Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
O lustracji w Kościele
Autor: Bogdan Dobosz, wt, 30/05/2006 - 23:49
- Ksiądz spędza ostatnio dużo czasu w Instytucie Pamięci Narodowej. Czy jest to podjęcie jakiegoś projektu badawczego? - Trzeba może zacząć od początku. 6 października ubiegłego rok dowiedziałem się, że są w IPN akta z mojego pobicia przed 20 laty, w tym kaseta video i otrzymałem dostęp do akt jako pokrzywdzony. Ponieważ okazało się, że jest bardzo dużo materiałów złożyłem projekt badawczy podpisany przez jednego z profesorów z PAT o nazwie Działalność antykościelna IV Wydziału SB w Krakowie w latach 1980 ? 1989. - Dzięki temu projektowi odnalazłem masę rzeczy, które dotyczą mnie samego, a wcześniej były nie znane. Ale przede wszystkim działalności SB na terenie archidiecezji krakowskiej. - Ze strony księdza padła zapowiedź odtajnienia listy 24 nazwisk księży, którzy współpracowali z SB. Czy będzie to ?trzęsienie ziemi?? - Kiedy dowiedziałem się, że moje akta zostały zachowane byłem zaskoczony. Wcześniej, w latach 90-tych prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie mojego pobicia i ówczesny MSW Milczanowski odpisał, że żadnych akt nie ma. Albo nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć, że ta dokumentacja jest. Po wizycie w IPN zobaczyłem, że tego jest bardzo dużo i napisałem już 11 października list do Kardynała Dziwisza z pytaniem ? co robić w tej sprawie? Odpowiedzi nie było. Po miesiącu napisałem kolejny list i przyszła enigmatyczna odpowiedź z grzecznościowym poleceniem mnie opiece Matki Bożej i wyrażeniem nadziei, żeby ta sprawa się dobrze zakończyła. Tymczasem zapoznając się z aktami dowiedziałem się, że wśród osób, które na mnie donosiły, były także osoby duchowne. Dlatego po raz kolejny zwróciłem się do Kardynała Dziwisz z pytaniem co z tym robić? Wtedy doszło do spotkania z jednym z księży biskupów, który stwierdził, że mam to osobom tym powiedzieć. I tak zrobiłem. Wyszła z tego ogromna awantura i zaczęto mi zarzucać, że działam na szkodę diecezji, że nie powinno się tego odnawiać, że to nie ma sensu. Mówiono nawet, że jestem sam sobie winien, bo po co było 20 lat temu angażować się w ?Solidarność?... Jak teraz są akta to powinienem sam sobie z tym radzić, a nie mieszać w to Archidiecezję. Zdecydowałem się wtedy na ostateczną rozmowę z jednym z moich przełożonych i usłyszałem ? ?wrzuć to do pieca?. Tymczasem w styczniu tego roku, jeden z moich przyjaciół, Stanisław Filosek, ujawnił się jako tajny współpracownik SB. Byłem przy składani tej deklaracji i ujął mnie swoją szczerością, autentycznością i odwagą przyznania się. Tam właśnie powiedziałem, że w mojej sprawie też mam taką sytuację, że donosili na mnie niektórzy księża i apeluję do nich, żeby poszli śladami pana Filoska. Na sali byli obecni dziennikarze i później wybuchła z tego dzika awantura. Władze kolejne oskarżyły mnie po raz kolejny. Rzecznik Kurii Metropolitarnej, który nigdy wcześniej ze mną nie rozmawiał, wydał oświadczenie, że księża archidiecezji są oburzeni moim zachowaniem i postępowaniem. - Wkrótce nastąpiła jednak zmiana stosunku do księdza? - Nieoficjalnie dowiedziałem się, że władzom kościelnym pokazano, że takie dokumenty w archiwach są. Nie jest to tak, że jeżeli ja zamilknę czy wrzucę dokumenty do pieca to nie ujrzą one światła dziennego. W ciągu kilku dni nastąpiła wolta o 180°. Metropolita powołał komisję ?Pamięć i Troska?. Rodziła się ona w ogromnych bólach, ale powstała. Wtedy znowu napisałem do Komisji z pytaniem ? komu te dokumenty przekazać? Odpowiedź na piśmie mówiła, że Komisja nie będzie się tymi materiałami zajmować, bo pracuje nad aspektem duszpastersko-teologicznym, a dokumenty mam odesłać historyków PAT. Uznałem, sytuacja nie jest normalna. Przez 6 miesięcy usiłowałem zainteresować przełożonych, że by przeczytali, co tam jest, a tymczasem za każdym razem piłeczka pingpongowa wraca na moje pole. Wówczas otworzyłem własny projekt badawczy, niezależny, który opublikuję niezależnie od wszystkiego. Jestem trochę zaskoczony działalnością Komisji, która nie chciała się ze mną spotkać. Nosi ona nazwę ?Pamięć?, czyli rozumiem, że szuka informacji o tym co było. Jeżeli jest gotowy kilkusetstronicowy dokument, a Komisja nie chce go nawet przeczytać to chyba jest z ?pamięcią problem. Drugi człon nazwy to ?Troska?. Myślę, że w pierwszej kolejności powinna to być troska o pokrzywdzonych. - Szacunkowe dane mówią, że liczba agentów SB wśród duchowieństwa nie przekroczyła 10-15%, a było to środowisko najbardziej inwigilowane w czasach PRL. - Moim zdaniem nawet mniej niż 10%. - W aktach znalazłyby się więc przykłady heroizmu księży, ich oporu... Kościół mógłby wyjść z tego procesu lustracji umocniony? - Oczywiście. Ja nie rozumiem tego lęku. Z tego co czytam w aktach, choć nie jest to miła lektura, wynika niejedna pozytywna strona Kościoła. Dziwię się, że te materiały nie są publikowane. Bardzo często docieram do akt, do których nikt jeszcze nie zaglądał. Tymczasem żaden z członków komisji ?Pamięć i Troska? nie zadał sobie trudu, żeby przeprowadzić kwerendę. Odbieram to dosyć jednoznacznie. Strona kościelna zdaje sobie sprawę, że przy ujawnianiu agentów wyjdą nazwiska ludzi, którzy w tej chwili pełnią w naszej diecezji pewne funkcje. Z wielu przeczytanych dotąd przeze mnie dokumentów wynika niezbicie, że agentami i to czynnymi do 1989 roku, byli duchowni, nie tylko tacy, którzy są już na emeryturze, ale też proboszczowie ważnych parafii, nawet przyjaciółmi ks. Kardynała Stanisława Dziwisza. Rozumiem, że jest to pewien lęk nie tyle przed ujawnieniem całościowej prawdy, która ma wydźwięk pozytywny, ale chęć ochrony tej czy innej osoby. Uważam, że to błędna droga, bo sprawa ks. Czajkowskiego pokazuje, że te głośne nazwiska i tak zostaną ujawnione, że ci którzy mieli czyste sumienie nie mają się czego bać, a ci którzy się gdzieś zaplątali w działania SB muszą jakoś te sprawy wyjaśnić. Mieli na to zresztą 17 lat. - Podobne komisje powstały także w trzech innych diecezjach. Niedawno we Wrocławiu, wcześniej w Lublinie jest jeszcze komisja w diecezji warmińskiej. Mam jednak wrażenie, że powstanie tych kościelnych ciał było wymuszane okolicznościami Ksiądz spełnił rolę takiego katalizatora w Krakowie. Są też biskupi, którzy głośno mówią, żadnych komisji nie będzie. Może jednak biskupi prowadzą jakąś ?cichą lustrację?, odsuwając księży agentów od ważnych funkcji czy wycofując ich z pierwszej linii duszpasterstwa? - Jeden z moich przyjaciół jest biskupem pomocniczym w pewnej diecezji, której nie chcę wymieniać. Mówił mi, w jego diecezji taka ?cicha lustracja? jest prowadzona. Akta są badane i duchownym, którzy byli agentami proponuje się emerytury, odejście na urlopy zdrowotne itd. Nie jest to może najlepsze rozwiązanie, ale przynajmniej biskupi reagują i coś robią. Atmosfera w Krakowie przypomina ?zwarcie?. Słyszałem już od przełożonych opinie, że IPN to jakieś fałszerstwa, że może masoni? - Belgijskie ?Le Soir? napisało, że ujawnienie współpracy ks. Czajkowskiego było zemstą ze strony środowiska Radia Maryja na postępowym kapłanie. - To jest dosyć ciekawe, że raz są to masoni, a innym razem ojciec Rydzyk. Jak komu pasuje... - Jeśli rozmawiamy o ujawnianiu TW wśród księży to powstaje pytanie co z nimi robić? Nie ma chyba w Kościele wypracowanych sposobów ?pokuty? dla tego typu osób, nie jest rozwiązany problem co z nimi robić? - Ja jestem ?szeregowcem? i trudno mi się tu wypowiadać. Ale uważam, że sam proces ujawniania jest nie do zatrzymania. Nikt tu nie mówi o żadnej zemście. W moim środowisku ?Solidarności? nie spotkałem opinii, że tego np. księdza agenta trzeba by suspendować, wyrzucić z parafii, czy pozbawić emerytury. Pozostaje jednak problem dalszej możliwości szantażu, wikłania tych księży w inne sprawy. W Kościele jest silne lobby antylustracyjne, tu powiem po nazwisku, reprezentowane przez trzech hierarchów ? abpa Życińskiego, abpa Gocłowskiego i bpa Pieronka, którzy w sposób niesłychanie ostry atakują lustrację. Nie rozumiem tej postawy. W całym Episkopacie nie jednej linii postępowania w tej sprawie. Każdy robi, albo nie robi, to na własną rękę. Można było rozwiązać ten problem przed wizytą papieża. Pewne nazwiska pojawiły się przed, kilka osób nosi się z zamiarem opublikowania kolejnych nazwisk po pielgrzymce. W moim przypadku nie chodzi o żaden spis 24 nazwisk na jednej kartce. Jest to projekt badaczy. Od wielu tygodni siedzę codziennie po kilka godzin w IPN, wziąłem nawet urlop dla tego celu. Chcę pokazać tu kilka aspektów sprawy. Po pierwsze, że SB to była ogromna instytucja działająca przeciwko Kościołowi. Po drugie chodzi o pokazanie heroicznych postaw księży, którzy nigdy nie dali się złamać. Po trzecie ? zaangażowania księży, choćby w ?Solidarność?, ukrywanie ludzi, opieka nad rodzinami; i po czwarte ? sytuacje, w których jakaś grupa księży zaplątała się we współpracę z SB. - Jakie były najczęstsze motywy owego ?zaplątania się?? - Najczęściej chodziło tu o szantaż, np. na tle obyczajowym. Powiedział o tym dość wulgarnie, ale trafnie Kiszczak: ?korek, worek i rozporek?. Alkohol, złamanie celibatu i nadużycia materialne. Ja bym dodał jeszcze jedną rzecz, która także jest przyczyną pewnej niechęci do ujawniania akt, czyli element homoseksualizmu. Księża, którzy mieli te skłonności i byli przyłapywani, w wyniku szantażu szli na współpracę i później bardzo wiernie służyli SB. Wiedzieli, że ujawnienie tych skłonności oznaczałoby dla nich śmierć cywilną w środowisku. - Czy istniała też grupa duchownych, która donosiła dla korzyści materialnych? - Po szantażu, kolejny sposób pozyskiwania agentów stanowiła ich głupota. I była to chyba grupa najliczniejsza. Zaczynało się od niewinnych ?gadek? o niczym, chcieli paszport, pozwolenie na budowę itd. Na ogół osoby te nie umiały się w odpowiednim momencie wycofać. Konkretny przykład to ksiądz który zaczął współpracę, ale został przeniesiony na inną parafię i chciał ją zerwać. Wówczas był szantażowany tym, że zostanie ujawniona jego poprzednia współpraca i już się umiał z tego wyplątać. Trzecia grupa to wszyscy ci, którzy chcieli jechać na studia za granicę. Znam to z własnego przypadku. W 1983 zostałem skierowany na studia do Kolegium Ormiańskiego w Rzymie i nie dostałem paszportu. Kiedy składałem odwołanie zaproszono mnie na rozmowę do Komendy Wojewódzkiej. Powiedziałem o tym kardynałowi Macharskiemu, a on stwierdził, że absolutnie, w żadnym wypadku na żadne rozmowy nie idź. Tylko na oficjalne wezwania. Nie dadzą ci paszportu teraz, to dostaniesz później. Paszportu nigdy nie dostałem i na te studia nigdy nie pojechałem. Wielu księży ?łapało? się jednak na to. SB interesowała się zwłaszcza księżmi wyjeżdżającymi do Rzymu. Później przejmował ich wywiad. To niestety będzie bolesna sprawa, kiedy okaże się, że niektórzy studiujący w Rzymie, ci którzy byli blisko papieża, dostawali się do Kurii Rzymskiej, zostali zwerbowani przez wywiad PRL. Nie wszyscy dawali się tak ?kupić?, ale SB prawie zawsze próbowało tej metody. Czwarty powód, jeszcze chyba boleśniejszy, to księża skłóceni z biskupami, ci którzy mieli zawiedzione ambicje i w SB szukali jakiegoś ?sojusznika? do awansu. Ci też służyli później dość wiernie. Można wymienić jeszcze piątą grupę, czyli tych którzy robili to konkretnie dla korzyści materialnych. ?Sprzedawali? informacje za pieniądze. - Ks Czajkowski miał przerwać współpracę po zamordowaniu przez SB ks. Jerzego Popiełuszki. Sam znam podobny przypadek pewnego księdza profesora z KUL. Czy rok 1984 był tu rzeczywiście pewną cezurą? - Nie mogę się raczej z tym zgodzić, bo znalazłem akta kilku bardzo znanych księży, którzy podjęli współpracę właśnie w 1985 roku. Śmierć księdza Jerzego była wstrząsem i jedni może się wycofywali, ale z akt wynika, że dwaj księża np. zdecydowali się na współpracę właśnie z obawy i lęku wywołanego tym morderstwem. Dotyczyło to szczególnie starszych kapłanów. Obawiali się, że SB może to samo zrobić i z nimi. Ostatni znany mi przypadek werbunku miał miejsce w 1988 roku, kiedy już się system rozpadał. Z akt wynika, że największy werbunek, przynajmniej w archidiecezji krakowskiej miał miejsce w latach 80-tych. Kraków był traktowany nie tylko przez SB, ale i przez KGB, jako droga do Watykanu. Dlatego też pewnie istniał w Krakowie tak duży nacisk na werbowanie agentów, szczególnie ludzi, którzy byli osobistymi przyjaciółmi Jana Pawła II, kard. Macharskiego, czy kard. Dziwisza. Liczono, że przez te kontakty dotrze się do Stolicy Apostolskiej. I rzeczywiście docierano. Były to też osoby świeckie. - Werbunek osób świeckich bywał chyba jeszcze łatwiejszy niż w przypadku duchownych? - Zaczynało się od kierowcy, gospodyni, organisty. Obiektem zainteresowania był członkowie różnych duszpasterstw, zwłaszcza akademickich. SB starała się dotrzeć także do krewnych osób duchownych. Dość jaskrawy przypadek dotyczy działaczki ?Solidarności?, która była zwerbowana jeszcze przed stanem wojennym. Zaprzyjaźniła się z jedną sióstr zakonnych zatrudnionych w Kurii. I przez tą siostrę, która była Bogu ducha winna, wyciągała ogromną ilość informacji. Świadomie się z nią zaprzyjaźniła, chodziła do Kurii na ?ploteczki?, często wyposażona w magnetofon, i wyciągała od tej siostry bardzo ważne informacje. Metody były różne. Jest też przypadek pracownika Kurii Metropolitarnej, który w latach 80-tych, co miesiąc odbierał po 3 tysiące zł. ?pensji? od SB w zamian za informacje o korespondencji kardynała Macharskiego. - Czy wiedza uzyskiwana z archiwów IPN jest porażająca? - Jest i to bardzo. Dlatego też mam chyba żal do władzy kościelnej, że zostawiła mnie z tym problemem samego. Na dobrą sprawę muszę przebijać się ze wszystkim sam. Niejednokrotnie jak wracam z tego IPN, to czuję jak ?skopany?. Muszę czytać o rzeczach, o których nigdy by mi się nie śniło. - Pastor Gauck mówił, że 98, a może nawet 99% duchownych NRD przekraczało dość cienką linię kontaktów ze STASI. Nie wszyscy stawali się agentami, ale ta linia była gdzieś przekraczana. Czy akta IPN nie pozostawiają pewnej wieloznaczności w tym temacie. Chodzi o przypadki wątpliwe? - Znam tylko kilka przypadków, że mógłbym się zastanawiać na podstawie dokumentów, czy ktoś był, a może nie był agentem. Na ogół ci którzy byli TW mieli pełną tego świadomość. To nie było tak, że prowadzący funkcjonariusz coś sobie pisał, a on sobie nie zdawał z tego sprawy. - Nie rozmawiamy o konkretnych nazwiskach księży ?Tajnych Współpracowników?, ale kilka z nich jest już powszechnie znanych. Ciekawe, że wszyscy tłumaczą się mnie więcej w ten sam sposób ? gadulstwo, nieroztropność?Czy nie można by tu więc mówić o jakimś błędzie? - Jeden z tych księży twierdził, że wszystko jest zmyślone, a on był ?gadułą?. Osobiście mu wierzyłem dopóki nie zobaczyłem ?rejestru korzyści?. Bo w tym rejestrze, przez kilka ładnych lat, są odnotowane dla niego wypłaty. Ostatnia ? 22 grudnia 1989 roku. Bywa, że donosy wydają się wątpliwe, albo teczki są poniszczone, ale zachowały się rejestry. I jeżeli ktoś brał pieniądze to nie wierzę w jego niewinność, bo przecież SB nie była instytucją charytatywną wobec księży. Można by jeszcze dyskutować o przyjęciu jakiegoś koniaku, ale jeżeli jest odnotowana kwartalna wypłata dla TW to chyba wszystko jasne. Generalnie nie wierzę także w fałszowanie akt. Dokumenty mogą być naciągane; koloryzowane. Może chodziło o wykazanie się agenta lub oficera prowadzącego. Dotyczy to jednorazowych wypadków. Jeżeli teczka jest prowadzona przez kilka lat, a oficerowie zmieniali się średnio co 2-3 lata, do tego są jeszcze odnotowane kontrole, to trudno mówić o fałszerstwie. Pewien ksiądz tłumaczył się nieroztropnością. Przejrzałem jego teczkę ? 56 spotkań z oficerami SB w różnych lokalach i miejscach. - Dlaczego przez te 17 lat nikt z agentów nie ujawnił się sam, nie przeprosił? Nawet w momencie kiedy wiadomo już, że zbliża się moment prawdy, wszyscy idą w ?zaparte?; liczą do samego końca, że ich rola nie zostanie ujawniona? - Są dwa zasadnicze powody takiego postępowania. Z teczek wynika, że wszystkim agentom obiecywano i zapewniano ich, że akta są zniszczone. Była taka informacja, że po 1989 roku spalono całą dokumentację wydziału IV SB, że to była taka cicha umowa pomiędzy państwem a Kościołem itd. Wszystko to kazało się bujdą na resorach. Zniszczono część teczek i to widać, ale moim zdaniem dokumenty przebrano. Są takie teczki, z których ewidentnie wyjęto pewne dokumenty. Gdyby je spalono to w piecu znalazła by się cała teczka. Uważam, że robiono to dla dalszego szantażu. Polityka SB była taka, że wmawiano tym wszystkim agentom, że po zakończeniu współpracy wszystkie ślady zostają zniszczone. Od księży nie wymagano też zobowiązań na piśmie i nie wymagano pisania raportów ręcznie. Niektórzy uwierzyli, że żadnych śladów ich działalności nie ma. Drugi powód to przekonanie księży, że dla ?dobra sprawy? władze kościelne nie będą chciały ujawniania tych rzeczy. - Czy większa determinacja biskupów w tej sprawie ostatecznie nie wyjaśniłaby wszystkiego i nie zamknęła tej sprawy raz na zawsze? - Takiej woli nie ma. Podobno już wcześniej, jeszcze w czasach rządów premiera Bieleckiego, zwracano się w tej sprawie z pytaniem, czy Episkopat jest zainteresowany przejrzeniem tych akt. Przez lata odpowiedź była negatywna. Nie stworzono też żadnej instytucji, która dawałaby tu jakieś możliwości odkrywania prawdy, czy opracowania formy w jakiej miało by się to odbywać. Tymczasem komisja ?Pamięć i Troska? broni się nawet przed czytaniem akt. - Jak wygląda sprawa działalności podobnych komisji w innych diecezjach? - Nie mam o tym specjalnej wiedzy. Informacje docierają do mnie przez ?kolegów z wojska?, do służby w specjalnych jednostkach w czasach PRL powoływano kleryków z różnych diecezji. Jeżeli te komisje coś robią to jest to ?tajne, łamane przez poufne? i nikt nic nie wie. Bolesna sprawa to donosy księży na świeckich. Z tym też trzeba coś zrobić. Taki przykład to donosy na rodzinę księdza Tischnera. Nie tylko na niego samego, ale właśnie na jego rodzinę. - A czy zdarzył się przypadek złamania tajemnicy spowiedzi? - Nie. Potwierdzają to też wszyscy historycy IPN z którym rozmawiałem. Natomiast ujawniano SB wszystkie, nawet najtajniejsze dokumenty Kościoła, rozmowy z kolegami księżmi w czasie imienin czy spotkań z okazji odpustów. - Czy ujawnienie księży agentów wywoła w Kościele trzęsienie ziemi? - Powiem tak, jeśli chodzi o ujawnienie akt IV Departamentu SB będzie to trzęsienie ziemi na poziomie Archidiecezji krakowskiej. Jeśli natomiast dojdzie do ujawnienia akt wywiadu PRL będzie to już trzęsienie ziemi w Kościele polskim. - I na koniec naszej rozmowy pytanie o to czy ksiądz ma wiedzę co porabiają bohaterowie tego zamieszania, czyli funkcjonariusze IV wydziału SB ds. walki z Kościołem? - Duża część z nich została zweryfikowana pozytywnie. Poszli m.in. do UOP. Są też w biznesie. Przydaje się tu zresztą szantaż wobec dawnych podopiecznych. Można się tu np. domyślać ich związku z aferami w Kościele na tle finansowym. Ksiądz, dawny ?TW?, dyrektor jakiejś instytucji, był szantażowany przez SB-eków, którzy wymuszali na nim jakieś afery. Relacjonowano mi jeden przypadek takiego szantażu już po 1999 roku. Brak lustracji był pewną nieroztropnością.
Zapraszamy również do przeczytania wywiadu Michała Tyrpy z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, Kościół potrzebuje autorytetu i powrotu do korzeni (fot. Michał Tyrpa) Gorący temat: Lustracja w Kościele http://prawica.net/Lustracja_w_Kosciele |
Smutne, że pierwsza
Smutne, że pierwsza (odruchowa?) reakcja przełożonych księdza Isakowicza-Zaleskiego była "zataić", zamieść pod dywan...
Pamiętam z jednej z książek Nowaka-Jeziorańskiego, że wspominał tam on przypadek księdza, wiejskiego proboszcza, którego jeszcze w latach 50-tych nachodzili, żeby się przyłączył do księży-patriotów szantażując go wykrytym przez bezpiekę romansem z jego gospodynią. Po wizycie panów w następną niedzielę po mszy ksiądz kazał dzieciom wyjść, drzwi zamknąć po czym się swoim parafianom wsypowiadał publicznie. Jak się można domyślić bezpieka się odczepiła a parafianie wcale nie przestali go szanować, bo odwagę moralną szanują wszyscy.
Tak mi się to jakoś skojarzyło... Dobrze, że są tacy ludzie jak ks. Isakowicz-Zaleski.
--
Andrzej K. Brandt
a ja tylko zacytuję
Tymczasem komisja ?Pamięć i Troska? broni się nawet przed czytaniem akt.
nie ma to jak budowanie pięknych fasad i pustych frazesów ("Pamięć i Troska"), za którymi wciąż ukrywa się fałsz i hipokryzja
Bardzo cenne źródło prawdy
To raczej komisja "Skleroza
To raczej komisja "Skleroza i Beztroska" w takim razie...
--
Andrzej K. Brandt
Autorytet Kościoła wzrośnie
wszyscy przeciwnicy lustracji wysuwają teraz argumenty jakoby ujawnienie ewentualnych powiązań księży z SB miało zachwiać autorytetem moralnym Kościoła. Nic z tych rzeczy. Przecież kapłani to także ludzie, a jak wiadomo errare humanum est. Cieszę się, że istnieje ktoś taki jak ksiądz Tadeusz, jakkolwiek lepiej by było żeby każdy duchowny przyznał się do współpracy z SB sam, tak jak ów proboszcz zrobił to w sprawie romansu z gosposią. Zobaczymy jak to się dalej potoczy...
Tak, postawa taka jak pana
Tak, postawa taka jak pana Filoska i owego proboszcza - tak, zbłądziłem, wybaczcie - jest godna szacunku. Postawa "Skleroza i Beztroska" - nic się nie stało - budzi raczej niesmak.
--
Andrzej K. Brandt
Każdy proboszcz miał
Każdy proboszcz miał systematyczne kontakty z SB, każdy ksiądz był obiektem zbierania informacji o nim i od niego. Każda wypowiedź takiego Malińskiego, czy innego gaduły mogła być ułożona ma kształt informacji.Oto skala trudności do przezwyciężenia, by na podstawie zachowanych zapisków stwierdzić czyjąś złą wolę i świadome donoszenie na innych. Szczególnie do lat osiemdziesiątych, gdy panowała względna odwilż w stosunkach kościół - państwo księżom mogło się wydawać, że utrzymując kontakty z oficerami reżimu - ewangelizują...
O Malińskim się nie
O Malińskim się nie wypowiadam, bo nie mam danych, ale z Czajkowskim to jest tragedia:
http://wiadomosci.onet.pl/1331711,11,item.html
Jeżeli takie dokumenty czytał ks. Zalewski, to rzeczywiście można zapłakać rzewnymi łzami.
W którym to było roku,
W którym to było roku, kiedy podpisywał to zobowiązanie ? Tak z ciekawości...
Aaaaa, już sie doczytałem:)
13 lipca 1956 roku
13 lipca 1956 roku
Nawet nie poczekał, az
Nawet nie poczekał do "odwilży", az Gomułkę zrehabilitują:)
Szkoda...
A tak w ogóle, to nigdy mi nie da spokoju nie to, czy ci na których sa papiery rzeczywiscie współpracowali, tylko to, ile wysokich i wciąz ważnych figur zdażyło, taką czy inną drogą "wyczyścic" swoje życie.
Od wciskania kitu
Panie Sławku to są szklarze. Dorosłych chce Pan tłumaczyć za ich czyny. Uważa Pan, że każdy w tamtym czasie był wychowany na polskim filmie i chciał zostać agentem i wszystko zrobił aby się to urzeczywistniło?
Wchodzenie w sfery odczuć i wydawania proponowałbym zachować ostrozność gdyż , co wynika z Panskiej wypowiedzi, Panu się wydaje iż tamtym się wydawało. Mało przekonywujące prawda Panie Sławku? - pozdrawiam serdcznie miłego dnia życzę
Nie uwazam niczego, z tego o
Nie uwazam niczego, z tego o czym pan mówi. Podzieliłem się tylko niezbyt odkrywczą opinią, że wątpliwosci powinny działać na korzyść obwinionych. A rozwiewanie tych wątpliwości i przesądzanie o winie powinno dokonywac się raczej gdzie indziej, niz w mediach.
Jeśli nawet jest tak jak Pan pisze
że: - "Każda wypowiedź takiego Malińskiego, czy innego gaduły mogła być ułożona ma kształt informacji" - to miejsce "takich Malińskich i Hejmów" jest przy pracach ziemnych (rowy) a nie przy hodowli owieczek. Jeśli nie zweryfikowano takiego przy przyjmowaniu do seminarium - powinno się to niezwłocznie zrobić teraz! Tymczasem w Katedrze na Wawelu Benedykta XVI witał TW, nędznie starający się imitować strojem zniesławionego i zniszczonego przez hierarchów księdza Jankowskiego.
No i mamy
prawdziwy sens skrótu SB
rośnie moja awersja do obłudy
Elity kościelne w Krakowie winny się opamiętać w samo destrukcji i powrócić do wzorca świętej posługi Bożej JP2 , zanim utracą kontakt z wiernymi , na rzecz osobistych ambicji ( przerostu formy nad treścią ).
Sprawa ks.Isakowicza-Zaleskiego , to dramat tego ukrzywdzonego przez wroga i swoich , człowieka wiary i prawdy . Ale to większy jeszcze dramat Kurii krakowskiej , gdzie arogancja pychy i kłamstwa triumfuje nad heroizmem pokory i prawdy .Uważam , że Kardynał Dziwisz żle rozgrywa sprawę ks. Isakowicza-Zaleskiego . Nie takie standardy pracy duszpasterskiej wypracowali poprzednicy Kardynała Dziwisza , gdzie arogancja i destrukcja nigdy nie miały miejsca a przynajmniej w tak publicznej formie.
Krąży nad kościołem hańba nie wyjaśnionej do końca śmierci ks. Jerzego Popiełuszki i jego długotrwałej beatyfikacji , gdzie być może inni kościelni TW , kryją się także za tą tragedią i żałosne jest tym bardziej , tolerowanie postawy rozpaczania nad takimi " gnidami" a pastwienia się nad ludżmi wiary i prawdy . Ostatnio Kościół pokazał swą prawdziwą twarz w sprawie ks. Jerzego w próbie kontaktu z Papieżem jego matki.
Ataki na Kościół
Drodzy dyskutanci - ataki na Kościół są permanentnym celem lewaków.
Nie zapominajmy, że agenci lewaccy są i wśród biskupów.
Przestańmy ścigać drugoplanowych księży i rozpatrywac ich działalność. Przestańmy brać w tym udział.
Ja poproszę, aby Kościół nie wahał się w osobie papieża na odsunięcie wszystkich agentów i wysłanie ich do zakonu zamkniętego na dziesięć spustów. Chciałbym, aby odsunięci zostali absolutnie wszyscy, praktycznie w jeden dzień. Bowiem chciałbym, aby Kościół był tą Skałą, a której mówił papież w czasie pielgrzymki.
Kościół jest i musi byc organizacją feudalną. Więc niech przestanie sprawiać wrażenia zgniłej demokracji.
Nie liczmy też na chrześcijańskie uczucia tych, którzy byli agentami. Jak pamiętamy, spowiedź musi być poprzedzona poznaniem swego grzechu, zrozumieniem, żałowaniem, zadośćuczynieniem i obietnicą poprawy. Może już dość tych świętokradczych spowiedzi uprawianych również przez elity Kościoła?
Re: Ataki na Kościół
Nie zapominajmy, że agenci lewaccy są i wśród biskupów.
Przestańmy ścigać drugoplanowych księży i rozpatrywac ich działalność. Przestańmy brać w tym udział.
Ja poproszę, aby Kościół nie wahał się w osobie papieża na odsunięcie wszystkich agentów i wysłanie ich do zakonu zamkniętego na dziesięć spustów. Chciałbym, aby odsunięci zostali absolutnie wszyscy, praktycznie w jeden dzień. Bowiem chciałbym, aby Kościół był tą Skałą, a której mówił papież w czasie pielgrzymki.
Kościół jest i musi byc organizacją feudalną. Więc niech przestanie sprawiać wrażenia zgniłej demokracji.
Nie liczmy też na chrześcijańskie uczucia tych, którzy byli agentami. Jak pamiętamy, spowiedź musi być poprzedzona poznaniem swego grzechu, zrozumieniem, żałowaniem, zadośćuczynieniem i obietnicą poprawy. Może już dość tych świętokradczych spowiedzi uprawianych również przez elity Kościoła?
"Opozycji przewodziło pięciu arcybiskupów: arcybiskup Aix - de Boisgelin, Bordeaux - Champion de Cice, Arles - Dulau, Tuluzy - Lomenie de Brienne, Narbonne - de Dillon" [p. Gaxotte, "Rewolucja Francuska", s.106]
- a rok był 1787.
Re: Ataki na Kościół
17 lat żyli w przekoniu iż wszystko zostało ukryte, zniszczone. Jak dziś mozna jeszcze się łudzić i wierzyć, że mogą się zmienić. Odsunąć i na 10 spustów... Panie Irku, zgadzam się z Panem, pozdrawiam
cytat z: Ireneusz:Ja
Nie trzeba aż tak radykalnie, mi wystarczyłby zakaz publicznego wypowiadania się w mediach.
Na dziś mamy kolejnego agenta:
http://tinyurl.com/ovu4l
... jutro będzie następny, i tylko czekać aż sprawą zajmie się NIE lub Fakty i Mity, które z lubością dołożą Kościołowi. Nie wolno do tego dopuścić. Módlmy się za kardynała Dziwisza i inny hierarchów żeby się opamiętali.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
To żaden radykalizm
To co im pozostaje, to albo wyjść z Kościoła i skazać się na potępienie, albo przeżyć w ciszy i zapomnieniu żałując za swoje grzechy. Widzę w tym ich dobro oraz dobro Kościoła.
Oni poddali się Kościołowi ślubując na księdza. Proszę o tym nie zapominać.
ks. Zalewski zakneblowany
Decyzją Kurii Metropolitalnej w Krakowie ks. Zaleski został zmuszony do zaprzestania pracy nad aktami w IPN i zabroniono mu ogłoszenia wyników swoich poszukiwań.
Bomba. Czy juz wszyscy
Bomba. Czy juz wszyscy przeszli na Ciemna Strone ?
No to to hierarchia się grąży.
Jak sankcja Mu grozi, gdyby się nie podporządkował?
Czy Ci, którzy potencjalnie mogą ją nałożyć, nie stracą tego prawa po ogłoszeniu "listy".
Sytuacja przypomina TK sądzący w e własnej sprawie.
Możą nam się enklawy "ponadprawnych".
Może być nawet
Może być nawet ekskomunikowany ale to nie jest chyba najważniejsze. Ks. Zalewski w duchu posłuszeństwa nie złamie zakazu ks. biskupa. Trzeba poczekać na świeckich historyków. W sumie dziwie się ks. kardynałowi, przecież teraz całe hordy dziennikarzy się rzucą do krakowskiego IPN-u.
A gdyby (...)
był na liscie?
Zamkniete koło, do sądnego dnia?
Jezus odpowiada: "Powiadam
Jezus odpowiada: "Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą" (Łk 19, 39 - 40).
Lustracji nie da się zatrzymać, tak samo jak nie udało się zatuszować skandali pedofilskich w USA.
Re: Jezus odpowiada: "Powiadam
Tego się Panie Lesławie zatrzymać już nie da - bo zawsze znajdzie się ktoś, jak B. Wildstein, co wywierci dziurkę w naczyniu z fekaliami i spuści je do ścieku.
Nie ma powodu, by nie "krzywdzić" szanowanych obywateli - bo po drugiej stronie są ich ofiary: upokorzeni, poniżeni, wdeptani w ziemię, zepchnięci na margines życia.
Trzeba kłaść na szali sprawiedliwości poczucie osaczenia, beznadziejności, zwierzęcy strach i pozbawianie podstaw egzystencji - czy czasem śmierć.
Nie może być tak, że sprawcy tych opresji (pośredni bądź bezpośredni) cieszą się "załużonym odpoczynkiem" - czy pouczają z telewizora o tolerancji.
Pzdr: Witek
Mozna to bylo zalatwic
Mozna to bylo zalatwic kulturalnie i spokojnie, nie chcieli tego sami zainteresowani wierzacy w sile "salonu" - to bedzie po calosci. I dobrze, tak czy owak wreszcie sie te trupy z szafy wyczysci. Bedzie bolalo, ale koniec koncow mysle, ze wyjdzie to wszystkim na zdrowie.
Podobnie jak było z abp.
Podobnie jak było z abp. Paetzem strach zawsze okazuje się silniejszy od rozsądku. A w końcu i tak trzeba się przyznać. Smutne to, bardzo ludzkie...
Jaki to byłby przykład dla świeckich....
Jak mocny moralny imperatyw dla całkowitego oczyszczenia społecznego.
A teraz KK staje się źródłem relatywizmu?
Ostoją?
To ta skała na której mamy budować?
To jest szukanie prawdy?
Jakże pokraczną musi być?
Imperatywu nie bedzie, ale
Imperatywu nie bedzie, ale paradoksalnie cos dobrego moze narodzic sie z polaczenia dwoch faktow:
1. smierci JPII, ktorego niektorzy zaczynali juz czcic cokolwiek przesadnie i troszke im sie priorytety przestawialy - rezultaty po pielgrzymce BXVI sklaniaja do ostroznego optymizmu.
2. szamba, ktore wyleje sie z teczek nt ksiezy konfidentow
Oba te czynniki razem maja szanse spowodowac powstanie jasnych podzialow i bedzie wiadomo, jak to faktycznie z Kosciolem w Polsce jest - bo chyba zgodzimy sie, ze podawane czesto 95% (czyli liczenie wszystkich ochrzczonych) to fikcja.
"Here comes the reckoning day", ze sie cytatem podepre
Ale zaufanie utraci
CAŁY kościół. Bo kto będzie wiarygodny?
To jawna zdrada.
To akceptacja i afirmacja TAMTEGO ZŁA.
Jeszcze nadzieja w cichej interwencji BXIV.
I zmiana decyzji biskupa.
Podejrzewam że strach zmącił mu refleksję nad przyszłością. Nad konskwencjami.
Kto będzie kościołowi instytucjonalnemu ufał?
To nóż w plecy BXIV.
Jakim prawem jeden biskup niszczy zaufanie do całego KK?
To jest ze strony biskupow
To jest ze strony biskupow zdrada - tu pelna zgoda, panie Tadeuszu. Ale moze konieczne bylo takie zdarzenie, zeby wreszcie wyklarowaly sie jasne linie podzialu? Ludzie glupi nie sa i widza, jesli ktos mataczy. Lepiej, zeby polecialy glowy kapusiow i tych, ktorzy ich kryli (nawet kosztem czesciowej utraty zaufania), niz mialoby dalej trwac takie bagienko moralne.
Poza tym osoba ks. Isakowicza dowodzi, ze sa wsrod kleru sprawiedliwi - i to na nich, jak opadnie kurz, bedzie to zaufanie odbudowywane. Ale najpierw musi byc wybuch i usuniecie zgnilizny, bo tu juz fasadowe remonty nic nie dadza. Mowie, bedzie bolalo - ale innej drogi nie ma. I "autorytety" moga to co najwyzej odwlec wyrok, ale nie powstrzymaja niczego. Ironicznie mozna powiedziec, ze zmiecie ich parowoz dziejow, ktorzy slawili mocodawcy ich mocodawcow :)
Tak...
To jest to zło, które na dobre wychodzi...
"Jam jest ta siła, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro".
Re: Jezus odpowiada: "Powiadam
To własnie chciałem powiedzieć. Zakneblowanie ks. Zaleskiego nic nie da, trzeba było przypilnować "człowieka honoru", żeby dobrze spalił wszystko to, co było uzgodnione. Partacz jeden z tego Kiszczaka.
Re: Może być nawet
Mam nadzieję, że się rzucą! i nie tylko do krakowskiego - do wszystkich powinni! Teraz tylko wyskrobanie wszystkich kapusiów co do jednego i pokazanie ich obłudy może jako-tako zatrzeć tę hańbę.
Szczerze mówiąc po raz pierwszy w życiu wstydzę się za kapłanów mojej religii. Kuria to nie jest jakiś ksiądz, co zdefraudował, zakapował czy obmacał nieletniego. To pasterze (tak myślałem).
Jakim czołem teraz będą mogli
wymagane by być biskupem, jak kryją się za autorytetem nie Wiary nie Prawdy tylko formalnym, by kryć swoje uczynki? Przed ludźmi - czyli Kościołem Chrystusowym!
Teraz nawet wewnątrz nie będą mieli dobrego świadectwa!
zbyt wzburzony, by pozdrawiać
TBM
Słów mi brakuje na to s...
Słów mi brakuje na to s...
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Re: ks. Zalewski zakneblowany
No cóż, wstyd, po prostu wstyd. Współczuję katolikom, zwłaszcza z Krakowa, którzy muszą się wstydzić za swojego biskupa...
K.Dziwisz złamał mi serce
a rozum nakazuje mi stwierdzić , że ten zwykły urzędnik kościelny , wyniesiony do rangi Kardynała na Barce JP2 i wspierany przez B16 przybył do kraju po 25 lat z Watykanu i w tempie lawinowym niszczy silny Polski Kościół. Najpierw dokonał za pomocą polityków z PO podziału kościoła na Łagiewnicki i Toruński a teraz ignoruje wsparciem B16 Episkopat i Prymasa z fotela Biskupa Krakowskiego oraz miesza się arogancko do spraw rządu i państwa. K.Dziwisz jawi mi się po roku swojego zarządzania Kurią Krakowską , jako człowiek pychy , konfliktu , obłudy , arogancji i zwykłej mściwości wobec ludzi uczciwych jak ks.Isakowicz-Zaleski ( szantaż ukaraniem karą najwyższą za własną inicjatywę ). A apele polityków o nie wtrącanie się do spraw lustracji Kościoła w kontekście niby spisku przeciw kościołowi są absurdalne , gdyż moralna czystość kościoła leży nie tylko w interesie elit kościelnych , co bardziej wiernych tego kościoła. Dla mnie to chora ambicja urzędnika watykańskiego K Dziwisza w sprawie apodyktycznego zarządzania kościołem i eliminowanie wszystkich wokół , którzy jego pozycję "szarej " eminencji watykańskiej , mogliby podważać albo niewygodną prawdą albo własną inicjatywą , nie podporządkowaną jego ambicji bycia jedynym władcą prawa i prawdy w Polsce .Ja dziękuję za taką prawdę w wydaniu K. Dziwisza .Jedynym moralnym zwycięzcą jest tu ks. Isakiewicz-Zalewski a odsuwający go od badań prawdy i nie proponujący mu nawet dołączenia do Komisji Prawdy Kardynał Dziwisz urasta do roli urzędnika manipulatora a nie kogoś z klasą czy charyzmą prawdy i wiary.
Przesada
do poziomu śmieszności. Czy hołdy które składano kard. Dziwiszowi kilka miesięcy temu były tyle samo warte co dzisiejsze pańskie obelgi?
Ja wolę zdania wyważone i opierające się na tym, co wiadomo na pewno.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Nie wiem ile sa warte
Nie wiem ile sa warte "obelgi" kota, ale holdy dla bp. Dziwisza nie byly warte dokladnie nic - kolejny przyklad "papiezomanii" i tyle, tak samo jak bebnienie przy BXVI o tym, ze jest wspolpracownikiem / przyjacielem / spadkobierca JPII przy kompletnym pominieciu jego samego jako osoby. Ja w kazdym razie zadnych holdow nie skladalem. A w sprawie lustracji, abp. Dziwisz poprzez zakneblowanie ks. I-Z zajal stanowisko po okreslonej stronie barykady. I jest to jego swiadoma decyzja.
Hmmm
Cały czas obracamy się w temacie polskiego Kościoła. Nie zapominajmy, że zwierzchnikiem Kościoła jest papież. Tylko i wyłącznie on może i powinien decydować, kto, dlaczego i w jaki sposób ma sprawować "rządy dusz" w Polsce.
Już powyżej przypominałem - Kościół jest instytucją feudalną. Z pełnym dobrowolnym poddaństwem podczas ślubów. Przestańmy więc traktować Kościół jak instytucję demokratyczną, gdzie jakikolwiek "konwent seniorów" jest w stanie wdrażać prawodawstwo czy zmieniać fakty.
Może po prostu zapytać otwarcie papieża, co jest białe a co czarne w naszym Kościele? I przyjąć to jak chrześcijanin przyjąć powinien?
Re: Hmmm
1. JAK? Za posrednictwem hierarchii, ktora jest strona w sporze?
2. Rozliczenie kapusiow to nie jest kwestia doktryny wiary, a tylko w tej dziedzinie katolicyzm uznaje nieomylnosc papieza - wiec skad Niemiec, ktory gros zycia spedzil w Rzymie, ma rozumiec jak sie zyje pod butem sowieckiego totalitaryzmu?
3. Tak w ogole, o co tu pytac: ksiadz I-Z chce rozliczenia i prawdy, a hierarchia go knebluje "bo tak" - ma Pan tu jakies niejasnosci?
Nie nie nie
1. Pan sugeruje, że papież nie wie, co się dzieje? Oraz że nie zna nazwisk? Zapewniam, że zna. Inaczej nie pozostałby na Piotrowym Tronie dłużej niż kilku dni.
2. Kapusie to mocne słowo. Kościół ma więc rozwiązać sytuację jak napisałem: http://prawica.net/node/3765#comment-73263
Kapusie więc muszą wybrać - albo zrzucenie habitu, albo pozostanie w strukturze Kościoła, z szansą na powtórne wejście na jego "ŁONO".
3. Ksiądz I-Z zapomina, że jest księdzem. Dobrze więc, że jego pycha została ukrócona. Niezależnie, kto tego dokonał - czy uczciwy, czy TW hierarcha.
Jeszcze raz powtarzam - nie kontynuujmy lewackich zaczepek i nie korzystajmy z ich narzędzi.
Re: Nie nie nie
Czyli sugeruje Pan, ze zamiatanie lustracji pod dywan od 17 lat dzieje sie w Polsce z blogoslawienstwem Watykanu? Uhum. Znaczy jest dobrze, a bedzie jeszcze gorzej.
Kapusie więc muszą wybrać - albo zrzucenie habitu, albo pozostanie w strukturze Kościoła, z szansą na powtórne wejście na jego "ŁONO".
Zgoda, idea piekna - tylko z jej realizacja w praktyce tak jakos kiepsko.
Nie zgadzam sie co do pychy - prosze powiedziec, na jakiej podstawie Pan tak uwaza. Akurat hierarchow podpadajacych pod ten zarzut to widze paru innych.
I nie zgadzam sie, ze niewazne kto go ukrocil - bo ten czyn ma zupelnie inna wymowe jesli abp. Dziwisz kryje zgnilki w krakowskiej kurii. A o dymisjach ze wzgledow zdrowotnych jakos nie slychac...
Kto hołdował? Pytam serio!!!
?
Może Ci z listy?
Problem z Dziwiszem
Powyzsze opinie kota nie sa niestety weryfikowalne. Niemniej jednak opisuja niechec jaka on i inni czuja do K. Dziwisza. Moj problem z Dziwiszem sie zaczal gdy on nie wykonal polecen testamentu JPII i nie zniszczyl dokumentow ktore zostawil JPII. Jego tlumaczenia dlaczego tak zrobil tracily arogancja i pycha.
Czas jeszcze pokaze kim Dziwisz jest. Wiekszosc swego zycie zyl swiatlem odbitym i mogl sie wydawac cieplym i dobrym, gdyz takie bylo zrodlo tego swiatla. Gdy tego zrodla nie ma, musi promieniowac swoim wlasnym wnetrzem. Teraz zaczynamy widziec to wnetrze.
Po czynach go poznamy.
Moj problem z Dziwiszem sie
Moj problem z Dziwiszem sie zaczal gdy on nie wykonal polecen testamentu JPII i nie zniszczyl dokumentow ktore zostawil JPII.
- Dokładnie.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Re: K.Dziwisz złamał mi serce
Kocie jeżeli jesteś członkiem KK to wobec hierarchy tego Kościoła obowiązuje Cię szacunek. Nie bezczelne uwagi.
Jeżeli nie jesteś w KK - to spadaj, trzymaj się od niego z daleka.
Katolik powinien takze
Katolik powinien takze myslec, panie Piotrze, a nie bezkrytycznie wierzyc w slowa ziemskiej wladzy (swieckiej badz duchownej). Niebo gwiazdziste nade mna, prawo moralne we mnie - a kardynal Dziwisz jest czlowiekiem, wiec tez moze sie mylic. Prosze sobie doczytac jak to jest z dogmatem o nieomylnosci i przestac wreszcie lac nowomowe w stylu p. Pustkowiaka, ktory bez uzycia slow "sluga Bozy" i "Ojciec Swiety" nie moze pol zdania napisac.
Niech Pan czasem pomysli sam, zamiast w ciemno wierzyc slowom z gory. Pod rozwage: w Panskiej interpretacji relacji wierni - hierarchowie, Polacy walczacy w Powstaniu Listopadowym grzeszyli, bo Watykan potepil ten zryw jako bunt przeciwko legalnej wladzy.
DO KSIĘDZA ZALEWESKIEGO
Drogi Księże, pozwolę sobie przytoczyć mój wcześniejszy komentarz, który zamieściłam wcześniej w Blogu Igora Janke. A oto on:
W pełni się zgadzam z Panem, Panie Igorze. Szczególnie trafnie Pan ujął ten problem następujących słowach: "Nic nie tłumaczy wstydliwego milczenia Kościoła w tej kwestii. Obowiązkiem Kościoła jest dążenie do prawdy, także tej trudnej, skomplikowanej i bolesnej prawdy o sobie. Ta prawda należy się wiernym. Kościół powinien wykazać się odwagą. W tej sprawie odwagi mu zabrakło.". Jak mówił Platon w swej "UCZCIE", do której przecież tak często naiwązuje środowisko kościelne: Prawda, to Dobro, Prawda to Piękno, a źródłem prawdziwego Szczęścia jest właśnie dążenie
do Prawdy, Dobra i Piękna, czyli Miłości, czyli Absolutu, czyli Boga.Czyż postawa ks. Zalewskiego nie jest właśnie tą drogą do Prawdy, do Światła, Jasności, a więc i do Boga? Nie boi się zmierzyć z ciemną stroną zbiorowego JA własnego środowiska, nie boi się konfrontacji, nie boi się mówić PRAWDY, brzydzi się fałszem i zakłamaniem. Jest AUTENTYCZNY, nie stosuje neurotycznych mechanizmów obronnych przed stawieniem czoła własnemu "cieniowi". AUTENTYCZNY człowiek (takie wymagania stawia m.in. etyka terapeutom, o tym mówił szeroko Carl Rogers), żyje zgodzie ze sobą, nie jest zakłamany, potrafi się skontaktować z własnymi błedami i słabościami, OTWARCIE POTRAFI PRZYZNAĆ SIE DO WŁASNYCH POMYŁEK I WŁASNYCH SPRZECZNOŚCI. Taki tez człowiek staje się AUTORYTETEM, takich cech oczekuje się też od nauczycieli! Trudno jest komuś przebaczyć, gdy KŁAMIE W ŻYWE OCZY! Znacznie trudniej. Co to za nauczyciele są wśród niektórych księży, którzy zamitają problem pod dywan, co to za nauczyciele, którzy udają,że tam gdzie jest ZŁO, to go rzekomo nie ma. NAUCZYCIEL MA UCZYĆ, W TYM SWOIM PRZYKŁADEM.Historia jest po to,by uczyć Polaków, otwierać umysły, rozwijać inteligencję, czyli zdolnośc przewidywania skutków działań człowieka.Historia, to ważne źródło postaw etycznych: uczy rozróżniać czym Dobro, a czym Zło jest! ucząc się historii, wiemy dobrze,że Hitler był ZŁYM cżłowiekiem! Jaki więc przykład dają młodzieży polskiej "pierwsi nauczyciele" duchowi?
Słusznie pan pisze i
Słusznie pan pisze i przypomina słowami księdza Zalewskiego: obowiązkiem Kościoła jest dążenie do prawdy. A ksiądz Zalewski chciał się postawić w roli tego, który jest dysponentem prawdy.
Dązenie do prawdy zakłada ostrozny wysiłek, by nie stracić z pola widzenia wszystkich istotnych szczegółów. Nie jest to walenie przez łeb pryncypialnym: oto jest głowa zdrajcy! W taki sposób to karmi się gawiedź, a nie prawdę. I często wzmacnia przeciwników tej prawdy, której Kosciół służy nie od dziś i jednak dłużej, niż trwała historia PRLu.
Panie Sławku, Pan tak z
Panie Sławku, Pan tak z czystej perfidii te ściemy wali co i raz? Bo ja nie wierzę by Wyborcza to opłacała, jak się niekiedy sugeruje.
No po prostu nie chce mi się wierzyć, chociaż cholera wie...
Fakty, to za mało?
A co , po ludzku, jest prawdą?
Jak korporacje
Coś mi się wydaje, że decyzja Kurii krakowskiej będzie miała historyczne znaczenie dla kościoła w Polsce. Komentarzy takich jak R.A.Ziemkiewicza (interia.pl)
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news...
można się spodziewać więcej. Najgorsze jest to, że trudno mu odmówić racji.
Smutne :-(
Sceptyk
MAMY NARZEDZIE PERSWAZJI NA KOŚCIÓŁ
Od najbliższej niedzieli :
PUSTA TACA!!!
To jest całkowicie nie do
To jest całkowicie nie do przyjęcia. Narzędziem nacisku chrześcijanina jest MODLITWA.
Re: To jest całkowicie nie do
Można więc na tacę wrzucić intencje, w jakich się za biskupów modli. Na kartce. Napisane ręcznie a nawet ozdobnie.
pozdrawiam
TBM
Rewelacja
Tak postąpię!
REWELACJA
Ja też!!!
I ja również
:-)
Widzę że panowie
Widzę że panowie zamierzyli się na sam fundament trwałości Kościoła. Ale za co karać miejscowego proboszcza i siebie przy okazji. Mniej kasy z tacy? No to przykręci ogrzewanie, za parę miesięcy. ..
Ale chyba przekaze
Kard. Dziwiszowi intencje modlitewne o roztropnośc biskupów?
(PS. veniveni, to pani)
Właśnie dali dowód
Właśnie dali dowód roztropności nie pozwalając na akcję odśrodkową. Każdą rewelacją z zewnątrz można sobie umiejetnie pożonglować, na świadectwo idące z samego źródła nie byłoby dobrej, kupującej czas, odpowiedzi. Pan zapomina, że dla Koscioła - doczesność to tylko wstep do prawdziwej tajemnicy. I nie ma takich ziemskich doswiadczeń, z którymi Kosciół juz by sobie nie radził, czy nie mógł ich udźwignąć.
Nie mówię o kosciele
odnoszę się do tych sposród nich, dla których ich wymiar doczesny przerasta transcedentny.
Niegodni stanu kapłańskiego są ci, dla których dawanie świadectwa czynem, jest krzyżem nadmiernie niewygodnym.
Prawdziwy kapłan, który zgrzeszył, godząc się z pokutą dałby świadectwo wiary.
Jeśli na pokutę się nie godzi?
A gdzie swiadomosć, że
A gdzie swiadomosć, że popełniło sie grzech? Nie ma grzechu, jeśli nie było przyzwolenia na zło i jesli to zło nie zrodziło sie z wolnego wyboru... Siedzi pan w sumieniu kapłanów, którzy już zostali wydani na potępienie...? Widzi pan z bliska i dokładnie, że są czarne...Zapoznał sie pan z nie budzącymi wątpliwosci swiadectwami ich rzeczywistej hańby
To po co te kamienie...Warto byc pierwszym...?
I warto lustrację księży traktować priorytetowo?
Re: Właśnie dali dowód
terefere
Właśnie o to chodzi, że tu nie powinno chodzić o żadne kupowanie czasu. Tylko o moją duszę (na przykład). Jako owieczka (kurde, biedny miś chyba w schizofrenię wpadnę) wiem, że wilki to są tam na zewnatrz. I jakby co, to mój pasterz weźmie kija i jak temu wilkowi nie przy...... Przywali.
A jak pasterz gwałtownie zawija się w płaszcz to zaczynam się zastanawiać, czy to co skrywa (a co miałem dotąd za owłosione nogi co najwyżej) nie jest wilczym ogonem.
Się boję, to i meczę (biedny miś).
pozdrawiam
TBM
Czas, czyli moment jest
Czas, czyli moment jest ważny. Ja nie widzę powodu, by rewelacjami Zalewskiego dawac sygnał do medialnego szumu w sprawie zaprzaństwa kapłanów właśnie, by lustrację księży traktować jako cos odrebnego i zasadniczo wazniejszego, niż lustracja dziennikarzy, polityków, czy lustracja generalna. W ramach systemowego przeglądu i ujawnienia zasobów taka lustracja księzy będzie tylko czescia bulwersujacych spraw. Dziś byłaby akcją. Ma pan pewność, że bezinteresowną.
Pana dusza jest dwakroć tak bezpieczna, jak pan myślał, gdyz - w najgorszym razie - zajmują sie nią ci, którzy z niejednego pieca chleb jedli.
Re: Czas, czyli moment jest
To tak jakby Pan powiedział, że moge być spokojny o ognisko domowe, bo moja żona to potrójna rozwódka.
Wie Pan, ja rozumiem, że człowiek upada. Że może się trzykroć zaprzeć, uciec spod krzyża, zdradzić. I że człowiek się potem podnosi. Po takiej próbie - ma Pan rację - może być wskazówką jak iść, by dojść.
Ale jak ktoś upadł, leży i nie ma zamiaru się podnosić? Przecież ja nie jestem z Marsa. Wiem co nieco o Polsce tej sprzed i po '89. Tekst biskupa - po liście Dziwisza - że to było w trosce o dusze x Isakowicza, że kara to był objaw ojcowskiej troski a komisja juz pracuje pełna parą i co trzeba opublikuje - jednak obraża moja inteligencję.
Bo gołym okiem widac, że to jest knebel. Ze strachu nałożony.
Ja naprawde stary jestem i wiele widziałem. A sztuki czytania między wierszami to uczył mnie Urban jako rzecznik prasowy z jednej a teksty Pietrzaka z drugiej strony. Biskupi muszą się jeszcze poduczyć, żeby mnie na takie plewy wziąć.
pozdrawiam
TBM
Knebel nałozony głównie
Knebel nałozony głównie po to, by nie robić z Zalewskiego bohatera i nie rozpoczynać lustracji księży, w atmosferze zapowiadanych - kazdego odliczanego przez media dnia - sensacji. I to rozumiem. Tej porawdy zakneblowac się nie da. Poczekam, mi nie zalezy, by dziś biła ona w księży z podwójną siłą.
A to, o jedzących z niejednego pieca - to tylko czarny humor.
Pozdrawiam
Re: Widzę że panowie
Fundamentem Kościoła jest Piotr, na której to skale Chrystus swój Kościół zbudował.
Na tacy to można kościół z zakrystią i dzwonnicą zbudować co najwyżej.
pozdrawiam
TBM
Bardzo ładnie - więc jesli
Bardzo ładnie - więc jesli Piotr, to i Benedykt, a jesli Benedykt to i Dziwisz, jak i kazdy inny hierarcha, który jest powiernikiem części władzy i autorytetu Chrystusa. Nie ma pan zaufania do dzisiejszych apostołów?
To nie ma co powoływac się na Piotra.
Widzi Pan, TBM, zuch jaki z
Widzi Pan,