Komentarz polityczny

Stan na 13 sierpnia, godzina 17.00

Politycy PO odtrąbili swoje zwycięstwo i definitywny koniec „kaczyzmu”, który będzie miał miejsce jeszcze w tym roku, przy okazji przyśpieszonych wyborów parlamentarnych. Jestem więc – jako antyliberalna Kasandra – zobowiązany włożyć działaczom PO w ich pyszne plany łyżeczkę czegoś pikantnego. Przypuszczam, że PiS wcale nie ma ochoty oddać władzy i nawet mogę zarysować realistyczny scenariusz jaki Jarosław Kaczyński sobie nakreślił, aby władzy nie utracić.

Czego boi się PiS?

Jest faktem, że PiS znajduje się teoretycznie w stanie krytycznym. Kaczyński miał większość, ale ją zniszczył. Zresztą zupełnie nie wiadomo po co. Nie widać w tym logiki. Raczej polityczną zabawę Wielkiego Rozgrywającego. Co więcej, afera wokół odrolnienia ziemi w Mrągowie spowodowała wybuch wielkiej miny politycznej w postaci ministra Janusza Kaczmarka, który zaczął ujawniać tajne szczegóły pisowskich operacji. Kaczmarek to chodząca bomba, która jest niezwykle niebezpieczna dla tego rządu i dla premiera osobiście. Afera Rywina w nieco innym wymiarze. Ale równie piekielnie niszcząca.

Ale sytuacja PiS tylko teoretycznie jest dramatyczna, gdyż Jarosław Kaczyński właśnie wyciągnął swoją tajną Wunderwaffe w postaci Donalda Tuska.

Jedyną rzeczą, której obawiać się musi Kaczyński jest komisja śledcza ws. prowokacji CBA względem Leppera. Premier musi się jej obawiać bez względu na to, czy PiS jest winne, czy nie. Musi się obawiać, gdyż widział jak wyglądały medialne uderzenie wobec ekipy Leszka Millera przy Aferze Rywina. Jeśli działacze PiS nie są czyści w tej sprawie, to liberalne media zatłuką rząd Kaczyńskiego sztachetami. Toż to te same media – wcale zresztą niezbyt wrogie wobec SLD – unicestwiły lewicę w pogoni za sensacją. Tym razem pogoń za sensacją i chęć zniszczenia znienawidzonego PiS dałyby mieszankę wybuchową. Jeśli nawet Kaczyński nie jest winny, to liberalne media zrobią show takiego rodzaju, że PiS musi stracić przynajmniej kilka procent poparcia jeśli nie z 1/3 elektoratu. Będzie spektakl sugestii, pomówień, wyrwanych z kontekstu słów i min. Przeciętny telewidz nie będzie rozumiał o co chodzi, poza jednym: że w PiS coś śmierdzi. Nie wiadomo co, ale brzydko pachnie. 95% ludzi i tak przecież z polityki nic nie rozumie. Dla utraty 1/3 elektoratu to wystarczy.

Przynęta

Za powołaniem komisji śledczej do niedawna były: PO, SLD, „Samoobrona”, PSL, LPR, czyli prawie 2/3 Sejmu. Komisja była praktycznie nieuchronna i Jarosław Kaczyński – aby uniknąć telewizyjnego spektaklu – musiał wyciągnąć swoją Wunderwaffe w postaci Donalda Tuska.

PO – nazbyt ufna w sondaże – wierzy w swój wielki sukces wyborczy. To widać. Zilustrujmy to fragmentami z poniedziałkowego wydania „Dziennika”. Jarosław Gowin (senator PO) pisze w tekście o charakterystycznym tytule "Z kim w koalicji po zwycięskich wyborach": „można z całkowitą pewnością wskazać zwycięzcę wyborów. To, że będzie nim Platforma Obywatelska uważam za przesądzone”.

Na miejscu platformersów byłbym ostrożniejszy. PO zawsze przewodzi w sondażach, ale nie przekłada się to na jej wyniki wyborcze. PiS ma lepszych specjalistów od marketingu politycznego. Poza tym media głoszą, że na PO „wypada” głosować, więc wielu respondentów wskazuje tę partię, a głosuje zupełnie inaczej. Nieboszczka UW miała zawsze dwa razy więcej w sondażach, niż w rzeczywistych wyborach. Nie zdziwię się tedy jeśli będzie wyborczy remis, a nawet drobne zwycięstwo PiS.

Jednak PO jest spragniona władzy. Po 6 latach opozycji jej działacze pędzą po stołki. Jarosław Kaczyński postanowił to wykorzystać i pozwolić pograć piłką najsłabszemu z napastników na polskiej scenie politycznej, czyli Donaldowi Tuskowi. Zarzucił więc wędkę – ze swoim bratem w roli wędkarza – w której za przynętę robią przyśpieszone wybory. Oferta była prosta: PiS zgadza się na przyśpieszone wybory w zamian za odstąpienie przez PO od komisji śledczej. I PO, żądna władzy, przynętę połknęła.

Plan Kaczyńskiego

Rozważmy w tym miejscu dwie rzeczy:

1.Rzeczywisty interes PO.
2.Plan Jarosława Kaczyńskiego.

Rzeczywisty interes wszystkich partii opozycyjnych to spektakl w postaci komisji śledczej, przed którą Jarosław Kaczyński zadrży jak Leszek Miller przed inną komisją; komisji, gdzie będzie zeznawał Janusz Kaczmarek, który wie dużo, a czego nie wie, to i tak powie, gdyż mógł wiedzieć dosłownie wszystko. I dlatego komisji tej w tym Sejmie chcą wszystkie racjonalnie myślące partie polityczne. Cel jest prosty: zetrzeć medialnie PiS, podzielić się jego elektoratem, powołać nowy rząd „fachowców” i potem przeprowadzić wybory. LPR chce odebrać PiS elektorat katolicki, „Samoobrona” i SLD populistyczny, PO wielkomiejski.

Interes PO jest identyczny jak całej opozycji, ale Tusk otrzymał przynętę: wybory już i teraz za nie powołanie komisji śledczej. A potem, po wyborach, rząd POPiS, najprawdopodobniej z Tuskiem w roli premiera.

PO obawia się, że komisja śledcza odwlecze wybory. I tego boi się najbardziej: oddalenia perspektywy dojścia do władzy. Co więcej, kierownictwo PO uważa, że bez samorozwiązania Sejmu rząd Kaczyńskiego będzie w praktyce nie odwoływalny. Czy rząd PiS jest nie do odwołania? Można go odwołać, ale „wykształciuchy” z PO odrzucają politycznie racjonalną akcję wspólnie z Lepperem i powołanie nowego rządu na podstawie tzw. konstruktywnego votum nieufności.

Błąd! Elektorat PO bardziej od Leppera nienawidzi dziś Kaczyńskiego i wybaczyłby partii ten śmierdzący sojusz za szybką, pokazową akcję unicestwienia znienawidzonego rządu. Szybkie, pokazowe upokorzenie PO po ostatnich wyborach przyniosło PiSowi wzrost notowań do 35-40%, gdyż wyborcy cenią polityków skutecznych, a nie sejmowych gadaczy i oratorów. No, ale myśl liberalna nigdy nie rozumiała polityki i dlatego rację ma Carl Schmitt mówiąc, że „nie istnieje polityka liberalna, a tylko liberalna krytyka polityki”.

Problem polega na tym, że wykształciuchy z PO myślą, że wstrętny im sojusz z Lepperem nie jest konieczny, gdyż właśnie dogadali się z Kaczyńskimi. Deklaracje o przedterminowych wyborach traktują nie jako manewr polityczny, ale jako kapitulację PiS. W „Dzienniku” z 13 VIII Bronisław Komorowski mówi w wywiadzie: „Dla mnie ta decyzja ma znamiona kapitulacji, rezygnacji z utrzymywania władzy (...)”. Politycy PO zawiodą się.

Jak potoczą się losy Polski? W moim przekonaniu, Kaczyński na najbliższym posiedzeniu Sejmu rozegra znakomitą partię, a będzie to wyglądało następująco:

1. Kaczyński już umówił się z PO: przyśpieszone wybory za nie powołanie komisji śledczej. Po wyborach rząd POPiS, prawdopodobnie z Tuskiem w roli premiera. W tej sytuacji rzeczywiście komisja śledcza nie jest PO potrzebna.

2. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu Marszałek Ludwik Dorn (PiS) podda pod glosowanie dwa wnioski: o powołanie komisji śledczej i samorozwiązanie izby. W tej właśnie kolejności wnioski te będą głosowane. A efekt będzie następujący:

Krok pierwszy: PiS i PO wspólnymi siłami odrzucą wniosek o powołanie komisji śledczej.

Krok drugi: w następnym głosowaniu PiS nie dotrzyma słowa i nie poprze samorozwiązania Sejmu, dając np. swoim posłom prawo do indywidualnej decyzji w tej sprawie.

Zauważmy w tym miejscu, że po spotkaniu Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego, to Tusk na konferencji prasowej mówił co ustalono na spotkaniu. Prezydent nie wystąpił i nic nie ogłosił. Właściwie nie mamy oficjalnego stanowiska PiS w tej sprawie, a jedynie relację samego Tuska i różne sugestie premiera i innych polityków PiS. Rada Polityczna PiS nie przypadkowo zarządziła wybory, zostawiając prezesowi partii możliwość innego rozwiązania. Innymi słowy: PiS zostawił sobie furtkę do wycofania się z wyborów.

W wyniku tej operacji – głosami PO - nie będzie powołana komisja śledcza, a głosami PiS nie będzie samorozwiązania Sejmu. Donald Tusk zostanie oszukany. Oczywiście, wtedy zwoła konferencję prasową i zawyje z oburzenia, że Kaczyńscy nie dotrzymali słowa. Niejednokrotnie widzieliśmy te jego skomlenia, że „PiS nie rozumie demokratycznych standardów”.

Wtedy Jarosław Kaczyński stwierdzi, że on nie zobowiązał się nigdy do przeprowadzenia wyborów i jest to „kolejna intryga PO”. Do dyskusji o kondycji polskiej demokracji pośle Kurskiego i Gosiewskiego, którzy zarzucą widzów potokiem nic nie znaczących słów.

Poza tym, tak racjonalnie patrząc, to Kaczyński będzie miał rację: skoro celem nowych wyborów jest zawiązanie koalicji POPiS, to przecież koalicja POPiS ma większość w tym Sejmie, co właśnie potwierdziła odrzucając powołanie komisji śledczej i... nowe wybory nie są konieczne. Nie są potrzebne, szczególnie, że wybory są drogie. Odstąpienie od nich to duża oszczędność pieniędzy podatników, a PiS obiecał wszak wyborcom „tanie państwo”...

I tak zakończy się triumfalny pochód Donalda Tuska po władzę: rządem mniejszościowym i skłóconą opozycją, gdzie każdy każdemu będzie zarzucał dlaczego rząd ten jeszcze istnieje.

Na czym polega błąd komentatorów, bardzo pewnych, że PiS odda władzę? Na racjonalnym przekonaniu, że rząd mniejszościowy nie rządzi, a tylko administruje, a więc rządowi Kaczyńskiego potrzeba 231 głosów w Sejmie.

I tu jest błąd. Nie, Kaczyńskiemu wcale nie jest potrzebna większość. 231 głosów jest potrzebne, aby uchwalać ustawy reformujące państwo. Tymczasem PiS nie ma jakiegokolwiek pomysłu reformatorskiego poza wymianą kadrową. A do tego ustawy nie są konieczne. Mając prezydenta nie musi się także obawiać skutków nie uchwalenia budżetu, gdyż będzie obowiązywać prowizorium budżetowe.

Dwa lata trwania zapewnione, a minister Ziobro i CBA będą spokojnie mogli zbierać „haki” na opozycje przed terminowymi wyborami w 2009 roku.


Adam Wielomski
www.konserwatyzm.pl
inne teksty autora...

To jest: Qrczak

Zobaczymy

cytuję Adam Wielomski:
Elektorat PO bardziej od Leppera nienawidzi dziś Kaczyńskiego

Co prawda nie poczuwam się do bycia typowym elementem elektoratu PO, ale jednak bardziej nie znoszę Leppera.

(Co nie oznacza, że potępiłbym konstruktywne wotum nieufności z Samoobroną, o ile służyłoby tylko temu, żeby taki rząd natychmiast podał się do dymisji i były wybory.)

To jest: Marek_B

Sytuacja jest taka, że

Sytuacja jest taka, że może znów dojść do komicznej sytuacji i PO nie będzie zgadzać się na wybory. Stanowiska Tuska i Rokity są rozbieżne w tym względzie. A jak wiadomo, to Rokita sobie może...

Moja prognoza: wyborów na jesieni nie będzie - będzie bagno i medialne harce wokół CBA aż do wiosny.

To jest: afganskisnajper

mściwy zwierzyniec

Co ja mogę dorzucić, to ze ten zwierzyniec jest paskudnie mściwy! Kiedyś nie dano im odpowiedniej roli w państwie, a teraz, gdy ja maja – stali się świniami (z Orwella).

Na szczęście przychodzi ich koniec!

Dwa lata głupoty – dwa lata rządów i walki z „układem”. Jak się okazuje dwa lata walki z wiatrakami (kłania się Cervantes).

Ile czasu straconego na głupoty. Pani Julia Pitera ma racje, trzeba się strzec starych kawalerów. Właśnie takie typy nie potrafią się z nikim dogadać, ale za to sa mistrzami robienia awantur. Nie potrafią żyć z nikim w zgodzie. Ich prymat polega na francuski; przysłowiu „skłócić by lepiej rządzić”. I tak skłócają społeczeństwo jeden przeciw drugiemu, tak jak za komuny – donos na twego brata, a będziesz wyróżniony.

Nawet dziś pani FOTYGA mówi już nie tylko spisku „układu” wobec kaczek, ale również o zmowie Rosji i Niemiec, by upokorzyć Polskę.

Kaczmarek jest zdymisjonowany, za co? Za Podejrzenia. Podejrzanym jest również Ziobro. Wiec, dlaczego nie ma dymisji? No, bo pan Ziobro za dużo wie. Jest przecież instrumentem pana Jarka K, przecież Jarek sam dyktował, co ma robić – są taśmy. Więc……..
Snajper

Tusk jest w trudnej sytuacji. Jezeli nawet dojdzie do wyborow

i PiS te wybory przegra, to przeciez prezydent zostaje
ten sam. Bracia K usiada obaj na fotelu prezydenckim i jak
sie zapra to moga rzadzenie tuskowe praktycznie uniemozliwic.
Anna

To jest: Andrzej

Pan Adam ma rację

Pan Adam ma rację w tym, że Tusk dał się łatwo wmanewrować, a tłum dość naiwnych, bo partyjniackich tego nie widzi, tlko klepie swoje zaklęcia, że albo Kaczyńscy dobrzy, albo źli.

Pisałem już o tym tutaj: http://prawica.net/node/7901#comment-177172

Szczegółowych planów... nie podzielam, bo wydaje mi się, że planem Jarka jest pozostanie u włądzy i odwrócenie passy. Musi mieć na to czas, więc...

- pierwsze to zaczarować przeciwnika, żeby myślał, że wybory tuż tuż,
- drugie to znaleźć wyjście z dzisiejszego impasu - sprawy Kaczmarka (już na początek było puszczone "wielkie kłamstwo Kaczmarka" - jego udziale w PZPR - ale publika nie chwyciła) Co wynajdzie na Kaczmarka, nie wiem, ale ma czas do 4 września. Dzisiaj wszyscy myślą, że będą wybory. Więc Jarek ma czas.

Andrzej

To jest: R1a1

Na razie...

cytuję Andrzej:
Co wynajdzie na Kaczmarka

... wynalazł takie coś:
cytat:

W 1993 r. Janusz Kaczmarek, do niedawna szef MSWiA, a wówczas prokurator rejonowy w Gdyni, nadzorował nielegalną operację Urzędu Ochrony Państwa - ustalił "Wprost". UOP przejął wówczas dokumenty z teczek SB, m.in. Lecha Wałęsy i Lecha Kaczyńskiego.

Sprawę ujawnił "Wprost" już w lutym 2007 r. Teraz jednak tygodnik dotarł do nowych informacji, które wskazują na inną niż się dotychczas wydawało rolę, jaką odegrał Janusz Kaczmarek.
(...)
Wkrótce po akcji, po której zniknęły materiały z teczki Lecha Wałęsy, Janusz Kaczmarek dołączył do grona współpracowników ówczesnego prezydenta. W 1993 r. kandydował do parlamentu z listy wspierającego Wałęsę BBWR. Bywał na jego imieninach.
(...)
Jak ustaliliśmy, kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości ściągnęło już z Gdańska do Warszawy dokumenty ze śledztwa, które w 1993 r. nadzorował Janusz Kaczmarek. Trwa ich analiza. Niewykluczone, że zostanie podjęte postępowanie w tej sprawie.


całość tu: Kaczmarek nadzorował nielegalną operację UOP

To jest: Wojciech-Maltan

Pomiając sprawę

Ziobro-Kaczmarek. Dlaczego nikt nie sprawdził Kaczmarka, o ile te informacje miały być kompromitujące i blokujące dostęp do PiS-owskiego rządu. W końcu są "dobrzy" ludzie z PZPR w rządzie PiS. Nie chce mi się wierzyć, że nie wiedziano o przeszłości Kaczmarka.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Andrzej

Haki na Kaczmarka

Filozofia rządów = haki

Tak było od czasów Wałęsy, za AWS, tak jest i za Jarka. Oprócz (chyba) Rzeczpospolitej - wierni "przyjaciele" z Wprost... Kilku bliskich tam pracowało. Karmieni "papierami" - wdzięczni za sensacje i pewne wiadomości.

Uważam to za wielką klęskę Kaczyńskich, że nie zakończyli rządów "kwitów". Miałem okazję przekonać się o tym przy sprawie Szeremietiewa - idealnym casusie, na którym rządy "kwitów" sprzedawanych przez służby dziennikarzom, mogły się skończyć. Niestety, jakże mogli to zrobić, skoro potrzebowali w rozgrywkach. Woleli przewerbować i dalej wykorzystywać. Bagno. Media po Kaczyńskich to dopiero będzie praca Herkulesa. Stajnie Augiasza. Pytanie, czy znajdzie się chętny i silny?

Andrzej
szczesniak.pl

To jest: Wojciech-Maltan

Dobry przeciek nie jest zły ;-)

Takie jest właśnie "dziennikarstwo śledcze". "Udało nam się dotrzeć", "uzyskaliśmy", "zdobyliśmy", "jak się dowiedział" - oni nas karmią takimi formułkami, a sami karmieni są kontrolowanymi, cóż, donosami.

Wcześniej była inna ekipa, to karmią "swoje" tytuły, swoich dziennikarzy informacjami.

Sądzę, że wszystko przed nami, te przecieki nie są aż tak mocne, niektóre informacje można było uzyskać na własną rękę. Będzie walka na haki, przez ten okres na pewno już się sporo zebrało, tylko czy to już Polaków będzie tak obchodziło.

Urbański jak się dowiedział, że jeden z członków mówił o prywatyzacji części TVP, to się zabulgotał. To nie wchodzi w grę. Myślenie jest dziecinne. Wcześniej wy mieliście zabawki, teraz my się pobawimy.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Qrczak

Kaczmarek nadzorował nielegalną operację UOP

Dlaczego ta informacja została ujawniona zaraz po tym jak Kaczmarek stał się wrogiem PiS-u? Przecież nie uwierzę w zbieg okoliczności, że śledztwo ustaliło rolę Kaczmarka w tej sprawie akurat teraz.

Są więc dwie możliwości:

1. Kaczyński wiedział o tym wcześniej, ale trzymał to w tajemnicy jako hak na Kaczmarka do wyciągnięcia w stosownym czasie.

2. Kaczyński o tym nie wiedział: mianował na różne stanowiska człowieka bez sprawdzenia, że poznane zostały kompromitujące go fakty.

Tak czy siak nie świadczy to dobrze o Kaczyńskim.

To jest: Adam Wielomski

Tekst ten napisalem w poniedziełek o 16.43 (skończylem)

Niestety, Tusk się połapał w intrydze, choć nie czyniłbym ze mnie - jak chcą niektórzy - jego doradcy, któremu to zawdzięcza.

Ośmielę się nie zgodzić z adminem: walenie w przeszłość Kaczmarka jest idiotyczne, bo ten facet przez ostatnie 6 lat był ICH człowiekiem. To tak jakbym mówił o kimś: "Panie, to kretyn, idiota, zdrajca, prawie przestępca. Tak, ale zatrudniałem go przez 6 lat, tak, nawet ministrem go zrobiłem". Taka taktyka dla PiS to samobój...

Jakieś dwa lata temu admin napisał tu, że Kaczor przedrybluje wszystkich, aż zadrybluje się na śmierć. I to się niestety dzieje na naszych oczach.
-------------------
www.konserwatyzm.pl

To jest: Andrzej

Z Andrzejem :-)

Panie Adamie

Admin to mit, to postać ze sztuki Pirandello...

Znam Kaczyńskiego, więc wiem, jak działa. Była nadzieja na poprawę (doświadczenie, sukces...) ale po krótkiej rozmowie przed wyborami jeszcze, wiedziałem, że Jarek się nie zmienił. Nie ośmielił bym się podejrzewać go o głupotę polityczną, ale brak predyspozycji psychicznych do sprawowania władzy - tak bym to delikatnie ujął.

Niestety - w polityce część problemów wynika z psychiki liderów. Mamy klasyczny przypadek, który opisywać będą psycholodzy, jak ta zamuła i presja "kto nie z nami - ten wróg" minie.

Jarek kalkuluje i wie, że ma wiele do stracenia i niewiele do zyskania. Dlatego gra na czas. W wystąpieniu Tuska po wizycie najistotniejszy był timing 4 września - zadziwiająco precyzyjnie ustalony. Tylko dlaczego nie 22 sierpnia, gdy zbiera się Sejm? Jakieś ustawy Schengen? Nie ze mną te numery...

Andrzej
szczesniak.pl

Kaczyńscy wiedzieli, kim

Kaczyńscy wiedzieli, kim jest Kaczmarek - ale tak jak w hotelu ktoś musi sprzątać zarzygane kible - tak w polityce, ktoś musi odpowiadać za sprawy niewygodne - nawet lepiej, jak jest trochę "nie swój".

Problem pojawił się, jak przypuszczam, gdy Kaczmarek, co prawdopodobne, próbował porozumieć się z Ryszardem Krauze - czyli mówiąc kolokwialnie ograć szefa, dogadując się z kim trzeba poza plecami swego mocodawcy.

Przyczyną w mojej ocenie był szybki awans Kaczmarka - zbyt szybki - powodujący u niektórych zaczadzenie władzą - stan euforyczny, w którym człowiekowi wydaje się, żę wszystko może i że jest bezkarny. Klinicznym przypadkiem euforii władzy był w SLD Pęczak.

Sądzę, że w każdej prokuraturze wystarczyłoby przejrzeć akta z osobą życzliwą - by jej szefa wysłać w kosmos tak, że zdechłby z głodu, zanim wróciłby na ziemię - ale tego akurat nikt nie zrobi - bo naruszyłoby to podwaliny consensusu bardziej, niż wszystko co dotychczas PiS zaproponował.

--------------
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Jan Bodakowski

Kaczyński mistrz

Kaczyński wykorzystuje znane z psychologi społecznej zjawiska. Najefektywniejszą procedurą dyscyplinowania ludzi są kary i nagrody. Najefektywniejszą procedurą karania jest wymierzanie kar chaotycznie. Dzięki temu ludzie zaczynają postrzegać każącego jako boga bo nie rozumieją jego działań. Ludzie myślą że władza jest od nich silniejsza i mądrzejsza. Nikt się nie buntuje bo strach przed karą paraliżuje.

To jest: Andrzej

Kaczmarek - podejrzany szkodnik

Tak twierdzi Jarosław Kaczyński:


- Janusz Kaczmarek to "osoba, która jest podejrzana o poważne przestępstwa".

- Kaczmarek chronił pewien potężny układ biznesowy, który ma zresztą niejednego reprezentanta w życiu publicznym.

- Zaraz po tej nominacji zacząłem dostawać różne informacje dotyczące otoczenia Kaczmarka, które zaczęły mnie niepokoić. Gdyby nawet nie doszło do tego ostatniego wydarzenia, to Kaczmarek i tak zostałby zdymisjonowany. Szkodził już jako prokurator krajowy, może nawet bardziej. Wielokrotnie był wzywany, żeby zrobić porządek z wieloma sprawami, i zawsze się okazywało, że nic nie można zrobić. Nie wykluczam, że jedna ze spraw, którą cały czas epatował, była w ogóle wymyślona.

- Teraz wszyscy śmieją się z układu. A przecież przykład Kaczmarka pokazuje, że układ jest, i to piekielnie silny, skoro był w stanie wprowadzić ludzi nawet do takiego rządu jak nasz.

Musi ten Kaczmarek rzeczywiście być groźny dla PiS-u, ze aż tak ostro chłopaki idą.

To jest: Qrczak

Ciekawa logika

Jeśli ludzie z naszego rządu dopuszczają się przekrętów i są wyrzucani, to dobrze to świadczy o rządzie, bo pozbywa się przestępców.

Jeśli do naszym rządu dostają się ludzie o podejrzanych powiązaniach, to pokazuje to, że mieliśmy rację z oczyszczaniem państwa z układu, i należy pozwolić nam rządzić dłużej.

Im gorzej to wygląda, tym lepiej to świadczy?

Dobrze.....

cytat:
dobrze to świadczy o rządzie, bo pozbywa się przestępców.
Odwrotnie bardzo źle świadczy to o rządzie!! Umożliwić kraść i zamykać przestępców.... to tylko teatrzyk dla pospólstwa. Gdyby rząd "dobrze robił" , to by "zabrał koryko a świnie by się rozpierzchły". Tylko byłby problem - to nie byłoby widowiskowe - uciech dla pospólstwa by nie było.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.