Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Mane, Tekel, Fares
Autor: Maciej Eckardt, śr, 24/10/2007 - 07:44
Liga Polskich Rodzin z katafalku została odprowadzona na miejsce wiecznego spoczynku. Nie jest nim Aleja Zasłużonych, a jedynie cmentarne peryferia, na których po cichu grzebie się wisielców i wyrzutków. I coś na rzeczy jest, bo zachowanie się liderów LPR było par excellence politycznym samobójstwem. Zamiast jutrzenką Ruchu Narodowego LPR stała się jego zakałą i kompromitacją. Podzieliła los KPN-u, o którym dzisiaj nikt nie pamięta, poza tymi którzy się mocno polityką interesują. Upadł twór, za którym uganiają się prokuratorzy i wściekli akcjonariusze Wielkopolskiego Banku Rolniczego. Twór, którego liderzy mieli tupet przypisywać sobie ideowe powinowactwo z Ruchem Narodowym, od którego dzieliło ich wszystko, poza zawłaszczoną frazeologią. Schodzi dzisiaj ze sceny formacja, której lider okazał się politycznym szarlatanem o sekciarskim skrzywieniu, pozostawiającym po sobie sponiewieranych i zdezorientowanych działaczy, dziesiątki wystrychniętych na dutka pracowników oraz liczne zobowiązania finansowe. W polityczny niebyt odpływa groteskowy przewodniczący, który z dziwną łatwością potrafił omamiać niegłupich w końcu ludzi, karmiąc ich fantasmagoriami i chorymi wizjami. Ze sceny schodzi facet o nieciekawej konduicie, za którym ciągną się niepoliczone krzywdy ludzkie, łzy doprowadzonych do krańcowej rozpaczy działaczy, niespotykana obłuda i cynizm oraz bezmiar kłamstwa. Odchodzi David Koresh polskiej polityki, który pozostawia po sobie dymiące zgliszcza i ofiary, osobnik, który zamiast do Wielkiej Polski przywiódł młodzież do Wielkiej Kompromitacji. Mam obawy czy odchodzi z polityki trwale i wątpię żeby czynił to szczerze. Wprawdzie spadł z katafalku do mogiły, ale póki co, nikt mu osinowego kołka nie wbił. Będzie zatem straszyć od czasu do czasu swoim powrotem, pokazując się tu i tam ze swoją wierną czeredą, która swego pana przecież nie opuści. Wśród zawodzeń i pohukiwań będzie szukać dla siebie sposobu na powrót do świata żywych ludzi, z którego sam się skutecznie wyeliminował. Pozbawiony kroplówki finansowej będzie chciał z przeżutej przystawki stać się przyssawką, bo to potrafi czynić najlepiej - ssać i wysysać, karmić się innymi, byle realizować swoją wizję. Będzie znowu czarował i obiecywał. Ale być może się mylę. Może skończy tak jak Krzysztof Król, dawny lider KPN-u, który znalazł bezpieczną przystań u znanego oligarchy Ryszarda Krauzego. To niewykluczone, choć nie będzie to zapewne potentat z Gdańska, a raczej - jeśli już - oligarcha z Poznania, z którym jeden deal na Jasnej Górze już robić próbował. W końcu jako adwokat może reprezentować każdego. Także siebie w razie czego, co nie jest przecież wykluczone, zważywszy na liczne wątki prokuratorskie jakie się wokół niego przewijają. Mane, tekel, fares, panowie Mikropolacy. Mane, tekel, fares! - - - - - Poniżej zamieszczam linki do kilku z brzegu rozważań o upadku LPR i jej lidera. Pojawiać się ich będzie coraz więcej, bo i ludzie zaczynają więcej mówić. Z pewnością będzie jeszcze ciekawie. Zbigniew Lipiński: Ruch Narodowy tak, ale bez Giertycha Swego elektoratu nie można oszukiwać, a meandry polityczne muszą mieć swoją granicę. Klasycznym przykładem tej skądinąd banalnej prawdy jest los Ligi Polskich Rodzin, która zakończyła swój żywot polityczny kompromitującym wynikiem 1,3 proc. głosów. Przypomnijmy. W roku 2001 LPR pod przywództwem Romana Giertycha zdobyła ponad 7 proc. głosów i weszła do Sejmu z 38 posłami. Wtedy partia ta jeszcze otwarcie nawiązuje do tradycji Ruchu Narodowego. Po raz pierwszy od 1939 r. narodowcy zdobyli swoją reprezentację parlamentarną. Jan Engelgard: PiS przegrało, ale gra dalej, koniec LPR i Samoobrony Jarosław Kaczyński zagrał va bank o najwyższą stawkę, ale przegrał. Powiódł się tylko plan pozbycia się przystawek, i to nawet w większym rozmiarze niż sądzono. Za to drugi cel tej zagrywki, czyli wygrana w wyborach i rzucenie na matę Platformy Obywatelskiej - spalił na panewce. Nadzwyczajna mobilizacja „nowego” elektoratu, który do tej pory nie chodził do wyborów - zdecydowała. Gdyby frekwencja wyborcza wyniosła tyle, ile dwa lata temu, to PiS zostałoby na placu zwycięskie. Stało się inaczej, „nowy” elektorat poszedł oddać głos protestu przeciwko PiS. Rozmiary tego buntu przekroczyły wyobrażenia wszystkich. Maciej Motas: LPR, czyli totalna klęska O przyczynach spadku poparcia dla Partii Romana Giertycha pisano już na łamach Myśli Polskiej wielokrotnie, co zrozumiałe, biorąc pod uwagę czasowe poparcie Tygodnika dla LPR. Jak podała w oficjalnym oświadczeniu PKW LPR uzyskała 1,3 % głosów, co oznacza poparcie około 160.000 obywateli. Wynik ten, w porównaniu z wynikiem z 2005 r., gdy Partia ta uzyskała 941.000 głosów i 8 % poparcia mówi sam za siebie. Adam Wielomski: Giertych (prawie) zrealizował swój plan Stało się to, co stać się musiało. Każda partia polityczna, choćby nie wiadomo ilu miała „naturalnych” wyborców, musi zejść ze sceny politycznej jeśli jej kierownictwo popełnia błąd za błędem. A to jest właśnie przypadek LPR. Krzysztof Zagozda: Umarł król, niech żyje król! Po wyborach jestem zdziwiony. I to wcale nie ich wynikami, ale tym, że z wielkim spokojem przyjąłem śmierć Ligi Polskich Rodzin. Śmierć, bo trudno mi uwierzyć, że znajdą się tacy, którzy podejmą próbę odbudowy tego stronnictwa. Mizeria kampanii wyborczej po raz kolejny pokazała, że Giertych nie może liczyć na zaangażowanie działaczy terenowych. Wraz ze swoją nieudaczną żółtodziobną świtą najpierw sprowadzili ich do roli kamerdynerów, a później uznali za zbędny balast. Czy dziś stać panów eksposłów na przywdzianie parcianych worków na znak zasłużonej pokuty? A jeśli tak, czy ktoś na taki gest mógłby się dziś nabrać?
23 październik, 2007 |
Wszedł pan Eckartd do tego sejmu?
Czy tak bezinteresownie przytruwa?
Wszystkie wodzowskie partie, to pasożyty, którym w dodatku fundujemy kroplówke z podatków.
Posłowie z nich wyłonieni bedą się zajmować(?) Polską przez pryzmat interesów własnych partii.
To normalne i knsekwentne. Logiczne.
Nasze mandaty winny być skierowane głównie na programy działania w kolejnej kadencji. Ludzie (posłowie) - jedynie jako sprawni realizatorzy tych programów.
Posłowie z JOW musieliby deklarować konkrety.
Moglibyśmy tego żądać - stawiać jako warunek wyboru.
Partie - deklarują komunały.
I nie mamy wpływu na to, co deklarują - dając głos - opowidamy sie "po stronie". Nie możemy niczego wymagać. Poseł nie jest zwiazany instrukcją wyborcy.
Autor - analizując taką partię - nobilituje i ją, i system takich partii - ogłupiając innych poprzez wciąganie do dyskusji o rzeczech nieistotnych - jako ważnych.
Rozumiałbym, gdyby podnosił kwestie programu LPRu, ale dyskusja o "wodzu" jest nobilitacją systemu "wodzów" - hien demokracji.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Nie wszedł
Ciekawe, gdzie JEGO worek pokutny?
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Zastanawiam się ilu ludzi o poglądach - nazwijmy je -
konserwatywno-narodowych weszło do Sejmu z list PiS. Ciekawe czy strategia przyłączania się do PiS okazała się wiele bardziej skuteczna niż strategia startu w ramach LPR. Ciekawe, ile wśród nowych posłów PiS jest osób pokroju Nelly Rokity, a ilu - powiedzmy - konserwatystów i narodowców.
Nie może być ich mniej niż zero
a tylu weszło z listy LPR, więc strategia "idź do PiS" rozpatrywana w kategoriach wyborczej skuteczności jest przynajmniej nie gorsza. Ot, choćby pani Anna Sobecka, niegdyś gwiazda LPR, dziś znowu w parlamencie.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Wiadomo, ale firmowanie "szamba" można uznać - być może - za
opłacalne tylko począwszy od pewnego poziomu zysku, który z tego firmowania płynie.
Tutaj jednak nie ma już mowy o mierzalnych kryteriach
Nie mamy dostępu do sumień zwycięzców, nie wiemy co dla nich jest ceną, a co zyskiem. My możemy jedynie ewentualnie policzyć posłów.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Ciekawe czy jestesmy
Ciekawe czy jestesmy mniejszoscia narodowa!?
Roman Giertych i LPR
Roman Giertych i LPR dokonał rzeczy niebywałej. Reaktywował w parlamentarnej polityce ruch narodowy, przywrócił do życia symbole. Roman był dyktatorem za co zapłacił klęską, ale nie było nikogo kto by się z nim mierzył (tak jak wśród wolnorynkowców nie było nikogo kto by rzucił wyzwanie Korwinowi). Dzięki LPR czy UPR ludzie mieli możliwość poznania się na wzajem, podobnie ostatnia kampania pozwoliła poznać się narodowcom i wolnorynkowcom. Giertych i LPR pokazał że można zwyciężyć i partycypować we władzy (krytycy Giertycha nigdy nie stworzyli bytu takiego jak LPR i nigdy nie zaszli tak daleko jak Roman). Doświadczenie LPR i UPR powinno się stać nie polem do rozliczeń a fundamentem pod budowę partii narodowo konserwatywnej.
By było jasne miałem tylko złe doświadczenia z Romanem Giertychem. Było ich mało bo bardziej mnie interesuje edukacja społeczna niż politykierstwo (jestem wyjątkowo kiepskim graczem politycznym). Ale jako realista widzę że nie dokonałem tego co Giertych (choć próbowałem i mam niewątpliwie lepsze poglądy).
No cóż...
Właściwie nic dodać nic ująć, do tego co Pan napisał.
Przykro mi, że nie dostał się Pan do Sejmu.
Pozdrawiam serdecznie...
Byli już na naszej scenie
Byli już na naszej scenie ludzie, kiedyś nie schodzący z łamów gazet, po których nagle słuch zaginął...Czyli ludzie KPNu....LPR czeka to samo... tylko, że to wiadomo już było jakis czas przed wyborami...Giertych się pomylił...Ale jego błąd to nie tylko błąd osobisty, to błąd formacyjny...Mylne założenie, że na wrogości do Europy i wrzaskach, ze rozpsasanie nadużywamy wolności, kiedy ledwie jej posmakowalismy - mozna zbudowac coś współczesnie interesującego...Jak się Giertych opamięta, to może znajdzie gdzies swoje miejsce w nurcie chadeckim, który stworzy PO z PSLem, lub nurcie narodowo - socjalnym, którego trzymac się będzie PiS...Przed takim wyborem współpracy z jednym z tych obozów ( w celu ich modyfikacji) stoja zresztą wszystkie inne inicjatywy prawicowe...Dokonało sie...Naród traci i będzie tracił zainteresowanie wyścigami do władzy małych piesków, wszystko jedno czy kundelków, czy egzemplarzy wręcz przerasowionych..
Prosze stosowac powazny
Prosze stosowac powazny aparat poznawczy. KPN - prywodca LM z UB.
RG chyba nie! LM to kolega A Kwasniewskiego. To porownujac glowy!
Rekin tez podobny troche do delfina, no nie?
Zatańczmy na tym pogrzebie!
LPR była partią przynoszącą hańbę polskiej prawicy, tworzyła przegniły skansen dla nieudaczników i pohukiwaczy, śmieszny i groteskowy w oczach zwyczajnych ludzi, a tragicznie ponury dla osób którym bliskie były ideały i wartości.
Można z całą pewnością stwierdzić, że klub LPRu swoje dwa lata zasiadania w ławach poselskich zawdzięcza wyłącznie sympatykom RM, którzy sztucznie zwiększyli wynik oscylujący właśnie w okolicach 1% do o ile dobrze pamiętam 7% (jak widać dzisiaj, nawet tego faktu nie potrafili korzystnie dla siebie wykorzystać).
Czasy dobrobytu wyborczego skończyły się, gdy PIS zwrócił się w stronę RM przejmując ten elektorat.
Warto sobie przypomnieć, jak nieskoordynowane ruchy wykonywał ogarnięty paniką Giertych, gdy grunt zaczął szybko osuwać się spod jego partii, ukazując wątły jedno-procentowy fundamencik (chociażby słynne porozumienie spod znaku LISa).
Spoglądam w przyszłość z nadzieją, bo upadek LPR może wreszcie otworzyć nowy rozdział w historii polskiej prawicy.
LPR jest taką samą
LPR jest taką samą partią, jak PiS lub PO i wcale nie przynosi Polsce więcej hańby niż te partie, nie mówiąc już o innych Samoobronach, LiD-ach czy PSL-ach.
Podobnie Giertych nie jest ani większym geniuszem, ani większym nieudacznikiem niż J.Kaczyński lub D.Tusk. Miał choćby np. rację w porównaniu z J.Kaczyńskim, aby teraz Sejmu nie rozwiązywać.
Jeśli już tak wartościujemy, to PiS i PO to dokładnie takie same śmieszne i groteskowe skanseny dla nieudaczników i pohukiwaczy, którym tylko tymczasowo blichtru telewizornia przydała. Jeśli ktoś tego nie widzi, jest tylko żałosnym gwizdkiem medialnych wiatrów.
Medialny demon.
Wybory w demokracji są grą w której partie polityczne biorą udział, aby odnieść zwycięstwo zapewniające dostęp do władzy i realizację interesów zwycięscy.
(Stworzę teraz pewien ogólnik, który jednak wydaje się prawdziwy).
Wygrać w tej grze można tylko na trzy sposoby:
1)Grając zgodnie z zasadami jakie aktualnie obowiązują wszystkich uczestników, 2)umiejętnie łamiąc zastane zasady, 3)narzucając innym grającym własny zbiór zasad.
Żeby dlużej nie mędrkować; aktualne zasady są zupełnie jasno określone, a najważniejsza z nich głosi: "jeśli wpływasz na przekaz medialny, masz szansę kierować postępowaniem ludzi".
Zupełnie nie zaskoczył mnie wyświechtany zarzut o wykluczaniu z mediów tych czy tamtych nie wzrusza mnie zupełnie.
Taka zwyczajnie jest rzeczywistość, a płaczliwa postawa ofiary i nieustanne narzekanie "jacy to my jesteśmy biedni i nielubiani" nic nie zmieni, bo i zmienić nie może.
Teraz, gdy panowie z LPR zajmą swój wolny czas uprawą ogródków warzywnych czy pisaniem wspomnień na blogach, nie angażując się politycznie, być może ludzie zauważą że prawica to znacznie więcej niż Giertych, RM i socjaliści próbują im wmówić.
Włóczykij ma u mnie flaszkę
i .
-------------------------------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
Hanba jest nie miec swojego
Hanba jest nie miec swojego zdania. Kwacze pan sobie i komuszy.
Prosze troszeczke popracowac, praca u podstaw byla wskazana juz 100 lat temu.
...
Jeśli kwaczę i komusze to znaczy, że jednak mam swoje zdanie.
Pozdrawiam Pana.
Drobna uwaga
Katafalki, pogrzeby, trupy... to jakaś niezdrowa scenografia; jakby podświadoma projekcja własnych lęków:)
Ktoś kto od paru lat nie zajmuje się niczym innym tylko chowaniem Giertycha pewnie tańczy z uciechy, że Liga poniosła klęskę.
Ale byłbym daleki od ogłaszania śmierci Giertycha na miejscu Eckardta. Nikt na prawicy narodowej nie ma nazwiska takiego kalibru, a czas leczy rany, wygładza opinie.. więc czas pracuje dla Giertycha:)