Lustratorzy i agenci

W związku z tym, że w ostatnich czasach broniłem abpa Stanisława Wielgusa, wielu ludzi zarzucało mi wrogość do lustracji, rozliczenia się z PRL, „michnikowszczyznę”, a nawet porównano mój system moralny do... Józefa Stalina. W związku z tak dziwnymi insynuacjami, czuję się w obowiązku wypowiedzieć na temat lustracji.

Pytanie podstawowe: czemu służy lustracja? Nasi „zawodowi” lustratorzy twierdzą, że wyrównaniu historycznych rachunków, sprawiedliwości, „oczyszczeniu życia publicznego”. Nie zgadzam się z taką odpowiedzią, gdyż sugeruje ona, że lustracja jest celem samym w sobie. Jeśli spojrzymy sobie na nią z punktu widzenia kontrrewolucyjnego, to musimy spytać: czy wymiana ludzi skompromitowanych układami z SB na ludzi nieskompromitowanych w czymkolwiek zbliża nas do rewolucji konserwatywnej? Zbliżałaby gdybyśmy agentów zastąpili kontrrewolucjonistami i dzięki zabiegowi lustracyjnemu przejęli państwo. Tak się jednak nie stanie, gdyż w wyniku lustracji zastąpimy agentów SB różnej maści socjalistami niepodległościowymi, narodowymi, chadekami, socjaldemokratami i podobnym politycznym badziewiem. Ludzie ci obsadzą nietknięte struktury socjalistycznego państwa. Z punktu widzenia kontrrewolucyjnego nie ma znaczenia, czy zbędne urzędy obsadzają agenci SB czy socjaliści-patrioci. Ich jarzmo jest równie nie do zniesienia.

Istotą prawdziwej dekomunizacji nie jest wymiana obsady urzędniczej z agentów SB na „naszych” socjalistów, lecz na skasowaniu tysięcy dziwnych aktów prawnych i foteli urzędniczych przeznaczonych do realizacji tychże norm. Prawdziwa ustawa dekomunizacyjna nie zaczyna się od stwierdzenia „Zakazuje się byłym aparatczykom (...)”, lecz od słów „Skreśla się następujące ustawy (...)”. Dopiero tę resztkę urzędów – jakieś zostać muszą, aby państwo realizowało właściwe mu zadania – należy zlustrować i zdekomunizować, zastępując fachowymi kadrami. Oto istota kontrrewolucji w administracji.

Nie jestem przeciwny lustracji. Nie traktuję jej jednak jako cel sam w sobie, lecz jako środek do czegoś. Jest to jedno z dostępnych nam narzędzi do walki politycznej. Jest w naszym kraju środowisko, które stworzyło III RP przy Okrągłym Stole w porozumieniu z gen. Kiszczakiem, potem grzmiało „Odpieprzecie się od Generała!”, a następnie przez kilkanaście lat „europeizowało” nas w przyśpieszonym tempie, tresując w walce z „ksenofobią”, „antysemityzmem” i „nietolerancją”. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że ta „lewica laicka” wyszła z PZPR i nawet po 1968 roku kontakty tam zachowała. Paniczny strach przed lustracją tej ekipy wskazuje, że musi mieć słaby punkt: „teczki”. Skoro to środowisko polityczno-medialno-religijne jest największym wrogiem tradycyjnej wizji świata, a więc kontrrewolucji, to „uderzenie teczkami” winno je zdruzgotać. Dlatego zawsze byłem i jestem nadal za lustracją sceny politycznej, dziennikarzy i wszystkich tych środowisk, które popierając „europeizację” mają nieczyste konto w IPN.

Uważam, że lustracja nie jest celem, ale narzędziem walki politycznej. Jeśli lustrujemy na ślepo, zaczynając od popierającej nas armii w przededniu wielkiej Bitwy o Polskę (afera Wielgusa), to trudno to uznać za politycznie rozsądne. Roztropność uczy, że jak ma się wielkie działo z wielkim pociskiem w środku, to zanim pociągnie się za spust, trzeba wybrać kierunek lotu pocisku. Na moją pomoc w rozpoczynaniu bitwy poprzez strzelanie do własnych szeregów proszę nie liczyć. Na to będzie czas, jeśli wygramy.


Adam Wielomski
www.konserwatyzm.pl
inne teksty autora...

To jest: Łukasz Adamski

ZAPRASZAM WSZYSTKICH NA

ZAPRASZAM WSZYSTKICH NA NOWĄ ODSłONĘ MOJEJ STRONY INTERNETOWEJ!!!!!!!!! POZDRAWIAM

www.lukaszadamski.pl - nowa odsłona

To jest: Marek Leonkiewicz

A dlaczego badziewie

Panie Adamie to mamy nie robić lustracji tylko dlatego,że grozi nam negatywna selekcja stanowisk?

Marek Leonkiewicz

To jest: Adam Wielomski

Ależ oczywiście,

robić lustrację, ale póki co, to się lustruje Wielgusa, Zamoyskiego itd. A środowisko "GW" nieruszone. Nie mogę zrozumieć tej dziwnej kolejności.
-------------------
www.konserwatyzm.pl

-------------------
www.konserwatyzm.pl

Lustrować należy wszystkich,

nie ważne od kogo się zaczyna.

To jest: Marek Karpisiak

A Lesław Maleszka to co?

A Lesław Maleszka to co? Pies? Ja tam nie wiem...

===
www.karpisiak.blogspot.com
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz

To jest: BTadeusz

Bardzo słauszne postulaty, ALE!!!

Lustracja nie może być narzędziem manipulacji.
Narzędziem realizacji zasady TKM.

Ma być narzędziem poprawiania prawa, a nie narzędziem wprowadzania "lewa".

Czy jest mozliwa taka lustracja poprawiająca prawo?
Czy jest mozliwe poprawianie prawa "lustracją"?

cytuję AW:
Pytanie podstawowe: czemu służy lustracja? (...) „oczyszczeniu życia publicznego”.
Nie zgadzam się z taką odpowiedzią, gdyż sugeruje ona, że lustracja jest celem samym w sobie.

Komu sugeruje? Panu?

Naprawdę?:
"lustracja słuzy lustracji"
i:
"Lustracja słuzy oczyszczeniu życia publicznego",
to dla Pana to samo?

Jest Pańskim dobrym prawem (i obyczjem) nie reagowanie na moje wpisy. Będzie tak zapewne i tym razem.
Więc pisząc do innych czytelników zwrócę im uwagę, że wszystko co zostało napisane po tym cytacie, zostało wyprowadzone z tego - jawnie błędnego założenia.

Więc albo nawaliła logika, albo Autor manipuluje.
Chce, aby zaliczyć Go do werbalnych zwolenników lustracji, ot, takie "widzimisie", i naciąga pojecie do własnych "narzędziowych" potrzeb.

Może by przeanalizować znaczenie słowa?
Bo takie mieszanie pojęć, jakie zawarte jest w artykule, to relatywizm nagorszej próby - jeszcze krok, a prawda też zostanie poddana kryterium "uzytecznosci publicznej".

Jest oczywiscie możliwe "oczyszczanie życia publicznego" niekoniecznie poprzez lustrację.

Ale gdyby tak, to należy napisać:
Dajmy spokój lustracji, a zajmijmy się tą poprawą, a nie pogłębiać pojęciowy zamęt.

Lustracja, to ujawnienie stopnia zgodności deklaracji i czynów osób pretendujących do społecznych zaszczytów.

ZANIM zaczniemy oceniać moralność lustrowanych osób.

Mamy oczywiscie dylemat, czy "lustracja, jako narzędzie oczyszczenia życia publicznego", czy "lustracja, jako narzędzie poprawiania prawa", pozostanie w związku pojęciowym z: "lustracją, czyli ujawnieniem stopnia zgodności deklaracji i czynów osób pretendujących do społecznych zaszczytów", ale to wypracowanie na zupełnie inny temat.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

To jest: Adam Wielomski

Panie Tadeuszu,

lustracja może mieć dwie legitymizacje:

1. Moralną. To zemsta i kara za kolaborację z PRL
2. Polityczną. Narzędzie walki politycznej.

Ja wyznaję zasadę nr 2.
-------------------
www.konserwatyzm.pl

-------------------
www.konserwatyzm.pl

To jest: BTadeusz

Ja uznaję tylko tę trzecią

(definiowaną przez cel)
"gwarancję niezaleznosci w podejmowaniu decyzji politycznych i administracyjnych - (póki zdarzają się uznaniowe)"

Cele, które Pan wymienia, są, w moim głebokim przeświadczeniu niemoralne. I społecznie kosztowne.

W dekomunizacji natomiast przychylam sie do deklaracji Prawicy RP.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

Lustracja, nie powinna być

Lustracja, nie powinna być ani narzędziem walki, ani zemstą, tylko zwykłą prewencją przed życiorysami naznaczonymi interesowną dwulicowoscią, ludźmi, którzy w polityce i w służbie publicznej nie dają na przyszłość żadnych gwarancji jednoznacznych, autonomicznych poczynań...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

a czy "ludzie Kaczyńskiego"

jak min.Fotyga, min.Szczygło czy prezes Skrzypek dają jakiekolwiek gwarancje jednoznacznych i autonomicznych poczynań?
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

Od strony - zakładanego

Od strony - zakładanego przeze mnie - braku powiązań z wywiadami obcych państw i chocby czasowego podporzadkowania komunistycznym słuzbom - pewnie tak...O reszcie przesądzamy sami, w akcie wyborczym, windując, lub spychając na margines określone srodowiska polityczne...To znaczy, ja juz nie przesądzam, nie z tą ordynacją...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

Podejście pryncypialne

Komentarz do postu ze śr, 07/02/2007 - 13:18 (Sławek), link http://prawica.net/node/6115#comment-129480

Bardzo słusznie. To jest właśnie podejście pryncypialne, dzięki któremu unikamy błędu uznaniowego pragmatyzmu i jego dewastujących skutków.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

Przemilczane kryterium !?

3.Finansowe. To walka o nowy podzial dochodu narodowego.
...chleba naszego powszedniego, daj nam (Polakom)dzisiaj.
nie jutro i nie co innego, jak chleba powszedniego!
Jest to najwazniejsze kryterium dla narodu polskiego!
To jest suwerennosc materialna i wolnosc materialna.
Bez takiej zmiany nie zrodzi sie w umyslach polskich np. kupie niemca do wykonania prac w ogrodzie czy zagrodzie, czy kupie anglika by wyczyscil konie bo sie na nich zna. Natomiast pozostanie emigracja ... za chlebem! pozostanie "polska miotla", "polski hydraulik".

Dekomunizacja prawdziwa

Zdaniem p. Wielomskiego:

„Istotą prawdziwej dekomunizacji nie jest wymiana obsady urzędniczej z agentów SB na „naszych” socjalistów, lecz na skasowaniu tysięcy dziwnych aktów prawnych i foteli urzędniczych przeznaczonych do realizacji tychże norm.”

Otóż nie, dekomunizacja prawdziwa w samej swej istocie polega właśnie na wywaleniu z roboty państwowej komunistów, którymi są byli członkowie PZPR, ZSL i SD. Zmiany strukturalne i prawne, o których pisze p. Wielomski, to konieczne działania „desocjalizacyjne”, których przeprowadzenie nie będzie możliwe bez dekomunizacji, że tak powiem, osobowej.

Chciałbym tu przy okazji przytoczyć pogląd na dekomunizację wyrażony w punkcie 2 deklaracji politycznej Prawicy RP (link http://prawica.net/node/4676):

2. Przeprowadzenie ogólnokrajowej dekomunizacji i deagentyzacji. Oznaczałoby to zakaz pełnienia służby publicznej dla byłych członków PZPR, ZSL i SD, aktualnych i byłych członków KPP oraz byłych agentów i pracowników służb specjalnych PRL i ZSRR. Pożądane byłoby również odebranie biernego prawa wyborczego wymienionym grupom obywateli.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: Jan Bodakowski

Z konserwatyzmem pana

Z konserwatyzmem pana Wielomskiego coś słabo. Pan Wielomski w opisie społeczeństwa stosuje anachroniczny model liberalny (wstyd). Liberałowie (przynajmniej ich pewna część) programowo mogą negować istnienie społeczeństwa oraz głosić istnienie tylko jednostek i relacji rynkowych. Konserwatysta jednak powinien wiedzieć że od liberalnych instytucji (sztucznych, utopijnych tworów) ważniejszy jest ład spontaniczny wykreowany przez relacje między ludzkie. Konserwatysta powinien wiedzieć że los Polski determinują bardziej relacje między ludźmi a nie jakieś przepisy. Polskie patologi (w tym i przepisy, ma pan Wielomski racje że trzeba je zlikwidować) wyrastają z patologicznych więzi. Lustracja niszczy te więzi przez ich ujawnienie (jawne są nic nie warte).
Komunizm to kwintesencja tego wszystkiego co jest wrogie nam konserwatystom i reakcjonistom. A wróg jawny jest lepszy niż ten który czai się w naszym obozie. Należy więc oczyszczać się z chwastów. Kościół był silny gdy oczyszczał się z heretyków.
Pan Wielomski uległ też propagandzie. Abp Wielgus jest przesiąknięty duchem soboru, nie jest anty modernistycznie katolicki. Najlepszym tego przykładem było jego stanowisko w sprawie UE. W wywiadzie dla KAI mówił o plusach UE, o strachu przeciwników i uznał za naganne przeciwstawianie się integracji (co jest postawą anty katolicką). Abp nie wspierał publicznie walki z modernizmem. Wspierał Radio (cenne bo informujące o historii najnowszej) ale nie oszukujmy się Radio jest posoborowe z ducha (socjalizm, Medjugorie, bluźniercza muzyka).

To jest: Inquiz

Problemow kilka

1. Zaloze sie iz lustracja, raport o WSI itp nie obejma niestety wszystkich ktorych powinny, pozostana czynni agenci oraz tacy, ktorych bedzie mozna wykorzystac do wlasnych celow.

2. Praktycznie calkowicie jest pomijana kwestia, iz lustracja jest potrzebna z powodu naszych drogich sasiadow - Rosji i Niemiec takze. Rosja ma na pewno wiekszosc informacji ktore posiadaly PRLowskie sluzby i to w komplecie, na pewno w archiwach Stasi tez duzo zostalo i uztwczne materialy nie trafily do archiwum Gaucka. Jakie to niesie zagozenie nikogo tutaj chyba nie trzeba przekowywac.

3. Niestety uwazam iz kontrrewolucja tak jak rewolucja potrzebuje uswiecenia krwia bohaterow i zdrajcow. O ilez latwiej by teraz bylo cokolwiek dzialac jezeliby PP Kiszczak, Jaruzelski & Co skonczyli jak malzenstwo Ceausescu.

To już mamy i krwiożerczość

I to wcale nie metaforyczną. Paranoja postępuje, szybciej niż się spodziewałem. Ale warto przypomnieć, że koniec Ceaucescu był sądową farsą, a losy Rumunii po r. 1939 nie były radykalnie lepsze od losów Polski.
Ciekawe kiedy pojawi się gloryfikacja Drakuli (bo Pinocheta już była).

To jest: R1a1

Rzeczywiście. Toć przecież prekursor neokonserwatystów

walczących z muzułmańskim zagrożeniem!

cytuję indris:
Ciekawe kiedy pojawi się gloryfikacja Drakuli

cytuję WIKIPEDIĘ:

Mimo wszystko Turcy nieubłaganie postępowali w głąb Wołoszczyzny, aż wreszcie stanęli pod Târgovişte, stolicą vladowego księstwa. Tu Drakula sięgnął po broń psychologiczną i zgotował sułtanowi makabryczne powitanie, które do historii przeszło pod nazwą "Lasu Pali". Otóż, jak podaje grecki historyk Chalkondyles, Turcy w swym marszu napotkali mocno przerażającą dekorację przydrożną, składającą się z jeńców tureckich nabitych na pale i ustawionych w szpaler, na kilometr szeroki, na trzy długi. A samych pali miało być dwadzieścia tysięcy, którą to liczbę należy jednak potraktować jako mocno zawyżoną. Sułtan, widząc swoją armię głodną, spragnioną, wyczerpaną i podupadłą na duchu zarządził odwrót.

To jest: Inquiz

Farsą czy nie

w każdym razie geniusza karpackiego nie ma wśród żywych i nie miał okazji zostać prezydentem czy człowiekiem honoru.

Zgadzam się z P. Adamem iż w polityce liczy się przede wszystkim skuteczność, pobożnożyczeniowe myślenie pięknie wygląda w deklaracjach i na transparentach, nie zamierzam nikogo gloryfikować ale "prawicowców" ujadających na Pinocheta w rytm lewackiej agitacji nie rozumiem. A Generała zwłaszcza nie lubią ponieważ zdławił czerwoną zarazę w ostatniej możliwej chwili, gdy ta była już pewna swego. No a przede wszystkim bo odniósł sukces gospodarczy i utrzymał "rząd dusz" - nie byłoby całej propagandy gdyby był znienawidzony przez obywateli.

Krwiożerczość zaślepia

Małżeństwo Ceaucescu zostało zamordowane, po "procesie" przypominającym trojki NKWD głównie dlatego, żeby NIE przeprowadzić mniej więcej normalnego procesu (a choćby takiego, jaki miał Ludwik XVI). Bo na takim procesie oskarżony mógłby za dużo powiedzieć, m.in o osobistościach, które doszły do władzy w latach następnych.
Trudno się dopatrzyć jakichś pozytywnych skutków dla Rumunii tego pseudosądowego morderestwa.

A już jest zupełnie niepojęty "żal",że w Polsce nie doszło do rozlewu krwi. Czy część prawicy ogarnia jakiś pogromowy amok ?

To jest: Adam Wielomski

A Ludwik XVI mial proces?

Pierwsze slyszę. Polecam mój tekst na ten temat:
http://www.konserwatyzm.pl/index.php?option=com_co...
-------------------
www.konserwatyzm.pl

-------------------
www.konserwatyzm.pl

Ludwik XVI miał proces.

Oczywiście zawsze chyba będzie się debatować nad szczegółami tego procesu, czy nad jego prawomocnością a zwłaszcza nad wyrokiem. A także nad tym, ze - jak podnieśli obrońcy - oskarżyciele byli jednocześnie sędziami, bo oskarżała komisja Konwentu a wyrok wydawał też Konwent. Bezstronność sędziów była też co najmniej dyskusyjna.
Ale to wszystko nie zmienia sprawy, że proces się jednak odbył, był publiczny, oskarżony miał prawo do obrony i adwokatów. A przy wydawaniu wyroku każdy z deputowanych publicznie oddawał głos, z prawem do uzasadnienia go (to dlatego, w okresie Restauracji można było represjonować ex-deputowanych "królobójców").

W porównaniu do tego procesu "proces" pary Ceaucescu był realizacją postulatu Saint-Juste'a, żeby króla nie sądzić, ale po prostu go zabić. Tyle, że junta rumuńska nie miała swoistej uczciwości Saint-Juste'a i nazwała zabójstwo procesem i wyrokiem.

To jest: Adam Wielomski

Moment, co to jest proces?

1. Do procesu niezbędny jest sąd i to on orzeka wyrok.
2. Proces polega na demokratycznym glosowaniu w parlamencie nad wyrokiem dla oskarżonego.

Dla mnie proces jest w przypadku nr 1. Oczywiście sąd może nie być uczciwy, może być tzw. mord sądowy. W przypadku nr 2 nie ma procesu - przynajmniej w moim rozumieniu tego slowa.

Ludwik XVI zostal zamordowany na podstawie glosowanie parlamentu, bez procesu (przynajmniej wedle moich pojęć).
-------------------
www.konserwatyzm.pl

-------------------
www.konserwatyzm.pl

Czym jest proces

Z definicjami oczywiście nie można się spierać. Ale powszechnie mówi się (i pisze w literaturze) o procesie Ludwika XVI, więc było w tym coś co pasuje do intuicyjnego rozumienia pojęcia procesu. Jest ot takie postępowanie, gdzie oskarżony ma postawione zarzuty, może się z nimi zapoznać i ma możliwość obrony, czyli ustosunkowania się do zarzutów, a wyrok jest wydawany po wysłuchaniu oskarżenia i obrony.

Sąd, to gremium lub osoba wydające wyrok. Obecnie przyjmuje się powszechnie, ze jest to instytucja powołana wyłącznie do tych celów, co wynika z powszechnego przyjęcia postulatów Monteskiusza trójpodziału władz. Ale nie zawsze tak było. W dawnych czasach sądem był często władca. Funkcję sądu wykonywał żydowski Sanhedryn i rzymski Senat. W dawnej Rzeczypospolitej były sądy sejmowe.
W procesie Ludwika XVI sądem był Konwent, który sam o tym postanowił (dekret mówił "Ludwik Capet ma byc w Konwencie sądzony"). Oskarżony mógł się zapoznać z zarzutami i odpowiedzieć na nie. Głosowanie nad wyrokiem odbyło się po zakończeniu postępowania, a takie głosowanie odbywa się i dzisiaj w każdym sądzie innym niż jednoosobowy.

Istotą procesu jest nie

Istotą procesu jest nie orzekanie o winie i karze przed jego rozpoczeciem... Taki tam proces, jaki miał Ludwik, w którym wszystko jest z góry przesadzone nazywa sie zbrodnią, wszystko jedno czy sądowa, czy konwentową...Równie dobrze mogli go wyrzucic przez okno...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

Słusznie

Istotą procesu jest nie orzekanie o winie i karze przed jego rozpoczeciem. Ale w procesie Ludwika XVI NIE było wszystko z góry przesądzone. W jednym z głosowań procesowych większość wynosiła JEDEN głos. Nie należy sobie wyobrażać Konwentu jako coś w rodzaju sejmu PRL, czy nawet sejmu III/IV RP.

Panie Indris, król musial

Panie Indris, król musial umrzec, bardziej zresztą, jak sięgam pamięcią do źródeł, z uwagi na sytuację międzynarodową...Ta decyzja zapadła w "kierownictwie" przed tym, co pan nazywa procesem, a kwestia jak przekonano głosujących i ile głosów było potrzebnych do tego, by osiągnąc swój cel jest juz nieistotna...

- - - - - - - - - -
Admin prosi p. Sławka o zmianę hasła

Właśnie, że NIE musiał

Pan ciągle sobie wyobraża Rewolucję Francuską a w szczególności Konwent jako coś podległego jakiemuś "kierownictwu", niczym sejm PRL KC PZPR. Ale wszystkie poważne źródła pokazują, że tak nie było. Była oczywiście silna grupa która uważała, ze król powinien być stracony i uważała tak jeszcze przed procesem. Ale to, czy odniesie sukces, z góry przesądzone NIE było. Sam Pan to pośrednio potwierdza pisząc, że głosujących trzeba było przekonywać.

To jest: Konrad Banachewicz

Panie Adamie...

Bo dla indrisa ważne są pozory - zapodał kiedyś, że inwazja na Irak to bezprecedensowa agresja, bo przedtem przez pół wieku przestrzegano "prawa międzynarodowego" (cokolwiek to jest, bo jakoś nikt mi nie umie powiedzieć, zakładając widocznie, że to takie oczywiste). Póki przestrzega się pozorów, jest ok.

Konrad Banachewicz

prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

Konrad Banachewicz

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.