Ratując ryby od utonięcia

Realna polska demokracja jest dla przedsiębiorczości na swój sposób tym, czym był dla niej realny socjalizm. Nie pozwala się jej zanadto rozwinąć. Mimo to dokonania naszych przedsiębiorstw, ich właścicieli i kadr są imponujące zarówno w statystykach, jak i optycznie.

Wszystko to ma miejsce w sytuacji, której codziennością jest przezwyciężanie logiki przepisów wrogiej przedsiębiorczości oraz codziennej praktyki urzędów publicznych. Tempo pogarszania otoczenia prawnego, instytucjonalnego czy podatkowego polskiej przedsiębiorczości jest odwrotnie proporcjonalne do szybkości i jakości urzędowych prac mających na celu usunięcie przeszkód, cały czas zresztą mnożonych.

Przywrócenie wolności gospodarczej od lat wywołuje egzystencjalne lęki niekompetentnych polityków i twardy opór armii urzędników zagrożonej demobilizacją.

Determinacja i optymizm to we współczesnej medycynie określenie wiary w cuda. Realne prowadzenie przedsiębiorstwa w Polsce siłą rzeczy musi polegać na wierze w czynniki nadprzyrodzone, skoro żadna wiążąca interpretacja nie gwarantuje dziś niczego.

Dlatego też setki tysięcy polskich przedsiębiorców, nie przejmując się wskaźnikami makroekonomicznymi, nie znając kodeksu pracy i nie widząc rzeczywistych różnic między partiami, podejmują codzienny trud i zmagania samodzielnego "sprawdzania się w biznesie".

Przedsiębiorczość to część naszego narodowego DNA. Zbyt często historia okazywała się dla nas niełaskawa i mogliśmy liczyć tylko na siebie. Dlatego też ani inwestorzy z mitycznej zagranicy, miliardy pomocy, ani nawet wprowadzenie euro nie zastąpią i nigdy nie zbudują trwałego bogactwa naszego społeczeństwa tak skutecznie, jak własna przedsiębiorczość.

Tworzenie dla niej rezerwatów, jakimi są strefy specjalne (pomijając ich sens), skończy się folklorem, jak w przypadku indiańskich plemion. Polska przedsiębiorczość, w przeciwieństwie do polityków, jest pożądana i poszukiwana nie tylko w starej Unii, ale i na świecie.

Co więcej, nasza przedsiębiorczość ma pod ręką lepsze systemy i niższe podatki w krajach, których dramatem jest zatrważający brak chętnych do uczciwej pracy. Już teraz tysiące Polaków czy Francuzów zirytowanych opresją własnej biurokracji zakłada swoje przedsiębiorstwa na angielskiej wyspie. Czynność ta zajmuje nie dłużej niż kwadrans i można to zrobić jednym telefonem lub korzystając z Internetu. Jako że najważniejsza jest realizacja wymarzonych pomysłów, to firmę można zgłosić do rejestru dwa miesiące po rozpoczęciu już działalności.

Europa i świat dają nieporównywalnie lepsze szanse, zyski, niższe podatki niż własna, wolna od obcych wojsk, ojczyzna. Poza odzyskaniem niepodległości najlepsze, co mamy i co daje nam przewagę w Europie, to ludzie z ich niespożytą przedsiębiorczością. Jedynie oni są w stanie ożywić kapitał, który sam z siebie jest martwy.

Dramatyczne w polskiej sytuacji jest to, że jak można było zauważyć, łatwiej było przekonać IRA do zarzucenia terroryzmu, niż własną elitę polityczną do odblokowania przedsiębiorczości i przywrócenia wolności gospodarczej. Rządy niweczą cywilizacyjną szansę porównywalną z historycznym odzyskaniem niepodległości i zachowują się wobec przedsiębiorców tak, jak "pobożny mędrzec nauczał, że łowiąc ryby, ratuje je od utonięcia".


Andrzej Sadowski
wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha
inne teksty autora...

Posłużyłem się tytułem książki Amy Tan. W książce tej można przeczytać o złu udającym dobroczynność.

Artykuł jest komentarzem do listy 2000 przedsiębiorstw "Rzeczpospolitej". Autor ma przyjemność zasiadać w kapitule, która przyznaje wyróżnionym przedsiębiorstwom tytuł "Dobrej Firmy".

Niskie podatki to nie panaceum

Zachęcam autora do przeczytania książki Fukuyamy ?Budowanie państwa?. W Polsce udało się zaczarować ogromną liczbę umysłów przekonaniem, że niskie podatki są najistotniejszym i w zasadzie jedynym czynnikiem szybkiego rozwoju gospodarki. Szkoda, że dotyczy to także p. Sadowskiego, o którego talencie analitycznym miałem większe mniemanie.

Po doświadczeniach lat 90-tych większość badaczy tego problemu uznaje, że jakość państwa i jego instytucji jest najważniejszym czynnikiem rozwoju gospodarki w zglobalizowanym otoczeniu.
Zapewnienie równych reguł gry konkurencyjnej, równe traktowanie płatników podatków, zagwarantowanie egzekucji umów i zobowiązań, silne instytucje zrzeszające przedsiębiorców, ochrona własności prywatnej, etc. razem wzięte stanowią fundament szybkiego rozwoju gospodarczego. Wysokość podatków to sprawa istotna, ale jednak drugorzędna.
Tylko budowa sprawnego i silnego państwa ale ograniczonego tylko do niezbędnych funkcji może zapewnić długotrwały rozwój gospodarczy na miarę naszych oczekiwań.

To jest: Qrczak

Panaceum?

Nie warto polemizować z poglądami, których nikt nie głosi.

Oczywiście że nie panaceum, tylko krok w dobrym kierunku. Czekam, aż któryś rząd w końcu wykona ten i inne kroki. Staram się głosować na ludzi, którzy na to najbardziej rokują.

To jest: Marek Bekier

Nie będę bronił autora

Nie będę bronił autora bo, jeśli zechce, to zrobi to sam. Przypuszczam, że autor przeczytał książki Fukuyamy. Na szczęście przeczytał też innych autorów i, również na szczęście, uwierzył bądź nie jedynie w to co sam przemyślał.
Teraz już całkiem od siebie zwracam uwagę, że można wyliczyć coś takiego jak dzień wolności podatkowej. Pokazuje on jakie są proporcje czasu pracy obywatela na własne potrzeby do czasu pracy na potrzeby utrzymywanego przez niego państwa. Jakoś tak dziwnie wychodzi, że państwa obchodzące wcześnie dzień wolności podatkowej mają duży wzrost PKB, wysoki dochód na głowę albo szybki wzrost tego dochodu, niskie bezrobocie i parę innych przyjemnych wskaźników. Za to silne instytucje zrzeszające przedsiębiorców zwykle się degenerują i zaczynają ograniczać wolną konkurencję załatwiając sobie takie prawo, które nie dopuszcza konkurencji na rynek. Państwo pilnujące reguł rynku i chroniące własność prywatną oczywiście sprzyja rozwojowi przedsiębiorczości. Jednak Pan trochę odwraca przyczyny i skutki. Zwykle jest to tak, że madre elity rządzące dobrze zorganizowanym państwem dbają zarówno o ochronę własności, pilnowanie reguł rynku i niskie podatki. Robią to dlatego, że są mądre. A to, że elity rządzące są mądre zależy zwykle od sposobu wyłaniania tych elit i od przywiązania do tradycji, które kształtują dane państwo.

- - - - - -
Marek Bekier

RE: Niskie podatki to nie panaceum

Panie /Pani rk3745 powtarza Pan/Pani lewicową mantrę o nieistotnej roli wysokości podatków.

Gdyby wysokość podatków była bez większego znaczenia - to możnaby podnieść je (okresowo lub na stałe) o 10% i zlikwidować deficyt ze wszystkimi jego konsekwencjami.

Premier mógłby wtedy dokonać symbolicznego zatopienia kotwicy budżetowej i nazwać do odnowieniem zaślubin Bałtyku.

Reszta Pańskich wywodów koresponduje mniej więcej z tym, co napisał p. Sadowski - więc nie jest jasne, po co Pan/Pani to komunikuje.

No - i zwyczajowe pytanie: ile osób Pan/Pani zatrudnia?

Zdrowia życzę - i więcej koncentracji na czytanej treści.

Witek

p.s.

Wiem, że to miło dorwać jakiegoś "liberała" i skopać go w liberalne podbrzusze - ale trzeba wcześniej zadbać o minimum racjonalności.

No i jeszcze jedno - nieuwżanie czyta Pan/Pani również regulamin karty płatniczej - jest w nim, że nie należy podawać innym kodu PIN.

To jest: Breyciu

Czy w "Budowaniu państwa"...

..jest Fukuyama równie przekonujący jak w "Końcu historii" ? ;)

Tekst pana Andrzeja wyrwał mi z piersi kolejne westchnienie za prawicowymi rządami w Polsce, ale na to się póki co nie zanosi. Chociaż kto wie... kiedyś nie wierzyłem, że dożyję końca PRLu.

...jak zwykle wolni Polacy

Pan Andrzej Sadowski delikatnie ujął problem ,,niezauważania sytuacji" przez ,,elyty", które w czasach obecnych żyją na koszt innych (podatników, czyli tych od ,,wartości dodanej"). Wersja soft: nieświadoma niekompetencja decydentów. Trudno jednak nie zastnawiać się na wariantem hard: świadoma niekompetencja (50% pkb to wydatki budżetu państwa przecież)... A zanim podetną gałąź, na której siedzą to sobie pożyją.

Swoją drogą Polacy to jednak ludzie ,,z natury" przedsiębiorczy. Nawet oficjalne dane wskazują, że w Polsce, w porównaniu z innym państwami europejskimi, duża część osób zakłada firmy, mimo nieprzychylnego dla ,,ludzkiego działania" prawnego środowiska (lubią wolność, czy co...?).

Na marginesie. Szczęśliwie dane makro mamy ,,post factum". Jeżeli jakikolwiek rząd przewiduje np. pkb na przyszły rok (zatem w konsekwencji wysokość podatku) to oznacza, że nieźle kontroluje ,,ludzkie działania". Ciekawe czy duża część czytelników tego artykułu byłaby zadowolona z rocznej stopy zwrotu na poziomie wzrostu polskiego pkb?... Chyba jednak jesteśmy przedsiębiorczy :).

Xporferus

off topic :) czyli nawiedzony

Off topic:
Ciekawy przypadek do analizy, szczególnia dla Pana Prawicowca
Poniżej:

:)

Śmierć burżujom

Dziękuję za uwagę. Przejrzałem wystąpienie Iwo aż do końcowego "śmierć burżujom!" i podejrzewam, że to jakiś amatorski kabaret polityczny, w dodatku jednoosobowy. Iwo nie przedstawił nawet nazwy organizacji, w imieniu której przemawiał.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"

Ten Iwo na serio jest. Jest

Ten Iwo na serio jest.
Jest przywódcą Walczącej Grupy Rewolucyjnej
http://www.wgr1917.webpark.pl/index.html

Iwo rewolucjonista

Nadal jestem skłonny przypuszczać, że Iwo WGR jest wirtualną organizacją jednoosobową. Ciekawe, czy wiec dla uczczenia rew. paź. we wtorek o 18 na pl. Bankowym zostanie odnotowany przez media i czy będzie na nim ktoś oprócz I. Interesujący (choć zapomniany) jest fakt, że rewolucja październikowa odbyła się w listopadzie.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"

To jest ich trochę

To jest ich trochę więcej:
http://www.wgr.starhost.pl/foto/foto1/8.jpg

Ruch stu

Rzeczywiście, co najmniej stu. Ale dlaczego właściwie akurat ja, prawicowiec, miałbym być tym jakoś zainteresowany?
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"

łatwiej było przekonać IRA ...

"Realna polska demokracja" jako bezpośredni spadkobierca realnego socjalizmu nie ma i nie może mieć nic do zaproponowania własnemu społeczeństwu.Powód - skostniały i niewydolny system polityczny który broni swoich aparaty partyjne przed utratą możliwości kontroli nad większościa struktur państwa. Biurom politycznym
funcjonujących partii bliższa jest obrona własnych stanowisk pracy i reprodukcja chorej politycznej rzeczywistości. Ta bowiem umożliwa sprawowanie władzy praktycznie przez ciągle te same gremia i układy towarzyskie, ale co gorsza zwalnia je od ponoszenia odpowiedzialności za jej sprawowanie.
W dzisiejszej Rzeczpospolitej niczm w PRL-u, systenowo blokowana jest większość dróg i możliwości awansu społecznego.
Nie widzę zatem racjonalnej przesłanki dla której zdegenerowany układ polityczny był zainteresowany zachwianiem obowiązującej aktualnie dystrybucji dóbr i przywilejów.

wołkowyski

A opozycja?

Jednak nie. Marzeniem opozycji jest odepchnąc "tamtych" od koryta /nie robiąc im krzywdy/ i zająć ich miejsce. Może więc mały pokerek? Krzyknąć "sprawdzam", przestać napełniać koryto, i popatrzeć, czy Rząd aby "napewno się sam wyżywi" /cytat/.
Leszek.

Leszek

czy Rząd aby "napewno się sam wyżywi

Cała ta tzw opozycja jak Pan zresztą słusznie zauważył jest ni mniej ni więcej jak tylko jednym z zaworów bezpieczeństwa, buforem od którego można skutecznie i jednocześnie bezpiecznie odbić się , powracając na ewentualnie uracone pozycje.
To odbijanie piłeczki trwa już lat naście, no ale za to jakie efekty! Gospodarka kwitnie, demokracja też, w pełni - fasadowa, polityczne gwiazdy lśnią (a za nimitabuny aktywistów następców) -a Polacy jak to Polacy, niewdzięczni -s.... przepraszam, uciekają za granicę.
Pomysł "samowyżywienia się" rządu chociaż nie nowy, aczkolwiek interesujący. Obawiam sie jednak że w przypadku sytuacji zagrożenia swojego politbytu przez elementy warcholskie, antyspołeczne, chuligańskie i antydemokratyczne , np. 13-go, którejś niedzieli... kto wie... maybe surprise?
Notabene osobiście preferowałbym wariant soft tj zbiorowe seppuku na Wiejskiej.

wołkowyski

To jest: Inquiz

Tylko jak?

Rząd się wyżywi ostastecznie robiąc z nas kotlety. Żadna duża partia nie uwolni nas od tego kamienia u szyji.

Partia społeczna (taką miała być PO - prawybory, brak wodzostwa) nie istnieje. Wszystkie partie w naszych warunkach potrzebują tysięcy ludzi w zapleczu. A ci ludzie oczekują czegoś w zamian, chociażby perspektywy posady kierownika gminnych szaletów.

U nas powszechnego buntu nie bedzie, władza wiedziała co robi nie pozwalając obywatelom posiadac broni.

Prawda

cytuję Inquiz:
Partia społeczna (taką miała być PO - prawybory, brak wodzostwa) nie istnieje. Wszystkie partie w naszych warunkach potrzebują tysięcy ludzi w zapleczu. A ci ludzie oczekują czegoś w zamian, chociażby perspektywy posady kierownika gminnych szaletów.

Smutne, ale niestety chyba prawdziwe, choc trzeba probowac takie partie (spoleczne) popierac.

Kleska okazala sie proba PO funkcjonowania bez dotacji publicznych, choc przyklad dobry i szkoda ze tak krotko wytrwali.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.