Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Marszałek w ornacie
Autor: RSz, wt, 20/11/2007 - 09:27
W mediach huczy, bowiem w czasie zmiany rządu dokumenty b. WSI (należące dziś do komisji likwidacyjnej dawnych służb wojskowych - wg min. Macierewicza) w trybie nagłym nocą "wyjechały" z siedziby SKW do siedziby BBN. Trafiły z pomieszczeń dotychczasowych "rządowych" do "prezydenckich". Sytuacja jest trochę niezdrowa. Wygląda bowiem na to, że w państwie, po ostatnich wyborach, mamy pojawiły się dwa wrogie terytoria – nowe "rządowe" i istniejące "prezydenckie". Obecnie, po przegranej "kampanii październikowej", pokonani wycofują się na wyznaczone z góry pozycje: obronne w sejmie, w ławach opozycji i okopy na prezydenckim "terytorium", skąd zapewne będzie podjęta kontrofensywa. Przyznaję, że irytująco wygląda sytuacja, gdy w Polsce ciągle trwa nie spór, ale wojna polityczna na śmierć i życie, w której walczące strony usiłują wszelkim sposobami "wroga" unicestwić. Obywatel dostrzega przecież nie tylko słuszne hasła, np. walki z korupcją, ale i stosowane metody. Czy to miało wpływ na wyniki wyborów? Ciągle aktualne jest pytanie: czy cel, nawet najszlachetniejszy, może usprawiedliwiać niegodne środki? Moralność i etyka powiadają: NIE. Pragnienie skuteczności w walce ze złem podpowiada¸ że można i nawet trzeba. Cóż z tego, że dowody zdobyto nielegalnymi metodami skoro zło będzie wytępione. Teraz, w okresie ujawnienia się tego chorobliwego stanu ważne jest nie tylko jego opisanie, diagnoza i proponowane lekarstwo. Trzeba widzieć, kto zgłasza się jako leczący chorobę. I to obojętnie, czy będzie to lekarz stawiający diagnozy i ustalający kurację, czy tylko pielęgniarka pochylająca się nad chorym, czy może jakiś znachor oferujący cudowne sposoby leczenia. Mam w ręku "Dziennik" (19.11.07.) i czytam: Kraj według PiS to podwórko, na którym wygrywa ten, kto mściwiej rozliczy innych i ciężej obrazi. A cóż się do tego nadaje niż brudy z archiwów tajnych służb. Prawdziwości ich już nikt nie weryfikuje. Łatwość wrzucenia "pomyj" do mediów przez rządzących, oczywiście anonimowo, rozzuchwaliła polityków PiS. Hm, mściwe rozliczenie za pomocą brudów tajnych służb łatwo wrzucanych do mediów!!! Coś wiem na ten temat. Do dziś nie wyplątałem się z tych "brudów" służb wyrzuconych w media. Patrzę jednak - artykulik "Dziennika" Nocne gry i zabawy polityków PiS opatrzony jest fotografią damskiego oblicza autorki o cierpkim uśmieszku i złym spojrzeniu i podpis: Anna Marszałek, zastępca szefa działu śledczego. Przed laty red. Marszałek oskarżyła mnie "mściwie" i nie weryfikując "prawdziwości" zarzutów "anonimowych". Za swoje tekst dostała następnie rozliczne nagrody i zaszczyty. Po latach okazało się, że Farmus, wg niej mój "kasjer" uciekający z kilkoma paszportami do Szwecji, został uniewinniony i z paszportem kanadyjskim, jedynym jaki miał poza polskim, wyjechał do Kanady. Mnie do dziś nie osądzono, bo "wymiarowi" jakoś nie spieszno. A red. Marszałek nie napisała, że pomyliła się i przeprasza "kasjera" i może mnie. Twierdzi, pytana przez dziennikarza Leszka Szymowskiego (luty 2007 r.), że w 2001 r. pisała prawdę i teraz też by to powtórzyła. Autorka artykułu w "Rzeczpospolitej", Anna Marszałek, w rozmowie z Polskim Radiem podtrzymuje wszystko to, co napisała w tekście "Kasjer z Ministerstwa Obrony". Cytuję raz jeszcze tekst z "Dziennika": Czy politycy PiS nie zauważyli, że społeczeństwo w wyborach odrzuciło takie zabawy i zostali na podwórku sami? Dlaczego niby sami? – towarzyszy im przecież Anna Marszałek. Polskie przysłowie mówi: diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Dziś zadzwonił w "Dzienniku".
|
niech
Pan ja pozwie
!
Już badałem sprawę. Dopóki toczy sie - he, he, raczej stoi, postepowanie karne w mojej sprawie, sąd zawiesi sprawę Marszałek do czasu zakończenie sprawy karnej. Ona bowiem może powiedzieć w sądzie, że miała rację skoro mnie sądzą, a wyroku jeszcze nie ma. Co się odwlecze nie uciecze.
R. Szeremietiew
W języku niemieckim ma to nawet swoją trafną nazwę
"Ohne Arbeit keine Wohnung - ohne Wohnung keine Arbeit".
Po polsku się to krócej, ale za to mniej cenzuralnie nazywa.
Każdy dzień utwierdza mnie
Każdy dzień utwierdza mnie że PIS jest niezwykle szkodliwy. Nie wiem czy powodem szkodliwości PIS jest jego głupota czy przewrotność. Inaczej się nie da wyjaśnić ze PIS oddał władze a wcześniej przez dwa lata nic pożytecznego nie zrobił. PIS to taka partia do ogłupiania Polaków.
W Pana wypowiedzi mnóstwo
W Pana wypowiedzi mnóstwo niekonsekwencji. Najpierw stwierdza Pan, że PiS jest niezwykle szkodliwy, potem żałuje Pan, że oddał władzę, a następnie, stwierdza , że przez dwa lata rządów nic nie zrobił. Pomijając fakt, że sie kompletnie z Pana wypowiedzią nie zgadzam, to apelowałabym, o odrobine logiki w Pańskich wypowiedziach.
Po pierwsze, jeżeli ktoś jest szkodliwy, to nalezy się cieszyć, że stracił władzę. Po drugie, jeżeli PiS nic nie zrobił, to trudno w takim działaniu dopatrywać sie nadmiernej szkodliwości, zwłaszcza, że wskaźniki ekonomiczne w tym czasie były wyjątkowo korzystne.
Jeżeli taka jest opinia Pan na temat rządu PiS, to niezmiernie jestem ciekawa, jaka jest na temat obecnego rządu?
A czy to by świadczyło o
A czy to by świadczyło o jakiejś szcególnej niechęci do krytykowania PO, o jakiejś służalczej ochocie, by owijać całą niekompetencję nowej władzy w bawełnę i dawaniu milczącego przyzwolenia na dziejące sie zło; czy to by świadczyło własnie o tym wszystkim, gdyby z oceną TEGO rządu poczekać, no dajmy na to, choć do pierwszego expose...
A po co czekać? Skoro
A po co czekać? Skoro tamten rząd nic nie zrobił i ten jeszcze nic nie zrobił, to Pan Jan moze już dokonac porównania
Zaiste... Jak tu nie ulec
Zaiste...
Jak tu nie ulec tak błyskotliwej logice:)
Każdy dzień utwierdza mnie
Kazdy dzien utwierdza mnie, ze to nie przegrana PiS drazy panu jelita.
To wpadka LPR - a raczej wypadka "wodza" i jego druzyny, maja olbrzymi wplyw na panskie samopoczucie.
Umysł zajęczy.
Co to jest WALKA Z KORUPCJĄ?
"Ciągle aktualne jest pytanie: czy cel, nawet najszlachetniejszy, może usprawiedliwiać niegodne środki? Moralność i etyka powiadają: NIE. Pragnienie skuteczności w walce ze złem podpowiada¸ że można i nawet trzeba. Cóż z tego, że dowody zdobyto nielegalnymi metodami skoro zło będzie wytępione."
Zająca zdaniem nie chodzi o odpowiedź na pytanie czy cel uświęca środki.Odpowiedź jest jednoznaczna , tak myślę.
Dla mnie istotne jest to ,że Wysoka Pisowska Sprawiedliwość źle obrała cel. A metody owej walki, wołające o pomstę do nieba - inny temat.
Na głównych wrogów korupcyjnych wszystkich od I do IV RP wybrała sobie lekarzy. I to nie urzędników służby zdrowia lecz lekarzy leczących. Why?
Cyt. za Korupcja (łac. corruptio - zepsucie) - nadużycie stanowiska publicznego w celu uzyskania prywatnych korzyści.
Diabeł ubrał się w ornat
Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni - no właśnie Panie Romualdzie...
Wystarczy już tego pańskiego cierpiętnictwa i robienia z siebie ofiary. To staje się już po prostu nie smaczne, nawet na tym forum. Pan pisze, cyt:
A co, jeżeli A. Marszałek miała prawdziwe informacje na temat Pana i „kasjera” Farmusa, lecz jak to często bywa w dziennikarstwie śledczym – „informacje zdobyte nielegalnymi metodami”, które chodź prawdziwe, w sądzie nie mogą być brane pod uwagę?
Jak to się ma do pańskiej moralności i etyki?
Ogon i prasa
Pańskie przypuszczenie bardzo łatwo obalić.
Skoro p. Marszałek miała prawdziwe informacje, to dlaczego opublikowała te nieprawdziwe?
Dla zmylenia lub niepoznaki?
Takie się okazały - co nie tylko sąd stwierdził, ale i niektórzy z publikujących, którzy zapewne dysponowali dossier z tego samego źródła, sądząc po treści.
Można też dociekać, że część była prawdziwa, część nie - no, ale skoro prawdziwe okazały się nieprawdziwe, to jak wierzyć i rozeznać się, które są bardziej prawdziwe?
Czy nie prościej przyjąć, że skoro część informacji była z pewnością nieprawdziwa, to pozostała część też?
Postuluje Pan wprowadzenie nowej kategorii informacji prawdziwych "prawdziwe napewno" - ale niemożliwe do ujawnienia i nieweryfikowalne?
A celem uprawdopodobnienia prawdziwych publikowanie nieprawdziwych?
Pańskie rozumowanie nie trzyma się tzw. kupy - patrząc na to z punktu widzenia czystej logiki.
Kontynuując - skoro sąd ocenił informacje jako nieprawdziwe - to czy fakt nieprocesowania się czyni inne informacje jakoby istniejące - prawdziwymi?
Pan błednie zakłada, że istnieje jakieś dziennikarstwo śledcze - tymczasem istnieje dziennikarstwo wrzutkowe.
Kilka redakcji dostaje pakiety informacyjne, ocenia je jako prawdopodobne - i publikuje.
Po zapoznaniu się z całokształtem i konkretami wrzutki okazują sie prawdziwe, bądź nie - jak w przypadku p. Szeremietiewa. Niektóre redakcje drukują sprostowania i przyznają sie do błędu - inne nie.
Oczywiście można wtedy napisać, że miało się inne informacje, prawdziwe, całkiem inne niż te, co miał sąd.
Jeżeli te inne informacje były tylko i wyłącznie komunikatami głosowymi (materiał na zeznanie świadka) - to czyżby pozycja p. Szeremietiewa była tak silna, że boją się zeznawać?
Bo rozumiem, że innych "dowodów" Pan nie ma?
Pan Szeremietiew oczekuje rozstrzygnięcia sądu w racjonalnym terminie - chyba ma do tego prawo?
Rozumiem, że prokurator postawił zarzuty w oparciu o znane dowody, a nie abstrakcyjne, którymi dysponuje p. Marszałek?
A może prokurator postawił zarzuty na podstawie wiedzy ezoterycznej, przekazanej telepatycznie?
Mógłby Pan coś bliżej "w temacie"?
Skoro p. Szeremietiew nie wytacza sprawy o to, co okazało sie ewidentną nieprawdą - to skąd obawy, że będzie miał coś do powiedzenia, gdy pojawią sie "prawdziwe" dowody?
Rozmumiem, że czyjąś godność narusza podanie prawdziwych faktów, ale kłamliwych nie?
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Nie myślę więc jestem?
Pan Cogito
Jak to się ma do pańskiej moralności i etyki?
Zanim o mojej moralności.
Ścigający przestępstwa zbierają informacje, tzw. operacyjne, gdzie są fakty i plotki, uzasadnione podejrzenia i zwykłe pomówienia, no jest wszystko. Czy jednak można kogoś skazać na podstawie takich mat. operacyjnych? Nie można. Można skazać tylko na podstawie DOWODÓW, czyli sprawdzonych i potwierdzonych w kilku źródłach FAKTÓW. Rzetelne materiały operacyjne są weryfikowalne przez to, czy na ich podstawie śledczy są w stanie przedstawić wiarygodne sądowo dowody. A i one są jeszcze weryfikowane w bezstronnym postępowaniu sądowym, w którym oskarżyciel i oskarżony mają równe prawa, toczą spór i co gorsza, oskarżony nie ma obowiązku tłumaczyć się - to oskarżenie ma mu dowieść przed sądem winę. Pan by to pewnie inaczej urządził, prawda?
Gdyby więc można było kogoś skazać w oparciu nie zweryfikowane i do tego nielegalne materiały operacyjne, albo artykuł prasowy, to nie byłoby w kodeksie karnym przestępstwa pomówienia. Dlatego systemy prawa w cywilizowanych państwach posiadają też ścisłe procedury LEGALNEGO zdobywania dowodów. Dowody nielegalne nie mogą być podstawą wyroku. Gdyby było inaczej to czym różniłby się policjant od przestępcy, obaj wszak działaliby nielegalnie.
A ponadto - chciałby Pan być sądzony na podstawie dowodów zdobytych w sposób nielegalny?
A teraz rola dziennikarstwa śledczego? Ma ono ujawniać niepokojące społecznie zjawiska natury przestępczej. W następstwie ujawnionych w mediach podejrzeń działania podejmują organy ścigania. Jeśli śledztwo potwierdza zarzuty medialne, dziennikarz spełnił swoją rolę. Gdy śledztwo i wyrok nie potwierdzają zarzutów – dziennikarz odpowiada za pomówienie. Oczywiście, na korzyść dziennikarza działa uzasadniony interes społeczny, zasady wolności prasy i tajemnicy dziennikarskiej. Jednak nadużycie tych wolności jest karane i to nawet surowo (np. w USA) bowiem prawa przyznawane mediom musza też oznaczać odpowiedzialność w ich korzystaniu. Innymi słowy im więcej uprawnień tym większa odpowiedzialność – nasi dziennikarze tego zdaje się jeszcze nie rozumieją.
A teraz co do red. Marszałek. Twierdziła, że Farmus był moim „kasjerem” zbierającym łapówki, a zagrożony aresztowaniem wsiadł na prom i z kilkom paszportami uciekał do Szwecji. Śledztwo trwało ponad dwa lata, proces następne dwa, okazało się, że Farmus nigdzie nie uciekał, miał dwa paszporty, polski i kanadyjski i w wyroku został uniewinniony od zarzutów łapownictwa. Tak więc „nielegalne” dowody red. Marszałek, jeśli one wogóle były, śledczym nie udało się przekształcić w „legalne” wiarygodne procesowo dowody. Np. w tym co Marszałek napisała „stało”, że Farmus spotkał się z przedstawicielem producenta radarów pola walki i zażądał kilkudziesięciu tys. dol. łapówki. Prokuratura, być może wierząc dziennikarce, zapisała to w akcie oskarżenia. A na sali sadowej świadek, ów przedstawiciel, nie rozpoznał w oskarżonym rozmówcę nt. łapówki i podał okoliczności wykluczające, aby Farmus mógł być w miejscu tej rozmowy. Wg świadka odbyła się ona w budynku do którego Farmus nie miał prawa wstępu, a księga wejść nie potwierdziła, aby ktoś Farmusa tam wprowadził. Efekt – prokurator na sali sądowej wycofał się z tego zarzutu. Jak Pan myśli, red. Marszałek napisała może, po tym, że zarzut okazał się nieprawdziwy? Jak Pan sądzi – powinna może przeprosić za napisanie nieprawdy?
W przypadku zarzutów red. Marszałek wg Pana wyrok skazujący Farmusa byłby ok., a uniewinniający nie, bo red. Marszałek uważa inaczej? Pan myśli cogito), że red. Marszałek ma tajemną wiedzę i wyrok uniewinniający Farmusa psu na budę. A może Farmus powinien na sali sądowej powiedzieć wyrok jest niesłuszny bo dziennikarka Marszałek już uznała mnie za winnego. Tak Pan wyobraża sobie właściwe zakończenie sprawy?
A to Pańskie stwierdzenie odbieram jako obrzydliwe:
Moje staranie o oczyszczenie imienia jest „nie smaczne”. Powiada Pan to jest, „cierpiętnictwo” i „robienie z siebie ofiary”. Rzeczywiście, jakoś nie mogę uznać, że jestem łapownik – swoją drogą dowodzenie własnej niewinności jako czynność pozbawiona smaku?
Prokurator ZSSR Andriej Wyszynskij powiadał, sędzia i prokurator dążą do ustalenia prawdy, do czego więc jest potrzebny w procesie obrońca, żeby mącić, przeszkadzać sądowi i prokuratorowi?
W ZSSR nie martwiono się o legalność dowodów, Pan też uważa, że nie ma o co kopii kruszyć – gratuluję Panu tego wzoru. I jak tam z Pańską moralnością i etyką?
COGITO ERGO SUM Panie „cogito”!!! W Pańskim przypadku można raczej powiedzieć non cogito ergo sum, na tym forum.
R. Szeremietiew
Proszę mieć dystans do osoby.
Do mnie pan Cogito tak zagadał jakiś czas temu:
Z poważaniem
Cogito
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Ja również to zapamietałem
Panie Tadeuszu,
pan Cogito jest wyjątkowo "szczery". Tyle, i tylko tyle.
pozdrawiam
W kwestii smaku...
Czynnością pozbawioną smaku według mnie jest to, że na forum PN, Pan sam ciągle pisze i przekonuje o swojej sprawie i niewinności, ale nemo iudex idoneus in propria causa i tylko tyle co do smaku…
Na przykładzie sprawy Siemiątkowskiego podałem przykład dowodów, które niekiedy mogą nie być uznane za dowody. Niestety w naszym państwie nie tylko przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości popełniają błędy w sztuce procesowej, ale też przedstawiciele władzy ustawodawczej strzelają jak kulą w płot, badając powiązania korupcyjne wysokich urzędników np. w MON a szkoda, bo można by było dokładniej zbadać np. taką sprawę: http://ks.sejm.gov.pl:8009/search97cgi/vtopic?acti...
Kwestia logiki, a nie smaku
Panie cogito
W kwestii smaku czy gustu nie będę polemizował skoro już starożytni powiedzieli de gustibus non est disputandum i co oddaje powiedzenie - jeden do córki, drugi do matki chodzi. Woli Pan „mamusię” Pańska sprawa. Czym innym jest jednak podniesiona przez Pana kwestia unikania odpowiedzialności ze względu na nielegalność dowodów.
Przytacza Pan uniewinnienie Siemiątkowskiego, zestawia je z uniewinnieniem Farmusa i stwierdza: „W ten sposób też można „uniewinnić” się od poważnych zarzutów, ale czy o to chodzi?”
Otóż wydaje mi się, że popełnia Pan częsty błąd wnioskowania. Z pozornie prawdziwych przesłanek wyciąga Pan fałszywe wnioski. Taki tok rozumowania można by przeprowadzić na gruncie logiki „dialektycznej” – tam obok wartości "prawda – fałsz" komuchy mają jeszcze „półprawdę” i „półfałsz”. Nie sądzę jednak, aby był Pan marksistą więc Pański wniosek jest raczej efektem braku wiedzy z logiki klasycznej. Dlaczego tak sądzę?
Otóż podaje Pan taki przykład:
Z uzasadnienia wyroku wynika, że sąd uznał, że zapis podsłuchu jako - niezalegalizowany przez sąd - nie mógł być traktowany jako dowód w sprawie.
W tej sprawie nie doszło nawet do badania bilingów, odtwarzania faktów związanych tą rozmową, badania powiązań, itp. po prostu DOWÓD uznano za nielegalnie zdobyty i nie dopuszczono do sprawy.
W moim przypadku był zaś to:
Co z powyższego wynika? Wg Pana łączy je fakt uniewinnienia obu oskarżonych, w podtekście – udało się im, chociaż byli winni.
A co naprawdę łączy te dwie sprawy?. Niewątpliwe łączy je nieudolność organów ścigania, prokuratury. A co ponadto różni? – Wszystko!
Sprawa zasadnicza: bez wątpienia przypadku Siemiątkowskiego ta "nieudolność" działała na korzyść oskarżonego, a w przypadku Farmusa na jego niekorzyść.
W przypadku Siemiątkowskiego, gdyby prokuratura i ABW przeprowadziły rzetelne śledztwo, to dysponując informacjami operacyjnymi z nielegalnego podsłuchu mogły je potwierdzić w inny sposób, np. z zeznań świadków i dostarczdyć sądowi dowód legalny. Wtedy w sądzie zarzut by się obronił, a Siemiątkowski zostałby uznany za winnego i skazany. Być może jednak „organy” (Siemiątkowski był przedtem szefem „służb”) celowo podały nielegalny dowód wiedząc, że sąd w takim wypadku będzie musiał oskarżonego uniewinnić.
A teraz Farmus. Gdyby śledczy sprawdzili wiarygodność świadka i jego oskarżenia, to zarzutu by nie było. Świadek twierdził, że rozmowa nt. łapówki miała miejsce w siedzibie MON, na Klonowej. Wystarczyło sprawdzić w księdze wejść do budynku czy świadek tam wchodził, kiedy i do kogo szedł. To wszystko musiało być odnotowane. Następnie sprawdzić, czy urzędował tam Farmus i ustalić czy był we wskazanym przez świadka czasie, tj. uprawdopodobnić fakt spotkania. Tego wszystkiego nie zrobiono. Gdyby zrobiono to by się okazało, że Farmus nie miał biura w budynku na Klonowej (miał w innym obiekcie, na innej ulicy) i nie miał przepustki uprawniającej go do wstępu do budynku na Klonowej. Skoro więc fizycznie nie mógł spotkać się ze świadkiem to nie mógł dopuścić się zarzucanego przestępstwa.
Na marginesie: ten świadek na sali sądowej powiedział też, że swojego „Farmusa” widział przelotem na ulicy Warszawy, gdy prawdziwy Farmus przebywał w areszcie? Jak Pan sądzi, czy prokurator oskarżający Farmusa podjął może jakieś czynności by ustalić z kim tak naprawdę spotkał się świadek rozmawiał o łapówce na tej Klonowej?
Czyli może Pan mieć rację, gdy pisze: „W ten sposób też można „uniewinnić” się od poważnych zarzutów, ale czy o to chodzi?” Oczywiście nie o to chodzi, tyle że zapomina Pan iż oskarżony musi „mieć po swojej stronie” organy ścigania, aby Pańska uwaga była słuszną.
Siemiątkowski zdaje się miał "po swojej stronie" prokuratora, Farmus wyraźnie nie miał. Wszak Siemiątkowskiego uniewinniono ze względów formalnych – wadliwie przygotowany materiał dowodowy, dowód był nielegalny. Farmusa uniewinniono ze względów materialnych – zebrane legalne dowody nie potwierdziły zarzucanego czynu.
Wygłaszając opinie i poglądy, polemizując, dobrze jest nie mijać się ze zdrowym rozsądkiem, że o logice już nie wspomnę.
Eh, cogito ergo sum, Cogito????
R. Szeremietiew
Panie Cogito,
czy nie jest panu wstyd za te słowa? Podważa pan wiarygodność człowieka, który od przeszło 6 lat walczy o oczyszczenie siebie i Farmusa. A jest to wyjątkowo trudne, zwłaszcza, że ma się przeciw sobie ogromne i bardzo silne (amerykańsko-polskie)lobby zbrojeniowe. Prokuratorzy, sędziowie, rożnej maści prawicowi politycy, jak ognia boją się zaangażować w rozwiązanie tego problemu. Czy dalej muszę tłumaczyć, dlaczego? Proszę tylko przyrównać siłę Ryszarda Krauzego do siły amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Krauze trzęsie swoimi interesami połową Polski, a kim i czym trzęsą Amerykanie w Polsce? Czy teraz już pan wie, kogo przeciw sobie ma p. Romuald Szeremietiew? Marszałek to "pestka". Gdyby to była tylko ona, już dawno byłoby po sprawie. Będę powtarzał jak mantrę; kluczem do rozwiązania sprawy R. Szeremietiewa jest offset na F16.
Honor, etyka a sztuczki
Honor, etyka a sztuczki prawne.
W sierpniu br. były Szef Agencji Wywiadu Zbigniew Siemiątkowski został uniewinniony przez sąd od zarzutu ujawnienia tajemnicy państwowej. Według zaś ustaleń śledztwa, Siemiątkowski miał przekazać Renacie K. (swojej znajomej, pochodzącej z Gostynina pod Płockiem) tajne informacje o śledztwie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie państwowej spółki PERN "Przyjaźń", zarządzającej siecią krajowych rurociągów ropy naftowej. W marcu 2004 roku funkcjonariusze ABW z Bydgoszczy podsłuchali rozmowę Renaty K. z szefem prywatnej płockiej spółki "Vectra" Markiem Graczykowskim. Powołując się na rozmowę z Siemiątkowskim, Renata K. miała mu poradzić, by "poczyścił sobie umowę z tą firmą dużą", czyli PERN. W trakcie rozmowy padło nazwisko Siemiątkowskiego.
Z uzasadnienia wyroku wynika, że sąd uznał, że zapis podsłuchu jako - niezalegalizowany przez sąd - nie mógł być traktowany jako dowód w sprawie.
W tej sprawie nie doszło nawet do badania bilingów, odtwarzania faktów związanych tą rozmową, badania powiązań, itp. po prostu DOWÓD uznano za nielegalnie zdobyty i nie dopuszczono do sprawy.
W ten sposób też można „uniewinnić” się od poważnych zarzutów, ale czy o to chodzi?
Jurystyka rulez
No, tak, tylko że w tzw. "sprawie Szeremietiewa" brak jest tego rodzaju dowodów, które byłyby oczywiste w ocenie, a nieprzydatne procesowo.
Zna Pan takie?
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
I co by Pan chciał?
Żeby sąd złamał prawo? Jeżeli już Pan pisze o sprawie, to może Pan podać uzasadnienie, przepisy, które zostałyby naruszone albo, które wg Pana zostały źle zinterpretowane, bo chyba się Pan dobrze orientuje w sprawie. Niech Pan przytoczy orzeczenie SN, na którym opierał się sąd wydając decyzje, jest ustawa o policji. To wszystko jest, tu nic nie jest zagadkowe.
Może się Panu to nie podobać, ale w państwie prawa to sądy legalizują podsłuchy, a nie prokuratura.
W ten sposób też można „uniewinnić” się od poważnych zarzutów, ale czy o to chodzi?
- Jest Pan pewien?
Nie wiem, co ma wspólnego sprawa Siemiątkowskiego z tą? Wrzuca Pan do jednego kotła i miesza. Dowody są tak tajne, że nie mogą ujrzeć światła dziennego. Przy takim myśleniu, to sądy są niepotrzebne, kilku sprawnie działających prokuratorów i po sprawie. Po co marnować pieniądze, bawić sie w biurokrację.
Pan naprawdę nie widzi tych absurdów w swoim wpisie?
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Olszewski
wczoraj twierdził, że zmianę siedziby zapowiedział publicznie w chwili objęcia stanowiska. Zanaczał też, że przewozili papierzyska 3 dni. Przy czym jedna z ciężarówek jednego dnia zajechała do nowej siedziby ok.19, bo gdzieś utkwiła w korku.
Cała operacja odbyła się na zarządzenie Olszewskiego, który był kompetentny wydać taką decyzję. Wg jego wiedzy wszystko odbywało się z zachowaniem stosownych procedur.
Te słowa sprawdzić łatwiutko. Ale o czym tu pisać?
Na moje oko był więc to typowy fakt prasowy. Stworzony przez p.Marszałek.Gdzieś dzwoniło, więc wysmażyła artykuł. Zenzacyjny.
Rzetelny dziennikarz zadzwoniłby tu i ówdzie, by się wywiedzieć. Ale nie chce się, oj nie chce.
Ale przecież nie chodzi o rzetelność i informację.
Najważniejsza jest sensacja. A właściwie SENSACJA.