Czy w 1982 r. Lech Wałęsa negocjował ze służbami specjalnymi PRL?

- Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to dokument sprzed 25 lat rozwiewa je - przekonuje w wywiadzie dla "Piątej Władzy" Grzegorz Braun, reżyser zakazanego filmu o byłym prezydencie.

O głośnym reportażu Brauna "Plusy dodatnie, plusy ujemne" pisaliśmy kilkakrotnie. Ostatni raz 9 czerwca, gdy informowaliśmy, że dokument krąży w internecie, bo Telewizja Polska odmówiła jego emisji.

W tym czasie zmieniły się władze TVP. Prezesem Telewizji został Bronisław Wildstein, gorący zwolennik lustracji. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie zapadła wstępna decyzja o emisji "Plusów..." w TVP.

Ale i to nie jest pewne, zważywszy niedawną zapowiedź możliwej dymisji Wildsteina.

Poniżej publikujemy wywiad, jakiego udzielił nam Grzegorz Braun. To, co mówi jest ostre i kontrowersyjne. Czasem bolesne dla niektórych osób, o których wspomina. Momentami - zwłaszcza w pierwszej części - sensacyjne.

Zdecydowaliśmy się na tę publikację, bo uważamy, że sprawa "Plusów..." to jeden z najdziwniejszych, ale i najciekawszych przypadków w polskich mediach w tym roku. Rozmowa jest autoryzowana.

"Piąta Władza": - Wciąż głośno o Pana reportażu "Plusy dodatnie, plusy ujemne". Tymczasem Pan już przygotowuje widowisko dokumentalne "Plusy dodatnie, plusy ujemne - 2". Co to będzie?

Grzegorz Braun: - Podtytuł roboczy: "Ja jako Wałęsa i ja jako przekaźnik" - scenariusz powstał w oparciu o zapis rozmowy, jaką 14 listopada 1982 r. przeprowadzili ze zwalnianym z internowania Lechem Wałęsą dwaj pułkownicy. Jeden z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, drugi - z centrali MSW.

Formalnie jest to rozmowa "uświadamiająca", czy "ostrzegawcza" - funkcjonariusze mają zapoznać Wałęsę z prawami stanu wojennego i uzyskać podpis pod zobowiązaniem do przestrzegania tych praw. Wałęsa podpisu nie składa, bo, jak tłumaczy, "już od czterech lat" niczego nie podpisuje.

Spotkanie przeradza się w coś w rodzaju zawoalowanych negocjacji politycznych. Wyłania się obraz radykalnie różny od naszych dotychczasowych wyobrażeń o walce Lecha Wałęsy z systemem komunistycznym. Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to ten dialog sprzed 25 lat rozwiewa je.

Skąd pochodzi stenogram? To dokument dotąd nieznany.

- Odnalazł się bodaj w dwóch kopiach w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Ma zostać niebawem opublikowany w naukowym opracowaniu historyków IPN: Sławomira Cenckiewicza i Grzegorza Majchrzaka. Własną publikację przygotowuje też pismo "Głos" Antoniego Macierewicza. Ja dostrzegam w tym historycznym dokumencie walory literackie - w unikalnym, pełnym inwencji języku samego Wałęsy i w podszytej aluzyjnymi pogróżkami nowo-mowie funkcjonariuszy.

Ale także walory dramaturgiczne, filmowe. To świetna sytuacja - i trzy pełnokrwiste postaci ekranowe. Dlatego chcę zrealizować na tej podstawie widowisko - "teatr faktu". Zobaczymy, czy wstępne żywe zainteresowanie projektem jednej z redakcji Telewizji Polskiej przetrwa próbę czasu.

Jaki jest obecny status dokumentu "Plusy dodatnie, plusy ujemne"? W marcu Telewizja Polska odmówiła jego emisji. Od niedawna film krąży w internecie.

- Nie tyle "odmówiła", ile raczej: "zaniemówiła" - od Wielkanocy nie otrzymałem żadnej formalnej odpowiedzi TVP na pytanie o "Plusy". A tymczasem z publikacji m.in. na Waszej stronie dowiaduję się, że internauci jak zwykle znaleźli szybki sposób, by dotrzeć do tego, co ich interesuje. Cóż, płyty z "Plusami" leżą w TVP od lutego.

Z tego wniosek, że film jest niczyj. I krąży po internecie w pełni legalnie. Można go sobie kopiować.

- Jestem legalistą, więc nie przytakuję - ani "niczyj", ani "legalnie"... Ale jestem przecież mile zaskoczony, zaszczycony zainteresowaniem internautów - i nie tylko internautów - moim skromnym reportażem.

Choć najbardziej cieszyłbym się, gdyby "Plusy" wyemitowała telewizja o możliwie szerokim zasięgu "rażenia". Po to, by fakty, o których mówię, mogły dotrzeć do możliwie najszerszego kręgu odbiorców. Bo to są fakty, które wpłynęły na życie wszystkich Polaków - nie tylko szczęśliwych posiadaczy stałego łącza.

Ma Pan jakieś sygnały na temat tego filmu z TVP? Zwłaszcza od czasu, gdy zmieniły się władze Telewizji?

- W tych dniach za pośrednictwem TVP we Wrocławiu przekazano nam ekspertyzę prawną sporządzoną na zamówienie TVP przez panią prof. Ewę Nowińską, która orzeka, iż "emisja filmu doprowadzi do naruszenia dóbr osobistych Lecha Wałęsy". A to m.in. dlatego, zdaniem pani profesor, że w "Plusach" wypowiadają się "osoby skonfliktowane z Lechem Wałęsą", a "jeśli nawet znalazła się w tym materiale wypowiedź Lecha Wałęsy, to wobec jego zdenerwowania nie jest ona wartościową wypowiedzią drugiej strony".

To są cytaty, przypomnę, z "ekspertyzy prawnej" - nie z "Misia 2". Notabene pani Nowińska jest istotnie wykształconym w PRL prawnikiem i szefową instytutu dziennikarstwa w szacownym Uniwersytecie Jagiellońskim.

A może film dałoby się sprzedać komuś innemu? Choćby którejś ze stacji komercyjnych?

- Żeby to było możliwe, musiałby się wyjaśnić status prawny "Plusów". TVP po prostu milczy i jak dotąd nie nabyła "Plusów" od producenta - mojego przyjaciela, Piotra Szymy. My sami nie możemy rozpowszechniać "Plusów", bo nie mamy pełni praw producenckich i autorskich - choćby do wykorzystanych w filmie materiałów archiwalnych z zasobów TVP.

Zmieniłby Pan coś w swoim filmie?

- To nie jest film dokumentalny. "Plusy" są reportażem historycznym. Sprawa Lecha Wałęsy - tajnego współpracownika "Bolka" - jest tak ciekawa, że niewątpliwie zasługuje na duży, pełnowartościowy film dokumentalny. Żeby jednak taki film stworzyć, trzeba by dysponować środkami, które pozwoliłyby dotrzeć do dziesiątków, jeśli nie setek świadków historii. Także do materiałów archiwalnych, do których ja z moimi przyjaciółmi nie mogliśmy dotrzeć. Ja zaledwie dotknąłem tematu.

Czy były jakieś problemy z realizacją "Plusów"?Co się stało?

- To był moment, kiedy straciliśmy jednego ze świadków. W przeddzień umówionego wywiadu wycofał się i stanowczo poprosił, żebyśmy w żadnym wypadku nie przyjeżdżali i nie niepokoili go w miejscu, w którym mieszka.

Co to za świadek?

- Osoba, której nazwisko bodaj najczęściej pojawia się w donosach TW "Bolka". Człowiek przez niego poszkodowany.

Przestraszył się?

- To człowiek, który był odważny wówczas, kiedy nie było łatwo - w roku 1970. Teraz po prostu nagle oznajmił, że pod żadnym pozorem nie może ze mną rozmawiać. Musieliśmy też wyeliminować - już ze wstępnie zmontowanego materiału - wypowiedzi historyka, który z przyczyn osobistych poprosił o niewykorzystywanie wywiadu, którego nam udzielił. Przytaczam te anegdoty, dlatego że one w wyrazisty sposób pokazują, jak żywa jest sprawa "Bolka".

Czy TVP robiła problemy podczas tworzenia filmu?

- Odkąd istnieje Instytut Pamięci Narodowej proponowałem w różnych miejscach realizację cyklu dokumentalnego pod roboczym tytułem "Z archiwum IPN". Wyobrażałem sobie, że mógłbym opowiedzieć wiele ciekawych historii, które wyjaśniają się dzięki dostępowi do akt zgromadzonych w Instytucie. Notabene podkreślałem, że to pomysł nie tylko dla mnie - cykl mogłoby realizować wielu innych kolegów reżyserów. Jednak przez kilka lat byłem zbywany. Bodaj w 2003 roku sympatyczny kolega "redaktor zamawiający" z TVP powiedział mi bardzo wyraźnie, otwartym tekstem: "To jest bardzo ciekawe, ale w telewizji nigdy nie będzie żadnych teczek".

Cykl nigdy nie powstał.

- Niezupełnie. Dwa lata temu zrealizowałem na zlecenie wrocławskiego ośrodka TVP reportaż, o którym rozmawialiśmy z redaktorem zamawiającym, że mógłby być pilotem cyklu. Opowiadał o sprawie kpt. Pawłowskiego, który w latach 50., z wyroku komunistycznego sądu został zastrzelony we wrocławskim więzieniu przy ul. Kleczkowskiej i pogrzebany w kwaterze 81a na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.

We współpracy z Krzysztofem Szwagrzykiem z Biura Edukacji Publicznej w IPN we Wrocławiu powstał reportaż o tym, jak udaje się odnaleźć i zidentyfikować szczątki człowieka zastrzelonego przed pół wiekiem. Materiał ma tytuł ?Z archiwum IPN. Tajemnica pola 81a? i również nie był do tej pory emitowany przez TVP. Do dzisiaj leży na półce w ośrodku wrocławskim.

Ale TVP kupiła ten film?

- Tak.

Przeszedł taką samą procedurę, jak "Plusy"? Była komisja, która dopuściła go do emisji?

- Mieliśmy bardzo przyjemną kolaudację we wrocławskiej TVP. Koledzy powiedzieli mi wiele ciepłych słów i oznajmili, że będą starali się, by ten materiał został wyemitowany na antenie ogólnopolskiej jako pilot cyklu "Z archiwum IPN". Ale tak się nie stało.

Mamy więc już nie jednego, a dwóch "półkowników"?.

- Owszem. W telewizji słyszałem: "Teraz tego nie emitujemy, bo może gdy powstaną następne odcinki, to pokażemy cały cykl". Tymczasem zmienił się redaktor zamawiający we wrocławskim ośrodku TVP. Nowy redaktor Piotr Załuski, reżyser, dokumentalista, z ogromną sympatią potraktował moją propozycję i po raz kolejny zabrał cały projekt cyklu "Z archiwum IPN" do Warszawy.

Okazało się, że możliwa jest jego realizacja - w nader skromnych warunkach budżetowych - w regionalnej TVP 3. Zostałem poproszony o przedstawienie kilku pierwszych tematów do cyklu. Wśród tych pierwszych nie mogło zabraknąć TW "Bolka". Tematy zostały przyjęte z pewną rezerwą - TVP3 zażyczyła sobie obszerniejszych scenariuszy. Napisałem je. Latem 2005 r. dostałem informację, że możemy przystąpić do realizacji cyklu.

Zaakceptowała go Warszawa?

- Tak. Redakcja publicystyki TVP 3. Wkrótce potem, jeszcze latem zeszłego roku, zrobiliśmy zdjęcia i wywiady do jednego z tematów związanych z Wrocławiem?

Czyli jest jeszcze jeden film? Trzeci?

- Nie, bo nie powstał.

Dlaczego?

- Bo wtedy z kolei zamknął się przed nami IPN. Pełniący obowiązki prezesa Instytutu prof. Leon Kieres rozesłał do terenowych oddziałów IPN okólnik, który de facto zamknął dostęp do akt badaczom postronnym, takim jak ja. Żeby zaś dokończyć nasz film, musielibyśmy mieć dokumenty na temat sprawy, o której chcieliśmy opowiedzieć. Nie dostaliśmy ich.

Muszę tu zaznaczyć, że w IPN już dawniej składałem wnioski badawcze, prośby o udostępnienie akt na różne interesujące mnie tematy. I udostępniano mi takie akta - w ośrodkach IPN we Wrocławiu, w Krakowie i w Warszawie. Ale to się raptownie skończyło latem 2005 r.

Nim złożyłem pierwsze wnioski badawcze, najpierw złożyłem wniosek o udostępnienie akt, które mogłyby dotyczyć mnie samego - i jak dotąd żadnych materiałów nie otrzymałem. Wspominam o tym dlatego, że ten i ów pyta, skąd się właściwie wziąłem. Kim jestem w tej historii. Dlaczego tym się zajmuję, kto mnie nasłał i kto za mną stoi.

No więc kto za Panem stoi?

- Daję słowo, że czasem przydało by się bardzo, żeby ktokolwiek za mną stanął - ale, poza rodziną i przyjaciółmi, jakoś się nikt nie kwapi.

Mówi Pan, że prof. Kieres zamknął dostęp do akt IPN. A jednak w "Plusach" widzimy akta dotyczące TW "Bolka".

- Uwierzytelnione kopie dokumentów "Bolka" otrzymałem dzięki pomocy dobrych ludzi - mimo szlabanu opuszczonego w IPN przez Leona Kieresa.

I pojechaliście z tymi papierami do Lecha Wałęsy.

- O wywiad z nim zabiegałem przez dłuższy czas korespondencyjnie. Poinformowałem biuro Lecha Wałęsy, że przygotowuję materiał dokumentalny pod roboczym tytułem "Plusy dodatnie, plusy ujemne" o sprawie TW "Bolka". W październiku zaprosiła mnie na wywiad do Gdańska pani Maria Wałęsówna, która zdaje się przejęła akurat wówczas rolę sekretarza Pana Prezydenta.

Potwierdzenie zaproszenia dostałem faksem na firmowym papierze Biura Lecha Wałęsy: "Mam nadzieję, że wspólnym wysiłkiem uda nam się stworzyć materiał, który rzeczowo rozjaśni kontrowersje wokół tzn. [tak w oryginale] sprawy "Bolka". Z poważaniem Lech Wałęsa".

Nie wiem, dlaczego Pan Prezydent umówił się ze mną, a skoro już to zrobił, to dlaczego wywiad potoczył się tak, jak to widać, słychać i czuć w naszym materiale. Przypuszczam, że gdy się umawiał, nie wiedział jeszcze, że otrzyma status pokrzywdzonego od Leona Kieresa.

Podczas wywiadu już wiedział?

- Gdy 15 listopada przyjechaliśmy do Gdańska na umówiony wywiad, w biurze Lecha Wałęsy dowiedzieliśmy się, że nazajutrz Pan Prezydent otrzyma status pokrzywdzonego. I że w związku z tym będzie konferencja prasowa z udziałem Lecha Wałęsy i Leona Kieresa, na którą jesteśmy zaproszeni.

Zbieg okoliczności?

- Z naszej strony - na pewno tak. Nie byłoby nas zwyczajnie stać na to, by pojechać jeszcze raz do Gdańska na konferencję prasową. Dla nas to była gratka, że jednego dnia mamy wywiad, a nazajutrz konferencję.

Z której zostaliście wyrzuceni.

- Na raty. Najpierw ja zostałem wyproszony - przez panią Ewelinę Wolańską, szefową Biura LW, która reprezentowała Lecha Wałęsę m.in. w procesie lustracyjnym. Następnie zostali wyrzuceni moi koledzy - przez funkcjonariuszy BOR. Wśród licznie zgromadzonych wówczas dziennikarzy nie znalazł się nikt, kogo zająłby fakt eliminowania jednej ekipy z "otwartej konferencji prasowej".

Taki był efekt przeprowadzonego dzień wcześniej wywiadu z Wałęsą. To chyba najmocniejsza scena "Plusów"?. Pan daje Wałęsie dokumenty, a on drze je na strzępy. Widział je wcześniej?

- Nie. To jest, moich kopii wcześniej nie oglądał. Ale przecież w swoim czasie miał do czynienia z oryginałami, których część "zgubiła się" po tym, jak zażyczył sobie ich dostarczenia Pałac Prezydencki w pierwszej połowie l. 90.. Na szczęście zostały kopie.

Wałęsa drze je nie zaglądając do środka?

- Nie zaglądając. Jakoś nie był ciekaw. Ja jeszcze w rozmowach telefonicznych z panią Marią Wałęsówną podkreślałem, jak bardzo zależy mi na tym, by moja ekipa miała czas niezbędny na przygotowanie się do zdjęć. Wyjaśniałem, że zależy mi, by zdjęcia miały charakter filmowy, dokumentalny, a nie "niusowy".

Tak, by nie uchybić panu prezydentowi formą ujęć, gdyby realizacja była zbyt pospieszna. I choć obiecano mi cały kwadrans na ustawienie planu, już minutę po wejściu do biura moja ekipa stała się obiektem napastowania - inaczej nie da się tego określić - ze strony samego Pana Prezydenta.

W jaki sposób?

- Pan Prezydent w charakterystyczny dla siebie, gburowaty sposób dawał do zrozumienia, że zaraz będzie musiał wyjść, jeśli "ci ludzie" będą się dalej "tak grzebać". Moi koledzy - operator Tomasz Ciesielski i Paweł Marcinów, dźwiękowiec - w ciągu trzech minut byli gotowi ze światłem, kamerami i mikrofonami. Ale wiedziałem już, że mój rozmówca nie poświęci mi wiele czasu. Że z jakiegoś powodu dąży do zerwania wywiadu. To było jeszcze przed włączeniem kamer.

No i stało się. Wywiad został zerwany.

- Dość szybko skonstatowałem, że nie będę mógł zadać wszystkich pytań, które sobie przygotowałem. Kiedy Lech Wałęsa z właściwą sobie uprzejmością spytał: "Czy pan ma jeszcze jakieś mądre pytania?" zrozumiałem, że on mi po prostu za moment wstanie z fotela. Wówczas przeszedłem do sedna sprawy i poprosiłem prezydenta o skomentowanie kompromitujących go materiałów...

A Wałęsa je podarł? Jak dalej potoczyły się losy "Plusów"?

- Zmontowaliśmy je i w lutym złożyliśmy w ośrodku TVP we Wrocławiu, który z kolei przesłał je do redakcji zamawiającej w Warszawie. W marcu była kolaudacja. W kwietniu, tuż przed Wielkanocą otrzymaliśmy "protokół posiedzenia komisji kolaudacyjnej" i natychmiast formalnie odpowiedzieliśmy nań.

Co Pan napisał w swojej odpowiedzi?

- Że wraz z moim producentem Piotrem Szymą nie mogę podpisać protokołu, ponieważ w sposób fałszywy i pokrętny prezentuje on przebieg kolaudacji.

Ale ośrodek wrocławski kolaudował wcześniej "Plusy"?

- Formalnie - nie. Piotr Załuski obejrzał film i bardzo pochlebnie wyraził się na jego temat.

Ma Pan żal do TVP?

- Żal? Nie mam żalu do nikogo. Raczej politowanie. Wydaje mi się, że to jest pewien drobny fakt, który jakoś ogniskuje rzeczywistość artystyczno-polityczną, w jakiej żyjemy. Na przykładzie tej historii można lepiej zorientować się, jak to właściwie w Polsce jest.

Traktuje Pan swój reportaż jako początek jakiejś większej kwerendy historycznej?

- Nie chcę się "specjalizować" w sprawie od Lecha Wałęsy. Nie chcę, żeby ta sprawa zdominowała moje życie twórcze. Ale scenariusz "Plusów 2" (widowiska pod roboczym tytułem: "Ja jako Wałęsa i ja jako przekaźnik") już napisałem i złożyłem w TVP - więc nie chcę, żeby się zmarnował. Aktorzy czytają role.

Czy będzie Pan kontynuował cykl "Z archiwum IPN"?

- Proponowałem go rozmaitym "redaktorom zamawiającym" bodaj przez pięć lat. Dziś szczęśliwie zrobiło się więcej chętnych do zajmowania się takimi historiami. Więc nie mam wybujałego "poczucia wyjątkowości misji" ani "obowiązku". Ale mam parę historii napoczętych, więc postaram się je dopowiedzieć. Jak będzie za co.

Jest Pan zwolennikiem lustracji?

- Jestem ogromnym zwolennikiem faktów. Mają dla mnie nieodparty urok. Uważam, że pisanie historii z pominięciem tak istotnych źródeł, jak np. te wytworzone przez tajne służby komunistyczne, byłoby warsztatowym błędem. Ale przede wszystkim jestem zwolennikiem wolności - np. wolności badań historycznych, twórczości artystycznej i wolności dostępu do informacji. Więc, ma się rozumieć, jestem zwolennikiem jawności życia publicznego i jawności biografii osób publicznych.

Z Grzegorzem Braunem rozmawiali


Łukasz Medeksza
więcej tekstów autora...

i Artur Chodziński.
5wladza.blogspot.com


Grzegorz Braun urodził się w 1967 r. Reżyser i scenarzysta. Autor m.in. kilkunastu filmów dokumentalnych. Wśród nich: ?Droga do skrzyżowania? (o udziale Ludowego Wojska Polskiego w inwazji na Czechosłowację w 1968 r.), "Śmierć człowieka utalentowanego" (o sprawie Teodora Bujnickiego - poety, zastrzelonego w Wilnie w 1944 r. z wyroku sądu podziemnego za kolaborację z sowietami), "Wielka ucieczka cenzora" (o Tomaszu Strzyżewskim, który potajemnie skopiował i w 1977 r. ujawnił zbiór dokumentów znanych jako "Czarna księga cenzury PRL").

Zobacz też drugi wywiad z autorem "Plusów" - Grzegorz Braun o lustracji i nie tylko

Dla tych, co nie widzieli.

Dla tych, co nie widzieli.

Re: Czy w 1982 r. Lech Wałęsa negocjował ze służbami specja

cytuję Łukasz Medeksza:
... Własną publikację przygotowuje też pismo ?Głos? Antoniego Macierewicza.

Zapis rozmowy ukazał się we wczorajszym GŁOSIE (nr 25-26), poprzedzony korespondencją:

Do Lecha Wałęsy

Szanowny Panie,
Przesyłam odpis dokumentu odnalezionego w archiwum IPN w ramach badań, które prowadzę nad historią opozycji, a zwłaszcza nad historią Komitetu Obrony Robotników.
Zostanie on opublikowany w najnowszym numerze "Głosu".
Będę wdzięczny za ustosunkowanie się do treści tego dokumentu. Odpowiedź proszę kierować na adres redakcji.
Antoni Macierewicz
tygodnik@glos.com.pl

Odpowiedź

To jest fałszywka takiej rozmowy nie było i takiego wywiadu też nie było
L Wałesa
lwprezydent@wp.pl

negocjacje Wałesy

Jakie negocjacje mógł prowadzić p.Wałesa i z kim.Biedak myśli,ze cała
polska to nieudaczniki?Tam składało się meldunki i tylko meldunki,a
negocjacje mógł prowadzić Moczar,Kieniewicz,Popławski,ale nie Wałesa.
Byłem na Rakowickiej i wiem nawet tajnych "bolków" nie oszczedzali.
Moze negocjował z Kiszczakiem na polowaniu w Arłamowie kto co ustrzelił.Wszak kaprala dostał nie zastrzelanie,ale z wychowania politycznego.To przerabiał,wychowania politycznego był bardzo dobry.

http://tinyurl.com/fs4gz

To jest: Rafał Poniecki

Re: http://tinyurl.com/fs4gz

Co za straszliwe bredzenie trzech idiotow: dwoch wyksztalconych i jednego, ktoremu uczyc sie nie chcialo.
A co najgorsze, to to wszystko jakos pasuje do tej lamiglowki pt. Bolek, do ktorej coraz wiecej kawalkow mozna znalezc na internecie.

Rafal Poniecki

To jest: Jerzy Kałwak

Bolek, Tolek i głupolek

Biorę się do dyskusji nt. tego filmu, ale go nie widziałem! Przeczytałem za to wczoraj w "NCzasie" zapis wypowiedzi L. Wałęsy z 1981 r. bodajże, która zawiera słowa poparcia dla socjalizmu, wolę współpracy z systemem i tym podobne bzdury.
Zarzuty dęte, ale typowe dla retoryki JKM. To co, należało mówić wprost "my was powywieszamy!". A w każdej gazetce solidarnościowej w tamtym czasie pełno było wstępniaków i deklaracji w stylu "socjalizm tak, wypaczenia nie". Tzn. że jakiś głupolek, który takie rzeczy pisał ze strachu, a nie podstępnie, to też pewnie jakiś Bolek?

To jest: samograf

Ojejkujej!

Szanowny pan raczył zauważyć to, co powinno być ewidentne dla każdego, kto ma oczy, choćby tylko jedno, nawet z poważną wadą wzroku. Chodzi tu o niezbywalny fakt, że po 1989 roku odwaga wydatnie potaniała i ilościowo, a jeszcze bardziej decybelowo, wykazuje tendencje wzrostowe wraz z postępem odchodzenia na emeryturę i wymierania czerwonych kadr.

1. Co to jest "fakt

1. Co to jest "fakt niezbywalny"?
2. O co Panu chodzi z tym potanieniem odwagi w kontekście tego wątku?

To jest: samograf

Co to jest Git i do czego służy w Pana Boga zwierzyńcu?

ad 1. Chodzi o fakt, który ot tak sobie zbyć się nie da.
ad 2. Proszę jeszcze raz przeczytać post pana Jerzego Kałwaka, bo niego odnosi się moja uwaga.

http://tiny.pl/tw62

1. W słownikach w tym znaczeniu nie występuje, na neologizm też zbytnio się nie nadając z powodu ugruntowanego już innego znaczenia:
http://tiny.pl/tw6s
2. Przeczytałem.

To jest: Marek Olżyński

Wspaniały reportaż

Wspaniały reportaż historyczny, GRATULUJĘ!
Kiedy rozmawiałem z Wałęsą TUTAJ wiedziałem, że wcześniej byliśmy dokładnie sprawdzeni. Widział czym się zajmuje redakcja PK - proszę pana nie interesują mnie ani afery, ani korupcja ani przekręty...

Dotąd, pomimo zapowiedzi, nie opublikowałem naszej rozmowy, może uczynię to wkrótce

Uważam, że Leon (zawodowiec) Kieres wyrządził sporo zamieszania; po obejrzeniu materiału jestem już tego pewien, że kilka słów z moich przemyśleń w 2005 miało sens Oczy Kieresa
nie wszystko jest takie oczywiste

To jest: Jerzy Przystawa

Oczy Kieresa

Frapuje mnie ten temat, dlatego chciałbym Szanownego Pana zapytac, czy żydowskość Kieresa wywiódł Pan na podstawie koloru oczu, czy jakichś innych znamion? Czy też jest to w jakiś sposób od razu oczywiste?
Jerzy Przystawa

To jest: Marek Olżyński

No cóż

nie wszystko jest takie oczywiste i stąd z uwagą studiuję materiały do jakich udaje mi się dokopać lub informacje jakie są mi dostarczane. Czytam z różnych źródeł co polecam również innym.

Co do koloru oczu to wybaczy Szanowny Pan, ale nie na nich się opieram. Użyty tytuł "Oczy Kieresa" słowem nawet nie wzmiankuje o "żydowskości" Kieresa. Wskazywałem jedynie na niepokój na zażenowanie, które towarzyszyło L.K. w momencie kiedy ten jako prezes zacnego instytutu dokonał jednoosobowo publicznego osądu

pozdrawiam serdecznie

nie wszystko jest takie oczywiste

To jest: samograf

Rozumiem

Pan insynuuje, że to Kobylański jest Żydem. Nigdy bym na to nie wpadł, ale skoro "nie wszystko jest takie oczywiste", to miałem prawo się pomylić.

To jest: Marek Olżyński

Pan nie rozumie, pan

Pan nie rozumie, pan manipuluje. Proszę wczytać się w newsa z 2005 r. i nie imputować. Ja rozumiem, że niektórych ikon niektórzy bronią jak wolności, ale mity upadają tak samo jak imperia

pozdrawiam

czy to jest oczywiste?

To jest: samograf

Trochę się pogmatwało, a już myślałem, że nastał złoty

To jest tak samo oczywiste jak to, że "we francuskim sztabie generalnym siedzieli Żydzi i dlatego Niemcy przegrały woojnę..."

To jest: Marek Olżyński

No cóż są dna od których odbić się nie da

Nie na temat! Skąd u lich pan się urwałeś? zaledwie tydzień na PN a już ostrzeżenie za szydzenie z patriotyzmu. Z kimś takim nie dyskutuje się i kropka

nie wszystko jest takie oczywiste

To jest: samograf

Kropka i kropidło

Tytułem wzajemności zwierzę się panu, że na dłuższą metę wcale mnie się nie uśmiecha dyskusja z człowiekiem, którego poziom poczucia humoru znajduje się na dnie Rowu Mariańskiego, a o odbijaniu nawet marzyć nie warto.

To jest: Marek Olżyński

Gdzieś z samego dna rowu, nie z okopów

z tej głebokości nie można się niestety odbić - ciśnienie załatwia temat :-)
pozdrawiam

nie wszystko jest takie oczywiste

To jest: samograf

Dosyć wyrafinowana riposta

Chapeau bas!

To jest: Jerzy Przystawa

Skoro nie oczy, to co?

Pytam, bo w Pana tekście stwierdza Pan, że Kieres jest Żydem i to parokrotnie, a więc ma to jakieś znaczenie dla Pańskiego wywodu. Ponieważ Kieres to ważna figura, więc się pytam skąd Pan to wie?
JP

Żyda poznaje się po tym,

Żyda poznaje się po tym, że go nie lubimy...

To jest: Ireneusz

My?

My, to znaczy kto???

To jest: samograf

Nie należy uogólniać

"My" to w tym przypadku jakiś sfrustrowany antysemita.

My, to znaczy nie Żydzi, no

My, to znaczy nie Żydzi, no co pan, najprostszych spraw pan nie rozumie..?

Re: My?

cytuję Ireneusz:
My, to znaczy kto???

To znaczy ci, którzy jak go nie lubią to są antysemitami

pozdrawiam
TBM

:-) Dobre

Pozdrawiam

To jest: samograf

Lepsze jest śmiertelnym wrogiem dobrego

Zacytuję panu, panie Git, z FORUM Portalu Ojczyzna.pl opinię znanego działacza Stronnictwa Narodowego, który o odróżnieniu do wielu swoich zwolenników i wielbicieli od czasu do czasu miewa przebłyski zdrowego rozsądku.

Źródło: http://tinyurl.com/f6tgf

Autor: Ireneusz T.Lisiak
Data: 03-03-04 02:25

Wolno Panu uwazać p. Suchocka za kogo Pan tylko chce. Ja uważam ten list, a takze publikowane listy " narodowosciowe" za prowokację, a ludzi, którzy powtarzaja takie brednie, za mimowolnych relaizatorów tezy- ze, oto widzicie, Polacy/ nawet Ci najprawdziwsi, z organizacji narodowych i katolickich/ uważają, że " rządzą nimi Żydzi, ba nawet w episkopacie nie ma Polaków, bo....rzeczywiście, sa bezradni jak dzieci, nie umieja, trzeba im pomóc/ Oprócz p. Suchockiej, ktora pochodzi z rodziny osiadłej w Wielkopolsce od co najmnie dwóch wieków i to rodziny ziemiańskiej jest na tej liście kilka innych nazwisk, n.p. gen.Wilecki. Ale o nim za chwilę. Powinien Pan, Panie Kosiński wiedzieć, bo wstyd, aby tego nie znać, że Żydom, naqwet przechtom nie wolno bylo nabtywać w zaborze pruskim ziemi- podobnie w rosyjskim/ tam umozliwiono to po upadku Powstania Styczniowego w 1864 r/ . Wie Pan, ja w życiu spotykałem ludzi, uczciwych, prawych, którzy dostawali amoku, gdy kwestionowałem autentycznośc takiej listy. Z pewnością znany p. Rekściowi, narodowiec z Gdańska/ nie będę przywoływał jego nazwiska/ chcąc mnie przekonać, zwołał: " [Panie Irku, ta lista została potwierzona przez 12 Żydów w Ameryce, którzy maja siedzibę w podziemiach banku nowojorskiego". A ja twierdzę, ze takie listy spełniaja złą rolę/ powinnismy wiedzieć, ale o tych, którzy rzeczywiście są pochodzenia zydowskiego, a szereg nazwisk jest " wsadzonych" tam jedynie po to, aby wskazując na nie, wysmiać " kolporterów" i powiedzieć sobie- antysemityzm Polaków jest chory, każdy kto od tych " oszołomów" mysli inaczej, jest ŻYDEM. KTO TAK NAPRAWDĘ NA TYM WYGRYWA? Pan, ja, Polska?
Powrócę do przykładu gen. Wileckiego. Prawda jest, że zmieniła ta rodzina nazwisko, bo wcześniej nazywał sie Wałach/ przez jedno "ł"- autor " ulotki" napisał przez dwa, pewnie aby wzmocnić ta brednię/. Urodził sie na Lubelszczyxnie w rodzinie chlopskiej. Ojciec jego po wojnie szykanowany przez UB za czynny udział w BCh, w refrendum po stronie PSL i Mikolajczyka był więziony. Wyjechał w końcu na ziemie zachodnie, do Oleśnicy. Nazwiska nie wymyslano, przyjeto takie, które pochodzi od żeńskiego czlonka rodu. Generał brał ślub kościelny, kończł Woroszyłówkę i tu mam pytanie do jego krytyków, szczególnie tych, którzy albo nie uczyli się, albo krytykowali, że Polak uczył się, zdobywał wiedzę stopnie profesorskie w tamtych czasach. Kiedys na zarzut pewnego profesora wyższej uczelni, ze gen.kończył studia za komuny spytałem - A Pan, panie profesorze to wiedzę i stopnie naukowe zdobywał na...tajnych kompletach.
Podkreslam, nie jestem przeciwnikiem wiedzy o tym, kto tak naprawdę sprawuje władzę, ale nie dajmy się prowokatorom wodzic za nos.
P.S.
Sąsiadami Suchockich/ majatki w okolicach Dobrzycy w pow.pleszewskim graniczyły ze sobą/ byl mój prapradziadek, ze strony matki pieczetujący sie herbem Topacz/ herb znany od XV w./ o nazwisku Kurzewski, szlachta wiodąca swój ród z Rawy Ruskiej- po wojnach napoleońskich, w których Wojciech był porucznikem gwardii osiadł w Wielkopolsce. Więc niech mi Pan nie wypisuje farmazonów o nosie, operacjach plastycznych, bo taK naprawdę zacznę podejrzewać, ze nalezy Pan do grupy tych/ na szczęscie nielicznych/ narodowców, którzy z upodobaniem grzebią w szambie szukając napletków. Jeszcze raz powtórzę, co to nie stać nas na sprawowanie władzy, rządzenie w Polsce? Stać nas, to z pewnościa mamy tyle umiejetności, że potrafimy odrzucić prowokację, której celem jest nas, jako społeczeństwo osmieszyc., bo łatwo jest wskazać na tych listach nazwiska, które Żydami nie są i nie miały żadnych rodzinnych z nimi związków. A jak się wskaże jeden, dwa takie przypadki, to wniosek wychodzi jeden- to są niepoważni ludzie, szaleńcy i inne epitety. Dlaczego mam do tego przykładać rękę?

Niejasna pozostaje dla mnie

Niejasna pozostaje dla mnie Pańska intencja - ten cytat to dla mnie wsparcie, wręcz przeciwnie, czy ni przypiął ni przyłatał?

To jest: samograf

Moja intencja

Pan twierdzi, że coś jest dobre, a mnie się zachciało panu pokazać, że coś innego w tym samym temacie jest jeszcze lepsze. I nie ma tego złego, co by na gorsze nie wyszło.

Ale nie jest lepsze bo, mimo

Ale nie jest lepsze bo, mimo iż w temacie, to jednak z innej kategorii - chwaliłem koncept sentencji p. TBM-a - Pan sentencji nie podał.

To jest: samograf

Co ślepemu po oczach

Cytowany prze ze mnie tekst zawiera bardzo sentencjonalne zdanie o narodowcach, szambie i napletkach. Jeśli pan tego nie dostrzegł, to powinien się pan zażądać od swojej szkoły zwrotu czesnego.

Cytowany tekst przeleciałem

Cytowany tekst przeleciałem pobieżnie wychwytując jego sens - jeśli szło o zawartą w nim sentencję - rozsądniej było wyciągnąć ją i podać saute.
Proszę się zdecydować - podejrzewa mnie o ślepotę czy moją szkołę o kiepski poziom?

To jest: samograf

Uff! Kamień z serca

Mogę się wreszcie z czystym sumieniem wycofać z pomówienia o ślepotę lub kiepski poziom szkoły.

To tak, nadal jednal

To tak, nadal jednal pozostaje problem niewłaściwego podania cytatu:) - czemu przypisać winę?

To jest: samograf

Mea culpa

Ale jest okoliczność łagodząca. Tekst pana Ireneusza jako całość ma wartość historyczną. Wyjęcie tego jednego zdania z kontekstu byłoby niewybaczalnym zwulgaryzowaniem jego przesłania.

To jest: Ireneusz

Re/Re: My?

Ostatnio przeczytałem na PN bardzo dobrą definicję:
antysemita to człowiek, który nie jest lubiany przez żydów

To jest: Marek Olżyński

No to mam (u

No to mam (u NICH)przechlapane

nie wszystko jest takie oczywiste

To jest: Ireneusz

Marzenia

Pewnie każdy by chciał, żeby wrzucili go na swoją listę :) Wielu jednak nie "dowspina" się do ich pięt ;)

Łabędź, Żydzi i marekpl

cytuję marekpl:
No to mam (u NICH)przechlapane

Ale za to ma Pan komfort w odróżnianiu Żydów od nieżydów bez zaglądania w spodnie, odpytywania pacieża czy śledzenia genealogii. To jak z łabędziami.. żeby odróżnić samca od samicy trzeba im rzucić kawałek chleba: jak złapie on, to samiec, jak ona - samica.

Z Panem podobnie: jak ktoś Pana nie lubi - znaczy Żyd, jak lubi - nieżyd :-D

pozdrawiam
TBM
ps
jest taki stary, przedwojenny jeszcze dowcip o człowieku z bólem brzucha, który poszedł do lekarza. Lekarz zbadał i zaczął wypełniać kartę pacjenta
- Imię?
- Izaak
- Nazwisko?
- Rosenszwans
- Zawód?
- Pachciarz
- Zamieszkały?
- Lubartów.. ale panie doktorze.. co mi właściwie jest?
- Nieżyt
- Jak ja jestem Izaak Rosenszwanc, pachciarz z Lubartowa ta jaki ja niezyd???? pan doktor to chyba oczy nie ma...

To ja Pana Marka lubię,

To ja Pana Marka lubię, żeby to akurat było oczywiste.

Oczywiste jest tylko to, że

Oczywiste jest tylko to, że pan tak deklaruje, ale jest możliwe, że to po to, aby chytrze zakamuflować swoje żydowskie korzenie:)...

Nie wszystko jest takie

Nie wszystko jest takie oczywiste, łącznie z moją deklaracją.

Re: To ja Pana Marka lubię,

cytuję Git:
To ja Pana Marka lubię, żeby to akurat było oczywiste.

No ja też przecież.

pozdrawiam
TBM

To jest: jacek jarecki

w innej wersji

Jacek Jarecki
rzecz na posterunku policji.

-Imię?
-Izaak
-Nazwisko?
-Rosenkrantz
-Zawód?
-Rzezak
-Miejsce zamieszkania?
-Kołomyja
-Wyznanie?
Panie detektywie!Skoro nazywam sie Izaak Rosenkranz, jestem rzezakiem i mieszkam w Kołomyji, sądzi Pan, że moze jestem Ewangielikiem?

Re: Żyda poznaje się po tym,

cytuję Sławek:
Żyda poznaje się po tym, że go nie lubimy...

No proszę - jaki to przekazior.

Re: Skoro nie oczy, to co?

cytuję Jerzy Przystawa:
Pytam, bo w Pana tekście stwierdza Pan, że Kieres jest Żydem i to parokrotnie, a więc ma to jakieś znaczenie dla Pańskiego wywodu. Ponieważ Kieres to ważna figura, więc się pytam skąd Pan to wie?
JP

Gdyby mnie to ciekawiło, Profesorze, przeszedłbym się do niego i zapytał.
Nie sądzę, by Leoś Panu mętnie odpowiedział jak kiedyś w TV.

Przemyśliwać z sensem kilka słów w roku

"... kilka słów z moich przemyslen w 2005 miało sens..."
Prawde mówiąc nie wiem czy pana prowokować do tego ale jakby sie pan podzielił tymi przemysleniami to byśmy wiedzieli,które słowa poza "Oczy Kieresa" miały jeszcze sens.
Jak pan wie; "nie wszystko jest takie oczywiste".

To jest: Marek Olżyński

Jak pan wie w szkołach

Jak pan wie w szkołach zalecają czytanie ze zrozumieniem, ponoć przynosi całkiem niezłe skutki :-)
pozdrawiam

nie wszystko jest takie oczywiste

To jest: jacek jarecki

Czy ludzi prawicy, na lasso złapał jakiś żydowski uwodziciel

Jacek Jarecki
To jest jak w kiepskiej rozgrywce szachowej stertyczałych dziadków.
Właśnie na terenie Polski mieszały się rozmaite narody. Ani to źle ani dobrze. Ot, letnio...
A tutaj, co dziwi mnie niezmiernie, co metra półtora... żyd wyskakuje i straszy!
Ja ( na przykład), biorąc pod uwagę tylko dziadków:
25% żyda
50% niemca
25% polaka
Ale, do stu tysięcy fur beczek zgniłych kartaczy! Wszyscy to byli( o swych dziadkach mówię) szczerzy przecież POLACY! Jak nie żołnierz, to inny partyzant! A głębiej patrząc...jeszcze lepiej!
Nikt jakoś nie był pieprzonym lewakiem. I co ?
...no nic, ale przykro mi , gdy rozsądnie zagaja mój Przyjaciel
- " jakby ten twój Stasio Michalkiewicz ulubiony, dorwał się do władzy, to byś z gwiazdą Dawida, doszytą do swojej koszulki, made in PJKM, chodził!
Na takie dictum, tylko mruczę, ale w duchu zawsze myslałem... ale pieprzysz!
Ale odkąd tu piszę i czytam, to tak troche głupio mi się czasem robi. Jakoś tak dziwnie! Czemu?
Nie wiem!

Fantazje o przodkach

Genetyczne badania wykazuja, ze Zydzi sa grupa zachowujaca silna kohezje. Ich bliskosc genetyczna jest wieksza z Zydami z Maroka czy nawet z Kurdami niz ze Slowianami wsrod ktorych zyli ponad 1000 lat.

W USA tez wielu ludzi (szczegolniez klas nizszych) lubi sie chwalic pochodzeniem indianskim. Tak nie jest w tych stanach, gdzie jest jeszcze sporo Indian i sa konflikty rasowe na tym tle. Wtedy nie ma czym sie chwalic. Najlepiej sie chwalic gdy wrog calkiem pokonany i zniszczony. Przykladem sa Prusy. Po "holokauscie" Prusow osiedlency niemieccy i zniemczeni Polacy i Litwini przyjeli ich nazwe. Podejrzewam, ze podobny ped do zydowskich korzeni odbywa sie w Polsce. W Polsce, Zydzi nie stanowia juz zagrozenia a z drugiej strony ich sukces swiatowy przyciaga i imponuje.

Ludzie lubia miec fantazje na temat swego pochodzenia. Ale jest jeszcze genetyka.

Czy pan w ogóle zrozumiał

Czy pan w ogóle zrozumiał o czym pan Jarecki pisał, bo z pana odpowiedzi wynika, że ni w ząb...

Zapewniam Pana, Sławku, że

Zapewniam Pana, Sławku, że Pan Jurajda właściwie zrozumiał bełkocik Pana Jacka.

To jest: jacek jarecki

A do mnie ten bełkocik? Czy tak ogólnie?

Jacek Jarecki
Szkoda jednak, że nie ma animków!

Animki zinfantylizowałyby

Animki zinfantylizowałyby Pana do szczętu.

To jest: jacek jarecki

Dlaczego Pan sądzi, że jestem infantylny?

Jacek Jarecki
Niech mnie Pan oświeci, nie co do samej definicji, która przefiltrowana, przez jakieś Pańskie SZKIEŁKO, czyni mnie chłopcem, ale co do samej zawartości mego( przyznam, ze słabego) postu! Cóż... zawsze pozostaje to pytanie:
Lwiątko czy chłopiątko?
Pozdrawiam
Ps. Infantylny to jest ................. Jeśli Pan kolekcjonuje ludzi infantylnych, zapraszam do lektury wypowiedzi, tego własnie polityka.

Wcale nie sądzę, wychylił

Wcale nie sądzę, wychylił się Pan akurat z animkami to przywaliłem bo należało się.

Pozdrawiam

PS. A o którego polityka chodzi?

To jest: jacek jarecki

Animki są super!

Jacek Jarecki
Zaraz bym wstawił ten... z głaskaniem kota, ponieważ mój grzeczny GRubek zaginął dwa dni temu!To nie jest jego rekord, ale troche się niepokoję!

Re: Animki zinfantylizowałyby

cytuję Git:
... zinfantylizowałyby...

Gdybyś co nieco skrócił... ale i tak interesujące słowo.
Pan Sławek to sobie język połamie na nim. Zakład?

Dzisiaj jakiś facio w Sejmie sprawozdawał tak szybko podobno, że aż facio KLAPSPODUPIE-Iwiński wstał, i tak się wzburzył fracassant na mównicy aluzjując kamyki Demostenesa iż zapomniał o swoim grubasie z Kalisza co to ani me ani be po polsku, wiesz, to ten co jak zaczyna wyraz na -po, to wypowiada je w bardzo charakterystyczny sposób. Babka mi opowiada, że Jagielski w stoczni podpisując porozumienia sierpniowe wypisz wymaluj jak ten z Kalisza głoskę - po - wymawiał.
Nie wiem jak tam z tym "r", bo nie słucham.

Debil ten sprawozdawca, ksenofob, homofob - zaraz Karolina P. napadnie go za brak szacunku dla mniejszości.

To jest: jacek jarecki

Jako klasa niższa....

Jacek Jarecki
...rozumiem, że czas mi do Maroka. to jeszcze nie tak źle. Casablanca sie kłania. Siedzi sobie Jarecki w barze niezawodnie" piekniejszym niż oko szatana" i popija whiski. Dokoła 50 stopni, w skali Celsjusza. A tu...patrzcie panstwo! KLIMATYZACJA!!!

Nawet w Maroku można upajać sie własnym idiotyzmem!

(powyższe zdanie polecam jako nowe powiedzonko)

Re: Czy ludzi prawicy, na lasso złapał jakiś żydowski uwodzi

cytuję jacek jarecki:
[...]jakby ten twój Stasio Michalkiewicz ulubiony, dorwał się do władzy, to byś z gwiazdą Dawida, doszytą do swojej koszulki, made in PJKM, chodził![...]

To zależy, czy te 25% to po mieczu, czy po kądzieli. Bo "prawie" robi wielką różnicę ;-)

pozdrawiam
TBM

To jest: jacek jarecki

I oto dzielny Sanjuro, który niwatpliwie jest...

Jacek Jarecki
... Samurajem znikąd, wbija mi swój wielokrotnie chartowany MIECZ wprost w serce. Czemu nie martwi Pana te 50 % niemiaszka, co w kontekście wiadomego meczu piłkarskiego...
Pozdrawiam!

Re: I oto dzielny Sanjuro, który niwatpliwie jest...

cytuję jacek jarecki:
[...]Czemu nie martwi Pana te 50 % niemiaszka, co w kontekście wiadomego meczu piłkarskiego...

Odpowiem Panu dokłądniej, jak sobie przypomnę, skąd jest cytata: Był ci u nas tylko jeden porządny Polak - a i to jucha Niemiec". Na razie tylko powiem, że własnie dlatego :D

pozdrawiam
TBM

Trawestacja z Gogola?

Trawestacja z Gogola?

Jasne - "jedyny w miasteczku

Jasne - "jedyny w miasteczku porządny człowiek to prokurator, a i ten, prawdę mówiąc - świnia" - czy coś bardzo bliskiego:)

Rewizor

Rewizor

Re: Jasne - "jedyny w miasteczku

cytuję Git:
"jedyny w miasteczku porządny człowiek to prokurator, a i ten, prawdę mówiąc - świnia"

O! dzięki :-)

Faktycznie wczoraj te neurony jakoś bardzo "w pobliżu" działały ;-)

pozdrawiam
TBM

To jest: jacek jarecki

Zabawne i miłe!

Jacek Jarecki
Naoglądał się Pan komedii romantycznych?

Re: Zabawne i miłe!

cytuję jacek jarecki:
Jacek Jarecki
Naoglądał się Pan komedii romantycznych?

Kurde... jak Pan wie skąd to - to proszę się nie znęcać i powiedzieć... przy 31 stopniach neurony mi się grzeją...

pozdrawiam
TBM

To jest: jacek jarecki

A widział Pan kiedy....NEURONA?

Jacek Jarecki
ja osobiście nie widziałem. Raz widziałem Nerona, ale to nie bardzo się liczy, ponieważ Neron, którego widziałem, jakos tak nieszczęśliwie wjechał traktorem do rowu i utknął.
Na dodatek... tkwi tam od roku, robiąc z siebie " nową świecką tradycje"
Pozdrawiam

To jest: jacek jarecki

Ale wielce naciagana!

Jacek Jarecki
Sobakiewicz zwykle zwycięża!

To jest: jacek jarecki

O Jezu !

Jacek Jarecki
Dopiero teraz zrozumiałem, że gdyby tak po kądzieli...było by to uprawnionym moim przywilejem, chodzenie z ta gwiazdą? Ale fajnie!
Dodać proszę coś jeszcze!!!
A moze po mieczu? Niezbyt wgłębiam się w takie teoryje...sorry!
Szalom! ( tak na wszelki wypadek)
jacek

Re: O Jezu !

cytuję jacek jarecki:
[...]było by to uprawnionym moim przywilejem, chodzenie z ta gwiazdą? Ale fajnie!
Dodać proszę coś jeszcze!!![...]

to dodam jeszcze taki stary szmonces mówiący o tym, że ważny jest szyld, który sie nosi (słabe odniesienie do gwiazdy) ;-)

otóż pewien mohel przeprowadził się do nowego miasta i powiesił przed kanorkiem szyld na którym namalował stare buty, czajnik i krzesło. Przyszła klientka z popsutym czajnikiem "Ależ szanowna Pani, ja nie jestem druciarz" oburzył się mohel.. Kobieta poszła ale wróciła z krzesłem bez nogi "Ależ ja nie jestem stolarz".. Gdy kobicina wróciła z butyami i usłyszała, że to nie szewc spytała rozzłoszczona:
- to kto Pan własciwie jest????
- ja jestem mohel, prosze szanownej pani
- to po co Pan namalował czainik i buty i krzesło?
- A CO JA MIAŁEM NAMALOWAC WEDŁUG SZANOWNEJ PANI??????

pozdrawiam obmyślając szyld
TBM

To jest: jacek jarecki

Niech Pan powiesi smoka, psią kupę i zapalniczkę !

Jacek Jarecki
Jeśli nie zdobędzie Pan klienteli, to zawsze wyborcza może Pana wesprzeć jako odważnego awangardzistę, walczącego ze stereotypami, które w staroswiecki i burżuazyjny sposób określają, jak ma wyglądać szyld człowieka, który chce skutecznie udawać RYBĘ !
Pozdrawiam Rybio!

Re: Niech Pan powiesi smoka, psią kupę i zapalniczkę !

zapalniczka i psia kupa - OK
ale skąd smok?

pozdrawiam
TBM

To jest: jacek jarecki

Z CHIN!

Jacek Jarecki
Wysyła się faks z zamówieniem na smoka. Dostaje Pan dwa ( jeden w promocji) Ucziwie muszę stwierdzić, że ten z promocji, zaraz mi zdechł. Reklamacja na Bermudy! Ale tego drugiego polecam! U mnie żre przeraźliwie! Dzisiaj zeżarł firankę w kuchni i zepsutą myszkę od kompa! Za 15 złotych opchnę. Weźmie Pan ołówek i smoka sobie odwzoruje na szyldzie! Potem onego szczybiotę do ZOO, albo do straży miejskiej.
Jacek
Ps. Ogniem sam nie zieje, stąd zapalniczka!

W "Plusach dodatnich..."

W "Plusach dodatnich..." jest taka scena: Gwiazda i Wyszkowski wspominają, jak w we wrzesniu 80, razem z Walentynowicz bardzo powaznie rozważali ujawnienie roli Wałesy, jako, z całą pewnością, kapusia z początku lat siedemdziesiatych i prawdopodobnego współpracownika SB, także i pózniej.
Właściwie już byli do tego przygotowani, już, już mieli to zrobić. Wywalić Wałęsę ze związku. Nie odważyli się, motywując to obawą, że osłabią dopiero co powstałą 'Solidarność"....

Od tego momentu, moim zdaniem, stali się tak samo, albo i bardziej winni, jak Wałęsa, wszystkiemu temu ,co działo się później, a co dzisiaj budzi ich najwieksze potępienie.

Stanęli po stronie nie ujawniania prawdy i zgodzili się, by budowac na kłamstwie. Nie potępiam za cholerę, bo rozumiem....Ale ciekawe, czy oni rozumieją, czy mają świadomośc, że to ich grzech pierworodny odcisnął się na przyszłych wydarzeniach...Że wtedy powiedzenie tej prawdy, było o wiele ważniejsze, niż po iluś latach, niż jest dziś i niż będzie jutro....

Kolejna antylustracyjna sofistyka p. Slawka.

Kolejna antylustracyjna sofistyka p. Slawka.

Kolejny przykład fałszywej

Kolejny przykład fałszywej optyki pana jurajdy.

To jest: Dariusz Adamczewski

re: W "Plusach dodatnich..."

Panie Sławku!

Bardzo mądre Pańskie słowa. Zapewniam Pana "korzenie Solidarności" od 25 lat zastanawiają się, dlaczego tak a nie inaczej postąpiły. W ich wypowiedziach można dostrzec wszystko jak rozgoryczenie, żal, smutek, rozpacz, wręcz wielką przegraną. Oni o tym mówią, ale bardzo nieśmiało, ponieważ nawet dziś nie wiedzą jak potoczyłyby się dalej losy sierpnia 80. Wszystko wtedy było możliwe, włącznie z powtórką z grudnia 70.

Ja sądzę, że chcieli przeczekać i nie niszczyć tego ruchu, który wtedy się rodził i powstał. Kłótnie wokół Wałęsy mogłyby przynieść więcej złego niż dobrego. Proszę pamiętać, wtedy ruch związkowy i strajki obejmowały już cała Polskę, nie tylko Gdańsk.

Dariusz Adamczewski
******************
Na pohybel czerwonym !!!

To jest: Marek Olżyński

Winni i współwinni

zadzwoniła do mnie dziś jedna kobitka z zapytaniem - panie Marku niech mi pan powie jak to jest z tą patologią, mówią mi że rodzina patologiczna a ja przecież nie piję -czasem jedynie piwo z przyjaciółmi.. Mąż owszem pije, jest pieprzonym alkoholikiem i bił, bo teraz nie bije bo jest za granicą, ale jak wraca to macha łapami - ostatnio syna (22l) pobił w styczniu metalową rurką. (!)

Nie wie kobita, albo nie może zrozumieć, że jest (są) ofiarami w tej patologicznej rodzinie. A ona na dodatek jest współwinna przemocy rodzinnej, gdyż ukrywa sprawcę i godzi się realizację tej patologii ponad 22 lata itp., itd.

nie wszystko jest takie oczywiste

Panowie na temat.

Przeczytałem wywiad z p.Grzegorzem i nijak nie mogę pojąć,że wiekszosć dyskusji zaczyna sie na temat i nagle czyjś post schodzi na temat "Bułgarów" i zaczyna sie dyskusja, czy prawdziwy "Bułgar" to taki,
który ma zadarty nos i nie pachnie jakimś podejrzanym warzywem.Panowie dajcie sobie na wstrzymanie i trzymajcie sie meritum, chyba że chcecie udowodnić, że "Bolek" ma swe korzenie w starożytnej Judeji.

To naturalny bieg ludzkich

To naturalny bieg ludzkich rozmów, że zaczynaja się od czegoś a później odbiegają nieraz bardzo daleko.

Pan Profesor niezbyt

Pan Profesor niezbyt dokładnie przeczytał kociewiaka i stąd.

To jest: jacek jarecki

No właśnie!

Jacek Jarecki
To zupełnie tak, jak z dawną definicją postnego jedzenia. To i tamto, tego i owego nie! Mięso ? Zupełnie nie. Poza oczywiście ogonem bobra, który to ogon...
" bóbr, będąc w wodzie, chętnie miewa"