Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Czas na wolność dla gospodarkiWyniki przedstawiane przez polskie przedsiębiorstwa mogą wciągać jak dobre kino. Historia części z nich to nie tylko materiał statystyczny, ale także pomysł na scenariusz z hollywoodzkim przesłaniem, że wytrwałością i pracą ludzie się bogacą. Nie obyłoby się pewnie bez wątków sensacyjnych czy wręcz rodem z filmów grozy, zwłaszcza przy pokazywaniu kontaktów przedsiębiorców z urzędami. „Łatwiej pokonać ból niż biurokrację” – filozoficznie stwierdził jeden z polskich lekarzy. Przekonali się o tym sami rządzący, którzy z opóźnieniem przystąpili do uszczuplenia stanu posiadania tej niekonstytucyjnej i bezimiennej władzy w Polsce. Jedyna i spóźniona o miesiące próba skończyła się dla rządzących fiaskiem i wizerunkową porażką. Okazało się, że nawet pogromcy WSI nie byli w stanie zmusić podległej biurokracji do zrzeczenia się cząstki posiadanej władzy nad gospodarką. Miarą posiadanej władzy przez biurokrację jest korupcja. Jest ona rezultatem uzależnienia bytu przedsiębiorcy od decyzji urzędników. Nie obawia się on tak konkurencji jak urzędniczej samowoli. Domniemanie korupcji od lat towarzyszy przedsiębiorcy w kontaktach z urzędami. Żadna z formacji politycznych nie wiąże upowszechnienia korupcji z permanentnym ograniczaniem wolności gospodarczej w naszym kraju. Jej brak spowalnia nasz rozwój i uniemożliwia wykorzystywanie nieprawdopodobnego potencjału bijącego w oczy, kiedy się patrzy na wyniki polskich przedsiębiorstw. Tracenie możliwości jest rezultatem poważnego defektu systemu politycznego. Od lat kreuje on ambitnych oportunistów, którzy do perfekcji opanowali sztukę obiecywania i zapominania. Za prawdomówność w tym zawodzie wystarcza już samo uniknięcie przyłapania na kłamstwie, a za uczciwość brak wystarczających dowodów. Etykę dostosowuje się do praktyki, zamieniając nawet największe w polskiej polityce błędy w epitafia. Kiedy opadnie kurtyna i skończy się pantomima głupoty oraz plugastwa, zwana kampanią wyborczą, rządzący staną przed szansą na zapewnienie sobie miejsca w historii Polski. Trwałą pozycję zapewni im tylko uwolnienie energii wielomilionowego narodu. Do tej pory politycy zachowywali się tak, jakby dysponowali wiecznością, której nie dawali powodów, aby znalazła dla nich miejsce. Polacy mają tylko chwilę. Tą chwilą na ziemi jest ich życie, które albo będą mogli w pełni wykorzystać w ojczyźnie, albo przymuszeni znajdą dla siebie inną. „Cóż za marnotrawstwo życia, młodego życia” – te słowa listu z 1914 roku pisanego w dramatycznych okolicznościach można przywołać dziś w Polsce. Nie mamy wojny, ale w polskiej gospodarce brakuje ludzi, jakby właśnie zostali zmobilizowani. Sami Polacy postanowili wyjechać za granicę, zamiast wychodzić na ulicę. Mobilizacja była spontaniczna. Jedyny przymus do wyjazdu to niekorzystne warunki we własnej ojczyźnie. Dziś nie na skutek wojny ubywa nam młodych Polaków, jak wielokrotnie bywało w historii, ale złego systemu i rządów. Wywołały one sztuczny kryzys demograficzny. Potęguje go utrzymywanie podwójnego opodatkowania naszych obywateli pracujących za granicą. Do powrotu do Polski nie skłonią puste deklaracje niepoparte przywróceniem elementarnej sprawiedliwości. Rządząca realnie biurokracja demonstracyjnie pokazuje, że prawodawstwo jest w jej rękach, jednak sprawiedliwość oraz potrzeba rozwoju jest po stronie zwykłych obywateli i przedsiębiorców.Jeżeli premier i rząd nie wykażą determinacji w działaniu w pierwszych tygodniach sprawowania władzy, aby odblokować gospodarkę i uwolnić energię naszych obywateli, to zaakceptują tyranię status quo. Nie ma takich okoliczności, które mogłyby rządzących uwolnić później od odpowiedzialności. Pozostawienie władzy w rękach wymykającej się spod kontroli biurokracji sprawi, że powiększy swój stan posiadania. Kolejne obszary aktywności będą wymagały zaświadczeń, pozwoleń, koncesji czy instalacji kas fiskalnych. Upowszechnione zostanie zróżnicowanie pozycji prawnej biurokracji i obywateli, tak jak to ma miejsce w ustawie o Euro 2012. Ustanawia ona jawny system apartheidu w Polsce. Dlaczego przepisy ustawy, które są dobre dla budowy stadionów, nie mogłyby być dobre dla stawiania domów czy fabryk? Dlaczego normalny tryb załatwiania spraw jest dla biurokracji, a dla pozostałych długotrwały i skorumpowany? Czy Polak musi wyjeżdżać do innego kraju, aby w normalnych warunkach pracować, od ręki założyć firmę i bezstresowo płacić podatki? Zniszczenie źródeł tych patologii jest sprawdzianem z bezkompromisowego przywództwa, którego od lat Polsce potrzeba tak jak gospodarce wolności.
|
Nie zmieni się idiota w mędrca, gdy tylko przestąpi próg sejmu.
Żadnych zmian w kierunku uwolnienia gospodarki z uścisku biurokracji nie będzie jeszcze z jednego powodu.
Do tej pory nie pojawiła się na scenie politycznej partia, której przywódca miałby jakiekolwiek pojęcie o ekonomii i miał na tyle odwagi żeby wprowadzać zmiany, choćby nawet te doradzane mu przez "ekspertów".
"Nie zmieni się idiota w mędrca" ??
A co można , w takim razie, sądzić o tych którzy wybierali tych "idiotów" ??? :-)))
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Jak to co??!!
Trzeba im dać możliwość Jednomandatowych Okręgów Wyborczych!!! Dopiero będzie się działo!!! ... :-)))) To ci dopiero będzie "Sejm"! ... Dziś dzięki Bogu nie mamy JOW-ów.
...
Może po prostu to zwykli szaraczkowie nie znający się na niczym więcej poza własnym podwórkiem i dlatego dający wodzić się za nos głupszym od siebie, którym tylko tyle starczyło rozumu, żeby zająć się politykowaniem zamiast uczciwą pracą? :-)
Jaki jest sens narzekania.....
Głosowali za konstytucją w takim a nie innym kształcie?? - głosowali!!!
Więc "kiego czorta" te narzekania ??
A jeśli ktoś "głosował" i mimo to dalej narzeka .....
To co o takim kimś można powiedzieć ..... nie wiedział za czym głosował ???? A może nie zna Języka Polskiego ??? Nie wiedział co tam pisze ???
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
?
Aż z ciekawości zajrzałem w konstytucję i okazało sie że atr.174 i 37 p.1 traktują o sprawach zupełnie innych niż podane przez pana.
Błąd czy manipulacja?
Ani manipulacja, ani błąd !!!!
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Daję znać.
1. Kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w Konstytucji.
Art. 174.
Sądy i Trybunały wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.
Tak głosi konstytucja RP uchwalona w 1997 roku.
W jaki sposób jak pan twierdzi, te dwa artykuły zapewniają zróżnicowanie pozycji prawnej biurokracji i obywateli i w ogóle co ma pan na myśli formułując takie twierdzenie?
Nie mam pojęcia, więc proszę mnie naprowadzić, bo szybciej wyłysieję niż a sam na to wpadnę.
Próbuję naprowadzić...
primo: co znaczy słowo "w imieniu" użyte w art 174 - znaczy to tyle że sędzia nie jest "sędzią jako takim", ale jest zastępcą prawnym "właściwego sędziego". W tym przypadku "sędzią właściwym" jest Rzeczpospolita Polska w której imieniu "sędzia upoważniony" (zastępca prawny) wydaje wyrok.
secundo: Jaki z tego wniosek ?? Jeśli "sędzią" jest Rzeczpospolita Polska to równocześnie stroną procesową (powodem lub pozwanym) nie może być żaden organ państwa . Ponieważ naruszało by to zasadę "że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie" inaczej doprowadziłoby do sytuacji że np. sędzią jast Pan a stroną procesową Pański organ np. ręka, wątroba itp. Sytuacja niedopuszczalna.
tertio: Jeśli stroną procesową nie może być żaden organ państwa , ty znaczy to tyle że, nawet gdyby jakikolwiek organ państwa wyrządził Panu krzywdę, Pan nie ma możliwości pozwania tego który wyrządził Panu krzywdę . W tym miejscu może Pan powiedzieć "facet chszanisz głupoty" , bo za szkody urzędników odpowiada "skarb państwa". Natomiast gdybym spytał gdzie ma siedzibę osoba prawna o nazwie "skarb państwa", usłyszałbym milczenie . Czyli ten "odpowiadający" skarb państwa jest fikcją prawną (brak siedziby) stworzoną po to abyś Pan nie potrafił dostrzec co tak naprawdę jest "schowane' w treści art 174.
quarto:Gdybym ja był zwolniony z odpowiedzialności prawnej , tak jak są "organy państwa" to obiecuję Panu że , dla samej "głupiej przyjemności" narobił bym Panu na głowę wielką, wielką kupę. Tak jak dzisiaj "robią na głowę" ludziom , chronione art 174 organy państwa.
"biurokracja"..??? Czyż, ta popularna nazwa nie określa organów państwa i urzędów państwowych ???
Natomiast , odnośnie art 37.... "Kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej"...
Co to znaczy "być pod władzą", lub odwrotnie "mieć nad kimś władzę" , bądź Pan łaskaw i odpowiedz sobie sam.
Bo jak mawiali starożytni "mieć władzę, to znaczy, mieć swojego niewolnika".
Pozdrawiam
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Gardłowa sprawa.
Widzę że poważnie potraktował pan sprawę, więc z mojej strony zasługuje ona na poważną odpowiedź.
Spróbuję podważyć pańską argumentację, która miała podeprzeć chwiejną tezę o zróżnicowaniu pozycji prawnej biurokracji (sic!) i obywateli.
Sędzia nie może być zastępcą ponieważ nikogo nie zastępuje, jego rolą jest orzecznictwo oraz wydanie wyroku. Ponieważ tylko sędziowie posiadają takie uprawnienia, dlatego nie mogą oni- co oczywiste -w tych czynnościach nikogo zastępować.
"W imieniu" nie jest tożsame z "w zastępstwie".
Nie znam dokładnie umiejscowienia prawnego Rzeczypospolitej w pańskim rozumieniu, ale z pewnością nie może ona być sędzią w żadnej sprawie, właśnie z powyższego powodu.
Organy państwa z zasady nie mogą stanowić strony procesowej, ponieważ nie są wyodrębnioną prawnie częścią państwowych osób prawnych.
Z kolei państwowe osoby prawne już mogą być stroną procesową i odpowiadają jako podmiot.
Skarb państwa nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania podległych mu osób prawnych (art.40 ust.1, KC)
Skarb państwa jest osobą prawną, jest podmiotem praw i obowiązków i jako taki działa poprzez swoje organy, których siedziby nie trudno ustalić (jak stwierdziłem powyżej to one odpowiadają za swoje zobowiązania).
Mogę wystąpić na drodze powództwa cywilnego o zadość uczynienie lub naprawienie szkód przeciwko odpowiedniej jednostce administracyjnej.
Nie, nie określa organów państwowych, gdyż jest to określenie poza prawne, ujęte tylko w przepisach szczegółowych.
"Władza" z art.37 konstytucji, występuje w znaczeniu podlegania polskiemu systemowi prawnemu, nie zaś władzy niewolniczej.
Nadal nie czuję się naprowadzony i coś mi się wydaje, że chyba nie miał pan racji z tym "zróżnicowaniem pozycji prawnej biurokracji i obywateli" za pomocą dwóch przebiegłych artykułów w konstytucji.
Ale jak wiadomo nie od dziś- konstytucja to istne instrumentum diaboli , więc nie wiadomo jakie zło może na tych kartach czyhać na nieostrożnych naiwniaków.
PS.
Jeszcze nie tak dawno temu znudzeni ludzie, oglądaliby po prostu dla głupiej przyjemności telewizję.
Widać idziemy z postępem i rozrywki się zmieniają :-)
Acha...ciekawe jak zinterpretuje pan art.1 konstytucji- tam to dopiero musi być przekaz podprogowy :-)
Pozdrawiam.
Art 1 konstytucji i "przekaz podprogowy"
A jeśli tak, to wyjaśniam , że jest to zapis "innymi słowami" pierwszego zdania z konstytucji z 1952 r.
""Kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej"..???? "Pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej" znajdują się ....wszyscy obywatele, czyli Naród !!!
To tyle "przekazu podprogowego".
Chociaż.... wie Pan....hymm..???... kontynuując "przekaz podprogowy"....
Jeśli ..."Pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej znajdują się ....wszyscy obywatele, czyli Naród" , to czytając art 4 punkt 1 konstytucji o treści....
Rozwiąże Pan tą zagadkę ????
To już koniec "przekazu podprogowego".
Pozdrawiam - zastanawiając się czy.... Władca będący "pod władzą", jest władcą ? :-)))
ps. "w imieniu" - "działać w imieniu" - znaczy tyle że "działający w imieniu" wyraża wolę tego w którego imieniu działa , a ten w którego imieniu się działa, bierze pełną odpowiedzialność za działającego w zastępstwie.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Nowatorskie podejcie.
Spokojnie proszę się nie angażować emocjonalnie, bo nie warto :-)
Pytanie o pańską opinię na temat art.1 zadałem, wyłącznie z czystej ciekawości czego się pan tam dopatrzy- i nie myliłem się czekając z wypiekami na twarzy na odpowiedź.
Równie oryginalny wniosek jak zróżnicowanie pozycji prawnej biurokracji i obywateli za pomocą dwóch sprytnie zakamuflowanych artykułów w konstytucji- czego pan zresztą nie udowodnił klucząc tylko po obrzeżach tematu.
Pańską zagadkę z chęcią rozwiążę:
Kto znajduje się pod władzą RP, korzysta z praw i obowiązków obywatela, czyli ktoś taki znajduje się pod władzą RP jako obywatel.
Natomiast naród posiada władzę zwierzchnią nie "nad", ale "w" RP, naród rozumiany jako ogół obywateli.
Zauważa pan chyba różnicę?
PS. Proszę powiedzieć, tą teorię o art.37 i 174, to pan sam wymyślił czy gdzieś o niej przeczytał? :-)
"Zauważa pan chyba różnicę?" - niestety nie...
Zauważam natomiast że raz się ustala że ktoś jest "władcą", a póżniej się twierdzi że władca jest "pod władzą".
Podobnie art 4.2 w związku z art 104 - Najpierw ustala się "przedstawicielstwo" a chwilę póżniej likwiduje.
Podobnie art 32 twierdzi że "Wszyscy są wobec prawa równi" a słowa preambyły "równi w prawach i w powinnościach" nakazuje tworzenie prawa takiego samego dla wszystkich - nierozróżniającego.
Art 10 twierdzi że w Polsce obowiązuje trójpodział władz , a inny artykuł dodaje do tych "władz" jeszcze jakąś "władzę publiczną", co więcej inny artykół, używając liczby mnogiej "władzę publiczne" powoduje że tych "władz" jest przynajmniej dwie . Czyli nie ma "trójpodziału władz" ale jest pięcio lub więcej podział.
Długo by wymieniać konstytucyjne paradoksy.
"teoria o art.37 i 174" - ćzytać i rozumieć... i nie dać z siebie robić "jelenia".
"nie angażować emocjonalnie" - Ja zawsze mawiam "za stary wróbel , za cienkie plewy - a emocjonalnie.... to Polacy będą się angażować w 2009r, jak przyjdzie do wypłat emerytur z tzw. II filara.
A ja tylko zwracam uwagę na "przekręty językowe".
Pozdrawiam
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
?
Więc jak rozumiem jest pan za natychmiastową zmianą konstytucji?
Oczywiście....
Ponadto postulowałbym utworzenie np. Encyklopedi podstawowych pojęć prawnych, zawierających definicje pojęć prawnych , tak aby wykładnia prawa mogła być jednoznaczna. I jeszcze co ?? - wprowadzenie przedmiotu np. Rozumienie prawa - do szkół nawet podstawowych. Bo dziś "rozumienie prawa" to rzecz dla wybrańców. A uważam że "rozumieć prawo" to rzecz podstawowa. Bo.. tylko z takiego, co nie rozumie prawa, można zrobić "jelenia". A tych , zwierząt w dzisiejszej Polsce jest najwięcej.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Dziękuję za odpowiedź.
Na jakiej podstawie przyjąłby pan że dana definicja jest na tyle ścisła i jednoznaczna, że mogłaby znaleźć się w takiej "encyklopedii"?
Na takiej samej, jak definicja słowa "włóczykij"
w słowniku języka polskiego.
--------------
http://prawica.net/node/6035
aribo.pl/jerzykalwak
----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/
Włóczykij, a prawo normatywne.
No, nie wydaje mi się, żeby abstrakcyjne pojęcia prawnicze, mogły być definiowane w podobny sposób jak rzeczowniki i czasowniki.
Abstrakcyjne pojęcia prawnicze
mają formę językową, jak inne pojęcia. Pojęcia są abstrakcyjne etc.
Zapewne jest pan prawnikiem lub chce nim pan zostać?
--------------
http://prawica.net/node/6035
aribo.pl/jerzykalwak
----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/
...
No dobrze, mają formę językową, ale nadal są abstrakcyjne, nierzeczywiste, są jedynie konwencją.
Rzeczownik góra- każdy wie czym jest góra bez zaglądania do słownika.
Czasownik spać- któż z nas nie spał?
Rozumie pan o czym mówię?
To zjawiska i rzeczy uchwytne, odczuwalne i naturalne, są kryterium samym w sobie. Czy uwierzy pan jeśli powiem, że góra to dziura w ziemi?
Natomiast.
Jeśli definicja prawna miałaby znaleźć się w encyklopedii i stać się jedyną obowiązującą, aby usystematyzować prawo i ograniczyć nadinterpretację, to kryteria jakimi kierowano się przy tym wyborze stają się najważniejsze, bo w innym wypadku łatwo o manipulację i cała koncepcja takiego zbioru praw trafia słusznie do śmietnika.
PS.
Na pierwszym roku studiów miałem prawo, mimo że nie są to studia prawnicze.
Żadna encyklopedia nie ma
charakteru normatywnego. Ma edukacyjny. Postulujemy podwyższenie poziomu wiedzy.
Co do znaczenia pojęć i ich wieloznaczności zawsze musimy polegać na wiedzy specjalistów z autorytetem. Chyba, że będziemy korzystać z definicji zaczerpniętych z Pisma.
--------------
http://prawica.net/node/6035
aribo.pl/jerzykalwak
----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/
...
W takim razie to ja nie zrozumiałem wypowiedzi pana Adama.
Polska potrzebuje wolnego
Polska potrzebuje wolnego rynku. Nikt go nie chce wprowadzić więc my sami musimy to zrobić. Zakładajmy własne partie: narodowo konserwatywną, libertariańską itp.
Czy Pan w ogóle rozumie, co Pan pisze?
Libertarianizm - sprzeczny z nauką Kościoła. Konserwatyzm - utrzymywanie stanu rzeczy takim, jakim jest. ... Z narodowcami to ma Pan chyba wspólne tylko wpisane w dowodzie osobistym obywatelstwo... :-))
Bez doktrynerstwa, tylko moje odczucie...
Jeżeli libertarianizm jest sprzeczny z nauką kościoła, to i wolność którą obdarzył nas sam Bóg jest z nią sprzeczna.
Wróćmy do podstawowych znaczeń używanych terminów: liberte to wolność, a co odróżnia ludzi od socjalistycznego bydła?
Wolność.
Typowe...
Mieszanie żeby namieszać... :-)) Pan przyjął, że libertarianizm prowadzi do wolności. A na jakiej podstawie? Na podstawie obwołania? Czy na postawie, że się tak nazywa? :-))
Aktualnie czrpiemy wodę z rzeki w tej części poniżej fabryki.
Libertarianizm zakłada wolność jako podstawę wszelkiego działania, a że w między czasie został skażony przez socjalistyczne dyrdymały...a cóż nie zostało tak przerobione?
Socjalizm odcisnął swoje piętno na wszystkim i na wszystkich.
A co według pana prowadzi do wolności? Bo to ciekawe może być :-)
Wolność to
brak zniewoleń (def. moja). Może socjalizm na Panu i piętno wycisnął. Na mnie - nie. ... Do wolności prowadzi 10 przykazań. I to w interpretacji katolickiej. A nie żadnej innej.
Czym zniewala
libertarianizm?
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
Taki idiotyzm mógł powstać tylko wśród protestantów... :-))
"Wyznawana przez libertarian koncepcja wolności, uznająca, iż to człowiek odpowiada za siebie, a nie społeczeństwo za niego, każe im również opowiadać się za zniesieniem wszelkich zakazów dotyczących posiadania broni, zanieczyszczania środowiska, handlu narkotykami (Th. Szasz, Ceremonial Chemistry: The Ritual Persecution of Drugs, London 1974; A.S. Trebach, The Heroin Solution, New Haven 1982), hazardu, prostytucji, stręczycielstwa, cenzury pornograficznej itp., są oni natomiast podzieleni w kwestii dozwolenia aborcji (ci, którzy są zwolennikami "prawa" do niej, dodają: "jestem pro-choice we wszystkich kwestiach"). Zdaniem libertarian, nie tylko usługi takie, jak szkolnictwo (D. Boaz [red.], Liberating Our Schools: Education in the Inner City, Washington DC 1991), służba zdrowia i opieka socjalna, komunikacja czy transport, ale również policja i sądy winny działać w postaci prywatnych, konkurujących ze sobą agencji, dobrowolnie wybranych i opłaconych przez tych, którzy zechcą powierzyć im swoją ochronę oraz rozstrzyganie wzajemnych sporów." J.Bartyzel
Libertarianizm ma wiele
Libertarianizm ma wiele nurtów. Jedne są głupie inne nie. Jedne pomysły libertarian są ok inne są zabójcze. Podobnie jest w wypadku myśli narodowej czy konserwatyzmu.
Pan wybaczy,
ale analizą tego, co jakiś głupek głupiego wymyślił, to pozostawię tym, których taka czynność interesuje.
Politologom.
Politologom.
to o czym Pan mowi to skrajny libertarianizm
nie jest to nurt jedyny.Najpopularniejszym nurtem jest minarchizm czyli opcja panstwa minimum.Co do ochrony srodowiska libertarianie raczej ja popieraja
Państwo minimum?
Czyli gospodarcze samobójstwo? :-))) Na zdrowie!
...
Definicji libertaryzmu jest tyle co ryb w oceanie i każda definicja mówi coś innego jeśli chodzi o szczegóły, ale jedna zasada jest wspólna- wolność jest dobre najwyższym
No to kicha!
Wolność nie jest dobrem najwyższym. :-)) (chociaż, nie wiadomo, co tam naród zwolenników Amwaya wymyślił) -))
Nie zgodzę się.
Co w pańskim odczuciu nim jest?
PS. Przepraszam, ale nie wiem czym jest Amway...
Najwyższym dobrem jest Bóg.
Jeśli nie wie Pan, co to jest Amway, to proszę poszukać w sieci filmu "Witajcie w życiu". Zablokowany sądownie, nigdy nie wszedł do rozpowszechniania.
Bóg.
Ja rozumiem to nieco inaczej: najwyższym dobrem człowieka jest jego wolność, którą dał mu Bóg będący poza wszelkimi ludzkimi kategoriami, jako że umysł ludzki nie jest w stanie pojąć jego istoty.
PS. Poszukam tego filmu.
Największym dobrem doczesnym
Największym dobrem doczesnym jest ludzkie życie. Stąd prawicowy negatywny stosunek do aborcji i eutanazji, oraz prawicowy pozytywny stosunek do kary śmierci za zabójstwo z winy umyślnej.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Wolność to szacunek dla życia, a życie to wolność.
Było wielu ludzi gotowych oddać swe życie za wolność, więc to ona była dla nich dobrem nadrzędnym.
A proszę zauważyć że dzisiaj poświęca się cudze życie w imię "wolności", ludzie chcą aborcji i eutanazji- a dlaczego?- bo nie dotyczy ich samych, a jedynie innych ludzi.
Prawdziwa wolność nie jest egoistyczna, warto o tym pamiętać.
No to jest Pan w błędzie! :-)
Tak jak Luter, Hus i wielu innych. Ale "nie wstyd nie wiedzieć. Wstyd nie uczyć się" (przysłowie chińskie). :-)
...
Staram się panie Krzysztofie :-)
Jak się Pan stara,
to proszę teraz wziąć do ręki książkę "Tragizm losów Polski" i nie wracać, aż Pan przeczyta!
Tragizm losów studenta.
Niestety nie mam tego dzieła w swoich zbiorach:-), ale jak tylko zdam najbliższe egzaminy to pewnie znajdę czas żeby poczytać coś grubszego, jeśli warto?
Sily potrzeba, nie ilości.
Panie Janie, ma pan absolutną rację pisząc że Polska potrzebuje wolnego rynku, prwadziwego wolnego rynku- warto dodać- nie zaś socjalistycznej makiety.
Popełnia pan niestety zasadniczy błąd
Wiele małych partyjek, ugrupowań i stowarzyszeń nie będzie miało żadnego wpływu na sprawy publiczne, a przyczyni się tylko do dalszego pogłębiania kryzysu i spychania prawicy na zupełny margines z którego już nie wyjdzie.
Potrzeba jednego dużego ruchu- ale na to się nie zanosi, niestety.
Duży ruch musi być oparty
Duży ruch musi być oparty na refleksji intelektualnej, mieć zakorzenione na poziomie parafii (osiedli) struktury. Dlatego ludzie o podobnych poglądach powinni najpierw zjednoczyć się w małych partiach (partii narodowo konserwatywnej, partii zachowawczo konserwatywnej, partii libertariańskiej nurtu libertarianizmu bliskiego chrześcijaństwu, i innych). Z czasem te małe środowiska mogą ze sobą współpracować. Jednocześnie na poziomie parafii (osiedli) powinny powstawać środowiska dyskusji przygotowujące się do startu w wyborach samorządowych, organizujące ludzi w celu założenia wodociągów i kanalizacji, pamięci o regionalnym wymiarze historii.
"Prawic" jest mnóstwo, a socjalizm jeden.
Jednak będę uparcie twierdził, że nie ma pan do końca racji, a to dlatego że opisane przez pana struktury już istnieją i działają w wielu miejscach, a mimo to żadnej tendencji do łączenia się czy poważnej współpracy nie widzę.
Im się wydaje,
że są partiami politycznymi... :-)) Raczej kanapowymi... :-)) Jedyna partia z prawdziwego zdarzenia do tej pory, to była LPR. I jeszcze jest. Albo ten fakt przebimbamy, albo weźmiemy to pod uwagę.
Partia kanapowa, zwana też salonikiem niemocy.
Jeśli chciał pan powiedzieć, że LPR była partią kanapową z prawdziwego zdarzenia- wtedy obiecam tego faktu nie przebimbać :-)
Proszę powiedzieć,
ilu uczestników "Marszu Białej Róży" zgromadziła w Warszawie LPR? Jeśli już chce Pan liczyć... :-)))
Obeszli stolicę i poszli do domu.
Nie wiem, będę zgadywał:
Dwie osoby- szacowny przywódca Roman Giertych i pan :-)?
Zimno...
:-))
...
Więc to Roman Giertych, biedaczysko, sam jeden musiał nieść transparent?!...widać że niestrudzony to mąż stanu i jedyny prawdziwy patriota. :-)
Jeszcze
zimniej.
Marsz. którego nie było
w takim razie poddaję się, pewnie marsz w ogóle się nie odbył, a pan zwyczajnie mnie podpuszcza:-)
To już
przerębel... Coś gorącego?
Koniec przepychanki
Wygrał pan, nie mam pojęcia. Ale czy to w ogóle ważne? :-)
Pan coś chlapnął o LPR
jako partii kanapowej. Więc próbuję Pana prowadzić za rączkę w celu ustalenia wielkości tej kanapy. A może potrafi Pan to w internecie znaleźć? :-))
Kanapa służy do wypoczynku, więc niech sobie wypoczywają.
Pan zaczął o partiach kanapowych, a ja sobie jeszcze wymyśliłem salonik niemocy, bo jakoś też mi do LPR takie określenie ładnie pasuje.
A jeśli o pochodach i tego typu spacerkach mowa, to raczej są one marnym lakmusem wielkości partii.
Przecież duży marsz może zgromadzić kilka tysięcy ludzi, ale już poparcie tych kilku tysięcy nie wystarczy nawet na zbliżenie się do 5 procentowego progu szczęścia i czteroletniej swawoli- ot, nuda veritas i tyle :-)
Więc od jakiego progu
zaczyna się partia kanapowa? :-))) (w internecie Pan nie znalazł, bo tam tego nie ma. To znaczy jest, ale fałsz) :-))
...
Partie kanapowe oscylują zwykle w pobliżu 1,3% poparcia :-)
Pan też wzorem lewactwa
używa pojęć w ich zakłamanym znaczeniu? :-))) No to powodzenia... :-))) Partia kanapowa to taka, która ma bardzo mało członków, tak mało, że mieszczą się na jednej kanapie... :-))) Pan nie wiedział. Rozumiem... :-))) Wracając do LPR. Marsz, o którym była mowa zgromadził 14.000 uczestników. A Pan ile znalazł w internecie? :-)))
dwoi sie panu w oczach albo i troi
bylo kilka tysiecy a nie 14
A skąd
te dane? :-)
ze strony LPR
sami je zamiesciliscie aczkolwiek jak widze liczba uczestnikow mnozy sie szybko:-)
Partia kanapowa ma poparcie mniejsze, niż próg wyborczy.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Tak czułem.
.
Panie Krzysztofie przeniosę rozmowę, bo zbyt wąsko się zrobiło.
Do LPR pasuje bardziej moja definicja, ale żeby nie być uznanym za lewaka i wywrotowca obiecuję używać jej tylko prywatnie dla własnego użytku:-).
Szczerze mówiąc nie sprawdzałem nawet ilu członków zgromadził ów pochód.
Ale sądząc po liczbie którą pan podał, musieli to być wszyscy sympatycy tej partii.
A na przodzie pewnie dumnie kroczył kwiat polskiej prawicy?...pan gdzie szedł?:-)
To nie ma znaczenia, gdzie szedłem.
Jeżeli szedłem... :-)) Znaczenie ma ta "kanapa"... To pańskie określenie. To teraz proszę powiedzieć, jak już wielkość kanapy LPR ustaliliśmy (11.000 - do takiej liczby przyznał się w TV Giertych - ale było więcej), iluż to członków ma UPR. Albo ilu potrafi zgromadzić uczestników na np. marszu?
Proszę nie być łatwowierny
Giertych kłamał z tymi 11000. Było mniej.
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
Giertych zaniżył.
Było 14.000. Pan był? Widział? ... Pan oczywiście podważy każdy fakt... :-)) A jak się Pan przyprze do muru, to Pan powie, że to i tak błaha sprawa.. :-)) ... Byłem. Policzyliśmy. Wyszło 14.000.
LPR vs UPR...w tej walce nie będzie zwycięscy :-)
Istnieje jakaś rywalizacja pomiędzy LPR, a UPR kto przyprowadzi więcej osób na taki miting?
Nie ma takiej rywalizacji.
Są różnice. To różnice głębokie, jeśli wziąć pod uwagę poglądy JKM. Ale jest nadzieja, że młodzi w UPR odetną się od tego pasztetu i zainteresują się ideologią, która jest niezbędna, żeby partia istniała... LPR taką ideologię ma. I szkoda, że nikt z młodych tego faktu nie dostrzegł przed wyborami. Teraz byłoby łatwiej.
Wolność gospodarcza
Zapraszam wszystkich zwolenników wolności gospodarczej do zapoznania się z deklaracją gospodarczą Prawicy RP, pierwszej polskiej partii prawicowej. Jak wiadomo, prawicowość to połączenie konserwatyzmu wartości, liberalizmu gospodarczego i antykomunizmu politycznego. W sprawie wolności gospodarczej Prawica RP wypowiada się, jak poniżej (link http://prawica.net/node/4571).
Deklaracja gospodarcza Prawicy RP
Wychodząc z konserwatywnego rozumienia praw naturalnych, w tym prawa ludzi do własności i wolności w dysponowaniu nią, opowiadamy się za gospodarczym liberalizmem. Za najważniejsze uważamy poniższe postulaty i określamy je jako wytyczne dla swoich inicjatyw.
1. Stopniowa obniżka podatków (dochodowych, VAT, akcyzy, opłat administracyjnych za wystawianie dokumentów itp.). Dążenie do tzw. liniowej skali opodatkowania. Likwidacja podatków od spadków i darowizn.
2. Reprywatyzacja znacjonalizowanej własności obywateli polskich. Zwrot własności w naturze wszędzie tam, gdzie to możliwe. W innych przypadkach uwłaszczenie byłych właścicieli, w tym zabużan, na Ziemiach Odzyskanych. Dotyczy to również spadkobierców byłych właścicieli.
3. Zwiększenie wolności gospodarczej przejawiające się jako radykalne zmniejszenie liczby wymaganych koncesji i zezwoleń. Wprowadzenie odpowiedzialności urzędników państwowych za ich pomyłki i niewłaściwe decyzje. Zmniejszenie liczebności i uprawnień administracji.
4. Rewizja przepisów przetargowych dla ich uproszczenia i zmniejszenia możliwości korupcji.
5. Stopniowe równoważenie budżetu aż do pozbycia się deficytu. Zakaz zwiększania zadłużenia państwa. Zakaz zadłużania miast i gmin. Zakaz dotowania działalności gospodarczej z budżetu. Ograniczenie finansowania z budżetu tzw. organizacji pozarządowych (należy w ogóle zrewidować zasadność takiego finansowania).
6. Stopniowe wycofywanie się państwa z działalności gospodarczej, czyli prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych.
7. Stopniowa obniżka ceł.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
A może ma Pan pomysł jak to zrobić ???
Bo głosi Pan dwie sprzeczności.
5. Stopniowe równoważenie budżetu aż do pozbycia się deficytu. Zakaz zwiększania zadłużenia państwa. Zakaz zadłużania miast i gmin.
Ciekaw jestem zkąd Pan to weźmie, jeśli Pańskim zamiarem jest równoczesne obniżenie podatków. Jeśli znajdzie Pan rozwiązanie tego problemu ... Nobel z ekonomii gwarantowany.
Bo np. Kaczyńskiemu, głoszącemu hasło "taniego państwa", jeśli coś wyszło, to wyszło mu jedynie zwiększenie zadłurzenia Państwa o ok. 14 mld dolarów. A jakby jeszcze z rok pobył , to myślę że pobiłby dziesięcioletni rekord Gierka w ciągu trzech lat !!
Na dziś... Niezależnie jaka partia rządzi - zadłużenie wzrasta !.
Pozdrawiam
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Sprawy gospodarcze
Można zaproponować stosowanie w praktyce zasady „tak krawiec kraje, jak materii staje”. Zmniejszanie zadłużenia można zacząć od zaprzestania zaciągania nowych długów.
Zakaz zadłużania gmin kiedyś obowiązywał (byłem radnym gminnym w latach 90 i pamiętam to). Zarząd gminy mógł wydawać na potrzeby gminy tylko tyle, ile było w budżecie, nie mogło być deficytu. Nie widzę przeszkód, aby zasadę tę stosować w skali całego państwa polskiego.
Jedyne wydatki, które państwo musi naprawdę i bezwarunkowo ponieść, to wypłaty emerytalne, bowiem chodzi tu o ludzi, którzy przez dziesiątki lat opłacali składki emerytalne i emerytury im się należą.
Wszystkie pozostałe wydatki można zmniejszyć. Nie widzę na przykład przeszkód w ograniczaniu budżetu każdego ministerstwa o 5% rocznie, wyjątek zrobiłbym tylko dla wojska, policji i sądów. Należy też stopniowo zmniejszać obsadę ministerstw i wszystkich innych urzędów państwowych.
Wydatki na emerytury mogą się z czasem zmniejszyć pod warunkiem wprowadzania takich zmian w systemie emerytalnym, które będą go uniezależniać od państwa. Zmiany te jednakże nie mogą nastąpić szybko, toteż nie należy w tej dziedzinie oczekiwać gwałtownego zmniejszenia wydatków państwa.
Wydaje się, że poważną pozycję w budżecie stanowią wydatki na tzw. organizacje pozarządowe. Należy zaprzestać finansowania tych organizacji. Nadal jest bardzo wiele deficytowych przedsiębiorstw państwowych, które należy sprywatyzować. Ważna jest również reprywatyzacja, dzięki której państwo przestanie utrzymywać obiekty zagrabione w przeszłości obywatelom.
Stopniowe zmniejszanie podatków może powodować stopniowe zwiększanie wpływów podatkowych. Tak już było, gdy zmniejszono akcyzę na alkohol i mam wrażenie, że podobnie by się stało po zmniejszeniu akcyzy na paliwa. Przypuszczam, że zmniejszenie podatku dochodowego też może się przyczynić do wzrostu wpływów z tego tytułu.
Najważniejsza jest jednak rewizja budżetu i wyeliminowanie zeń tych wydatków, które nie są absolutnie niezbędne. Rząd powinien przyjąć do wiadomości, że jeśli zaspokojenie jakichś potrzeb wymaga zadłużania państwa, to potrzeby te są urojone i należy z ich zaspokojenia zrezygnować.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Marzyciel z Pana ... Nobla chyba nie będzie.
Bo jak dotąd wszystkie ekipy , jeśli brały kredyty czy wypuszczały obligacje (obligacja to też inna forma kredytu), to wpływy z tego szły wyłącznie na spłatę zadłużenia i odsetek . A mimo to zadłużenie szalenie rosło. Myśli Pan że udałoby się Panu zaoszczędzić rocznie 30 mld zeta, tylko obcinając wydatki na administrację ???
Nie wierzę !. A nie wierzę z tego powodu że nie uwzględnia Pan dwóch rzeczy..
1. "tricku" Balcerowicza, który wprowadził mechanizm zamiany inflacji na tzw. dług wewnętrzny. A co samo z siebie generuje nowy dług.
2. Czy na takie działanie pozwoliłaby Panu "międzynarodowa finansjera", w której interesie wcale nie leży aby Polska się nie zadłużała.
Bo, co by nie mówić... oni właśnie żyją z płaconych przez Polskę odsetek, a przy okazji ich kapitał w postaci Polskiego długu jeszcze samoczynnie rośnie.
Marzyciel Pan jesteś, Panie Jakubie - Marzyciel.
Pozdrawiam
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Oczywiście że spłata jest możliwa
Polski PKB to 550 mld dolarów rocznie. Zadłużenie zagraniczne, o ile wiem, utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie, czyli te 30 mld złotych rocznie obecnie znajdujemy. Jeśli płacić przez pewien czas więcej, to dług będzie maleć.
Bajki o „międzynarodowej finansjerze”, która nie pozwala Polsce spłacić długu, służą tylko usprawiedliwieniu nieudolnych rządów przed ogłupionymi Polakami — że niby rząd chce dobrze, tylko obcy nie pozwalają.
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
A prospos:
Panie R1a1, mógłby Pan
Panie R1a1, mógłby Pan usunąć te filmy You Tube? One rozwalają stronę.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
No teraz mnie już Pan przyblokował.
Ale u mnie strona wygląda normalnie. Tyle tylko, że od jakiegoś czasu każdy film pojawia się dwukrotnie. Czy u Pana tylko ten filmik powyżej psuje stronę, czy każdy?
...
U mnie też nie wygląda to dobrze, może tylko odnośnik pan wstawi.
Teraz nie mogę już nic zmienić. Proponuję wskazać komentarz
administratorowi do usunięcia.
Fakt, przeoczyłem
Fakt, przeoczyłem blokowanie. Na przyszłość postaram się o tym pamiętać. Tylko ten jeden filmik psuje mi stronę, bo pojawia się 2 razy (jeden pod drugim) + pusta kolumna o tej samej szerokości, co film. Teraz, zgodnie z pańską sugestią, zgłaszam ten komentarz z filmem do usunięcia.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Od Admina: linki do YouTube
Uwaga - mamy jakiś kłopot z filtrem. Jeśli wstawi się cały link (tj. z http i z www - pojawia się dwukrotnie ekran i pusta przestrzeń.
Zgłosimy problem autorowi modułu, ale tymczasowo działa taki sposób: Wklejać link bez http i bez www, tzn. zaczynający się od youtube.com...
Admin
Admin
A zna Pan bajkę o tym jak....
finansowo załatwiono tow. Gierka , ze "nieładne" zachowanie się tow. Gomułki w 1968r ??? Wspaniała bajka, taka że przez nią Jaroszewiczów wykończyli . hehe.
A te 30 miliardów zeta , to "obecnie znajdujemy" Panie Qurczak !! Pewnie w koszu na śmieci ??? Czy może zostają "złupione" z podatnika ???
Za samej kadencji PIS-u zadłużenie wzrosło o ok. 14 miliardów dolarów !!! Jeszcze rok i PIS pobiłby w 3 lata, 10 letni rekord Gierka.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Miesza Pan, zresztą nie
Miesza Pan, zresztą nie jako jedyny podstawowe kategorie. Deficyt, czyli róznica między dochodami a wydatkami budżetu państwa wynosił rok temu ok. 30 mld. Nawet mniej, nie pamiętam dokładnie ile więc nie przytoczę. W tym roku mówi się o 23 mld. Oczywiście rachunki te nie uwzględniają potężnych środków, które są w systemie ubezp. społecznych - dług rzeczywiście jest sporo wyższy.
Zadłużenie zagraniczne jest znacznie większe. Dług roluje się co roku, bo inaczej SP dawno by już zbankrutował. Za 2 lata mija okres spłacanie największych rat.
I teraz najważniejsze - 70% budżetu to tzw. wydatki sztywne. Koncepcje o wypracowywaniu nadwyżki można odłożyć więc między bajki, no chyba że gdzieśtam tryśnie ropa jak u ruskich. Co najwyżej można zmniejszać deficyt poprzez stopowanie wydatków, w akompaniamencie kwików i wrzasków, jak mieliśmy to okazję obserwować dotychczas. AWS był jednak władzą "wrażliwą społecznie", tak więc myślę, że niedługo zakończy się własnie taka polityka Gilowskiej.
Tutaj więcej jak to drzewiej bywało: http://prawica.net/node/7114
Należy oczywiście pamiętać, że 30 mld dziś to nie to samo co 10 lat temu. Pieniądz zmienia swoją wartość w czasie.
Wątpliwość.
No, nie za bardzo ma pan rację.
Bo jeśli dobrze się orientuję to ujemna różnica pomiędzy przychodami, a dochodami- to strata.
A deficyt jest kategorią rozrachunkową, czyli stratą łączną liczoną za rok ubiegły. Tak liczony deficyt to 50mld zł.
Proszę mnie poprawić jeśli się mylę.
Deficyt jest tym o czym
Deficyt jest tym o czym pisałem, zadłużenie to kategoria szersza (skumulowane deficyty). 50 mld być może jest wysokością deficytu liczoną wg surowszych standardów UE. W każdym razie wg naszych, porównywalnych w czasie kryteriów rok temu wynosił on poniżej 30 mld.
hm...
Deficyt to różnica pomiędzy dochodami a wydatkami?...może ma pan rację, bo jak sprawdziłem i wikipedyści tak twierdzą, ale...
...będę się chyba upierał że to jest jednak strata, a deficyt jest trochę inną kategorią w bilansowaniu i rozrachunku.
PS. Proszę spojrzeć niżej, tam opisałem w jaki sposób liczy się te nieszczęsne 50 mld.
Jeśli się nie rąbnąłem w obliczeniach, to deficyt budżetowy za
OSTATNIE 12 MIESIĘCY (do września) wyniósł "jedynie" 10,2 mld zł (a od początku roku budżet notował nadwyżkę). Ale to było w okresie najsilniejszego od dekady tempa wzrostu gospodarczego.
Uszczegółowię: "w
Uszczegółowię: "w najbliższym czasie". Aby tak się stało musiałaby dojść do sterów naprawdę dobra władza, bowiem najbliższe lata nie zapowiadają się aż tak różowo jak dotychczas.
X * 2
Warto pamiętać, że dla deficytu budżetowego pewien rok jest przyjmowany jako zerowy.
To znaczy taki od którego naliczamy deficyt, ale deficyt wyznacza się w roku następnym, co prowadzi do wniosku że realny deficyt jest dwa razy większy niż ten podawany za jeden rok.
Więc przy pańskich wyliczeniach i tak należy jeszcze wstawić "razy 2" :-)
Różnica pomiędzy dochodami budżetu a jego wydatkami w danym
okresie to saldo budżetu w tym okresie. Jeśli saldo to jest dodatnie, to mówimy o nadwyżce budżetu w danym okresie. Jeśli saldo to jest ujemne, to mówimy o deficycie budżetu w danym okresie. To wszystko jest bardzo proste i nie ma tu potrzeby niczego mnożyć "razy 2".
Bilansowanie jest jasne, ale...
...proszę rzucić okiem na mój komentarz "50mld do spłacenia", bo nie chcę już powtarzać.
Zadłużenie i deficyt
Komentarz do http://www.prawica.net/node/9...
Deficyt budżetowy wynosi obecnie ok. 30 mld. rocznie. Jeśli odsetki od zadłużenia też wynoszą 30 mld. rocznie, to cały aktualny deficyt należy przeznaczyć na spłaty. W ten sposób zadłużenie przestanie narastać. Wydatki budżetowe należy zmniejszyć o więcej niż 30 mld., na przykład o 40 mld. rocznie, co umożliwi stopniowe spłacanie samego zadłużenia.
Mówiąc o wydatkach budżetowych, które trzeba zmniejszyć, nie mamy na myśli samych wydatków na administrację, tylko budżety ministerstw, które nie składają się przecież z samych kosztów osobowych. Budżety te można spokojnie zmniejszać o 5%, a nawet o 10% rocznie. Niech się Pan zastanowi, czy może Pan swoje wydatki zmniejszyć w razie konieczności o 10%. Jeśli Pan może, to dlaczego państwo polskie miałoby nie móc?
Zadłużenie wewnętrzne należy przestać zwiększać przez zaprzestanie emitowania obligacji państwowych. Nie widzę, w jaki sposób „finansjera” mogłaby wpływać na decyzje rządu w sprawach związanych z wydatkami budżetowymi i emisją obligacji. Wydaje mi się, że po pewnym czasie od wstrzymania emisji obligacji zadłużenie wewnętrzne powinno się zacząć zmniejszać.
Sadzę, że państwo rozsądne powinno powściągać swe wydumane potrzeby mając na uwadze uczciwość wobec przyszłych pokoleń. Można wskazać państwa, które nie mają deficytu, tylko nadwyżki budżetowe. Nie uważam, aby istniały zasadnicze przyczyny, dla których Polska nie miałaby się znaleźć wśród tych państw.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Coś mi się zdaje....
Że Pan jesteś marzyciel i to do kwadratu !!!
Panie Jakubie jeśli się ma "kurę znoszącą złote jaja" to takiej "kury" się nie wypuszcza !!!
Co najwyżej się dba , aby kura nie zdechła.
A taka jest dzisiejsza Polska.
Pozdrawiam
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Kura, co złote jaja znosi
Nie rozumiem, o co chodzi z tą kurą, ale załóżmy, że państwo polskie jest kurą znoszącą złote jaja (bo to chyba ma Pan na myśli). Z tego, co Pan pisze, rozumiem, że jest ktoś, kto ma tę kurę (czyli Polskę) i tej kury nie wypuszcza.
Niestety, nie pisze Pan, kto i na jakiej zasadzie ma kurę i co to znaczy, że ten ktoś tej kury nie wypuszcza. No i w jaki sposób uniemożliwia tej kurze zmniejszenie wydatków na jej własne potrzeby. Czy można prosić o parę słów wyjaśnienia?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Kurą znoszącą złote jaja..
jest dla bankiera ten który jest zadłużony u niego na stosunkowo wysoki procent.
A co to znaczy że nie wypuszcza się kury ?? - znaczy to tyle że doprowadza się do sytuacji aby dłużnik , na spłatę kredytu i odsetek zaciągał kolejny kredyt na jeszcze gorszych warunkach procentowych. Czyli aby wpadł "pętlę zadłużeniową", a wtedy dla bankiera kapitał zadłużeniowy wzrasta bez potrzeby inwestowania w cokolwiek. Kolejny dług, generuje nowy dług. Innymi słowy coś w rodzaju "oscylatora Bagsika",tylko w odwrotną stronę.
"w jaki sposób uniemożliwia tej kurze zmniejszenie wydatków na jej własne potrzeby?? - "kura" musi "zmniejszać wydatki na jej własne potrzeby"! - przecierz odsetki spłacać trzeba.
Ale "kura" nie może zmniejszać swoich potrzeb w nieskończoność, bo w końcu zdechnie albo będzie bunt w "kurniku". Więc , wtedy "po wielkich negocjacjach" zmniejsza sie "kurze" dług na tyle, aby nie zdechła , ale takrze aby nie wyszła z "pętli zadłużeniowej".
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Kwestia kury
Dziękuję za wiadomość.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
50 mld do spacenia.
Istnieją pewne możliwości, najczęściej nieformalne.
A teraz o budżecie.
Według projektu ustawy budżetowej (a. Zyty Gilowskiej) deficyt ma wynieść niecałe 30 mld- więc wszystko wydaje się w porządku, liczba którą wszyscy znają-, ale czytając dalej dowiadujemy się że pokrycie tego rocznego (który będzie poprzednim rokiem rozrachunkowym dla bilansu zamykanego w 2008 r.)długu publicznego ma zostać pokryty z dochodów z prywatyzacji 2,5 mld oraz emisji długu publicznego 50 mld.
Ktoś bystry pewnie szybko zauważy coś dziwnego.
Dług za rok 2007 w wysokości 30-2,5 mld (ponieważ suma środków z prywatyzacji jest zyskiem netto- nie powiększa długu) =27,5mld zostanie w całości (sic!) pokryty dzięki 50mld z emisji długu w nowym roku.
27,5 mld to wielkość długu który co prawda zostanie pokryty, ale w jaki sposób?
Poprzez zadłużenie na 50mld! dlatego realne zadłużenie wynosi efektywnie 50mld nie zaś 30mld- kwota ta jest jedynie sumą zobowiązań w danym roku rozrachunkowych w tym odsetek od 50mld!
Zada ktoś pytanie, "po co w takim razie państwo emituje dług w wysokości 50 mld?"
Odpowiedź wydaje się prosta: minister finansów musi zbilansować dług wynoszący 30mld za rok 2007, a przy tym musi zadłużyć dany (2008 rok) podobną kwotą.
Podsumowując. Dług publiczny wynosi 50mld, więc żeby zacząć go spłacać należałoby osiągać oszczędności powyżej 50mld.
Myślę, że w tej sytuacji
Myślę, że w tej sytuacji należy pomyśleć o zmniejszeniu wydatków budżetowych.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Szybka pożyczka...i spłata do końca życia?
Oczywiście to nigdy nie zaszkodzi, ale realna i szybka walka z deficytem musi odbyć się a pomocą wielu metod, sposobów i narzędzi ekonomicznych- jednym słowem twardy orzeszek panowie politycy wyhodowali.
Bo zakładając zmniejszenie wydatków o 2mld rocznie spłata zadłużenia potrawa grubo ponad 30 lat!...25lat dla 50 mld oraz spłata odsetek od długu i inne nie przewidziane okoliczności.
Skala zmniejszenia wydatków
Skala zmniejszenia wydatków budżetowych zależy od tego, jakie to są wydatki i jak rozłożone. Myślę, że redukcja wydatków o 5% (ok. 10 mld.) jest realna. Nawet 10% redukcji wydatków budżetowych (ok. 20 mld.) powinno leżeć w granicach możliwości naszego kraju.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Trzeba czegoś więcej niż tylko redukcji wydatków.
Nie mam pod ręką rocznika statystycznego więc nie będę miał podparcia w liczbach, ale postaram się przedstawić swoje zdanie.
Wydatki budżetu państwa per analogiam przypominają swoją strukturą koszty jakie ponosi przedsiębiorstwo.
Więc możliwe jest stosunkowo łatwe zmniejszenie wydatków (kosztów) zmiennych (zakładając, że są zawyżone) nawet o 10%, natomiast zmiana wydatków (kosztów) stałych jest operacją trudną i skomplikowaną, ponieważ najczęściej brakuje w nich nadwyżek które można przyciąć.
A gro wydatków budżetu państwa to właśnie koszty stałe.
Dlatego nie bez przyczyny podałem 1-2mld zł jako realne oszczędności.
10% zmniejszenie wydatków zmiennych, które stanowią- załóżmy - 30% łącznych wydatków da nominalnie 3% (sic!) oszczędności.
Ponieważ będzie to tylko 10% z 30% całości.
Redukcja wydatków budżetowych
Aby konkretnie rozmawiać o redukcji wydatków budżetowych należałoby widzieć, jak ten budżet wygląda w szczegółach. Nie można wykluczyć, że niektóre składniki kosztów stałych dadzą się zmniejszyć lub wyrugować w całości.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Proste cięcie wydatków może nie być wystarczające.
Zgadzam się, ale myślę że można spokojne przyjąć że stanowią one znacznie ponad połową sumy łącznej.
Żeby zmniejszyć te właśnie wydatki jest potrzebne przyjęcie całościowego planu, który postulowałem wcześniej.
Sprywatyzowanie kolei -
Sprywatyzowanie kolei - parę lat temu PKP notowały 2 mld zł strat. Pole do oszczędności jest, może nie duże ale zawsze jakieś. Postaje pytanie, czy komuś w ogóle na tym zależy.
Znowu medialne brednie... :-)))
Nie było strat. Były księgowe straty. :-))) I nic więcej. :-)))
"Po raz pierwszy od wielu,
"Po raz pierwszy od wielu, wielu lat osiągnięty zostanie w pełni zbilansowany wynik finansowy Grupy PKP bez strat, które w ostatnich latach regularnie przekraczały 2 mld zł rocznie."
http://logistyka.wnp.pl/pkp-z...
Pan oczywiście wie lepiej.
No jak to...
"Media prawdę ci powiedzą"... Kiedyś od takiej "prawdy" mieliśmy Cyganki... :-))) A Pamięta Pan jak to kopalnie były nierentowne? I co? I jak się wiatr zmienił, to z soboty na niedzielę stały się rentowne! Cud! :-)))
Cud, jest już ciut, ciut...
Ach, panie Krzysztofie...o deficycie budżetowym też media ciągle paplają, więc może zaczekajmy i sam zniknie! Cud?! :-)
Mówiłem o kopalniach.
Przedtem było o kolei. Pan do tego miesza deficyt. Bezpodstawnie. Kolej była celowo tak księgowana, żeby były straty. Prywatyzacja nadchodziła, więc firma musiała być mało warta. Pan to w ogóle rozumie?
...
Nie byłem oferentem w przetargu dlatego nie wiem jak się to odbywało rzeczywiście.
Ale mogę się domyślać jak wygląda kuchnia takich interesów, więc chyba rozumiem :-)
Oszczędności
Skala ewentualnych oszczędności i szywność wydatków są ocenne - to co Pan przedstawił, to oczywiście Pański pogląd.
Problem z redukcją wydatków to kwestia pokonania oporu materii - np. buntu urzędników.
Przykładowo - czy uważa Pan, że dzień pracy prezydenta wymaga poniesienia kosztu milion złotych?
Czy nie wystarczyłoby np. 874.458,90 zł?
Jedźmy dalej - nawet na upadłość trzeba mieć pieniądze - zdaniem sądów, tak ca. 70 tys. złotych.
Jak Pan wie, to kwota nigdzie w ustawie nie jest wymieniona - podobnie, jak nie jest poruszane zagadnienie skąd upadający ma ją mieć - no bo skoro upada, to chyba nie ma?
Można więc kontynuując analogię zapytać sądu, ile jego zdaniem powinien mieć polityk, by startować do parlamentu - zgaduję, że minimum 385 tys. zł - i już możemy wyrzucić z budżetu dotowanie partii politycznych. Diety też można obniżyć o połowę - bo te wydatki są sztywne tylko dla posłów.
Pewnie Pan powie, że to niedemokratyczne, bo nierówność, bo cenzus - a ja odpowiem, że takich nie równości niekonstytucyjnych i nieformalnych jest tyle, że nic się nie stanie, a budżetowi ulży.
W zakres różnych agencji i podobnych nie będę wchodził - bo się młódź urzędnicza zacznie niepokoić - ale w budżecie jest tyle do wycięcia, że strach się bać.
Dla Pańskiej ciekawości - leżało u mnie w domu kilkanaście notebooków niezbyt renomowanej firmy, nowych z powydłubywanymi pamięciami.
Nie były nigdy uruchomione - a kupiła je pewna instytucja - oczywiście za budżetowe.
Trafiły do mnie via firma utylizacyjna :)
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Nie jestem w stanie
Nie jestem w stanie znaleźć w Internecie budżetu. Znajomość tego dokumentu mogłaby pomóc w prowadzeniu niniejszej dyskusji.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Mały rocznik statystyczny:
http://www.stat.gov.pl/cps/rd...
Dziękuję za "Mały rocznik
Dziękuję za "Mały rocznik statystyczny 2007".
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Proszę bardzo.
Myślę że można tam znaleźć sporo ciekawych informacji o naszej gospodarce.
Znaj proporcium mocum panie :-)
Widzi pan, popełnia pan prosty, ale kardynalny błąd pojęciowy- nie tylko zresztą pan- zbyt łatwo utożsamiając nowe kafelki w ZUSie, diety, pensje, wydatki na samochody, komórki, jedzenie w bufecie czy kawkę dla pani Krysi z szatni sejmowej z podstawową częścią wydatków stałych ponoszonych przez budżet.
Owszem są to koszty stałe i do tego okropnie wybujałe, będące najczęściej haniebnym marnotrawstwem środków publicznych, które zamiast zapewniać sprawne funkcjonowanie organów państwa są trwonione w bezmyślny sposób jako pieniądze "niczyje"- a są to przecież złotówki wyrwane z naszych kieszeni!
Jednak wracając do tematu, te pieniądze w skali obrotów finansowych całego państwa są niewielkim ułamkiem i trzeba o tym pamiętać szukając sposobów na zapewnienie oszczędności.
Ograniczanie wydatków na administrację jest czysto politycznym panaceum, na problemy budżetowe, ponieważ jest łatwo strawne- każdy przyjmie że należy to zmienić- a ja pisałem o problemie właśnie w tym szerokim realnym kontekście.
PS.
Suma trochę za wysoka, ale taki próg pozwalałby ubiegać się o miejsce w parlamencie jedynie osobą, które osiągnęły już w życiu pewien status, zniechęcając nieudaczników i dorobkiewiczów. Intrygujący pomysł.
> Włóczykij
Mam odmienne zdanie - tj. Pan bierze moją enigmatyczność za niewłaściwy kierunek poszukiwań oszczędności w budżecie.
Celowo nie podaję dalszych - czy też wszystkich możliwości - by politycy nie podchwycili pomysłu - celem splugawienia i sprostytuowania - jak PiS postąpił z podatkiem liniowym (zohydził go ludziom dla doraźnej korzyści politycznej).
Podobny jak Pan błąd w rozumowaniu popełniają pracownicy firm, któzy uważają, że gdy firma ma milionowe koszty, to nie ma znaczenia ile płaci za ołówki, kawę itp. tzn. wszelkie wydatki poniżej pewnej kwoty.
Identyczny efekt osiągają producenci jogurtów - klient słabo odróżnia taki za 1,20 zł od takiego za 1,75 zł - oba traktuje jako równie tanie - mimo, że gdyby w podobnej proporcji potraktowano jego wynagrodzenie dostałby szału.
Jak jest problem - to tnie się wszystkie koszty.
Dlaczego np. górnicy dostawali 50 tys. "na odchodne" a nie np. 47 tys.?
Proszę postąpić tak ze wszystkimi liczbami - uzyska Pan pożądany efekt.
Rewaloryzacja emerytur - proszę bardzo, progresywna - tj. emerytury powyżej pewnej wartości nie będa rewaloryzowane, ponieważ są świadczeniem socjalnym.
Można tak napisać ustawę o ubezp. społ. że koszty własne ZUS możnaby zminiejszyć spokojnie o 25%. To kolejne setki milionów rocznie.
Można ją tak opisać, że koszty na system spadną kilkukrotnie.
Nie zastanawia Pana, jak to jest, że średni emeryt ma w chwili przyznawania świadczenia 57 lat i taki mniej więcej wiek ma 60% przechodzących na emeryturę - mimo, że wiek emerytalny to 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.
Wychodzi na to, że wyjątków jest więcej niż reguł.
To też można zmienić - osłabiając dynamikę wzrostu dotacji z budżetu dla FUS.
Gdyby w ten sposób podchodzono do budżetu - to znacząca pozycja pt. "obsługa długu" byłaby mniejsza.
Reszta - to takie ułożenie "stosunków produkcji" - by opłacało się być przedsiębiorcą czy pracownikiem najemnym - a nie rentierem czy emerytem/rencistą.
Wydatki sztywne do wydatki "z mocy prawa" - tyle, że to prawo ktoś musiał uchwalić - i jak mniemam nadal zamierza w imię interesów partyjnych uchwalać. Gdyby tego nie robiono, to wzrost gospodarczy z czasem spowodowałby "połknięcie" deficytu.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Te 50 mld bierze się z
Te 50 mld bierze się z rolowania długu. Państwo musi ściągnąć "trochę" pieniędzy z rynku, bo potrzebuje przecież regulować na bieżąco zobowiązania. 30 mld deficytu + 20 mld spłaty starych długów daje w sumie rozpisanie przetargów na obligacje o wartości 50 mld. Nie ma tu niczego nadzwyczajnego. Stare długi, nierzadko o wysokim oprocentowaniu zamienia się na nowe, zaciągane czesto na korzystniejszych warunkach.
...
Nigdzie nie twierdziłem, że jest w tym coś nadzwyczajnego.
Starałem się tylko zasygnalizować nominalną wartość długu.
Podatki, a "dziura".
Obniżka podatków nie wpłynie bezpośrednio na zmianę wysokości zadłużenia, bo środki z podatków są przeznaczane na bieżące wydatki, natomiast dług publiczny jest finansowany z innych źródeł (chociaż finansowany to złe słowo).
Równoważenie i stabilizacja budżetu przy jednoczesnym obniżaniu stawek podatkowych jest możliwa.
A co Prawica RP
myśli o zatrzymanej ponownie budowie obwodnicy w Augustowie?
Obwodnica
Sprawa drogi w rejonie Rospudy nie była dotychczas przedmiotem obrad Prezydium Prawicy RP (5 osób). Jeśli dojdzie na forum prezydium do głosowania w tej sprawie, to będę głosował za wyrażeniem przez Prawicę RP poparcia dla budowy tej drogi.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Dziękuję
.
Polski budżet w roku 2006
Jeden z wątków niniejszej dyskusji zogniskował się na pytaniach o możliwości zmniejszenia wydatków budżetowych. Dzięki Włóczykijowi (http://www.prawica.net/node/9...) uzyskaliśmy dostęp do książki „Mały rocznik statystyczny 2007” (http://www.stat.gov.pl/cps/rd...), w którym teoretycznie powinno być coś na temat budżetu.
Przejrzałem ten rocznik i dane dot. wydatków budżetowych w roku 2006 znalazłem w dwóch miejscach, na stronach 431-432 i na stronie 437.
Wydatki budżetowe 2006, wersja 1
Na stronach 431-432 wydatki budżetowe 2006 są ujęte w 12 pozycjach, które podaję poniżej. Wydatki są podane w milionach zł.
1. Dotacje podmiotowe 15 355
2. Dotacje przedmiotowe 538
3. Dotacje do ubezpieczeń społecznych 24 483
4. Dotacje do emerytur i rent 14 933
5. Dotacje celowe dla samorządów 16 274
6. Subwencje ogólne dla samorządów 34 540
7. Świadczenia dla osób fizycznych 17 923
8. Wydatki jednostek budżetowych 42 097
9. Rozliczenia z bankami 1009
10. Wydatki inwestycyjne 11 066
11. Środki własne Unii Europejskiej 9839
12. Obsługa długu publicznego 27850
Suma powyższych pozycji 1-12 wynosi 215 907 mln zł. i jest o 6 796 mln zł. niższa od planowanego na rok 2006 budżetu, który miał wynosić 222 703 mln. zł. (z deficytem).
Wydatki budżetowe 2006, wersja 2
Na stronie 437 wydatki budżetowe 2006 są ujęte w 13 pozycjach, które podaję poniżej. Wydatki są podane w milionach zł.
1. Gospodarka mieszkaniowa 1 423
2. Administracja publiczna 8 692
3. Obrona narodowa 13 160
4. Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne 50 333
5. Bezpieczeństwo publiczne i ppoż. 9 738
6. Wymiar sprawiedliwości 7 594
7. Oświata i wychowanie 2 135
8. Szkolnictwo wyższe 9 943
9. Ochrona zdrowia 3 848
10. Pomoc społeczna 19 730
11. Kultura 1115
12. Sport 259
13. Obsługa długu publicznego 27850
Suma powyższych pozycji 1-13 wynosi 155 820 mln zł. i jest o 66 883 mln zł. niższa od planowanego na rok 2006 budżetu, który miał wynosić 222 703 mln. zł. (z deficytem).
Muszę przyznać, że w obliczu powyższych danych jestem całkowicie bezradny i nie potrafię wskazać, ile można zaoszczędzić z budżetu. Może jest tu jakiś fachowiec, który potrafi rzucić trochę światła na te sprawy.
Dla mnie z liczb podanych w „Małym roczniku statystycznym 2007” niewiele wynika, chyba tylko to, że budżet nie został w roku 2006 wykonany i że nie było deficytu. Ale czy te wnioski są słuszne? Raczej wątpię.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Budżet
Analiza na poziomie syntetycznym, uogólnionym np. "na administrację tyle i tyle" może dać efekt, gdy porównujemy liczby z innymi - np. w innych państwach - tj. wnioskiem będzie, że w relacji do budżetu wydajemny procentowo mniej (lub więcej) albo, że na głowę mieszkańca wydajemy mniej (lub więcej) niż państwo X, czy Polska w roku Y.
Do analizy zasadności wydatków bardziej przydatne są dane szczegółowe, np. tutaj (w tabelach pod linkami, po obróceniu tabel o 90 stopni w Acrobacie).
http://www.abc.com.pl/serwis/...
Znajdują się tam takie pozycje, jak wydatki budżetu w kwotach kilkanaście - kilkadziesiąt milionów złotych na firmę A, B, C,... by łaskawie zainwestowała w Polsce.
Dokonując porównania kosztu dofinansowania miejsca pracy, uzyskiwanego dzięki tym inwestycjom można oszacować, że jest on na poziomie 50 tys. zł na stanowisko pracy - tj. że ustawodawca uznaje za celowe przeznaczenie podatków ściągniętych w takiej kwocie na pomoc zagranicznym inwestorom w celu stworzenia miejsca pracy.
Ujmując to inaczej i wyrażając językiem potocznym i nieparlamentarnym ustawodawca uznał, że obywatele miejscowi inwestują gorzej, niż zagraniczni - i że on, ustawodawca wie lepiej, kto powinien inwestować. Ta wiedza ustawodawcy jest tak dobra, że jak nie daje rady ściągnąć w podatkach, to pożycza.
To oczywiście tylko jeden przykład wydatków budżetu, które można ograniczyć.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Dziękuję za link do
Dziękuję za link do abc.com.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Krótka analiza.
Nie zabieram głosu w charakterze eksperta, ale moja wiedza wydaje się wystarczająca żeby nieco uściślić dane zawarte w roczniku (rocznik statystyczny jest do wglądu dla osób zainteresowanych).
Dochody budżetu państwa w roku 2006 wyniosły 197640 mln zł.
Wydatki ogółem 222703 mln zł.
Daje to -25063 mln zł , czyli nasz deficyt.
Jednak proszę zwrócić uwagę że jest to deficyt za rok bieżący.
Natomiast jak starałem się udowodnić wcześniej realne -ogólne- zadłużenie (czyli to które musi być punktem wyjścia dla wszelkich programów ograniczających deficyt to 504924 mln zł (tab.23 s.434).
Zwróćmy uwagę że jedynie obsługa tego długu opiewa na łączną sumę 27767 mln zł (dług wewn. i zagranicz.)
Gdzie można pomyśleć o szybkim zmniejszeniu wydatków?
8.Wydatki jednostek budżetowych 42097 mln zł
Ponieważ to grupa kosztów stałych, jedyne wydatki z tej grupy które można łatwo zmniejszyć bez zagrożenia dla funkcjonowania państwa to (s.437) :
2.Administracja publiczna 8692 mln zł.
Czyli ulubiony cel ataków każdego polityka, który chce ratować budżet odbierając urzędnikom ogrzewanie i długopisy.
Więc policzmy sobie ile można naprawdę w tym sektorze zaoszczędzić:
Jak łatwo wyliczyć, udział tych wydatków w wydatku łącznym (glodalnym wydatku budżetu państwa) to zaledwie 0,039.
Czyli 3,9 % (sic!).
Załóżmy że udaje się oszczędzić 20% na administracji(czyli wielki medialny sukces), ile wynosiłby deficyt (bieżący)?
Nadal 23325 mln zł...czyli byłaby to różnica wielkości mniej-więcej kilku rocznych wahań tego deficytu!
Nawet najdalej idące cięcia w tej sferze nie wpłyną znacząco na budżet w skali marko.
Dalej.
Tab.22
1. Dotacje podmiotowe 15355
2. Dotacje przedmiotowe 538
Dotacje podmiotowe jak to zwykle wydatki o największej wartości są kosztem stałym (jednostki dotowane wiążą budżet swoistą umową, zaiteresowanych odsyłam do odpowiednich przepisów, ponieważ nie znam szczegółów) budżet jest zobowiązany do wypłat przez kilka, kilkanaście lat.
Dotacje przedmiotowe można obniżyć, jednak dotknęłoby to bezpośrednio konsumentów- więc ryzykowne i nie warte zachodu.
(tab.22 s.)
3 i 4 wydatki socjalne, mieszane- można próbować, ale bez poparcia społecznego raczej trudno.
5 koszt stały- powinien być zwiększany. Ale można się przyjrzeć jak jest pożytkowany w samorządzie.
6 koszt stały- wydaje mi się nie do ruszenia.
10 powinien być zwiększany, ale zawsze warto się przyjrzeć jak jest pożytkowany.
11 stały
Moim zdaniem planu reformy finansów nie można rozpocząć od zmniejszania samych wydatków.
Deficyt budżetowy
Nie potrafię tu konkretnie argumentować, ale wydaje mi się, że sam fakt istnienia czegoś takiego, jak „deficyt budżetowy” dowodzi, że istnieją wydatki, na które państwa nie stać i wydatki te nie powinny być ponoszone.
Te 25 mld. deficytu należy moim zdaniem uznać za przejaw życia ponad stan, utracjuszostwa na skalę państwa. Musi być sposób na pozbycie się tego deficytu i myślę, że możnaby zacząć od analizy budżetów poszczególnych ministerstw, gdyby takie dane były.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Sumarum.
Administracja publiczna- 8.692.000.000 zł, to wydatki ujmujące także wydatki ministerstw.
Jednak tylko wydatki na szeroko rozumianą administrację, natomiast pozostałe wydatki resortów to przecież pośrednio wydatki budżetu państwa, które jak dowodziłem nie podlegają łatwej zmianie.
I oczywiście jest, ale moja rola miała w tej dyskusji polegać na zwróceniu państwu uwagi, że deficyt (ten w popularnym rozumieniu) jest jedynie skutkiem, którego przyczyn należy w pierwszej kolejności szukać, nie w samych wydatkach(a już napewno nie w wydatkach na administrację), ale w długu budżetowym.
Ta teza na przestrzeni wielu moich wypowiedzi się rozmyła, dlatego teraz ją sygnalizuje.
Zmniejszenie budżetu
Ja też przyjmuję, że budżet państwa składa się z budżetów ministerstw, bo ministerstwa „wykonują” budżet centralny. W tym sensie „budżet” ministerstwa to nie tylko pieniądze na wypłaty dla urzędników, ale również środki na realizację zadań postawionych przed ministerstwem.
Można chyba myśleć zarówno o zmniejszeniu liczby urzędników, jak też o zmniejszeniu zakresu zadań, a więc i wydatków ministerstwa, a zatem i państwa. Inna sprawa, czy to łatwe, czy trudne. Myślę, że na początek można by postawić wymóg zmniejszenia tych budżetów cząstkowych np. o 10%. Wyniknie z tego zmniejszenie zakresu zadań, z czegoś trzeba będzie wtedy zrezygnować. Tak krawiec przecież kraje, jak mu materii staje.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Jajko vs. kura
I oczywiście jest, ale moja rola miała w tej dyskusji polegać na zwróceniu państwu uwagi, że deficyt (ten w popularnym rozumieniu) jest jedynie skutkiem, którego przyczyn należy w pierwszej kolejności szukać, nie w samych wydatkach(a już napewno nie w wydatkach na administrację), ale w długu budżetowym.
Ta teza na przestrzeni wielu moich wypowiedzi się rozmyła, dlatego teraz ją sygnalizuje.
Mimo późnej pory nabędę alkohol, by odzyskać równowagę emocjonalną - poprzez tzw. upicie się.
Rozumiem, że przyczyną deficytu jest konieczność obsługi zadłużenia - a nie wydatki - bo ich ewentualna redukcja jest możliwa jedynie w wąskim zakresie (reszta jest sztywna).
Skoro tak jest, to skąd się pierwotne zadłużenie wzięło - jeżeli nie na wydatki?
(Tj. Pańska teza daje się sprowadzić do stwierdzenia, że przyczyną deficytu jest jego istnienie).
TYmczasem jest dokłądnie odwrotnie - tj. najpierw zakłada sie większe wydatki niż wpływy (WYDATKI !!!) - tj. generuje deficyt - na którego pokrycie zaciąga się dług, a dopiero potem ten dług narasta i wymaga obsługi. Czyli - pierwotne są wydatki - a nie abstrakcyjne załużenie i jego obsługa.
Rozumiem, że ktoś, kto wydaje tyle, ile zarabia nie musi płacić odsetek od kredytu?
Nie ma możwości powstania zadłużenia bez deficytu
Moim zdaniem przyczyna deficytu jest czysto mentalna.
Może Pan to zaobserwować na posłach - kiedy debatują o jakiejś rezerwie budżetowej - że "z tego można skorzystać" - tak jakby nie zdawali sobie sprawy, że aby "z tego" skorzystać najpierw te pieniądze trzeba pożyczyć - bo ich fizycznie w budżecie z takim deficytem jak nasz nie ma na żadne rezerwy. Pieniądze na rezerwy są czysto wirtualne - na podobnej zasadzie każda rodzina może sobie "zabudżetować" nowe BMW - jak się nadmie dostatecznie, to na pewno da radę.
Podobne myślenie wykazał LPR czy PiS/PO uchwalając becikowe - które wprawdzie (co nie jest pewne) być może przyczyni się do wzrostu płatników ZUS w przyszłości - ale tu i teraz obciązy budżet i raczej skłoni obecnych płatników do opuszczenia systemu - np. przez emigrację.
Suma takich "myśleń" produkuje deficyt.
Ma Pan rację, że obsługa długu jest istotna - i co warto zauważyć, podwaliny pod dług III RP są pochodzenia jaruzelsko-gierkowskiego. Pierwszy deficyt został wygenerowany przez Balcerowicza poprzez "zwrócenie" bankom zdefraudowanych depozytów dolarowych, którymi spłacano długi w latach 80 - a być może nie tylko długi.
Tyle - że ten pierwotny deficyt III RP (dziedzictwo jaruzelskie) był na tyle nieduży (ok. 5 mld USD), że można było się go pozbyć - ale posłom się spodobało, establishmentowi też - szczególnie, gdy sie zorientowali, że wraz z narastaniem długu można sobie kupować coraz lepsze samochody i budować coraz elegantsze wille.
Wracając do owiec rodzaju męskiego - jeżeli każdy wydatek, nawet ten, który w budżecie stanowi 0,4% zmniejszymy o 2% - to cały budżet tez zmaleje o 2%.
Są takie wydatki - których nie da się zmniejszyć - ale są i takie, które można zmniejszyć nie o 2 - ale o 20%.
Co Pan proponuje zrobić z długiem budżetowym - skoro tam należy szukać przyczyn deficytu?
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Przepraszam, że się wtrącę, ale myślę, że prawda wygląda
inaczej: całe te rządowe wydatki są tylko pretekstem dla deficytu budżetowego.
Rząd jest dla banków - czy szerzej posiadaczy kapitału - bardzo wdzięcznym pożyczkobiorcą: dzięki posiadaniu monopolu na stosowanie siły na danym terytorium pieniądze pożyczone rządowi są dobrze zabiezpieczone - zdolnością rządu do sciągnięcia - z owoców naszej pracy - środków na spłatę długów.
Dlatego to deficyt budżetowy jest wielkości pierwotną. Po jego ustaleniu dobiera się wydatki tak by przewyższały o tak określoną sumę planowane dochody.
Jedyne czego trzeba pilnować, to tego by ster rządów nie dostał się w niepowołane ręce - na przykład ręce dłużników, którzy chcieliby wykiwać wierzycieli. Ale od tego są już media i służby specjalne.
Deficyt
Dlatego to deficyt budżetowy jest wielkości pierwotną. Po jego ustaleniu dobiera się wydatki tak by przewyższały o tak określoną sumę planowane dochody.
Nie jest to ścisłe - bo nad niektórymi wydatkami nie sposób zapanować - więc jest i czynnik losowy. Są też grupy nacisku, które potrzebują pieniędzy z budżetu - a nie partycypują w zyskach z pożyczania.
Ale - co do generaliów potwierdza Pan moją hipotezę, że wysokość deficytu budżetowego jest wynikiem woli i decyzji ludzkiej - a nie obiektywnych potrzeb i do tego sztywnych.
Być może p. Włóczykij napisał to samo, co Pan - tylko innymi słowami - co jednocześnie nie kłóci się z tym, co napisałem ja - tj. że wydatki budżetu możnaby ustalić na niższym poziomie - i świat by się nie zawalił.
Moje pytanie do p. Włoczykija było wprawdzie ogólne - ale chodzi mi o to, czy jego zdaniem należy zrobić porządek z tymi, co doliczają odsetki do zadłużenia - a pominąć np. kwestie cięcia wydatków.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
...
Wszystko jest wynikiem ludzkiej decyzji, bo cóż stoi na przeszkodzie aby wszystkie wydatki ustawowo obniżyć o 50 %, nic.
Państwo przestanie funkcjonować, ale taka wola ludzi :-)
Nawet czynniki losowe, ujmuje się w ramy statystyczne, dlatego są one w miarę przewidywalne.
Poza tym w budżecie istnieje rezerwa, mająca amortyzować takie atrakcje jak brak przychylności losu.
Tak, po stokroć tak!
Oczywiście, że należy to zrobić, jak najszybciej.
Twierdzę natomiast że obniżenie wydatków nie wpłynie na deficyt, jak popularnie się uważa, a tylko pozwoli na rozdysponowanie wolnych środków( sumy z pewnością nie większej niż 3 może nawet 5mld zł) w inne rejony wydatków, choćby - ważna sprawa - inwestycje.
Takie postrzeganie świata
Takie postrzeganie świata zalatuje marksizmem. Niemniej jednak coś w tym jest, tyle że jest to raczej wynik ogólnego postkomunistycznego chaosu (populizm) i niekompetencji rządzących, niż jakieś zaplanowane działanie. Recepta jest prosta - to co postuluje p. Jakub, czyli zapis (najlepiej w konstytucji) zakazujący zadłużania się. Oczywiście jeśli zrobić to gwałtownie, to skończy się kryzysem na wszystkich polach. Można to jednak robić "z głową" tzn. konsekwentnie go zbijać, a za np. 3-4 lata zapisać w konstytucji definitywny zakaz zadłużania się pod karą...
Tyle, że jakoś woli takiego zbijania nie widać. Oczywiście
wyjaśnienie może być prostsze: dla rządu możliwość wydania co roku kilkudziesięciu miliardów złotych więcej, to pokusa nie do odparcia.
I to jest chyba sedno sprawy
I to jest chyba sedno sprawy - to pokusa za którą nikt nie dostaje po łapach.
Dochodzi jeszcze jeden aspekt - środki z UE. Zadłużanie się pod dotacje, co w sumie już tak straszne nie jest, bo lepiej zadłużyć się i mieć coś za 30% ceny niż nie mieć nic i nie mieć długów. Dopóki UE to finansuje, to jest to jej strata, nie nasza. Tyle, że to niczego nie tłumaczy. Większość zadłużania generowane jest gdzie indziej.
...
Ważna myśl.
Proszę jednak zauważyć, że mleko już się rozlało, bo można powiedzieć że deficyt i dług dostaliśmy w spadku po latach 90-tych.
Wtedy zrobiono najwięcej zła, za które raczej należało starym zwyczajem łapy odcinać.
Jeśli tylko ta rzecz za 30% wartości jest nam niezbędnie potrzebna i nie możemy na nią poczekać.
Misię skojarzyło:
Rząd musi wydawać pieniądze w pierwszej kolejnościna to, czego obywatele nie potrzebują. Na to, czegoobywatele potrzebują, rząd wydawać pieniędzy nie musi
Znalezione wśród zebranych przez pana Grzegorza Rossę w księdze czwartej Praw Murphy'ego
Wbrew pozorom...
... rzeczywistość może być całkiem banalna.
Naszło mnie, o czym wspomniałem już w innym miejscu - po tym, jak Tusk Donald i poseł Nowak (obaj PO) pożyczyli od innego członka PO p. Zdanowicza auto Subaru, by przemieścić się nim prawie tak szybko jak samolotem na posiedzenie parlamentu.
Skojarzyli mi się z moim chrześniakiem, który jest w wieku lat dwudziestu kilku i imponują mu samochody szybkie i z dużymi silnikami.
W tej chwili mój chrześniak stara się pojąć swym intelektem dlaczego dotychczas nie wziąłem z kasy spółki kilkustet tysięcy złotych i nie kupiłem sobie np. Audi A6 z motorem 4,2 l.
Argument, że nie są to moje pieniądze zupełnie go nie przekonuje.
Podejrzewam, że stan intelektu parlamentarzystów jest podobny.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Hm...
Aby bronić honoru dwudziesto-kilku latków, powiem panu że ja doradziłbym panu...kupno Mazdy RX7 :-)
A już poważniej.
Widziałem kilka dni temu na ulicy taką scenę:
-Mamo!
-Co, synku?
-Kup mi to!!!- dziecko wskazuję witrynę sklepu
-Choć Piotrusiu, mamusia nie ma już pieniążków.
-Kup mi, kup mi, kup mi!!!
-Przestań krzyczeć!
-Kuuup!!!- Piotruś podskakuje i tupie nogą.
Następuje klaps w pupę.
-Aaaa..aała...łeee- płacz
Piotruś idzie z mamą do domu.
Podejrzewam parlamentarzystów raczej o taką "piotrusiowatość" i zastanawiam się kiedy przyjdzie mama tego zbiorowego Piotrusia? :-)
Wybór
Bardzo dobry wybór - względnie dużo "koni" w cenie umiarkowanej (w odniesieniu do Audi) - i akcent patriotyczny - ze względu na zużycie paliwa nie wchodzi w grę podejrzenie, że posiadacz płaci małe podatki - szczególnie akcyzowy :)
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
"Jak zarabiając 1000zł wydawać 1520?- kurs ekonomii dla posłów.
To prawda, nie mogę temu zaprzeczyć.
Proszę przemyśleć ten przykład, a z pewnością uchwyci pan istotę mojej koncepcji:
Jeśli zarabiam 1000zł i wiem że do końca miesiąca nie wystarczy mi na- powiedzmy- uregulowanie rachunku za prąd.
I obliczyłem sobie że będę potrzebował na to 40zł.
Więc biorę kredyt na przykład na 60 zł (bo myślę sobie 20zł może się przydać, a zaoferowano mi korzystne oprocentowanie, które do tego mnie dodatkowo zachęciło).
Tak zrobiłbym ja, czyli szary zjadacz chleba z masłem:-) aby pokryć swoje potrzeby (40zł) środkami z zewnątrz.
Natomiast w państwie działa zasada
Więc w myśl tej zasady robi się tak:
Mam 1000zł i wiem że do końca miesiąca zabraknie mi 40zł ((czyli nie wielką część 1000zł, bo jak pan stwierdził- a ja zgadzam się całkowicie- początkowy deficyt był nieduży.
Mały deficyt był problemem i WÓWCZAS wystarczała redukcja kosztów, aby ustabilizować budżet.
Wysoki deficyt to problem, który umknął poza zwyczajne obniżanie kosztów.))
Więc pożyczam 60zł (j.w).
I od tej chwili zaczyna się szaleństwo.
Mam już 60 zł dodatkowych środków, zauważam na wystawie wiertarkę- pożyczam 100zł.
Łatwe pieniądze, oddam jak będę miał, pożyczam 140zł i zapraszam dziewczynę na kolację.
Później kolejne 200 zł i do końca miesiąca jeszcze 20 zł.
W sumie pożyczyłem 520 zł po różnym oprocentowaniu.
No to jest kłopot, bo teraz problemem nie jest już dla mnie obniżanie kosztów życia (mogłem zrobić to wcześniej i być może uzbierałbym 40zł na rachunek bez potrzeby zadłużania się), a koszty długu i sam dług.
Mogę trochę zacisnąć pasa, ale przypominam że mając swoje 1000zł już nie udawało mi się wiązać końca z końcem (na podobnej zasadzie wiążą budżet koszty stałe), więc nie bardzo mam gdzie szybko zaoszczędzić.
Więc co robię? Biorę kolejny kredyt i kolejny, i kolejny...
Przykład wydaje się banalny, ale przystępniej chyba nie mogę wyjaśnić mojej koncepcji.
Tak wydatki są pierwotne, ale zadłużenie narasta w postępie geometrycznym do wydatków- jak było widać w przykładzie z 1000zł.
Hm...jak widzę różnimy się tylko w podejściu do deficytu i długu.
Ja twierdzę że mając wysokie zadłużenie nie jesteśmy w stanie skutecznie zmniejszać deficytu, pan zaś uważa, że możliwe jest poważne zmniejszenie deficytu w oparciu o redukcję wydatków.
Zgadza się?
Pewnie jeślibym wiedział byłbym najmłodszym ministrem finansów w historii świata :-).
Mam kilka pomysłów, ale są one na razie w fazie science-fiction. Zresztą aby kompleksowo i poważnie przygotować się do problemu należałoby mieć sztab dobrych fachowców, ponieważ trzeba opanować naprawdę masę danych, przygotować stosy materiałów oraz ich aplikację.
PS.
Zakładając że wszystkie wydatki są sobie równe, a tak w rzeczywistości nie jest.
Redukcja deficytu
Ja twierdzę że mając wysokie zadłużenie nie jesteśmy w stanie skutecznie zmniejszać deficytu, pan zaś uważa, że możliwe jest poważne zmniejszenie deficytu w oparciu o redukcję wydatków.
Zgadza się?
Podałem tylko odpowiedź częściową - tj. w kwestii, czy cięcie wydatków jest możliwe i pożyteczne.
Redukcja obecnego deficytu - czy szerzej, długu publicznego nie wydaje się być możliwa w oparciu jedynie o redukcję wydatków - głównie ze względu na sztywność:
- obsługi zadłużenia
- zobowiązań emerytalnych i rentowych
- przewidywalny bunt kasty urzędniczej.
Czy to znaczy, że nie należy ciąć?
Moim zdaniem - należy.
Dlaczego ?
Dlatego, że przycięcie części wydatków, tych możliwych, daje szansę na taką zmianę obciążeń, która odblokuje wzrost i/lub zminiejszy obciązenia - przynajmniej w niektórych obszarach (nie twierdzę, że globalnie)
Jeżeli ktoś np. rezygnuje z bezrobocia i rozpoczyna działalność gospodarczą, to per saldo różnica dla budżetu może być szcowana na poziomie 1000 zł i więcej - i, o czym znaczna część elektoratu nie ma pojęcia, taka osoba ma okres karencji po zakończeniu działalności, w którym nie przysługuje jej zasiłek dla bezrobotnych.
Skłonienie do DG obywatela jest więc znaczną ulgą dla budżetu - a przynajmniej nominalnie stutkuj comiesięcznym wpływem na poziomie 700 - 1000 zł.
Ewentualne cięcia w budżecie, które powodowołyby takie ruchy są więc podwójnie korzystne - wytwarzają pożadane sprzężenie zwrotne.
Ponadto - cięcie wydatków jest krokiem w dobrym kierunku - nawet gdy nie służy redukcji długu publicznego, a jedynie osłabia dynamikę jego przyrostu.
Cięcie wydatków jest więc jednym z elementów właściwego działania - a bynajmniej nie remedium na zlikwidowanie długu publicznego - ale jak nie twierdziłem, że tak jest - jedynie, że jest możliwe i pożyteczne.
W praktyce może być tak, że redukcja wydatków nie musi oznaczać ani obniżenia wynagrodzeń urzędników - ani ich masowej redukcji - są obszary, w których są potrzebni, a ich brakuje.
Przy okazji - warto rozważyć kwestię obligatoryjności OFE - oraz wnoszenia do nich udziałów skarbu państwa w firmach - zamiast łatania obligacjami - mimo, że tak kwestia jest delikatna i wymaga szczególnej staranności.
Nieobligatoryjnośc OFE byłaby surogatem obniżenia składki ubezpieczeniowej - ale, być może z pozorną korzyścią - bo ZUS traktuje ją jak swoją, a to, co miałby kierować do OFE dostaje z budżetu - więc operacja jest ruchem pustym, pozornym - o ile nie uwzględniać, że budżet pieniądze na transfer do OFE pożycza.
No, ale właśnie z tego pożyczania bierze się dług - więc może warto?
Konsekwencja nieobligatoryjności OFE to niższe emerytury w przyszłości - ale narastający dług, wbrew pozorom działa na te przyszłe emerytury niemal identycznie - więc może warto spróbować.
W konsekwencji zmierzam do stanu, w którym obywatele mają więcej środków i sami decydują, gdzie i jak je inwestować - a nie do stanu, w którym istnieją międzynarodowe molochy, zatrudniające najemny, współczesny plebs i nieco lepiej opłacaną kastę poganiaczy (managerów) - a inwestowanie możliwe jest jedynie poprzez zasilenie tzw. funduszy najróżnorodniejszego autoramentu.
Mam nadzieję, że doprecyzowałem swój pogląd - który, jak sądzę, nie jest sprzeczny z Pańskim, może trochę inaczej rozkładam akcenty.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
...
To powinno być celem nas wszystkich.
Pozdrawiam.