Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Ręce opadają!
Autor: RSz, nie, 30/09/2007 - 23:23
W piątek (28.09.07.) odbyło się posiedzenie sądu rejonowego Warszawa Śródmieście w sprawie oskarżonych Zbigniewa Farmusa i Romualda Szeremietiewa, których prokuratura apelacyjna w Warszawie obwinia o przywłaszczenie kwoty 73 907 złotych i 46 groszy (w latach 1997-99) z pieniędzy Fundacji Niepodległości Polski i wydanie ich „na cele niezwiązane z działalnością statutową, w tym na kampanię wyborczą Romualda Szeremietiewa”. Sąd po zapoznaniu się w wnioskami obrony uznał, że prokuratura nie wykazała się rzetelnością bowiem nie uwzględniła w czasie śledztwa wniosków dowodowych wskazywanych przez obronę. W rezultacie sąd odrzucił akt oskarżenia i odesłał sprawę do prokuratury. A teraz trochę historii. 1. W dniu 7 sierpnia 2002 r. prok. Elżbieta Grześkiewicz wydała postanowienie o wyłączeniu do odrębnego postępowania sprawy Fundacji Niepodległości Polski (podejrzani: Z. Farmus i R. Szeremietiew o sfałszowanie podpisów na dokumentach FNP (art. 270 par. 1 kk. na podstawie art. 322 par. 1 i par. 2 kk.) i defraudację 70 tys. PLN (art. 284 par. 2 kk. w zw. z art. 12 kk.). W kwestii fałszowania podpisów po przesłuchaniu licznych świadków, zebraniu próbek podpisów i wykonaniu ekspertyz grafologicznych ustalono, że podejrzani podpisów nie fałszowali. 2. W końcu stycznia 2004 r. śledztwo przejęła prok. Monika Przybysz i w czerwcu 2004 r., po odrzuceniu wszystkich wniosków dowodowych obrony, skierowała do sądu akt oskarżenia nt. zdefraudowania pieniędzy. 3. W końcu września 2004 r. obrońca dostarczył do sądu odnalezione rachunki na kwotę ok. 80 tys. zł wskazujące, że pieniądze wydano zgodnie z celami statutowymi fundacji. 4. 31 marca 2006 r. red. Anna Marszałek na łamach „Rzeczpospolitej” pisze o ”drugim” akcie oskarżenie wspominając, że ukradłem pieniądze fundacji. Kieruje kolejne pismo do ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o wyjaśnienie dlaczego sąd nie rozpatruje tej sprawy. Nie otrzymuję żadnej odpowiedzi. 5. 19 września, a więc JUŻ w pół roku po moim piśmie do ministra Ziobro, sędzia SR Adam Grzejszczak występuje do sądu apelacyjnego z wnioskiem, aby sprawę rozpatrywał sąd okręgowy. Czytam w uzasadnieniu: ”Ewentualne rozstrzygnięcie będzie bowiem mogło mieć następstwa polityczne i to zarówno odnośnie osoby oskarżonych, jak też odnośnie, obowiązującego w danym momencie układu politycznego”. Wniosek nie został uwzględniony. 6. 30 października 2006 r. na posiedzeniu niejawnym sędzia SR Adam Grzejszczak odrzucił wniosek obrony o umorzenie postępowania wobec oczywistego braku popełnienia czynu zabronionego. Nie wyznaczono terminu rozpoczęcia procesu. 7. W czerwcu 2007 r. piszę list otwarty do posłów i senatorów z prośbą o interwencję. Kilkoro z nich pisze w mojej sprawie pisma do ministra Sprawiedliwości. 8. W końcu sierpnia br. otrzymuję pismo podpisane przez panią wiceprezes sądu okręgowego w Warszawie. W kwestii dotyczącej fundacji pani wiceprezes przyznaje, że doszło do opóźnienia za co mnie przeprasza? W kilka dni później dostaję wezwanie na pierwszą rozprawę wyznaczoną na 28 września br. 9. 28 września br. na rozprawie ciągle ten sam sędzia SR Adam Grzejszczak akt oskarżenia odrzuca i zwraca akta sprawy do prokuratury. A więc: początek śledztwa sierpień 2002 r., akt oskarżenia czerwiec 2004 r., pierwsza i jedyna rozprawa 29 września 2007 r. i... zaczynamy śledztwo od nowa. VIVAT wymiar sprawiedliwości!!! Oglądałem wystąpienie min. Ziobro na konwencji wyborczej PiS w Szczecinie. Że też nie pochwalił się tym moim przykładem sprawności „wymiaru”. Pięć lat (w tym dwa lata „ziobrze”) na ustalenie, czy zwędziłem 70 tys. zł to za mało czasu? Uda się to zrobić w nowej kadencji, która ma przecież trwać zaledwie do wiosny 2008 - jak twierdzi Borusewicz? PS Na wspomnianą rozprawę został wezwany także Zbigniew Farmus, drugi oskarżony, który obecnie przebywa w Kanadzie. Farmus oczywiście przyleciał z Toronto do Warszawy, stawił się sądzie i dowiedział się, że procesu nie będzie. Sądząc po tym wnoszę, że gdyby w lipcu 2001 r. prokuratura wysłała do Farmusa wezwanie, to nie byłoby potrzeby wysyłania śmigłowca z UOP nad Bałtyk i ściągania go z pokładu statku. PS 2 Oczywiście nie było żadnych dziennikarzy i nie dostrzegłem, aby ktoś coś na temat decyzji sądu i przyjazdu Farmusa powiedział czy napisał. |
Romku
Niestety, fatalnie to wygląda. Jeśli partia o nazwie "Prawo i Sprawiedliwość" tak podle traktuje te pojęcia, to nie wiem, czy jest szansa na rządy prawa w Polsce. A bez dobrego prawa jesteśmy skazani na bycie Zambezi, z którego co roku będą uciekały setki tysięcy sensownych ludzi do roboty.
Twoja sprawa to taki "case", który uświadamia, jak w Polsce marnuje się i poniża ludzi, którzy chcą coś dla Polski zrobić. Ci sami ludzie, którzy wykańczali Ciebie, dzisiaj rozstrzeliwują Krauzego. Są nowej władzy przydatni, więc jak mogliby być rozliczeni z tego numeru, który zrobili 6 lat temu?
Romku, jeśli masz jakiś pomysł, żeby coś w ""sprawie Szeremietiewa" zrobić, to napisz. Ja czuję się niestety bezradny.
Andrzej
Ech...
No przecież O TO CHODZI! ... :-) Celem jest wyludnienie! Wg UE ma nas tu być 19.000.000, więc dziś jest tu nas ZA DUŻO!! :-)
Proszę o źródło
że to jest cel, a nie prognoza. Inaczej uznam to za kłamstwo.
Prognozy prognozami, a życie życiem.
Proszę zerknąć na terytorium oznakowane jako "Polish" na mapie Europy na stronie firmy DNA Tribes specjalizującej się w sprzedawaniu testów genetycznych.
Oczywiście ta mapa to tylko efekt niskiej dokładności zastosowanych testów, ale i tak wyszliśmy tu lepiej niż tacy np. Francuzi, których - jak się okazuje - w ogóle nie ma.
P.S. Przepraszam za wpis nie związany z tematem.
Co ci przypomina widok znajomy ten?
Andrzeju,
Rzeczywiście dostrzegłem, że nt. Krauzego pisze w "Dzienniku" znana mi Anna Marszałek, a i Kittel, mimo wymaszerowania z Rzepki, ma się dobrze - jak opowiadał mi znajomy ze "służb", Kittel jest bardzo przydatny w obecnym kontrwywiadzie. Dowiaduję się też, że ucho WSI w moim otoczeniu, nota bene b. oficer polityczny LWP, który oskarżył mnie o różne przestępstwa, acz w śledztwie nie udało się tego potwierdzić, znalazł dziś zatrudnienie w CBA. Mogę tylko pogratulować antykomuniście Kamińskiemu takiego godnego zaufania podwładnego. Dochodzą też do mnie informację, że i sam "Antoni" uważa mnie za mało wiarygodnego. Kto więc wie, czy te "opóźnienia" nie mają jednak jakiegoś "racjonalnego jądra", jak powiadał tow. Włodzimierz Ilicz Lenin. W tym stanie rzeczy pytanie: co robić? pozostaje bez odpowiedzi. Nie wiem!
R. Szeremietiew
Dobrze?
Wydaje mi się, że sprawa idzie w dobrym kierunku. Jeśli sąd podjąłby decyzję bez uwzględniania "w czasie śledztwa wniosków dowodowych wskazywanych przez obronę" to z góry można by się spodziewać (co zrozumiałe) zaskarżenia z Pana strony. Wydłużyłoby to proces o kolejne rozprawy, a w konsekwencji rzecz i tak musiałaby wrócić do prokuratury celem uzupełnienia.
Decyzja jest więc słuszna, tym bardziej, że jeśli prokuratura uwzględni Pańskie uprzednie wnioski i dowody ( a niewątpię, że tak będzie) to może się okazać, że sama prokuratura wniesie o umorzenie. Czego Panu życzę.
Lepiej późno?
Decyzja jest więc słuszna, tym bardziej, że jeśli prokuratura uwzględni Pańskie uprzednie wnioski i dowody ( a niewątpię, że tak będzie) to może się okazać, że sama prokuratura wniesie o umorzenie. Czego Panu życzę.
Nie jestem pewien, że to idzie w dobrym kierunku. To raczej gra na opóźnianie.
Akt oskarżenia sąd mógł zwrócić prokuraturze w 2004 r., a już tym bardziej w październiku 2006 r., kiedy pan sędzia tajnie odrzucał wniosek obrony o umorzenie postępowania. Zakładam, że sąd znał akta sprawy w takim samym stopniu w październiku 2006 r. jak i 28 września 2007 r., gdy sprawę zwrócił prokuraturze. Dlaczego wcześniej tego nie zrobił? Coż tak nagle po roku czasu oświeciło pana sędziego właśnie teraz?
A ponieważ widziałem już w prokuraturze warszawskiej różne cuda, jak np. z moim samochodem, to nie zdziwię się, gdy za jakieś dwa lata śledztwa powstanie "uzupełniony" akt oskarżenia i nadal będę winien kradzieży pieniędzy fundacji.
R. Szeremietiew
Może
te pisma, które Pan pisał do min.Ziobry i senatorów z prośbą o interwencję wreszcie przynoszą efekt? Innej odpowiedzi nie znajduję. No chyba, że ma Pan rację, co do tego opóźniania.
Poczucie humoru
Dedykuję Panu tę odrobinę sądowego poczucia humoru. Dziś (24.10.07.) dostałem kolejne pismo z sądu. Teraz sąd okręgowy uznał się za „niewłaściwy” do rozpatrywania mojej sprawy i odesłał ją do sądu rejonowego. Przypominam, że w lipcu br. to sąd rejonowy uznał się za niewłaściwy i odesłał tę sprawę do sądu okręgowego. To nie koniec. W sądzie rejonowym sądziła mnie pani asesor. Dziś Trybunał Konstytucyjny uznał, że asesor nie jest sędzią więc nie może sądzić. Wykonanie orzeczenie TK ma nastąpić za 18 miesięcy. Może więc okazać się, że jeżeli nadal będzie mnie sądzić asesor, a nie zmieści się z postępowaniem w 18 miesiącach to... będę miał proces wznawiany od początku po raz trzeci!!!!
R. Szeremietiew