Skandal z Radosławem Sikorskim

To, co się dzieje wokół kandydata na ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego, dawno już przekroczyło normy dyskursu politycznego, nawet tak kulawego, jak się odbywa w Polsce.

Standardy polityczne, narzucone przez polityków związanych z Prawem i Sprawiedliwością, w szczególności dotyczy to braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich, zostały tak drastycznie obniżone, że wymaga to natychmiastowej interwencji – przypomnieniu, o co w tym wszystkim powinno chodzić.

Od dnia, kiedy Radosław Sikorski zaczął być wymieniany jako kandydat do rządu (na fotel szefa MON, lub MSZ) od razu zaczęły płynąc z Pałacu Namiestnikowskiego pomruki niezadowolenia, przeradzające się z czasem w krzyki (głównie Aleksandra Szczygły) groźby i insynuacje.

Było tego wiele. Począwszy od tego, że Sikorski przekroczył swoje uprawnienia w trakcie wizyty w USA, zadając dotacji dla polskiej armii (jak się okazało, w uzgodnieniu z ówczesnym premierem, Kazimierzem Marcinkiewiczem – i zapewne za wiedzą Lecha Kaczyńskiego), poprzez insynuacje o współpracy z wywiadem brytyjskim (Peter McQuibben, łącznik wywiadu MI6 przy szefie Urzędu Ochrony Państwa), na innych insynuacjach kończąc.

Aż dziwne, że nie znaleziono żadnych afer obyczajowych, ale i tak minister (sic!) Szczygło powinien odpowiedzieć nie tylko przed sądem za słowa o zdradzie…

A tak naprawdę chodzi o o to, że Lech Kaczyński, podjudzany przez swojego brata – po pierwsze nie może ścierpieć, że Sikorski był gotów na powiedzenie prawdy o zasadach i stylu prowadzenia polityki przez Kaczyńskich, po drugie – że polityka zagraniczna, najbardziej zabagniona sfera polskiego życia społecznego, wymyka mu się z rąk. Karol Karski, obecny jeszcze minister SZ odważył się nawet uchylić rąbka tajemnicy, że w wypadku nominacji Sikorskiego – Kaczyński zamierza blokować nominacje i odwołania ambasadorów…

Gra, jak zwykle w tego rodzaju przypadkach, polega na tym, że coś niby jest, ale nie możemy tego pokazać. Pokażemy, ale niech Donald Tusk zgodzi się na naszego kandydata (Jacka Saryusz – Wolskiego). Na szczęście Premier nie ugina się przed szantażem.

Cała ta sprawa ma posmak skandalu, rozpętanego w Kancelarii Prezydenta i osłabia przede wszystkim polski rząd i polską politykę zagraniczną, za którą odpowiedzialny jest Donald Tusk.

Odpowiednie zapisy w Konstytucji RP mówią;

Art.133
1. Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych:
1) ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,
2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,
3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.
2. Prezydent Rzeczypospolitej przed ratyfikowaniem umowy międzynarodowej może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie jej zgodności z Konstytucją.
3. Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.

Art. 146
- Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej.
- Do Rady Ministrów należą sprawy polityki państwa nie zastrzeżone dla innych organów państwowych i samorządu terytorialnego.

Lech Kaczyński nie ma żadnych uprawnień, ani żadnych narzędzi, aby wpływać na, po pierwsze, nominację ministerialną, po drugie na zasady i formę prowadzenia polityki zagranicznej. Jego działania należy traktować jako niezgodne z polską racją stanu.

Lech Kaczyński nie potrafi przejść do porządku dziennego nad tym, że jego prerogatywy i moc decyzyjna ograniczone są do zapisów ustawy zasadniczej – i każda próba negacji jej zapisów, lub swoistej interpretacji – może się skończyć źle dla niego. Autorytet zajmowanego stanowiska jest już i tak mocno nadszarpnięty…

Dobrze, że Donald Tusk zachowuje zimną krew i nie godzi się na wywołanie kryzysu konstytucyjnego – bo uległość wobec absurdalnych żądań dużego pałacu – ośmieliła by Kaczyńskiego do innych obstrukcyjnych działań.

Azrael