Edukacja państwowa
Roman Giertych jest niewątpliwie lepszym ministrem edukacji od ministrów z nadania postkomunistycznego. Niestety reformy wprowadzane przez lidera LPR są niewystarczające. Roman Giertych zamiast zniszczyć patologie szkolnictwa publicznego, usiłuje szkolnictwo publiczne ubrać w narodowe hasła. Działania ministra Giertycha są więc sprzeczne z tradycją polskiego ruchu narodowego i katolickiej nauki społecznej.
Leon XIII w encyklice Sapientiae Christianae stwierdził, że rodzice mają pełne prawo do wychowania swych dzieci w tożsamości chrześcijańskiej i nie posyłania dzieci do szkół, w których zatruwane są nauką bezbożną.
Feliks Koneczny w swej książce Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej pisał, że w państwie obywatelskim nie ma ani jednej szkoły państwowej. Dopiero protestantyzm stał się pomostem do szkoły państwowej.
Roman Rybarski główny ideolog ruchu narodowego uznawało edukacje państwową za instrumentem szkodliwej indoktrynacji. Rybarski odmawiał państwu prawa do monopolu edukacyjnego. W swej książce z 1936 pt. Siła i prawo Rybarski pisał, że W mocnej rodzinie widzimy podstawę zdrowia narodu i dlatego musimy odrzucić (...) wychowanie państwowe.
Państwu nie powinno mieć prawo posiadania szkół, narzucania programów i światopoglądu. Szkoły państwowe są powodem niepotrzebnych sporów ideologicznych i religijnych (o edukację seksualną, religie w szkołach, darwinizm). Szkoły prywatne oferowałyby różne programy zgodne z oczekiwaniami rodziców (laickie dla ateistów, katolickie dla katolików).
Dzisiejszy system uderza w ubogich. Państwowe szkoły ogłupiają, indoktrynują, demoralizują, niszczą pracowitość i kreatywność, szerzą uniformizację i ateizm, oferują kiepskie usługi, rozbijają rodziny, narażają dzieci na patologie i agresje. Bogaci nawet po zapłaceniu wysokich podatków mogą uciec ze złego publicznego systemu edukacji do lepszego prywatnego systemu szkolnictwa. Biedni ograbieni podatkami nie mają możliwości ucieczki.
Bogaci korzystają także z bezpłatnego sytemu edukacji wyższej, systemu utrzymywanego z podatków biednych. Biednych, których nie stać na korzystanie z wyższej edukacji lub nie stać (bo zostali okradzeni podatkami) na lepszą edukację prywatną pozwalającą na zdanie egzaminów. Szkolnictwo wyższe winno być autonomiczne i odpłatne, bo edukacja to dobra inwestycja. Biedni muszą mieć możliwość korzystania z kredytów NBP i stypendiów.
Prywatne szkolnictwo umożliwi wychowanie młodych pokoleń na ludzi mądrych i moralnych. Potrzeba znieść przywileje zawodowe nauczycieli, by można było usuwać z zawodu złych nauczycieli (często anachroniczne relikty komunizmu). Związki zawodowe nauczycieli są gwarantami złego systemu. Trzeba zaniechać propagowania przedszkoli i żłobków. Przywrócić rodzicom kontrolę nad treściami, których uczą się ich dzieci, co zostało rodzicom odebrane przez szkolnictwo publiczne i socjalistów. Socjalistów uważają rodziców za głupszych od urzędników.
Należy zlikwidować państwowe unormowania dotyczące szkolnictwa i znieść szkolnictwo koedukacyjne (szkolnictwo koedukacyjne ma niższy poziom, nie cieszy się zaufaniem rodziców, zmusza dziewczęta do dbania o własną atrakcyjność seksualną zamiast troski o edukację, tłumi aktywność uczniów).
Kapitał ludzki jest bardzo ważnym kapitałem Polski. Lepszy prywatny system edukacji daje szansę na rozwój kraju. Szkolnictwo tak jak inne przejawy ludzkiej działalności jest bardziej efektywne i moralne - gdy jest prywatne. Prywatne szkolnictwo zapewnia lepszy dostęp do usług (dzięki prywatyzacji szkolnictwa wyższego młodzi Polacy mają dostęp do edukacji akademickiej, dostęp jakiego nie mieli za komuny).

Jan Bodakowski
inne teksty autora...
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 905



Nie myślałem, że kiedyś
Nie myślałem, że kiedyś się zgodzę w czymś z p. J. Bodakowskim. A jednak :) Szczególnie w kwestii szkolnictwa wyższego.
Tezy p. Bodakowskiego nie są przecie nowe, ale
nie ma powodu, by ich raz po raz nie przypominać.
Gotów byłbym się zgodzić z nim we wszystkim, gdyby nie ten akapit:
"Należy (...) znieść szkolnictwo koedukacyjne (szkolnictwo koedukacyjne ma niższy poziom, nie cieszy się zaufaniem rodziców, zmusza dziewczęta do dbania o własną atrakcyjność seksualną zamiast troski o edukację, tłumi aktywność uczniów)".
Kto jak kto, ale dziewczęta powinny dbać o własną atrakcyjność seksualną, gdyż od tego zależy przetrwanie gatunku ludzkiego. Z własnego doświadczenia gotów byłbym podać wiele przykładów, kiedy to maszkara płci męskiej wyrywała się do odpowiedzi w szkole, aby tylko zwrócić na siebie uwagę piękności płci przeciwnej. Dziewczyny zawsze stawały po stronie mądrali w okularkach, któremu dokuczał przystojny osiłek. Czyż to nie dowód na motywacyjną wartość koedukacji? Tak samo niezbyt się eksponujące i niezbyt urodziwe dziewczęta wyróżniajace się poziomem wiedzy imponują płci przeciwnej i darzone są szacunkiem. Tak też bywa, że lalunie szacunku nie mają nawet u przystojnych osiłków.
Widać wyraźnie, że są to takie same relacje, z jakimi dzieci i młodzież stykają się w przestrzeni prywatnej, w kręgu rodziny i znajowych. Zatem segregacja płciowa w systemie edukacji nie ma znamion czegoś znacznie lepszego i jest krokiem w stronę tworzenia relacji sztucznych, nienaturalnych. Ale przecież nikt nikomu nie może zabronić tworzenia szkół osobno dla chłopców i dziewcząt. Edukacja jest wielkim i niekończącym się eksperymentem, obarczonym w każdym przypadku ogromnym ryzykiem i niech to ryzyko biorą na siebie rodzice.
Pan Bodakowski, jak to bywa u trochę zbyt rozpędzonych ideologów (po prawicy i po lewicy), nawołuje z jednej strony do wolnego wyboru szkoły, a równocześnie chciałby sobie tym wolnym wyborem posterować: "znieść szkolnictwo koedukacyjne". Odkrywa swoją słabą stronę - jako ideolog nie jest taktykiem, bowiem - jak to się zdarza również min. Giertychowi - daje swoim przeciwnikom do ręki broń, za pomocą której będą mogli zanegować dobre rozwiązania autorstwa ich przeciwnika.
--------------
http://prawica.net/node/6035
aribo.pl/jerzykalwak
Jakoś tego fragmentu nie
Jakoś tego fragmentu nie doczytałem :)
Skomentuję to krótko:
Skomentuję to krótko: szkoły prywatne będą koedukacyjne i dysedukacyjne do wyboru. Nie zgadnę, bo nie jestem prorokiem, które okażą się lepsze, ani które będą częściej wybierane przez rodziców.
Ciekawy dopisek pojawił mi się w trakcie pisania: słowo dysedukacyjne nie wystłpuje w słowniku programu, który mi sprawdza ortografię! Czyżby znowu dziaał jakiś "układ"?! ;-)
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
faktycznie, przyjemne
faktycznie, przyjemne uczucie.
Na początku stwierdzam, że
Na początku stwierdzam, że zgadzam się całkowicie z główną myślą Autora. Szkoły powinny być prywatne, w związku z tym różnorodne, skoro różnorodne to dobrze dopasowane do potrzeb rodziców i dzieci. Konsekwencją takich szkół by był powszechny dostęp do szkół w przeciwieństwie do teraźniejszego obowiązku oszukańczo nazwanego powszecią.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
Jako wytrwały doktryner
błądzi Pan, jak zwykle... Najpierw szkolnictwo ma przejść w ręce narodowe, a dopiero potem w prywatne. Jeśli etap pierwszy zostanie pominięty, to w czyich rękach znajdzie się szkolnictwo? Czego będzie ono uczyło? ... Warto pomyśleć... ;-)
W czyich rękach?
W rękach tych, którzy — zdaniem rodziców — są lepsi. Bez związku z narodowością.
Czyli Panu
wszystko jedno, czy pańskie dzieci będzie uczył w szkole Polak, Maorys, czy Eskimos?
Jak Pan myśli, ilu w Polsce mieszka Maorysów i Eskimosów?
Można się pomylić o 1 tysiąc.
Ja o zasadach.
A Pan o nacjach... Czy jest ktoś na forum, kto potrafi czytać także ducha praw, a nie tylko literę??
Tak
Uwaga techniczna: znacznik, nie odpowiadać.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Duch jest taki, że w Polsce jest prawie 40 milionów Polaków i
bardzo niewiele innych nacji. Gdyby uwolnić rynek usług edukacyjnych to zostałby zdominowany przez polskich nauczycieli, bo po prostu innych nie ma. Natomiast Ministerstwo Edukacji Narodowej zdominować może z łatwością jakaś obca agentura. I w praktyce przez ostatnie kilkadziesiąt lat zwykle je kontrolowała. Sens centralizacji polega właśnie na tym, że nieliczna obca elita próbuje podporządkować sobie tubylcze masy. Dokładnie taki realny sens miał komunizm w Rosji czy Polsce.
Pana recepta, że Polskę należy najpierw (jeszcze bardziej) scentralizować, a następnie oddać narodowcom jest najprawdopodobniej zupełnie błędna. Polacy są obecnie - i w dającej się przewidzieć przyszłości - najprawdopodpobniej za słabi na to by kontrolować rząd w Polsce. Natomiast obce mocarstwa byłyby za słabe by kontrolować kto i czego uczy w prywatnej i wolnej szkole w Pcimiu. Jest tu dokładna analogią z sytuacją Iraku: ZCENTRALIZOWANY rząd Iraku padł pod amerykańskim ciosem w ciągu 3 tygodni, gdy tymczasem to mocarstwo nie jest w stanie od 4 lat pokonać ZDECENTRALIZOWANEGO społeczeńsywa irackiego (w praktyce tylko jego arabsko-sunnickiej części).
Nieprawda.
Wkłada Pan w moje usta słowa, których nigdy nie wypowiedziałem. Hmmm... Zastanawiam się, czy w sensie prawnym nie można by z tym jakiegoś "porządku zrobić"... Oczywiście nie teraz, bo teraz to niemożliwe... Ale tak być nękanym przez bzdurne wpisy, to dobrze byłoby mieć jakąś ochronę... ;-)) Trzeba dać znać prawnikom, niech myślą...
Eskimosi w polskich szkołach
Komentarz do postu Krzysztofa M (link http://prawica.net/node/7394#comment-163...)
Do nauczania języka eskimoskiego najlepiej nadają się Eskimosi.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
A Polskiego
Polacy. Prawda? ... Jeśli tak, to wszystko w porządku.
Lekcje polskiego
Do polskiego Polacy, do angielskiego Anglicy, do francuskiego Francuzi i tak dalej.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Anglicy jeszcze do tego nie doszli...
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
.... i zatrudniaja Polakow, aby u nich nauczali angielskiego. I to nie jest zaden dowcip.
Rafal Poniecki
Kwestia stawek
Pewnie w szkołach są za niskie stawki. U nas to jest nawet tak, że fizyki uczą fizycy, chemii chemicy i tak dalej. Języków obcych uczą na ogół Polacy, ale ja chciałem tylko uspokoić p. Krzysztofa M, że nie grozi nam zalew eskimoskich nauczycieli.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Nie moge znalezc...
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Nie moge teraz znalezc odnosnika do owej informacji o polskich nauczycielach w UK, ale to oczywiscie nie chodzilo o masowy nabor.
A Eskimosi to u siebie, w Kanadzie, maja swoje problemy. Coraz mniej jest mowiacych ich jezykiem i na dodatek dopiero tworzy sie jego wersje pisana.
Rafal Poniecki
Ależ to eskimostwo
panuje dziś w szkołach! Ludzie, którzy obiema nogami tkwią w cywilizacji nie-łacińskiej uczą nasze dzieci!
A w jakiej cywilizacji tkwi obiema nogami człowiek, który
napisał:
Prawda, czy nie...
Jakie to ma znaczenie?
Kontekst
Pan zgubił...
Może to Pana skłoni do postawienia bardziej na jakość
swoich komentarzy, a nie na ich ilość? To nie praca na akord. Zaśmiecanie forum równoważnikami zdań pozbawionymi istotnej treści (innej niż wyrażenie Pańskiej nie popartej żadnymi argumentami opinii) psuje tylko krew wielu innym osobom.
Nawzajem.
Nie dość, że Pan kontekst zgubił, to jeszcze udaje, że "nie ma sprawy"... No rzeczywiście, czym tu się przejmować poza tym, że Pan R1A nie stawia na swoim...
Ale ja rzeczywiście podejrzewam, że to czy coś jest prawdą czy
nie jest, nie ma dla Pana istotnego znaczenia. Weźmy pierwszy z brzegu przykład dyskusji na temat koncepcji pochodzenia Słowian. Zwraca Pan uwagę - słusznie - że należy być ostrożnym w stosunku do tych hipotez, które były w przeszłości mocno popierane przez Niemców - zwykle oczywiście koncepcji allochtonicznych. Ale równocześnie popełnia Pan symetryczny błąd lansując pewne koncepcje tylko dlatego, że są - według Pana przynajmniej - bardziej politycznie użyteczne, albo po prostu synpatyczniejsze - w tym przypadku koncepcje autochtoniczne. Innymi słowy "cudze kłamstwa są złe, nasze kłamstwa są dobre". To coś w stylu podejścia Kalego, tyle że nie w dziedzinie moralności a poznania. Pana rzeczywiście prawda nie interesuje! W tym przypadku tak naprawdę nie interesuje Pana rzeczywista relacja pomiędzy Wenetami a Słowianami. Koncepcja 3000-letniej Polski się Panu podoba, WIĘC uznaje ją Pan za prawdziwą. A skoro jest a priori prawdziwa, to osoby prezentujące odmienne poglądy - czy choćby analizujące różne rozważane możliwości - mogą być w najlepszym wypadku "pożytecznymi idiotami", a zapewne po prostu finansowanymi przez Niemców agentami.
Jeśli Pana kłamstwa interesują,
to niech się Pan w to bawi. Mnie interesuje prawda. I jeśli jest dowiedziona - jest prawdą. Szydło wyjdzie z worka nie teraz, to za sto lat.
Eskimosi wg KM
Skoro nogami - to co za problem? Gdyby głową - to może.
A o czym ci Eskimosi prawią - każą czytać "Odarpi syn Egigwy" i uczą, jak polować na foki?
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
A Pan Qrczak napisał:
"W rękach tych, którzy — zdaniem rodziców — są lepsi. Bez związku z narodowością." Chodziło o szkolnictwo... Więc tu się Panowie różnicie. Z tym, że Pan podziela moje zdanie, a Pan Qrczak - nie.
Polak, Maorys czy Eskimos
Jeśli będę uważał, że moje dzieci powinni uczyć tylko Polacy, to poślę je do szkoły, gdzie uczą Polacy.
Języków obcych lepiej uczą odpowiednie narodowości obce, a w przypadku przedmiotów ścisłych narodowość nie ma żadnego znaczenia. Polscy nauczyciele będą statystycznie bardziej odpowiedni od innych głównie w przypadku języka polskiego i historii. Niech dyrektorzy szkół przygotowują oferty, a rodzice wybierają.
Jeśli jakiś LPR-owiec będzie próbował zmuszać szkoły do tego, żeby jako nauczyciela angielskiego zatrudniali Polaka, a nie Anglika czy Amerykanina, to zaśmieję mu się w nos.
Święta
racja.
Panie Qrczaku, polscy nauczyciele
powinni jeszcze koniecznie uczyć śpiewu. Pan sobie wyobraża "Nie rzucim ziemi" śpiewane przez niemiecką nauczycielkę? Ona specjalnie będzie fałszować! Zołza!
--------------
http://prawica.net/node/6035
aribo.pl/jerzykalwak
Litwo, ojczyzno moja....
--------------
http://prawica.net/node/6035
aribo.pl/jerzykalwak
I czegos takiego na pamiec trzeba bylo uczyc sie w polskiej szkole.
A pozniej Brezniew do Gierka z pretensjami, ze jakis polski poeta propaguje rewizjonizm.
- Ale towarzyszu Leonidzie Iliczu, on juz nie zyje.
- No towarzyszu Edwardzie, wiedzialem ze mozemy na was liczyc. Ale chyba troche przesadziliscie.
Rafal Poniecki
Słuszny pogląd
witekm
Mam identyczny pogląd, tylko prywatne szkolnictwo umożliwia pozytywną selekcję nauczycieli i szkół i stwarza zdrowe warunki edukacji.
Jednak obecnie odejście od państwowych szkół to nasze marzenia. Wprowadzenie bonu edukacyjnego, może dałoby dobry początek do zmian.
Niejedną znam
szkołę, która przeczy pańskim poglądom...
Ideal w zderzeniu z betonem.
W mocnej rodzinie widzimy podstawę zdrowia narodu i dlatego musimy odrzucić (...) wychowanie państwowe.
Państwu nie powinno mieć prawo posiadania szkół, narzucania programów i światopoglądu.
Czytam wlasnie "In Praise of Slow", i tam jeden rozdzial poswiecony jest nauczaniu. Bardzo pozytywnie oceniane sa dazenia do zmniejszenia obciazenia (ilosciowego) uczniow i studentow, co prowadzi do lepszego opanowania wiedzy.
Drugim waznym kierunkiem jest "nauczanie domowe", ktore wynikami bije na glowe nauczanie tradycyjne.
Tak bywa oczywiscie w innych krajach. W Polsce, a konkretnie w Poniecu, ideal zderzyl sie z urzedniczym betonem:
http://biale.webpark.pl/art/pionierzy.ht...
Mozemy panstwu Budajczykom kibicowac i zyczyc powodzenia, ale ciezko kopac sie z koniem.
Rafal Poniecki
Przy okazji: pamiętam z
Przy okazji: pamiętam z jakim entuzjazmem wielu na PN przyjęło etatystyczne, paternalistyczne decyzje R. Giertycha w sprawie szkół. Wielu forumowiczów na PN widocznie tęskni za centralnie planowaną szkołą, w której minister ustala w czym dzieci mają chodzić na lekcje (nostalgia za PRL?).
Na szczęście okazuje się, że sam R. Giertych jest tylko specjalistą od rzucania nakazów, a nie ich doprecyzowania. Ot coś wymyśli, a szkoła niech sie martwi o wykonanie.
Np. przepis o mundurkach - tak naprawdę nie wiadomo jakie mają być te mundurki. Niektóre szkoły np. interpretują to tak, ze uczniowie mają przychodzić w ubraniach jednolitego koloru (np. niebieskie - a fason dowolny). Inne wprowadzają t-shirty. Ogólne zamieszanie.
Bo Pan przeoczył jeden prosty
mechanizm... Ludziom jest wszystko jedno, kto przywróci normalność. Centralnie jest łatwiej to zrobić, jeżeli własność jest rozproszona, to jest to prawie niemożliwe...
A Komisja Edukacji Narodowej ?
Nazywana jest (chyba słusznie) pierwszym w Europie ministerstwem oświaty.
Nota bene: monopolu na prowadzenie szkół nie ma już prawie nigdzie (w szczególności nie ma go w Polsce i we Francji). Ale państwowe szkoły są prawie wszędzie.
A tak z ciekawości:
A czy jest takie państwo, w którym są tylko szkoły prywatne? Czy też Polska, jak zawsze, ma tutaj świecić światu przykładem? A jeśli nie ma, to dlaczego? Czy nikt jeszcze nie wpadł na to, że prywatne lepsze?
JP
A tak z ciekawości, panie prof. -
czy jest gdzieś drugi taki kraj, gdzie by wszyscy potrafili mówić po polsku? Od reguły mogą być wyjątki, nie zawsze większość ma rację.
--------------
http://prawica.net/node/6035
aribo.pl/jerzykalwak
I to byłby wielki powrót...
...do analfabetyzmu.
Bo nawet największy przygłup, skoro bogaty ojciec zapłacił, będzie miał dyplom z wyróżnieniem.
Ma Pan rację.
.
To w państwowej
nie można kupić?
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
W państwowej
znacznie trudniej. To zrozumiałe. Nikt nie będzie ryzykował utratę państwowej posady. A prywatna? Nie będzie ta, to będzie inna.
Takich "niktów"
nie brakuje i mają się dobrze. "Państwowość" nie jest żadnym zabezpieczeniem.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Czy mozna skorumpowac prywatnego?
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Prywatna szkola moze sprzedawac "wieczorowe" i "zaoczne" dyplomy, ale to biznes, jak biznes. I towar tyle wart, ile kosztowal.
To panstwowi urzednicy, zwlaszcza slabo oplacani, namietnie ulegaja korupcji.
Rafal Poniecki
Rektorzy państwowych
uczelni wyższych namiętnie sprzedają dyplomy magisterskie... Ciekawe... ;-))))
Widzę, że bardzo słabo
Widzę, że bardzo słabo orientuje się w realiach państwowego szkolnictwa wyższego.
Czy naprawdę widzi Pan jakąś różnicę w kwestii "sprzedazy" dyplomów na uczelniach państwowych (zaoczne studia) i na prywatnych.
Pan operuje komunałami.
Pana wpisy, co zauważyło już wielu, są niezwykle irytujące ze względu na ich sloganowość.
No tak mi przykro...
niestety nie dysponuję nazwiskami tych co sprzedawwli, ani tych, co kupowali... Ani liczbą jednych i drugich... Bardzo mi przykro.
Czym się różni
Czym się różni sposób zdobycia dyplomu na zaocznych studiach panstwowych (płatnych) od zdobycia dyplomu na studiach prywatnych?
Dostępnością
.
Co to znaczy?
Co to znaczy?
Widzi Pan, tak to jest
jak się opiera swoją rację na zasłyszanym albo przeczytanym. Trzeba ostrożniej podchodzić do takich rewelacji.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Pan wierzy
tylko w pisane?
Oczywiście że można
W dużej prywatnej firmie pracuje wielu nie-właścicieli. A jak jest bardzo duża, to dla zatrudnionego nie bardzo się różni od państwowej czy samorządowej.
Ale pracodawca też już
Ale pracodawca też już wie, ile znaczy dany dyplom. Szkoły przez te kilkanaście lat wyrobiły sobie renomę, a inne produkują tylko masowo dyplomy. Każdy jest świadomy, co kupuje. Jedni potrzebują papierka, inni wiedzy. Inaczej też są opłacani wykładowcy na uczelniach państwowych i prywatnych.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
I co z tego? Niech
I co z tego? Niech ma.
Dyplom szkoły, która sprzedaje je każdemu z ulicy nie będzie wiele warty.
W USA są "uczelnie", które sprzedają dyplomy bez konieczności uczestnictwa w zajęciach - myśli Pan, że jest wielu chętnych?
wielki powrót do analfabetyzmu
Niestety do niczego nie potrzeba wracać. Niech Szanowny Pan poprosi o przeczytanie kawałka tekstu w niektórych państwowych zawodówkach albo liceach profilowanych to się Pan zdziwi. Czy sądzi Pan, że jest Pan lepszy od innych? Bo jeśli nie to czy Pan kupiłby swojemu dziecku dyplom. Chyba nie ma Pan pojęcia ile jest nacisków w państwowej szkole na nauczycieli aby postawili dla świętego spokoju dopuszczający. A dlaczego taki nauczyciel stawia ten stopień bo go to ani ziębi ani grzeje. Czasem nie stawia i ma nieprzyjemności za to postępuje zgodnie ze swoim sumieniem i wbrew swemu interesowi. Czy Pan widział albo słyszał kiedyś o wizytatorze, który poddałby w wątpliwość postawienie dopuszczającego stopnia uczniowi chociaż ten nic nie umie? Ja natomiast na pęczki widziałem państwowych włodarzy polskiej oświaty, którzy walczą o to by nie postawić niedostatecznego najgorszemu jak Pan to nazwał "przygłupowi".
Nie wiem skąd w ludziach strach przed prywatną edukacją, to znaczy wiem ale, że na prawicy? Myślę, że najlepiej byłoby aby wszystkie szkoły były prywatne ale dążyć do tego można stopniowo i jeśli jakaś samorządowa da radę się utrzymać na rynku to niech sobi będzie, chociaż absolutnie w to nie wierzę przy równych szansach by było to możliwe.W.Ż.
.
gaokao
"Gaokao obejmuje cały program szkolny. Od rana do wieczora trwają testy z języka chińskiego, angielskiego, matematyki. To prawdziwy maraton, w niektórych prowincjach potrwa dwa dni, w innych trzy, do czterech. O gaokao mówi się w Chinach, że to "tłum żołnierzy na wąskiej kładce" albo po prostu "piekło"."
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75477,421...
może to wątpliwy przykład w tym miejscu? -)
Renomowane bo prywatne
Renomowane uczelnie w USA, na przykład Yale University w New Haven w stanie Connecticut przy Chapel Street, to nie tylko renomowana, ale i stara uczelnia, a jednak wypuszcza ludzi, którzy mają problemy z pisaniem, i nie chodzi o tych z innych kontynentów, czy krajów, ale o miejscowych yankesów.
Czy prywatnego można skorumpować? Oczywiście nie! Tak jak nie można zgwałcić prostytutki. Oboje wezmą każdą forsę, każdy szmal. I mylił się Churchill w swym twierdzeniu o demokracji, bo od niej jest oczywiście lepsze niewolnictwo. Z pewnością i Oktawian i Marek Antoniusz i Neron kazaliby wychłostać brytyjskiego premiera za takie brednie.
No wreszcie jakiś prawdziwy konserwatysta na tym forum:
Pan Adam Wielomski został pobity ze swoim średniowieczem i leży na macie.
Dziękuje za przypomnienie,
Dziękuje za przypomnienie, że pracownicy państwowego sektora pracują za darmo. Zupełnie o tym zapomniałem.
Muszę z wstydem przyznać, że jako prywaciarz pobieram wynagrodzenie za swoją pracę.
Moja drobnomieszczańska żądza posiadania doprowadziła mnie do takiego stanu.