Jak Hitler naprawdę doszedł do władzy

Dopiero po kilkunastu latach pobytu w RFN zrozumiałem, dlaczego Niemcy byli zdolni do masowych mordów. Twierdzę, iż gdyby dzisiaj zabrać Niemcom ich Mercedesy i Schweineschnitzel i gdyby wydać im odpowiednie rozkazy, byliby zdolni spacyfikować ponownie Europę. Jednak nie uważam, iż należy przedstawiać fakty, które przeczą temu, iż zdecydowana większośc Niemców wybrała w demokratycznych wyborach Hitlera na wodza.

Jedynie komunizm sowiecki ma na swoim koncie więcej ofiar śmiertelnych niż faszyzm niemiecki. Niektórzy historycy, analizując proces dochodzenia Hitlera do władzy w Niemczech w latach 30. XX wieku, twierdzą, iż Hitler „został wybrany przez ogromną większość własnego społeczeństwa” i że „wyborach … opowiedziało się za nim prawie 99 procent głosujących” i dlatego „prawie wszyscy Niemcy ponoszą odpowiedzialność za jego późniejsze poczynania". W imię prawdy historycznej należy jednak przypomnieć, w jaki sposób Hitler faktycznie doszedł do władzy 74 lata temu.

Mein Kampf Hitlera

Monachium - tu się wszystko zaczęło / Fot. Marek CiesielczykPo raz pierwszy próbował przejąć władzę już w roku 1923. Po nieudanym puczu w Monachium został osadzony w więzieniu w bawarskiej miejscowości Landsberg. Choć Hitlera skazano wówczas na 5 lat więzienia, spędził w nim tylko 9 miesięcy, które wykorzystał do napisania „Mein Kampf”. W książce tej twierdził, że naturalnymi częściami składowymi ludzkości są narody, spośród których niemiecki jest najznakomitszym.

Państwo istnieje po to, by służyć narodowi. Głównymi wrogami narodu i państwa niemieckiego były – według Hitlera – zarówno komunizm (funkcjonujący praktycznie w Związku Sowieckim po 1917 roku) jak i demokracja zachodnia oraz Żydzi. Po wyjściu z więzienia zabroniono Hitlerowi publicznych wystąpień, najpierw w Bawarii, a później w innych częściach Niemiec. Zakaz ten obowiązywał do roku 1927/28.

Od 1929 roku partia Hitlera Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei (NSDAP) – tj. Narodowo - Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza, wspierana była finansowo przez pewną część niemieckich przedsiębiorców. W latach 1924 – 1928 rządy w Niemczech sprawowała koalicja złożona z trzech partii: centrum, demokratów i partii ludowej.

Jak wyglądały wówczas preferencje polityczne Niemców, obrazują wyniki wyborów parlamentarnych w grudniu 1924 roku: prawie 8 milionów Niemców poparło socjaldemokratów, prawie 2 miliony - demokratów, 3 miliony – ludowców i ponad 4 miliony – centrum. Dla porównania – na narodowców głosowało wówczas nieco ponad 6 milionów Niemców, na nazistów – tylko 1 milion, natomiast na komunistów – prawie 3 miliony. Cztery lata później naziści Hitlera uzyskali jeszcze mniejsze poparcie (tylko 0,8 mln głosów).

Decydujący moment
w procesie niszczenia demokracji w Niemczech

Jednak po krachu na giełdzie nowojorskiej w październiku 1929 roku nastąpił głęboki kryzys gospodarki niemieckiej, skutkujący wzrostem niezadowolenia społecznego i zwiększeniem poparcia dla radykalnych partii, takich jak NSDAP Hitlera czy partia komunistyczna. Koalicja rządowa, złożona z socjaldemokratów, ludowców, demokratów i centrum rozpadła się, a szef rządu Hermann Mueller podał się do dymisji w marcu 1930 roku. Po nieudanej misji utworzenia nowego rządu, Reichstag został rozwiązany, a na 14 września 1930 roku wyznaczono termin wcześniejszych wyborów.

W atmosferze terroru, zastraszenia, demonstracji ulicznych organizowanych przez NSDAP i komunistów, partia Hitlera uzyskała poparcie aż ponad 6 milionów wyborców (tj. ok. 18 proc.), co było wielkim sukcesem nazistów w porównaniu z wynikiem z 1928 roku. NSDAP posługując się hasłami o zabarwieniu nacjonalistycznym, antydemokratycznym i antysemickim przesunęła się z 9 na 2 pozycję w Reichstagu.

Najsilniejszą partią w Niemczech, pozostali socjaldemokraci, których poparło 25 proc. wyborców. 13 proc. Niemców poparło zaś komunistów. Mimo sukcesu wyborczego radykalnych partii, kanclerzem został ponownie polityk z centrum – Heinrich Bruening. Tymczasem kryzys ekonomiczny pogłębiał się coraz bardziej. We wrześniu 1931 roku w Niemczech zarejestrowanych było ok. 4 miliony bezrobotnych, zaś na początku 1932 roku aż 6 milionów.

13 marca 1932 roku odbyły się wybory prezydenckie. Z dotychczasowym prezydentem państwa Hindenburgiem rywalizowało czterech polityków, wśród nich - Adolf Hitler. Mimo olbrzymiego już wtedy kryzysu ekonomicznego wybory wygrał ponownie Hindenburg. Zagłosowało na niego prawie 19 milionów Niemców. Hitlera poparło ponad 13 milionów wyborców. Sukces Hindenburga przypisać należy solidarności partii popierających system demokratyczny i obawiających się rządów ekstremistów z NSDAP i partii komunistycznej.

Wkrótce okazało się jednak, że 84-letni Hindenburg nie był w stanie zagwarantować kontynuacji sytemu demokratycznego w Niemczech. Wskutek politycznych intryg ludzi z otoczenia prezydenta Hindenburga Bruening został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska kanclerza w maju 1932 roku. Wielu historyków uważa, iż był to decydujący moment w procesie niszczenia demokracji w Niemczech. Nowym kanclerzem został Franz von Papen – polityk formalnie wywodzący się z centrum. Jego rząd uzyskał nazwę „gabinetu baronów” ze względu na znaczny w nim udział arystokratów o prawicowych poglądach. Rząd von Papena był także tolerowany przez socjaldemokratów.

31 lipca 1932 roku odbyły się kolejne wybory do Reichstagu. Zakończyły się one sukcesem partii Hitlera, na którą zagłosowało ponad 37 proc. wyborców. Dla porównania – socjaldemokratów poparło 24 proc., a komunistów – 14 proc.. Von Papen musiał w takiej sytuacji włączyć nazistów do swego rządu. Mimo to Hitler wystąpił przeciwko niemu już we wrześniu 1932 roku i doprowadził do sytuacji, w której von Papen utracił większość w Reichstagu. Kanclerzowi nie pozostało nic innego jak rozwiązanie parlamentu i wyznaczenie terminu wcześniejszych wyborów na 6 listopada.

Poparcie dla Hitlera spadło,
a mimo to został kanclerzem

Ku zdumieniu wielu obserwatorów ówczesnej sceny politycznej w Niemczech (i chyba samego Hitlera) okazało się, że popularność NSDAP spadła. Naziści stracili prawie 2 miliony wyborców, uzyskując tym razem ok. 33 proc. głosów. Zyskali natomiast komuniści, na których głosowało 17 proc. wyborców. Wyróżniający się w otoczeniu Hindenburga jako wyjątkowy intrygant, minister obrony w „gabinecie baronów”, Schleicher, wymusił na von Papenie rezygnację i sam został kanclerzem 3 grudnia 1932 roku.

Jako że bardziej obawiał się komunistów niż NSDAP, próbował namówić Hitlera do udziału w swoim rządzie. Gdy jednak dostał „kosza” od NSDAP, Hindenburg chciał ponownie rozwiązać Reichstag. Do akcji wkroczył w tym momencie znowu von Papen, któremu w końcu udało się porozumieć z partią Hitlera, obawiającego się nowych wyborów ze względu na spadającą popularność NSDAP.

Jednak cena, jaką musiał zapłacić von Papen za poparcie nowego rządu przez nazistów, była bardzo wysoka. Hitler został bowiem kanclerzem! Von Papen wierzył, że uda mu się trzymać Hitlera w ryzach, jako że ministrowie, wywodzący się z NSDAP, stanowili mniejszość w rządzie koalicyjnym, a sam von Papen został wicekanclerzem.

30 stycznia 1933 roku rząd rozpoczął pracę, a Adolf Hitler objął całkowicie legalnie – co należy podkreślić – stanowisko kanclerza Niemiec. Trzeba jednak również zaznaczyć, iż nie został on wybrany „przez ogromną większość własnego społeczeństwa” – jak tego chcą niektórzy historycy. W nowym rządzie koalicyjnym naziści otrzymali tylko 3 spośród 11 miejsc, a von Papen sam kontrolował całą machinę administracyjną Niemiec.

Hitler doszedł do władzy
w atmosferze totalnego zastraszenia adwersarzy

Wkrótce okazało się jednak, iż von Papen nie docenił Hitlera, któremu udało się przekonać ministrów, że należy jednak przeprowadzić nowe wybory do Reichstagu. Ich termin wyznaczono na 5 marca 1933 roku. Naziści rozpoczęli bezwzględną kampanię wyborczą, starając się zastraszyć przeciwników politycznych. W operacjach tego typu wykorzystywali także państwowy aparat propagandowy.

27 lutego podpalili budynek Reichstagu, a odpowiedzialnością za to obarczyli komunistów. Udało im się także doprowadzić do zniesienia części obywatelskich uprawnień konstytucyjnych. Jednak nawet w atmosferze totalnego zastraszenia i terroru NSDAP nie udało się uzyskać bezwzględnej większości w parlamencie! Na partię Hitlera głosowało bowiem ok. 17 milionów Niemców, tj. 43,9 proc. wyborców.

Dla porównania - socjaldemokratów poparło ponad 18 proc., komunistów – 12 proc., centrum – prawie 11 proc., narodowców (nacjonalistów) – 8 proc. wyborców. Tylko dzięki koalicji z tymi ostatnimi Hitler mógł uzyskać większość w Reichstagu. Nie był jednak w stanie przeforsować ustaw pozwalających rządowi wydawać dekrety niezależnie od parlamentu. By to czynić, Hitler musiał mieć 2/3 parlamentarzystów za sobą.

Większość taką uzyskał już wkrótce, aresztując część parlamentarzystów komunistycznych, zaś inną część wykluczając z Reichstagu. Pozostałych Hitler zastraszył lub przekupił obietnicami. Następnie została zawieszona konstytucja, a większość instytucji państwowych przekształcono według modelu nazistowskiego totalitaryzmu.

W lecie 1933 roku NSDAP była praktycznie jedyną realną siłą polityczną, jako że inne partie polityczne zmuszone zostały praktycznie do zaprzestania działalności. 14 lipca tego roku podano oficjalnie do wiadomości, że NSDAP jest jedyną partią polityczną w Niemczech. Hitler przeprowadził czystkę także we własnym obozie (stracony został np. szef
SA Ernst Roehm).

Gdy 2 sierpnia 1934 roku zmarł prezydent Hindenburg, za formalną zgodą głównych dowódców armii niemieckiej jego następcą został Adolf Hitler. Urzędy prezydenta i naczelnego wodza armii zostały niejako wtopione w urząd kanclerza. W tym momencie Hitler przyjął tytuł „Wodza i Kanclerza Rzeszy”. 19 sierpnia zostało to zaaprobowane w swego rodzaju plebiscycie przez ponad 88 proc. biorących w nim udział obywateli (w „widowisku” tym w sumie wzięło udział 43,5 mln Niemców).

Jak więc widać, Adolf Hitler nie był w stanie uzyskać większości parlamentarnej w wyniku wyborów, przeprowadzonych w jeszcze demokratycznych Niemczech, lecz dopiero w atmosferze totalnego zastraszenia z jednej strony i upojenia propagandą nazistów – z drugiej – i to w państwie, które miało już przecież całkowicie totalitarny charakter.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że naród niemiecki w znacznej swej części poparł następnie zbrodniczą politykę Adolfa Hitlera. Nie można jednak twierdzić, iż wszyscy Niemcy ponoszą odpowiedzialność za jego poczynania.


Marek Ciesielczyk
więcej tekstów autora...
oryg.w:wiadomosci24.pl

4.18182
Ocena czytelników: 4.2 (głosów: 11)
 

No i ?

Co tak naprawde chce Pan powiedziec poza podrecznikowym wykladem z historii Niemiec ?

Choćby tylko przypomninie

Choćby tylko przypomninie tym wszystkim wciąż podkreslającym, że Hitler doszedł do władzy w super demokratyczny sposób, że okolicznsci jego wyboru z pewnością by legitymizowały prezydenta Havla, gdyby mógł zalecić poddanie tej elekcji i całej poprzedzającej jej kampanii wyborczej uwadze międzynarodowych obserwatorów...

To jest: Jan Bodakowski

Problem z Hitlerem

Problem z Hitlerem polega na tym że Niemcy naprawdę odczuli poprawę bytu i byli zadowoleni z władzy Hitlera. Hitler stworzył państwo opiekuńcze, zlikwidował bezrobocie, zapewnił niskie jak na dzisiejsze warunki podatki (szerzej pisałem o nazistowskim państwie opiekuńczym w "Opcji na prawo" i "Szczerbcu"). Represje dotknęły niewielkiej uprzywilejowanej mniejszości (żydów). Hitler w przeciwności do komunistów nie stosował terroru wobec Niemców (tylko wobec Polaków, ale nie było to powszechnie znane Niemcom, media o tym nie informowały, a zbrodniarze się nie chwalili).

To jest: Marek Bekier

Niektórych Niemców władza

Niektórych Niemców władza Hitlera represjonowała, konkretnie gejów. Ale ich współczesne "autorytety" zaliczyły do narodów. Sam słyszałem jak w przemówieniu podczas jakichś uroczystości w Oświęcimiu jeden z tych autorytetów powiedział (cytuję z pamięci - będę wdzięczny za przypomnienie dokładnych okoliczności jeśli ktoś pamięta): "ginęli tutaj przedstawicieli różnych narodów: Żydów, Romów i Gejów".
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna

Marek Bekier

To jest: Jan Bodakowski

Represjonowano starych i brzydkich

A młodzi i przystojni robili kariery w SS i NSDAP, brzydcy też robili kariery o ile byli kumplami Adolfa.

Lesbijki i kler też był represjonowany

[quote=Marek Bekier]Niektórych Niemców władza Hitlera represjonowała, konkretnie gejów. Ale ich współczesne "autorytety" zaliczyły do narodów. Sam słyszałem jak w przemówieniu podczas jakichś uroczystości w Oświęcimiu jeden z tych autorytetów powiedział (cytuję z pamięci - będę wdzięczny za przypomnienie dokładnych okoliczności jeśli ktoś pamięta): "ginęli tutaj przedstawicieli różnych narodów: Żydów, Romów i Gejów".
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna[/quote]

Niesmaczne żarty, represjonowano każdego kto był nieposłuszny, w łacznie z klerem i lesbijkami.

http://astronauta.salon24.pl

To jest: Grzegorz Rossa

Nie masz to, ach, nie masz, nad państwo opiekuńcze!

[quote=Jan Bodakowski]Problem z Hitlerem polega na tym że Niemcy naprawdę odczuli poprawę bytu i byli zadowoleni z władzy Hitlera[/quote]Wszystko na kartki, druk małpiego pieniądza, a gdyby nie napadł na Polskę, musiałby zwrócić skradzione przedpłaty na volkswageny.

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

To jest: Jan Bodakowski

Niemcy byli głodni i bezpracy

Hitler zapewnił im prace, jedzenie, domy, rozrywkę, wakacje. Więc nie można się dziwić że byli zadowoleni. I słusznie pan zauważył że Hitler musiał by zwrócić przedpłaty (Niemcy były państwem prawa). W komunizmie zabito by każdego kto by się upomniał o przedpłaty.

To jest: Radek

Zwłaszcza

jak wprowadzili kartki na mięso... Taką sama poprawę bytu zaordynowali robotnicy Polakom w sierpniu 80 roku

----
W sprawach prywatnych, proszę pisać na Berdyczów

Opus meum: KRAJ.info.pl Czasopismo o Polsce i Polakach

Ale...

Drób był poza reglamentacją...

To jest: Marek Bekier

Niby tak ale Po wysłaniu do

Niby tak ale Po wysłaniu do sowietów w Polsce zostawały same nogi.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna

Marek Bekier

To jest: Wojciech-Maltan

Wątek historyczny

więc pasuje. Wiedzieliście Państwo, że niejaki Himmler swego czasu był hodowcą drobiu. Homeopatia też nie była mu obca.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: JJerzy

Przekaz historyczny ...

Jak dla mnie jest to jedynie przekaz historyczny. Nijak ma się do tezy, której autor chce bronić.
Stwierdzenie, że Hitler doszedł do władzy demokratycznie nie powinno służyć obronie tezy, że Niemcy są winni lub nie, ale do tezy, że demokracja nie zapewnia właściwego doboru, a nawet zapewnia warunki do niewłaściwego doboru. Przecież w kampanii nie meldował Niemcom ilu Żydów, Polaków i innych zamorduje. Po prostu połączył populizm z terrorem i to było to, czego Niemcy wówczas oczekiwali, w wystarczająco dużej liczbie obywateli. Oni to lubią.
Natomiast do tezy o winie Niemców bardziej nadaje się zachowanie ich przez cały okres władzy Hitlera, a także np to, że była to już (wojna) recydywa. Ponadto dobrym przyczynkiem do tego rodzaju dyskusji są takie opracowania jak np. "Ucieczka od wolności" Fromm'a. Moim zdaniem cała ich historia, powoli, prowadziła ich do wydarzeń XX-go wieku. I nic, moim zdaniem, nie wskazuje, że to już koniec.

Jerzy

"Oni (Niemcy)to

"Oni (Niemcy)to lubią...
Hitler, gdyby był Polakiem i realizował swoje ambicje polityczne w II RP prawdopodobnie doszedłby do takiego samego statusu, jak w Niemczech i budziłby taki sam entuzjazm tłumów. Jedynie skala jego celów, a w związku z tym, jego nieprawości - byłaby inna ...To się nazywa klimat epoki...

To jest: JJerzy

Z tym klimatem epoki,

Z tym klimatem epoki, oczywiście się z Panem zgadzam. Nie poszerzałem wypowiedzi o ten wątek, bo jest tu o winie Niemców. A tu mamy wyraźną różnicę wynikającą z posiadanych cech narodowych, bagażu historycznego, itp. Raczej nie sądzę, żeby w warunkach europejskich ktokolwiek inny wpadł na pomysł budowania tego rodzaju mechanizmów. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie ma w Europie innych nacji zdolnych komuś skórę przetrzepać, ale do tego, żeby robić to tak, trzeba być Niemcem (abstrahuję od Rosjan, bo ich jakoś do europejskiej kultury zaliczyć nie potrafię, choć podobno, przez chwilę w Europie byli: jak na Kremlu stacjonowała polska załoga).

Jerzy

Narody bałkańskie?

Narody bałkańskie? Wyrzynają się przy kazdej sposobności i zawsze w ten sam ludobójczy sposób...Niemcy mają na sumieniu dwie wojny światowe. Świeża w sumie sprawa, więc postrzegamy ich tak, jak dali nam się obejrzeć...Ale czy wczesniej ludy i państwa germańskie dyszały jakimś okrucieństwem innym i jaskrawszym, niz to charakterystyczne dla danych czasów...

To jest: JJerzy

Dlatego też tak eksponuję

Dlatego też tak eksponuję wątek historycznego balastu. Narody mają go, czy chcą, czy nie. Niemcy, w tej postaci jaką mamy teraz, to twór stosunkowo świeży, ale jeśli pan sięgnie do historii wcześniejszych, to znajdzie Pan również smaczne kąski (zachęcam do zapoznania się z historią Słowian Połabskich). To, że przez pewien czas był z nimi względny spokój, to moim (i nie tylko moim) zdaniem wynik problemu Niemców z samymi sobą.
Naprawdę zachęcam do lektury Fromm'a czy Konecznego. Oni przedstawiają problem w sposób, do którego nie czuję się na siłach przymierzać.
Moim zdaniem, gdyby nie było Hitlera, to i tak ten Niemiecki kocioł by wybuchnął, prędzej czy później.
A co do Bałkanów ... Czytałem kiedyś wywody pewnej pani politolog z Belgradu, która stwierdziła rzecz szokującą. Jej zdaniem problemy bałkańskie wynikają z tego, że tam ... za wcześnie skończyła się II WŚ.

Jerzy

Zapewniam pana, że

Zapewniam pana, że pojmuję, iż nie mowimy tu o kwestiach, które by wcześniej nie budziły zainteresowania:).

Jak pan słusznie zauważa istnieje wątek historycznego balastu narodów. Ja tylko dodam, że istnieje tez wątek oddziałującego na naszą percepcję balastu teorii, konceopcji. wierzeń i przemyśleń, w tym m.in. o "historycznych balastach narodów"...I czasem chyba wszystko to razem tworzy zaklęty krąg, z którego mentalnie już nie chce się, lub nie próbuje się wychodzić...A niby dlaczego nie?

To jest: JJerzy

Tyle, że idąc tą drogą

Tyle, że idąc tą drogą 'wychodzenia' wchodzimy w inny 'krąg' (też zaklęty) przeceniania roli jednostki w historii.
A tak, na marginesie ... Rozumiem, że uważa Pan iż przeszłość nie rzutuje na obecne cechy narodowe? Podejrzewam, że nie uważa Pan również za istotne rozważanie istnienia czegoś takiego. Czy dobrze zrozumiałem? Czy też było to ... tak dla podrażnienia smaku ...

Jerzy

To jest: rosomak

Krzyżacy po niemiecku

Krzyżacy po niemiecku nazywają się niemieckim zakonem rycerskim. Wiesz chyba, że był kiedyś taki z nimi kłopot...

>to nie jest podpis<

To jest: Grzegorz Rossa

Skoro nie doszedł, to znaczy, że nie mógł

[quote=Sławek]"Oni (Niemcy)to lubią...
Hitler, gdyby był Polakiem i realizował swoje ambicje polityczne w II RP prawdopodobnie doszedłby do takiego samego statusu, jak w Niemczech i budziłby taki sam entuzjazm tłumów. Jedynie skala jego celów, a w związku z tym, jego nieprawości - byłaby inna ...To się nazywa klimat epoki...
[/quote]Skoro nie doszedł, to znaczy, że nie mógł.

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

Albo, ze się taki nie

Albo, ze się taki nie znalazł...Logika historii. I owszem...Ale wpływ jednostek. Też, jak najbardziej...Nie bądźmy marksistami...
Znalazł się polski papież. I to jednak cos zmieniało..

To jest: Grzegorz Rossa

Moskale pierwotnie planowali zrobić schwarzcharakter z Polski

[quote=Sławek]Albo, ze się taki nie znalazł...Logika historii. I owszem...Ale wpływ jednostek. Też, jak najbardziej...Nie bądźmy marksistami...
Znalazł się polski papież. I to jednak cos zmieniało..[/quote]Moskale pierwotnie planowali zrobić schwarzcharakter Europy z Polski, Niemcy były w zastępstwie.

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

To jest: rosomak

Bzdury. Władcę absolutnego

Bzdury. Władcę absolutnego Polska nie miała *nigdy* najpóźniej od czasów Statutów Henrykowskich można ją śmiało nazwać republiką (res-rzecz publica-pospolita). Dyktator trafił nam się raptem jeden jedyny dopiero u samego zmierzchu Powstania Listopadowego. Bo w tym kraju może i tęskno nam za nieco większym porządkiem niż obecnie ale nie jak ma to się do poddania jakiejś dyktaturze.

>to nie jest podpis<

To jest: Grzegorz Osowski

Szanowny Panie Marku

Szanowny Panie Marku Ciesielczyk wówczas obowiązywała w Niemczech ordynacja proporcjonalna.
Jak Pan sądzi , czy w przypadku gdyby niemcy mieli ordynację większościową dojście Hitlera do władzy byłoby :łatwiejsze, trudniejsze, niemożliwe?
Grzegorz Osowski

Grzegorz Osowski