana jest na krzyżu z penisem).
I prosze mi nie odpisywać tylko przeczytac dziecku bajke z forma HIHI.

Dlaczego p. Szczepan usuwa się w cień, zamiast postempowemu wyjaśnić co nieco?

A bo to postempowemu

A bo to postempowemu wyjaśnić cokolwiek da się bez pośrednictwa p. Adama od Szechterów? Pół roku próbuję i nic, Nieznalską tera chołubi, jak, nie przymierzając, robin (gdzie on biedny teraz się podziewa, ciekawe też).

Pozdrawiam łykendowo

Re: A bo to postempowemu

cytuję Git:
A bo to postempowemu wyjaśnić cokolwiek da się bez pośrednictwa p. Adama od Szechterów? Pół roku próbuję i nic, Nieznalską tera chołubi, jak, nie przymierzając, robin (gdzie on biedny teraz się podziewa, ciekawe też).

Pozdrawiam łykendowo

Tak czy owak uważaj, na chomąto.

Re: Biada Polsce

KRS 0000149631 Regon 002830421
Przysłać bilans i deklaracje podatkowe?

Pzdr: Witek

To jest: Piotr K.

?Kto to zbudował i

?Kto to zbudował i przeciwko czemu chciał zaprotestować? ? pomyślał Marlowe podjeżdżając pod budynek.? ? cytat z pamięci. Ale jakoś tak mi się skojarzył.

Sztuka przechodziła różne koleje, zmieniając się wraz z modami, upodobaniami, polityką i kulturą. Nie jest jednak tak odległa od dzisiejszych kanonów piękna jakby mogło się wydawać po upływie czasu. Posąg królowej Nefretete przedstawia piękną kobietę nawet (a może szczególnie) wg dzisiejszych kanonów, a minęło niemal 3500 lat. Faktem jest że obiegowe powiedzenie mówi że ?nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba?, a inne że ?gusta bezdyskusyjne są?. Jednak tak sobie myślę, że gdy te powiedzenia powstawały margines różnic w podejściu do piękna nie był wielki. Różnił się on oczywiście u ludzi z różnych warstw, ale to zrozumiałe. Różne były też teorie sztuki dotyczące ? jedni (np. Platon) negowali sens kopiowania kopii, inni (np. Poussin) dość szczegółowo opisywali, co sztuką jest i czym jest piękno. Tak czy inaczej, sztuka była dość ściśle związana z relacją twórca ? odbiorca. W sztuce ludowej twórca najczęściej był jednocześnie odbiorcą, w sztuce tzw. wyższej twórca najczęściej tworzył konkretne dzieła na konkretne zamówienie odbiorcy. Wszyscy twórcy musieli się jednak wyróżniać wielkim kunsztem rzemieślniczym i oczywiście iskrą bożą czyli talentem. Taka relacja utrzymywała się mniej więcej do czasów moderny, w której twórcy zaczęli się wypowiadać dla samej wypowiedzi licząc (albo i nie) że znajdą zainteresowanie u ewentualnych odbiorców. Jednak ciągle w cenie były umiejętności rzemieślnicze oraz kanony, które były nie tyle bezdyskusyjne, co przez swą określoność pozwalały na wolność twórczą. Z chwilą jednak, gdy pojawiła się kategoria ?konsumentów? relacja ta została najpierw poważnie nadwątlona, a w końcu zniszczona. Rynek żądał towaru do sprzedania na którym można było zarobić. Reguły i kwalifikacje poważnie uszczuplały liczbę twórców, przy wciąż rosnącym popycie w związku z przemianami ekonomiczno-kulturowymi które dokonały się w XXw. Jakie znaleźć rozwiązanie? Znieść reguły i zaprzeczyć wadze kwalifikacji ? czyli stworzyć postmodernizm. Umiejętności rzemieślnicze, talent/iskra boża, przekaz, przestały się liczyć. Liczy się tylko odpowiednia kampania medialna i podsycanie zainteresowania aktualnie produkowanymi towarami (no bo już nie dziełami sztuki ? niedaleko mnie jest taki szyld ?Produkcja obrazów?). Jednocześnie liczne szkoły artystyczne, dostępność środków, zaowocowała rzeszą ludzi, którzy marzyli o tym by stać się artystą, a właściwie korzystać z tego wszystkiego z czego artysta w ich wyobrażeniach korzystać powinien (sława, pieniądze, seks, władza), ale niestety ani umiejętności ani talentu nie mieli. Czymże mają zwrócić na siebie uwagę? Oczywiście skandalem, który również jest towarem i na który jest również zapotrzebowanie. Stąd penisy, ukrzyżowane jaja, cycate ?wokalistki? i budynki jak z książki Chandlera. Liczy się operowanie emocjami, bowiem intelekt wraz z proletaryzacją czyli umasowieniem kultury przestał znaczyć cokolwiek. I to jest właśnie komunizm.

Piotr K. z Opoczna

No, Panie Piotrze, ale Pan

No, Panie Piotrze, ale Pan wywalił. Niezłe, naprawdę.

Pozdrawiam

To jest: Konrad Banachewicz

Ojojoj

Coś mi tu nie pasi: gdzie Pan znalazl powieść Chandlera, której bohaterem byl Marlowe i bylo to pisane w trzeciej osobie? Toż Marlowe - narrator to prawie jak "mówimy partia, myślimy Lenin" :)

A tak poza tym to się z Panem zgadzam.

To jest: Piotr K.

a napisałem że z pamięci

a napisałem że z pamięci - jakieś 20 lat temu czytałem wszystkie jedna po drugiej (dlatego nie pamiętam gdzie to było) i teraz chyba czas sobie odświeżyć.

pozdrawiam

Piotr K. z Opoczna

Komunizm? Komunizm to jest

Komunizm? Komunizm to jest wtedy, gdy nie ma żadnego krzyża, nawet po to, by powiesić na nim genitalia. Gdy budynki mieszkalne rzeczywiscie nie sa jak z Chandlera, bo są z rocznika statystycznego. Gdy skandalizować można tylko antyimperialną propagandą. A cycate wokalistki występujątylko na łamach zagranicznych pism. Po co takie efektowne pierdoły pisać, tylko dlatego, że główny nurt pop kultury odzwierciedla masowe, bardzo proste proste potrzeby i emocje.

To jest: Piotr K.

A tu się nie zgodzę. W tym

A tu się nie zgodzę. W tym znaczeniu w którym użyłem słowa ?komunizm? znaczy on tyle co obalenie jakichkolwiek norm, a zastąpienie ich partykularnymi celami głoszonymi w imię pozornie szczytnych, utopijnych ideałów w oparciu właśnie o te wspomniane przez Pana ?proste potrzeby i emocje? mas (prostych i emocjonalnych). Komunizm oznacza niekonsekwencję, brak prawdziwych i namacalnych norm poza jedną ? organizacja (w tym wypadku rynek sztuki) ma rację. Upraszczając, o takie znaczenie mi chodziło ? o definicję komunizmu. Pan zaś opisał rzeczywistość polityczną i społeczną w której system taki odgrywał przewodnią rolę i która po części była jego wynikiem.

Pierdoły ? tu również pozwolę sobie na polemikę z Panem; otóż pierdoły są wynikiem stanu rzeczy który opisałem, sam zaś staram się nie wypisywać pierdoł. Przykro mi że odbiera Pan mój komentarz tak bardzo emocjonalnie. Ale widać tak już musi być?

Piotr K. z Opoczna

PS. Dla mnie tzw. ?kultura wyższa? jest głównym nurtem ? właśnie dlatego że nie jestem relatywistą i nie uważam że większość (w tym wypadku świetnie sterowana i manipulowana) ma rację.

Przepraszam za pierdoły.

Przepraszam za pierdoły. Komentarz uwazam za w dużej mierze celny, ale zwieńczony pointą, na która nie moge się zgodzić. Komunizm to jest komunizm, ten podręcznikowy i ten praktyczny. Żaden z nich nie zostawia indywidualnym upodobaniom, takze w sztuce zbyt wiele wolnosci, podporządkowując i tę sferę ideologii.
KOmunizm w innym, pańskim znaczeniu, nazywa się dostępem mas do czasu wolnego. I nie liczeniem się z każdym groszem. Oba te zjawiska sa wytworem ostatnich dziesięcioleci i zawdzięczamy je w równym stopniu zdobyczom techniki, jak i liberalizacji zycia.
Kultura "wyższa" nigdy nie była głównym nurtem, po prostu z wykwitów kultury korzystała mniejszość, a cała reszta nie ma do tego głowy, czy to z tytułu niewolnictwa, pańszcyzny, czy fabrykacji, czyli ogólnie - z braku wolności decydowania o swoich potrzebach i gromadzenia na nie środków. I prosze zauważyć, że to co nazywa pan kultura wyżsżą" dziś - wcześniej było zwykłą kulturą, Szekspir grywał nie tylko, a nawet nie przede wszystkim dla królowej. Więc uproszczenie kultury i nowe zjawiska, w tym rządzący takze i nią merkantylizm, zwiazane są z objęciem kulturą wszystkich. W społeczeństwie , w którym prawie każdy może sobie zadać pytanie: co będe robił dzis wieczorem - ta tzw. kultura wyższa jest dziś kultura elitarną, bo choć kazdy ma do niej dostep, to większośc woli - ze swej natury - korzystać z form łatwiejszych. Za którymi, oczywiście stoi organizacja. Ale organizacja stoi tez za Festiwalami Chopinowskimi. I gwarantuję panu, że nawet miliard dolarów wydanych na promocję tego wydarzenia nie spowoduje, że będzie miało ono wiekszą słuchalność , niz nowa płyta Dody Elektrody.

To jest: rosomak

Z teorią dyspozycyjności

Z teorią dyspozycyjności czasem jaką pan wytacza fakty się nie zgadzają. Obecny człowiek charuje znacznie więcej niż nawet taki przeciętny chłop pańszczyźniany. Merkantylizacjia tego co się obecnie określa mianem tzw. kultury jesty tylko kolejnym przejawem postępującej specjalizacji związanej w wymogami zwiększania wydajności w pracy. Nowym elementem są również nażucane przez dawniej nie istniejące środki masowego przekazu wzorce oraz gotowce. Dziś robotnik po działce roboty siada na chwilę przed telewizorem. Dawniej gdy zbiory były już w spichlerzu siadał i dłubał w drzewie Sobki. A ja tam wolę osobiście oglądać Sobki, ciesząc się częstym zwykłym chumorem i chwilą uciechy z rzycia, jaką charakteryzuje się zwykle sztuka ludowa, zamiast zastanawiać się nad głębią przekazu intellektu naćpańca artysty z Bochemki/Warszawki. Gdy pragnę głębi intelektualnej - śięgam po Weierstrassa i powtarzam co nieco aby nie zdurnieć na stare lata. A gdy widzę Mona Lizę - cieszy mnie radosny widok wesołej pięknej laski, tak jak wesołego sobka warującego przy bramie sąsiada. Dodatkowo podziwiam jedynie wyjątkowe mistrzostwo rzemiosła w Monalizie. Ale jak w prawdziwej sztuce - tylko taka jest różnica w ich przekazie. A powyższy kolaż? Coż to? Tylko denna próżnia w marnym wykonaniu. Zwykłu bluzg, który autor powinnien odebrać i wziąć ze sobą do domu aby innym nie wadził.

?

Czy te liczne błędy ortograficzne to świadoma prowokacja artystyczna?

To jest: rosomak

Nie to tylko skutki późnej

Nie to tylko skutki późnej pory oraz niewłączenia samo-korekty. Przepraszam. Cóż, moja słabość wyszła na jaw.

Dostęp do "wolnego czasu"

Dostęp do "wolnego czasu" to nie tylko to, jak długo pracujemy, ale też jak blisko mamy do ulubionej rozrywki i czy nas na to stać. Zaawansowany przekaz medialny i względna demokratyzacja pieniądza sprawia, że do jarmarcznych form kultury bliżej byc nie może. I to dla ogółu.

To jest: Robert Sobalski

"kultura wyższa"

"to co nazywa pan kultura wyżsżą" dziś - wcześniej było zwykłą kulturą, Szekspir grywał nie tylko, a nawet nie przede wszystkim dla królowej."

Właśnie. My uważamy Szekspira za bógwico, gdy to zwykły scenarzysta popularny, odpowiednik twórcy współczesnych telenowel dla garkotłuków.
Tylko pisał językiem archaicznym, który nam dziś wydaje się wysublimowanym - a jest tylko zdeaktualizowanym. Tak się po prostu mówiło drzewiej.
Jak się uwspółcześni Romea i Julię - to wychodzi romansidło, które nawet obecni polscy twórcy telenowel odrzucili by jako zbyt łzawe i biedak musiał by pukać do Bollywood, by przynajmniej Hindusi ten gniot zaakceptowali.

Dokładnie to samo z muzyką - twórcy lekkiej łatwej i przyjemnej muzyczki popularnej - Mozart, Corelli, Vivaldi, Rossini ze śmiechu by pękli, gdyby się dowiedzieli, że dziś ich tirli tirli nazywają "muzyką poważną".

Lobby ludzi osiągających pokaźne zyski z wiecznego odtwarzania dawno zdeaktualizowanych przebojów sprzed wieków wywiera tak dużą presję na społeczeństwo, że większość ludzi zaciągniętych siłą do teatru lub filharmonii woli walczyć z sennością, niż wyjść, trzasnąć krzesłem lub wręcz wygwizdać cwaniaków stutysięczny raz odtwarzających archaicznego gniota - i pójść na to, co im się naprawdę podoba.

To jest: jacek jarecki

racja.." jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca?"

Jacek Jarecki
Z tym, że wszelka twórczość, o ile jest sensowna, ma charakter popularny. Jesli jakis dobrodziej napisze ksiązkę, tak szalenie wysublimowaną intelektualnie, tak piekielnie trudną formalnie, tak masakrującą dotychczasowe wyobrazenia o pisaniu powieści, jak np.( no niech będzie Ulisses pana Joyca)
Niespodziewanie jest to twórca popularny( wycieczki chadzają po Dublinie śladami Blooma ) Niewielu ich uczestników przeczytało Ulisesa, ale nie przeszkadza to zupełnie w podpieraniu się Joycem, tak jak człowiek chromy podpiera się kijkiem.
W sztukach plastycznych rekord Duchampa i jego Fontanny, nigdy nie zostanie pobity, ponieważ zmienił się kontekst i współczesny artysta choćby zesrał sie w gacie z wysiłku, nigdy nie dogoni tego miłego pana. Duchamp zresztą doskonale to przewidział, wyrażając zdziwienie wobec nabycia swego dzieła ( o ile mnie pamięc nie myli za 10000 dolarów ówczesnych)
Muzyka- pełna zgoda. W 100 % była to muzyka rozrywkowa, albo pobudzana kulturowo ( sakralna ) Czy hip hop, dostąpi takich łask kiedyś, by za pieniądze podatników, przyszli snobi zachwycali sie dziełami jakiegoś Snnopy Doga? Raczej nie, ponieważ teraz wszystko trwa chwilę, niemniej np. mnie 43 letniego chłopa dziwi popularność wśród dzisiejszej młodziezy np. Beatlesów, którzy w czasach mojej młodości chodzili za cukierkowe i stare ble ble. Czy to już muzyka poważna?
Z SZekspirem, toś pan przesadził!Wówczas był dobry rynek na sztukę, a nie jest przypadkiem, że przewaznie zostają najlepsi.
To zresztą za długi temat na komentarz do komentarza. Pozdrawiam wielce serdecznie!

To jest: Robert Sobalski

Nie lubię się zgadzać

Ale tym razem "nie chcem, ale muszem".

Oczywiście, że Beatlesów juz grywają w filharmoniach, tylko zamiast używać oryginalnych gitar podłączonych do elektryki trąbią na trąbach i rzępolą smykami.
Za 100 lat jak w pysk strzelił będą katować Pink Floyd lub King Crimson - już nie na dudach i basetlach, ale na przedpotopwych wtedy syntezatorach, garach i gitarach.

Co do Szekspira - nie tak dawno oglądałem film, w którym nauczycielowi angielskiego udało się przekonać małoletnich amerykańskich wykolejeńców z poprawczaka, że Romeo i Julia to dobry materiał na rapowy hit, a sam Willy to był w przo ziom.

To jest: jacek jarecki

Głupi jestem! Przecież jazz!

Jacek Jarecki
Jazz z tancbudy juz się przeniósł do salonu.( Z saloonu do salonu- hi hi)Mało tego, stał sie muzyką trudną i pełną znaczeń!
Dla koneserów. Pozdrawiam.
ps.Jeśli chodzi o Sztukę, z ogromnego SZ... , nic chyba lepszego, dla ludzi prostych, niż pan Gombrowicz w dziennikach o malarstwie, poezji, muzyce..
Kurcze, muszę cosik o tych ekscesach napisać

To jest: Robert Sobalski

Cały ten jazz

"stał sie muzyką trudną i pełną znaczeń!"

Jakich znaczeń?

Jako dziecko dopytywałem się dorosłych, po co ci panowie w obcisłych trykocikach i te panie w baletkach skaczące na samych paluszkach tak podrygują.
Na odwal upierdliwemu bachorowi odpowiadano, że to dla mnie za trudne i jak dorosnę, to zrozumiem.
No i mnie sukinkoty oszukali - bo żadnych tajemnych treści w baletowym podrygiwaniu nie było i nie ma. To tylko podrygi z doczepioną dla picu niby treścią.
Nieładnie tak oszukiwać dzieci.

To jest: Prawicowiec

Baletowy jazz

To był jazz czy balet?

To jest: jacek jarecki

Własnie nie wiem jakich !

Jacek Jarecki
Jak w kretyńskiej piosence dla dzieci...
" może Pani a może Pan podpowie..my zgodzimy się z tym!"
To jest całe nieporozumienie, ze wspólczesnym rozumieniem kultury i sztuki. Dopóki jakiegoś dzieła nie obmiauczą z zachwytu, ani nie obszczekaja krytycy, takie dzieło po prostu nie istnieje!Najlepiej to widać w sztukach plastycznych, ale o dziwo, np. w popkulturze publiczność siedzi za grubą pancerną szybą. Pozdrawiam

Ja np. wolę popularne kino

Ja np. wolę popularne kino akcji od Almodovara, ale o tym szaaaa... bo nie wypada się do tego przyznawać
Bardzo też lubię proste filmy o walce dobra ze złem :) (wybieram się na X-mena), ale tu też szaaaa...

To jest: jacek jarecki

Co szaaa?

Jacek Jarecki
Moim ulubinym rezyserem jest Kurosawa, a ku wiekszemu zadziwieniu podam, że ulubionym aktorem Mifune! Śmieszy mnie, gdy kino nagle staje się jakimś objawieniem intelektualnym. Płacę za bilet albo za wypożyczenie płyty, po to by się rozerwać na strzępy. Teraz jest nieco słabiej z kinem, ponieważ twórcy ganiają za aprobatą widza, przez co powstają dziwne potworki narracyjne. Lubię horrory, ale te made in US, puszczają niestety do mnie oko. Ci japońce, trzymają sie mocno.
pozdrawiam
Almodowar? Wszystko o mojej matce... jest niezłe!

To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Chyba Pana polubię?

A co sądzi Pan o muzyce "nowoczesnej"? (Penderecki)
Geniusz czy......?

To jest: jacek jarecki

Jestem jeno absolwentem podstawówki...

Jacek Jarecki
...imienia Gen. Franciszka Jóźwiaka w Koninie. Jak już wiele razy wspomniałem moja dalsza kariera naukowa zakonćzyła się w 3 klasie LO, z której zostałem wywalony z powodu idiotyzmu! Co takiemu człowiekowi może mówić nazwisko Penderecki?
Ktoś mi tu podpowiada...bufon! W sumie racja! Skoro ktoś współpracuje z F.F. Coppolą? No...bufon !
Albo lepiej...demon trzeciego rodzaju! ( to jest taki , który przetwarza tylko korzystne dla niego dane)
Pozdrawiam

To jest: Robert Sobalski

Penderecki

Pytanie - czy ktoś z tu obecnych z własnej nieprzymuszonej woli kupił sobie jego płytę i słucha jej dla własnej przyjemności?

Jak nie - to pijawka ci on, naciągajaca nas z podatkowych haraczy.

P.S. Kiedyś miałem pacjenta, którego przywieźli do szpitala na moim dyżurze. Zaglądam do pokoju - a ten z wypiekami na twarzy wpatrzony w partyturę. Patrzę - początek "Also sprach Zaratustra" Rysia Straussa.
Pytam się zdziwiony:
-Mistrzu, przecież ten kawałek jest oklepany do zarzygania w setkach filmów, z Kubricka odysejką na czele... Toż to niemal popkultura... A Mistrz taki wpatrzony...

Mistrz wzdycha i rzecze - otarłem się o śmierć, i przestraszyłem się, że nigdy nie napiszę kilku równie wspaniałych taktów...

A Mistrz był naprawdę Mistrzem - gdyż żaden polski kompozytor nie sprzedał na Zachodzie tyle płyt ze swoją muzyką, co on.

To jest: jacek jarecki

Nnawet jesli Pan nie zmysla, mam lepszą opowieść o panu...

Jacek Jarecki
...Pendereeckim. Rok 1984. Ja prowincjonalny kot jadę sobie na urlop z " woja" do domu. Poza butelką, ukrytą za paskiem od spodni, jedynym moim bagazem są dwie płyty, które trzymam w łapie. Republika pasiasta i TSA. We Wrześni sobie łażę ok 23, po pustym peronie, Z zakamarka ciemnego wytacza sie jajiś facet i paluchem tyka mnie w pierś mundurową, a spogladając na płyty rzecze...
- A CZEMU NIE PENDERECKI? a CZEMU NIE PENDERECKI?
I popycha mnie w galowy mundur swym brudnym paluchem.
- A CZEMU NIE PENDERECKI? słyszę za sobą, w pustce, przez echo zwielokrotnione, pytanie...

To jest: Piotr Tomczyk

ale umknął Pan przed melomanem?

cytuję jacek jarecki:
A CZEMU NIE PENDERECKI? słyszę za sobą, w pustce, przez echo zwielokrotnione, pytanie...

Zaatakował i nic w tym dziwnego ;-) Mówiąc najprymitywniej muzyka łagodzi obyczaje, a hałas wzmaga agresję ;-)
PT

To jest: jacek jarecki

Sam by Pan umknął!

Jacek Jarecki
Acz pewien dyskomfort, spowodowany tamtym spotkaniem, nieco trzyma mnie w ryzach do dzisiaj. Inaczej nie pisał bym o zdarzeniu sprzed 22 lat! TAKA SIŁĘ MA SZTUKA! ( hi hi )Pozdrawiam!

To jest: Robert Sobalski

Ależ ja nie podałem

Ależ ja nie podałem historii o hucpiarzu Pendereckim, tylko o Mistrzu Henryku Mikołaju Góreckim...

To jest: Konrad Banachewicz

Urocza historia, zwlaszcza

Urocza historia, zwlaszcza przez zestawienie z Pendereckim.

To jest: jacek jarecki

Ale pan wymyśla repliki!!!

Jacek Jarecki
Tylko ( hi hi hi ). Dziwię się, że dzisiaj nie moze Pan nikogo doprowadzić do furii. Trochę żal. Pozdrawiam

To jest: Robert Sobalski

Będzie i furia

-- ale najpierw ktoś musi się odważyć umieścić tu kolejny felieton.... no chyba nie muszę pisać, czyj :-))))

A jakby pan tak przesiadł

A jakby pan tak przesiadł sie na przykład na Ziemkiewicza, byłoby jeszcze ciekawiej, bo z Michalkiewicza, prawde mówiąc, już za wiele się nie da wycisnąć:)

To jest: Robert Sobalski

Gdzie ten Ziemkiewicz?

Bo Michalkiewicza ci tu dostatek, a nawet zbytek (proszę zerknąć na stronę główną), a Ziemkiewicza niet.

Gazeta Polska

Git
http://tinyurl.com/p67jt

Proszę nie wklejać linków w tytule, to rozwala formatowanie. Admin.

To jest: jacek jarecki

Czy chodzi o pana Stanisława Michalkiewicza?

Jacek Jarecki
Objawiwszy, poprzez zadanie takiego pytania swą nieporadność umysłową, jednoczesnie ... a zresztą lepiej nie. Cisza!
pozdrawiam
Cisza z wykrzyknikiem. To, jest własnie TO !

To jest: rosomak

Penderecki to po prostu

Penderecki to po prostu wstyd a nie geniusz. Muzyka jak w arabskim autobusie - fizycznie dręcząca słuchacza.

Coś tam pan słyszał o

Coś tam pan słyszał o Pendereckim i pewnie coś z sonorycznego, jego okresu pokaleczyło panu kiedyś uszy. Ale daj pan spokój z tym obrzydzeniem. Niechby kazdy polski twórca miał taką reputację, jak juz nie u nas, to - tak, jak on - choćby na rynku niemieckim...

To jest: rosomak

Tirlit.... długa przerwa...

Tirlit.... długa przerwa... żęch... znów przerwa ... bum ... przerwa ot co o Pendereckim słyszałem. Uprzejmie dziękuję ale to chłam.

To jest: BTadeusz

Stabat mater, Lacrimosa...

Idzie dotrwać do końca.
Właśnie słucham...

To jest: rosomak

Po co trwać gdy jest

Po co trwać gdy jest Rachmaninow na tym świecie? Od trwania to jest KK.

To jest: Marek Leonkiewicz

Po maturze słuchaliśmy "Pasji wg św.Mateusza"

trochę ze snobizmu - ale jednak wrażenie robiło.

To jest: BTadeusz

Ale ma Pan rację w tym,

że Penderecki "oderwał się od mas" już w czasie komuny... -:)
Nie jest w stanie pogodzić się z tym, że Górecki jest na "zachodzie" popularniejszy od niego.

O teraz pasja wg św. Mateusza (Bach). Z własnej nieprzymuszonej woli.
Nasrępne.... in the air tonight..(Fil Collins)

Musiałby pan posłuchać

Musiałby pan posłuchać Góreckiego, z lat sześcdziesiątych...ten to się dopiero oderwał od mas... Jedno wykonanie, jednej symfonii,( powstałej po zmianie stylistyki, podobnie zresztą jak uczynił to Penderecki, który od 30 lat grzebie w w jak najbardziej tradycyjnych założeniach dziewiętnastowiecznej symfoniki) szczęsliwym zrządzeniem fortuny zapewniło mu miedzynarodową pozycję gwiazdy.
Tylko się cieszyć. Ale nie ma powodu, by cieszyć się Góreckim, kosztem Pendereckiego.

To jest: BTadeusz

Z faktu, że popularyzuję

nie wynika, ze wszystko trawię.
Góreckiego słyszałem raz, ale płyty nie kupiłem.
To mówi za siebie.
Tu pan Sobalski ma rację: jesli mając płytę podziwiamy jak ładnie na stojaczku wygląda, to trzeba kupować disco-polo.
Z drugiej strony sprawia wrażenie, jakby do wszystkiego używał tylko miodu. A do niektórych potraw pieprz jest niezastąpiony.
O! warto posłuchać
Aranhuez(najlepsza cz. II)
Koncert (na GITARĘ i orkiestrę) - Joachim don Rodrigo.
Nie wystarczy umieć brzdąkać.

Jeśli kto chętny to mogę

Jeśli kto chętny to mogę przesłać jedno z ciekawszych jeśli nie naj, symbiotycznych dokonań rockowo-symfonicznych: Procol Harum z koncertu w Edmonton, z orkiestrą symfoniczną.

To jest: BTadeusz

Kultura wyższa

Używa Pan nieprecyzyjnych słów : muzyka poważna.
Proszę zastąpić muzyka klasyczna i już będzie się Panu wolno śmiać przy Mocarcie...

Klasyka to zaniedbane, jedno z podstawowych, pojęcie. Nie dostrzegamy w nim pierwotnego szerokiego sensu - to, mówiąc dzisiejszym językiem, STANDARYZACJA.
Nie sposób od niego uciec, jeśli chcemy wspólnie robić cokolwiek.

Standard jest przydatny przy prowadzeniu wojny, jak i podczas pokoju. Jest wygodny do prowadzenia oceniania i porównywania wszystkiego. (metr, symfonia).

Tak, także i w sztuce.
Sztuka. W znaczeniu pierwotnym - niepospolita umiejętność. Drugie znaczenie powstało wskutek oderwania się efektu sztuki od sprawcy.
Sztuka, jako coś niepospolitego.
Dzieło sztuki żyje własnym życiem.

Jeśli chcemy cokolwiek, także dzieła sztuki, porównywać (lepsze, gorsze), musimu mieć skalę ocen. Klasyka właśnie stworzyła taką skalę.

Stworzyła gatunki i wymagania formalne (niby śmieszne, bo wydaje się, że sztuka winna być nieskrępowana).

Sztuka artystyczna sztukę ma w pogardzie, no bo jak porównywać, czy większą sztuką jest strzelić gola Dudkowi, czy dokleić głowę muzyka do portretu papieża?

A tak naprawdę sztuka wymaga talentu, pracy i....odbiorcy.

Może więc Boruc jest większym artystą, niż autor fiuta wyrastającego z ....głowy, bez urazy, pani Nieznalskiej?

To jest: jacek jarecki

Mozart mnie malo śmieszy, ale...