"Nienawiść" wstrząsająca książka Srokowskiego

Jak pisać o rzeczach, których się nie da opowiedzieć do końca? Jak pisać o rzeczach ostatecznych? Które są niewyobrażalne! A kiedy się je opowiada, wydaje się, że są to halucynacje senne, widziadła, albo rojenia chorego umysłu. Literatura poprzez wiekowe doświadczenia znalazła sporo narzędzi, by najbardziej brutalną i przerażającą rzeczywistość zakląć w literacką formę.

Właśnie, zakląć, stworzyć krainę magiczną, pomieszanie rzeczy realnych i nierealnych, imaginacyjnych i namacalnych, ale aż do bólu konkretnych. Można by tutaj cytować długą listę autorów i dzieł, poczynając od Homera po Marqueza, którzy zaklinali realność, by wywieść z niej utajone dramaty i tragedie.

Chodzi o metodę twórczą. Próbuję znaleźć jakieś analogie, by wyprowadzić z nich sens dla kreacji artystycznych autora, który zdumiewa, przeraża i zachwyca równocześnie. Mieści się na granicy tego, co niegdyś nazywano realizmem magicznym, a jednocześnie nie należy do tego nurtu. Raczej stworzył własny styl, język i odrębną estetykę. Zawiera się w niej magia, liryzm i somnambuliczne okrucieństwo, w największym stężeniu tragedia. A zarazem prostota wyrazu, precyzja języka oraz umiejętność budowania nastroju.

Stworzył literacki system ideotwórczy, który - jak się wydaje - objawia w miarę pełną złożoność i tajemnicę ludzkiej natury. Wprawdzie krytycy już dość dawno dostrzegli u tego pisarza jakby surrealistyczną wizję świata, jednak w nowej książce pisarz zaskakuje czymś zupełnie innym, głębszym, poważniejszym, znacznie ciekawszym i pełniejszym. Doprowadza tę wizję do skrajności.

Zaskakuje summą doświadczeń literackich i egzystencjalnych. Jakby odsłaniał uniwersalną zasadę zbrodni. Zdradźmy wreszcie imię tego pisarza.

To Srokowski, Stanisław Srokowski, który w swoich największych dotychczas książkach, takich jak "Miłość i obłąkanie", "Duchy dzieciństwa", a przede wszystkim "Repatrianci" z pewnością korzystał z bogatej tradycji surrealistycznej, ale robił to po swojemu, pieczętował tę sugestywną metodę pisarską własną fantazją i w moim przekonaniu szedł dużo dalej niż twórcy surrealizmu i realizmu magicznego razem wzięci.

Konsekwentnie przez lata budował i nadal buduje nową strukturę dzieła i powołuje do istnienia coś na kształt realizmu metafizycznego, w ujęciu Arystotelesowym.

Przypomnijmy, wedle najprostszych słownikowych definicji, iż chodzi o to, że "metafizyka zajmuje się, najkrócej mówiąc, przedmiotami wykraczającymi poza doświadczenie i zmierza do poznania istoty rzeczy, czyli szuka pierwszej zasady bytu. Dotąd uważano, że literatura ma jakby dwa sposoby obrazowania.

Jeden, który powstaje z odbitego lustra, czy nawet jest lustrem świata. A drugi, iż dobra literatura to jakby widok przez szybę. A tą szybą jest język. Srokowski zaproponował trzeci rodzaj widzenia literackiej perspektywy. Jego świat nie jest ani realnym odbiciem w lustrze, ani za szybą języka, on jest w głębi języka, w jego najskrytszych zakamarkach, zakamarkach jego ciemności.

Język staje się światem. Między językiem a światem zanika granica. Coś takiego się dzieje w opowiadaniach pt. "NIENAWIŚĆ", czy raczej w parapowieści, albo paradokumencie.

W tym sensie można mówić o realizmie metafizycznym u Srokowskiego. I właśnie najpełniejsze skumulowanie pierwiastka metafizycznego najgłębiej uwidoczniło się w jego najnowszej książce pt., w "Nienawiść". Nie da się inaczej tych opowiadań czytać, jeśli się nie pojmuje idei metafizycznych.

Mówiąc wprost, chodzi o tak przerażające i nieprawdopodobne doświadczenia rodzaju, o działania i potęgę zła, których nie da się ująć w żadnej realistycznej formule. By powiedzieć o największych zbrodniach, jakich dokonywał człowiek na człowieku, można to powiedzieć tylko w poetyce realizmu metafizycznego.

Czyli w czymś, co jest po rzeczach znanych i zdefiniowanych. Srokowski opowiada o wielkim akcie ludobójstwa, jakiego dokonała Ukraińska Powstańcza Armia na bezbronnej ludności polskiej na Wołyniu i Podolu na dzieciach, kobietach i starcach w czasie drugiej wojny światowej.

Ale Srokowskiego nie wydaje się interesować konkretna nacja, nawet konkretny czas historyczny, choć dokładnie umieszcza miejsce i czas akcji, ale, jak powiada filozof, jego interesuje istota bytu, czyli to, co drzemie być może w każdym z nas, w każdym człowieku i przy odpowiednich warunkach w każdym narodzie ujawnia się. I ujawnia się w skrajnych sytuacjach z najstraszliwszym okrucieństwem.

Słowem Srokowskiego interesuje to, co każdego rasowego pisarza interesuje - kondycja człowieka, jego natura i stan umysłu, kiedy popełnia zbrodnię. Dlatego z taką dociekliwością, niemal z buchalteryjną dokładnością śledzi krok po kroku każdy ludzki czyn, każdy niegodny i hańbiący człowieka gest, każdą ludzką katastrofę, by wywieść z niej niewesołe dla rodzaju wnioski.

Powiada Srokowski, iż człowiek, jako gatunek, sam w sobie i dla siebie stanowi największe zagrożenie. To najdalej idący wniosek ze zbioru opowiadań pt. "Nienawiść". I to uniwersalna i ponadczasowa, egzystencjalna diagnoza Srokowskiego. Nawiązująca do filozofii Nietzschego, który powiadał, iż cierpienie współczesnego człowieka nie jest cierpieniem spowodowanym przez Boga, ale cierpieniem spowodowanym przez siebie samego.

Natomiast na poziomie analiz społecznych, politycznych czy psychologicznych literackie ujęcie zbrodni, to łakomy kąsek dla kapłanów, psychiatrów i analityków, słowem, dla wszelkich badaczy skrajnych postaw i zachowań, i skrajnych stanów umysłu, które prowadzą ku wyzwalaniu nienawiści. Bo nienawiść nie rodzi się na kamieniu. Nie rodzi się sama z siebie.

Najczęściej nienawiść rodzi się z myśli, z idei, ze zrakowaciałych i podłych ideologii. I przekształca się w czyn. Nie można nienawiści odrywać od konkretnych uwarunkowań i konkretnych struktur społecznych, choć w swojej istocie może występować wszędzie, pod każdą szerokością geograficzną i dotyczyć każdego plemienia i każdego indywidualnego człowieka.

Tym razem nienawiść zdarzyła się w postaci skrajnego nacjonalizmu na Kresach. I Srokowski o tej skrajnie nacjonalistycznej, banderowskiej nienawiści i jej straszliwych skutkach opowiada. Wydaje się mówić, podkreślając to także w swojej publicystyce, że gdyby nie było ukraińskiego ideologa, Doncowa, z jego "Nacjonalizmem", a także tzw. Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty, z jego przykazaniami o nienawiści, być możemy Europa uniknęłaby jednej z najstraszliwszych czystek etnicznych dwudziestego wieku.

Niestety, stało się. Srokowski odsłania najbardziej zbrodnicze cechy człowieka. Pokazuje w niespotykany w takim stężeniu rezultaty opiewania ideologii zbrodni.

Znam ludzi, którzy czytając "Nienawiść", płakali, wściekali się, albo doznawali nagłego olśnienia. Uświadamiali sobie, że ich niegodne czyny są niczym przy tej katastrofie człowieczeństwa. Srokowski specjalizuje się w stawianiu ostrych diagnoz uczuciom.

Ale także umysłowi. Być może dlatego jego książki tak wciągają "Lęk" miał chyba trzy albo cztery wydania i nadal jest poszukiwany, szczególnie przez młode pokolenie. Ale "Nienawiść" to coś więcej niż książka. To wielki dyskurs z historią i współczesnością.

Jednak gdy wchodzi na rynek, dają się słyszę z różnych stron groźne pomrukiwania. A po co!? A dlaczego!? A przeciwko czemu lub komu?! Odpowiadam, po to, by człowiek wiedział. Bo człowiek ma prawo do wiedzy. Nawet najokrutniejszej. A Srokowski mówi o rzeczach najokrutniejszych.

Musimy te rzeczy poznać. Musimy tę prawdę poznać. Musimy przez nią przejść i oczyścić się. Piękne słówko katharsis wydaje się tutaj odpowiednie. Bo bez oczyszczenia będzie nam trudno żyć. A przeciwko czemu lub komu pisze? Przeciwko kłamstwom, obłudzie i fałszowaniu historii. Przeciwko cynikom i zbrodniarzom.

Ale uprzedzam, trzeba mieć żelazne nerwy, by przez ten zbiór opowiadań przejść. Marek Koprowski w "Angorze" tak powiada: "Historie bowiem są prawdziwe i zostały opisane tak jak przebiegały. Przy ich lekturze krew krzepnie w żyłach z trwogi". Jednak przez to piekło trzeba przejść, by się oczyścić ze zła.

Bez tej książki niezwykle trudno zrozumieć jedno z najokrutniejszych ludzkich uczuć. Srokowski staje się ekspertem i autorytetem w odsłanianiu, nazywaniu, diagnozowaniu i identyfikowaniu zła. Jego metoda twórcza, nazwana tutaj realizmem metafizycznym przynosi nieoczekiwane i zadziwiające rezultaty.

To, co nie do pojęcia, wydaje się bardziej rozpoznawalne. To co ciemnie i okrutne, nabiera ludzkich cech. Przytłacza nas i przygniata jak najkoszmarniejsza wizja senna, majaka, ale jest realne, prawdziwe. Srokowski doszedł do takiej perfekcji artystycznego odsłaniania kolejnych warstw rzeczywistości, iż wydaje się, że już dalej pójść nie można.

Przypomnijmy pokrótce kim Srokowski jest i czym się dotychczas zajmował. Wiele lat temu napisał "Miłość i obłąkanie". Wielu czytelników było wtedy porażonych jego opowieścią o starości i umieraniu. Wspomniana wcześniej książka "Lęk" rozbudziła żywą dyskusję. "Nienawiść" zaś, najdalszy krok w rozpoznawaniu tragicznej rzeczywistości, nie może pozostawić żadnego czytelnika obojętnym.

Stanisław Srokowski dał się poznać jako ceniony poeta, tłumacz, publicysta i znakomity prozaik. Ponad rok temu opublikował głęboko poruszający tom wierszy pt: "Miłość i śmierć". Niedawno bulwersującą biografię wybitnego poety pt. "Skandalista Wojaczek". I oto otrzymujemy wstrząsającą książkę o Kresach, ich legendzie, pięknie i miłości. Ale też o wielkim dramacie i pamięci, która boli.

Ta bogata i cudowna kraina, w której w zgodzie żyły całe pokolenia Polaków, Ukraińców i Żydów, a także innych ludów, nagle stanęła w ogniu, rażona przez nacjonalistyczne ugrupowania UPA. W męczeńskiej śmierci pogrążone zostały setki tysięcy niewinnych istot. Srokowski pragnie ocalić pamięć tamtych tragicznych dni.

Już w "Duchach dzieciństwa" i"Repatriantach", poświęconych Kresom, krytycy i czytelnicy wysoko oceniali jego dorobek. Pisali: Powieść Srokowskiego jest bodajże jedynym w naszej literaturze tak doskonałym artystycznie obrazem wędrówki Polaków z jej dawnych wschodnich rubieży? (Zenon Łukaszewicz).

"Repatriantów" uważam za najpełniejsze i najważniejsze z dotychczas istniejących w piśmiennictwie polskim świadectw artystycznych...? (Wacław Sadkowski).

"Nienawiść" opowiada, jak mówi wydawca, o konflikcie sumienia i dramacie ludzkiej godności. O straszliwej samotności człowieka w obliczu tragedii i rozpaczy. W książce cytuje się słowa kardynała, Stefana Wyszyńskiego: Gdy gaśnie pamięć ludzka, dalej mówią kamienie. Ten wstrząsający zbiór opowiadań nie pozwala, by tylko kamienie mówiły.

Słuszne są słowa wydawcy: W pełnych głębi i prawdy obrazach Srokowski ocalił świat, o którym wielu chciałoby zapomnieć. Z niezwykłą siłą ekspresji i subtelną wrażliwością pochyla się nad każdą ofiarą, jednoczy się z każdym cierpieniem i przestrzega przed nienawiścią. Ta książka lepiej pozwala zrozumieć historię, ale także nas samych, współczesną rzeczywistość z jej dramatycznymi powikłaniami i innych ludzi, którzy żyją obok nas. Chwała wydawcy, że pozyskał takiego autora i namówił go, by książkę opublikował. Bardzo jest ona potrzebna naszej historycznej i czysto ludzkiej świadomości.

Szczególnie w tych czasach, kiedy nienawiść w świecie triumfuje i sieje śmierć. Powinni po nią sięgnąć wszyscy, a przede wszystkim młode pokolenie. Dzięki Srokowskiemu lepiej zrozumiemy nasz świat, naszą egzystencję i przynajmniej odrobinę sami siebie. I możemy stać się lepsi. A to duża wartość. Bo człowieczeństwo patrzy z dna upadku.

Jadwiga Kimżal
Stanisław Srokowski "Nienawiść", Prószyński i S-ka, Warszawa 2006

Teksty i recenzje Stanisława Srokowskiego...
http://free.art.pl/srokowski