Masa krytyczna wykształceństwa przekroczona!

Włosy stanęły dęba na głowach wielkich, mniejszych i zupełnie malutkich komentatorów spraw publicznych z powodu miernych wyników matur. Jeszcze raz okazało się, że wynik statystyczny okazuje się ważniejszy od zdrowego rozsądku.

Nie dość, że mami się młodzież fałszywymi zapewnieniami o gigantycznych szansach, jakie daje wykształcenie wyższe, w związku z czym stale rośnie liczba studiujących, których potem frustruje praca w sklepie czy firmie ochroniarskiej, to jeszcze złośliwi pracodawcy nabrali przekonania opartego na doświadczeniu, że nie każdy dyplom wart jest tego, by sobie choćby tyłek nim wytrzeć.
Lecz, aby biznes edukacyjny się kręcił, potrzebne są tłumy małolatów, powiewające świadectwami dojrzałości.

Na dodatek zbliża się nieubłaganie, głęboki niczym kanion Kolorado, kryzys demograficzny. Nie zdziw się, jeśli obudzi cię niedługo krzyk zrozpaczonych rodziców, którym jakiś Instytut Socjologii czy innej Politologii uprowadzi w środku nocy syna w żaki!

- Panie, trzech ich było w kominiarkach, pokazali jakiś papier i już po moim Staszku! A taki był chłopak bystry do murarki, a nawet samochód sąsiadowi zreperował. Co tam z niego zrobią! W doktory pójdzie, jak Bronek Oszczypkowej!

81000 młodych ludzi nie zdało matury!

Klęska Polskiej szkoły!

Elita intelektualna niespodziewanie dowiedziała się, że mówi prozą! A to było takie miłe, żyć sobie w błogiej niewiedzy, bimbając na wszystko, skoro synek w jakimś Rejtanie.

To ja, prosty chłop, bez żadnego wykształcenia, od lat widzę, jak w dół pędzi lawina poziomu wykształcenia. Najpierw powoli, a teraz już nabrała takiego pędu, że bez zupełnie dzikich radykalizmów, nikt nie jest w stanie wpłynąć na jej bieg. Co uruchomiło mechanizm klęski?

1. Bylejakość założeń programowych i iście cielęce wykonanie.

2. Różnorodność ofert programowych, sprowadzających się do przepompowywania pieniędzy z kieszeni rodziców do biznesu podręcznikowego.

3. Uznanie przedmiotów ścisłych, za mniej ważne.

4. Związek Nauczycielstwa Polskiego, który niczym Jarema w Zbarażu...

5. Przyjęcie najgłupszych metod wychowawczych, promujących cwaniactwo i zdziczenie obyczajów w szkołach.

6. Wprowadzenie korupcji i rozbójniczych wymuszeń, który to proceder kwitnie pod postacią korepetycji.

W związku z tym, że proces jest w toku, a trwa od lat wielu, absolwenci coraz marniejszych szkół, zabierają się za uczenie, w związku z czym produkują jeszcze marniejszych absolwentów, których część zostaje nauczycielami, a ci z kolei...

Są oczywiście sposoby na zaradzenie złu.

Proste i miłe, takie jak przyzwolenie na ściąganie podczas matur, co pewnie poprawi statystykę, albo dalsze uproszczenie egzaminu do poziomu najgorszego już melepety i nieuka.

Można też spróbować radykalnych metod.

1. Rozpędzić ZNP.

2. Wprowadzić ten słynny bon oświatowy. A co za tym idzie, obowiązek publicznego przedstawienia wyników edukacyjnych każdej szkoły, tak by nie tylko szkoła średnia dobierała sobie absolwentów gimnazjum, ustawiając zapory punktowe, ale by rodzice mogli zobaczyć, jakie wyniki osiągnęli uczniowie szkoły w poprzednich latach.

3. Przywrócić matematykę, jako przedmiot obowiązkowy na maturze.

4. Znieść obowiązek szkolny, niech będzie, że od 16 roku życia( osobiście zniósłbym go zupełnie, ale wiem, że obecnie nikt tego nie strawi)

5. Uwaga! Wprowadzić możliwość zdawania matury, osobom, które nie uczęszczały do szkoły średniej. Uważam, że przy podniesieniu poziomu trudności matury, spokojnie można sankcjonować pozaszkolny tryb zdobywania wiedzy, bez wydawania pieniędzy
w jakichś śmiesznych placówkach edukacyjnych dla dorosłych.

6. Zdekomunizować oświatę, raz a porządnie.

Tu oczywiście uwaga do punktu trzeciego. Zdziwił mnie niezmiernie pomysł pana Giertycha, by zaniechać przywrócenia matematyki, jako obowiązkowego przedmiotu na maturze. Mam nieodparte wrażenie, że pan Minister, stara się pozyskać przychylność uczniów i rodziców.

To zły pomysł. Ale jeszcze zabawniejsze są ataki, wyprowadzane ze środowisk, które królową nauk wywaliły na zbity pysk, z pozycji przykrego obowiązku dla wszystkich, a teraz trąbią na swych propagandowych trąbkach.( hi hi)

A potem rozpacz, że uczelnie techniczne zarastają pajęczyną. Inżynierów z Indii będziemy importować niedługo. Może to i dobrze, bo jest nadzieja, że się tutaj rozmnożą.

Na koniec powstaje zasadnicze pytanie. Co upoważnia autora, który wzorem Marka Hłaski, zawsze chętnie podkreśla, że ze szkół został usunięty z powodu kompletnego idiotyzmu do zabierania głosu w sprawach tak poważnych, jak oświata? Znowu będą niestety punkty.

1. Posiadanie trójki dzieci, z których dwójka dostała się w edukacyjne tryby, a jedynie synek mój mały, ma szansę iść do innej już szkoły.

2. Uważam, że każdy głos się przyda, gdyż przewiduję, że opór bezwładnej materii, jaką jest nasza szkoła będzie ogromny. Jakby bagno, ktoś chciał wepchnąć na wzgórze! I do tego w upalny dzień.

3. Mam dość oglądania podań o przyjęcie do pracy, gdzie obok pięknych CV, życiorysów ze zdjęciem kandydata, ksera świadectwa maturalnego, absolwent na życzenie kierownika pisze własną łapą krótkie podanie. A tam styl, a błędziory, a charakter pisma wskazujący, że autor ostatni raz pisał kilka lat temu, a kłopoty ze sformułowaniem najprostszego tekstu.

Doprawdy, słusznie postąpiłem wręczając mojemu kotu Grubkowi małą a gustowną kocią maturę. Z matematyki dostał trójkę! Wystarczy nieco pilności.

Właśnie! W sumie, zamiast powyższego tekstu, wystarczyłoby, tylko to jedno zdanie.

WSZYSCY MUSZĄ WYKAZAĆ WIĘCEJ PILNOŚCI!

Ale słowo ?pilność?, jakby z jakiegoś obcego języka. Czy jest jeszcze używane?


Jacek Jarecki
więcej tekstów autora...

www.koninski.upr.org.pl

z kilkoma rzeczami się

z kilkoma rzeczami się zgadzam, a z innymi mniej.
Będę miał czas to się ustosunkuję.

Na razie jedna kwestia:

cytat:
3. Przywrócić matematykę, jako przedmiot obowiązkowy na maturze.

Ten postulat pojawia się od jakiegoś czasu. Nie za bardzo go rozumiem. Proszę o uzasadnienie.
Zaznaczę, że moja, raczej przeciętna, znajomość matematyki nie utrudniła mi w jakimkolwiek stopniu rozwoju.
Wprowadzenie za moich czasów obowiązkowej matury z matematyki (nie zdawałem jej) nie spowodowałoby, że byłbym dzisiaj inżynierem.

A tak właściwie, to po co w ogóle matura?
Albo inaczej: dlaczego egzaminy końcowe z wybranych przez siebie przedmiotów nazywać "maturą"?
W jakim stopniu papier ze zdaną maturą jest dzisiaj poświadczeniem dojrzałości człowieka?

Niech Pan się nie obrazi, ale hasło
WSZYSCY MUSZĄ WYKAZAĆ WIĘCEJ PILNOŚCI!

przypomina mi czasy PRL

Przodownicy, robotnicy
na wsi w miastach i stolicy
każdy plan wypełnia swój

I my plan swój wykonamy
Przyrzekamy, przyrzekamy,
że nie będzie u nas dwój

(J. Brzechwa, ?Płomyczek?, nr 40, 1951)

To jest: jacek jarecki

Brak pilności, panie tocqu...

Jacek Jarecki
...powinien być sprawą ucznia, nie zaś przykładem, który czerpie od nauczyciela. Niestety edukacyjny " luzik" nie jest wynalazkiem uczniów. Poza tym rodzice, którzy wszak fundują ta zabawę, chyba w wiekszości nie bywaja zadowoleni z tego " jakoś to bedzie", które króluje w szkołach.
Sam jestem za tym, aby uczelnie przyjmowały studentów9ancymonów0 tylko i wyłącznie według własnych kryteriów. wówczas matura nie bedzie konieczna, ale przy tych setkach tysięcy. W sumie nikt nie jest przygotowany!
Matematyka, prawie nigdy nie była moją szkolna tarczą, a teraz, kiedy jest mi często potrzebna, musze przeglądać jakies zupełnie podstawowe sprawy. 25 lat po szkończeniu szkoły jestem duzo lepszy w " te klocki" hi hi
Pilność przywołałem, ponieważ nigdy nie byłem pilny. Teraz załuję, a to jest ciekawe słowo! Nie kojarzy mi sie z comies! zupełnie.

Proszę o argumenty za

Proszę o argumenty za obowiązkową maturą z matematyki.

Równowaga w kształceniu

Równowaga w kształceniu ogólnym którego zwieńczeniem jest matura.

równowaga

A czemu nie wprowadzić obowiązkowej biologii jeśli priorytetem ma byc równowaga? A co z WFem?

Państwowa matura to przepustka do obywatelskiego, wspólnotowego życia.
Podstawą przynależności jest znajomość kultury wspólnoty, w której się przebywa.
Dlatego j. polski powinien pozostac obowiązkowy.
Reszta - wg wyboru.

A dlaczego nie geografia

A dlaczego nie geografia zamiast j. polskiego? Będąc częścią wspólnoty, należy wiedzieć, gdzie się ona znajduje.

===

Czy uważa Pan, że bez matury nie można uczestniczyć w obywatelskim życiu? Mechanik samochodowy nie musi mieć matury. Ważne, aby znał się na swoim zawodzie, jego umiejętności w analizie interpretacyjno-porównawczej dzieł literatury mnie nie obchodzą. I wcale nie uważałbym go za wyrzutka z obywatelskiej wspólnoty.

Matura to przepustka nie do społeczeństwa, lecz na studia. I wypada, aby człowiek aspirujący do uzyskania wykształcenia wyższego miał choćby przeciętną wiedzę matematyczną.

Wie Pan co? Wg mnie matury

Wie Pan co? Wg mnie matury mogłoby w ogóle nie być. Skoro ktoś skończył kurs matematyki w szkole to chyba podstawową wiedzę posiada....
Na studia - uczelnie powinny robić egzaminy wg własnych kryteriów.

A matura jeśli ma zostać to w takim kształcie jaki proponował p. T. Bieńkowski.

Szybka zmiana z przepustki

Szybka zmiana z przepustki do obywatelskiego życia na możność niebycia:)

Pewnie że mogłoby nie być lecz nie o tym mówiliśmy.

Powiem Panu jako (do

Powiem Panu jako (do niedawna=) uczeń - samo uczęszczanie na lekcje wiedzy nie daje. Mógłbym podać kilka przykładów, np. sprawdzian z WOSu w III klasie, gdzie mój kolega przyporządkował nazwę Kosowo do konfliktu w Afganistanie, ale nie o to chodzi. Przez te III klasy naprawdę można przebrnąć, nic nie umiejąc.

Chyba tylko dzięki straszakowi w postaci matury część uczniów przyswaja jakąś tam wiedzę. Inaczej - tu się ściągnie, tu poprawi, tu zaliczy i kolejne świadectwo.

To oczywiście teoretycznie słuszne, że skoro ktoś przyswoił wiedzę w liceum, tej wiedzy nie potrzeba sprawdzać - bo przecież ona już jest. Ale jeśli tej matury nie będzie, nadejdzie katastrofa. Uczeń potrzebuje bata nad sobą i teraz sam żałuję, że ten bat nade mną nie był cięższy. Sądziłem, że to może być to pole do popisu dla Giertycha (zwiększenie dyscypliny), ale przeczytawszy o dzisiejszej amnestii dla maturzystów brak mi słów.

W takim razie mógłby Pan przystać na propozycję obowiązkowej matury z matematyki na poziomie podstawowym. Skoro, jak Pan twierdzi, ta podstawowa wiedza u uczniów-"humanistów" już jest, to co za problem zdobyć te 30%?

To jest: jacek jarecki

Panie Łukaszu! Ten tekst już kiedyś wykorzystałem

Jacek Jarecki
ale Pan pewnie nie miał okazji.
Moja córka, która studiuje politologie do koleżanki z roku:
- Idziesz obejrzec ten film o Gandim?
- Co to jest gandim?
( fonetycznie ) Pozdrawiam!

A czy wie Pan, Panie Jacku,

A czy wie Pan, Panie Jacku, że stolicą Turcji jest Budapeszt? Jeśli nie, nie sprawdzał Pan sprawdzianu mojego innego kolegi z III klasy gimnazjum.

Same gimnazja to temat na osobną dyskusję, chociaż podsumować mogę to krótko - niczego się w gimnazjum nie nauczyłem. Ta ilość wiedzy jest do przyswojenia w liceum chyba w miesiąc, góra dwa. Od zlikwidowania gimnazjum mogłaby się rozpocząć poprawa stanu polskiej oświaty, ale takiego postulatu nie słyszałem z ust jakiegokolwiek polityka.

Również pozdrawiam =)

Tego Pan nie przebije...

"... Sygnałem do Powstania było podpalenie STOLCA, po czym lud Warszawy ruszył na BASTYLIę..."

Pozdrawiam

Opozycją w tej równowadze

Opozycją w tej równowadze jest: humanistyka - nauki ścisłe, czyli polski - matematyka, nie zaś biologia czy w-f. Poza tym matamatyka jest królową nauk, jak Pan być może słyszał, i uczy prawidłowego rozumowania. Jest też jedyną nauką sprawdzalną samą przez się.

Re: Opozycją w tej równowadze

cytuję Git:
matamatyka jest królową nauk, jak Pan być może słyszał, i uczy prawidłowego rozumowania

Prawidłowego czyli zgodnego z pańskim? :)

Zarówno Ikonowicz jak i JKM zdawali na maturze matematykę.
Dlaczego ich sposób rozumowania jest zupełnie inny.
Który jest bardziej prawidłowy?

Prawidłowego czyli zgodnego

Prawidłowego czyli zgodnego z zasadami.

ZUPEŁNIE inny? nie przesadza Pan?

Re: Re: Opozycją w tej równowadze

Panie Tomaszu, trzeba było zdawać :-)

Warunek konieczny - nie jest dostatecznym.

To jest: Prawicowiec

Prawidłowe rozumowanie

Komentarz do postu z 15/07/2006 - 15:05 (tocqu)

Sposób rozumowania Ikonowicza i JKM jest prawdopodobnie taki sam i niewykluczone, że prawidłowy. Różnice w stawianych przez nich tezach biorą się z różnic w założeniach. Gdyby wymienieni myśliciele mieli identyczne założenia, to i wnioski musieli by wyciagnąć takie same.

Jeśli w przypadku identyczności założeń ich wnioski znacznie by się od siebie różniły, to musiałoby znaczyć, że co najmniej jeden z nich rozumuje nieprawicdłowo.

To jest: jacek jarecki

Jesli już przyjmiemy, że coś musi być obowiązkowe...panie t

Jacek Jarecki
... to argumenty są identyczne, jak te wspierające obowiązkową mature z polskiego. spodziwam sie bowiem, po człowieku, który kilanascie lat chodził do szkoły, że potrafi pisać, czytać i liczyć! Jeśli takie podstawowe rzeczy przestają być pewne, to ja juz nie wiem!
Serdecznie Pozdrawiam

Panie Tocqu, kilka dni temu

Panie Tocqu, kilka dni temu odebrałem świadectwo dojrzałości. Pisałem także maturę z matematyki, na obu poziomach. Sam Pan napisał:

"Zaznaczę, że moja, raczej przeciętna, znajomość matematyki nie utrudniła mi w jakimkolwiek stopniu rozwoju."

Wobec tego sam także zaznaczam, że poziom matury z matematyki na poziomie podstawowym jest niższy od przeciętnego, stąd też osoba nie mogąca napisać tego sprawdzianu na 30%... Hm, chyba nie powinna mieć matury.

Nikt tu, jak sądzę, nie proponował obowiązkowej matury z matematyki na poziomie rozszerzonym.

To jest: djans

Ot to, to!

cytuję Łukasz Klonowski:
Wobec tego sam także zaznaczam, że poziom matury z matematyki na poziomie podstawowym jest niższy od przeciętnego, stąd też osoba nie mogąca napisać tego sprawdzianu na 30%... Hm, chyba nie powinna mieć matury.

Nikt tu, jak sądzę, nie proponował obowiązkowej matury z matematyki na poziomie rozszerzonym.

Dziwne, że przeciwników obowiązkowego języka obcego nie ma tylu, co wrogów matematyki.

Pozdrawiam;
djans

Pewnie dlatego, że to

Pewnie dlatego, że to łatwiejsze i takie "europejskie". Nie wiem, czy Pan wie, ale żeby na maturze z angielskeigo (także na rozszerzonej), "dłuższa forma pisemna" (np. rozprawka) została zaliczona, poprawnych ortograficznie musi być conajmniej 25% wyrazów.

Stąd też taki wymóg spełnia zdanie: Hee hes a baik.

Z drugiej strony język angielski jest naprawdę potrzebny, czy to na uczelni, czy w przyszłej pracy, także w Polsce. Co do tego nie mam pretensji.

Mam pretensje do samego istnienia matur z "Wiedzy o tańcu" czy "Wiedzy o kulturze". Jest może jakaś szkoła, dla której się liczy, ale nie jest to chyba coś zbytnio popularnego. W takim wypadku owa uczelnia (taneczna? kulturalna?) może z powodzeniem przeprowadzić dodatkowe testy dla kandydatów na tak niecodzienne studia. Tak jak Politechnika Gdańska przeprowadza dodatkowe testy dla kandydatów na znacznie popularniejszą architekturę.

Zlikwidowanie tych głupot byłoby może niezbyt imponującym, ale prostym i logicznym krokiem w kierunku Taniego Państwa. Tymczasem, przygotowywana jest kolejna matura - z religii.

To jest: Marek Wilczak

Re: Pewnie dlatego, że to

cytuję Łukasz Klonowski:
Tymczasem, przygotowywana jest kolejna matura - z religii.

I tu juz mi włosy stają dęba. Pewnie z głupoty bo autor artykułu gdzieś wcześniej wspomniał iż mądrej głowy włos się nie trzyma - załaczone zdjęcie zatem świadczy o mnie jednoznacznie.
NIE POTRAFIE ZRZUMIEĆ co ma sprawdzać ezamin maturalny z RELIGII.
Z religii powtarzam nie z religioznastwa czy z wiedzy o religii katolickiej. Egzamin z religii ??? - i jak to się ma do konstytucji.

W/g mnie także

W/g mnie także religioznawstwo byłoby na maturze nieporozumieniem. Można robić egzamin z "Religii katolickiej" ale po co. Jest naprawdę wiele ciekawych dziedzin wiedzy, ale niekoniecznie mają zastosowanie przy procedurze wydawania świadectwa dojrzałości.

Co ciekawe, księża, którzy uczyli w mojej szkole religii, zgodnie twierdzili, że religia powinna być przy kościołach. Wtedy przychodziliby ci, którym zależy, inny nastrój itp.. A tak u mnie w szkole w każdej sali wisi krzyż, tylko w salce przeznaczonej na naukę religii onego krzyża nie było.

========================

Taka ciekawostka - czy widział Pan może arkusz egzaminu maturalnego z wiedzy o tańcu? Ja tak. I to chyba była najtrudniejsza matura ze wszystkich.

Przykładowe zadanie:

Mamy 4 czarno-białe zdjęcia, na każdym stopa w baletce czy jak ten trzewik się fachowo nazywa. Należy albo przyporządkować stopy do nazwisk właścicieli albo nawet te zdjęcia popodpisywać, już dokładnie nie pamiętam. Czapki z głów.

To jest: jacek jarecki

Panie Marku Wilczaku!

Jacek Jarecki
A o mnie? pamieta Pan Tytusa w grodzie Kopernika...
" Krótkie włosy
krótki rozum!!! "
Przedtem pisałem koniunkturalnie!!! ha hi ha
pozdrawiam!

To jest: djans

Przykład z angielskiego

Przykład z angielskiego powalający :)

IMHO te matury z nie_wiadomo_czego, to - obok profilowania klas - sposób na przeflancowanie LO na licea zawodowe. Niby niczego się nie traci (he, he) a jednocześnie poszerza ofertę edukacyjną w ramach jednej placówki, ponadto statystyki absolwenckie rosną, aż miło ;)

To jest: Marek_B

"Wobec tego sam także

"Wobec tego sam także zaznaczam, że poziom matury z matematyki na poziomie podstawowym jest niższy od przeciętnego, stąd też osoba nie mogąca napisać tego sprawdzianu na 30%... Hm, chyba nie powinna mieć matury."

Dokładnie. Kiedyś miałem przyjemnośc przejrzenia zadań z poziomu podstawowego. Byłem zszokowany. Pisałem starą maturę z matematyki i mogę z dużym przekonaniem stwierdzić, że ten zakres przerabiałem gdzieś w okolicach 8 klasy podstawówki - 1 klasy liceum. Polska edukacja leży i kwiczy - amerykanizujemy się :(

To jest: djans

cytat z:

cytuję Marek_B:
amerykanizujemy się :(

Który kraj zalicza najwięcej nobli z dziedzin nie-humanistycznych i dlaczego właśnie USA? Jaki kraj europejski jako jedyny zalicza noble z nauk przyrodniczo-ścisłych i dlaczego właśnie tak samo anglosaska GB?

Chciałbym, żebyśmy się zamerykanizowali.

Także w dziedzinach

Także w dziedzinach humanistycznych i społecznych prym wiodą Amerykanie. Dominują w filozofii, socjologii, psychologii, antropologii, ekonomii, naukach politycznych. Większość ważnych nazwisk z tych dziedzin to Amerykanie.
Też chciałbym amerykanizacji.

Amerykanie dominują w filozofii, socjologii, psychologii.

No tak, u nich wszystko musi być największe... Sęk w tym, że to "góralska" prawda... ;-)) Dużo wydają, prawda. Dominują na rynku przez pieniądze i promocję. Tak. Dominują w mediach. Też. Ale, że dominują w ogóle? ... śmiech na sali... ;-))

W nauach społecznych

W nauach społecznych amerykańska dominacja jest zdecydowana.
Ma Pan pojęcie o tej dziedzinie, czy po prostu kieruje się Pan zasadą - "skomentować każdy wątek". ?

Jeśli są lepsi od naszego Konecznego,

to odszczekam, com powiedział.

A jeśli chodzi o komentowanie każdego wątku....

to są tu tacy, którym do pięt nie dorastam... ;-)

To jest: Marek_B

Ale to jest poziom

Ale to jest poziom uniwersytecki, wcześniej nikt matematyką się nie przejmuje. W szkole średniej uczą się ułamków:) Dopiero później następuje spore przyspieszenie. Przy tym drenżu mózgów, nakładach (spokojna, dobrze opłacana praca, profesor dostaje od uczelni coś na kształt 2-3 piętrowej kamienicy!) i selekcji (250 mln Amerykanów) dziwne aby było inaczej. Niemniej jednak polskie umysły ścisłe i tak są tam rozchwytywane.
Pisząc o amerykanizacji miałem na myśli poziom wiedzy przeciętnego obywatela. Kiedyś słyszałem historię o tym jak ktoś wyrywał tam (w USA) zęba. Dentysta odesłał go do drugiego, bo "ja się na tym nie znam". To jest naród bardzo wąskich specjalistów. Nie wiem, czy to dobrze, chyba nie.

To jest: Prawicowiec

Matura z matematyką

Komentarz do posu z 15/07/2006 - 12:21 (tocqu)

Zniesienie matematyki na maturze przez komunistów było krokiem w kierunku obniżenia poziomu absolwentow szkół średnich. Moim zdaniem (a jak widzę, również zdaniem min. Giertycha) należy powrócić do klasycznego zestawu przedmiotów maturalnych: polski, matematyka, historia i przedmiot do wyboru.

Konserwatywne argumenty za matematyką są takie, że człowiek z maturą nie może być matematycznym analfabetą i że matematyka na maturze zawsze była. Są też argumenty techniczne: matematyka uczy racjonalnego podejścia do problemu, ścisłego rozumowania, dokładności. Jakie są argumenty przeciwko matematyce?

Nie zdawałem matematyki na

Nie zdawałem matematyki na maturze. Nie uważam, ze mój sposób myślenia jest mniej racjonalny niż przecietnego absolwenta, który matematykę zdawał.
Myślenia nauczyły mnie dyskusje na min. j. polskim i historii.
Jesli Pan odwołuje się do przeszłości to starożytni kładli nacisk na erystykę, dialektykę, retorykę, uważając, ze to te przedmioty kształtują intelekt.

"Nie zdawałem matematyki na

"Nie zdawałem matematyki na maturze.
Myślenia nauczyły mnie dyskusje na min. j. polskim i historii."

No i mamy tego rezultaty:)

Panie Tomaszu -

Panie Tomaszu - inteligencję ma się ponoć wrodzoną, nie nabytą - więc Pan korzysta z zasobów, których nie musiał doszkalać.

Ale - nie wszyscy tak mają. Przeciętny maturzysta ma kłopot z tak prostymi sprawami, jak procent składany - a genezę i istotę podatku VAT musiałem tłumaczyć kilku księgowym - chociaż powinno być odwrotnie. Znam kliku prawników z dyplomami inżyniera - ale nie znam inżyniera, który wpierw był prawnikiem - nic nie ujmując tej szlachetnej profesji.

Brak elementarnego pojęcia o rachunkach, nie mówiąć o bilansie - jest przyczyną wielu nieporozumień, jakie powodują prokuratorzy.

Proszę spojrzeć - jaka jest ilość wpisów, pod tekstem dot. ś.p. Falzmanna.
Jestem gotów założyć się, że znaczna część czytelników nie rozumie, na czym polegają "przewały" finansowe - stąd "zdaje się na sąd", "profesor przesadza", "nie wiadomo jak było". Nadal bełkocze się o oscylatorze - choć wiadomo już dzisiaj - że w Polsce nie było tylu helikopterów, których potrzebowałby Bagsik do wożenia gotówki, by zarobić na tymże - "godziwie".

Niech Pan nie przypisuje swoich cech innym - że Pan wie i rozumie - nie znaczy, że inni też.

Znam lekarza, który twierdził, że pasy bezpieczeństwa są zbędne, bo - Uwaga! człowiek przy zderzeniu nie przemieszcza się, lecz zatrzymuje razem z pojazdem!
Inny - o mało co inżynier chciał mnie pobić, gdy mu powiedziałem, że silnik od "syrenki" nie miał zaworów.

Pzdr: Witek

Re: Panie Tomaszu -

cytuję Catbert:
genezę i istotę podatku VAT musiałem tłumaczyć kilku księgowym - chociaż powinno być odwrotnie

Myślę, że oni akurat zdawali maturę z matematyki.

cytat:
Jestem gotów założyć się, że znaczna część czytelników nie rozumie, na czym polegają "przewały" finansowe

A dowiedzą się tego z lekcji matematyki?
To są braki wiedzy ekonomicznej.

cytat:
Znam lekarza, który twierdził, że pasy bezpieczeństwa są zbędne, bo - Uwaga! człowiek przy zderzeniu nie przemieszcza się, lecz zatrzymuje razem z pojazdem!

To wiedza z FIZYKI !
nie z matematyki.

cytat:
Inny - o mało co inżynier chciał mnie pobić, gdy mu powiedziałem, że silnik od "syrenki" nie miał zaworów.

Nie uczono mnie na matematyce o zaworach :)

Przekonał mnie Pan. Fizyka

Przekonał mnie Pan. Fizyka także powinna być obowiązkowa =)

Ja zdawałem dwie matury z

Ja zdawałem dwie matury z matematyki - a o matematyce na ekonomii nie mam zbyt wygórowanego mniemania.

Swego czasu na jakimś kursie przygotowawczym (uważałem, że mi się przyda) - "ekonomiczny matematyk" przyszedł na zajęcia skacowany - i musiałem je sam dla siebie i innych poprowadzić. Taki los.

Matematyka jest narzędziem ekonomii - podobnie jak fizyki. Nie ma logiki "fizycznej" czy "ekonomicznej" - jest matematyczna.

Pzdr: Witek

To jest: Prawicowiec

Fizyka tylko dla chętnych

Komentarz do postu z 15/07/2006 - 15:10 (Łukasz Klonowski)

Fizyka nie powinna być obowiązkowa na maturze, powinni ją ochotniczo zdawać tylko ci ludzie, którzy chcą studiować nauki przyrodnicze. Pewnej ogólnej znajomości fizyki nabiera się w szkole średniej przez samo słuchanie wykładów i odrabianie lekcji. To wystarczy, bo przecież osoba, która zna matematykę na poziomie średnim i chce sobie coś przypomnieć z fizyki na tymże poziomie, może sięgnąć do podręcznika.

Fizyka jest łatwiejsza od matematyki. Ta druga jest aparatem logiczno-obliczeniowym tej pierwszej. O ile może istnieć matematyk nie znający fizyki, o tyle sytuacja przeciwna jest niemożliwa. Na maturze powinny być obowiązkowe tylko dziedziny dla polskiego ucznia podstawowe i matematyka do nich należy, fizyka nie.

Jeśli chodzi o fizykę,

Jeśli chodzi o fizykę, był to żart =)

Z drugiej strony, to nie jest tak, że coś się zna lub nie. Dane dziedziny wiedzy można poznać w różnym stopniu. Są też kierunki na politechnice, gdzie fizyka jest zgłębiana w większym stopniu niż matematyka.

Inna sprawa - będąc w liceum, rozwiązywałem zadania z fizyki, używając narzędzi matematycznych, których wtedy znać jeszcze nie powienienem, np. logarytmów przy obliczaniu natężenia dźwięku w II klasie, kiedy same logartymy miałem dopiero w programie III klasy nauczania matematyki.

Oczywiście, te logarytmy w fizyce nie był niczym skomplikowanym, lecz świadczy to o tym, że tempo nauki matematyki odstaje w pewnych miejscach od tempa innych przedmiotów.

Obowiązkowe na maturze.

Matura maturą - ale dla posłów na sejm proponowałbym obowiązkowe zdanie egzaminu z "Teorii obwodów" - polecam u któregoś z następców Sz.P. Prof. Mirona Niedźwiedzkiego z P.G.
O skali trudności może świadczyć fakt, że jeden ze studentów postanowił rozwiązać swoje problemy z tym przedmiotem za pomocą siekiery - i niestety skutecznie - zabijając człowieka.

Ale - ad rem.

Posłowie studiując Teorię Obwodów mieliby okazję się dowiedzieć - że "źródło o nieskończonej wydajności" to jedynie model matematyczny - a nie fizycznie istniejący byt.

W naszym parlamencie jest bowiem powszechna opinia - że skarb państwa - jest właśnie - źródłem o nieskończonej wydajności - i z niewiadomych przyczyn nie mogą z tego skorzystać uchwalając ustawę budżetową.

Pzdr: Witek

To jest: Prawicowiec

Matura starożytnych

Komentarz do 15/07/2006 - 14:31 (tocqu)

W dyskusji o egzaminie maturalnym odwołuję się do tradycji konserwatywnych w sensie współczesnym (wystarcza mi wiek XX), nie wydaje mi się, że trzeba dziś robić maturę w stylu starożytnych. W wieku XX matematyka zawsze należała do maturalnego kanonu. Znajomość takich pojęć, jak punkt, prosta, liczba, zbiór, założenie, teza, twierdzenie, dowód, iloczyn logiczny, takaż suma itd. jest pewnym dopełnieniem kultury ogólnej i ogłady intelektualnej.

To jest: Konrad Banachewicz

To strasznie się cieszę,

że Pański sposób myślenia nie jest mniej racjonalny. Nie zmienia to faktu, że większość znanych mi humanistów raczej potwierdza stereotyp niż go (tak jak Pan) podważa. Poza tym, porządnie prowadzone dyskusje humanistyczne (wychodzące od zdefiniowania założeń) nie różnią się aż tak dramatycznie od uczciwego rozumowania matematycznego - ale przesadza Pan z optymizmem jeśli sądzi, że do takiego standardu dorasta większość humanistów (a ludzie ze ścisłym wykształceniem po prostu muszą, bo w procesie edukacyjnym przepadną - mało to demokratyczne, ale skuteczne :)

A starożytnośc zostawmy w spokoju, bo to Platonowi i kręcącemu się wokół niego stadu bałwanów zawdzięczamy faktyczny zastój w matematyce (jego słynne "liczby zostawmy kupczykom"). Poza tym Platon w "Państwie" promował totalitaryzm, więc chyba nie jest człowiekiem z Pańskiej bajki.

Nie mówię o Platonie, ale

Nie mówię o Platonie (bo to totalista), ale o grecko-rzymskiej szkole retorycznej.
Nie wiem czy Pan wie, ale w Rzymie istniał ostry konflikt między Filozofami (odwołujacymi się do Sokratesa i Platona) a Retorami (odwołujacymi się do Sofistów i Isokratesa).

To jest: Konrad Banachewicz

Re: Nie mówię o Platonie, ale

cytuję tocqu:
Nie wiem czy Pan wie, ale w Rzymie istniał ostry konflikt między Filozofami (odwołujacymi się do Sokratesa i Platona) a Retorami (odwołujacymi się do Sofistów i Isokratesa).

Wiem, ale nie sprecyzował Pan, o jakich konkretnie myślicieli starożytnych Mu idzie - stąd odwołałem sie do najpopularniejszych skojarzeń. A Platona broni tylko jedno: wykształcił Eudoksosa.

To jest: Konrad Banachewicz

Re: Nie mówię o Platonie, ale

cytuję tocqu:
Nie wiem czy Pan wie, ale w Rzymie istniał ostry konflikt między Filozofami (odwołujacymi się do Sokratesa i Platona) a Retorami (odwołujacymi się do Sofistów i Isokratesa).

Wiem, ale nie sprecyzował Pan, o jakich konkretnie myślicieli starożytnych Mu idzie - stąd odwołałem sie do najpopularniejszych skojarzeń. A Platona broni tylko jedno: jego uczniem był Eudoksos.

To jest: djans

Re: Matura z matematyką

cytuję Prawicowiec:
Zniesienie matematyki na maturze przez komunistów było krokiem w kierunku obniżenia poziomu absolwentow szkół średnich.

Akurat gdy w czasie studiów zastanawiałem się nad niskim poziomem i olewactwem "kadry" na uczelni macierzystej i innych, czytałem "Rok 1984".
Przeczytałem fragment o tym, jak to Partia celowo wprowadza pseudonaukę, bo pseudointeligent ma świadomość swojej pseudowartości i łatwo jest nim manipulować/sterować.

Byłem w szoku - przez 3 dni przyjmowałem jedynie płyny ;)

Pozdrawiam;
djans

Ale przecież w PRL

cytat:
Zniesienie matematyki na maturze przez komunistów było krokiem w kierunku obniżenia poziomu absolwentow szkół średnich.

Ale przecież w PRL matematyka była na maturze. Zatem cała ta teoria naciągana. Ale Panów nie interesują fakty, bo i tak "wiecie" swoje.;. ;)
no offence :)

To jest: djans

Marksizm-leninizm tez był

Marksizm-leninizm też był obowiązkowy, więc tych bardziej kumatych można było skutecznie indoktrynować ;) Więcej też było form nacisku.

Na marginesie: wielu kolegów i jeszcze więcej koleżanek z mojego roku pewnie zahaczyło się w państwowej administracji (takie możliwości dawał kierunek).
Większość tych ludzi tytuł inżyniera i magistra dostało chyba za dodatnią frekwencję na zajęciach, bo na pewno nie za wiedze i przyswojone umiejętności.

Taka miernota - raz wciągnięta na państwową posadkę - zrobi wszystko, żeby na niej pozostać. Do tego wystarczy stosowny papierek i "plecy" (po co umiejętności, skoro można wszystko zlecić podwykonawcy?). Spośród rzeszy podobnych urzędasów partie rekrutują swoich "wiernych" - gotowych odpalać działkę od łapówy komu trzeba w zamian za protekcję, czy zachowanie stanowiska po kolejnych wyborach.

I chyba o to w całej tej szopce, zwanej u nas edukacją, chodzi.

To jest: Prawicowiec

Teoria zniesienia matematyki

Komentarz do postu z 15/07/2006 - 22:53 (tocqu)

Napisałem, że ?zniesienie matematyki na maturze przez komunistów...? i to nie jest teoria naciągana, tylko fakt doświadczalny: matematykę usunęła z matury komunistka Łybacka.

Ale dlaczego matematyki nie

Ale dlaczego matematyki nie usunął ani Bierut, ani Gomułka, ani Gierek? Przecież w świetle Pana teorii byłoby to o wiele bardziej sensowne.

Niech Pan uważa, bo zaraz dojdzie Pan do tezy, że I sekretarze PZPR bardziej dbali o rozwój umysłowy Polaków niż rządy po 1989 :)

A potem może się u Pana pojawi refleksja, że za PRL nie było wcale tak źle: obowiązkowa matematyka na maturze, nacisk na wykształcenie politechniczne, produkcja inżynierów :)

Nie rozumiem podejścia, że

Nie rozumiem podejścia, że w PRL musiało być wszystko gorzej, bo jak się twierdzi inaczej, to jest się komuchem.

To, że była matematyka obowiązkowa - było zaletą. Większa dyscyplina - była zaletą.

Promowanie wykształcenia politechnicznego także. Gdyby było to także dziś, mniej, dużo mniej byłoby absolwentów studiów, którym "państwo nie dało pracy".

To jest: jacek jarecki

Panie Łukaszu!

Jacek Jarecki
Tacy jak Pan są moją ( hi hi ) nadzieją! Wczoraj bawiłem sie na imieninach córki. Dwunastu dwudziestolatków... i żadnego lewicowca!
Dziwne ale miłe!
pozdrawiam

To jest: Prawicowiec

Bierut, Gomułka, Gierek, Łybacka, Łajka

Komentarz do postu z 15/07/2006 - 23:22 (tocqu)

Drogi tocqu, ja tu nie przedstawiam teorii, z której miałby wynikać wrogi stosunek komunistów do matematyki. Stwierdzam tylko fakt, że min. Łybacka będąca komunistką z PZPR spowodowała usunięcie matematyki jako przedmiotu obowiązującego na maturze. Zrobiła to w Polsce postkomunistycznej i ja nie wiem dokładnie, dlaczego. Mogę się tylko domyślać, że komuniści w III RP zaczęli udawać demoliberałów i uznali wymaganie zdawania na maturze matmy za zbyt opresywne wobec uczniów. Wie Pan, tchnienie tzw. Zeitgeista.

Jako ciekawostkę mogę Panu zapodać, że komuniści radzieccy mieli bardziej zaangażowany stosunek, ale nie do matematyki, tylko do nauk przyrodniczych. Na przykład ustalili, że mechanika kwantowa jest sprzeczna z marksizmem-leninizmem, czyli jest wsteczno-burżuazyjna, więc jej zabronili. W związku z takim postawieniem sprawy radzieccy fizycy nie mogli przez dłuższy czas pracować nad teorią ciała stałego, a radzieccy inżynierowie nie produkowali tranzystorów. My (PRL) też.

Proszę sobie wyobrazić, że słynny sputnik z Łajką na pokładzie (1956) został zaprojektowany i wykonany na mikrolampach elektronowych. Dokonywali Radzianie prawdziwych cudów w dziedzinie miniaturyzacji elektroniki klasycznej.

To jest: LidiaR.

Ciekawe dlaczego? Pewnie chodziło o to, żeby

Polacy nie potrafili liczyć, wtedy łatwiej będzie można ich "oskubać"!
Typowy sposób myślenia komunistki Krychy Łybackiej.
LR

To jest: Marek Wilczak

moje argumenty za obowiązkową maturą z matematyki.

Jeżeli osobnik uczęszczający do szkoły średniej ma zamiar się kształcić dalej to niezbędnym jest zdanie przez niego matury. To oczywiste. I jeżeli przedmiotem obowiązkowym jest język polski to choćby był taką łamaga ortograficzną jaką ja byłem musi się męczyć nad Kordianami, Chłopami, Placówkami czytając te gnioty, mało tego musi się nauczyć coś tam znaleźć i całkiem udatnie to napisać (a potem jeszcze sprawdzić ortografię). Skoro ja musiałem i to mi się udało to dlaczego inni nie mogą się przysiąśc do majmy pomeczyć się trochę nad majmą na tyle trochę by zdać maturę - a ta nowa matura z majmy to przecie śmiech to łatwizna.
Dawniej jak byłem młody (i gupi) wkurzał mnie fakt iż w "towarzystwie" dobrym obyczjem było przyznawać się do ciemnoty matematycznej. Taki ścisłowiec jak ja "laski" na Twierdzenie Cauche'go i równania różniczkowe nie wyhaczył. A że kobiety potrzebne były to się wziąłem za Chłaskę Różewicza Wojaczka Stachurę, ba nawet do gitary się przysiadłem. Tera gdy jestem stary, i wcale nie mądrzejszy, to ciemnota matematyczna mnie nie wkurza, mnie ona przeraża. Nieumiejętność formułowania założeń przeprowadzania toku myślowego i wyciągania wniosków jest tym co otacza nas powszechnie. Bezsilność porażki, nieumiejętność zrozumienia przyczyn niepowodzenia i zwalania go na spiskową teorię dziejów stało się w Polsce normą.
Matematyka prócz całego piekna (dostępnego nielicznym) ma istotną wadę. Wymaga to co Autor nazwał pilnością. Pomimo tego iż w programie naucznia majmy można wydzielić działy mające swoje nazwy Logika, Algebra, Geometria (Euklidesowa), Analiza matematyczna, to jednak nie można żadnego z tych działów sobie olać. Braki w którym kolwiek z nich prędzej czy poźniej wylezą. Biolog może sobie lekce potraktować botanikę, z polskiego to w zasadzie wystarczy wyryć na blachę romantyzm, w majmie albo się orientujesz we wszystkim albo w niczym.
Majma (jeśli się do niej przykładasz) uczy pilności, solidności szacunku do faktów, nieufności do intuicji. Majma na poziomie szkoły średniej jest dostępna dla każdego - tyle że nie za friko. Trza tyrać - jedni mniej inni wiecej ale tyrać muszą wszyscy.
Umiejętności uzyskane w trakcie tyrania nad majmą nie zaszkodzą na pewno lekarzowi, prawnikowi, historykowi czyli każdemu który w pracy swej w prawdzie nie liczy ale przeprowadza coś w rodzaju dowodu, czy też analizy zjawiska.
Ekonomiście politykowi menadżerowi jest już ona niezbędna, tak do wnioskowania jak planowania i kalkulacji.
Państwo jest silne tym co produkuje. Jedyna produkcja która się może obejść bez matematyki to rolnictwo (choć i tam podstawy majmy się przydają). Cała reszta przemysłu potrzebuje Inżynierów techników czyli ludzi z zasady kożystających z majmy - choć zdarza się im o tym zapomnieć.
To były moje wyznania teoretyczne a teraz pokażę i objaśnie na przykładach gdzie zabrakło moim zdaniem umiejętności jakie rozwija nauka majmy.
1.Reforma ZUS rok99. Ustawodawca raczył był nie pomyśleć o tym że wokszość pracodawców przesunie wypłatę z 30I na pierwsze dni lutego przez co gross styczniowych składek wpłynęło dopiero w marcu i ZUS od samego początku zastartował na debecie
2. Reforma oświaty. Celowości jej JA nie potrafię zrozumieć. Jeśli przyjąć (być może zbyt odważne) założenie że nauczyciele szkoły średniej mają umiejętność uczenia bardziej skomplikowanych tematów niż nauczyciele podstawówki to powinno się dążyc by pod ich kompetencje wcześniej przekazać młodzież. Ale czy jakiś natchniony reformator choć przez chwilę się nad tym zastanowił. NIE dla niego było ważne 6+3+3(4) przez co de fakto przedłużył podstawówkę o rok i skrócił szkołe śrenia o tenże rok. Jeśli dodać do tego niż demograficzny i ciągły brak kasy na oświatę (bo ni ma szmalu na klasy 16to osobowe) to belfrom z podstawówek w to graj - po prostu niektóre w cudowny sposób zmieniły się w gimnazja, w którycch wszyscy uczniowie i belfry mają labę, natomiast szkoły średnie padają na pysk. I co bardziej obrotni nauczyciele (a są to zwykle ci którzy nieźle uczą) szukają innej roboty.
3.Nowa matura. Niby wszystko fajnie ale ktuś zapomniał że zamiast tygodnia z hakiem jak było dawniej trwa ona ponad miesiąc i przez ten miesiąc w zasadzie działalnośc pedagogiczna szkoły LEŻY. Zatem nie dośc że szkoła średnia jest krótsza o 1rok to jeszcze z każdego roku ucieka z 1.5miesiąca.

Jestem już ginącym gatunkiem polaczka wykształconego w komunistycznym liceum i na komunistycznej polibudzie. Który był pod opieką kilku taki jak wspomniany w tym wątku Pan od łaciny. Życia, obrotności, samodzielności szkoły te mnie nie nauczyły. Ale dały podstawę do tego bym się szybko nauczył tego samemu. W końcu "nie z takimi rzeczami nie dawałem sobie rady". Dlaczego tak jest że kiedy słyszę plany reform np ZUS Oświaty, to zaraz jestem pewien że to nie zadziała i mało tego mam argumenty aby uzasadnić swoje przekonanie I CO JESZCZE GORSZE po czasie wychodzi że miałem rację.

Może to właśnie moja wina. Może moją winą jest uparte przekonanie że 2+2=4 oraz exp(i*pi)-1=0. I kidy takie latimerie jak ja wymrą w końcu to księżycowa ekonomia zacznie działać.

Marek Wilczak
" zamyśliłem się
a to rzadkość w naszej okolicy"

Chociaż w tej dyskusji

Chociaż w tej dyskusji reprezentuję "Ścisłych", czyli zwolenników obowiązkowej matury z matematyki, nigdy nie nazwałbym Chłopów, Placówki czy Kordiana gniotami. A kilka cytatów z różnych "kanonicznych" utworów znać lubię.

Z resztą w zasadzie się zgadzam, a twierdzenie, że znajomość matematyki jest korzystna w każdej właściwie profesji, mogłoby podsumować tę całą dyskusję. Także w rolnictwie, choćby po to, aby wyliczyć powierzchnię prostokątnego pola, mając dane długość i szerokość. Banał? Na moim teście kompetencji (po gimnazjum) było zadanie:

Jest sobie usypany z piasku stożek, promień podstawy wynosi tyle, wysokość tyle, wzór na objętość stożka jest taki a taki.

Sporo osób miało problemy.

=====

Gimnazjum powinno być połączone z liceum to jasne. Przeciwnicy tej koncepcji zarzucają mi, że w wieku 13 lat nie można sobie "obrać drogi życiowej" wybierając dany profil. Ale co za problem ujednolicić programy nauczania w dajmy na to, pierwszych dwóch latach, urozmaicając zajęcia takimi przedmiotami jak "Wiedza o kulturze" czy "Przysposobienie obronne". Z roku na rok coraz większa specjalizacja i tyle. Jak ktoś uzna, że się minął z powołaniem, może w 1. czy w 2. klasie się bez zbytniego nadrabiania zaległości przenieść.

To jest: Marek Wilczak

Re: Chociaż w tej dyskusji

cytuję Łukasz Klonowski:
Chociaż w tej dyskusji reprezentuję "Ścisłych", czyli zwolenników obowiązkowej matury z matematyki, nigdy nie nazwałbym Chłopów, Placówki czy Kordiana gniotami. A kilka cytatów z różnych "kanonicznych" utworów znać lubię.

Książki to sztuka. I choć tak jak sztuka są adresowane do wszystkich to nie wszystkich muszą pociągać. Chłopi Nad Niemnem Kordian Dziady - to dla mnie były gnioty (wtedy czytałem Llosę Marqusa Cortasara Sartra). Ale Nieboską komedię pożarłem w jeden wieczór. A Kordian i Cham za nieprzeczytanie którego dostałem lufę na torach, przeczytany za karę - po tej lufie - mi się podobał. Z cytatów to najbardziej mi się podoba fragment Placówki wyjaśniający dlaczego Ślimak nie porąbał drzewa - bo abo ręka była za krótka albo siekiera za daleko ;-)
Podsumowując, podobało się czy nie, w taki czy inny sposób obowiązujące lektury musiałem przetrawić. Czego i innym w odniesieniu do majmy zyczę.

Marek WIlczak

Widzi Pan, pożarł pan

Widzi Pan, pożarł pan Nie-boską w jeden wieczór, a większość moich znajomych w ledwie jedną przerwę między lekcjami ;-) Ale motywacja była chyba czym innym wywołana.

cytat:
Podsumowując, podobało się czy nie, w taki czy inny sposób obowiązujące lektury musiałem przetrawić. Czego i innym w odniesieniu do majmy zyczę.

Chociaż termin "gnioty" nadal uważam za niedopowiedni, w sprawie kanonu chyba się zgadzamy. Czy fizyk, politolog czy lekarz, każdy posiadacz matury powinien niejako kojarzyć słowo Dziady nie tylko z menelami pod blokiem ale też z literaturą.

Politolog dodatkowo z

Politolog dodatkowo z zawołaniem: spieprzaj.

To jest: jacek jarecki

Panie Gicie!

Jacek Jarecki
Panie Gicie!! Panie Gicie!!!
pozdrawiam
jacek

Nawzajem

Git

Niedawno czytałem w prasie

Niedawno czytałem w prasie anegdotkę o studentce (i to nie I roku) politologii, która zareagowała zdziwieniem na powiązania między takimi osobami jak "premier" i "szef rady ministrów". Anegdota nie ważne, czy prawdziwa, ważne, że prawdopodobna. Niestety.

Re: Chociaż w tej dyskusji

cytuję Marek Wilczak:
(wtedy czytałem Llosę Marqusa Cortasara Sartra).

No i po co Panie Ci to było?

Miło znów zobaczyć tu

Miło znów zobaczyć tu pana, panie Marku. Mam nadzieję, że pan na dłużej...I chociaż radia mógłby pan słuchać, przynajmniej dwójki. Ja zacząłem i polecam. Takie np stare słuchowiska, które kiedyś mnie nie obchodziły, dziś brzmią, jak nie z tego (językowego) świata:)

Re: z kilkoma rzeczami się

cytuję tocqu:
[...]Zaznaczę, że moja, raczej przeciętna, znajomość matematyki nie utrudniła mi w jakimkolwiek stopniu rozwoju.
Wprowadzenie za moich czasów obowiązkowej matury z matematyki (nie zdawałem jej) nie spowodowałoby, że byłbym dzisiaj inżynierem.[...]

Inzynierem pewnie nie. Ale może by Pan zaczął myśleć logiczniej - tego właśnie matematyka uczy między innymi.

pozdrawiam
TBM
ps
p. Łybacka, która za to wszystko co zrobiła powinna przed Trybunał Stanu trafić TEŻ twierdziła, że matematyki nie umie i na maturze ściągała a ministrem została więc matematyka nie jest potrzebna. Myśli Pan, że też miała rację?

Może - a da mi Pan

Może - a da mi Pan gwarancję? :)

Re: Może - a da mi Pan

cytuję tocqu:
Może - a da mi Pan gwarancję? :)


Napisałem "może", bo to warunek konieczny niewystarczający. Ale mogę zagwarantować, że jakby się Pan tej matematyki uczył, to tego pytania by Pan nie zadał.

pozdrawiam
TBM

Uczyłem się matematyki 12

Uczyłem się matematyki 12 lat...

PS: Co to znaczy, wg Pana, myśleć logicznie?
PS2: Czy Pan myśli, że zmuszanie ludzi do zdawania matematyki na maturze spowoduje, że zaczną myśleć logicznie?

Re: Uczyłem się matematyki 12

cytuję tocqu:
Uczyłem się matematyki 12 lat...

PS: co to znaczy, wg Pana, myśleć logicznie?
PS2: Czy Pan myśli, że zmuszanie ludzi do zdawania matematyki na maturze sprowoduje, że zaczną myśleć logicznie?


Wie Pan, zawsze strasznie głupio sie czuję, gdy musze tłumaczyć dorosłemu zbyt prymitywne (jakby się mogło wydawać) rzeczy. Mam bowiem przy tym wrażenie, że obrażam go myśląc, że tego nie wie. Nie moge jednak nie odpowiedziec na pytania - proszę więc o wybaczenie i niezarzucanie mi złej woli.

Otóż - matura nikogo do niczego nie zmusza. Matura jest egzaminem. Egzamin to takie zaświadczenie (certyfikat, potwierdzenie) zdobycia określonego zasobu wiedzy lub umiejętności. Egzamin maturalny jest tylko dowodem na to, że jego posiadacz ma wiedzę w zakresie, który określa się mianem "średni".

By powyższe zrozumieć trzeba mieć (choć to pana zdziwi) wiedzę z matematyki. Z logiki konkretnie. Posiadacz matury powinien umieć samodzielnie sformułować zdania "JEŚLI matura jest egzaminem TO nie ma wpływu na motywacje ludzi. SKORO tak TO ZNACZY, że wpływ na ludzi ma co najwyżej chęć uzyskania matury CZYLI osiągnięcia wiedzy do tego potrzebnej.". (wielkimi literami słowa matematyczne)

Właśnie matematyka uczy ANALIZY, SYNTEZY oraz FORMUŁOWANIA PROBLEMU I JEGO ROZWIąZYWANIA. To na matematyce uczyłby się Pan formułowania hipotezy i takiego jej udowadniania, by stała sie tezą. To właśnie matematyka nauczyła (nauczyć powinna) Pana stosowania i określania algorytmu czy heurystyki. Te słynne dyskusje historyczne na których się Pan nauczył posługiwały się właśnie metodami matematyki. Nawet jeśli Pan tego nie wie.

Zresztą z pewnością Pan wie. Pański post składał się bowiem z jednego zdania: "uczyłem się matematyki 12 lat". Rozumiem, że chce Pan w ten sposób pochwalić się i odeprzeć zarzut, że nie umie Pan myśleć, bo przecież nie chwaliłby się Pan, że te 12 lat kompletnie zmarnował i nic Panu w głowie nie zostało.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że myli Pan matematykę z arytmetyką. Procentów nauczy się Pan na promocjach w hipermarkecie, reszty artymetyki przy kasie. Ale zaręczam Panu, że to nie wystarczy by móc o sobie mówić, że ma się choćby ŚREDNIE (też ładne matematyczne słowo) wykształcenie.

pozdrawiam
TBM
ps
jest jeszcze jeden aspekt. W przeprowadzaniu dowodu matematycznego nie można popełnić ANI JEDNEJ pomyłki, ani jednej literówki, ani jednego błędu ortograficznego. Ta staranność przenosi się potem na inne dziedziny. Na przykład (by daleko nie szukać) tu, na PN pisze elita elit młodzieży. Humaniści - nie pisali matury z matematyki, bo - humaniści i nia mają głowy do "matmy". A błędów ortogaficznych tyle, że starczyłoby na oblanie matury przez pół województwa. Jakby tak w szkole każdy przerobił setki zadań, w których zmiana JEDNEJ litery czy znaku kompletnie kładzie całość - to może by jeden z drugim uważał.

Myśli Pan, że dzisiejsza

Myśli Pan, że dzisiejsza matura z matematyki sprawdza umiejętność ANALIZY, SYNTEZY oraz FORMUŁOWANIA PROBLEMU I JEGO ROZWIąZYWANIA?

cytat:
Te słynne dyskusje historyczne na których się Pan nauczył posługiwały się właśnie metodami matematyki. Nawet jeśli Pan tego nie wie.

Nie muszę tego wiedzieć (choć wiem ;), aby się nimi posługiwać.

Re: Myśli Pan, że dzisiejsza

cytuję tocqu:
Myśli Pan, że dzisiejsza matura z matematyki sprawdza umiejętność ANALIZY, SYNTEZY oraz FORMUŁOWANIA PROBLEMU I JEGO ROZWIąZYWANIA?

A jaki to ma związek z dyskusją, czy matematyka powinna być przedmiotem obowiązkowym na egzaminie maturalnym? (By na to pytanie odpowiedzieć także nalezy posłużyć się aparatem wykształconym w trakcie nauki matematyki)

Napisał Pan, że nie musi wiedzieć (choć wie), że dyskusja na przykład historyczna używa matematycznego sposobu myślenia i z tego sposobu samemu korzystać. Zgadzam się z Panem. Potwierdza to mój pogląd, że matematyka jest elementem wykształcenia OGÓLNEGO, a nie specjalistycznego (jak geografia czy zoologia). DLATEGO WŁAŚNIE stan wiedzy matematycznej MUSI BYĆ elementem sprawdzenia czy delikwent ma (czy nie ma) wykształcenie co najmniej średnie. A matura ma to właśnie sprawdzić.

pozdrawiam
TBM

Re: z kilkoma rzeczami się

cytuję tocqu:
[...]Niech Pan się nie obrazi, ale hasło
WSZYSCY MUSZĄ WYKAZAĆ WIĘCEJ PILNOŚCI!

przypomina mi czasy PRL

Przodownicy, robotnicy
na wsi w miastach i stolicy
każdy plan wypełnia swój

I my plan swój wykonamy
Przyrzekamy, przyrzekamy,
że nie będzie u nas dwój

(J. Brzechwa, ?Płomyczek?, nr 40, 1951)


Dymią kominy fabryk
Na dworze snieg i zawieja
Do pracy idzie robotnik
K.... jak dobrze, że to nie ja

Kofta, nie pamiętam skąd

pozdrawiam
TBM

To jest: jacek jarecki

Ostatni raz odzywa się autor

Jacek Jarecki
...a taka jest cena braku pilności!

W ciemną suknię ubrany
Przerzucam tony pod czujnym okiem Pana
Nikt tutaj nie odróżnia historii od zmyśleń
Zła wymowa jest uświęconą gliną
z której nadzorcy
z trudem lepią rozkazy

W pogniecionej zbroi z aluminium
Chyłkiem przemykam z odlewni do domu
Tylko sto metrów z pochyloną głową
Zimna łazienka i ciepłe łóżko . Nigdy
nie podróżuję po świecie
Korzystam z wyobraźni

... choc nie jest tak źle, w sumie. Ale...

To jest: Marek Olżyński

Re: Masa krytyczna wykształceństwa przekroczona!

cytuję jacek jarecki:

1. Bylejakość założeń programowych i iście cielęce wykonanie.

2. Różnorodność ofert programowych, sprowadzających się do przepompowywania pieniędzy z kieszeni rodziców do biznesu podręcznikowego.

3. Uznanie przedmiotów ścisłych, za mniej ważne.

4. Związek Nauczycielstwa Polskiego, który niczym Jarema w Zbarażu...

5. Przyjęcie najgłupszych metod wychowawczych, promujących cwaniactwo i zdziczenie obyczajów w szkołach.

6. Wprowadzenie korupcji i rozbójniczych wymuszeń, który to proceder kwitnie pod postacią korepetycji.

WSZYSCY MUSZĄ WYKAZAĆ WIĘCEJ PILNOŚCI!

czuję się zbudowany Pańską pilnością i starannością w wykazaniu głównych przyczyn patologii. A ZPN trzeba faktycznie odkomunizować

krytyka krytyki :)

cytuję jacek jarecki:

1. Bylejakość założeń programowych i iście cielęce wykonanie.

Zarzut pojawiący się permanentnie (od chyba 100 lat) w polskiej myśli pedagogicznej

cytat:
Różnorodność ofert programowych, sprowadzających się do przepompowywania pieniędzy z kieszeni rodziców do biznesu podręcznikowego.

To z programu Unii Pracy czy PPR? :)

cytat:
Uznanie przedmiotów ścisłych, za mniej ważne.

O, widzę powrót do pedagogiki radzieckiej z jej pochwałą wykształcenia politechnicznego :)

cytat:
Wrowadzenie korupcji i rozbójniczych wymuszeń, który to proceder kwitnie pod postacią korepetycji.

To też z Unii Pracy? :)
Chce Pan zakazać dzieciom prywatnych lekcji?
Dokształcania się poza szkołą?

To jest: jacek jarecki

Panie tocqu! krytyka krytyki krytyki!

Jacek Jarecki
ad1. Widział pan ostatnio jakieś szkolne kajety, oczywiscie dobrych uczniów.
ad2. Nie, to moje. Podręczniki, powinny być cienkie, jak ostrze brzytwy i podzielne na zeszyciki. Nauczyciel ma przekazywać wiedzę! Nie podręcznik! Jak widzę zeszyt dziecka, w którym podczas lekcji, zamiast notatek z wykładu są wypiski z podręcznika, które dyktował nauczyciel....
ad3. Bez komentarza!To widać!
ad4. To ważne. Czym jest organizowanie płatnych korepetycji, przez tych samych ludzi, którzy biorą pieniądze za przekazanie tej samej wiedzy. Co to jest? Uczeń płacący swojemu nauczycielowi?
Tak na marginesie, dziwnie niepokoi mnie myśl, że ci, których stać na korepetycje, należą do tej uprzywilejowanej grupy, w związku z czym musi dziwić, że potrzebują korepetycji.
Tak naprawdę prywatne lekcje są super, co z kolei podważa idee szkoły państwowej. skoro przez kilka godzin, można łyknąć kilka miesięcy szkolnej mitregi!Ha ha Ale niech to robią ludzie, którzy są poza systemem!
Pozdrawiam serdecznie