Szukaj na PNWydarzenia
Zaloguj sięnowedyskutowane 2007
Prace PNIle? |
Panteizm lewicy
śr, 2006-06-21 19:07 | Adam Wielomski
Na łamach wielu gazet przetoczyła się ostatnio dyskusja nad projektami hiszpańskiego rządu zmierzającymi do objęcia prawami człowieka także małp, jako istot z nami rzekomo spokrewnionych. Wielu komentatorów traktowało to jako dziwactwo lub sensację. Jest to błąd, gdyż projekt hiszpańskich socjalistów sięga samego jądra myśli lewicowej. Prawica i lewica to nie są pojęcia wyłącznie polityczne. Różnice między prawicą i lewicą to nie tylko sprawy podatkowe, ustrojowe, światopoglądowe. W rzeczywistości to dwie sprzeczne wizje świata, właściwie dwa odrębne typy cywilizacyjne. Carl Schmitt pisał, że ?wszystkie pojęcia polityczne są zlaicyzowanymi pojęciami religijnymi?. Nic bardziej trafnego. Aby zrozumieć fenomen lewicowości należy zacząć od przebadania lewicowej teologii. Współczesna lewica europejska ma charakter postheglowski. Wprawdzie już dawno odrzuciła marksizm, ale nie na zasadzie odrzucenia systemu, lecz jego ?rewizji? (tzw. rewizjonizm Bernsteina z przełomu XIX i XX wieku), co oznaczało zachowanie filozoficznego fundamentu jakim był heglizm. Georg W. Hegel był filozoficznym geniuszem, gdyż samodzielnie stworzył system świata konkurencyjny wobec chrześcijaństwa. System ten opierał się na odrzuceniu klasyczno-chrześcijańskiej koncepcji Boga. Bynajmniej zresztą system ten był ateistyczny, lecz tworzył konkurencyjną teologię. Istotą chrześcijaństwa jest Bóg pojęty jako istota transcendentna wobec świata i o niezmiennej istocie. Św. Augustyn zauważył, że Jego istota ukazała się, gdy Bóg ? w formie płonącego krzaku ? objawił się Mojżeszowi na górze Synaj. Najpierw objawił się ? pokazując tym samym, że ma wobec świata charakter transcendentny - a następnie, spytany o swoje imię, odrzekł ?Jestem który Jestem?. W zdaniu tym Bóg wyraził swoją istotę: jest bytem niezmiennym. Mamy tedy ideę chrześcijańskiego Boga: transcendentny i niezmienny. Rewolucja heglowska polega na odrzuceniu atrybutów Boga. W heglizmie nie jest On transcendentny wobec świata; przeciwnie, przenika go i pojawia się w rzeczach i istotach, które osiągają ?samoświadomość? własnej racjonalności. Tu tkwi źródło idei praw człowieka dla małp. Wedle hipotezy Darwina ? który także był panteistą ? małpy i ludzie mają wspólnych przodków. Człowiek jest istotą posiadającą ?samoświadomość?. A małpa? Skoro potrafi rozpoznać 300 znaków, to być może też samoświadomość taką posiada, a więc rozszerzenie na małpy praw człowieka jest logiczne. Zauważmy, że ta sama lewica zawzięcie walczy o aborcję i eutanazję. To nie przypadek. Płód nie ma jeszcze samoświadomości, a więc jest ? z punktu widzenia heglizmu ? wyłącznie kawałkiem materii. Zdziecinniały starzec już nie ma samoświadomości, czyli stał się bryłką materii. Człowiek lewicy domniemuje tedy, że dorosła małpa ma większą samoświadomość niż ludzki płód lub starzec, dlatego chce przyznać prawa człowieka małpie, a odebrać je niektórym formom egzystencji ludzkiej. Heglizm lewicy to konkurencyjna koncepcja nie tylko dla Boga, ale także dla ludzkiej duszy. Kościół uczy, że dusza jest obiektywnym faktem. Nie jest tworem człowieka, lecz została stworzona przez Boga i łączy się z ciałem od chwili poczęcia aż do chwili śmierci. Z tego wynika godność człowieka. Dusza taka sama jest u dorosłego zdrowego człowieka, u płodu i u starca. Kondycja fizyczna i wiek nie mają tu znaczenia i dlatego chrześcijanin jest zarówno przeciwko aborcji, jak i przeciwko eutanazji. Heglowska ?samoświadomość? to oczywiście jest jakaś forma zbliżona do duszy, ale istnieje tu zasadnicza różnica. Heglizm uczy, że samoświadoma swojego istnienia dusza nie ma charakteru obiektywnego. Gdyby wczytać się w ?Fenomenologię ducha? Hegla, to możemy tu znaleźć przekonanie, że samoświadomość nie jest atrybutem duszy, lecz materialnego ciała. Samoświadomość pojawia się na pewnym poziomie rozwoju materii i jej organizacji, jakim jest człowiek. Gdyby zabrać człowiekowi cielesność, wtedy jego samoświadomość znika. Dusza nie jest bytem istniejącym obiektywnie, lecz bytem będącym produktem świata materialnego. Darwin później rozwinął twórczo tę tezę, głosząc ewolucyjne przejście od materii do świata zwierząt, a tych do człowieczeństwa. Widzimy tedy, że chrześcijaństwo odwołuje się do idei Boga transcendentnego i niezmiennego. Lewica jest nie tyle antychrześcijańska, co konkurencyjna wobec niego, gdyż głosi, że Bóg przenika świat i ma charakter zmienny, bezustannie ewoluując i przybierając nowe formy życia (w przyrodzie) oraz formy gospodarcze, polityczne i kulturalne (w życiu społecznym).
|
P. Wielomski trafia w sedno!
Brawo! Próbowałem kiedyś, trochę kpiarsko, znaleźć sposób na to zróżnicowanie psychiczne w Polsce i zaproponowałem, aby utworzyć dwie równoległe Polski - dla lewicy i dla prawicy (pisząc skrótowo) i oznakować każdego odmiennie. Założenie było takie, że za krzywdę wyrządzoną prawicowcowi lewicowiec staje przed sądem prawicowym i na odwrót. Prorokowałem krótki żywot dla lewicowej części, z wielu powodów, m.in. kara śmierci i jej brak. Ale to się nie uda...
----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/
Brawa dla pana Adama
Jednakże to dopiero czubek góry lodowej, której dotknął zaledwie pan Adam. Myślę, że czytelnicy PN zdają sobie z tego doskonale sprawę.
Obyśmy (obrońcy "normalności") jeszcze mieli po swojej stronie kapłanów kościoła (sic!), hierarchów. Bo zdaje mi się, że zbyt wielu heglizm dotyczy :((
Jestem pod wrażeniem
Już dawno zaobserwowałem - mając liczne okazje do dyskusji z osobami o lewicowej proweniencji - że rozumowali oni często w sposób logiczny, wnioskowali prawidłowo. A jednak moje i ich wnioski były równie często (w przypadku określonych tematów dyskusji) całkowicie odmienne, pomimo, że - jak mi się wydaje - rozumuję również prawidłowo. Rodzi się więc kolejny wniosek - swój światopogląd, swoje zdanie na dany temat opieramy na przeciwstawiających się sobie przesłankach, fundamentach. Pan Wielomski doskonale opisał możliwy mechanizm wyjaśniający istnienie takiego stanu rzeczy.
T.Dec
T.Dec
Polityka to jest forma religii
Piotr B
" Prawica i lewica to nie są pojęcia wyłącznie polityczne. Różnice między prawicą i lewicą to nie tylko sprawy podatkowe, ustrojowe, światopoglądowe. W rzeczywistości to dwie sprzeczne wizje świata, właściwie dwa odrębne typy cywilizacyjne. Carl Schmitt pisał, że ?wszystkie pojęcia polityczne są zlaicyzowanymi pojęciami religijnymi?. Nic bardziej trafnego. Aby zrozumieć fenomen lewicowości należy zacząć od przebadania lewicowej teologii."
Zgadzam się
uwazam ze POLITYKA to jest forma religii uprawianej przez osoby nie majace święceń . Wystarczy odpowiednio uogólnić zapisy Pisma Świetego i bedziemy mieli gotowy program polityczny . Wszystko zalezy od kopisty i " tłumacza " .
Prosze zwrócic uwage że w religia dostrzegana jest przez każda formę ustrojową . Jedni sa za inni przeciw . To oznacza tylko jedno .
Religia jest wazna i ludzie o tym wiedzą . Czasem staraja się zapominać , lub nawet ta wiedzę wypaczać .
Przez wieki religaia była podporzadkowywana władzy - polityce , teraz zaczyna sie robić odwrotnie .
Po katakliźmie , jakiejś hekatombie zazwyczaj wracaja do korzeni .
Szkoda że czasem opamietanie przychodzi tak późno .
Ktoś napisał " Nie nalezy mylić prawdy z opinia większości "
prawda jest to że ta wiekszośc tez odwołuje sie do religii nawet kiey udaje ze nie jest nia zainteresowana . A może zwłaszcza wtedy .
Piotr B
"Najpierw (BÓG) objawił
"Najpierw (BÓG) objawił się ? pokazując tym samym, że ma wobec świata charakter transcendentny - a następnie, spytany o swoje imię, odrzekł ?Jestem który Jestem?. W zdaniu tym Bóg wyraził swoją istotę: jest bytem niezmiennym. Mamy tedy ideę chrześcijańskiego Boga: transcendentny i niezmienny"
Ideę może mamy i może słuszną, ale ani transcendentnośc, ani niezmienność nie wynika z tych słów.
A nawet może wynikać cos wręcz przeciwnego.
Bo na przykład: "Ja jestem, który jestem", a w innym miejscu "A beze mnie nie ma niczego" a więc "Wszystko jest ze mnie", a oprócz mnie, nie było nic, więc akt kreacji jest aktem ekspansji samego siebie, więc "Wszystko jest mną". Zatem Bóg nie objawia się jako krzak gorejący, tylko BÓg jest krzakiem gorejącym, tak jak i każdą inną rzeczą i ideą - jest całym duchem i całą materią.
Bóg jest wszystkim, ergo Bóg nie jest transcendentalną zewnętrznością. Bóg jest naszą duchową i materialną rzeczywistoscią. Czyż nie?
Pikny, heretycki wywód
-------------------
www.konserwatyzm.pl
www.konserwatyzm.pl
A czemu heretycki? Bo nie
A czemu heretycki? Bo nie natchniony...
A czemu nie natchniony? Bo heretycki...:)
Nie od dziś wiadomo, że
Nie od dziś wiadomo, że wszystko opiera się na założeniach? problem polega na tym czy są one słuszne? A to może zweryfikować chyba tylko doświadczenie.
Jak mądrzy mówią: zabijając Boga zabija się człowieka.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
więcej w lewicy gnozy niż heglizmu
Żeby "polityka" jako taka miała byc formą religii, to duza przesada. Jednak zgoda, człowiek ma z natury religijne, lub quasi-religijne, instynkty, i dlatego wszelkie IDEOLOGIE są quasi-religijne.
Heglizm w lewicowosci to znana sprawa, choc moim zdaniem dotyczy raczej MARKSIZMU, a nie wszelkiej lewicowosci. Pisal zreszta o tym Kolakowski, co kazdy od dawna wie, choc on akurat wcale prawicowy nie jest.
Osobiscie sadze, ze znacznie prawdziwszym i bardziej plodnym twierdzeniem na temat lewicowosci jest to, iz jest to forma GNOZY.
Nalezaloby jeszcze dodac, ze chodzi o ISTOTE lewicowosci, czyli LEWACTWO. Sprawy stosunkowo malo ideologiczne, jak po prostu bezposrednia walka z wyzyskiem, albo dazenia nizej postawionych klas i grup spolecznych do wyzszej pozycji, to nie jest to samo. I na przyklad Grakchowie w starozytnosci, albo liczne w sredniowieczu powstania chlopskie to cos calkiem innego niz "walka z homofobia" i te rzeczy. Moglo to sie nie podobac utrwalonej hierarchii, moglo byc destrukcyjne, moglo dla marksistów itp. byc "postepowe", ale to byla calkiem inna sprawa.
No wiec - istota "prawdziwej" lewicowosci, tej absolutnie quasi-religijnej sprawy, jest GNOSTYCYZM. W duzym skrócie - przekonanie, iz swiat zmyslowy nie jest w pelni obiektywny, ze jest w ogromnym stopniu zalezny od naszej interpretacji, i ze STANOWI PEWNEGO RODZAJU DEKORACJe, która mozna (i trzeba) "popchnac", alby ukazal sie swiat "prawdziwy", bez porównania lepszy, w którym zrealizuje sie "autentyczna" wolnosc i sprawiedliwosc.
Bardzo dobitnym przykladem takiego rozumienia rzeczywistosci moze byc anarchizm, stanowiacy bardzo istotny czynnik niemal kazdej lewicowej ideologii, a co wiecej LEWICOWEJ PSYCHIKI. Przyjmuje on, ze obecne ludzkie spoleczenstwo jest skazone jakims pierwotnym bledem czy "grzechem" (najczesciej jest to wartosc prywatna, albo "nierównosc"). Jesli sie obecne struktury spoleczne rozwali, to nastepne niemal same z siebie beda lepsze, a w kazdym razie na pewno uda sie stworzyc cos bez porównania lepszego. Jest to wlasnie GNOZA, oczywiscie w swej wulgarnej postaci, bo taka jest wszelka lewicowosc, ale wlasnie gnoza.
No dobrze, ale gdzie w takim razie jest ta "wiedza" zawarta w samym greckim słowie "gnoza"? Przecież każdy lewicowiec "wie" coś, czego zwykli "drobnomieszczanie", "burżuje", czy "biali heteroseksualni mężczyźni" nie wiedzą. I to ta ezoteryczna wiedza, czyli gnoza sprawia, że on WIE i ROZUMIE, a tamci na zawsze pozostaną ślepi. Czy ta wiedza pochodzi ze Świętych Ksiąg, z LSD, czy homoseksualnych orgazmów, to sprawa drugorzędna i każda sekta ma na ten temat swoje zdanie. W każdym razie każdy lewicowiec "wie" lepiej od innych ludzi, nie daje się "omamić zewnętrznej rzeczywistości". Nazwijmy to "dialektyką", albo "proletariacką świadomością". To jest w każdym wypadku GNOZA.
Lewicowość moze byc takze analizowana w kategoriach... PSYCHIATRYCZNYCH. I to nie tylko dlatego tak uwazam, ze jej nie lubie. Weźmy chocby analize schizofrenii w ksiazce prof. Kepinskiego. Wiara lewicowca w ludzki - czyli wlasny - umysl, w jakas przewage "logiki" i prostych schematów myślowych nad twardymi faktami i zdrowym rozsadkiem, odpowiada opisowi schizofrenii u Kepinskiego.
Na razie kończę, bo to i tak stało się bardzo długie. Polecam się, zapraszam do dyskusji.
Acha - to może jeszcze mój własny blog, gdzie można ze mną podyskutować:
http://bez-owijania.blogspot.com
triarius
P.S. Przy okazji sorry, ale straciłem w toku obróbki tego tekstu nasze śliczne rodzime ogonki i kreseczki. Ręcznie tego nie ma sensu wpisywać, jeszcze raz przepraszam.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Gnoza nie przeczy heglizmowi
Heglizm jest wszak systemem gnostyckim, rozwijając twórczo problem sensu historii, który gnozie nie był nigdy obcy. To, co różni heglizm od gnozy klasycznej, to jego pewna laicyzacja. Gnoza klasyczna szuka zbawienia na tamtym świecie; heglizm w tym, w związku z czym spekulację o zbawieniu zajmuje historia i historyczne perspektywy samozbawienia człowieka na ziemi.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
www.konserwatyzm.pl
zgoda ale...
Zgoda, w zasadzie. Jednak twierdzę, że o ile gnoza jest obecna W KAżDYM lewactwie i w psychice każdego lewaka, to heglizm nie jest.
Fakt, że sama idea "postępu", którą już - nie oszukujmy się - jesteśmy do szpiku kości wszyscy przesiąknięci tak, że pozbycie się jej wymaga wysiłku i dyscypliny umysłowej - jest b. bliskie doktrynie Hegla. Choć nie z niej pochodzi, raczej odwrotnie. Ale poza tym Hegel to raczej sprawa związana dość ściśle z marksizmem, a przeciętny lewak ma z tym w istocie b. mało wspólnego, zresztą cała współczesna lewica też. (Nad czym nawiasem nie ma powodu płakać, to jest dno, z Marksem, młodym czy starym, czy bez.)
A przy okazji... Zdecydowanie nie przepadam za Niemcami, ale jednymi z najmądrzejszych rzeczy, jakie w życiu czytałem były dzieła Diltheya i słynna rzecz Oswalda Spenglera (tak - ta o "schyłku zachodu" - czytałem ją w autoryzowanym angielskim przekładze). Czyli niemiecki historycyzm. A niemiecki historycyzm o ile wiem, wywodzi się - strach pomyśleć! - właśnie z Hegla. A więc nie wszystko paskudne, co choć trochę zalatuje Heglem.
(Choć postępu to w tych dwóch sprawach raczej nie ma, więc może się mylę? Coś tam jednak z Hegla jest bez wątpienia, albo może to są te same myśli, co w Heglu.)
Z drugiej strony taki np. Clausewitz jest nie do strawienia, więc Hegel nie jest z pewnością receptą na głębię i oryginalność.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Dodatki
1. Jasne, nie każdy lewak jest marksistą i heglistą. Nurt ten wygrał na lewicy, ale wcale nie musiał, bo MArks miał wielu oponentów (Proudhon, Bakunin, Lassalle), ale z różnych powodów udało mu się wygrać i zdominować lewicę.
2. Z tym niemieckim historyzmem jako heglizmem to byłbym ostrożny. Heglizm jest jedną z form historyzmu, która zakłada celowość historii. Cytowani przez Pana SPengler i Dilthey zakładali zmienność norm, pojęć i historyczność całego naszego Weltenschauungu, ale bez konkretnego celu. To byli relatywiści "normalni", podczas gdy Hegel to relatywista zbzikowany, co to dokonał odkrycia gnostyckiego o sensie historii.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
www.konserwatyzm.pl
zgoda
Zgoda!
Właśnie się nad tym zastanawiałem, wygrzebując te sprawy z pamięci... I, choć mgliście pamiętam, że Diltheya i Spenglera łączy się z Heglem, ja tego jakoś w ich poglądach, na ile je sobie przypominam, nie dostrzegam.
Może w tych Spenglera cywilizacjach jako "żywych" organizmach jest coś z Hegla (choć to może być wywiedzione np. wprost z Goethego), ale przecież nie ma tu żadnego koniecznego i wszechświatowego "postępu", no i oczywiście żadnego "zbzikowania", o którym Pan wspomniał (gdyby było, to bym ich nie cenił).
Niewątpliwie Hegel sporo przeholował. Zresztą jego "filozofia wszystkiego" była o wiele za ambitnym programem, jak na czasy nowożytne. Takie próby można było podejmować w epoce katedr i Summae Theologiae.
Jednak nie byłbym tak całkiem pewien, że NIC w nim nie ma sensownego, za wielu mądrych ludzi traktowało go całkiem poważnie.
Faktem tak czy tak pozostaje, że (w mojej opinii) możemy b. daleko zajść w zrozumieniu lewactwa i ew. jego zwalczaniu widząc w nim formę gnostycyzmu i quasi-schizofrenii, natomiast próbując w niej dostrzec jakiś neo-heglizm wdajemy się w jałowe spory z dawno zmarłymi marksistami (świeć Panie nad ich duszyczkami).
Co zaś do "utopijnych socjalistów", to moim absolutnym faworytem jest Fourier, ze swymi "antytygrysami", tresowanymi wielorybami ciągnącymi statki... No i swoim coup de force, czyli piętnaststopowym ogonem z okiem na końcu, który każdy z nas miał mieć w przyszłości. (Ciekawe kiedy "Europa" powróci do tych wzniosłych planów?)
Zabawne jest też pomyśleć, że Fouriera z dziką chęcią cytował Trocki, trockistą zaś był nasz Narodowy Bohater Jacek Kuroń... W takich oto intelektualnych regionach obracają się nasze obecne elity. (Horribile dictu oraz sapienti sat.)
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
"Niewątpliwie Hegel sporo
"Niewątpliwie Hegel sporo przeholował"
Szkoda, że Gałczyński nie żyje...
dlaczegóż to?
Nie był taki najgorszy, choć stał się pożywką dla tow. Olgi Lipińskiej. Ale dlaczego nie miałby spoczywać w pokoju?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
"Niewątpliwie Hegel sporo
"Niewątpliwie Hegel sporo przeholował" Nie wiem czemu, ale "klimat" tego zdanka skojarzył mi się z Gałczyńskim, który pięknie podchwytywał różne zasłyszanki, więc szkoda, że już nie żyje:)
"Wie pan co, a mnie czasami
Rosną, panie, rude włoski,
W ogóle taniec na wulkanie.
Demokracja. Kant dziadowski"
Zupełnie bez związku, przepraszam.
Facet nie był pozbawiony
Facet nie był pozbawiony autentycznego poetyckiego talentu (choć nie za wielkiego, to nie był żaden Dante) i dowcipu.
Jednak te, dość faktycznie zabawne, kawałki pisał NA ZLECENIE! To był piesek komuszego reżimu. Więc cytowanie go w tym kontekście powinno Pana nieco skompromitować w oczach dystutantów na tym forum. Choć cholera wie, co to jest w istocie za forum, przestaję być pewny.
A tak przy okazji - mam dość chwilami podobne do Gałczyńskiego poczucie humoru. Nie Pan pierwszy to zauważył.
Coś jeszcze - jeśli Pan chce być NAPRAWDę ciekawy ("zdejm kimono do połowy, a będziesz ciekawa") to proszę cytować CóRECZKę Mistrza Ildefonsa. ;-)
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Re: "Niewątpliwie Hegel sporo
Szkoda, że Gałczyński nie żyje...
Sugeruje Pan, że przeholował?
To juz nie sugestia, to
To juz nie sugestia, to pewne, Gałczyński już dawno po lustracji...
Re: To juz nie sugestia, to
A tu nizej antecendencja Gałczynskiego ('Fajf u króla trumniarzy'):
"...Trumniarzy król ma trzy klawisze w duszy:
z nadmiaru tłuszczu:
1) kwas
2) w księgach ład,
3) aeternitas -
a, prawda - i ząbków białych rząd
w uśmieszku zmozolonym,
ironicznym, dozwolonym -
i na wypadek wszelki
małą pętelkę smutku, ot tak lekko, zapiętym..."
też bez związku.