Jan Parys o inwigilacji prawicy

28 lutego 2007 odbyło się w Klubie Prawicy.net spotkanie, którego Gościem był Jan Parys. Było on w ostatnich miesiącach oskarżycielem posiłkowym w procesie przeciwko płk. Lesiakowi w sprawie inwigilacji prawicy z lat 90-tych.

W spotkaniu wziął także udział Wojciech Dobrzyński - również oskarżyciel posiłkowy w procesie, działacz Porozumienia Centrum lat 90-tych, aresztowany i więziony.

Posłuchaj nagrania z tego spotkania

Strona główna Klubu Prawicy.net

To jest: Azrael

Spotkanie z Janem Parysem – uwagi na marginesie

W dniu 28 lutego, prawie jak co tydzień, odbyło się spotkanie klubu Prawicy.net.

Gościem tym razem był minister Obrony Narodowej w rządzie Jana Olszewskiego – Jan Parys, a tematem – szafa pułkownika Lesiaka... Jan Parys był jednym oskarżycieli posiłkowych na procesie w sprawie szafy Lesiak – czyli inwigilacji partii, legalnych partii III RP, przez służby polskiego państwa...

Specjalnie nie piszę, że partii prawicowych, bo także tych na lewicy, na przykład Polskiej Partii Socjalistycznej Piotra Ikonowicza...

Ponieważ na tych spotkaniach czuję się jako gość, a poza tym na portalu Prawica.net ukaże się wkrótce zapis dźwiękowy spotkania – to nie zamierzam go tym razem komentować – szczegółowo...

Ale podzielę się kilkoma refleksjami – bo takie spotkania niosą czasami głębsze informacje i przemyślenia – niż sama prelekcja.

Do rzeczy;

1. Samo spotkanie nie przyniosło dla mnie nic odkrywczego – miało charakter „gazetowy”, co oznacza, że nie dowiedziałem się niczego nowego, czego nie możnaby przeczytać w oficjalnych publikacjach, czy Internecie... Pan Parys tłumaczył to tym, że duża część dokumentów, materiałów jest w dalszym ciągu objęta klauzulami tajności służb specjalnych oraz Instytutu Pamięci narodowej. Przyznam się szczerze – nie do końca to tłumaczenie było dla mnie satysfakcjonujące. Pan Jan Parys, jako uczestnik tych zdarzeń, obiekt manipulacji i inwigilacji (nie dobrowolny, oczywiście...,) powinien mieć jednak więcej faktów, więcej informacji do przekazania. Skupiono się na samym przebiegu procesu, wyliczając błędy prokuratury i sądu. Jan Parys omówił działania Hanny Suchockiej i Andrzeja Milczanowskiego – ale nad całą sprawą unosił się duch ówczesnego Prezydenta Lecha Wałęsy... Reasumując - relacja miała taki wymiar – właśnie bardziej publicystyczny... niż faktograficzny... ale nie mnie oceniać – zapraszam do wysłuchania nagrania...

2. Przed spotkaniem miałem przyjemność zamienić z ministrem kilka zdań, na temat miedzy innymi Stanisława Wielgusa, o którym pisałem już dwukrotnie... Nasza wymiana zgodnych opinii dotyczyła postawy Wielgusa i jego odwołania się do sądu powszechnego, czy jeszcze lustracyjnego, w sprawie domniemanej, w dalszym ciągu, współpracy ze służbą bezpieczeństwa i wywiadem zagranicznym. Pan Parys zwrócił mi uwagę na bardzo ważką sprawę, dotychczas jeszcze nie podnoszoną i nie dyskutowaną. Otóż Wielgus popełnił PRZSTĘPSTWO kościelne, a wynika to z Kodeksu Prawa Kanonicznego, kanon 1374, który pozwolę sobie zacytować;


Kan. 1374 - Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.

Nie muszę chyba dodawać, ani informować, o jakie to „stowarzyszenie” w tym przypadku chodzi...

I znów – człowiek świecki – musi Kościołowi Katolickiemu przypominać, że PRAWDA jest w jego księgach i regulaminach...

3. W trakcie spotkania wywiązała się ożywiona dyskusja, trochę na boku sprawy Lesiaka a bardziej dotycząca raportu Antoniego Macierewicza – a przypomnę, że Antoni Macirerewicz to i druh Jana Parysa i kolega z rządu Jana Olszewskiego.

Patrząc się na nią trochę z boku, jako gość, ale także wnikliwy obserwator, znów nie bardzo mi wypada ją dogłębnie komentować. Dyskusja była emocjonalna – ale nie ostra – i mam z niej kilka konkluzji;

a) Potwierdziła się stara prawda, ze największym wrogiem prawicy – jest ona sama... że różnice, dzielące poszczególnych jej działaczy – dla nich samych fundamentalne – nie są jednak na tyle ważne, żeby nie można było współpracować dla dobra Polski... a tego w dalszym ciągu w tej formacji – nie widać...Gdzie spotyka się dwóch prawicowców – tam trzy poglądy... Nawet nienawiść (słuszna) do wspólnego wroga – czyli czasów PRL i komunizmu – nie jest taka jednoznaczna wśród wszystkich przedstawicieli tej, a właściwie TYCH formacji

b) Napisałem TYCH formacji – bo ze smutkiem stwierdziłem – że w dalszym ciągu na prawej stronie nie ma zgody i próby zjednoczenia – lecz są koterie i salony, właściwie – saloniki... W tych salonikach siedzą ci, którzy się do głównej salonki braci Kaczyńskich nie zabrali – i szczerze mówiąc – mają o to żal... skrywany na razie, jeszcze nie do końca sformułowany, jeszcze krytyka rządów Kaczyńskich nie jest ostra – ale już widać, ze ci kontestatorzy czują, że rządy PiS nie zakończą się dobrze.... co ja – widzę od samego ich początku...

c) Raport Macierewicza w sprawie likwidacji WSI nie łączy – ale dzieli – na tych którzy twierdzą, ze mało – ale będzie więcej – i na tych – którzy twierdzą – że i tak za dużo... bo ujawnienie pracy ludzi dla Polski w ramach Wojskowych Służb Informacyjnych, takich ludzi jak Andrzej Grajewski – to zbrodnia...

Myślę, że klub prawica.net, obok doskonałych spotkań z wybitnymi osobami, powinien się zastanoiwć nad szerszą formułą konferencji na temat prawicy... coś w rodzaju panelu... na przykład podobnego, do tego, które organizuje na przykład „Dziennik”...Mamy już prawie połowę rządów PiS – może warto je poważnie przedyskutować...

Mam nadzieję, że następne spotkania będą równie ciekawe...

Azrael

Nowe dokumenty w sprawie inwigilacji prawicy

Nowe dokumenty w sprawie inwigilacji prawicy

W Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego znaleziono nieznane dotąd dokumenty związane z inwigilacją partii politycznych - dowiedział się tygodnik "Wprost".

To efekt kwerendy w archiwach Agencji zarządzonej przez jej szefa Bogdana Święczkowskiego. Zdaniem naszych informatorów, odnalezione dokumenty mogą pozwolić na przedstawienie zarzutów osobom z byłego Urzędu Ochrony Państwa. Niewykluczone, że nawet tym pełniącym funkcje kierownicze. Do prokuratury wysłano już kilkanaście pokaźnych tomów dokumentów, zawierających m.in. rozkazy, raporty i informacje od tajnych współpracowników.

– Kiedy kierowano zawiadomienie o przestępstwie w związku z inwigilacją partii, nie dokonano przeglądu wszystkich materiałów znajdujących się w archiwach ABW. Kwerenda ujawniła bardzo dużo nowych, nieznanych dokumentów – twierdzi nasz informator. Zarówno prokuratura jak i Agencja nie chcą zdradzić, co dokładnie zawierają odnalezione akta. Jeden z naszych rozmówców powiedział jednak, że są one o wiele bardziej interesujące niż te z tzw. szafy Lesiaka.

W latach 1992-1997 płk Jan Lesiak (były oficer SB) nadzorował akcje mające na celu inwigilację polskich partii politycznych, głównie prawicowych. Dokumenty dotyczące tej sprawy znaleziono w szafie Lesiaka w 1997 r. W 2005 r. prokuratura postawiła mu zarzuty przekroczenia uprawnień. Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył sprawę uznając, że - choć Lesiak złamał prawo - to jego przestępstwa się przedawniły.
...
http://www.wprost.pl/ar/?O=102569

A to dopiero odkrycie?
Wiadomo było że jest więcej tylko nie wiadomo było dlaczego nie chciano ich poszukać przed lub w trakcie procesu.
Ciekawe dlaczego teraz, zaraz po procesie?

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.