
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Dlaczego Marek Jurek odszedł z PiSu
Autor: Paweł Milcarek, sob, 21/04/2007 - 12:31
Marszałek Jurek miał rację: zwycięstwo poprawki konstytucyjnej dającej gwarancję ludzkiej godności od poczęcia było w zasięgu ręki. Do zmiany Konstytucji zabrakło jedynie 27 głosów! Wystarczyłoby więc trochę więcej głosów „za” ze strony Samoobrony – jednego z klubów koalicyjnych, blisko skoligaconego politycznie z LPR – i tylko kilkanaście dodatkowych głosów Platformy. Te ostatnie były od dawna skrupulatnie policzone przez Jurka i sprawdzone przez doświadczenie: w październiku ub.r. Platforma dała aż 38 głosów za kontynuacją prac nad nowelizacją Konstytucji. Niestety w ostatni piątek liczba ta stopniała do 24. Swoich głosów „za” odmówili konstytucyjnej ochronie życia również ci, na których do tej pory można było polegać lub liczyć. Marszałek Jurek mógł liczyć na to, że ludzie tacy jak Arkadiusz Rybicki, a nawet i Elżbieta Radziszewska (PO) zagłosują za tym, aby ludzka godność dzieci nie była podważana. Zagłosowali przeciw temu. Kto zatem zawinił? Oczywiście nic nie odejmuje osobistej odpowiedzialności samym głosującym „przeciw” lub wstrzymującym się – co w skali masowej miało miejsce w SLD i w PO. Jednak odpowiedzialność za to, co się stało, sięga dalej i ma już inny charakter niż postawa w czasie samego głosowania. Dokładna analiza wydarzeń – która pozostaje do napisania jako interesujące studium przypadku – wskazałaby zapewne odpowiedzialność także polityków tych klubów, które – jak PiS i LPR – na samym końcu głosowały wspólnie „za” nowelizacją Konstytucji. W postępowaniu lidera LPR Romana Giertycha nietrudno zauważyć permanentny błąd utożsamienia świętej sprawy wzmocnienia ochrony życia z własnymi partykularnymi interesami partyjnymi: mimo że w żadnym razie nie kwestionuję szczerości przekonań Giertycha, ubolewam nad szeregiem wypowiedzi i działańjego samego i jego współpracowników – w których zbyt wyraźnie do głosu doszła żądza ugrania sobie na tej sprawie sondażowych punktów. Nie zmienia to oczywiście faktu, że klucz do sytuacji leżał w rękach polityków PiSu. Oni jednak – kierownictwo klubu i prezes Jarosław Kaczyński – prawie do ostatniego momentu czynili wszystko, aby sprawa ta zakończyła się przegraną. Dlaczego właśnie tak postępowali? Być może także dlatego, że bardzo długo nie mieli jasności, iż wzmocnienie ochrony życia jest kwestią, która ma wyraźne poparcie autorytetu Kościoła. Oczywiście w końcowej fazie debaty zdecydowanego wsparcia konstytucyjnej ochronie życia udzielił Episkopat Polski – biskupi mówili w swoim komunikacie o „jednoznacznym poparciu” dla tej inicjatywy. Podobną myśl wyrażał już wcześniej przewodniczący Episkopatu abp Michalik i kilku ordynariuszy. Niestety nie zmienia to faktu, że w chwilach niezwykle istotnych dla publicznej recepcji projektu wzmocnienia ochrony życia w Konstytucji niektórzy inni polscy hierarchowie odegrali rolę hamulcowych, dając Kaczyńskim fałszywy sygnał, że w tej sprawie mogą robić co zechcą. Widok abp. Gocłowskiego, troskliwego bardziej o trwałość układu politycznego niż o spójność prawa stanowionego z jednym z elementarnych praw wszczepionych przez Boga naturze ludzkiej, należał do tych najsmutniejszych jakie mogą się zdarzyć wiernemu słuchającemu biskupa. Do jakiego stopnia mieszają się role i autorytety, skoro biskup zamiast „nastawać w porę i nie w porę” w imię spraw nienegocjowalnych, wchodzi w rolę analityka oceniającego czy ten albo inny projekt ma szansę na poparcie w parlamencie, albo wręcz uzależnia realizację nauczania Jana Pawła II od tego, czy nie spotka się ona ze zbytnimi kontrowersjami? Takie wypowiedzi ułatwiały zadanie zarówno tym, którzy chcą pozbawić katolicyzm jakiegokolwiek potencjału politycznego, jak i tym, którzy z myślą o budowie „prawicy laickiej” chcą wyrzucić wszelką myśl o cywilizacji chrześcijańskiej do piekła „fundamentalizmu”. Jedni i drudzy – katolicy obawiający się politycznych konsekwencji swej wiary i pragmatycy obawiający się katolików liczących się z tymi konsekwencjami – z łatwością wchodzą w niepisany „układ pragmatyczny”, dający im samym pogodną koegzystencję. Kto chce zobaczyć, jak taki układ funkcjonuje w praktyce, powinien przyjrzeć się czołówkom i linii „Dziennika”: katolicy otrzymają tam zawsze kremówkę w postaci tabloidalnego entuzjazmu dla „santo subito” – a równocześnie twarde napomnienie, że nauczanie tegoż wychwalanego „santo”, papieża Jana Pawła II nie powinno mieć żadnego realnego wpływu na ich widzenie państwa, polityki i konstytucji nawet w sprawie tak podstawowej jak ochrona życia każdego. Albo ostatecznie niech nawet mają swoje poglądy w tej sprawie, byle nie miały one realnego wpływu na demokratyczne państwo. Być może idealną figurą skrojoną na miarę takiego projektu jest np. posłanka zaangażowana w ustanawianie Matki Bożej Trybunalskiej patronką Sejmu – a równocześnie występująca publicznie wraz z parlamentarzystami SLD przeciw wpisaniu godności ludzkiej nienarodzonych dzieci do konstytucji? Oto linia, którą „Dziennik” Krasowskiego i Michalskiego wprowadza w życie nadzwyczaj konsekwentnie, wchodząc w rolę wielkiego oświeciciela duszy polskiej, spełnianą w latach 90. przez „Gazetę Wyborczą” Adama Michnika. Teraz wielki projekt „oświeceniowy” lśni na łamach „Dziennika” w tekstach zawierających postulat tworzenia w Polsce prawicy laickiej – prawicy wymyślonej wbrew wszelkim tradycjom politycznym Rzeczypospolitej, lecz budowanej na polskich kompleksach. Już nie jedna z takich rozpraw zawierała polemikę z Markiem Jurkiem, którego rozpoznano jako polityka najbardziej niebezpiecznego dla projektu prawicy laickiej. W związku z tym Cezary Michalski napisał w końcu wprost, że dla ludzi, którzy w najoczywistszych sprawach moralnych mają stanowisko katolickie - nie ma miejsca w życiu publicznym. Sformułował wyrazistą regułę wykluczenia, zgodnie z którą miejsce polityka biorącego poważnie nauczanie Jana Pawła II o cywilizacji życia jest w tokszołach pokazujących ekstremizmy, a nie na fotelu Marszałka Sejmu. Jest to ten sposób myślenia, który kilka lat temu usprawiedliwił wykluczenie prof. Rocco Buttiglione z funkcji komisarza Unii Europejskiej – tylko dlatego, że po długotrwałym przesłuchaniu przyznał się do wyznawania w kwestii homoseksualizmu dokładnie tego poglądu moralnego, który figuruje w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Po tamtej historii mówiło się, że chrystofobia przybiera w instytucjach unijnych wymiar dyskryminacji politycznej: że praktycznie uniemożliwia się obejmowanie wysokich funkcji publicznych osobom przyznającym się do ortodoksyjnej wiary, choćby w wymiarze czysto osobistym. Trzeba przyznać, że Michalski nie poszedł tak daleko – zapewne wystarczyłoby mu, gdyby Jurek pozostając sobie prywatnie ortodoksem, po prostu zrezygnował z jakichkolwiek konsekwencji politycznych swej ortodoksji. Michalski jest więc na pewno chrystofobem o wiele bardziej umiarkowanym od swych zachodnioeuropejskich homologów – tak jak „Dziennik” jest o wiele łaskawszy dla Jana Pawła II niż też springerowski „Die Welt”, nabijający się z jego choroby Parkinsona. Michalski nie tropi myślozbrodni chrześcijan – jedynie wymaga, aby ludzie wierzący w trwałe i uniwersalne prawo moralne tradycji biblijnej nie obejmowali urzędów publicznych. Jednak zamiast napawać się tą subtelną różnicą – choć jest to znacząca różnica klimatu między Polską i starymi krajami Unii – warto zauważyć, co jest konkretnym powodem zgorszenia lewicowego establishmentu unijnego i prawoliberalnej publicystyki Michalskiego: problemem nie jest wyznawanie dogmatów, można rzec, specyficznie katolickich – lecz obrona najbardziej podstawowych uprawnień wynikających z porządku naturalnego. Prawa rodziny i prawa nienarodzonego to rzeczy należące do porządku naturalnego, a nie dogmaty katolickie, choć jest prawdą, że to Kościół katolicki broni ich najgłośniej i najkonsekwentniej. W ostatnim czasie mnożą się wypowiedzi papieża Benedykta XVI, ostrzegającego, że na naszych oczach tworzy się „dyktatura relatywizmu”, wymagająca oparcia porządku społecznego na wyparciu się obowiązywalności prawa naturalnego. W niedawnej wypowiedzi z okazji rocznicy Traktatów Rzymskich doszło do tego ostrzeżenie przed „fałszywym pragmatyzmem”, który „systematycznie usprawiedliwia kompromis dotyczący istotnych wartości ludzkich, jakby był on nieuniknioną akceptacją rzekomego mniejszego zła”. „Ten pragmatyzm – mówił dalej Papież – przedstawiany jako zrównoważony i realistyczny, w rzeczywistości taki nie jest, właśnie dlatego, że neguje wymiar wartości i ideału, który jest inherentny dla natury ludzkiej”. Co więcej, „jeśli do tego pragmatyzmu dołączą się tendencje i nurty laicystyczne i relatywistyczne, kończy się to odmówieniem chrześcijanom samego prawa do brania udziału w debacie publicznej”. Czy można powiedzieć, że tak zarysowana zasada „fałszywego pragmatyzmu” ma dziś w polskim Sejmie charakter ostatniego żywego nerwu niezrealizowanego PO-PiSu? Wydarzenia ostatnich tygodni potwierdziły dowodnie, że jeśli istnieje sprawa, w której elity kierownicze Platformy i PiSu – od Donalda Tuska do Jarosława Kaczyńskiego – przemawiają jednym głosem, to nie są to sprawy ani polityki zagranicznej, ani bezpieczeństwa wewnętrznego, lecz właśnie negatywnego lub obojętnego stosunku do zabezpieczenia „istotnych wartości ludzkich”. W ostatnich miesiącach niewiele było okazji, aby ci politycy prawili sobie dusery – tym większe wrażenie robiły zapewnienia Tuska, że ma w sprawie zmiany konstytucji to samo zdanie co Lech Kaczyński. Potem szefowie obu partii i klubów zajęli się wspólnym unicestwianiem prac komisji przygotowującej nowelizację, porozumiewając się za plecami Marszałka Sejmu. A potem przyszły te dni przed głosowaniem, gdy posłowie PO pytani o to, jakie mają stanowisko, rzucali po prostu: „ja, jak Pierwsza Dama!”. A Pierwsza Dama – wszyscy to pamiętamy - miała zdanie takie jak Monika Olejnik. Trzeba przyznać, że i Tusk, i Kaczyńscy pod tym względem nie zmienili się wiele od początku lat 90. Ich pogląd na sprawy takie jak ochrona życia nienarodzonych ukształtował się zasadniczo pod wpływem osobistych doświadczeń polityków stojących wówczas z boku wszelkich ruchów pro life, sceptycznych wobec potrzeby i możliwości skutecznego stawiania tej sprawy na forum instytucji Państwa Polskiego. O ile dziś i Tusk, i Kaczyńscy zrobili sobie wspólną barykadę na linii rzekomego „kompromisu” ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku – to przecież jest faktem, że dobro ustawowej ochrony życia powstało bez ich pracy i cywilnej odwagi. I wtedy, i dziś nie zaznaczyli się jako ci parlamentarzyści, którzy popychają sprawę ochrony życia do przodu – ostatecznie snują się gdzieś w ostatnim szeregu, niezadowoleni, że w ogóle ta sprawa staje na porządku dziennym. Tak wygląda ta sprawa, jeśli patrzy się na nią przez pryzmat historii III RP i tego, co kto robił w latach 90. Jednak bywa i tak, że nowe wyzwania i szanse zmieniają ludzi. Czy np. projekt polityczny PiSu nie powstał właśnie w taki sposób: że po latach tworzenia PC-towskich kadrówek, zbierających się wokół postulatów „oczyszczenia państwa”, Kaczyńscy odkryli, iż kluczem do sytuacji jest budowa potężnej formacji prawicowej – równocześnie tak wielonurtowej jak niegdyś AWS, ale zbudowanej na zasadzie wyrazistego przywództwa. Ten projekt, także dzięki osobistej charyzmie i pracy Jarosława Kaczyńskiego, okazał się pozytywnym przełomem w smutnych dziejach prawicowych niedoli. W jego ramach „jak u siebie” poczuł się nie tylko wąski elektorat przepływający od dawna za Kaczyńskimi, lecz i inne środowiska, które właśnie w nich dostrzegły gwarantów sukcesu całości. I tak właśnie obok postsanacyjnych „żoliborszczyków” stanęli katoliccy konserwatyści, nigdy nie kryjący, że do projektu PiS wchodzą wraz z programem odbudowy cywilizacji chrześcijańskiej i ochrony ładu opartego na prawie naturalnym. Tak więc – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego? W roku 2003 prezes PiS Jarosław Kaczyński podpisał uchwałę kongresu założycielskiego partii, w której czytamy m.in.: „W pierwszym rzędzie upominamy się o respektowanie podstaw chrześcijańskiej cywilizacji Zachodu i o duchowo-moralny wymiar jedności Europy. … Szczególne znaczenie przypisujemy kwestii ochrony życia od chwili poczęcia, godności małżeństwa i wychowania”. Prawo i Sprawiedliwość uznało za jedną ze swych podstaw nauczanie Jana Pawła II o cywilizacji życia, zawarte w encyklice Evangelium vitae. PiSowscy konserwatyści mieli więc podstawy, by sądzić, że partia, do której weszli, jest czymś na kształt amerykańskiej Partii Republikańskiej – wspólnotą polityczną, w której zdefiniowane na różnych odcinkach przez rozmaite środowiska cele po ich wpisaniu do wspólnego programu są realizowane solidarnie przez wszystkich: o ile więc wszyscy działają razem w zdefiniowanych przez nurt PC kwestiach takich jak bezpieczeństwo państwa, walka z korupcją, lustracja itp., o tyle nie mniej poważnie i zdecydowanie traktowane są przez całą partię przedstawione przez nurt konserwatywny kwestie tożsamości chrześcijańskiej i cywilizacji życia. Nie chodziło tu zresztą o wymianę politycznych usług, lecz o przeświadczenie, że każdy wnosi coś, co pozostali uważają za godne starań wszystkich i realizują pod niekwestionowanym przywództwem Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Ostatnie wydarzenia wskazują jednak na to, że w umyśle prezesa PiSu i jego otoczenia myśl o powtórzeniu w Polsce tak rozumianej formuły „republikańskiej” przegrywa coraz wyraźniej z dość starym marzeniem o zbudowaniu partii chadeckiej, wzorowanej na niemieckiej CDU. Jeśli tak, to stanowcze żegnanie się Marka Jurka z PiSem można uznać za jedyne możliwe wyjście dla katolickiego konserwatysty. O ile bowiem wariant „republikański” zakłada, że są kwestie, w których to właśnie konserwatyści definiują cele wszystkich – o tyle w formule chadeckiej, zgodnie z tym co widzimy i w CDU, i w Europejskiej Partii Ludowej, to inni definiują konserwatystom wszelkie sposoby i granice działania. I tak na Republikanów głosują konserwatyści chrześcijańscy dlatego, że wiedzą, iż przynajmniej w niektórych, lecz ważnych sprawach, partia ta jako całość realizuje ich przekonania – za to na chadecję głosują już tylko dlatego, że zostali przekonani, iż nie mają innego wyjścia, że każde inne rozwiązanie będzie gorsze lub bezowocne. Postępowanie prezesa PiS w sprawie ochrony życia w Konstytucji było dokładnym zaprzeczeniem formuły republikańskiej, a wyborem formuły chadeckiej. Nie dość, że ujawniło głęboki brak osobistego zrozumienia dla wagi sprawy – to równocześnie podważyło samą zasadę konstrukcyjną PiSu, z którą łączyły się nadzieje na tworzenie na prawicy partii równocześnie wielkiej i solidarnej. Co więcej, prezes Kaczyński właśnie w tej sprawie złamał te zasady, przy pomocy których budował siłę PiSu: podczas gdy w wielu innych, czasem o wiele mniej ważnych sprawach, potrafi grać „na przełamanie” – w sprawie ochrony życia całkowicie skapitulował przed walką, a nawet machał białą flagą gdy Jurek prowadził z jego upoważnienia rozmowy polityczne w tej sprawie. Prezes nie przewidział skali zdeterminowanego poparcia, jakie projekt nowelizacji konstytucji miał w samym PiSie. Najwyraźniej też ani przez moment nie potrafił zaufać Marszałkowi Sejmu, wietrząc zgoła obsesyjnie jakiś podstęp „radykałów” i nie umiejąc niemal do końca nawiązać realnej współpracy przy tworzeniu porozumienia wokół szeroko akceptowanego projektu nowelizacji art. 30. Zwykle tak świetnie łapiący na węch szansę zwycięstwa, tutaj ujrzał ją dopiero w ostatnim momencie, na chwilę przed głosowaniem – za późno. Stracił instynkt polityczny, bo tak silne jest w nim utrwalone w latach 90. przekonanie, że chodzi o sprawę nie do wygrania – strach tylko pomyśleć, co by było gdyby Jarosław Kaczyński wszystkie swoje dzisiejsze działania polityczne mierzył skromnymi możliwościami z czasów PC. Nigdy nie zbudowałby PiSu. A jednak zbudował tę obiecującą partię, właśnie dzięki odwadze sięgania po to, co rzekomo „niemożliwe”, wbrew owemu słynnemu imposybilizmowi – aby teraz krok po kroku pozbawiać ją atutów odważnego myślenia i sondowania ukrytych możliwości. Do niedawna prezes Kaczyński pokazywał nam przecież coraz częściej, że ta wielka partia może być jednak co jakiś czas mniejsza o którąś ze swych myślących indywidualności politycznych (Mikosz, Marcinkiewicz, Sikorski, Dorn…), a co bardziej niezależnych sprzymierzeńców swych reformatorskich projektów (np. Wildsteina) zastępuje chętnie osobami dyspozycyjnymi. Z zaskoczeniem i goryczą przyglądaliśmy się także działaniom, które – jak nowelizacje ustawy lustracyjnej – prowadzą do samolikwidacji procesu, który stanowił jedno z podstawowych założeń IV RP. Wciąż nie może wystartować solidna polityka prorodzinna – choć może to dobrze, jeśli miałoby się to skończyć promowanym przez minister Kluzik-Rostkowską post-peerelowskim planem powiększania sieci żłobków przyzakładowych, a nie polityką zmniejszania podatków dla rodzin wychowujących dzieci. Z wolna zmierzamy do sytuacji, w której po wielkim projekcie reformy państwa pozostanie pomysł, aby budować prawicę wokół… dalszej walki z przestępczością. A to jednak za mało jak na „stronnictwo wielkiego celu”. Takich i podobnych niepokojących procesów było w okresie powyborczym więcej – każdy przyczyniał się do utraty poparcia, słabnięcia entuzjazmu zwolenników, rozpraszania się energii w niepotrzebnych wojenkach (jak np. awantura o zeznanie majątkowe męża Hanny Gronkiewicz-Waltz). Jednak obecna sprawa porażki konstytucyjnej ochrony życia i związanego z tym odejścia Marka Jurka ma w sobie coś szczególnego. Najpierw – jest to sprawa zasad zupełnie fundamentalnych, których – jak napisał Benedykt XVI do polityków w swej adhortacji – się nie negocjuje, lecz prawnie zabezpiecza. Po drugie – po raz pierwszy w dziejach PiSu grupa dobrze powyżej jedną trzecią posłów tego klubu zażądała zmiany stanowiska od swego kierownictwa i wytrwała przy swoim mimo ostrej reprymendy prezesa. Po trzecie – tym razem to nie prezes Jarosław, lecz ktoś inny podjął decyzję o zmianie swego politycznego umiejscowienia: to Marek Jurek podziękował Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak Jarosław Kaczyński podziękował kiedyś Lechowi Wałęsie gdy dojrzał w nim krętacza konsumującego entuzjazm „Solidarności”. Dlaczego Marszałek Sejmu to zrobił? Ponieważ Marek Jurek jest na pewno tym kimś, kogo nazwalibyśmy katolickim politykiem, ogromny kłopot mają w zrozumieniu jego postawy ci, którzy nie rozumieją katolicyzmu i jego uznania dla absolutności norm prawa naturalnego – ale nie mniejszy kłopot mają ci, którzy nie rozumieją na czym polega klasyczna polityka, ta dziedzina roztropnego urealniania sprawiedliwych zasad. Marek Jurek odchodzi dlatego, że Jarosław Kaczyński złamał podstawowe zasady współpracy politycznej, a wcześniej działał przeciw temu, co tworzy sens obecności konserwatystów w PiSie. Najwyraźniej Markowi Jurkowi nie wystarczy ani rola deklamatora zasad, pozbawionego wpływu na politykę swego stronnictwa, ani rola polityka rezygnującego z sumienia dla samej politycznej „woli mocy”. Odchodzi, aby móc prowadzić dalej politykę konserwatywną. Bo jest w Polsce spora grupa obywateli, którzy, owszem, chcą także IV RP – ale którzy nie chcą zostawiać swych sumień w konfesjonale. To właśnie razem z tymi ludźmi Marek Jurek mówi dziś PiSowi uprzejmie lecz stanowczo: „Dziękuję, postoję”.
Powyższy artykuł jest rozszerzoną wersją teksu zamieszczonego na łamach Rzeczpospolitej. Polemika Adama Wielomsklego z Pawłem Milcarkiem: Panie Milcarek, głupstwa opowiadacie! |
Jednego zabrakło w tym tekście
Notki redakcyjnej "Rzepy":
"Paweł Milcarek
Autor jest filozofem i publicystą, redaktorem naczelnym "Christianitas". Od roku 2005 pełnił funkcję doradcy marszałka Sejmu Marka Jurka"
Chyba raczej: "Dziękuję,
Chyba raczej: "Dziękuję, spadochron nie będzie mi potrzebny, wiara nie pozwoli mi zginąć"
Markowi Jurkowi
Markowi Jurkowi przyświecały słuszne cele. Nasuwają sie jednak pytania: Ile marek Jurek może zrobić poza PiSem dla realizacji ochrony życia? Czy dzieląc prawice, nie przyczyni się do powrotu SLD do władzy, a tym samym, doprowadzenia do sytuacji kiedy to ochrona życia będzie jeszcze bardziej zagrożona?
Uważam, że mimo wszystko więcej dla realizacji swoich celów zrobił by Marek Jurek zostając w PiSie.
Obecnie Silna partia Polskiej prawicy traci cennego polityka, natomiast nowa partia Marka Jurka w zasadzie będzie marginalna.
Polskiej prawicy nie stać na kolejne podziały.
Kiedyś pewna kobieta
Kiedyś pewna kobieta powiedziała mi, że mężczyznę nie poznaje się po tym jak zaczyna lecz jak kończy. Otóż jak Pan Jurek kończy to właśnie widzimy. A najzabawniejsze jest to, że w zasadzie poszło o zupełne nic. Sama sprawa jest już bowiem uregulowana ustawą zupełnie po myśli danego delikwenta. Zamiast zając się choćby taką błahostką jak konsekwentne stosowanie tejże ustawy dany pan postanowił "pójść na całość". Zaserwował nam więc zupełnie zbędną i pustą wielotygodniową "dyskusję" publiczną. W następstwie niepowodzenia, które może być jak najbardziej również uwarunkowana zwykłą niechęcią do tejże dyskusji samej w sobie, postanowił po raz kolejny "pójść na całość". Tyle że tym razem w negacji. Bo czymże innym jest postępowanie Jurka jak zwykłym otwieraniem przynajmniej szansy dla tusków i innego tałatajstwa. Durnota to do potęgi.
Ale ja osobiście obserwując dość skrupulatnie nie tylko polską scenę "demokratycznej" polityki jestem jednak przekonany, że na przegranej raczej się jakiejkolwiek "silnej formacji" nie stworzy. Tak to już po prostu funkcjonuje, że jakoś wyborcy tego rodzaju kandydatów nie traktują zwykle pobłażliwie. No bo na czym na też i przesłanie takiejże formacji polegać? "Głosujcie na nas zawalimy sprawę następnym razem jeszcze rychlej!".
Nie pan Jurek jest raczej po prostu skończony. I kończy on kiepsko.
Słusznie !!
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Podobno PR Jurka i LPR mają
Podobno PR Jurka i LPR mają się połączyć. Ma powstać Polska Zjednoczona Prawica Rzeczypospolitej.
Pocałunek śmierci dla Prawicy RP?
Nazwa poszła w świat. Dla zwykłego śmiertelnika kojarzyć się będzie tylko z MJ. Naszej wirtualnej partii nie pozostało więc chyba nic innego jak połknąć szczupaka, śmiałą mysią szarżą na osłabione porodem słoniątko:P. Hurraaaaaaaaaa.
AdamP
Konflikt nazw jest faktem i to partia Jurka wygrała nazwę
Prawy.pl cytuje Giertycha w ten sposób: „Zaprosiłem Prawicę RP do rozmów o współpracy, czekam na odpowiedź Jurka”.
Zawsze się Pan tak szybko
Zawsze się Pan tak szybko poddaje?
Jakby ktoś Panu podprowadził dyskietki z programem, co go Pan ewentualnie pisał i pobiegł do Urzędu Patentowego i dobiegł tam pierwszy, to by też Pan napisał, że ma pełnię praw?
Takie podejście to typowe paragrafiarstwo, koncentrowanie się na literze prawa - bądźmy do bólu szczerzy: godne III RP, ale nie człowieka prawicy.
Jednym z celów Prawicy RP jest zmiana tego stanu rzeczy - w którym sędziowie sądu powszechnego wpisują do rejestru jako prezesów spółek niedorozwinięgo matoła czy 80 letnią babcię - a wszyscy, łącznie z 460 posłami prezydentem i premierem są zdania, że tak jest dobrze i tak ma być.
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Jestem realistą
Nazwa jest do uratowania tylko jeśli Marek Jurek się jej dobrowolnie zrzeknie.
Jedyne teoretycznie osiągalne inne wyjście to szybsze zarejestrowanie jej formalnie, ale na to bym nie liczył.
Mimo że wirtualna partia Jurka ma na razie 5 członków, jest on nieporównywalnie silniejszy od tutejszej Prawicy RP. Jest od dawna powszechnie znany, był Marszałkiem Sejmu, był w partii rządzącej. Jego partia miała spore poparcie społeczne jeszcze zanim powstała, nawet jeśli sondaże w czasie powstawania są w naturalny sposób skrzywione.
Fakt, że Pan Marek Jurek
Fakt, że Pan Marek Jurek jest znany i od lat funkcjonuje w polityce to okoliczność mocno obciążająca.
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Należy zgłosić uprzejmy protest do MJ.
Wyważony i wyczerpujący informacyjnie o Prawicy RP.
I poczekac na reakcję.
Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
Hurraaaaaaaaaa?
Komentarz do postu AdamaP
Panie Adamie, dlaczego hurraaaaaaaaaa?
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Tak przecież zaczyna się szarża :)))
Nawiązałem jedynie do naszej narodowej ułańskich tradycji.
Poważnie pisząc pytanie jest proste. Czy mamy Jurkom przywalić od razu czy poczekać. Nasz mysi pisk będzie raczej krótki, bez gwarancji powszechnej słyszalności, więc przekaz w eter powinien być hasłowy. Z bardzo krótką, ale ważką informację (myślę o naszym ew. medialnym proteście). Najkrótsze przesłanie: Taka partia już działa i jest rzeczywiście prawicowa. Sprawdźcie.
Uczciwiej będzie zrobić to upewniwszy się wcześniej, jak daleko pada jabłko od jabłoni i czy napewno nic im do nas. Dałbym im szansę, byle nie za długo.
Pozdrawiam
AdamP
Raczej sobie, czyli Prawicy
Raczej sobie, czyli Prawicy RP dałbym szansę...Zamiast protestować, ...wyjśc na powierzchnię i wspónie zająć tę przestrzeń, którą właśnie ktoś w oczywisty sposób otwiera...i ZAMYKA JEDNOCZESNIE...
To też jest opcja
której nie należy lekceważyć. Czy uda się wykorzystać szansę i czy nie wylądujemy, po załapaniu się na ten ekspres na najbliższym słupie???
Byłoby głupio, gdyby okazało się, że budujemy skrzyżowanie PiSu z LPRem TYMY RENCAMY.
AdamP
Szansa idei prawicowej w Polsce
Partia Marszałka Jurka owszem, może być jakąś szansą dla idei prawicowej w Polsce i tym samym dla Prawicy RP, ale tylko pod warunkiem, że partia ta, której nazwa przed rejestracją brzmi „Prawica Rzeczypospolitej”, będzie partią prawicową.
Jeśli partia ta okaże się, na co wskazują dotychczasowe deklaracje jej założycieli, partią konserwatywno-chrześcijańską nie opowiadającą się za wolnym rynkiem ani za dekomunizacją, to jej powstanie nie będzie dla Prawicy RP niczym więcej, jak tylko niewygodnym qui pro quo związanym z podobieństwem nazw.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
nie ma prawicy
nie ma katolików
Są ludzie nie zdający sobie sprawy ze swoich poglądów. Jednocześnie popierają UE (pro aborcyjną i anty katolicką) i walczą z aborcją. Tylko lewica jest konsekwentna. SLD popierało UE bo UE lewicowe. Klerykalny socjalizm to nie prawica, to kontynuacja anty katolickiego socjalizmu w klerykalnej masce.
PiS się wypalił
Może jednak warto byłoby pokusić się o ponowne zebranie prawicy pod bardziej spójnym prawicowo programem. Program PiSu już "się wykorzystał". Jego plusem było przejęcie na kilka lat lewicowego elektoratu i wykorzystanie lewicowych partii do jego realizacji. Poprawie ulega moralna kondycja narodu czego nie możemy negować. Minusem było to, że gospodarcza, żywotna dla każdego z nas część pisiego planu jest niewykonalny i po raz kolejny ktoś robi ludzi w balona. Państwo nadal jest wrogiem obywatela.
Co Pan na to? Przeszeregowanie prawicy pod bardziej konserwatywno liberalnym długofalowym programem z podkreśleniem naprawy gospodarczych zaniedbań pokomunistycznych jako celu pierwszorzędnego. Czy M. Jurek zechciałby zrobić coś takiego, czy byłby do tego zdolny? Nie musimy od razu na to pytanie odpowiadać. Ochłońmy. Czy mamy w sumie jakąś alternatywę? Jurek już rozdrobnił AWS-bis. Pytanie, co dalej? Jeśli mówimy o programie politycznym to Prawica RP (nasza) ma tu coś do zaproponowania.
Pozdrawiam
AdamP
premier, zachęca Marka
premier, zachęca Marka Jurka, aby wstąpił do LPR.
Zagranie pokerowe, ale być może za dwa lata będziemy mieli trochę inny LPR, bardziej bliski PiSowi. To tylko moja zabawa w teorie spiskowe, ale, kto wie?
PR i LPR
Nie wierzę, że to się stanie. Jeśli Jurek nie mógł znieść dyktatu Kaczyńskiego, to tym bardziej nie zniesie dyktatu Giertycha, a przecież Giertych przywództwa nie odda. Trudno uwierzyć, żeby nie było różnic zdań.
No chyba że Jurkowi zależy tylko na zakazie aborcji, a inne tematy są mu obojętne.
Odniosłem wrażenie, że to raczej Roman Giertych
chętnie pozbyłby mocno nadwyrężonej etykiety LPR, chroniąc się pod bezpieczną i na razie nie skompromitowaną etykietą Prawica(cokolwiek). Ot zwykła powtórka z rozrywki. Panowie K2 tak daleko by nie zajechali w swoim dawnym PC-powozie.
Dlatego, czy warto walczyć o Marka Jurka? Jeśli tak, to bez LPR. Mariaż Partii Jurka (nie, nie wymówię tej nazwy w tym kontekście) z LPR to zaledwie łapanie się brzytwy. Co ciekawe, wygląda na to, że mamy doczynienia z dwoma tonącymi, ale który ma być tratwą?
Pospekulujmy: Alternatywą dla Jurka mogłoby być połknięcie posłów LPRu i przewartościowanie programowe. Ale to absolutnie karkołomna fikcja polityczna. Nie do wygrania z wytrawnym zombi politycznego przetrwania wańką-wstańką Romanem G. Obaj topielcy będą się chwytać przede wszystkim rękawa Ojca Dyrektora. Ten jeśli się na to zdecyduje nie pozwoli na cień liberalnych (apage!) fanaberii. Będziemy więc mieli to co mamy. I PO jako prawicę w następnym rozdaniu.
AdamP
Nie ma mowy o połączenu
Nie ma mowy o połączenu Jurka z LPREm, przeciez Jurek nie trawi Giertycha...a juz słowa J. Kaczyńskiego, że "to byłby dobry ruch, a Jurek mógłby być jakimś doradcą u Giertycha"...to już mściwa obelga...
Zanosi się na jeszcze
Zanosi się na jeszcze większą sensację, niż odejście Marka Jurka z PiSu. Olejniczak zapowiada swoje poparcie dla lustracji w wersji radykalnej. Teraz polityczne szachy w naszym kraju staną się jeszcze bardziej ciekawe, bo możliwości nowych rozdań może być kilka.
oby ktos z politykow sie
oby ktos z politykow sie pomylil i publicznie przywolal JOWy!
To dopiero bedzie rozdanie. To bedzie rozdanie rozdan>
Tratwa czy brzytwa?
Komentarz do postu AdamaP
AdamP: „Mariaż Partii Jurka (…) z LPR to zaledwie łapanie się brzytwy. Co ciekawe, wygląda na to, że mamy do czynienia z dwoma tonącymi, ale który ma być tratwą?”
Być tratwą czy brzytwą?
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
To chyba jednak zależy
głównie od ... umiejętności utrzymania się na powierzchni.
Pan marszałek raczył był dopiero co wskoczyć do tego pełnego wirów odmętu. Pan wicepremier wydawałoby się, że czuje się już w nim jak pod prysznicem, ale chyba chciałby już wejść na jakiś twardszy grund.
AdamP
najpierw trzeba napisać program prawicy
czyli np skatalogować wszystkie przepisy które trzeba zlikwidować. Do tej pory partie "prawicy" tworzyły listę życzeń. Po drugie trzeba trzymać się tego programu i go propagować.
Niestety politycy zniechęcili masy ludzi do polityki.
A co do pan Jurka ja nie wiem jakie on ma poglądy (prócz aborcji). Wiem jakie poglądy ma mąż pani poseł Bartyzel ale czy żona podziela poglądy swego męża.
Rozdział: podziały
Niestety politycy zniechęcili masy ludzi do polityki.
Szanowny Panie Janie, oj naraża się Pan się tym kórzy zakładają "prawicę" i zachęcają do wstąpienia do "prawicy RP" :-)
Wkrótce będzie tyle tej "prawicy", że nie wiadomo będzie kto jest kto. No, podział zaczął się na dobre. Historia się kołem zatacza
------------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
Prawica RP a prawo
Panie Marku, P. Bodakowski ma rację - i nikt się na niego nie obraża.
Jeżeli chciałbym, by ktoś się na mnie obraził, to wystarczy, że zadzwonię do urzędowej interpretacji przepisów podatkowych i zapytał o art 21. Ustawy i spadkach i darowiznach.
Zamiast robić inwentaryzację prawa np. podatkowego wystarczy wprowadzić zapis, że w przypadku powstania dwóch różnych interpretacji przepisu podatkowego, co podanik mógłby potwierdzić dowodem pisemnym - przepis przestawałby obowiązywać z moca wsteczną jako niekonstytucyjny, a wszyscy "państwowi" uczestnicy z posłami włącznie byliby obowiązani do zwrotu solidarnie podatnikowi 10 krotności poniesionej szkody - zobaczyłby Pan, że prawo by się cudownie "samo" naprostowało.
Przeciez Pan dobrze wie, że np. wzrór na samochód osobowy może wymyśleć jedynie paranoik albo oszust.
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Prawica RP
Wystarczyłoby wprowadzic
Wystarczyłoby wprowadzic zapis, że w przypadku dwóch róznych interpretacji przepisu podatkowego, podatnik moze wybrać interpretację dla niego korzystniejszą. Może skończyłoby sie tworzenie prawa tak niejasnego, że w ogóle wymagającego interpretacji...
dokładnie :)
na przykładzie skarbówki mamy różne interpretacje, czyli brak prawa a raj dla tych znających wszelkie luki prawne
pozdrawiam
Anna
Zakładamy Prawicę RP (partię
polityczną)
Toś nam Jurku załatwił
Toś nam Jurku załatwił prawicę na kolejne co najmniej 4 lata.
Jurek myslący o godpodarce?? Wolne żarty. Program polityczny bez kosultacji z Rydzykiem?? Wolne żarty. Tak jak UPR opowiada się za gospodarka liberalną i...sorry panowie niczym innym, tak Jurek za ochrona życia od poczęcia aż do śmierci.Amen.
A może Jurek zapomniał jakie notowania ma czy też miała SdPL Borowskiego , która odłaczyła się do SLD.
Patrzeć na tego ciula nie mogę.
Jaką prawicę załatwił
Jaką prawicę załatwił Jurek? ? Rozdawniczo - socjalistyczną? Kursko - cwaniacką? Biurokratyczno - etatystyczną? Gosiewsko - włoszczoską? Leppero - Maksymiukową Prawicę? Oszalał pan? Prawicy u steru władzy to tu jeszcze nikt nie widział... I wątpię, żeby zobaczył....A Jurek walczy o swoje ideowe pięć procent. Nie po to zeby rządzić, po to, by co najwyżej przechylac szalę...z własnych pozycji, a nie kogoś, kogo mozna bezkarnie oszukiwać....I przeciez nie o więcej walczyłaby Prawica RP pana Jakuba i tutejszych zapaleńców...
A swoją drogą, już dziś od Jurka zależy znacznie więcej, niż jeszcze parę dni temu, nieprawdaż?
Czas dzielenia
A swoją drogą, już dziś od Jurka zależy znacznie więcej, niż jeszcze parę dni temu, nieprawdaż?
To fakt. Przyszedł (dawno już istniał) czas dzielenia tego co małe i wątłe ikruche na jeszcze mniejsze i bardziej...
powstaje kolejne ugrupowanie z dookreśleniem "prawica" A jak naprawdę działa mechanizm ugrupowań? Opisałem tu: http://www.platformakociewie.pl/show.php?p=formula...
-------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
A widzi Pan kogoś, kto
A widzi Pan kogoś, kto może zaoferować co innego?? Jakieś ugrupowanie, które chce realizować program zbliżony do Prawicy RP (nie Jurkowej)??
Kurski, Lepper, Gosiewski... co ma piernik do wiatraka.?? W każdej zbiorowości znajdują się tacy ludzie.
Rozdrabnianie partii rządzącej sprzyja niszczeniu chociaż części prawicowych założeń, realizowanych przez PiS. Praworządne państwo, polityka zagraniczna, twarde i skuteczne realizowanie celów. Przypominanie Europie o Polsce. To dla mnie są priorytety. A spadek po komunie w postaci milionów zacofanych socjalistów niestety nie zależy od partii rządzących, od ich programu i dobrcyh chęci.
Polityka Jurka może doprowadzić do wyborów. Wygra PO i LiD. Koalicja liberałów z socjalistami?? Ani liberalne plany gospodarcze, ani wartości konserwatywne. Lepiej???
czy lespi są socjaliści z PiSu?
Praworządne państwo, polityka zagraniczna, twarde i skuteczne realizowanie celów. Przypominanie Europie o Polsce. To dla mnie są priorytety. A spadek po komunie w postaci milionów zacofanych socjalistów niestety nie zależy od partii rządzących, od ich programu i dobrcyh chęci.
Polityka Jurka może doprowadzić do wyborów. Wygra PO i LiD. Koalicja liberałów z socjalistami?? Ani liberalne plany gospodarcze, ani wartości konserwatywne. Lepiej???
Szanowny Panie od wielu lat wciąż to samo słyszę: naprawa, jednoczenie, budowanie, dobrobyt, uczciwość, normalne prawo i państwo. I co? Wszystko jest tylko że inaczej, czyli po staremu. Czy zatem uważa Pan iż socjaliści z PiSu są lepsi od socjalistów innej formacji politycznej?
Kogo Pan obwinia za spuściznę po PRL-u? Każde ugrupowanie na zasadzie "myśmy jeszcze nie rządzili , to nie nasza wina" obiecuje aby dorwać się poselskiej/senatorskiej diety, a potem już po staremu. Pod dyktando odpowiednich komórek do wynajęcia
Przyznaję, też się rozczarowałem o czym świadczyć może przegląd moich artykułów na PN. Ale zapewniam, że uczciwiej przyznać się do pomyłki niż udawć, że wszytko jest okej i w tym przeświadczeniu nie dość że trwać to innym wmawiać, że czarne nie jest czarne a białe białym.
Wie Pan ja już tu (PN) chwilę jestem i troszkę sobie porozmawiałem na rozmaite tematy ważne i ważniejsze nawet...
pozdrawiam
----------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
Jakże ja panu dziękuję,
panie Sławku. Mianował mnie pan zapaleńcem, a przyznam się bez bicia, ze miałem ostatnio doła o rozmiarach wręcz biblijnych. Nawet ulotki agentur przestali mi za wycieraczki wtykać, a tu proszę, powrót sceptyka marnotrawnego czyni cuda.:-)
pozdrawiam
http://prawica.net/node/6035
Prawica Razem
Historia kołem się toczy.
Prawica Razem: samorządy
Prawica Razem była koalicją samorządową (1994-1998).
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)