Zatapiania żeglarstwa ciąg dalszy

Jaśnie nam panujący w sporcie min. Lipiec obdarzył środowisko żeglarskie kolejnym kopniakiem. Po mocno krytykowanych roporządzeniach w sprawie patentów, tym razem wydał rozporządzenie w sprawie rejestracji i przeglądów jachtów, umożliwiające PZŻ-owi rozpoczęcie dojenia właścicieli wszystkich jachtów śródlądowych. Przy okazji rykoszetem dostali także motorowodniacy, których z kolei będzie doił PZMiNW.

Poprzednia ekipa, ostatnim rzutem na taśmę wydała ustawę o przymusie rejestracji i przeglądów jachtów śródlądowych. Gdy była uchwalana, PiS grzmiał z trybuny sejmowej o wprowadzniu zbędnej kontroli tam gdzie jej nie potrzeba. Teraz nagle sam zmienił front.

Ustawa była martwa bo nie było do niej rozporządzeń. I nikomu to nie przeszkadzało. Oczywiście poza PZŻ i PZMiNW, które nie mogły się doczekać obiecanego przez poprzednią ekipę dopływu kasy. Teraz, dzięki ministrowi Lipcowi z PiS dostały wszystko na tacy.
Każdy właściciel jachtu o długości ponad 5 metrów będzie musiał swój jacht zarejestrować (oczywiście odpłatnie) i poddawać okresowym przeglądom technicznym (też odpłatnym).

Dla porównania: w większości krajów europejskich, obowiązek rejestracji dotyczy jednostek o długości powyżej 12-16m. Dla mniejszych rejestracja jest dobrowolna. Poza tym rejestracja sprowadza się do przedstawienia aktu własności i uiszczenia niewielkiej opłaty jednorazowo lub raz na kilka lat. Obowiązkowe, okresowe przeglądy jachtów turystycznych to wynalazek czysto polski, nieznany nigdzie na świecie.

Samo rozporządzenie jest niezwykle lakoniczne - pozostawia olbrzymie pole do własnych interpretacji.

Zresztą, chyba nawet PZŻ przestraszył się "prezentu" i na razie skrytykował rozporządznie i zapowiedział że przeglądów i rejestracji robił nie będzie. Zapewne wkrótce, już po cichu zmieni zdanie i - "nie chcem ale muszem" - rejestrację, przeglądy i dojenie żeglarzy rozpocznie.

I co wtedy? Jak napisał ktoś w komentarzu: polskie przystanie zrobią się kolorowe od obcych flag - na szczęście rejestracji np. w Szwecji, gdzie prawo jest normalne, nikt zakazać nie może...

- - - - -
tekst podesłał anonimowy Czytelnik
Admin

To jest: wiki3

Żeglarstwo

Z racji miejsca zamieszkania mam okazję obserwacji zmian w żeglarstwie. W latach 50 ubiegłego wieku (jak ja to określenie lubię!) wymagane były uprawnienia żeglarskie i całkiem słusznie. O rejestracji łodzi nikt chyba nie słyszał. W jakimś okresie wpadli na pomysł jednorazowej rejestracji, głównie łódek rybackich - ze względu na kłusownictwo. Był to pewnie przepis martwy i całkiem dobrze.
Obecnie myślę, że jednorazowa rejestracja jest wskazana, ze względu na wielką ilość łodzi i anonimowość żulii za rumplem. Opłata winna być jak przy innych sprawach administracyjnych w gminach. Jakieś tam znaczki skarbowe.
Rejestracja w gminach. Na łodzi i żaglu odpowiedni znak.
Oczywiście uprawnienia jak najbardziej. Policja wodna istnieje więc jest to do sprawdzenia. O jakich przeglądach mowa? Przecież żeglarz dba o swoją łajbę!
PiS ma tyle na karku, że lepiej niech pomyśli jak zmniejszyć administrację. A PZŻ - jak będzie się utrzymywał tylko ze składek to bardzo dobrze, wyjdzie to mu na zdrowie.
Może żeglarze i motorowodniacy zajmą się jakimś lobbingiem przeciw tym idiotyzmom, wspólne działania przynoszą efekty.

Ja widzę jedno rozwiązanie

Ja widzę jedno rozwiązanie - kupić jacht o długości mniejszej niż 5 m. Wprawdzie standard wygodnej łodzi to ok 7 m (Tango, Twister itd), ale cóż, trudno. Żeglarz musi być gotowy nie tylko na luksusy, ale i na niewygody.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.