Wysoki Sądzie, Prokuraturo - przepraszam

Sprawa wypadku na ulicy Majkowskiego w Kartuzach z września ubiegłego roku zbulwersowała lokalną opinię społeczną. Młody kierowca, szarżując ulicami miasta, nie zachował należytej ostrożności i potrącił ze skutkiem śmiertelnym pana Józefa Koss, męża i ojca wspaniałych dzieci. Miałem przyjemność jako jedyny z dziennikarskiej braci uczestniczyć we wszystkich rozprawach, jakie toczyły się przed kartuskim Sądem. Starałem się rzetelnie opisywać to, co tam się działo. Nie chciałem, aby coś umknęło mojej uwadze.

Zapadł wyrok, póki co jeszcze nie jest on prawomocny. Podczas jego odczytywania odniosłem wrażenie, że znowu przegrała ofiara, wygrał sprawca. Sam kiedyś stałem się ofiarą ciężkiego wypadku, pobicia przez 3 koksiarzy. Miałem pewnie nie żyć. Za dużo chciałem wiedzieć jako dziennikarz, a wiadomo nie od dziś, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Wylizałem rany, doszedłem do jako takiej formy, jestem jednak na rencie. Wówczas Sąd w Starogardzie Gdańskim ocenił winę trzech pakerów na rok pozbawienia wolności, z zawieszeniem wykonania kary na okres 3 lat. Zasądził od nich także ?niebotyczne? odszkodowanie na moją rzecz, w wysokości 3.000 zł!

Odniosłem wówczas wrażenie, że śnię, przecież oni chcieli mnie zabić i tylko rok? I to w zawiasach? Wówczas straciłem całkowicie wiarę w polski wymiar sprawiedliwości. W sądzie sprawiedliwości nie szukaj, mawia mój kolega mecenas. I to jest chyba motto polskiej Temidy.

Młody kierowca, zabójca (nieświadomy może do końca, ale jednak zabójca) pana Kossa otrzymał wg mnie prezent od Temidy. Nie mnie ferować wyroki, nie mnie oceniać fachowość polskich prawników. Nie zemsta na tym młodym człowieku byłaby dziejową sprawiedliwością, ale zasłużona kara.

Bo czy można uznać za karę pozbawienie tego młodzieńca przyjemności jeżdżenia autem tylko przez rok? Bo właśnie tyle orzekł Wysoki Sąd. Przecież pani sędzia miała chyba świadomość, że okres 13 miesięcy byłby dotkliwszy. Wówczas należy powtórzyć egzamin, a tak...

Po roku młody pirat wejdzie do urzędu, pobierze swój dokument i z piskiem opon wyruszy na kolejne wyścigi po mieście. O tym, że skazany jest piratem drogowym mówili podczas rozprawy prawie wszyscy, włącznie z przesłuchiwanymi policjantami. Pani sędzi pewnie to uszło uwadze. A szkoda.

Ona na koniec wygłosiła swoiste kazanie do mediów, pewnie głównym odbiorcą miałem być ja, jako ten, który relacjonował sprawę wypadku na Majkowskiego od początku do końca. Dowiedzieliśmy się podczas tego wykładu, że mamy być rzetelni, nie kierować się emocjami, bo przecież to nikt inny, jak my dziennikarze, wpływamy na kształtowanie opinii, także tej społecznej. Padł zarzut (chyba głównie wobec mnie), że gdyby nie wścibskość i podejrzliwość dziennikarska, to sprawa śmierci Józefa Koss już dawno byłaby zakończona.

Ja jednak twierdzę, że sprawa i tak zakończyła się za szybko, i pewnie potoczy się dalej, tyle tylko, że już w Gdańsku. Sam wychwyciłem kilka kłamstewek świadków, które na przebieg sprawy wpływ miały. A w sądzie, z tego co mi wiadomo, kłamać nie wolno! Jednak się kłamie i to nagminnie. Pani Krystyna Koss zamierza odwołać się od wyroku sądu w Kartuzach.

I dobrze, bo wg mnie w sprawie jest wiele wątpliwości nadal, i nie chodzi tu tylko o wymiar kary jaki spotkał młodego człowieka, który przez własną głupotę i nonszalancję zabił J. Koss. Interesuje mnie nadal sprawa ilości alkoholu we krwi ofiary. Jestem przekonany, że miałem i mam nadal rację, że próbkę z krwią ktoś ?dorobił?. Wielu, bardzo wielu świadków widziało Józefa Koss trzeźwego tuż przed śmiercią. 1.7, czy 1,9 promila alkoholu we krwi to już niezły ?gaz?.

Szkoda, że pani sędzia nie zwróciła uwagi na zeznania w tej materii lekarza sądowego. Jego zeznania były jakby inne od tych jakie udzielali policjanci w tymże zakresie. Powtarzam, w sądzie nie wolno kłamać. A jednak kłamano, no bynajmniej nie mówiono całej prawdy. Nie wierzę w żaden wymiar sprawiedliwości, szczególnie w Polsce, szczególnie w Kartuzach. Tu dwie takie same sprawy nabierają dwu różnych wymiarów. Kamień graniczny wykopany przez Kowalskiego jest wykroczeniem, ale ten sam kamień wykopany przez męża pani senator już nim nie jest.

Jazda po pijaku jest przestępstwem zagrożonym wyrokiem dla Kowalskiego, ale już nie, jeżeli okaże się nim burmistrz sąsiedniego miasta. Radny gminy Kartuzy zarzuca na sesji Rady wielkie nadużycia burmistrzowi miasta, ale prokuratura twierdzi, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania, bo żadnego jej przedstawiciela nie było na sesji? To nic, że trąbiły o tym lokalne media.

Józef Koss gdyby żył zapewne podałby mi rękę i zgodził się ze mną choćby w tym zakresie. Zarówno On, jak i ja zostaliśmy ofiarami pewnych zdarzeń (ja pobicia, on wypadku drogowego), ale czujemy się jak sprawcy. To jest chore, bo chory jest wymiar sprawiedliwości w Polsce , a w Kartuzach w szczególności. Przepraszam Wysoki Sądzie, ale to prawda, moja prawda. Józef Koss powiedziałby to samo, więc powiem za niego także. To nasza prawda.

Janusz Szczepański

0
To jest: wiki3

sąd

Tak jest nie tylko w Kartuzach.
Burmistrz Biskupca ze sprawy za jazdę po pijaku wyszedł
czysty jak łza, ze względu na "niską szkodliwość społeczną"!
Nasza Temida nie tylko ma zawiązane oczy, ale i miecz sparciały.

nie tylko urzednicy

Niejaka Otylia J., plywaczka z zawodu, zabojczyni z przypadku, reprezentuje nasze panstwo na zawodach miedzynarodowych.
Niezly wzor dla mlodych ludzi . Zidane tylko walnal Włocha glowa i podniosly sie glosy sprawiedliwych.
Pani J. zabila czlowieka, a sprawiedliwi zachwycaja sie jej mistrzostwem.
Krzysztof Kałębasiak

Krzysztof Kałębasiak

Bredzi Pan i to straszliwie,

Bredzi Pan i to straszliwie, dlatego pozwalam sobie w tej formie.

To jest: wiki3

olimpijka

Panie Git, czy za nieumyślne spowodowanie śmierci odpowiada się czy nie? Czy jeśli ktoś nie potrafi strzelać i kogoś zastrzeli to co? Jak ktoś ma nasr... we łbie i myśli, że jest mistrzem kierownicy - bo jest mistrzem w pływaniu to odpowiada jeśli kogoś tym sposobem uśmiercił?
W/g Pana nie, bo jest mistrzem olimpijskim.
Winszuję wybiorczego rozumienia prawa.

Panie Wiki, Pan też

Panie Wiki, Pan też niestety bredzi - gdzie ja to wszystko powiedziałem?

Dlaczego, Gicie?

cytuję Git:
Bredzi Pan i to straszliwie, dlatego pozwalam sobie w tej formie.

Nie znam spraw Gicie, ale wydaje misie, że Pan K. ma coś do przekazania; czy to jest wg Niego nierównomierność, niewspółmierność, czy jest to nadreprezentatywność - tego nie zgłębiłeś; gdybyś mógł mi powiedzieć dlaczego Żidane walnął kogoś ze łba to sprawę można by uznać za prostą.
Faktem jest - sam widziałem jak się nad Otylią litowało towarzystwo spod znaku Listkiewicza.
Dla mnie osobiście to nie są brednie Gicie, a już straszliwe - to wogle w rachubę nie wchodzi.

Ja spraw tak detalicznie nie

Ja spraw tak detalicznie nie znam, jednak pogląd o niestosowności kontynuowania kariery sportowej, czy też jej umożliwiania przez jakoweś czynniki, z powodu wypadku samochodowego, a tak rozumiem pretensje pana K., zdaje mi się absurdem. I to bez względu kto sie nad nią użalał.

Walnął ktosia bo mu nabluzgał.

no to zapytaj, Git

cytuję Git:
Ja spraw tak detalicznie nie znam, jednak pogląd o niestosowności kontynuowania kariery sportowej, czy też jej umożliwiania przez jakoweś czynniki, z powodu wypadku samochodowego, a tak rozumiem pretensje pana K., zdaje mi się absurdem. I to bez względu kto sie nad nią użalał.

Walnął ktosia bo mu nabluzgał.

Powtórzę: nie znam sprawy z Żidanem, a z Otylią tylko to, że nikt się nad nią nie pastwił, a wręcz przeciwnie - łzy pociekły.
Pan K. zapewne napisze coś bliżej.

A jak można było się

A jak można było się jeszcze nad nią pastwić, kiedy świadomość winy za śmierć brata jest dla niej karą na resztę życia.

O Żidanie jest tutaj:

http://www.prawica.net/node/4096

Pan tez bredzi, panie Ali.

Pan tez bredzi, panie Ali. Współczuć trzeba każdemu, przez kogo nieumyslnie i przypadkowo ginie brat, siostra, dziecko, ktos z rodziny....i nie tylko zresztą.. Bo trudno sobie to nawet wyobrazic, jak to jest.

I czy to, że stało się, jak sie stało - ta osobista w sumie, rodzinna tragedia - ma teraz napełniać nas wstrętem i powodowac, że wszystkie zwycięstwa Jędrzejczak na basenach mają być skrywane przed opinia publiczną, jako niegodne, by się z nich cieszyć, a ona sama ma uchodzić juz tylko za kogos do wytykania palcem?

...A sprawę i tak będzie miała, tylko czego sie niby po niej spodziewać, oprócz odebrania na jakiś czas prawa jazdy i wyroku w zawiasach. Nie zabiła, ani nie zraniła nikogo "obcego", najboleśniejsza z mozliwych kar została juz wymierzona... Ma jeszcze umrzeć ze wstydu, aby poczuł się pan lepiej?

Sytuacje

cytuję Sławek:
Pan tez bredzi, panie Ali. Współczuć trzeba każdemu, przez kogo nieumyslnie i przypadkowo ginie brat, siostra, dziecko, ktos z rodziny....i nie tylko zresztą.. Bo trudno sobie to nawet wyobrazic, jak to jest.

I czy to, że stało się, jak sie stało - ta osobista w sumie, rodzinna tragedia - ma teraz napełniać nas wstrętem i powodowac, że wszystkie zwycięstwa Jędrzejczak na basenach mają być skrywane przed opinia publiczną, jako niegodne, by się z nich cieszyć, a ona sama ma uchodzić juz tylko za kogos do wytykania palcem?

...A sprawę i tak będzie miała, tylko czego sie niby po niej spodziewać, oprócz odebrania na jakiś czas prawa jazdy i wyroku w zawiasach. Nie zabiła, ani nie zraniła nikogo "obcego", najboleśniejsza z mozliwych kar została juz wymierzona... Ma jeszcze umrzeć ze wstydu, aby poczuł się pan lepiej?

Bywają sytuacje, w których należy milczeć.

Właśnie, panie Ali...

cytuję Ali.K.:

Bywają sytuacje, w których należy milczeć.

Więc szkoda, że nie skorzystał pan z okazji, nie wiadomo po co przychodząc w sukurs bzdurnym wynurzeniom pana K.

Re: Właśnie, panie Ali...

Art. 177. § 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Jeżeli pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w § 1 następuje na jej wniosek.

Warto zwrócić uwagę na:

Art. 155. Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Widać, że ustawodawca traktuje wypadek samochodowy raczej jako okoliczność obciążającą.
Polskie prawo nie jest precedensowe - mimo tego, jak twierdzą juryści - nie jest ważne, jakie jest prawo, lecz jaka jest praktyka.
Praktyka jest taka, że od czasów casusu pomroczności jasnej "nic już nie jest takie oczywiste".

Miałem okazję parokrotnie jechać drogą, na której doszło do wypadku. Oceniam ją jako bardzo niebezpieczną - mimo, że jestem doświadczonym kierowcą (ok. 700 tys. km) i zdarza mi sie jeździć powyżej 200 km/h.

Gdybym np. zabił działając w afekcie bądź nieumyślnie kogoś ze swych bliskich - też bym cierpiał - co nie znaczy, że sąd by mi odpuścił.

Oglądałem kiedyś japoński film o skazanych za przestępstwa drogowe.
Wiem - nie ta kultura, my chrześcjany i katoliki.
W japońskich więzieniach dla kierowców jest specjalny program resocjalizacyjny - polegający m.in. na tym, że skazany wyznaje swoje winy przed setką takich jak on - i jest upokarzany, by nigdy nie miał wątpliwości, że to zły los, krzywa droga czy niedobry kierowaca TIR'a - ale nie on.

Wypadek samochodowy to dla uczestnika wielka trauma - dla osieroconych dzieci, dla kalek, dla ich bliskich.

W ostatni weekend mieliśmy chyba z 80 trupów. Rocznie - kilka tysięcy. Od poczatku III RP zbierze się małe miasto.

Jadąc z W-wy na Hel na weekend nietrudno zauważyć, że są kierowcy, którzy uważają - że należy im sie więcej niż innym - może warto, by dostali czytelny sygnał, że tak nie jest?

To jest: wiki3

Nasze drogi

Miałem okazję parokrotnie jechać drogą, na której doszło do wypadku. Oceniam ją jako bardzo niebezpieczną - mimo, że jestem doświadczonym kierowcą (ok. 700 tys. km) i zdarza mi sie jeździć powyżej 200 km/h.

Ręce opadają! Szanowny Catbercie, jak zrobisz znacznie więcej kilometrów i dłużej będziesz jeździć zrozumiesz,
że 200 km/h to można "bezpiecznie" osiągać na trasach zabezpieczonych podczas wyścigów.
Jest Pan potencjalnym mordercą, życzę Panu uniknięcia takiej sytuacji, wyobraża Pan sobie widok ludzi w kałużach krwi dzięki Panu?
Jeżdżę od 1956r, może mi Pan wierzyć w scenariusz j/w.

Pan Catbert zaraz dopowie,

Pan Catbert zaraz dopowie, że 200 na godzinę to tylko na niemieckich autostradach...

Ale w jego poście chodziło chyba o to, że jednak na sprawcy wypadku powinno ciązyć jakiś odium ludzkiej niechęci. I też ciąży - to jasne. Jednak inaczej to wygląda "w praktyce", kiedy w masakrze giną obcy, przypadkowi ludzie, a inaczej, gdy "tylko" najbliższa rodzina... Także jesli chodzi o odpowiedzialnosć przed sadem... I nie ma co tego dalej dłużej ciągnąć...

Nie koniecznie na

Nie koniecznie na niemieckich autostradach - nie jestm hipoktytą, żeby tak twierdzić.
Jest wiele innych miejsc, także w Polsce - gdzie można to zrobić całkiem legalnie - i bezpiecznie, o ile jazda samochodem jest wogóle bezpieczna.
Dla formalności - zderzenie z nieruchomą przeszkodą z prędkością 55 - 60 km/h dla znacznej części kierowców ma skutek śmiertelny - przynajmniej tak wynika z testów zderzeniowych. Prawo nie ogranicza jednak prędkości do 50 km/h zawsze i wszędzie.

Prawo jest jednak prawem - po to je zacytowałem - jeżeli ktoś je łamie, musi się liczyć z karą. Sąd oczywiście może uwzględnić okoliczności łagodzące. Istnieje też coś takiego, jak wyrok w zawieszeniu.

Penalizowana jest również jazda po pijanemu - chociaz pewnie ze względu na brak więzień sądy nie są zbyt surowe "w temacie" - a w telewizorze często słychac głosy, że nie można karać pijanych, bo mają rodziny na utrzymaniu. Efekt jest - liczba zatrzymanych nietrzeźwych idzie w setki tygodniowo, jeżeli nie tysiące.

Sporo jest spraw, w których sprawca zasłonił się immunitetem - lub została umorzona, bo nie wypada, żeby osoba na tzw. świeczniku miała w życiorysie wyrok, nawet w zawieszeniu.
To demoralizuje, a prawo czyni relatywnym.

To jest: Piotr Rydel

Nie do końca rozumiem o co Wam chodzi?

Czy chcielibyście aby młody człowiek, którego poniosła ułańska fantazja trafił do więzienia na długie lata za spowodowanie wypadku? Proszę mnie nie zrozumieć źle ale to bzdura! I nie ma tu znaczenia czy jest to Otylia czy jakiś tam Apciński.

Jestem zwolennikiem zaostrzenia kar, zwolennikiem dożywotniego więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia i kary śmierci w przypadku recydywy najpoważniejszych zbrodni... Ale nie dajmy się zwariować! Normalny człowiek, który z winy własnej nieostrożności, w wyniku nieszczęśliwego wypadku zabije drugiego jest dostatecznie mocno ukarany samym zaistniałym faktem.

Wyrok powinien być dotkliwy ale nie może stanowić odwetu. Wsadzenie do więzienia takiej Otylii byłoby skrajną niesprawiedliwością... i głupotą. Nikt by na tym nie zyskał, a dramat rodziców jeszcze by się pogłębił. Wyznanie ?zdarza mi się jeździć powyżej 200 km/h? to w kontekście wypowiedzi przyznanie się do zamiaru popełnienia morderstwa... Ja wiem ?na autostradzie w Niemczech? ? też tak mówię;-) Ale w Polsce obowiązuje ograniczenie do 90 km/h (nie wspominam o tych kilku km/h więcej na lepszych drogach, bo lepszych dróg ciągle mało) i co wszyscy jeździmy z przepisową prędkością? Jasne ? czemu zatem jadąc 7-ką 110/h jestem przez wszystkich prawie wyprzedzany? Jeśli zatem nie, jeśli też nam ?zdarza (...) się jeździć powyżej 200 km/h? to w czym jesteśmy lepsi od Otylii? Mamy więcej szczęścia? Chyba tylko!!! Bo nie wciskajcie mi kitu o umiejętnościach ? śp. Marian Bublewicz więcej umiał od każdego z Was zapewne. Ciekawe ilu kierowców zdaje sobie sprawę, ze przy 130/h (taka "normalna" prędkość na 7-ce)przy mokrej jezdni droga hamowania wyniesie 150 m - tu nie pomoże refleks Schumachera.

Reasumując ? Panowie trochę rozsądku i obiektywizmu... Łatwo byłoby wsadzić taką Otylię do jednej celi z prostytutkami, morderczyniami, złodziejkami... Tylko co to by dało? W mojej ocenie nie o sprawiedliwość Wam tu chodzi! Więc o co?

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

To jest: samograf

Bo proszę pana Piotra ludowość ma swoje prawa

Niektórzy ludzie maja w pogardzie sprawiedliwość, celowość i inne takie małoważne sprawy. Im "rozchodzi się o sam fakt".

cytat:"Ale nie dajmy się

cytat:

"Ale nie dajmy się zwariować! Normalny człowiek, który z winy własnej nieostrożności, w wyniku nieszczęśliwego wypadku zabije drugiego jest dostatecznie mocno ukarany samym zaistniałym faktem"

Proszę wystąpić z inicjatywą ustawodawczą celem zmian w kk.

Prawo powinno być jednakowe dla wszystkich - a więzienia/wyroki nie są jedynie dla biednych, niewykształconych - lub wrogów tych, którzy mają siłę i układy.

To jest: Piotr Rydel

he he he

Pewnie bym wystąpił ale wiem, że to nic nie da bo bezduszność urzędników znam nie od dziś.

Wyrywa Pan z kontekstu jak Świadek Jehowy;-) Nie chodzi o ułaskawienie przestępcy "bo się sam ukarał" ale o trzeźwe podejście do konkretnej sprawy, a nie ślepo: "zabiła to do więzienia", a "okres 13 miesięcy byłby dotkliwszy" i tego typu bla bla.

BTW. Wystąpię z wnioskiem o umożliwienia karania grzywną kierowców, którzy publicznie przyznają się do rażącego łamania przepisów ruchu drogowego - np. przekroczenia limitów prędkości:-)))

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Re: he he he

Jak napisałem - prawo jest prawem - nigdzie nie napisałem, że p. Otylia J. powinna trafić do więzienia.

Biorąc okoliczności sprawy - sąd może uniewinnić - co więcej może znaleźć wspólsprawcę, lub wręcz innego sprawcę.

Jednakże - by sąd zadecydował - powinien mieć ku temu okazję.
Nic mi nie wiadomo - żeby miał, może za mało wiem.

W Niemczech wolno jeździć na niektórych autostradach bez limitu - ale nie działa wtedy ani ubezpiecznie, ani nie uwalnia się Pan od odpowiedzialności. W razie wypadku byłby Pan winny - bo Pan szybko jechał - sam fakt jest wystarczający.

Z duża predkością w Polsce mogę Pan jeździć np. na odcinku zamkniętym rajdu - czy na opuszczonym zabezpieczonym lotnisku, na torze wyścigowym (są takie). Nie musi to być droga publiczna.
Polecam lekturę ksiązki S. Zasady "Szybkość bezpieczna".
To pojęcie relatywne - zelażne od miejsca, uniejętności i okoliczności.

To nie kwestia bezduszności urzędników - lecz tego, że ustawodawca zakazuje popełniania czynów, które są niebezpieczne dla innych - czy stwarzania okoliczności, w których dochodzi do tragedii - chociażby bez zamiaru.

To jest: wiki3

Szybkość bezpieczna

To pojęcie relatywne - zelażne od miejsca, uniejętności i okoliczności.

Oczywiście każdy uważa się za Carusa kierownicy i nic nie daje czytanie książek! Czy ktoś widzi siebie obiektywnie czy subiektywnie? Stawiam na to drugie!

Re: Szybkość bezpieczna

Uważam się za bardzo przeciętnego kierowcę - i bynajmniej nie sądzę, żeby wypadki zdarzały się tylko innym - może dlatego staram się ich unikać z dobrym skutkiem.
Im dłużej jeżdżę, tym wolniej - bez przesady oczywiście.

Polecam tę lekturę - z prostego powodu - jest tam zalecenie, by innych użytkowników drogi traktowć tak, jakby byli pijani lub nienormalni - to taka obrazowa wykładnia ograniczonego zaufania.

Pzdr: Witek

To jest: BTadeusz

Mamy zbieżne doswiadczenia!!!!-:)

Ja na każdym zakrętem wypatruję wariata.
Raz na dziesięc - MAM GO!
Ta obsesja się opłaca.
Prędkosciomierza nie uzywam.

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Piotr Rydel

:-))) Mam to samo:-)

jw.

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

To jest: Piotr Rydel

A tu dla odmiany się zgodzić nie mogę, bo:

W jednym poście przeczy Pan równolegle logice dwóch stwierdzeń. Z jednej strony (słuszne moim zdaniem) podejście niemieckich władz do szybkości na autostradzie ? udowodniona prędkość powyżej 130 km/h czyni uczestnika wypadku w myśl prawa sprawcą (wtedy faktycznie o ubezpieczeniu można zapomnieć i ogólnie ?kanał?). Czyli uznają oni i Pan zresztą też nadmierną prędkość jako przyczynę ?sam fakt jest wystarczający?.
Kilka wierszy dalej powtarza pan po mistrzu kierownicy (przy całym szacunku do niego) wyświechtany i z założenia nieprawdziwy slogan ?prędkość bezpieczna? ? otóż coś takiego nie istnieje, o czym znów Pan pisał trochę wyżej: ?zderzenie z nieruchomą przeszkodą z prędkością 55 - 60 km/h dla znacznej części kierowców ma skutek śmiertelny?.

No to jak to w końcu jest z tą prędkością;-)))

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Re: A tu dla odmiany się zgodzić nie mogę, bo:

Krzywdę można zrobić komuś nawet na parkingu, jadąc z prędkością 5 km/h, jadąc na rowerze, czy rolkach.
Jazda smochodem, jak wszystko prawie obarczona jest ryzykiem - także ryzykiem kary.
Gdyby tak nie było prawo byłoby zbiorem instrukcji, a sądy byłyby niepotrzebne.

Policja twierdzi, że przyczyną większości wypadków jest nadmierna prędkość - co jakimś sensie jest prawdziwe, bo gdyby samochody stały - jeden w Rzeszowie, drugi w Szczecinie i nie jechały, to z pewnością nic by się nie zdarzyło.

Ważne, by nie przekraczać pewnych granic - które są różne dla różnych okoliczności. Prawo niestety nie jest tak elestyczne.

Pzdr: Witek

To jest: Piotr Rydel

Policja ma rację.

A ten kawałek z Rzeszowem i Szczecinem zacytuję jak mnie zatrzymają za przekroczenie prędkości:-)))

Pozdrawiam
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

To jest: BTadeusz

Jedyna rozsądna definicja

Dla skutecznego zabezpieczenia przed wypadkami.
A ile oszczędności na znakach drogowych...

Przypomnę (juz pisałem):
18-to letnia panienka. Wczoraj uzyskała prawo jazdy. Noc, pada śnieg znak: (60). Jedzie ta drogą 15 minut.
I:
Catbert, lub , nie przymierzając - ja - spełniam te same kryteria.(nie potrąciłem kota (przez 30 lat, a jeździłem ponad 200)
Słońce, środek dnia.

Toż to absurd!!!
I nieudolność prawników, i żądza władzy i zarobków. Taki znak, to dla nich źródło szmalu

STOP WARIATOM NA DRODZE!!
Tak!!!
I WARIATOM PISZĄCYM KODEKSY!!!
Chciałoby się dodać...

.

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Piotr Rydel

Pan tak poważnie?

Ależ z Pana utopista.
Niewykształcony nie ma równych praw bo nie wie, że mógłby mieć, a ?nieznajomość prawa szkodzi?.

Biedny też będzie siedział bo go nie stać na kaucję, albo nie zapłaci alimentów więc musi ?odkiblować?.

Elity w każdym systemie są bardziej uprzywilejowane wzgl. prawa niż ?szara masa?... To oczywiste i w wielu przypadkach słuszne (przy założeniu, że nie nadużywają oni swojej pozycji).

Chciałby Pan równości i sprawiedliwości dla wszystkich? Gdzie ja to już słyszałem...?;-)))

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Re: Pan tak poważnie?

Nie napisałem równości - lecz sprawiedliwości.

Wobec człowieka powszechnie szanowanego sąd może np. odstąpić od środka zapobiegawczego (np. arteszt) - a wobec recydywisty nie.

W tym sensie ktoś może być uprzywilejowany - ale dzieje się to w granicach prawa i swobody oceny sądu.

Swobody - ale nie dowolności.

Pzdr: Witek

To jest: Piotr Rydel

Swobody - ale nie dowolności.

Ależ ja cały czas o tym mówię ? nigdy nie nawoływałem do lekceważenia prawa lub naginania go do własnych potrzeb.
Nie można jednak traktować takiej Otylii tak samo jak morderczyni dziecka (i tu chyba jesteśmy zgodni) ? choć jak to ktoś mądry napisał ofierze nie robi różnicy czy jest zabita przez pływaczkę samochodem, czy przez psychopatkę nożem kuchennym... No i rodziny to też nie pocieszy. Pani Jędrzejczak nawet nie była pijana, po prostu zabrakło myślenia ? musi za to ponieść karę i pisałem, ze taką już poniosła bo straciła ukochanego brata. Powinna i odpowie przed sądem ale tu postulowałbym uwzględniając wszystkie okoliczność o wymierzenie możliwie najłagodniejszego wymiaru kary.
Podobnie w każdym innym takim przypadku...

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Re: Swobody - ale nie dowolności.

Zgoda - sąd może ocenić stopień przyczynienia się itd. - chodzi o to, by dokonał takiej oceny - w przypadku osoby lubianej, o nieposzlakowanej opinii wskazane, by zrobił to szybko - także dla jej dobra.

W przeciwnym przypadku wysyła do młodych ludzi sukcesu sygnał, że mogą liczyć na specjalne traktowanie. Powinni być wzorem - także za kierownicą - a tak mogą stać się symbolem bezkarnej fantazji.

Pzdr: Witek

To jest: Piotr Rydel

I tu też się zgadzamy...

...tyle tylko, że "szybkie sądy" w naszych warunkach to nadal jedynie pobożne życzenia. Nie tylko w tej konkretnej sprawie. Niestety.

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Mentalność prawicowca ?

Ciekawe... sporo z uczestników forum jest za przywróceniem kary śmierci, surowym karaniem przestępców - ale - już na przykład wcale nie uważa, że należy karać za spowodowanie śmierci w wypadku. Baaa, nawet ktoś powyżej dumnie przyznaje że jeździ 200 na godzinie, ktoś inny że 130 na (jak mniemam) drodze krajowej...

Jaka jest różnica dla tego co zginie - jak zginął? Czy pociechą dla rodziny jest to że rozjechał go jakiś głupi idiota samochodem a nie np. zadźgał nożem jakiś bandzior?

Są wypadki gdzie rzeczywiście nie należy karać np, spowodowane nagłym wtargnięciem człowieka czy zwierzęcia na jezdnie: ale wypadek spowodowany nadmiernym przekroczeniem szybkości czy jazdą po pijanemu powinien być karany jak normalne inne przestępstwo. Dlaczego nie?

Skoro zaostrzenie kar ma odstraszać to odstraszy to, prawda?

Czy też stosują Państwo mentalność Kalego: kary zaostrzyć, ale za inne przestępstwa, których my nie popełniamy... ????

Re: Mentalność prawicowca ?

Celowo zasugerowałem, że być może jeżdżę 200 km/h na drodze publicznej, by oponenci nabili się na ten argument jak na szpilkę - taka perwersja.

Sens takiej wypowiedzi był ten - że potrafię to robić bezpiecznie, o ile jest to możliwe - ale że właśnie nie robię tego w warunkach stwarzających dla innych zagrożenie. Co najwyżej sam poniosę konsekwencje swojej głupoty. Także prawne.

Zdarza mi się jeździć więcej - ale nie na drodze publicznej, nie wyprzedzam z tą prędkością TIRów i nie jadą z przeciwka inne pojazdy, gdy to robię.

Nie jest to penalizowane.
Samoloty latają szybciej - i też mogą się zderzyć :))))

Pzdr: Witek

p.s. gdybym zabił człowieka w wypadku samochodowym - być może sam poprosiłbym sąd o ukaranie mnie - nie wiem, staram się nie znaleźć w takiej sytuacji.

To jest: Piotr Rydel

nie chodzi mi o liberalizację prawa

Z tym 130 km/h to bardzo proszę dokładnie jeszcze raz przeczytać ? sam pisałem o 110/h, które czasem utrzymuję (odsyłam do kodeksu drogowego po odpowiedź czy zgodnie z prawem).

Jeśli widzi Pan prawo i system karny tylko w kontekście prewencyjnym to pragnę przypomnieć, że system penitencjarny zakłada m.in. tzw. resocjalizację. Jeśli teraz nadal będzie Pan twierdził, że należy młodego studenta, lub wybitnego sportowca wsadzić na 3 lata do więzienia bo zabił kogoś na drodze, a taką karę przewiduje prawo, aby tam został ?zresocjalizowany? (de facto przez współwięźniów) to nie mamy wspólnej płaszczyzny porozumienia. No chyba, że ma Pan 15 lat i wydaje się Panu, że więzienie to taki ciepły zapiecek gdzie wszyscy troszczą się o nawrócenie grzesznika...

W różnych krajach rozwiązano tę kwestię pozostawiając karę więzienia jako ostateczność. Polecam wnikliwsze badania na ten temat.

I jeszzcze raz powtarzam: nie chodzi mi o liberalizację prawa.

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Re: nie chodzi mi o liberalizację prawa

Napisałem, co napisałem - był konkretny przykład. Nic ponadto.

Wracjac do tekstu, pod którym komentujemy - znam wiele spraw gospodarczych, w których osoba "z pozycją" uniknęła odpowiedzialności ze względu na swą właśnie "pozycję" - i to jest już jak najbardziej naganne.
Taka nierówność wobec prawa nie odpowiada mi.

Pzdr: Witek

To jest: Piotr Rydel

Mi też.

Ale to raczej nie jest niedoskonałość prawa, a ułomność natury ludzkiej. Układy, układziki, łapówki i dowody wdzięczności, przekręty większe lub mniejsze... A Temida jest ślepa;-)

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Re: Mi też.

Warto też, tytułem komentarza zauważyć, że prawo ma dosyć ubogi asortyment kar - więzienie lub grzywna.
To jednak jest temat na szeroką debatę i późniejsze zmiany - tak, by kara oprócz dolegliwości dla sprawcy nie wiązała się ze szkodą dla celu, jakiemu służy.

Pzdr: Witek

To jest: Piotr Rydel

Tak

Tak ? też o tym wspomniałem hasłowo kilka postów wyżej.

Pozdrowienia
Piotr

Pozdrowienia
Piotr

Ach te sundy...

Z zaciekawieniem przeczytałem ten artykuł, jako niezawisły sąd; ciekawe są spostrzeżenia z drugiej strony barykady. Z zaciekawienim i ze zdziwieniem, ze zdziwieniem, ponieważ osobiście za pobicie (zależy też jeszcze jakie były skutki pobicia - rodzaj obrażeń), raczej nie dałbym wyroku w zawieszeniu, choć to też zależy od kilku kwestii, przede wszystkim tego, czy sprawcy wczesniej byli karani, trybu ich życia, tego czy są zdemorazliowani, tego, jak się zachowują po popełnieniu przestepstwa itd. Ostatnio miałem delikwenta, który miał zarzut pobicia (obrażenia ofiary poniżej 7 dni), miał jeszcze inne zarzuty, był karany i tak mi się widzi na 3 latka na razie (na sztywno oczywiście :) Co do wypadków samochodowych to tutaj także osobiście (nie wypada mi komentować wyroku kolegi po fachu) dałbym chyba z roczek na sztywno, a zakaz to przynajmniej na 3 lata.

Z tym wybiórczym traktowaniem obywateli przez wymiar sprawiedliwości to nie chcę się wypoiwadać w tamtej sprawie, ale osobiście ja mam dużo osobistej satysfakcji, jak w "łapy" wpadają mi lokalni oficjele (wielu znanych mi sędziówz wydziałów karnych również tę satysfakce odczuwają), wówczas nie ma dla nich żadnej litości, a wręcz przeciwnie, traktowani są raczej surowiej i każdy ucziciwy sędzia (za jakiego sie nieskromnie uważam) zrobi wszystko, żeby taka lokalna szycha otrzymała zasłużoną karę). Także nie jest tak, że wymiar sprawiedliwości niejednako traktuje obywateli;bywa po prostu różnie, czasem ten przykładowy Kowalski ma lżej niż taki starosta, czy staortsa wice, który popełnia przestępstwo. Natomiast na pewno medialnej jest pisać o tym opisanym w artykule przypadku.

Oj Pawka Pawka, z Ciebie

Oj Pawka Pawka, z Ciebie sędzia jak ze mnie prokurator:)

To ty prokurator Gicie ?

Nie za bardzo wiem o co ci chodzi Arturze, ale po części masz rację. Asesor. Ale na jedno wychodzi.

To przepraszam

Zapomniałem już co było treścią artykułu, pomylłem z czym innym i wyszło mi że głupio piszesz - jeszcze raz przepraszam.

Pozdrawiam

A gdzie inni ?

Nie będę udawał, że forum prawicy po części skusiło mnie twoim nickiem, stęskniony bowiem byłem wielce forumowiczów z NCzasu. Ale tam wielkie nic. Nawet tego idioty Ptaszora mi brakuje :) Masz jakiś kontakt z kimkolwiek z tych osób ?

Spójrz tu:

http://www.forum.michalkiewicz.net/viewtopic.php?t=75

Dostałem ten link dzisiaj od Djansa, nie zdążyłem się jeszcze zalogować.

Zabawne, bo Twój nick też mi się skojarzył(co prawda był Paweł - dobrze pamiętam?) ale pomyślałem że ktoś się może podszywać:)

Ptaszor szalał tu straszliwie, pod różnymi nickami, nawet niedawno jeszcze:)

Dzięki.

Cholera, raczej mało sentymentalny jestem, ale wzruszyłem sie prawie. W sumie nie brałem udziału w forum tak długo i wytrwale, jak ci "klasyczni" użytkownicy (p. Władysława, praczka, lancet, G. Rossa, robin itd.), ale zżyłem się z nim i brakowało mi go. Ostatnio w wyszukiwarkach wklepywałem nicki użytkowników tego forum (tak m.in. znalazlem Ciebie na forum prawicy.net) i wielkie nic, dlatego ucieszyełm się, jak trafiłem na stronie SM na forum. Byłem pewny, że to dobry trop i jak strażnik texasu nim podążałem :) Pozdrowienia. A Ptaszor dalej dokazuje ? Stęskniłem się za jego idiotyzmami i lewackim, choć nieudolnie skrywanym zacięciem.

To jest: Jerzy Kałwak

O! Sędzia na PN!

Mam zatem pytanko, co Pan Sędzia na to:

"Prawnicy bawią się niuansami przy ocenie zabójstwa. Wskutek tej zabawy mamy do czynienia z takimi potworkowatymi zwrotami, jak np. pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Zamiast powiedzieć, że ktoś został zabity, mówi się, że zmarł wskutek odniesionych ran. To znaczy, że nagle ma być istotne, czy zmarł w ciągu 3 minut, 3 godzin, 3 dni czy 3 tygodni? A nie przyczyna śmierci?! Skandaliczna prawnicza wieża babel!"

http://prawica.net/node/4272#comment-88041

--------------
aribo.pl/jerzykalwak

----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/

Słusznie.

Z tym pobiciem ze skutkiem śmiertelnym też jest wiele nieporozumień. Skazując kogoś za przestępstwo trzeba udowodnić mu winę, umyślną, bądż nieumyslną, nie ma bowiem przestępstwa bez winy. Fachowo nazywa się to stroną podmiotwą (tzn. po nowelizacji kodsku karnewgo z 97r. doktryna odróżnia pojęcie winy od strony podmiotowej, ale załóżmy dla uproszczenia że wina to strona podmiotowa). W przypadku pobicia ze skutkiem śmiertelnym jest to typ przestępstwa o tzw. winie kombinowanej czyli sytuacja w której cześć znamiom przestępstwa jest obejmowana winą umyślną, a częśc - skutek- winą nieumyślną. Przekładając to z polskiego na nasze w przypadku pobicia ze skuktiem śmiertlenym (art. 158 par. 3 k.k.) sprawca winą umyślną obejmuje pobicie, a winą nieumyślna skutek w postaci śmierci - lekkomyślnością, bądż niedbalstwem. Zamiar bowiem trzbea także udowodnić, jest o tyle trudne, że jako kategora z istoty subiektywna podlega badaniiu na podstawie faktów, czyli kategorii obiektywnej (chyba, że sprawca przyznaje się do winy). Ale w konkretnym przypadku, była taka sprawa,która rozbiał się nawet o Sąd Najwyższy, gdzie dwóch sukinsynów skakało po ofierze i kopało ją, mając na sobie ciężkie bity z grubym obiciem i sądy I i II uznały, że to było pobicie ze skutekiem śmiertelnym, ale SN orzekł (i słusznie), że jakie pobicie ?Jak dorosły czlowiek skacze i kopie drugiego po całym ciele, mając na sobie ciężkie buty, to powinien się liczyć z możliwością zadania tej osobie śmierci, przyjął tym samym winę umyślną w postaci zamiaru ewentualnego sprawców (wina umyslna ma 2 popstacie zamiar bezpośredni, gdy ktoś chce wywołać okreśłony skutek i zamiar ewentualny, gdy ktoś nie chce wywołac skutku, ale na jego wystąpienie się godzi, działając tak a nie inaczej). Tu tkwi problem (a nie w tym, czy śmierć nastapi w 2 dni, czy dwa tygodnie po zadaniu ran ofierze, tu jedynie niezbicie musi być udowodnione, że śmierć była wynikiem pobicia, a nie innego czynnika) - w udowodnieniu zamiaru.

To jest: Jerzy Kałwak

Niesłusznie, panie sędzio,

sądzi pan, że ja jestem bezrozumne dziecko i można mi tak tłumaczyć, żeby nic nie wytłumaczyć.
Przecież wystarczająco jasno wskazałem schizofreniczno-paranoiczne cechy takich uzasadnień j.w.
Gdyby sędzia był przy zabójcy w chwili zabójstwa, to mógłby ewentualnie ocenić, czy zabić chciał, czy tylko tak wyszło. Ale, gdyby przy nim był, to powinien udaremnić popełnienie czynu.
Ocenie sądu mają podlegać realne skutki, a nie domniemane i niepewne intencje.
Proszę nie mącić tego, co jest logiczne z samej swej natury. M.in. natury języka, który ma służyć człowiekowi do opisu zgodnego z rzeczywistością, aby inni widzieli to, co tylko czytają lub słyszą.

--------------
aribo.pl/jerzykalwak

----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/

Panie Jerzy,

proszę przeczytać ze zrozumieniem, to nie takie trudne, zaręczam że Pańskie pretensje są bezpodstawne.

To jest: Jerzy Kałwak

Panie Gicie, ależ

ja czytam ze zrozumieniem i nie znajduję zrozumienia dla tego rodzaju wywodów:

"[Sąd] przyjął tym samym winę umyślną w postaci zamiaru ewentualnego sprawców (wina umyslna ma 2 popstacie zamiar bezpośredni, gdy ktoś chce wywołać okreśłony skutek i zamiar ewentualny, gdy ktoś nie chce wywołac skutku, ale na jego wystąpienie się godzi, działając tak a nie inaczej). Tu tkwi problem (a nie w tym, czy śmierć nastapi w 2 dni, czy dwa tygodnie po zadaniu ran ofierze, tu jedynie niezbicie musi być udowodnione, że śmierć była wynikiem pobicia, a nie innego czynnika) - w udowodnieniu zamiaru".

Ja właśnie przeciwko takiemu rozumieniu cały czas protestuję, bowiem tak właśnie postępują sędziowie.
Proszę mi bowiem wytłumaczyć, dlaczego ktoś okłada z nagła kogoś drągiem lub kopie buciorem w głowę, brzuch, plecy, kraje go nożem itp. Żeby go do czegoś przekonać?
A jeżeli skopany nieszczęśnik umiera po 3 tygodniach, to dlatego, iż doszedł do przekonania, że napastnik miał co do niego rację, z powodu udaru mózgu, czy może tylko dlatego, ze ktoś go kopnął w głowę, i to nie podczas gry w futbol.

Bądźmy rozsądni!

--------------
aribo.pl/jerzykalwak

----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/

Proszę spojrzeć do KK z

Proszę spojrzeć do KK z komentarzem, tam jest to detalicznie i przystępnie wyjaśnione, ja się nie podejmuję tłumaczeczenia nie pamiętając już całej tej konstrukcji logicznej a i pojęć tam użytych.

Panie, ja nie sądzę.

Ja na urlopie jestem, ja mam dość sądzenia.
Żeby kogoś skazać, trzeba mu najpierw szereg rzeczy udowodnić, m.in. zamiar, wine itd. nie da się inaczej. Zapewniam Pana, że ja nic nie mącę, prosty chłop z natury jestem, tendencje mam raczej do upraszczania, niż do mącenia; realne skutki owszem sąd ma oceniać i ocenia, ale żeby należycie zakwalifikować dany czyn, intencje też należy ustalić i ocenić. Realne skutki bowiem mogą być wynikiem działania zarówno celowego, jak i zawinionego, choć nie celowego, - wtedy stopień winy jest różny, chyba Pan przyzna ?

To jest: BTadeusz

A nie wystarczyłoby stwierdzenie

nieudzielenia pomocy, lub brak usiłowań w tym kierunku sprawcy zagrożenia śmierci?
Jeśli nie zamierzał spowodować śmierci, a zdawał sobie sprawę z ryzyka (to zdawanie sobie sprawy dosć łatwo udowodnic), to powinien ratować.
Zaniechanie pomocy świadczy wystarczająco o zamiarze.
Czy nie?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Jerzy Kałwak

Głupota karalna czy nie?

Parę tygodni temu w Gnieźnie z 12-metrowego rusztowania spadł chłopak najęty do murarki i zabił się. Rusztowanie było sklecone z jakichś starych desek.
Remont odbywał się w miejscowym szpitalu. Moim zdaniem odpowiada ten, kto zatrudnił tanią, nieprofesjonalną firmę (bo tanio?, bo wygrała przetarg, w którym kryterium była cena?), właściciel tej firmy oraz ten, kto wykonał rusztowanie, i inspektor nadzoru. Ja ukarałbym ich wszystkich. Cwaniactwo czy głupota nie mogą być usprawiedliwieniem, nawet częściowym. A sędzia przecież uzna, że szef tej firmy przecież nie chciał, aby chłopak się zabił. To też głupota, niestety - niekaralna. Chociaż przypadek sędziego z Katowic (hala targów) pokazuje, że można.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/

To jest: wiki3

Traktowanie wybiórcze

Do sądu dochodzi mała ilość spraw z przewinień tych "lepszych" obywateli. Znakomita większość rozmywa się na policji, a jeśli nie to dogorywa w prokuratórze.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.