Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Czy grożą nam rządy motłochu?
Autor: Adam Wielomski, sob, 23/06/2007 - 09:28
Demokracja to ustrój, gdzie ludzie niekompetentni wypowiadają się o sprawach absolutnie im nieznanych i – co gorsza - nawet podejmują jakieś przypadkowe decyzje. Gdyby nie zakulisowe wpływy rozmaitych "grup trzymających władzę", to wyniki demokratycznych głosowań byłyby równie absurdalne jak podejmowanie decyzji za pomocą kart do losowania. Wielokrotnie dawano przykład, że gdy czegoś potrzebujemy, wtenczas idziemy do fachowca: jak zepsuje się nam but idziemy do szewca; jak zepsuje się telewizor wzywamy specjalistę; jak chcemy kupić chleb to idziemy do piekarza. Nigdy przeciętnemu człowiekowi nie przyjdzie do głowy aby samemu wymieniać zelówkę, samodzielnie naprawić telewizor gdy nie ma się pojęcia o elektronice, czy wypiec sobie bochenek chleba. Historia uczy, że podział pracy jest pierwszym znamieniem cywilizacji. Ostatnim zaś jest podobno – jako twierdzą lewicowcy – zbudowanie sobie liberalnej demokracji i podejmowanie decyzji zasadą większości głosów. Wniosek z tego taki, że o ile każdy szczery demokrata odwiedza szewca i piekarza, to starannie unika specjalisty od zarządzania państwem. W systemach demokratycznych jedynie polityka wymyka się specjalizacji. O ile naprawienie buta wymaga wizyty u szewca, o tyle podjęcie strategicznej decyzji politycznej wymaga... konsultacji suwerennego ludu. Logiczny z tego wniosek jest taki, że skoro but umie naprawić rzadko kto, a w podejmowaniu strategicznych decyzji politycznych uczestniczy każdy członek "suwerennego narodu", to decyzje te są zdecydowanie prostsze do podjęcia niż naprawa sandała. Do rozważań tych skłoniła mnie szerząca się ostatnio demagogia związana z instalacją w Polsce tzw. tarczy antyrakietowej. Grupa politycznych demagogów nawołuje do podjęcia tej strategicznej decyzji w... referendum. W związku z tym ultrademokratycznym pomysłem, mam do jego inicjatorów dwa pytania: 1. Jakie kompetencje posiada przeciętny obywatel naszego kraju, aby móc się w sprawie tej wypowiedzieć? Zauważmy, że trzeba tu mieć wiedzę z kilku dziedzin. Po pierwsze, trzeba znać się na stosunkach międzynarodowych, aby móc rozważyć polityczne uwarunkowania takiej decyzji. Trzeba ocenić nasze ewentualne zyski z zacieśnienia sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi oraz podliczyć straty związane z niewątpliwym pogorszeniem stosunków z krajami Stanom Zjednoczonym niechętnymi: Niemcami, Francją, a nade wszystko Rosją. Po drugie, trzeba mieć sporą wiedzę fachową z zakresu wojskowości, aby ocenić korzyści militarne wynikłe z rozmieszczenia tarczy. Mówiąc w skrócie: instalacja tarczy w istocie dotyczy strategicznego wyboru sojusznika politycznego i militarnego przez nasz kraj. Czy „suwerenny lud” jest intelektualnie zdolny podjąć takie decyzje? Czy podjęta w referendum decyzja miałaby charakter racjonalny, czy byłaby przypadkowym zlepkiem wynikających ze skrajnej niekompetencji impulsów w rodzaju ewentualnego „promieniowania” z amerykańskiej bazy? 2. Dajmy na to, że Pan Bóg uczynił cud i „suwerenny lud” zaczął posługiwać się rozumem. Sytuacja to oczywiście teoretyczna, gdyż istotą ludu jest irracjonalność, bowiem bycie ludem to taka sama rola społeczna jak bycie istotą myślącą, z tą różnicą, że bycie ludem to zasiadanie o kilka szczebli niżej w hierarchii intelektualnej. Ale dajmy na to, że „suwerenny lud” składałby się z samych ekspertów od stosunków międzynarodowych i broni rakietowej. Pojawia się jednak w tym momencie kwestia następna: na podstawie czego ten „suwerenny lud” miałby podjąć tę decyzję? O ile lud bezmyślny podejmuje decyzję na podstawie kolorów paciorków, to hipotetyczny lud myślący podjąłby ją na podstawie posiadanej fachowej wiedzy o stosunkach międzynarodowych i broni rakietowej. Ale aby tę racjonalną decyzję podjął, musiałby posiadać absolutnie wszystkie informacje dotyczące szczegółów porozumienia. Nie ma zaś wątpliwości, że opinia publiczna dowie się jedynie o ogólnikowych ustaleniach. Skoro sprawa tarczy jest wyborem strategicznego sojusznika dla Polski, to nie ma wątpliwości, że obok oficjalnych ustaleń pojawią się ustalenia nieoficjalne, tajne pakty, porozumienia. I to właśnie znajomość tych dokumentów pozwoli ocenić czy warto jest instalować w Polsce tarczę. Nie znając tych tajnych aneksów i umów absolutnie nie potrafię powiedzieć czy należy w Polsce instalować tarczę, gdyż nie wiem na jakich miałaby zostać zainstalowana warunkach. I to jest normalne: jak złamie mi się obcas, idę do szewca; jak potrzebuję chleba, idę do piekarza; jak potrzebuję strategicznej decyzji o pakcie obronnym, idę do specjalisty, a nie do „suwerennego ludu”. I na tym polega podział pracy charakteryzujący społeczeństwo cywilizowane. Referendum to metoda z epoki kamienia łupanego.
|
Spodobały mi się dwa
Spodobały mi się dwa zdania:
Historia uczy, że podział pracy jest pierwszym znamieniem cywilizacji.
Ostatnim zaś jest podobno – jako twierdzą lewicowcy – zbudowanie sobie liberalnej demokracji i podejmowanie decyzji zasadą większości głosów.
To oznacza, że niebawem będzie koniec świata i jest to stwierdzenie optymistyczne.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
Radość
A ja się cieszę, bo od kiedy pamiętam po raz pierwszy zgadzam się z każdym zdaniem artykułu p. Wielomskiego.
Zwykle starannie unikam tego typu wpisów bo kimże ja jestem by chwalić lub ganić (zresztą po co Autorowi moja pochwała lub przygana), ale tym razem nie mogłem się powstrzymać.
pozdrawiam
TBM
Dokładnie.
Celność tekstu p. Wielomskiego robi wrazenie. Czekam na kontrargumenty ze strony woJOWników, że statystyczny Kowalski jest kompetentny do podejmowania strategicznych decyzji.
Statystyczny Kowalski
Do kierowania ministerstwem obrony wynajmuje sobie profesjonalistów. A decyzje istotne podejmuje w oparciu o profesjonalne i tajne ekspertyzy.
Chce Pan zderzyc niekompetencje referendum z kompetencją ministra wybranego z partyjnego klucza?
Zdrowia życzę.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Ustalmy jedno.
Statystyczny Kowalski ma w dupie rację stanu. Nie wynajmuje fachowców i nie wie, kto jest szefem MON. Nie podejmuje decyzji w oparciu o ekspertyzy, ino o emocje, w dodatku nie swoje, tylko szwagra. A za dodatek do pensji w wysokości 500 złotych zagłosowałby choćby na obcego agenta.
PS. Wiem, ze wygra ze mną w pokera.
pozdrawiam i również zdrowia życzę.
I rzeczony obywatel
ma także pełne kompetencje w ocenie jakości kandydata na posła (oczywiście to zdaniem zwolenników JOW) ... :-))
DOKŁADNIE!!!
Jak nie ma - nie idzie na wybory.
Nie będzie robił z siebie durnia.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Pan to chyba jest ślepy jak kret...
Przecież ten obywatel wielokrotnie już robił z siebie "durnia"! Więc ten obywatel nie funkcjonuje tak, jak się Panu wydaje.
No i co z tego?
Ale nie ciemny.
Jak tabaka w rogu.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
To znaczy, że nie ma Pan racji,
kiedy Pan pisze, że obywatel jak nie ma kompetencji, to nie idzie na wybory, bo durnia by z siebie zrobił. Tak nie jest. Pan o tym nie wiedział? Jak to możliwe?
Jeden mój znajomy siedział
Jeden mój znajomy siedział kiedyś w komisji wyborczej. Kiedy otworzyli urny wyciągnęli karty z całkiem pokaźnym odsetkiem głosów nieważnych, a wśród nich kilka w z napisami w stylu:
"-nazwa miejscowej drużyny- Pany!!!!!" oraz
"X to -wyraz powszechnie uważany za niecenzuralny i obelżywy-"
Oczywiście to tylko kilka głosów, ale jak sobie o tym pomyślę w aspekcie demokracji to wolę się nad tym nie zastanawiać (to niedobre dla zdrowia).
Przecież ogólnie wiadomo
-------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
Mówię o statystycznym Kowalskim reprezentowanym
w parlamencie przez swojego JOWowskiego posła.
-:)
Prawdziwy Kowalski rzeczywiście jest w tym czasie zajęty gra w pokera i żadna racja stanu Mu nie w głowie. ( czy w tym, co Pan w swej spostrzegawczości wymienił)
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Hmmm.
Do posła jeszcze nie doszliśmy. Póki co, bierny i zlewający wszystko statystyczny Kowalski ma wybrać swojego przedstawiciela. A kandydat na przedstawiciela łechce jego statystycznokowalską próżność. I tu z całą pewnością nastąpi porazka idei JOW w polskim wydaniu, przynajmniej w chwili obecnej.
Sądzę ze między decyzją o zmianie ordynacji
A pierwszymi wyborami w tym trybie bedzie (byłoby) dość czasu dla naszych intelektualnych elit, aby obywateli wyedukować.
Obywatele zreszta mogliby trochę na własną rękę...
Jakieś "otwarte studia" w opłacanej z abonamentu telewizji...
Bo w zaufanie do elit mam małą wiarę.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Uwaga, achtung, pozor, attentione, wnimanie...
Rzecz bez precededensu: woJOWnik przyznał pomiędzy wierszami, że obywatelom przydaloby się trochę społecznej edukacji... Więc może jeszcze nie czas???
pozdrawiam
Ależ do zmiany ruchu lewostronnego na prawostronny
też trzeba się przygotowac organizacyjnie.
Mozne oczywiście na żywioł,(jak w USA) ale czy warto?
Ważne, aby czasu nie zmarnować.
Do poglądu, że system wprowadzony byłby w szczegółach docelowym, to chyba nie wstyd się nie przyznać?
Celem nadrzędnym jest stabilność systemu.
Im lepsze pierwsze trafienie, tym krótszy czas gasnących drgań wahadła.
(Pańska :
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
I o to chodzi
przeciwnikom JOW TU i TERAZ. Prawu do decydowania musi towarzyszyć świadomośc obywatelska i odpowiedzialność za wybór.
Czyli: jeszcze nie teraz.
a kiedy? Łaskawco?
Pan nie zrozumiał, że wahadło i tak osiągnie swoje minimum?
A jesli go nie puścić to nie osiągnie?
Czy poziom świadomości Amerykanów sprzed 200 lat wystarczy?
Czy jeszcze zamierza Pan obywateli powalić po rogach?
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Kiedy?
A wtedy, gdy większość wreszcie pojmie, że Rzeczpospolita to wspólne dobro, a nie ciemiężyciel, lub źródło zasiłków. Kiedy to nastąpi - nie wiem, ale to warunek konieczny. Kto bywał w USA, Gebelsowie, Francji, czy nawet Rosji, ten wie o czym rozmowa.
A do tego czasu niech sobie kradną?
Czy na pewno Pan nie ma w tym interesu?
Pytam serio.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Dopóki zostaje w kraju.
zostaje w rodzinie.
W Pańskiej? Bo nie w mojej. > Krzysztof M
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Panie Tadeuszu, na litość...
Znów pan udaje, że nie trybi, albo podpuszcza.
Póki co, w polskim społeczeństwie jest przyzwolenie na kradzież lub tanie cwaniactwo. Gdy to przyzwolenie zaniknie, wtedy będzie można mówić o poczuciu wspólnego dobra i odpowiedzialności. I może o JOW. Nie wcześniej.
PS. EOD, póki co. Pomykam poskakać przy siatce.
pozdrawiam jak zwykle.
PS2
Nie mam interesu. Żadnego.
A moglibysmy sie umówic,>Ratus
Aby kazdy z nas reprezentował własny interes?
Ja reprezentuję własny.
A Pan?
Ma pan jakies upoważnienia?
Czym się wiec Pan kieruje, jesli nie własnym interesem?
Może ideą?
Staje sie Pan poderzany, Panie Ratus.
Niebezpieczny.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
O co chodzi "prawicowym" przeciwnikom JOW?
O co chodzi tzw. lewicy wyjaśniłem w moim artykule "Dlaczego konieczna jest zmiana ordynacji wyborczej?": po prostu bez tego zabiegu, jakim jest ordynacja partyjna po komuźmie w Polsce (i w innych demoludach) pozostałoby jedynie złe wspomnienie. Jest więc zrozumiałe, ze bronią partyjnego systemu jak przysłowiowej "niepodległości": "ordynacja partyjna albo śmierć". To jest oczywiste. Ale o co może chodzić ludziom tutaj piszącym, którzy od komunizmu odżegnują sie jak diabeł od święconej wody?
Wydaje mi się, ze jest to efekt zaniżonej samooceny Polaków, którą "kupiła" spora liczba tu piszących, a na swoich sztandarach wypisał Janusz Korwin-Mikke ze swoim UPR. Polacy to motłoch, mierzwa historyczna, Polska to państwo sezonowe, które samodzielnie istnieć nie może, chyba jako wybryk historii. Mamy, oczywiście, pewna grupę wybitnych inteligentów (wszystkich tu piszących przeciwników JOW śmiało można do tego elitarnego klanu zaliczyć), ale reszta? Pożal się Boże!
No, jest rzeczą po prostu niemożliwą i wręcz nie do pomyślenia, żeby jakąś sensowną propozycję dla Polski mogli stworzyć ludzie nie należący do tego klanu! Pomysł JOW ma w dodatku skandaliczną cechę: jest PROSTY! Zrozumiały nawet dla analfabety. Na dodatek wypróbowany w wielu krajach świata. Więc jak to może być, zeby nasi wybitni intelektualiści wczesniej na to nie wpadli? No tak być po prostu nie może! Nawet jeśli to zadziało przez 200 lat w Ameryce czy w Anglii, to w Polsce to zadziałać nie może! Nie może i kropka! Trzebaby wymienić najpierw całe społeczeństwo, pozostawiając jedynie tych najmądrzejszcych. No, wtedy, tak, owszem. Co najmniej trzeba jak Mojżesz po pustyni prowadzić Polakow za rączkę przez 40 lat! Ale kto ma być tym Mojżeszem? I gdzie jest ta pustynia?
Edukacja jest konieczna. Oczywiście nie edukacja takich mądrali jak ratus czy inni. Trzeba prostym ludziom wytłumaczyć, ze ordynacja wyborcza jest najważniejszym rozstrzygnięciem ustrojowym. Bo na razie tłumaczy im się, ze ważne jest WSZYSTKO, TYLKO NIE TO! Tylko nie to! Tylko nie ordynacja! Referendum w sprawie płac lekarzy i pielęgniarek? Proszę bardzo! Referendum w sprawie drogi przez Augustów? Jak najbardziej! Referendum w sprawie tarczy? Czemu nie! Ale referendum w sprawie, pod którą zebrano prawie milion podpisów obywateli? O, co to, to nie! Za żadne skarby! Apage, Satanas! W imię cywilizacji łacińskiej i kultury zachodnio-wschodnio-azjatycko-europejskiej! A kysz!
A kysz!
JP
>JP. -:)))))))
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Wyjątkowo inteligentna i
Wyjątkowo inteligentna i wyczerpująca uwaga!!!
ratus > JP
Zastanawia mnie jedno: jak Pan, panie profesorze, znosi zrównanie wagi pańskiego głosu z głosem żula...
Czyżby pańska wiedza i ogarnianie życiowe były porównywalne z światem według spożywcy mózgojebów? Czyżby wasze pojmowanie polskiej racji stanu byłoby równoważne???
Pytania sa jak najbardziej retoryczne. Myślenie o równości i braterstwie odganiam Pańskim "a kysz!"
ukłony
PDL
Boże, nie grzmisz?
A teraz, szanowny ratusie, głos pana profesora jest wyższy od głosu żula?
A może niższy i w JOW dopiero będzie naprawdę równy?
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Podobne tezy
Słyszałem, w odniesieniu do głosowania w Iraku- naród nie umie, nie zagłosuje zastraszany bojówkami islamskimi. Naród zagłosował i to parokrotnie.
Osobiście nie widzę sprzeczności między JoW a systemem w technokratycznym, w którym rządzą specjaliści.
Rozumiem, że wybory burmistrzów i prezydentów pokazują, że lud wybiera źle, bo głupi i zapity- tak?
---
Marzę o dniu, w którym przebudzę się w kraju rządzonym przez technokratów.
"wybory burmistrzów i prezydentów pokazują, że lud"
jest niewykształcony w sprawach społecznych i ma oczy zamydlone przez media.
Chyba się Pan myli
albowiem statystyczny Kowalski, przy założeniu że potrafi grać w pokera ale ogólnie jest ciemny, nie zdoła wynająć profesjonalistów wybierze jeszcze głupszych od siebie aby sobie zapewnić iż te(ci) wynajęci fachowcy go nie wykopią. Tak było jest i jeszcze trochę pobędzie. Niestety
-----------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
A co Pan zaproponuje?
Rada "starszych" (kombatantów) + rada ekspertów wojskowych + komisja obrony narodowej - z parlamentu.
Ma Pan coś innego?
Bardziej patriotycznego?
I odpowiedzialnego jednocześnie?
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Proszę bardzo
Proszę bardzo :-)
Celność tekstu p. Wielomskiego polega na tym, że wykazuje NIEkompetencje statystycznego do podejmowania strategicznych.
A jeśli chodzi o wybory władz...
Wszystko zależy od tego CO mamy w zamian. Bo alternatywą jest zdolność do oceniania partii politycznych. Śmiem twierdzić, że "statystyczny" lepiej oceni kandydata - człowieka, niż kandydatkę - partię. Bo na ludziach się trochę znamy - w końcu wśród nich żyjemy to i doświadczenie się zbiera. Z partią statystyczny się nie spotyka - więc łatwiej łyknie łgarstwa.
Jeśli więc mamy oddać wybór rządzących statystycznemu - to lepiej, żeby wybierał spośród pojedyńczych ludzi niz pojedyńczych partii (które mogą się blokować i to w ramach koalicji) i na wszelkie inne sposoby mogą ukrywać swoją prawdziwą twarz.
pozdrawiam
TBM
Panie Bartku
nie wywoływałem, broń Boże, pana do tablicy, jako woJOWnika.
Podwiesiłem się po prostu pod komentarz ziomka.
A statystyczny i tak traktuje zycie społeczne analnie, co by o tym nie mówić i przewidywać.
pozdrawiam
Dla porządku:
Pan jakby mówił w imieniu tego, któremu "wisi".
Lepiej chyba więc milczeć ( w imieniu takiego - skoro mu wszysko jedno?)
A we własnym imieniu, we własnym interesie?
Co Pan sadzi?
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Giermkowie
pozdrawiam kulbacząc
TBM
JOW wyłaniają fachowców od polityki
Własnie w JOW obywatele wyłaniają fachowców do podejmowania politycznych decyzji dla dobra wspólnego. Natomiast system proporcjonalny z założenia dąży do tego żeby poseł był reprezentatywny dla jakiejś grupy wyborców - w przypadku idealnym powinien mieć poglądy takie jak członkowie tej grupy, a zatem Sejm proporcjonalny jest jakby odwzorowaniem ludu. Decyzje w takim Sejmie w zasadzie powinny zapadać takie same jak w referendum - jeśli zapadają inne to z powodu tego, że zbudowanie w pełni reprezentatywnego Sejmu jest niemożliwe.
Janusz Baczyński
Panie!
a kogo u licha będzie reprezentował woJOWnik? Kosmitów?
------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
Tu Pańskie zdanie podzielam
poseł JOW winien reprezentowac statystycznego obywatela. Może nieco bystrzejszego - ale nie za wiele.
Takiego, który jest w stanie ekspertów zrozumiec.
Tak powinien sobie ekspertów dobrac, aby ich zrozumieć. Na tym poziomie percepcji winny byc podejmowane decyzje, ponieważ jesli poprzeczkę ustawimy wyżej - wytworzymy klasę ekspertów poza naszą percepcją.
Oligarchie władzy.
Dlatego też prawo ogólne nie może być stanowione na poziomie przerastającym obywatela.
Smutna prawda. Może trochę okrutna.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Poseł z JOW reprezentuje wszystkich wyborców
Poseł z JOW reprezentuje w Sejmie wszystkich wyborców ze swojego okręgu. Aby zostać posłem taki człowiek musi przekonać do siebie wiele grup wyborców, a może to tylko zrobić jak wytłumaczy tym grupom, że warto go wybrać POMIMO że nie ma poglądów dokładnie takich jak dana grupa, bo posiada na tyle mądrości, zdolności politycznych i innych cnót że potrafi pogodzić interesy wielu grup.
Podmiotami w Sejmie proporcjonalnym są kierownictwa (wodzowie) partyj. Te kierownictwa w sprawach rządzenia krajem nie muszą być fachowcami, wyborcy głosując nie oceniają zdolności partii do rządzenia zgodnie z interesem wspólnym, ale premiują zgodność programu partii z ich indywidualnymi poglądami, które najczęściej są z dobrym wspólnym sprzeczne (bo nie jest się dobrym sędzią we własnej sprawie).
Janusz Baczyński
W podobny sposób
rozumowali pożyteczni idioci z zapałem budujący komunizm... Historia się powtarza... Ludzie nie byli tacy, jak myśleli komuniści. I agitatorzy JOW są w błędzie co do oceny tego, jacy ludzie są. Typowy błąd antropologiczny... ;-)
(proszę tego nie brać do siebie...)
HA
w przeciwieństwie do komunizmu, który upadł, JOW istnieje i państwa je stosujące mają się znacznie lepiej :))
Przypominam, że socjaldemokrację buduje się w oparciu o proporcjonalen systemy, narodowy socjalizm powstał dzięki lukom systemu proporcjonalnych, komunizm powstał przy autokratycznym monarchiźmie.
Pan jest zwolennikiem socjalizmu, rozumiem wsparcie systemu proporcjonalnego, panie Krzyśku :)
Każdy przeciwnik JOW ma jakies swoje ukryte interesy. I tyle i tylko tyle.
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Jast Pan pewny..???
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pełne wyrazy współczucia
dla Angoli, oczywiście.
Sam być chciał zyć w tym angielskim komuniźmie.
:-)
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Te państwa mają się znacznie
lepiej. Ale nie JOW jest tego przyczyną...
To dobre,
a więc mamy rozumieć, że przyczyna jest natury ... rasowej? Durni, ciemni Polacy nie mogą mieć JOW, zaś mądrzy jaśni Anglosasi mogą. Czy też jest jeszcze inna przyczyna, a jesli tak, to jaka?
Monteskiusz dzielił wszystkie państwa.......
na trzy podstawowe grupy:
1. Monarchia
2. Republika
3. Despotia
Uk to monarchia, USA to republika - w tych państwach JOW to sprawa naturalna.
A Polskę do jakiej grupy by Pan zaliczył ???
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Ja odpowiem...
zaliczę Polskę do punktu nr 3. Despotia.
Z tego wynika, że PIS wprowadzi nam komunizm?
I rozumiem, dlaczego nie możemy mieć JOW. Do licha.
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
PIS nie wprowadzi nam komunizmu, nie musi .....
On, był, jest i ma się dobrze. Tak na marginesie - nie rozumiem dlaczego prawie wszyscy kojarzą komunizm z Rosją. Rosja wycofała swoje wojska z Polski , tym samym komunizm zniknął ??? Nie za proste ???
Komunizm - jak wszystko inne na tym świecie, też ulega zmianom.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Czyżby
komunizm = Rosja?
Więc uważa Pan,
że przyczyny dobrobytu tkwią albo w systemie wyborczym, albo w rasie... Ciekawe... ;-)))
Ach
to może chodzi tu o "naród wybrany"?
Pan Jan F. pisze na inny temat.
A przyczyny dobrobytu rzeczywiście tkwią w pracowitości.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
"Państwa
stosujące JOW mają się znacznie lepiej". Ktoś to napisał, a ja skomentowałem. Pan potwierdził. Więc cytat sugeruje nieprawdę.
Pan Tylko o pieniądzach...
Ale to prawda, co Pan pisze, że tam, gdzie jest porządek lubi zagnieździć sie dobrobyt.
Mądrzeje nam Pan w oczach.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Twierdziłem
coś przeciwnego? Kiedy? Pan to wygląda coraz wyraźniej na pierwszego ściemniacza RP... ;-))
Porządek mówi Pan... No to polecam "Drogę do spontanicznego porządku" ... Droga, więc "w kierunku" porządku... ;-)
Ordnung must sein już było. Sprawdziło się średnio... ;-))
No piszę że ma Pan rację.
Więc ściemniam?
Mądrzy ludzie mówią, że w USA nie ma potrzeby się pocic nawet nad urealnieniem kursu dolara.
Sam się urealnia...
Wyobrażasz Pan sobie?!?!?!?!
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Mądrzeje w oczach...
Czyli, że kiedyś pisałem co innego, niż teraz. Proszę wskazać przykład. ... Kurs dolara jest taki, jak chce międzynarodowe środowisko bankowe. Wyobrażasz Pan sobie?!?!?!?!
Myśli Pan że sztucznie urealniają kurs dolara do dolara?
(a to SZUJE!!!)
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
DOBRY BYT i "dolce far niente"
{http://prawica.net/node/7503#comment-167472}
Zważcie Państwo na słowo "dobrobyt" - DOBRO BYT to chyba DOBRY BYT, zatem niewątpliwie "dolce far niente", bo co innego?
To się dramatycznie kłóci z pracowitością.
No, chyba że pracowici mają być inni, a my mamy z tego czerpać korzyści.
A!, tak to co innego.
TeSteP (Mirza)
Pan sie bardzo poci przy pracy? Ja tylko wtedy, gdy
latem klimatyzacja nawali.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
W lecie się pocę.
{http://prawica.net/node/7503#comment-167514}
Chociaż raczej nie przy pracy.
Staram się tego unikać.
Pocenie się przy pracy jest dobre dla was, Europejczyków.
Pasuje do was, bo to przecież wasz wynalazek.
To wyście wymyślili zmuszające ludzi do harowania rolnictwo (Sumerowie, Egipcjanie to jakoś tam wy), a potem, zmieniającą ludzi w (dobrowolnych!) niewolników, cywilizację techniczną (to już dokładnie wy).
A teraz wam się marzy, by ludzie pokochali harowanie.
Przy okazji. Chciałbym swoją wypowiedź o idei "dolce far niente" uzupełnić. To włoskie marzenie (a!, nie wszystkim wam się te wasze wynalazki podobają) wcale nie jest moim ideałem. Mnie chodzi nie tyle o "far niente", ile o BRAK PRZYMUSU "fare".
Taka na przykład wojaczka jest "dolce" (chociaż się przy niej nieraz trzeba dobrze napocić).
TeSteP (Mirza)
Wojaczka ma być "dolce" ?
To chyba jakiś atawizm się odezwał ?
O! Poniał!
{http://prawica.net/node/7503#comment-167533}
TeSteP (Mirza)
A czytał Pan "Legnickie pole" Zofii Kossak ?
Jeżeli nie, to polecam. To chyba o Pana dalekich przodkach.
Dzięki za informację.
{http://prawica.net/node/7503#comment-167541}
Dzięki za informację.
Poszukam.
Swoją drogą wy tu robicie wielkie aj waj z tej mało znaczącej potyczki, w której ubiliśmy jakieś tam mało ważne książątko.
Historia Tatarów nawet jej nie zauważa.
Tyle mieliśmy duuuużo ważniejszych zwycięstw ...
TeSteP (Mirza)
Tyle zwycięstw.. no...
Tyle zwycięstw.. no... no..., to sporo musicie mieć świąt państwowych...
3 maja, 15 sierpnia, 11 listopada ...
{http://prawica.net/node/7503#comment-167574}
3 maja, 15 lipca, 15 sierpnia, 11 listopada ...
My Polacy, tatarskiego pochodzenia.
TeSteP (Mirza)
No ja rozumiem, ale pan
No ja rozumiem, ale pan mówił o tyluuuu ważniejszych zwycięstwach swego narodu, że az sie dziwię, ze z tych zwycięstw nie narodziło się jeszcze coś więcej....To w czym były one takie waaażne...?
Chany i Timury
To proste. Chany i Timury koncentrowały się na wyrzynaniu białych ludzi i/lub zdzieraniu z nich haraczu. I tak przez 200 lat.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Wszystkim "kota pędziliśmy" ;-)
{http://prawica.net/node/7503#comment-167583}
Ale niech tam! Skoro tyle osób to rajcuje ...
Przypominam to o czym już tu pisałem: ja jestem Tatarem neofitą. Zaledwie kilka lat temu brat, który para się grzebaniem w historii rodziny wykrył, że jesteśmy w prostej linii (męskiej, rzecz jasna) potomkami Najman Bega, jednego z tatarskich dowódców z Bitwy Grunwaldzkiej. Nazwisko wzięliśmy od imienia jego pierworodnego syna Piotra, chorążego tatarskiej chorągwi wileńskiej.
Tatarzy (polscy Tatarzy) nas raczej za swoich nie mają. Uznają nasz wywód ale dla nich ktoś kto nie "został przy wierze i obyczaju" już Tatarem nie jest. A my i chrześcijanie i nawet nie wiemy jak smakuje kumys (radzimy sobie mieszając whisky ze skondensowanym mlekiem; krowim, bo skąd tu brać mleko kobyle?).
Po takim wstępie chyba każdy mi wybaczy moją neoficką dumę z tego żeśmy swojego czasu "białasom" "kota pędzili".
Nie tylko "białasom".
Wszystkim.
"Żółtym" (jak choćby Chińczykom) nawet częściej i bardziej.
Byli bliżej.
I robiliśmy to dłużej niż przez 200 lat.
TeSteP (Mirza)
To rozumiem, jest pan dumny
To rozumiem, jest pan dumny z tego, ze swoich przodków może zaliczyć do grona największych łobuzów i zabijaków..:).
Ale pan mówił o tym, że te wasze wyprawy były dla was "taaakie ważne", to ja się pytam, w jakim sensie? Wyżywić się i obłowić? I już? Koniec?
Smutas z Pana.
Ale pan mówił o tym, że te wasze wyprawy były dla was "taaakie ważne", to ja się pytam, w jakim sensie? Wyżywić się i obłowić? I już? Koniec?
Skądinąd 100% lub blisko 100% "bohaterów narodowych", z których poszczególne narody są dumne to osobnicy z jakiegoś "grona największych łobuzów i zabijaków".
U nas zaczęło się od pierwszych Piastów, prawdopodobnie z ekstremum w postaci Bolesława Chrobrego (mordował bądź okrutnie okaleczał bliskich krewniaków).
"Prawdopodobnie", bo nie wiemy czy jeszcze większym "łobuzem" nie był jego tatulek, co to, między innymi, przymusił swoich rodaków, by wyrzekli się PRAWDZIWYCH (w ich mniemaniu) bogów dla boga fałszywego (w ich mniemaniu), cudzoziemskiego (zatem wrogiego!).
TeSteP (Mirza)
Zdaje się, ze myli pan
Zdaje się, ze myli pan wazne postaci historyczne z bohaterami narodowymi...zostawmy to, widzę, że nie jest pan w stanie przyznac, ze z tych "wielkich i licznych tatarskich zwycięstw" nic tak naprawdę wielkiego dla Tatarów nie wynikło...póki się dało, to się rabowało, samotrzeć bądź do spółki...
Dajmy sobie spokój ...
I nie dziwota. Pan Europejczyk, ja Azjata.
Czego tu się spodziewać ...
Dajmy sobie zatem spokój z tą wymianą zdań.
Selam
TeSteP (Mirza)
Dygresja o łobuzach i zabijakach
Okrucieństwo w działaniu było cecha wszystkich cywilizacji. Podobnie jak ekspansjonizm. Ale Mongołów a potem Tatarów odróżniało to, że oni przynosili TYLKO okrucieństwo i podbój. Rzym był okrutny, ale pozostawił cywilizację z której czerpiemy do dzisiaj. Aleksander Macedoński też był okrutny, ale pozostawił cywilizacje hellenistyczną. Mieszko i Bolesław Chrobry od łagodności byli bardzo dalecy, ale przynieśli postęp cywilizacyjny, a Mieszko wręcz ocalenie państwa (bo wiadomo jaki los czekał pogańskich Słowian).
Mongołowie nie przynieśli ŻADNEJ cywilizacji. Umieli TYLKO prowadzić wojny - zresztą znakomicie. Ale już w organizacji ziem podbitych korzystali ze wzorów chińskich. Mongołowie, to podbój dla podboju, jedno z najbardziej obrzydliwych zjawisk w dziejach. Maszyny do podbijania bez celu i bez sensu.
Oczywiście NIC z tego co napisałem nie odnoszę do Pana, bo nikt nie odpowiada za swoich przodków. A poza tym, Pański przodek był Tatarem z XV wieku i wcale nie musiał być potomkiem Mongołów.
1. Ja JESZCZE TU WRÓCĘ ! 2. Pan obraża kobiety!
Trochę mnie zastanowiła reakcja pana "Sławka" na moje, intencjonalnie ironizujące, a z pewnością NIE śmiertelnie poważne, wypowiedzi na temat mojej "tatarskości" i moich tatarskich przodków.
Żem uznał, że się totalnie nie rozumiemy, zaproponowałem byśmy wymianę zdań na ten temat przerwali (kto tam wie, jeszcze mi każe przepraszać za wyrządzone krzywdy ...).
Ale odezwał się pan "indris". Też bardzo serio.
(...)
Mongołowie nie przynieśli ŻADNEJ cywilizacji. Umieli TYLKO prowadzić wojny - zresztą znakomicie. Ale już w organizacji ziem podbitych korzystali ze wzorów chińskich. Mongołowie, to podbój dla podboju, jedno z najbardziej obrzydliwych zjawisk w dziejach. Maszyny do podbijania bez celu i bez sensu.
{http://prawica.net/node/7503#comment-167642}
Typowe dla Europejczyka.
(Co dziwne, wypowiedź pana "Indrisa" jest zupełnie na bakier z lewicową "ortodoksją" w sprawie wartości różnych kultur, a pan "Indris" podobno lewicowiec.)
Teraz nie mam czasu, ale ja JESZCZE TU WRÓCĘ!
{http://prawica.net/node/7503#comment-167642}
Serdeczne dzięki!
(Strach pomyśleć co by to było gdyby jednak Pan "odnosił"!)
Dodam tylko, że sugestią "wcale nie musiał być potomkiem Mongołów" obraził Pan dziesiątki kobiet, wiernych swoim mężom matek moich kolejnych przodków, rzucając podejrzenie, że któryś z nich był bękartem!
(Tradycja mówi, że Najman Beg był potomkiem Dżebego, jednego z wodzów Czyngiz Chana)
Można wiedzieć gdzie Pan mieszka?
TeSteP (Mirza)
"Wracam" ale zupełnie bez przekonania
Wątek, w który się zaplątałem zupełnie nie pasuje do tego miejsca, stąd już się chciałem z niego wycofać, ale pojawił się pan "Indris".
Zechciał był on rzucić
(...)
Mongołowie nie przynieśli ŻADNEJ cywilizacji. Umieli TYLKO prowadzić wojny - zresztą znakomicie. Ale już w organizacji ziem podbitych korzystali ze wzorów chińskich. Mongołowie, to podbój dla podboju, jedno z najbardziej obrzydliwych zjawisk w dziejach. Maszyny do podbijania bez celu i bez sensu.
{http://prawica.net/node/7503#comment-167642}
{http://prawica.net/node/7503#comment-167938}
"Wracam" ale bez przekonania.
Nie umiem rozmawiać z kimś dla kogo pozyskiwanie dóbr jest "bez celu i bez sensu".
Nie chce mi się rozmawiać z kimś kto (zapewne) nie słyszał o Samarkandze ani o Bachczyseraju. Który (zapewne) nie wie ile wynalazków stosowanych także w życiu codziennym przejęliśmy od Azji, właśnie za pośrednictwem Tatarów (a od nas Europa).
Przypomina mi się, przekazana nam przez Greków, ich opinia o cywilizacyjnie wyżej od nich stojących Persach.
Także opinia Rzymian (i nasza, przez Rzymian urobiona) o Fenicjanach z Kartaginy.
I ... odpuszczam sobie dalsze dywagacje.
Jeszcze tylko zadziwię się, że tak zdecydowanie Mongołów potępia akurat Europejczyk, a więc potomek największych, najbezwzględniejszych, najokrutniejszych rozbójników w historii ludzkości. Nie dość, że konsekwentnie niszczyli inne cywilizacje, ale udało im się samym sobie wmówić, że tamte cywilizacje cywilizacjami w ogóle nie były.
Pan "Indris" wyraźnie z tej szkoły.
TeSteP (Mirza)
Chciałbym Panu tylko zwrócić uwagę, że jest Pan potomkiem
Indoeuropejczyków, którzy weszli na arenę dziejową najprawdopodobniej również głównie dzięki swym umiejętnościom militarnym, będących konsekwencjami zdolności do wykorzystania na terenie stepu udomowionego konia.
Główną różnicą jest pewnie czas ekspansji obu ludów. O względnym sukcesie indoeuropejczyków zadecydował zapewne fakt, że podboje rozpoczęli kilka tysiecy lat wcześniej niż Mongołowie.
Poniższ mapka będąca próbą ilustracji procesu tej indoeuropejskiej ekspansji w Wikipedii opisana jest jako "Expansja R1a od 6000 do 3000 lat temu. Fioletowo zaznaczony najstarszy obszar.":
Niegdyś w latach
Niegdyś w latach siedemdziesiątych oglądałem program telewizyjny o "Deutsche Wirtschaftswunder". W programie brał udział angielski profesor nauk społecznych, który niecałe dziesięć lat po wojnie jako student ekonomi spróbował praktyki w niemieckiej fabryce. Przekonany o wyższości niemieckiej pracowitości nad angielską nie dawał sobie wiele szans na przeżycie z honorem w takim środowisku. Postanowił jednak spróbować. Już na samym początku rzucił się w wir pracy narzucając sobie jednocześnie niesamowite tempo. Uwiajał się jak w ukropie. Nie przeszła godzina, zanim ktoś nie trącił go w plecy i z życzliwością w głosie upomniał: "Langsam, langsam!". I tak kilka razy w ciągu pierwszych dwóch dni. Zrozumiał, że tu coś nie tak. Rozejrzał się wokół i po niejakim czasie pojął, na czym polegała niemiecka wyższość organizacji pracy. Niemiec zawsze wiedział, gdzie ostatnio zostawił młotek i nie biegał jak kot z pęcherzem w poszukiwaniu go. Niemiec też prawie nigdy nie pocił się przy pracy, bo ponoć to niezdrowo.
To prawda, dobra organizacja pracy może być lekarstwem na pot
{http://prawica.net/node/7503#comment-167535}
Bardzo mi się nie podobało, że w tamtych portach stało się nie dniami, a zaledwie godzinami.
A właśnie tamtejsi dokerzy nic a nic się przy pracy "nie pocili". Gdy trzeba było podnieść 50kg worek ściągali dźwigiem z innej ładowni sztaplarkę, bo nawet nie wolno im było aż tak ciężkich worków ręcznie przenosić.
Pewnego razu nieomal bezpośrednio z Jacksonville (Floryda), poszliśmy do Leningradu.
Tam dokerzy te same, załadowane w Stanach przez kilkanaście godzin worki rozładowywali ręcznie. Biegiem, bo na akord. Ale i tak staliśmy blisko miesiąc.
Skądinąd mile to wspominam.
Prawie codziennie chodziłem do Ermitażu.
A wieczorem z kumplami do "Sadko" (do "Ermitażu" nie chcieli).
Ech!, to było życie!
TeSteP (Mirza)
Przez takie pomysły
Polacy z kraju wyjeżdżają. Na budowie gościowi z 10-letnim stażem pokazałem, jak się nie męczyć używając dźwigni... O mało nie zostałem zjedzony... Niestety, krakać nie umiem. ;-))
Gdzie się nie obejrzeć rządzi tępota... Dotyczy to również młodych inżynierów, którzy zielonego pojęcia nie mają o organizowaniu, zarządzaniu...
Pan to miał klawe życie
Pewnego razu nieomal bezpośrednio z Jacksonville (Floryda), poszliśmy do Leningradu.
Tam dokerzy te same, załadowane w Stanach przez kilkanaście godzin worki rozładowywali ręcznie. Biegiem, bo na akord. Ale i tak staliśmy blisko miesiąc.
Skądinąd mile to wspominam.
Prawie codziennie chodziłem do Ermitażu.
A wieczorem z kumplami do "Sadko" (do "Ermitażu" nie chcieli).
Ech!, to było życie!
aż zazdroszczę Panu, radzieckim robotnikom już nie...
Z wielką ochotą poszedłbym do Ermitażu, do "Sadko" już mniej
-----------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
Tam zaraz "klawe życie".
Z wielką ochotą poszedłbym do Ermitażu, do "Sadko" już mniej
{http://prawica.net/node/7503#comment-167563}
Poniewierka po morzach i oceanach.
A ci radzieccy robotnicy byli bardzo zadowoleni ze swoich zarobków. Przy okazji mogli pohandlować z nami, co obydwu stronom baaardzo się opłacało.
Właśnie dzięki temu wyprawy do "Sadko" to było TO.
TeSteP (Mirza)
Pana męczy praca?
Mnie nie.
Jestem czasem po niej znuzony, ale ją lubie.
Wcale bym nie chciał nie pracować.
I nie przeszkadza mi, że skutkiem pracowitości jest dobrobyt.
Jakoś to "ścierpiam"...
-:)
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
A to się Pan Bóg na Panu przewiózł!