Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Ja tylko pytam!
Autor: RSz, pi, 22/06/2007 - 15:40
Nie wiem czy wypada, ale może zainicjować drugi list do p. ministra Sprawiedliwości wz. z poniższym? Panie i Panowie Posłowie,
Prokuratura Apelacyjna w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego w Warszawie Śródmieściu dwa akty oskarżenia w 2004 r. oskarżając mnie: w kwietniu – zarzuty korupcyjne, w czerwcu – defraudacja pieniędzy fundacji. W obu sprawach Sąd Rejonowy występował z wnioskami do Sadu Apelacyjnego, aby sprawy rozpatrywał Sąd Okręgowy. Wnioski te zostały odrzucone. W pierwszej sprawie sąd zaczął postępowanie w końcu września 2005 r. W drugiej sprawie, po licznych interwencjach, odbyło się w końcu października 2006 r. jedno posiedzenie oddalające wniosek obrony o umorzenie postępowania. Na początku grudnia 2006 r. sąd rozpatrujący zarzuty korupcyjne przerwał postępowanie. Przewodnicząca składu asesor SR Iwona Konopka udała się na urlop macierzyński. Od stycznia 2007 r. mój obrońca wiele razy odwiedzał sąd domagając się wznowienia postępowania. Był zbywany niczym. W marcu br. skierował pismo do prezesa sądu w tej sprawie. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi. W maju wysłał kolejne pismo. W dniu 24 maja br. otrzymał odpowiedź podpisaną przez asesora SR Marcina Kowala, p. o. kierownika sekcji postępowań przygotowawczych. Informuje on, że proces będzie prawdopodobnie wznowiony w drugiej połowie września 2007 r. W sprawie „fundacji” nie ma żadnych wiadomości. W lipcu 2007 r. mija szósty rok od dni, gdy zostałem przez media oskarżony o dopuszczanie się praktyk korupcyjnych. Powstaje pytanie ile jeszcze lat będzie trwało postępowanie ustalające, czy jestem winny? Dr hab. Romuald Szeremietiew Poseł na Sejm RP III Kadencji Jeżeli idzie o powyższe pismo, to dostałem pięć odpowiedzi od państwa posłów. Jeden poseł proponuje spotkanie i rozmowę. Jeden asystent posła/ministra informuje mnie, że mój list przekazał pryncypałowi. Jeden poseł zapewnił mnie o swojej sympatii, ale interwencji żadnej nie może, jak twierdzi, podjąć. No i były dwie takie odpowiedzi, pani poseł: |
Ducha nie gacić
A może ten poseł, który organizuje spotkanie z p. Jackiem Czabańskim Doradcą Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry (w dniu 25.06. o godz. 19.00 w Gimnazjum nr 10, ul. Limanowskiego 9 - Dolny Mokotów) coś pomoże?
Temat spotkania "Jak rząd buduje Państwo Prawa".
więcej tu: http://www.prawica.net/node/7485
Prawidłowo byłoby : "Ducha
Prawidłowo byłoby : "Ducha nie ogacać", a nie gacić...:)
Ogacanie ducha
Czy chodzi o to, zeby duch nie chodzil w gaciach?
Znaczy sie, ma chodzic bez gaci?
Rafal Poniecki
mechooptyk
Do ogacania niezbędny jest mechooptyk!
Dziekuję!
Dziękuję za wyjątkowo merytoryczne wypowiedzi. Z tgo też powodu widzę, że powinienem wygasić ducha.
R. Szeremietiew
Pan Sławek zaraz coś Panu napisze na otarcie łez..
Brak słów...
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Jednak uważam, że post
Jednak uważam, że post pani polPOT, mimo małej wpadki w samym tytule, zawiera dobry pomysł. Należałoby rzeczywiście wziąć pana posła Górskiego (z parti, która co rusz powołuje się na prawo i sprawiedliwość) "za szkirku", lekko potrząsnąć, bo nie znęcamy się nad takimi, i zażądać wyjaśnienia. Trzymanie człowieka w niepewności i bez wyroku przez całe lata aż woła o pomstę do Strasburga.
Pan się nie gniewa, panie
Pan się nie gniewa, panie Romualdzie. Czasem, nieumyslnie robi sie komicznie w całkiem niekomicznych wątkach.
A czemu nie napisać do ministra, że wysyła pan skargę do TE na przewlekłośc postępowania? Przeciez to jest już paranoja. Jak można utrzymywac w mocy jakieś oskarzenia wobec osoby publicznej, skutecznie przez to eliminując ją z bieżącego życia politycznego ( pomijając kazde inne odium wiszących zarzutów) i całymi latami nie robić prawie zupełnie nic, by ostatecznie wjasnić te sprawę...
Prosze wykazać w skardze utracone szanse i dochody i zażądać wielomilionowego odszkodowania...bez żadnych skrupułów. Chyba już czas na kogoś wrzasnąć, zamiast tylko prosic o zrozumienie...
Panie Romualdzie..
A czemu nie napisać do ministra, że wysyła pan skargę do TE na przewlekłośc postępowania? Przeciez to jest już paranoja. Jak można utrzymywac w mocy jakieś oskarzenia wobec osoby publicznej, skutecznie przez to eliminując ją z bieżącego życia politycznego ( pomijając kazde inne odium wiszących zarzutów) i całymi latami nie robić prawie zupełnie nic, by ostatecznie wjasnić te sprawę...
Prosze wykazać w skardze utracone szanse i dochody i zażądać wielomilionowego odszkodowania...bez żadnych skrupułów. Chyba już czas na kogoś wrzasnąć, zamiast tylko prosic o zrozumienie...
Prosze sie nie gniewac o ten zart z gaceniem. Rozumiem Panska sytuacje i rozgoryczenie, a pisze pod wypowiedzia p. Slawka, bo uwazam podobnie.
Polska strona rzadowa wykazala dosc braku dobrej woli, ze teraz juz czas, zeby sprawe pchchnac wyzej, do TE.
Zycze powodzenia.
Z powazaniem,
Rafal Poniecki
Zaczynam tracić poczucie humoru...?
Nie gniewam się. Cóż, to wszystko ciągnie się latami więc ludzie mogą być tym znudzeni.
Co do skargi do TE. Jest ona w moim przypadku niemożliwa ze względów pryncypialnych. Nie mogę skarżyć do obcych na moje państwo i dopuszczać, aby inni decydowali o naszych wewnętrznych sprawach - jak to było: są w Ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli. Wiem, wiem, to takie mało nowoczesne, w końcu Polska jest w Unii i jej obywatel ma prawo odwoływać się do UE. Ma, a ja jednak nie potrafię. Osobista krzywda nie powinna stanowić pretekstu do odstępstwa od wyznawanych zasad postępowania.
Jednak mimo to: Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość, sprawiedliwość - he, he??!
Zresztą może oni w tym Sejmie/Rządzie uważają, że jestem złodziej i przeciągając sprawę dają mi trochę czasu na wolności, nim na dobre trafię za kraty (grozi mi 10 lat, a jest jeszcze drugie postępowanie - chyba do śmierci z kryminału nie wyjdę). Kto więc tam wie co jest w głowach różnych decydentów?
R. Szeremietiew
A zwracał się
się Pan do Biura RPO? Oczywiście za kadencji obecnego Rzecznika.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
RPO?
Zwracałem się i to nie jeden raz. Kiedyś na moje skargi odpowiadał RPO Zollowi prokurator krajowy, niejaki Napierski, w czasach stanu wojennego prokurator rejonowy sądzący opozycjonistów. Napierski pisał, że nie mam racji jako podejrzany o popełnienie licznych przestęsptw, a RPO odsyłał mi te odpowiedzi "do wiadomości". Ostatnio, w ub. roku, prosiłem, aby nowy RPO wydelegował swego przedstawiciela na proces - jest tajny - aby ktoś niezależny mógł ocenić sposób postępowania w mojej sprawie. RPO odpowiedział, że nie może tego zrobć. Sąd jest bowiem "NIEZAWISŁY".
R. Szeremietiew
Pańska krzywda jest zasadniczo krzywdą wszystkich
Jeśli sądownictwo nie działa sprawnie i decydenci godzą się na jego psucie, to moim skromnym zdanien ma pan nie tylko prawo, ale nawet obowiązek, dać im po łapach. Nie tylko dla własnego dobra, ale dla dobra ogółu.
Tego nie wiem.
Być może decydenci nie zdołali w pełni zapanować nad sytuacją w wymiarze sprawiedliwości - to duża machina i dość oporna, gdy idzie o zmiany na lepsze. Czym innym jest jednak "szarpanie" towarzystwa także z najwyższej półki. Chyba jednak nie za pomocą zagranicy.
R. Szeremietiew
"Mądrych rad udziela się
"Mądrych rad udziela się bezpłatnie i najczęściej są one warte swojej ceny" - to ulubione porzekadełko mojego rodzonego brata. Pan nie zechciał skorzystać z moich. Trudno. Zostaje mi tylko życzyć panu szybkiego procesu z wyrokiem uniewinniającym.
No to nie musi się pan
No to nie musi się pan skarżyc, skoro pańskie rozumienie obywatelskich praw to wyklucza, ale chyba mozna przywołać w liście do ministra, że sprawa się do tego kwalifikuje...i że czuje sie pan wręcz przymuszany tą skandaliczną opieszałoscią do szukania sprawiedliwości poza Polską. No wie pan...chwyt negocjacyjny....ci co mieli umrzeć za pierwiastek, jakoś nie umarli i - całkiem zasłużenie - mają się dobrze..
Rozbić namiot pod Kancelarią Premiera, obok pań pielęgniarek?
Teoretycznie ma Pan rację. Z drugiej strony nie wiem czy mój list zrobi jakieś wrażenie na urzędniku p. Ministra czytającym taką korespondencję.
Zdaje się, że wskazania na skandaliczne zachowanie "wymiaru" powinno dotrzeć do p. Ministra za pośrednictwem opinii publicznej. Na taki głos polityk bywa zmuszony otworzyć uszy, a czasem nawet może coś zrobić. Czy mam rozbić namiot pod Kancelarią Premiera, obok pań pielęgniarek?
R. Szeremietiew
To prosze przyjąc inną
To prosze przyjąc inną optykę: jest pan tak samo niewinny i niczym nie obciążony, jak kazdy inny obywatel, wobec którego sąd milczy...I w związku z tym, w liście do ministra prosze tylko poprosić o wystawienie zaświadczenia "w celach zarobkowych", które by potwierdzało, że przeciw panu nie toczy się żadne postępowanie sądowe...bo jak coś od lat nie może ruszyć z miejsca, to na pewno też nie może się toczyć...
Spróbowałbym też przedzwonić do ministra bezpośrednio na komórkę ( prosze nie mówić, że trudno zdobyć numer), raz czy drugi..Osobiste, nawet pozornie bezowocne "zawracanie głowy" wiele potrafi zmienić...no, tak już jest...Chyba nawet wciąż obowiąuje ten przepis, ze kazdy obywatel, po uprzednim umówieniu się, ma prawo do spotkania z każdym państwowym urzędnikiem...nie mówiąc już kierowaniu petycji do rąk własnych.
A gdyby poszedł pan do Ministerstwa z taka petycją do rąk własnych i powiedział, ze poczeka, az minister będzie wolny...to co zrobią, jak pan mysli...? A gdyby zrobili, to co ja myślę, to drugi raz można pójśc z telewizją...To wszystko,a propos "namiotu"...Czemu nie?
?
W nawiązaniu do "optyki". Coś z mojego blog'a:
R. Szeremietiew
Żyję wystarczająco
Żyję wystarczająco długo, by zauważyć, że ludzie, którzy z różnych powodów tracą swoją pozycję, i wpadają w jakies kłopoty stają się dla innych zakałą. Nie tylko, ze przestają obchodzić, ale wręcz są "niepożądani"...Uważam to za jedną z największych hańb ludzkiej natury i jestem tym rozczarowany...tym bardziej, że pewnie sam umiałbym siebie przyłapać przynajmniej na takiej właśnie "naturalnej" inklinacji. Tym bardziej nie nalezy miec skrupułów, by o swoje dobre imię, w całkiem przeciez praktycznym wymiarze, walczyć bez pardonu...posuwając się nawet do namolności. zamiast czekac na obiecany telefon, trzeba wydzwaniać...skoro powiedziało się "a". I nie przyjmowac do wiadomości, że minister nie przyjmie...bo ma zasrany obowiazek kiedys wreszcie przyjąć...A o rozróbę w Trybunale Europejskim - w świele tego, jak jest pan traktowany, to aż się prosi. Jaki to honor nie pozwala panu brać tego pod uwagę? Jaki to honor, co jednocześnie cierpliwie znosi kolejne - uderzające w pańską godność i status - wrogie akty ze strony ludzi i organów tego państwa, którego czci pan tak broni?
tego państwa, którego czci pan tak broni?
No cóż right or wrong, my country. Ludzie się zmienią, a państwo - mam nadzieję - zostanie.
Za granicą patrzą na Polskę, a nie na to, że mnie dzieje się jakaś krzywda. Z mojego powodu mają o Polsce mówić źle? Czy mam być kimś takim niby jakiś "drogi euro-Bronisław" co to nie dał się zlustrować?
R. Szeremietiew
Staram się zrozumieć pańską optykę Panie Szeremietiew
....ale przyznaję, z kiepskimi rezultatami. Chce Pan widzę, jako osoba publiczna, uniknąć sytuacji, w której pańskie wykorzystanie wszystkich, prawem dopuszczalnych środków, mogło by odbić się niekorzystnie na wizerunku naszego kraju. W porządku, bardzo to szlachetne i z takich, jak mniemam, wypływające pobudek. Proszę jednak zauważyć, że nawet będąc osobą publiczną, politykiem o konkretnym dorobku i dużych możliwościach, nawet mając za sobą duże poparcie(moje skromne również), wybierając taką na poły dobrowolną hibernację, na nic się Pan nam nie przyda.
Przepraszam za brutalność, ale na cholerę nam następna ikona. Skoro uważa Pan, że może coś jeszcze zrobić dla Polski, niechże Pan walczy. Polityka poznajemy po skuteczności, proszę to pokazać.
Robert Olbrycht..Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---
Jak władzuchna będzie chciała,
to Pana oskarżą o okradanie Państwa, mnie o pomocnictwo, a Karola Wojtyłę o to, że pożyczał nam samochód i brał za to 10% ... ;-)) Więcej dystansu do tego bałaganu... Może już czas wybrać tych, którzy trzymają się zasady "Tak-Tak, Nie-Nie"?
Panie Krzysztofie
Chętnie bym oddał głos, ale gdzie są tacy "Tak-Tak, Nie-Nie".
R. Szeremietiew
Prawdopodobnie żyją obok Pana,
Tak jak żyją obok mnie. Można zrobić dwie, a w zasadzie trzy rzeczy: można ich dostrzec, można tego nie zrobić, można również nie interesować się tym, jak większość ludzi nie interesuje się polityką (więc polityka interesuje się nimi). Kryteria najtrudniej sformułować. Zarządzanie kadrami to najtrudniejsza dziedzina zarządzania...
Pozdrawiam.
PS. Prawdopodobnie wpadł Pan w tryby machiny nazywanej skrótowo "układ". Jak będzie układowi na rękę, to proces ruszy, jak nie, to nie ruszy... Układ przestanie rządzić - sytuacja pańska się szybko wyklaruje.
---------------
"Dla tryumfu zła potrzeba tylko jednej rzeczy - żeby dobrzy ludzie nic nie robili"... (cyt.)
Chciałbym, aby miał Pan rację.
Brzmi to b. optymisycznie, ale chyba jest dość odległe od rzeczywistości. Gdyby byli w polityce ci "tak-tak, nie-nie" to bym do nich dotarł i zapewne unicestwił ten "układ", który bez wątpienia istnieje i na co wielu w Polsce, nie tylko ja, ciągle nie ma sposobu.
A sądzę, że wiem co mówię skoro polityką "interesuję", się ze zmiennym powodzeniem, gdzieś tak od 1964 r. Oczywiście nie tracę tzw. nadziei, która niestety czasem bywa matką mądrych inaczej.
Tak więc chciałbym, aby miał Pan rację.
R. Szeremietiew
Prawda
W polityce ich nie ma (poza wyjątkami). Więc należy ich znaleźć poza polityką. Nie chcę żyć w kraju, gdzie moim posłem ma być kameleon, albo pseudo-prawica, albo lewactwo, albo jakaś n-ta kolumna... itd.
Wierność zasadom powinna być tu wyznacznikiem.
Romualdzie
Trochę chumoru nie zawadzi.
Pozdrowienia od dawnego MRKS-u!
A co to na prawicy wypić nie wolno?
Gdy widzieliśmy się ostatni raz, obaj mieliśmy stopień mgr oraz starszego szeregowego. Ja dzisiej jestem nadal st.szer. i robię za ciecia, a Ty byłeś ministrem i szarpiesz się z kurwami!
Za błędy młodości trzeba płacić!
!
Pozdrowienia od dawnego MRKS-u!
A co to na prawicy wypić nie wolno?
Gdy widzieliśmy się ostatni raz, obaj mieliśmy stopień mgr oraz starszego szeregowego. Ja dzisiej jestem nadal st.szer. i robię za ciecia, a Ty byłeś ministrem i szarpiesz się z kurwami!
Za błędy młodości trzeba płacić!
Janek,
wypić można, także, a może przede wszystkim na prawicy, ale w moim przypadku to los chyba za bardzo wystawia na próbę moje poczucie humoru.
Jeżeli jednak dane utarczki z komuną miałyby być tymi "błędami", za które teraz trzeba płacić ...?
R. Szeremietiew
Pewnego Anglika - odkrywcę
Pewnego Anglika - odkrywcę nieznanych lądów, przybitego włóczniami do słupa przez "dzikiego luda" - lecz wciąż żywego, znalazła w końcu ekspedycja ratunkowa. Badajac stopień jego porzytomności zapytano go, czy czuje ból...- Tylko wtedy, gdy się śmieję...