Małpi rozum kontratakuje

16 replies [Najnowsza wypowiedź]
Od: 2006-09-16

Polemika ze mną nie ma sensu - co do tego zgodni są Sławomir Sierakowski, Tomasz Lis, Marcin Król, a także autorzy sekundujący im z innych łamów. Toteż nie polemizują, tylko starają się dorobić mi gębę. Niekiedy przekraczają w tym granice przyzwoitości, jak Sierakowski, który posuwa się do zarzucenia mi kłamstwa. ?Ziemkiewicz mówi nieprawdę, zarzucając Michnikowi ?pompatyczną i zupełnie bezsensowną obronę Jacka Kuronia przed zarzutami, których nikt mu nie stawiała Owszem, dwóch posłów LPR wprost powiedziało o ?współpracy Jacka Kuronia z SB?". W podobnym tonie na łamach ?Gazety Wyborczej" Paweł Wroński pyta retorycznie: ?Ludzie, którzy bronią osoby ocenianej jako autorytet lub po prostu przyjaciela, są histerykami? Jak w takim razie potraktować wystąpienie posłów LPR lub Romana Giertycha?... Mając taki wybór, wolę już trzymać z histerykami".
To nie ja piszę nieprawdę, tylko właśnie Sierakowski i Wroński. Łatwo sprawdzić: wstępniak Adama Michnika, podtrzymuję - pompatyczny i bezsensowny - oraz cala kolumna oświadczeń w obronie czci Kuronia ukazały się, ZANIM zdążył się odezwać Giertych i jego posłowie, WCZEŚNIEJ, nim ktokolwiek odważył się nazwać Kuronia zdrajcą i chciał mu odbierać Order Orła Białego. Owymi ?draniami, którym nie powinno się podawać ręki", pierwotnie mieli być historycy IPN, którzy przygotowali do publikacji protokoły z przesłuchań Jacka Kuronia, i dziennikarze, którzy je opublikowali, używając w tytule sformułowania ?negocjacje z SB". Był to dość słaby pretekst do rozpętania takiej kampanii oburzenia, więc kiedy Giertych zaoferował lepszy, przyjęto to z radością i rozpędzoną już kampanię przeorkiestrowano szybko przeciwko niemu. Ale fakty są inne: listy, marsze, oświadczenia etc. nie były reakcją na ekscesy LPR. To owe ekscesy były reakcją na nie, reakcją sprytnego polityka, który, bijąc się o glosy elektoratu radykalnie antymichnikowego, załapał się na okazję, by wystąpić w roli strony sporu uosabiającej tezy temu elektoratowi miłe.

Faszyzm u bram

Rozumiem doskonale, dlaczego moi szanowni polemiści tak mocno podkreślają, że ze mną polemizować nie warto. Bo panowie nie potrzebujecie Ziemkiewicza (jak również Legutki, Lisickiego i innych; ale piszę za siebie). Panowie potrzebujecie właśnie Giertycha. Od biedy może być Wierzejski. Kogoś, kto będzie was lżył grubo i w miarę możności bez sensu, żebyście mogli mu pryncypialnie odpowiadać i mobilizować przeciwko niemu gniew i niesmak inteligenta.
I to niby ma sens? Może jednak moi krytycy dadzą się namówić na chwilę zastanowienia. Polecam ich uwadze ?Gazetę Stołeczną" z 9 -10 września, która prezentuje sylwetki państwa Borkowskich, emerytów (on - fotograf, nigdy nigdzie nie należał, ona - działaczka pierwszej ?Solidarności"), którzy ?zostali liderami akcji sprzeciwu", to znaczy napisali list w obronie czci Kuronia i zebrali pod nim 937 podpisów. Niewątpliwie bardzo zacni ludzie. ?Zmobilizowaliśmy się - mówi pan Borkowski - bo atak na Jacka Kuronia odbieramy jako próbę faszyzacji naszego kraju. Sądzę, że moje zdanie podziela wielu myślących Polaków". Cóż, jak faszyzm u bram, to nie ma co myśleć, trzeba zwierać szeregi. Zwłaszcza że w Polsce faszyzm ma wyjątkowo łatwo. Mussolini, żeby sfaszyzować Włochy, musiał zmobilizować setki tysięcy zwolenników, urządzać marsze na stolicę i skrytobójczo mordować liderów opozycji, narodowi socjaliści musieli latami urządzać pogromy, podpalać, torturować - a u nas wystarczy, że dwóch młodziaków zażąda odebrania zasłużonemu zmarłemu orderu, i już mamy faszyzm jak malowanie.
W obliczu faszyzmu muszą iść w kąt dawne uprzedzenia. Toteż w atmosferze zagrożenia ?próbą faszyzacji naszego kraju" postkomunistyczny ?Przegląd" stawia kropkę nad i, zadając na okładce pytanie: ?Czyja Polska - Kuronia czy Kaczyńskich?", a wewnątrz ogłaszając Kuronia duchowym wodzem i sztandarem antykaczyzmu. Na zdjęciu przy artykule nad grobem Kuronia stoją połączeni w zadumie Mazowiecki, Kwaśniewski i Michnik.

Popierać komunę

Kiedy Jacek Kuroń walczył z Peerelem, nękany ciągłymi aresztowaniami, przesłuchaniami i innymi szykanami, miody Wojciech Olejniczak byl jednym z cwanych karierowiczów, zwanych ?działaczami młodzieżowymi", i jak większość z nich, dzięki czerwonej legitymacji oraz związanym z nią układom, robił różne szemrane interesiki. Opisała je dość dokładnie ?Rzeczpospolita" i przywódca ?odnowionego" SLD nie odważył się podać jej do sądu. Co robili w tym czasie Szmajdziński, Iwiński i inni liderzy ?lewicy, która przynosi wstyd", jak ją na tych tu łamach podsumował Ryszard Bugaj, też mniej więcej wiadomo. Gdybym miał wskazać jakiegoś odpowiedniego dla nich ideowego patrona, miałbym kłopot - nadałby się chyba tylko sławetny ?rotmistrz" Rzeszotarski. I oto na fali moralnego sprzeciwu przeciwko ?oczernianiu Jacka" to właśnie tym panom, ozdobionym breloczkiem z Frasyniuka i Onyszkiewicza, wciska się do rąk sztandar z Kuroniem. A oni wznoszą go, idąc na bój z kaczyzmem, z tą jakoby nieopisanie okropną i śmieszną władzą, która spadła na kraj i go faszyzuje, która zagraża demokracji, niszczy naszą pozycję w świecie, wypędza miliony młodych ludzi na emigrację i tak dalej, i tak dalej. No cóż, myślę, że redaktor Wroński, państwo Borkowscy i ?wielu myślących Polaków" ?mając taki wybór", pomiędzy faszyzacją kraju a Kuroniem, w końcu jednak zrozumieją, że obowiązkiem wobec ?Jacka" jest dziś popierać komunę.
Czy przypadkiem nie o to chodziło? Czy pod pozorami spontanicznego oburzenia artykułem w gazecie, który do takiego oburzenia wcale podstaw nie dawał, nie kryje się zwykły polityczny cynizm, a hasło obrony czci Kuronia nie zostało aby wykorzystane, żeby poczciwym ludziom namącić w głowach i, wprawiwszy ich w stan graniczącego z histerią poczucia zagrożenia, skłonić do głosowania na ludzi, na których inaczej by się glosować brzydzili?
Ciekawi mnie, czy wywijanie Kuroniem przez ?Przegląd" i jego politycznych sponsorów nie powoduje u moich polemistów absmaku? Głupio pytam, wiem, że nie, a jeśli już, to tyciutko. Od ponad piętnastu lat wiadomo, że wyrokiem Autorytetów Moralnych warszawki i krakówka komunista, nawet jeśli są do niego zastrzeżenia, z zasady należy do Dobrego Towarzystwa. A antykomunista - z zasady nie. Choćby się legitymował trzema fakultetami i profesurą, trąci od niego czymś jaskiniowym, i nawet jeśli pozwoli mu się mówić na głos o sprawach tak podejrzanych, jak Bóg, Honor i Ojczyzna, będzie to musiał okupić ciągłym tłumaczeniem się, składaniem deklaracji afirmujących tolerancję i odcinaniem się od ?skrajności".
Przepraszam czytelników, jeśli powyższy wywód wydał im się nieco przydługi i obok tematu. W moim przekonaniu sprawa Kuronia, jakkolwiek PiS w żaden sposób nie wzięło w niej udziału, stanowi podręcznikowy wręcz przykład nakręcania histerii, którą nazwałem w swoim artykule małpim rozumem.

Orły publicznej debaty

Pewne środowiska mają w tym wielkie doświadczenie. Kto pamięta jeszcze, z jak równą zaciekłością, co przeciwko Kaczyńskim, mobilizowano ?myślących Polaków" przeciwko ?iranizacji Polski", zagrożeniu ?państwem wyznaniowym"? No i gdzie są te stosy, które miały zapłonąć po wprowadzeniu do szkół religii, gdzie ta katolicka cenzura, jaką miało zaowocować wprowadzenie do ustawy medialnej zwrotu ?wartości chrześcijańskie"? Gdzież te latyfundia, które miał Kościół odebrać państwu po podpisaniu konkordatu, wyrzucając na bruk przedszkola, szpitale i domy kultury? Gdzie trumny niewierzących, wyrzucane przez proboszczów z cmentarzy, i szalone komplikacje z zawarciem cywilnego ślubu, które miał ten sam konkordat spowodować?
Można też zapytać - a gdzież owe orły publicznej debaty, które nam te wszystkie zagrożenia jako absolutnie realne i pewne serwowały? Są, są. I nadal na pierwszej linii. Drą szaty nad faszyzacją kraju, urabiają uczniów, aby zamiast nauki za swój pierwszy, moralny obowiązek uznawali wiecowanie, i - generalnie - dbają, aby polski inteligent przypadkiem nie przestał czuć się osaczony i zagrożony przez własny naród - nieodmiennie przedstawiany mu jako ciemna, obskurancko katolicka i nietolerancyjna tłuszcza.
Żaden z autorów odnoszących się w ten czy inny sposób do mojej ?Krytyki małpiego rozumu" nie zdobył się na uczciwe polemizowanie z tym, co napisałem. Zgodnie przypisują mi pogląd, którego nie wygłosiłem jakobym ?małpim rozumem" określał wszelką krytykę obecnej władzy, przy okazji sugerując, jakobym z jakiegoś powodu w ogóle nie lubił ludzi mądrych. Agnieszka Kublik z ?Gazety Wyborczej" chcąc przedstawić w całej ohydzie ?skręt telewizji publicznej w prawo", jako koronny dowód podaje wprowadzenie na antenę ?choćby Rafała Ziemkiewicza, który krytykę poczynań braci Kaczyńskich nazywa ?antypisowską histerią? i ?malpim rozumem?". Identycznie fałszują moją wypowiedź i Sierakowski, i Wroński, i Lis, i Król, aby mieć asumpt do wygłaszania słusznych tez, że prawo do krytykowania władzy jest podstawą demokratycznych wolności. Trzej pierwsi sprawiają przy tym wrażenie zupełnie nieświadomych istnienia co najmniej połowy moich publicystycznych tekstów z ostatniego roku. Czwarty zaś, co szczególnie mnie ubawiło, oskarża mnie o to, że ?zmieniam zdanie co tydzień".
Ponieważ podobnego oskarżenia jeszcze mi nikt poważny przed Marcinem Królem nie postawił, zatrzymam się przy nim na chwilę. Otóż nie przypominam sobie, żebym zmienił ostatnio zdanie w jakiejkolwiek ważnej sprawie. Nie przestałem domagać się powszechnego dostępu do archiwów MSW, nie przestałem być zwolennikiem prawdziwego kapitalizmu i przeciwnikiem robienia eksperymentów z jakimiś ?trzecimi drogami", nie podpisałem się pod stwierdzeniem, że polskość trzyma nas w zaścianku i dla dobra naszej europejskości powinniśmy się ochoczo i szybko wynarodowić, ani nie zacząłem esbeckim kapusiom przyznawać prawa do pouczania narodu, co dobre, a co złe. Jakież to poglądy zmieniam co tydzień? Niestety, Marcin Król nie pokusił się o przykłady.
Ale domyślam się, o co chodzi, bo podobne myślenie znajduję czasem w anonimowych komentarzach w internecie. Kiedy napiszę, na przykład, o sejmowej komisji bankowej, zawsze znajdzie się jakiś demaskator, który odkryje, że przeszedłem do obozu Tuska, kiedy z kolei wypowiem się o potrzebie oczyszczenia, dajmy na to, naszego aparatu sprawiedliwości z ubeków i TW, inny demaskator objawi światu, że na pewno Kaczyńscy obiecali mi jakieś stanowisko i dlatego zacząłem się im podlizywać. Są ludzie, którzy nie potrafią pojąć, że można się pod mieć poglądy co do spraw, a nie tylko sympatie do osób, ludzie, którzy rozumieją tylko wybory personalne: albo bez reszty kochasz tych, a wtedy nienawidzisz tamtych, albo odwrotnie. Takich ludzi moja publicystyka wprawia w dezorientację - jak można nie wiedzieć, czy się jest za Kaczyńskimi, czy przeciwko nim? Inna rzecz, że ten sam zarzut w tekście akurat Marcina Króla nieco mnie rozczarowuje. Poza tym w kontekście dziwnego zarzutu Króla cały jego - generalnie głęboko słuszny - wywód o konieczności istnienia elit nabiera nieoczywistego wydźwięku. Zwłaszcza że jego główną racją jest stwierdzenie, iż poza Dobrym Towarzystwem elit nie ma. Stwierdzenie dyskusyjne, zważywszy że kryterium elitarności według Króla stanowi najwyraźniej bycie ogłoszonym członkiem elity w mediach, które przez wiele lat niepodzielnie kontrolowało właśnie wspomniane towarzystwo.

Kto nie za Kaczyńskimi, ten przeciw nim

Tomasz Lis z kolei w dość dziwny sposób broni programu ?Szkło kontaktowe", zgadzając się całkowicie z moim rozpoznaniem tej audycji jako czymś w rodzaju Radia Maryja dla inteligencji, dającej jej poczucie wspólnoty - tylko upierając się, że taki program ma rację bytu i prawo do istnienia. Proszę łaskawie zajrzeć do mojego tekstu i pokazać, gdzie mu niby takiego prawa odmawiałem. Bo ja tylko napisałem, że w ?Szkle kontaktowym" owa wspólnota przegląda się jak w lustrze i nie jest to bynajmniej obraz, który potocznie się z inteligencją kojarzy. W dniu publikacji mojej ?Krytyki małpiego rozumu" telefon znajomej oderwał mnie od rodzinnych spraw i skłonił do włączenia na chwilę wspomnianego programu. Przez tę chwilę dowiedziałem się, że przypominam publicystów ?Trybuny Ludu" i że ?W g... siedzę i g... widzę" (tu, przyznajmy uczciwie, redaktor Sianecki skarcił telefonującego widza lekkim uniesieniem jednej brwi, ale bynajmniej nie polemizował z nim, ani tym bardziej nie odebrał głosu, tylko uprzejmie spytał, czy ma jeszcze coś do powiedzenia; miał, ale nie wiem co, bo wyłączyłem).
Zachowawszy proporcje, można rzec, iż pisma Leszka Bubla też dają glos i poczucie wspólnoty pewnej grupie ludzi, lecząc ich frustracje i poczucie zagrożenia. Cóż to za argument i czegóż niby ma dowodzić? Zresztą, powtarzam, ja wcale nie krytykowałem programu, który po prostu pozwala się prezentować widzom z ich najlepszej strony, przywołałem go tylko, bo dostarcza wyrazistego przykładu zjawiska, o którym pisałem. Na dodatek Lis na wstępie nazywa mnie ?fetorem", żeby w końcówce za to przeprosić. Nie przyjmuję tych przeprosin. Zakładam, że Lis pisze na komputerze, a nie ryje glifów na glinianych tabliczkach, a w takim razie, jeśli naprawdę uznał, że w ferworze napisał coś, za co powinien przeprosić, mógł się cofnąć do początku tekstu i to skasować. Chyba że uznaje się już za taką wielkość, iż każde swe słowo, nawet lapsnięte, ma za wartość, której nie można ludzkości pozbawiać. Jeśli tak, to po koleżeńsku ostrzegam, że to zły objaw.
Sławomir Sierakowski broni przede mną redaktora naczelnego ?Gazety Wyborczej", twierdząc, że ?wycieram sobie buty nazwiskiem Adama Michnika". Co prawda, jako średnio uważny czytelnik ?Krytyki Politycznej" mógłbym podać parę przykładów dość bezceremonialnego traktowania niegdyś Michnika w tym piśmie, ale rozumiem, że ta troska to przejaw awansu Sierakowskiego z kręgów kontrkultury do grona luminarzy nowej lewicowej elity, rodzącej się pod sztandarem Pamięci Kuronia i hasłem walki z faszyzacją kraju. Tylko że sam luminarz zaraz potem zgadza się, iż ?wielkim grzechem III Rzeczpospolitej było wykluczenie ze sfery publicznej w sposób rodzący frustrację wszystkich głosów niepasujących do przyjętego po Okrągłym Stole kanonu modernizacji". A kto wykluczył? Trzeba przyjąć, że Marsjanie, żeby przypadkiem nie wyszło, że i Sierakowski sobie wyciera Michnikiem buty. A potem z kolei atakuje Sierakowski Jacka Karnowskiego za publiczne stwierdzenie, że Jacek Kuroń nie był agentem SB (!), bo ?wedle hermeneutycznych kół Gadamera" w takich słowach ?kryje się przed-ustawna akceptacja tezy wynikająca z tego, że w antytezie zawiera się zgoda na dyskusję o tezie". Cokolwiek to znaczy, mam wrażenie, że właśnie tak rozumowali ci, którzy w sposób frustrujący wykluczyli ze sfery publicznej wszystkich, którzy by chcieli dyskutować o Okrągłym Stole, nawet przejawiając jego przedustawną akceptację.
Obrońcy małpiego rozumu nie raczyli w ogóle zauważyć, iż mój tekst, pośród innych celów, które chciałem osiągnąć, miał w sumie bardzo konkretnego adresata - członków i zwolenników Platformy Obywatelskiej. Gdyby komuś chciało się zajrzeć do moich powyborczych felietonów, wiedziałby, że nie głosowałem na PiS, bo partia, która plecie androny o ?Polsce socjalnej" i kreuje liberalizm na diabla wcielonego, na mój glos liczyć nie może. Oczywiście, jak niemal wszyscy, byłem wtedy pewien rządów PiS - PO. Tak się nie stało, to sprawa osobna - powstała koalicja, która mi nie odpowiada, ale nie wpadam w histerię, bo tak właśnie działa demokracja, że polityk, który zdobywa poparcie wyborców, ma prawo rządzić, nawet jeśli wydaje się dziennikarzowi brzydki i wstrętny. Napisałem o małpim rozumie, by uświadomić platformersom, że czynią błąd, godząc się na pewien rodzaj antykaczyńskiego dyskursu. Konkretnie, na taki rodzaj krytyki, który każe potępiać to, czego się wczoraj samemu domagało, jeśli tylko przypadkiem powiedzą tak tamci, w którym sięga się po oskarżenia tak przesadne, jak ?faszyzacja kraju", i w którym uznaje się, iż bycie po słusznej - inteligenckiej, czyli antykaczyńskiej - stronie usprawiedliwia najzwyklejsze chamstwo, a nawet je uwzniośla. Godząc się na taki dyskurs, co gorsza, biorąc w nim udział, Platforma szykuje sobie los nieboszczki Unii Wolności.
Fakt, iż z tej strony nie odezwały się oburzone głosy, napawa mnie nadzieją, że to przesianie dotarło do kogo trzeba.

Rafał A. Ziemkiewicz

Tekst ukazał się w Dzienniku, 15 września 2006 roku.

Jeszcze nie głosowano
User offline. Last seen 3 lata 42 tyg. ago. Offline
Od: 2006-02-07
Czy przesłanie dotarło?

To przesłanie chyba nie dotarło do adresatów tego felietonu. Jest niewielka szansa na zmianę zakorzenionych tradycji dotyczących polemik a raczej sposobów dyskusji z oponentami politycznymi. Szczególnie gdy dawno temu wypowiedziana przez Prezydenta Kwaśniewskiego groźba o totalnej lustracji i możliwości utraty aureol przez znaczną ilość wylansowanych autorytetów staje się rzeczywistością. Pogarda, szyderstwo i metoda "czarnowidztwa" połączona z najbardziej wymyślonymi - ażeby nie powiedzieć zmyślonymi - zarzutami. To wszystko uznawane jest jako najskuteczniejsze narzędzie do walki z przeciwnikiem czy nawet wrogiem politycznym.
Fakt iż nie przynosi to spodziewanego efektu a nawet w wielu przypadkach odwrotny od zamierzonego jest uporczywie ignorowany. Zdenerwowało to nawet p.Ziemkiewicza, którego do zdecydowanych przeciwników PO raczej trudno zaliczyć.
Jedno jest raczej pewne. Czasy ideologów, nawet takich jak Kuroń to już tylko historia, teraz spoiwem łączącym grupy i środowiska są bardziej "przyziemne" czynniki. Stąd też można wysnuć wniosek, że punkt widzenia zależy wyłącznie od punktu siedzenia. Co nawet na tak świetnym forum jak PN też daje się zauważyć.
Sceptyk

User offline. Last seen 3 lata 37 tyg. ago. Offline
Od: 2005-06-25
Ziemkiewicz

Nie da się ukryć, że Ziemkiewicz to wyśmienity publicysta.

To jest: wiki3
User offline. Last seen 3 lata 12 tyg. ago. Offline
Od: 2006-07-30
Małpi rozumek

"Kto pamięta jeszcze, z jak równą zaciekłością, co przeciwko Kaczyńskim, mobilizowano ?myślących Polaków" przeciwko ?iranizacji Polski", zagrożeniu ?państwem wyznaniowym"

W tym problem, że myślących Polaków jest niestety mało,
wolą przyjmować co im włożą do głowy całkiem bezmyślnie.

"Konkretnie, na taki rodzaj krytyki, który każe potępiać to, czego się wczoraj samemu domagało, jeśli tylko przypadkiem powiedzą tak tamci, w którym sięga się po oskarżenia tak przesadne, jak ?faszyzacja kraju", i w którym uznaje się, iż bycie po słusznej - inteligenckiej, czyli antykaczyńskiej - stronie usprawiedliwia najzwyklejsze chamstwo, a nawet je uwzniośla. Godząc się na taki dyskurs, co gorsza, biorąc w nim udział, Platforma szykuje sobie los nieboszczki Unii Wolności."

Ta inteligencka strona to "inteligenci" nuworysze, więc każde chamstwo jest usprawiedliwione!

To jest: Lesław
User offline. Last seen 1 rok 39 tyg. ago. Offline
Od: 2005-11-11
Myślących Polaków jest

Myślących Polaków jest bardzo dużo. Najlepszy dowód, że większość narodu odrzuciła środowiska, które głosiły taką propagandę. Jak niedawno powiedział Roman Giertych, mamy po raz pierwszy Sejm, który jest w stanie wprowadzić bezwględny zakaz aborcji do Konstytucji. Taka wspaniała sytuacja może się długo nie powtórzyć.

User offline. Last seen 3 lata 42 tyg. ago. Offline
Od: 2006-02-07
Myślący Polacy

Kiedyś modne było takie stwierdzenie, że "myślenie ma kolosalną przyszłość". Jakże aktualne w dalszym ciągu. Widać to po wszelkich zawirowaniach na naszej scenie politycznej. Mieliśmy PiS z twarzą Leppera, zgodnie zapewne z zasadą "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem". Nie trzeba było długo czekać aby doszło do podobnego manewru w wykonaniu PO. Po pozytywnie zakończonych rozmowach z PSLem - czyżby zaszłości z "Nocnej Zmiany" - pojawiły się informacje o kontaktach w Poznaniu p.Tuska z p.Lepperem. Co może wróżyć kolejną odsłonę tej skutecznej zasady - PO z twarzą p.Leppera.
Nigdy nie mów nigdy - to chyba pożądana cecha polityków - nieprawdaż?
Sceptyk

To jest: triarius
User offline. Last seen 3 lata 43 tyg. ago. Offline
Od: 2006-05-30
Lepper jest genialnym...

... i lojalnym sojusznikiem PiS'u! Przecież właśnie dał tym wszystkim POkręconym Tuskom POcałunek śmierci!

Z tych POgłosek o "dostosowywaniu się do ew. koalicji z Samoobroną" Cieniasy przecież już się nie POdniosą. Reszta naiwnych POstSolidarnościowych inteligencików na państwowych POsadkach ich opuści, bo przecież są pewne granice żałosnego, nigdy w dodatku nie skutecznego koniunkturalizmu.

Brawo Lepper, zawsze w Ciebie wierzyłem! A żałosne ęteligęty od światłego "Głosu Szabesgoja" będą miały za swoją idiotyczną, bezpodstawną POgardę dla chłopów i w ogóle ludzi sPOza Salonu!

triarius
http://bez-owijania.blogspot.com

User offline. Last seen 3 lata 2 tyg. ago. Offline
Od: 2006-07-08
Ale się PAnu zaraz dostanie:)

Miło by poczytać czkawką przerywane głosy platfusów. Hej, rozmarzyłem się....

Michał5

To jest: triarius
User offline. Last seen 3 lata 43 tyg. ago. Offline
Od: 2006-05-30
sprawa jest jednak niesamowita, przyzna Pan

Ja, w odróżnieniu od Platfusów, cenię sobie, kiedy widać co jest co. Jak w doryckiej świątynii, jak w gotyckiej katedrze. Najlepiej jest bez stiuków, gipsów, puttów zasłaniających nieohebowane belki albo dziury w ścianie.

Platfusy tego nie znoszą, ale dla mnie - skoro polityka to jest w końcu walka (w odróżnieniu od administrowania, czy tego co po angielsku wabi się "policy") - to może by to było po prostu widać? Tak jest uczciwiej, i mądrzej (bo uczy młodzież i starców jak to działa, po co kłamać?). Zgoda?

Platfusy wolą sobie wyobrażać, że już niemal doszli do jakiegoś idealnego systemu, perpetum mobile, samograja, który będzie się kręcił w nieskończoność generując jedynie SłUSZNE, PROEUROPEJSKIE decyzje, a wszyscy będą sobie jedli z dzióbków.

Polityka to jednak polityka (żadnego PO tutaj, celowo!), a dostali właśnie kolejnego piekielnego kopa. W dodatku tak cudownie znienacka, tak perfidnie, a przecież w rękawiczkach (czy może raczej w skarpetkach)...

Niccoló, Boski Niccoló - wstań z grobu i spójrz na tych wspaniałych Polaków! Też się czegoś jeszcze nauczysz! ;-)

triarius
http://bez-owijania.blogspot.com

P.S. Teraz widzę, że jeszcze parę fajnych PO można tam było zrobić... ;-(

User offline. Last seen 3 lata 2 tyg. ago. Offline
Od: 2006-07-08
Pytanie tylko, Panie tygrysie, jak mocno panowie z PO tkwią

w politycznej fantasy, i czy w takiej sytuacji będą umieli odwrócić kota ogonem. Bo w metamorfoze ich wyborców nie wierzę. Zbyt mocno zagazowani, przefarbowani, i wymoczeni:)
A jeśli ktos tam na tej dryfującej plartformie zachował umysł czysty i trzeźwy - to kto? Bo ludzi prawych i sprawiedliwych nam trzeba na potęgę.

Michał5

To jest: triarius
User offline. Last seen 3 lata 43 tyg. ago. Offline
Od: 2006-05-30
Nike

Może jednak zaczną zostawać w domciach, zagłębiając się w lekturze ostatniego laureata nagrody Nike? Przecież to TRZEBA mieć przeczytane i opanowane!

(Pod egidą Nike dostać w dupę, toż to byłby paradoks godny Platfusów!)

Albo coś? W ostateczności mogą podlewać kwiatki. (Tylko uwaga z kaktusami, one nie lubią dużo wody!)

Wierzy Pan, że kiedy razwiedka pozna się do końca na PO, to ta zgraja ględzących, sterowanych zdalnie histeryków nie rozpadnie się jak przegniła purchawka?

triarius
http://bez-owijania.blogspot.com

User offline. Last seen 3 lata 2 tyg. ago. Offline
Od: 2006-07-08
Co do platfusów- pewno, że nie wierzę:)

ale kogo pocałują rozwiedkowicze?

Michał5

To jest: triarius
User offline. Last seen 3 lata 43 tyg. ago. Offline
Od: 2006-05-30
Senyszyn

Sam miewam czasem ochotę na tę babę, serio. Widać że ze mnie w głębi wciąż młode chłopię i kuszą mnie takie dojrzałe matrony. Tylko gębę by trzeba czyś oczywiście babie zatkać.

(Dostanę za to bana panie Admin? Chyba obrażam osobę publiczną. Jedyna nadzieja w tym, że nie POpieraną oficjalnie przez... no kogo? ;-)

triarius
http://bez-owijania.blogspot.com

User offline. Last seen 3 lata 2 tyg. ago. Offline
Od: 2006-07-08
No to Pan tygrysie jest bardziej wyrafinowany, niż

się Pan tu przyznawał. Niektórzy mogą myśleć przasny ten tygrys, nudno gada, a on proszę - Senyszyn. :)

Michał5

To jest: Szumik
User offline. Last seen 2 lata 34 tyg. ago. Offline
Od: 2006-07-03
Widzę, żes Pan miłośnik sportów extremalnych...

Zastanawiam się tylko czy to pod jakąś zoofilię nie podpada...

Nie ma odpowiedzialności bez wolności.

User offline. Last seen 13 tyg. 5 dni ago. Offline
Od: 2005-10-20
Że niby pociąg do

Że niby pociąg tygrysa do różowych hien? W sumie to jednak mieści się (chyba?) w ramach kociej rodziny:)

To jest: triarius
User offline. Last seen 3 lata 43 tyg. ago. Offline
Od: 2006-05-30
do różowych... ale nie hien ;-P

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.