Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Wodo czarna i głębsza od nocy…
„19 bm. Około godziny 22.00 w okolicach miejscowości Przysiek koło Torunia został uprowadzony przez nieznanych sprawców ksiądz Jerzy Popiełuszko, ur. 23.09.1947, zamieszkały w Warszawie. Rysopis: wzrost około 170 cm, szczupły, twarz owalna, cera blada, włosy jasnoblond. Ubrany w sutannę i spodnie sztruksowe….Prokuratura Rejonowa i Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Toruniu proszą wszystkich, którzy mogą udzielić informacji o skontaktowanie się.” Organa działały sprawnie, już we wtorek, 23 października, trzej oficerowie SB, Piotrowski, Chmielewski i Pękala, którzy przyznali się do porwania i zamordowania Księdza byli pod kluczem. Przyznali się do torturowania, zabicia i wrzucenia ciała do Wisły. Z jakiegoś jednak powodu nie potrafili wskazać dokładnie miejsca wrzucenia zwłok, bo każdy z nich wskazywał inne miejsce. Z tego powodu liczne grupy płetwonurków przez cały tydzień przeszukiwały dno rzeki, a ogromne zastępy milicji i wojska, na wszelki wypadek, poszukiwały zwłok na ziemi i w powietrzu. Ostatecznie, we wtorek, 30 października, ok. godziny 16-tej, w towarzystwie kamer telewizyjnych i mikrofonów radiowych, zwłoki Księdza Jerzego zostały wyłowione przy tamie we Włocławku. Błyskawicznie przeprowadzony został proces zabójców. Trwał on od 27 grudnia 1984 do 7 lutego 1985. Obrady były jawne i transmitowane przez radio i telewizję. Episkopat Polski systematycznie publikował stenogramy z całości obrad w „Piśmie Okólnym”. Trzej esbecy przyznali się do popełnienia zbrodni i szczegółowo opisali wstrząsającą Drogę Krzyżową Jerzego Popiełuszki. Na podstawie ich relacji przy drodze toruńsko-bydgoskiej powstały stacje tej Drogi, gdzie od ćwierć wieku modlą się pobożni pielgrzymi. Na procesie dobrego imienia Księdza Jerzego podjęli się bronić , jako oskarżyciele posiłkowi, wybitni adwokaci: Jan Olszewski (późniejszy poseł i premier), Krzysztof Piesiewicz (senator), Edward Wende (senator) i Andrzej Grabiński.
Mordercy zostali skazani: Grzegorz Piotrowski na 25 lat więzienia, Leszek Pękala na 15, Waldemar Chmielewski na 14, a ich szef, Adam Pietruszka na 25 lat. Wszyscy, za dobre sprawowanie, po nadzwyczajnym złagodzeniu kar, już dawno wyszli na wolność. Pomimo szybkiego ujęcia sprawców i skazania ich, opinia publiczna potępiła zgodnie reżim komunistyczny, a Polska zyskała jeszcze jednego świętego – męczennika. Należę do ludzi, którzy od samego początku kwestionowali i kwestionują przyjętą oficjalnie wersję mordu na Jerzym Popiełuszce, kwestionują prawdziwość zeznań Piotrkowskiego i spółki, podważają wiarygodność sędziów, adwokatów i ekspertów uczestniczących w tamtym procesie i przygotowaniach do niego. Jest tak dlatego, że uznane za prawdziwe fakty sprzeczne są ze zdrowym rozsądkiem i logiką, istnieją również fakty, które wprost zaprzeczają ustaleniom śledztwa i sądu. Do tego stopnia, że istnieją poważne podstawy, aby wątpić, czy to Piotrowski i jego kompani naprawdę zamordowali Jerzego Popiełuszkę, a nie są jedynie wynajętymi aktorami w tym historycznym teatrze. Wymownie świadczy o tym tytuł książki Wojciecha Sumlińskiego „Kto naprawdę Go zabił?” (Rosner i wspólnicy, Warszawa, 2005), napisanej w oparciu o materiały uzyskane z IPN. W październiku 1984 Redakcja wrocławskiego podziemnego kwartalnika „Obecność” poprosiła mnie o opracowanie kalendarium sprawy zabójstwa Księdza Jerzego. Zostało ono opublikowane w nr 8 „Obecności”, pod koniec roku 1984. Pod datą 27 października przedstawiłem sprawozdanie z zakończonego tego dnia XVII Plenum KC PZPR, na którym gen. Czesław Kiszczak obszernie referował sprawę i postępy śledztwa, sylwetki aresztowanych sprawców. „Niestety, nie mogę obecnie udzielić informacji ani nawet dostatecznie wiarygodnych domniemań, co do losów ofiary porwania. Podejrzani składają w śledztwie krańcowo różne zeznania… jeden ze sprawców zeznaje, że ksiądz Popiełuszko został po uprowadzeniu pozostawiony żywy na przedmieściach Torunia. Długotrwałe poszukiwania w tym rejonie, z udziałem znacznych sił i środków nie przyniosły jednak żadnych rezultatów… Żadnych śladów nie znaleziono…” Pod omówieniem wystąpienia Kiszczaka zanotowałem: „Pomimo tych zapewnień gen. Kiszczaka ‘z kół zbliżonych do MSW’ przedostaje się wiadomość, że ciało ks. Jerzego Popiełuszki zostało jeszcze przed południem wyłowione z zalewu wiślanego k.Włocławka.” Wynika z tego, że przy pomocy jakiejś dziwnej telepatycznej mocy, opowiadający sobie tę historię prokuratorzy, po prostu przewidzieli to, co stało się całe trzy doby później, bo we wtorek 30 października! Pamiętam zdziwienie i rozbawienie, jakie towarzyszyło mi owego popołudnia, kiedy słuchałem reportażu radiowego z ukończonych spektakularnym sukcesem poszukiwań przy tamie we Włocławku! Ponieważ jestem człowiekiem wychowanym na naukach ścisłych nie wierzę w telepatię zbiorową. Było dla mnie od początku oczywiste, że całe te „poszukiwania” i „wyławiania” to wyreżyserowane widowisko dla maluczkich. Kiedy się okazało, że do takiego przebiegu wypadków nie mają zastrzeżeń ani uczeni eksperci od anatomopatologii, zarówno państwowi jak i kościelni, ani jeszcze bardziej uczeni sławni mecenasi stojący po stronie prawdy, stało się jasne, że mamy do czynienia ze zmową, której celem jest ukrycie prawdy o prawdziwym przebiegu i przyczynach mordu na Jerzym Popiełuszce. Z moimi podejrzeniami dzieliłem się z kim mogłem, usiłując je opublikować w podziemiu, a nawet posyłając je red. Jerzemu Giedroyciowi do Paryża. Z jakiegoś jednak powodu nikomu nie odpowiadała moja „spiskowa wizja wydarzeń” i do pierwszej publikacji doszło dopiero w roku 1998, w „Tygodniku Nowojorskim”. Dzisiaj sprawa przedstawia się już inaczej. Poza kilkoma moim publikacjami ukazała się książka Krzysztofa Kąkolewskiego „Ksiądz Jerzy w rękach oprawców”, potem pisali inni, wreszcie pojawiła się wspomnian już książka Wojciecha Sumlińskiego. Dzisiaj wiemy już z pewnością nie tylko to, że ciało znaleziono wtedy i tam, gdzie to wskazywała krążąca po Polsce od piątku 26 października plotka, ale także znaleziono świadków, którzy widzieli, jak w czwartek, 25 października, akurat w tym samym miejscu, w którym nazajutrz płetwonurkowie znaleźli zwłoki, jacyś osobnicy wrzucali, późną nocą, pakunek, który nie mógł być niczym innym, jak tym właśnie co w piątek znaleziono! Wiemy natomiast, że 25 października Piotrowski, Pękala i Chmielewski byli już od dwóch dni pod kluczem w więzieniu MSW przy ul. Rakowieckiej. Jest oczywiste, że siedząc za kratkami nie mogli jednocześnie wrzucać ciała do Wisły! Te ustalenia, i wiele innych faktów i poszlak, rozbijają w proch i pył legendę skonstruowaną podczas Procesu Toruńskiego i nadal podawaną nam do wierzenia, zarówno przez „czynniki państwowe” jak i kościelne. Dzisiaj wiemy na pewno, że ksiądz Jerzy Popiełuszko został porwany 19 października 1984 roku, a jego zmaltretowane ciało wyciągnięto z Wisły 30 października. Reszta jest esbecką konfabulacją, niezgodną z innymi znanymi faktami i ze zdrowym rozsądkiem. Nie wiemy ani jak, ani gdzie, ani kto, ani dlaczego? I wiemy jeszcze jedno. Wiemy, że żyją ludzie, którzy znają prawdę, a przynajmniej ci, którzy tę prawdę systematycznie i uparcie fałszowali, tworząc w jej miejsce obrazek pasyjny, który tę prawdę skutecznie zaciemnia. Jesteśmy w apogeum kampanii wyborczej do Sejmu. Podczas tej kampanii dowiadujemy się, że prokuratorzy, że śledczy ścigają i ujawniają przestępstwa sprzed wielu lat, także takie, które już dawno uległy przedawnieniu. Nie słyszymy nic, żeby przedmiotem zainteresowania służb było wykrycie i ujawnienie prawdy o mordzie popełnionym na Kapłanie Solidarności. Prokurator Andrzej Witkowski, który miał odwagę podjąć ten trop, w roku 1991 został odsunięty od śledztwa przez ministra Wiesława Chrzanowskiego, podobno na polecenie z Kancelarii Prezydenta. Po 10 latach prok. Witkowski, już w IPN, ponownie podjął przerwany wątek, ale szybko kierownictwo IPN pracę tę przerwało i odsunęło go od śledztwa. Nic nam nie wiadomo, żeby obecne władze IPN, albo minister sprawiedliwości, podjęli jakieś zdecydowane kroki, aby przybliżyć nam prawdę. Wniosek nasuwa się jeden. Razem z trumną Jerzego Popiełuszki pochowano jakąś bardzo przykrą prawdę. Prawdę tak nieznośną, że żadna z uczestniczących w tym historycznym procesie stron do dziś robi wszystko, aby nie została ona ujawniona. Zabójstwo Jerzego Popiełuszki wyznaczę cezurę dziejowa, od której zaczyna się nieustający ciąg „zgód narodowych” i koncyliacji pomiędzy komunistycznym reżimem, Kościołem i Solidarnością. Po Procesie Toruńskim rozpoczynają się intensywne rozmowy pomiędzy przedstawicielami wszystkich Wysokich Stron, które potem przechodzą w Magdalenkę, Okrągły Stół i pełną już zgodę narodową w wyborach czerwcowych 1989. Ta zgoda rozkwita na naszych oczach w codziennych występach „kampanijnych”, w których po jednej stronie zasiadają przedstawiciele ówczesnego reżimu i bohaterowie opozycji i podziemia. Jest oczywiste, że prawda o morderstwie Jerzego Popiełuszki nie ma tu nic do szukania.
|
Na ten temat i nie tylko:
forum dyskusyjne IV RP
Chyba jednak wole szczerze zapodany temat przez pana Jerzego
niz spekulacje na temat kronik Galla anonima.
W pewnym sensie niestety oba tematy się wiążą
.
byc moze tak a byc moze nie
a wprowadzanie niepewnych i slabo argumentowanych spekulacji moze czasem powalic caly temat.
O ile dobrze zrozumialam panu Jerzemu chodzi raczej o to by spekulacje zakonczyc.
Pomijajac strone etyczna
Pomijajac strone etyczna zagadnienia, zapiera mi dech maestria techniczna ludzi chcacych ukryc prawde: zakladam, ze p. Profesor nie grzebal po archiwach, tylko opiera sie na zrodlach jawnych. Czyli wszystkie fakty sa na wierzchu, a mimo to nikt nawet nie probuje zadawac pytan - a ludzie z wierchuszki knebluja ciekawskich, strojac sie rownoczesnie w piorka sprawiedliwych (prymas Glemp, Chrzanowski). I uchodzi im to na sucho - a statystyczny polski katolik czasem cos uslyszy w kosciele w stylu "meczennik blablabla", a potem idzie do urny i glosuje na ludzi chcacych ukryc prawde. Porazajace - ale i logiczne, biorac poprawke na to, ze meczennik byl Kosciolowi w tym czasie bardzo na reke. Komunie tez uciszenie jeszcze jednego pyskatego "klechy" na pewno pasowalo...
Co pasuje do Panskiej teorii o nieustajacym godzeniu sie narodowym jak ulal.
Dziekuje, ze Pan przypomnial temat, Panie Profesorze.
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Konrad Banachewicz
Kto nie chce prawdy?
Kładę szczególny nacisk na zdanie, które pozwoliłem sobie wytłuścić. Policje polityczne mają to siebie, że mają swoje skrywane tajemnice. Artykuł oprócz tego, że przypominia mroczność działania służb w czasie PRL, to dodatkowo podkreśla wyraźne różnice między minionym ustrojem a obecnym. Czy stawia znak równości?
W mojej rozmowie z jednym esbekiem (którego zdkonspirowałem w nszym środowisku) na temat moderstwa Jerzego Popiełuszki usłuszałem "to był wypadek"
Oprócz tego zagadkowego morderstwa zostaje jeszcze kilka nie wyjaśnionych, a popełninych na polskich kapłanach, np. ks. E.Butkowski.
Pozdrowienia dla Autora
---------------------------------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
Wypadek?
Nie mam przy sobie wspomnianego numeru "Obecności", gdzie cytowałem różne oficjalne dokumenty z tamtego czasu. Pamiętam jednak wypowiedź (tam w pełni zacytowaną) jednego z "anatomopatologów" obecnych przy sekcji zwłok. Powiedział on, że w swojej praktyce nigdy jeszcze nie widział tego, co zobaczył, gdy otworzono zwłoki Jerzego Popiełuszki: wewnątrz była "miazga"!
JP
Mordy PRL-u
"wypadek" w tym sensie, że komuś puściły nerwy i sprawa wyszła na jaw. I, co pokazuje dziś zycie, nikomu tak naprawdę nie zależy na rzeczywistym ukazaniu faktów, te kompromitują wysokich rangą funkcjonariuszy publicznych PRL i departamentów MO, kompromitują obecnych wysokich funkcjonariuszy publicznych MS.
Nie ma teorii spisku - jest spisek z zastrzeżoną teorią dochodzenia prawdy
--------------------------------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
jedyny ktory nie wchodził w pakt z diabłem
Z szatanem się nic i nigdy nie negocjuje. Jedyną znaną postacią z Kosciola Katolickiego czasów współczesnych (jeśli się mylę, proszę mnie poprawić), która nie szła na kompromis w reżimem komunistycznym, który reprezentował inną, ciemną i szatańską stronę życia, był męczennik ksiądz Jerzy Popiełuszko. Męczennik za ludzka godność, najwyższą wartość, o którą warto walczyć.
Mam prywatną opinię, iż ks. Jerzy na pewno nie uczestniczył by w porozumieniu Okrągłego Stołu. Czy ktoś myśli inaczej?
Ci z kleru którzy podpisali cyrograf z diabłem powinni wiedzieć, iż cyrograf z szatanem jest na całe życie. Zresztą, oni chyba to wiedzą...
Andrzejs
Andrzejs
Jest nas wielu,
Jest nas wielu, odmawiajacych wszelkich negocjacji z diablem.
negocjacja z diabłem
Benedykt 16 też jest jednym z nas
http://news.bbc.co.uk/2/hi/70...
czy może ktos spekulował, czy Benedykt 16 uscinąłby dłoń Z Jaruzelskim, Kiszczakiem, Millerem, czy Kwaśniewskim (i czy wozilby tego ostatniego z swoim papamobilu?)
pozdrawiam
Andrzejs
Andrzejs
Pewnie by wozil
majac swiadomosc, ze wozi Satrapow.
Ksiądz Popiełuszko był
Ksiądz Popiełuszko był prawdziwym spontanicznym liderem społecznym. Liderem poza kontrolą bezpieki. Dlatego zabito jego i wielu innych, oraz wygnano ponad milion działaczy solidarności i młodych aktywnych ludzi. Ci prawdziwi spontanicznie wyłonieni liderzy społeczni pozostawili po sobie nisze. Niszę tą wypełnili ludzie wygodni dla bezpieki. I tak od 18 lat tkwimy w postkomunizmie. A euro okupacja tylko tą patologie umacnia.
zgadzam się
i cieszę, że Pan też to widzi
Andrzejs
Andrzejs
Ci z księży,
którzy mogli po okrągłym meblu na własną rękę zawołać z ambony "Zdrada!", zostali zabici... I nie był to tylko ksiądz Jerzy...
To prawda
To prawda. Zginęli niezłomni. Pan profesor trafił w sedno. Tajemnica naszej rzeczywistości zamknięta jest w prawdzie o śmierci księdza Jerzego. Wyjaśnienie tej sprawy wyjaśni wszystko co dzieje się dookoła nas. Ciekawe czy film o zabóstwie Księdza spowoduje , że coś zmieni się w podejściu do tematu?
andynie
andynie
A co się ma zmienić?
Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. I tyle. A proste to nie jest, biorąc pod uwagę ilość zakłamań, które nas otaczają...
25 lat po śmierci
Kilka rządów, kilku prezydentów, kilka ustrojów, i nic sie w tej sprawie nie zmnieniło.
W Sumliński o mało co nie został ofiarą tej samej sprawy.
http://www.ojczyzna.pl/ istnieje
450 lat po śmierci...
...Kopernika istnieje w Anglii Klub Płaskiej Ziemi...
I....
indris, niestety. Tyż płasko zadaniowany.
http://www.ojczyzna.pl/ istnieje
2000 lat po Chrystusie
istnieją takie Indrisy
Marek Leonkiewicz