
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Sprawa Szeremietiewa od początku...
Autor: Wojciech-Maltan, nie, 01/04/2007 - 20:55
Pesymistyczny scenariusz się sprawdził. Sprawa nie będzie dalej prowadzona, więc wszystko od początku. Zobacz: |
Onyszkiewicz, Komorowski, Miller...
(...)Od maja 1998 r. będąc pierwszym zastępcą ministra ON był na polecenie min. ON Janusza Onyszkiewicza inwigilowany przez WSI. Proceder ten był kontynuowany po zmianie na stanowisku ministra ON na polecenie następcy Onyszkiewicza Bronisława Komorowskiego. W lipcu 2001 r. w wyniku prowokacji przygotowanej przez kontrwywiad WSI i UOP został odwołany z stanowiska.
W wyborach parlamentarnych 2001 ubiegał się o mandat senatorski w Białymstoku – mimo przedstawienia w mediach jako odpowiedzialnego za korupcję w MON uzyskał 38 tys. głosów.
W listopadzie 2001 r. na polecenie premiera Millera nadzorowana przez prok. Z. Kapustę warszawska prokuratura apelacyjna podjęła śledztwo przeciwko Szeremietiewowi. Został na podstawie zeznań fałszywych świadków i naciąganych dowodów oskarżony o „korupcje”. Proces w tej sprawie rozpoczął się 21 września 2005 r. i obecnie trwa.(...)
PS; W jaki sposób pan Romuald Szeremietiew mógł z nimi wygrać? Wtedy nie mógł...ale dziś?!
No właśnie,
No właśnie, nie dziwi Pana, że przy rządach jaśnie oświeconej IV Rzeczpospolitej, Braci, którzy żadnemu układowi nie przepuszczą, którzy niszczą związki mediów ze służbami, że to wszystko tak pięknie się wlecze, tak wzorcowo, że komuna lepiej by nie wymyśliła?
No własnie - DZIS - KIEDY BRACIA MAJA CALOSC WLADZY...
Wine są sądy.
Aby niezawisły sąd uznał obojętnie kogo niewinnym, musi to wpierw udowodnić jego obrona, by ostatecznie sąd się do tego przekonał i wydał wyrok uniewinniający. Sprawa Romualda Szeremietiewa jest "patowa", w której po jednej stronie stoi potężne lobby zbrojeniowe z międzynarodowym włącznie, a po drugiej Romuald Szeremietiew z grupą ludzi, która całkowicie wierzy w jego niewinność. My wiemy, ale sąd nie ponieważ kieruje się on wyłącznie swoimi prawami. Gdyby nasz bohater został ostatecznie oczyszczony, mógłby przystąpić do kontrofensywy. A ma z kim walczyć. Onyszkiewicz, Komorowski, Miller i reszta. Życia by zabrakło.
Zawsze pozostaje pytanie, co
Zawsze pozostaje pytanie, co można z tym zrobić? Dla Onyszkiewicza, Komorowskiego czy Millera wygodne jest każde rozwiązanie, które oddala zakończenie sprawy.Wystarczy włączyć telewizor, czy też otworzyć gazetę i już widzimy naszych "bohaterów" zapowiadających walkę o lepszą i sprawiedliwszą Polskę. Można by spytać- dla kogo?
Ten, kto ma chociaż odrobinę poczucia sprawiedliwości, nie może pozostawić tej sprawy na uboczu.
Na to bezprawie też musi być sposób.
Taki sposób urzeczywistniania wymiaru sprawiedliwości przypomina ponure i znane czasy. Takim sposobem nie buduje się IV RP.
Dookoła Wojtek.
A więc jest tak: sprawy jak wiadomo mam dwie.
1. Korupcja w MON, proces przerwany w grudniu 2006 bowiem sądząca mnie pani asesor udała się na urlop macierzyński. Ostatnio sąd rejonowy zawiadomił mnie, że jest niewłaściwy do rozpatrywania sprawy i zgodnie z k.p.k. (mamy zmianę przepisów) przekazuje ją do sądu okręgowego. Skoro ma być sąd okręgowy, to sprawa biegnie od początku. Akta liczą dwadzieścia tomów, a ponieważ przesłuchano siedemdziesięciu świadków więc do tego dochodzi drugie dwadzieścia tomów. Z tym powinien zapoznać się tzw. sędzia referent zanim zacznie mnie sądzić. Terminu rozpoczęcia procesu nie ma.
2. Defraudacja pieniędzy fundacji. Akt oskarżenia leży w sądzie od czerwca 2004 r. Po licznych moich interwencjach, w tym także kilku posłów, ostatnio dostałem wiadomość, że jako „świadek” będę przesłuchany w tej sprawie 28 września br. W ub. tygodniu przyszło jednak kolejne pismo z sądu w którym przepraszają mnie za pomyłkę – jestem w sprawie oskarżonym a nie świadkiem. Uff! A już myślałem, że wszystko było nieporozumieniem. Jednak nie – jestem przestępcą.
W sprawie Farmusa (uniewinnionego od łapownictwa) obrona nie może złożyć odwołania od części skazującej wyroku (2,5 roku za ujawnienie tajemnicy) bowiem sąd od grudnia 2006 do dziś (wrzesień 2007) nie sporządził uzasadnienia wyroku na piśmie. Przyznaję jest to trudne zadanie, aby coś w tej sprawie z sensem napisać, ale skoro wydało się wyrok... Na szczęście Farmus przebywa u rodziny w Kanadzie więc może czekać na uzasadnienie. Tym razem pozwolono mu wyjechać (wyrok wcześniej sobie odsiedział w areszcie śledczym). Inaczej niż to było z promem do Szwecji, samolotu do Kanady nie zawracano. Pewnie dlatego, że tym razem o wyjeździe Farmusa Anna Marszałek nic nie wiedziała, a i Komorowski nie miał żadnego śmigłowca z komandosami w dyspozycji.
No i w koło jest wesoło!
R. Szeremietiew
Ręce opadają!
W piątek (28.09.07.) odbyło się posiedzenie sądu rejonowego Warszawa Śródmieście w sprawie oskarżonych Zbigniewa Farmusa i Romualda Szeremietiewa, których prokuratura apelacyjna w Warszawie obwinia o przywłaszczenie kwoty 73 907 złotych i 46 groszy (w latach 1997-99) z pieniędzy Fundacji Niepodległości Polski i wydanie ich „na cele niezwiązane z działalnością statutową, w tym na kampanię wyborczą Romualda Szeremietiewa”. Sąd po zapoznaniu się w wnioskami obrony uznał, że prokuratura nie wykazała się rzetelnością bowiem nie uwzględniła w czasie śledztwa wniosków dowodowych wskazywanych przez obronę. W rezultacie sąd odrzucił akt oskarżenia i odesłał sprawę do prokuratury.
A teraz trochę historii.
1. W dniu 7 sierpnia 2002 r. prok. Elżbieta Grześkiewicz wydała postanowienie o wyłączeniu do odrębnego postępowania sprawy Fundacji Niepodległości Polski (podejrzani: Z. Farmus i R. Szeremietiew o sfałszowanie podpisów na dokumentach FNP (art. 270 par. 1 kk. na podstawie art. 322 par. 1 i par. 2 kk.) i defraudację 70 tys. PLN (art. 284 par. 2 kk. w zw. z art. 12 kk.). W kwestii fałszowania podpisów po przesłuchaniu licznych świadków, zebraniu próbek podpisów i wykonaniu ekspertyz grafologicznych ustalono, że podejrzani podpisów nie fałszowali.
2. W końcu stycznia 2004 r. śledztwo przejęła prok. Monika Przybysz i w czerwcu 2004 r., po odrzuceniu wszystkich wniosków dowodowych obrony, skierowała do sądu akt oskarżenia nt. zdefraudowania pieniędzy.
3. W końcu września 2004 r. obrońca dostarczył do sądu odnalezione rachunki na kwotę ok. 80 tys. zł wskazujące, że pieniądze wydano zgodnie z celami statutowymi fundacji.
4. 31 marca 2006 r. red. Anna Marszałek na łamach „Rzeczpospolitej” pisze o ”drugim” akcie oskarżenie wspominając, że ukradłem pieniądze fundacji. Kieruje kolejne pismo do ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o wyjaśnienie dlaczego sąd nie rozpatruje tej sprawy. Nie otrzymuję żadnej odpowiedzi.
5. 19 września, a więc JUŻ w pół roku po moim piśmie do ministra Ziobro, sędzia SR Adam Grzejszczak występuje do sądu apelacyjnego z wnioskiem, aby sprawę rozpatrywał sąd okręgowy. Czytam w uzasadnieniu: ”Ewentualne rozstrzygnięcie będzie bowiem mogło mieć następstwa polityczne i to zarówno odnośnie osoby oskarżonych, jak też odnośnie, obowiązującego w danym momencie układu politycznego”. Wniosek nie został uwzględniony.
6. 30 października 2006 r. na posiedzeniu niejawnym sędzia SR Adam Grzejszczak odrzucił wniosek obrony o umorzenie postępowania wobec oczywistego braku popełnienia czynu zabronionego. Nie wyznaczono terminu rozpoczęcia procesu.
7. W czerwcu 2007 r. piszę list otwarty do posłów i senatorów z prośbą o interwencję. Kilkoro z nich pisze w mojej sprawie pisma do ministra Sprawiedliwości.
8. W końcu sierpnia br. otrzymuję pismo podpisane przez panią wiceprezes sądu okręgowego w Warszawie. W kwestii dotyczącej fundacji pani wiceprezes przyznaje, że doszło do opóźnienia za co mnie przeprasza? W kilka dni później dostaję wezwanie na pierwszą rozprawę wyznaczoną na 28 września br.
9. 28 września br. na rozprawie ciągle ten sam sędzia SR Adam Grzejszczak akt oskarżenia odrzuca i zwraca akta sprawy do prokuratury.
A więc: początek śledztwa sierpień 2002 r., akt oskarżenia czerwiec 2004 r., pierwsza i jedyna rozprawa 29 września 2007 r. i... zaczynamy śledztwo od nowa. VIVAT wymiar sprawiedliwości!!!
Oglądałem wystąpienie min. Ziobro na konwencji wyborczej PiS w Szczecinie. Że też nie pochwalił się tym moim przykładem sprawności „wymiaru”. Pięć lat (w tym dwa lata „ziobrze”) na ustalenie, czy zwędziłem 70 tys. zł to za mało czasu? Uda się to zrobić w nowej kadencji, która ma przecież trwać zaledwie do wiosny 2008 - jak twierdzi Borusewicz?
R. Szeremietiew
PS. Na wspomnianą rozprawę został wezwany także Zbigniew Farmus, drugi oskarżony, który obecnie przebywa w Kanadzie. Farmus oczywiście przyleciał z Toronto do Warszawy, stawił się sądzie i dowiedział się, że procesu nie będzie.
Sądząc po tym wnoszę, że gdyby w lipcu 2001 r. prokuratura wysłała do Farmusa wezwanie, to nie byłoby potrzeby wysyłania śmigłowca z UOP nad Bałtyk i ściągania go z pokładu statku.
PS 2. Oczywiście nie było żadnych dziennikarzy i nie dostrzegłem, aby ktoś coś na temat decyzji sądu i przyjazdu Farmusa powiedział czy napisał.
RSz
Chce Pan sprawiedliwości, a nie prawa?
Proszę głosować na LPR.