Jim Morrison – poeta wyklęty, rockman niezapomniany

Jestem Królem Jaszczurem
Mogę wszystko
Mogę zatrzymać ziemię w jej biegu
Uczyniłem, że odjechały niebieskie samochody

(„The Celebration Of The Lizard”)

Morison1.jpg

Czas zaskakuje nas bardzo, gdy jego upływ dotyczy tych, którzy zapisali się we wciąż nieodległej przecież historii sztuki, jako symbol młodzieńczej kontestacji i awangardy. Dnia 3 lipca 2011 roku minie czterdziesta rocznica nagłej śmierci jednego z najbardziej charyzmatycznych i niepokornych twórców psychodelicznego rocka, wokalisty grupy The Doors – Jima Morrisona.

Twórczość “Króla Jaszczura” (jak sam siebie nazywał) poznają kolejne pokolenia wielbicieli jego talentu, który z jednej strony zaowocował standardami muzyki naszej epoki - takimi jak „Light My Fire”, czy „Riders On The Storm”, a z drugiej pozostawił undergroundową formę komentarza do rzeczywistości końca lat 60’ w rodzaju: „The Unknown Soldier”, „When The Music’s Over”, Queen Of The Highway”, czy „L.A. Woman”.

Przetworzone artystycznie przeżycia i fantazje poety znajdujemy z kolei w skandalizujących nieco utworach rodzaju „The End”, gdzie odkrywamy fragment zainspirowany „Narodzinami tragedii” Nietzschego, przywołujący mit Edypa mordującego swego ojca , a zarazem męża swej matki.

To już koniec moja przyjaciółko
Koniec moja jedyna, koniec
To ból puszczać cię wolno
Ale ty nigdy nie pójdziesz ze mną
To już koniec śmiechu i niewinnych kłamstw
Koniec nocy w których próbowaliśmy umrzeć
To już koniec

(„The End”)

Morison2.jpg

Mniej znana jest natomiast tworzona już niekoniecznie na potrzeby estrady twórczość literacka w której artysta rozwijał swoje zainteresowania filozoficzne na początku zainspirowane fascynacjami poezją Wiliama Blake’a oraz młodzieńczymi studiami nad myślą wspomnianego już Fryderyka Nietzschego.

Pomysł nazwania grupy, której powstanie było efektem artystycznego spotkania poety z muzykiem (pianistą o klasycznym profilu) i kompozytorem polskiego pochodzenia Rayem Manzarkiem pochodził od tytułu książki Aldousa Haxleya pt. „The Doors of perception”. Autor ten w swych poszukiwaniach także krążył w klimatach poezji Blake’a i tak oto słowa mówiące o tym, że „Gdyby drzwi percepcji zostały otwarte, wszystko ujawniło by się człowiekowi takim, jakim jest – nieskończonym” posłużyły za motto kolejnego przedsięwzięcia w dziedzinie sztuki, tym razem kreując ekscytujące zjawisko muzyczne..

Skład tworzonego zespołu uzupełnili jeszcze dwaj muzycy jazzowi z grupy Psychodelic Rangers, specjalizujący się dotąd głównie we flamenco - gitarzysta Robby Krieger i perkusista John Densmore.

Wiesz, że byłoby to nieprawdą
Wiesz, że byłbym kłamcą
Gdybym ci powiedział
Dziewczyno
Nie mogliśmy wznieść się wyżej

Czas wahania jest już za nami
Nie czas na nurzanie się w błocie
Spróbuj, możemy tylko stracić
A nasza miłość przerodzi się w pogrzebowy stos
Chodź kochanie wznieć we mnie ogień
Chodź kochanie wznieć we mnie ogień

Spróbuj rozpłomienić noc.

(„Light My Fire”)

Pomimo niezwykłego powodzenia kolejnych płyt autor „The Lords and New Creatures” uważał się raczej za poetę, niż za rockmana.

Począwszy od wydanego w roku 1967 longplaya pt. The Doors, który został sprzedany w liczbie 3,5mln kopii, a zawarty na nim utwór „Light My Fire” stał się z dnia na dzień wielkim przebojem - poprzez Strange Days (1967), Waiting for the Sun (1968), The Soft Parade (1969), Morrison Hotel (1970) - kończąc zaś na ostatniej studyjnej płycie L.A. Woman (1970) , jaką zespół nagrał w pełnym pierwotnym składzie - Morrison funkcjonował w świadomości swych fanów głównie jako autor piosenek, wokalista i kontestujący zastane konwenanse showman.

Dopiero wydany w 1978 roku album American Prayer kompilujący nagrane wcześniej przez Jima recytacje własnej poezji (z ostatniego wydanego za życia tomiku wierszy pod tym samym tytułem) ze skomponowaną później muzyką członków The Doors rozpowszechniła nieco twórczość znacznie mniej znaną za życia tego oryginalnego artysty.

Widoczne akcenty związane z Beat Generation i nawiązania do tradycji romantycznej swobodnie jednak mieszane z programowym surrealizmem nadają twórczości Morrisona szczególny, mroczny klimat.

Amerykański chłopiec, co powiecie?
Amerykańska dziewczyna, czujecie?
Najpiękniejsze stworzenia na świecie
Dzieci pogromców Indian z pogranicza
Nadzy o północy, jak przyroda dziewicza

(„Queen Of The Highway”)

Morison3.jpg

Jim Morrison zaliczany jest do grupy „Poetów wyklętych” , a choć w jego twórczości dominowały pierwiastki związane z miłością i śmiercią, to odnajdujemy w niej cały klimat tamtych szczególnych dni związany z ogólnym kryzysem ludzkiej cywilizacji w wymiarze - rodzinnym, społecznym i politycznym.

Młode pokolenie zakwestionowało wtedy wiele wartości, a także standardowych zachowań, które zdaniem wchodzących wówczas w dorosłe życie zarówno Amerykanów, jak i Europejczyków po raz kolejny zdecydowanie zawiodły, sprowadzając na ludzi powszechne kłamstwo oraz bezsensowną śmierć w wymiarze masowym.

Którego tuliłaś w wątłych ramionach
Nieznany żołnierz walczy, telewizja
Podaje wiadomości: nieżywe dzieci,
Kule roztrzaskują głowę w hełmie
Już po wszystkim, wojna się skończyła

(The Unknown Soldier”)

Spalając się w nie tylko artystycznie intensywnym życiu Jim Morrison napisał i nagrał wiele wspaniałych utworów, tworząc przy tym przekaz alternatywny wobec pospolitego myślenia o sprawach ludzi z jednej strony uwiedzionych przez konsumpcyjną sytość zachodniego świata, a z drugiej uwikłanych w polityczną bezwzględność zawiadującego nią systemu.

Tworzył w okresie trudnym zwłaszcza dla amerykańskiej młodzieży, która zdecydowanie niechętnie odnosiła się do swojego wymuszanego udziału w kolejnej odsłony światowej konfrontacji, paliła karty powołania do wojska i kwestionowała konieczność obrony zbyt abstrakcyjnie przedstawianych jej amerykańskich interesów w pożerającym tysiące ofiar dalekim wietnamskim piekle.

Pokolenie Lata Miłości’1967 czy jak kto woli Woodstock’1969 nie było gotowe kontynuować historii kolejnych wojen, a wkręcone w złowrogą „maszynkę do mięsa” ginąć za sprawy, których nie uważali za dość autentyczne i wystarczająco swoje.

Morison4.jpg

Każdy czegoś kurczowo się chwycił
Chaotycznie, nieważne jak
I czego, byle szybko
W nadziei, że przetrwa jakoś nasz świat

(„Ship Of Fools”)

Nie warto przywoływać w tym skromnym rocznicowym wspomnieniu całego życiorysu Jima, wszystkich spraw rodzinnych (pochodził, podobnie jak inni członkowie The Doors z bardzo konserwatywnej rodziny, był synem Steve’a Morrisona – admirała walczącego na Pacyfiku w czasie II wojny światowej) oraz domniemanych przyczyn młodzieńczej nadwrażliwości i wyobraźni wiodącej go często poza dostępny dla innych horyzont przeżyć oraz koncepcji artystycznych.

Właściwa dla tamtych czasów skłonność do nieograniczonych wręcz poszukiwań wprowadzała też niezwykły bałagan w osobiste życie artysty i wszystkich ludzi, których zdążył darzyć uczuciem, czy choćby tylko z mini współpracować.

Morison5.jpg

Nie ma także dobrego powodu, by kolejno wyliczać pozycje bardzo bogatej, niezwykle nowatorskiej i urozmaiconej muzycznie (zwłaszcza jak na tak krótki czas wspólnego z Jimem tworzenia, nagrywania i występowania) dyskografii grupy The Doors, której pozostali członkowie w rozmaitych konfiguracjach personalnych działają po dziś dzień.

Rey Manzarek, John Densmore i Robby Krieger wydając kolejne, często całkiem udane płyty i dając koncerty na żywo w sposób oczywisty bazować muszą jednak na legendzie swojego fenomenalnego, choć nieco kłopotliwego za życia kolegi. Czas był taki, że kto wówczas był w swojej sztuce szczery i autentyczny, ten tracił do niej niezbędny dystans i stawał się dla siebie wręcz niebezpieczny.

Ray Manzarek komentując powstały w 1991 roku film fabularny Olivera Stone’a pt. „The Doors” oparty na wydarzeniach związanych z życiem Morrisona i działalnością grupy uznał stworzony obraz za nieprawdziwy i wyjątkowo krzywdzący - zwłaszcza dla nieżyjącego kolegi.

Jim był człowiekiem dowcipnym, wykształconym, twórczym, a przy tym bardzo towarzysko ciekawym, podczas gdy w scenariuszu znajdujemy postać wiecznie pijanego i niezrównoważonego degenerata. W rzeczywistości problem alkoholowy nie był aż tak widoczny, a incydent z zapaścią przed odwołanym koncertem związaną ze zmieszaniem środków odurzających miał być bardziej pojedynczym „wypadkiem przy pracy”, niż normą. Nadmiernie „rozreklamowana” kwestia obscenicznego zachowania się artysty, które skutkowało przejściowymi kłopotami z prawem także była raczej incydentalna i niezbyt jednoznaczna.

Zadziwiającym jest fakt niezwykłej oryginalności i nieprzemijającej świeżości muzyki grupy The Doors. Ich datowane na drugą połowę lat sześćdziesiątych utwory dziś wcale nie „trącą myszką” , zachwycając kolejne pokolenia tradycyjnie poszukujących nowego spojrzenia na świat i oryginalnego wyrazu młodych ludzi na całym świecie.

Morison6.jpg

Pełna namiętności i paskudnego zawodu miłość do „kosmicznej przyjaciółki” Pameli Courson z pewnością przyczyniła się do postępującego rozkładu osobowości oraz kolejnych życiowych niepowodzeń Jima.

Dziwnym trafem słabo zorganizowani i łatwo wpadający w depresję artyści z pierwszych miejsc ówczesnych list przebojów dokonywali w tym względzie fatalnych wprost wyborów. I tak w trakcie realizacji swojej ostatniej płyty Jim nagle porzucił zespół i za namową Pam wylądował nie wiedzieć po co w Paryżu. Nagrania dokończono bez niego.

Po pewnym czasie, mając nawet przygotowany materiał na kolejną płytę zbierał się do powrotu, kiedy niespodziewanie znaleziono go martwego w sytuacji charakterystycznej dla działań ratujących życie po przedawkowaniu heroiny, którą być może pomieszał tym razem z kokainą.

Pamela przeżyła Jima trzy lata, by zejść z tego świata z podobnego powodu, zaś jedyną pamiątkę ich bardzo toksycznego związku stanowią tematycznie odpowiednie utwory w rodzaju eterycznego „Love Street”.

Morison7.jpg

Jeźdźcy burzy
Mkniemy do domu naszych narodzin rzuceni na ten świat
Jak pies bez kości
Jak aktor bez publiczności
Jeźdźcy burzy

(„Riders On Tthe Storm”)

Sam Jim zwykł mawiać, że czuje się na tym świecie - jak ktoś, kto nie jest we własnym domu, jak ktoś kto nigdy nie może się całkiem odprężyć. Niezdrowy tryb życia i popularny, a uchodzący wówczas wśród artystów za niezwykle inspirujący nałóg znacznie nadwyrężył mu zdrowie. W swym krótkim życiu lubił alkohol i na dodatek nie stronił od narkotyków. Bardzo szybko i z ogromną stratą dla sztuki podążył więc droga, którą rok wcześniej odeszli inni geniusze nowej muzyki, jak się okazało kochanej nie tylko przez „dzieci - kwiaty” lat sześćdziesiątych – Jimi Hendrix i Janis Joplin.

Śmierć przyszła w momencie, kiedy artysta na przełomie 1970 i 1971 roku od nowa zajął się wszystkimi swoimi ulubionymi dziedzinami - poezją, filmem, teatrem. i muzyką, Bywał w swoich projektach nie tylko autorem, ale i wykonawcą, tak więc powoli odchodził od narkotycznego wizerunku Króla Jaszczura, zamierzając realizować też filmy oraz rockowe spektakle.

Zmarł w wieku 28 lat oficjalnie na atak serca w Paryżu i tam też został pochowany w Zakątku Poetów na cmentarzu Pere – LaChaise nieopodal miejsca wiecznego spoczynku Fryderyka Chopina. Miejsce jego spoczynku odwiedzają niezmiennie tysiące miłośników sztuki z całego świata. Niezwykły „szaman” pozostaje zatem w swej artystycznej wizji wprost nieśmiertelny.

Jim Morrison poza oczywistą refleksją dotyczącej autodestrukcji często właściwej ludziom wybitnym pozostawił jednak po sobie pytanie o granice ludzkiej percepcji, ale też nieprzekraczalną barierę artystycznego i osobistego eksperymentu. Jedno jest pewne: tworzył w epoce, po której nic już nie było takie samo, jak przedtem.


Jan Szczepankiewicz
inne teksty autora...

Przekładu tekstów piosenek (w tekście znajdujemy wybrane fragmenty) dokonała Zofia Denkowska. Zostały one zamieszczone w książce Piotra Kosińskiego pt. The Doors – Czas Apokalipsy wydanej w Krakowie przez wydawnictwo Rock –Serwis w 1991r.

4.166665
Ocena czytelników: 4.2 (głosów: 12)
 
Tagi:

Świetne.

pozdrawiam

To jest: Piotr Piętak

Dziękuje Panu, bo mój syn

Dziękuje Panu, bo mój syn szaleje za Morrisonem i ja codziennie
z nim rozmawiam o hippisach rewolucji 68 itd. Pana tekst jest
naprawde rewelacyjny, czy można go przedrukować na naszym portalu
czy zwróćić sie o to do admina ?
Piotr Piętak

To jest: Jan Szczepankiewicz

Może będę musial napisać jakieś postscriptum

jako, że przesyłając na początku tekst o Morrisonie swoim znajomym (był to solidny mailing)otrzymałem też rozmaite prośby o wyjaśnienie intencji, ew. wręcz wycofanie tematu - i pozostawieniu "tego wcielonego szatana" przynajmniej w zapomnieniu.
Oczywiste niezrozumienie i nieporozumienie zarazem.

W korspondencji musiałem zatem przywoływać m.in. zapisy Ewangelii, żeby "religijnie" zatroskanych biedaków jakoś tam uspokoić. Bardziej "konserwatywnych" oponentów próbowałem zachęcić z kolei do otwartego myślenia o sztuce
i spokojniejszego podejścia do kwestii, które niekoniecznie nadają się do przydawania im ocem moralnych i traktowania np. w kategoriach... politycznych.

Pierwszy raz o Morrisonie pisałem, a nawet zrobiłem audycję radiową będąc na studiach.
Muzyka The Doors to przyjkład zjawiska, które nagle pojawia się i wiemy, że jest to - SZTUKA,
a w innych przypadkach zdawałoby się bardzo podobnych, jasno widzimy, że - NIE.
Nie ma przepisu.
Z przyjemnością prześlę Panu materiał na adres mailowy, jeżeli go Pan mi udostępni.
Mój adres: j_szczepankiewicz@interia.pl

Pozdrawiam

Jan Szczepankiewicz

To jest: Piotr Piętak

Piotr Piętak

Z góry dziękuje , mój adres to
piotr.pietak2@wp.pl

To jest: samograf

"You know the day destroys the night...

Night divides the day..."

Czyli Break On Through (To The Other Side)

A z problemem:

Pełna namiętności i paskudnego zawodu miłość

jego koledzy z branży rockandrollowej poradzili sobie bardziej przyziemnie i skuteczniej, chociaż ich skłonności nie były mniej psychodeliczne, a ciągotki do poezji niemniej intensywne.

To jest: Cervantes

Czas Apokalipsy "The End"

Father, yes son,
I want to kill you
Mother, I want to...fuck you

"Ojcze?"
"Tak synu?"
"Chcę cię zabić"
"Mamo, chcę cię ..."

Legere et non intellegere neglegere est

Dziękuję.

5

Wielkie dzięki dla autora, który przypomniał jednego z najwybitniejszych twórców lat 60-tych. Zauroczyłem się Dorsami w wieku 20 lat i pozostało mi to do dziś, czyli ponad 20 lat. Idę włączyć sobie ich płytę. Oprócz ich wielkich utworów wspomnianych w tekście przypomnę sobie jeszcze z wielką przyjemnością " People Are Strange", "Break On Trough", "Alabama Song" czy też wspaniały lusowy kawałek "Roadhouse Blues".
Pozdrawiam.

Bedzie brutalnie - wrazliwe

Bedzie brutalnie - wrazliwe dusze niech powstrzymaja sie z czytaniem - Morrison wybitnym artysta, poeta, filozofem byl przede wszystkim dlatego, iz umarl przedwczesnie. Cala jego "sztuka", to zwykly belkot, o czym mozemy sie przekonac, czytajac tylko zacytowane przez Autora urywki.

Takie mamy czasy, ze nawet posrod prawicowcow kultowa postacia zostaje nie czlowiek, ktory rzeczywiscie dokonal wielkich rzeczy, ale szarpidrut, ktory umarl z przedawkowania. Czekam z niecierpliwoscia na kolejny apologetyczny tekst o innych bohaterach, jak Fryderyk Mercury albo Michał Jackson. A potem na filozoficzno-uczony artykuł, gdzie bedzie sie roztrzasac dlaczego to prawicowe wartosci odchodza do lamusa.

To jest: An z Kan

Popieram!!!:)

To jest: Jan Szczepankiewicz

To nie było brutalnie, tylko dość zwyczajnie

Pan żle pojmuje pojęcie prawicowości.
To się u ludzi zdarza, ale wyjść z tego ciężko.

Prawicowość nie polega na tym, że się myśli tylko (prawą?) połową mózgu. Prawicowość nie może prowadzić do niezrozumienia i dalej kwestionowania nierozumianej części świata.

Takie praktyki czynią z człowieka zgorzkniałego nudziarza, co to nic mu się nie podoba i chce szokować swoimi "ale" normalnych ludzi.
To zachowanie to także piękny prezent dla wszystkich nieprzyjaciół preferowanej idei.

Prawicowość natomiast to dobrze pojęta otwartość
i gdy prawdziwa, to nie potrzebuje ostentacji, a wręcz pozwala się cieszyć wszystkim bez szkody.

Wykwintny umysł doceni nawet wytwory prymitywu i przyzna rację choćby i poganom, gdy taką akurat w konkretnej sprawie mają

A przy okazji... Dał Pan wyraz kompletnej nieznajomości tematu. Zupełnie niepotrzebnie.

Jan Szczepankiewicz

Pojmowanie prawicowosci

Przyznam, ze z zaciekawieniem przeczytalem Panskie akapity. Oryginalne. Najbardziej podoba mi sie ten:

Wykwintny umysł doceni nawet wytwory prymitywu

Wyznaje, ze nie potrafie docenic wytworow prymitywu, np. tego, co dzis nazywamy "sztuka nowoczesna" (klasykiem moze tu byc "dzieło" Piotra Manzone - "Merda Artista"). Taka praktyka czyni pewnie ze mnie zgorzkniałego nudziarza, ale zostane przy swoim - niech prawicowość jako "dobrze pojęta otwartość" robi za snobow.
Rozumiem tez zarzut:

Pan żle pojmuje pojęcie prawicowości.

W koncu stawia mi go ktos, kto "zastanawia sie", czy Janusz Korwin-Mikke jest prawicowcem.
Nie rozumiem zaś kompletnie tego:

A przy okazji... Dał Pan wyraz kompletnej nieznajomości tematu. Zupełnie niepotrzebnie.

To jest: retro

Powiedzmy sobie

szczerze, że muzyka i "poezja" The Doors jak były kiepskie 40 lat temu, tak są kiepskie i teraz.

To jest: Jan Szczepankiewicz

A czy musi być - za, albo - przeciw?

"Prawicowcy" na podobieństwo strony przeciwnej usiłują wytworzyć (siłą rzeczy bardziej na własny użytek)"prawicowo poprawny" zestaw, w którym jest także przepis na "prawidłowe" podejście do rozmaitych zjawisk.

Niektórymi należy zatem bezkrytycznie się zachwycić, w innych nie powinno się niczego dobrego widzieć, ale tak w ogole to koniecznie należy być - za,
albo - przeciw.

Ja zaś jestem w myśleniu o tak pojmowanej "prawicowości", jak i zresztą "lewicowości"(jeśli już musimy się tak ułomnie komunikować) - konsekwentny.

Każdy kto bez wstępnej emocji przeczyta sobie mój rocznicowy tekścik o Morrisonie zauważy, że poza oczywistym w przypadku sztuki wykorzystaniem przestrzeni swobodnej oceny artystycznej (bo taka istnieje pomiędzy "rzemiosłem", a "sztuką") - uwzględniłem wielość aspektów opisanego zjawiska,
sugerując higieniczny dystans zwłaszcza do życiorysu i czasów, w których artysta tworzył.

Co do "nieznajomości tematu", to faktycznie nadzbyt "brutalnie" uprościł Pan i porównał zjawiska nieporównywalne, co w tym przypadku było istotnym nadużyciem.

Jan Szczepankiewicz

Zapewniam Pana, ze podczas

Zapewniam Pana, ze podczas lektury Panskiego tekstu emocje bynajmniej mna nie targaly; jak rowniez podczas pisania mojego komentarza. Zeby bylo jasne: nie czepiam sie tego, ze Panu podoba sie muzyka Doorsow (na marginesie: mnie bardzo podoba sie melodia hymnu ZSRR, mimo to nie przyszlo by mi do glowy, aby w zwiazku z tym usprawiedliwiac ten przeszly juz, na szczescie, byt panstwowy), nie - chodzi i mi o to, ze jako fan Morrisona, nawet nie tyle usprawiedliwia, co apoteozuje Pan przekaz spoleczny tego muzyka. Co do reszty, to trudno mi sie do tego odniesc, poniewaz zwyczajnie nie rozumiem o co Panu chodzi. Jak chocby w tym akapicie:

Ja zaś jestem w myśleniu o tak pojmowanej "prawicowości", jak i zresztą "lewicowości"(jeśli już musimy się tak ułomnie komunikować) - konsekwentny.

To jest: Jan Szczepankiewicz

I wyszło na to, że jednak Pan tekstu nie czytał

Przynajmniej dość starannie.
Albo przypadkiem go... nie zrozumiał.
Gusta muzyczne ma Pan natomiast oryginalne.
Nie ma sprawy.

Jan Szczepankiewicz

Dziwna konstatacja

Nie wiem dlaczego "wyszło" Panu "na to", że tekstu nie czytałem. Moze dlatego, ze zapomnial Pan, co w rzeczonym napisal? Jesli chodzi o gusty (muzyczne i wszelki inne) - oczywiscie tu Pan ma zawsze racje.
Nie ma sprawy.

Gierwazy.

Wie pan; miliony ludzi umarło przedwcześnie i nikt jakoś nie urządza pielgrzymek na ich groby.
Poezję Morrisona zaś ceni już trzecie pokolenie i to jak świat długi i szeroki. To świadczy o tym, że ten "bełkot" jest jakby ponadczasowy i jakby nie do końca poddający się surowemu osądowi pana gierwazego.
pozdrawiam

To jest: Krzych Adam

Popieram Pana, Panie Gierwazy.

Oddzielanie "message" od "messenger" ma swoje granice.

POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.

To jest: Krzysztof M

Dzieła Hugh Hefnera też mają

Dzieła Hugh Hefnera też mają wzięcie. I to od wielu lat! :-))

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

Ad Marcus Traianus

Widzi Pan, ci pielgrzymi to raczej kontrargument. Gdy wizytowalem paryski cmentarz Père Lachaise, mijalem rowniez grob Morrisona, a na nim: niedopalone jointy, kartki papieru z wyznaniami wielbicieli, nawet graffiti na nagrobku...

Kontrargument?

Panie szanowny; graffiti na nagrobku oznacza uwielbienie szczeniaterii, a Morrison zszedł był z tego padołu równo czterdzieści lat temu! Mnie na świecie jeszcze nie było, moi rodzice są od niego młodsi.
Mój nastoletni syn ceni Doorsów.
pozdrawiam

Jesli dobrze rozumiem, wedlug

Jesli dobrze rozumiem, wedlug Pana wszystko, co ponadczasowe jest wielkie. A kontestacja jest i wciaz pozostaje w modzie.

To jest: alvis

A “Przypadek” Polańskiego?

“Przypadek” Polańskiego niczym nie różni się od się od „przypadków” Morrisona. Ta sama epoka, dziś piętnowana prawnie i moralnie przez znaczną (?) większość opinii.
Różnica polega na tym, że Polański wyszedł „z tego” będąc w sumie niezłym twórą filmowej sztuki.
Byl to jednak parszywy "przelom" w obyczajach, ktory mial swoje poczatki w Stanach.

To jest: Aleksander Rednot

Muzyka Doorsów to jedno, a

Muzyka Doorsów to jedno, a życie prywatne Morrisona to drugie, przecież Morrison to degenerat, alkoholik, narkoman, jego życie w związkach z kobietami to też pasmo zdrad i kolejnych orgii seksualnych, w zasadzie jego wszystkie utwory były nagrywane, gdy Morrison był na haju...

Czy to jest właściwy wzór dla prawicowców, dla konserwatystów?

Ja też czasem słucham muzyki Doorsów, nie ukrywam, że i mnie ta muzyka się podoba, że byłem swojego czasu pod jej wielkim wpływem, jednak Morrison nie jest moim zdaniem dobrym przykładem do tego, aby go promować na prawicowym portalu jako człowieka o konserwatywnych poglądach... Ludzie kwiaty i wolna miłość, narkotyki LSD, kwasy...

Przecież Morrison to lewak jakich mało, to prekursor dzisiejszych Wojewódzkich, Majewskich, Kor Jackowskich, Hołdysów, Maleńczuków i innych...

To jest: Jan Szczepankiewicz

Nie broniąc bynajmniej życiorysu biednego Morrisona..

Nieopodal jego mogiły spoczywa nasz wielki
kompozytor Fryderyk Chopin.
Był prawicowcem, czy lewakiem?
Ciekaw jestem opinii.

Jan Szczepankiewicz

To jest: AnnaP

Są dwa filmy na których wyszłam z kina w trakcie projekcji,

pierwszym film o Doorsach. Był lewakiem.

To jest: Palimpsest

Re

Reżyser filmu też? Jak ksiądz prawi o lewakach też Pani wychodzi z kościoła? Decydujące jest nie kto tylko o kim?W czasie Apokalipsy też było dużo, i to o rasowych komuchach. No i jeszcze ta lewacka muzyka...
Czy to właśnie ten drugi filmi? ;-)

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: AnnaP

Do Kościoła od kilku lat nie chodzę.

A drugi film to Antychryst. Zaliczam się do ludzi o dużej empatii i tolerancji, a także staram się zrozumieć wszelkie motywy jakie kierują ludzkimi życiorysami. W tych dwóch przypadkach moja percepcja wysiadła i miałam dosyć. Jakoś tak prawicowość dla mnie łączy się z trzymaniem kontroli nad swym organizmem. Nie wątpię jednak, że na tzw. haju wchodzi się na poziomy myślenia nie dostępne trzeźwym i wtedy mogą powstać dzieła genialne.

To jest: Palimpsest

Ok

Fajna odpowiedź, "Antychrysta" muszę obejrzeć.
Dla mnie im coś bardziej zakręcone tym lepiej, bynajmniej nie dotyczy to skrętów. Proste jest piękne,ale nie zawsze. :-)

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: AnnaP

Zakręcenie, czy też utrata kontroli

najczęściej kończy się ludzkim dramatem. Na koniec jeszcze dodam, że im dalej nam od zachowań etycznych, pod kontrolą, tym bliżej nam do zwierząt.

To jest: Palimpsest

Kontrolowana utrata kontroli

Zakręcenie, czyli wielowątkowość i różnorodność. Nie marchewka tylko bukiet z jarzyn.
...im dalej nam od zachowań etycznych, pod kontrolą, tym bliżej nam do zwierząt... Więc zwierzęta w którymś ze swych wymiarów są złe, nieetyczne? To takie jednostronne.... Największym nieszczęściem tej planety jawi się raczej człowiek. Ten tzw. "brak kontroli" często pozwala spojrzeć szerzej, całościowo. O ile jest pod kontrolą oczywiście- taka jazda w niewiadome ale z trzymanką ;-) Prosty i zrozumiały to był socrealizm.Można być antropocentrykiem albo traktować świat jako harmonijną całość. Można latać tradycyjnymi samolotami rejsowymi albo wyczyniać podniebne zakręcone akrobacje. To robił Morrison.
I spadł.To dramat.

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: Krzysztof M

To robił Morrison. I spadł.To

To robił Morrison. I spadł.To dramat.

Dramat to jest wtedy, gdy TIR taranuje bus wypełniony ludźmi jadącymi do pracy.

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Palimpsest

Oraz

bylejakość i olewajstwo. Prawdopodobnie, jak wielu TIRowców, kierowca miał na przodzie! regenerowane gumy. To dramat tych innych, w busie.
Upadek Morrisona to też dramat tych innych. Zabujanych w jego muzyce.

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: Krzysztof M

Upadek Morrisona to też

Upadek Morrisona to też dramat tych innych.

Zaginięcie "moich zielonych kapciuszków" też może być dramatem. :-))

Prawdopodobnie, jak wielu TIRowców, kierowca miał na przodzie! regenerowane gumy.

Gdyby nie kontrola państwa, to nawet kierowcy byliby "regenerowani". :-) Podziękuj pan liberałom. Te kontrole państwa nad przewoźnikami, to

BRAK WOLNOŚCI!!!!

:-))

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Palimpsest

Ok

No dobra. Nie "dramat" a powód do smutku i chwili refleksji. Poniosło mnie za daleko, zapomniałem o trzymance....

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

A jakże...

Gdyby nie kontrola państwa, to nikt dla oszczędności nie zakładałby opon. Na felgach by jeździli. A szambiarkami po godzinach rozwoziliby mleko.
pozdrawiam

To jest: AnnaP

Miałam na myśli skrajność,

w jaką łatwo wpaść w tym zakręceniu. Fizjologia też brała u niego przewagę nad mózgiem, to dowód zezwierzęcenia. Brak kontroli pozwala spojrzeć inaczej, nie szablonowo, ale jednocześnie uniemożliwia spojrzenie całościowe, czyli logikę.Mimo wszystko, jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy szarżują własnym życiem, ale nie można tego dawać za wzór.

To jest: Krzysztof M

jestem w stanie zrozumieć

jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy szarżują własnym życiem

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: AnnaP

To bajka, za swobodnie to robił.:)

Siedziałam kiedyś na górze, patrzyłam w dół przepaści, bez strachu...wyjęłam telefon napisałam sms-a i poszłam dalej.

To jest: Aleksander Rednot

Trudno pokusić się o

Trudno pokusić się o porównywanie Morrisona z Szopenem, inna epoka, inne uwarunkowania polityczne i narodowe, inne wychowanie nabyte w domu rodzinnym, inne powody wyjazdu ze swojego kraju, inne życie prywatne, inna muzyka, inni ludzie i zupełnie inne osobowości.

Lewak to osoba walcząca z tradycją, z wiarą, z tradycyjnymi obyczajami obowiązującymi w danej epoce...

Szopen był narkomanem, żył niemoralnie, na swoich koncertach rozbierał się do rosołu, uprawiał seks w miejscach publicznych, jeździł powozem po pijaku i pod wpływem narkotyków doprowadzając do wypadku?

To jego partnerka życiowa George Sand była lewaczką oczywiście na tamte czasy. W dzisiejszych czasach wielu ludzi Sand uznałoby za zupełnie normalną kobietę nieodbiegającą od dzisiejszych kanonów życia w społeczeństwie wywodzącym się z kultury zachodnioeuropejskiej. :)

Ubierała się po męsku, paliła papierosy, miała wiele przygód miłosnych z mężczyznami, wychowywała samotnie dwójkę dzieci, była jedną z pierwszych znanych feministek, jednak jej głównym celem jej podchodów miłosnych byli mężczyźni, a nie inne kobiety... Chociaż, kto to tam wie jak w jej przypadku było naprawdę? Jednak po poznaniu Szopena jej życie się odmieniło na pewien czas, żyła jak ascetka, sama tak o tym okresie potem wspominała, poświęciła się Szopenowi bezgranicznie, dbała o jego zdrowie a swoje życie podporządkowała życiu Szopena i o dziwo była mu wierna, jednak gdy przeprowadzili się do Paryża nie mieszkali razem, ale prowadzili wspólne życie, a więc podporządkowali się ówczesnym obowiązującym kanonom życia ludzi tamtej epoki.

Potem jednak i tak Szopen rozstał się z Sand po kłótni, której powodem był ślub córki Sand, na który wyrażał zgodę wbrew woli Sand. Wyjechał z Paryża do Anglii zaraz po wybuchu rewolucji francuskiej, chciał to zrobić jeszcze przed wybuchem rewolucji, można się tylko domyślać tego, że nie popierał jej i nie był zachwycony przedrewolucyjną atmosferą, która panowała wtedy w Paryżu i całej Francji, zresztą tak było i po powrocie Szopena do Paryża.

Moim zdaniem jedynymi sprawami, które łączą Morrisona z Szopenem to to, że byli muzykami i, że zostali po śmierci pochowani na tym samym cmentarzu. :)

Szopen nie był prawicowcem, ale na pewno również nie był lewakiem, którym z całą pewnością był Morrison...

To jest: Jan Szczepankiewicz

Chopin i Morrison ...

Jeden wart zatem drugiego i nie ma się nad czym "prawicowo" rozczulać.
Żaden z nich nie nadaje się do tego, by go stawiać za wzór i z przyzwoitością (a to dla mnie jest najważniejsza cecha dobrze rozumianej prawicy) nie ma nic wspólnego.
Za to artystycznie są co najmniej interesujący, nieprawdaż?
I o to mi właśnie chodziło.

Jan Szczepankiewicz

Chopin

Chopin na pewno nie był pobożnym ideałem ale też nie grał utworów na temat
:
" Cervantes

Father, yes son,
I want to kill you
Mother, I want to...fuck you

"Ojcze?"
"Tak synu?"
"Chcę cię zabić"
"Mamo, chcę cię ...""

Ważny jest przekaz. U Morrisona i jemu podobnych jest nie tylko nie-prawicowy ale i nieludzki czyli lewacki. Talent to nie wszystko

To jest: Jan Szczepankiewicz

Edyp to syn Lajosa i Jokasty...

Następnie mąż Jokasty i ojciec jej dzieci...
Lewicowa jest już ta starożytna opowieść, czy dopiero nawiązanie do niej w "The End'?

Faktem jest, że Jim lubił szokować i o to brzydkie słowo na końcu (które miał wg ustaleń przed występami na żywo pomijać, a tego nie robił) były całe awantury, także w mediach.

Ale to już historie dla koneserów tej sztuki, której wg niektórych powinno po prostu nie być, a jest.
I to bardzo niejednorodna, zatem każdy może wybierać z niej coś dla siebie, a opisywać to, co uważa za interesujące.

Jan Szczepankiewicz

Tak , zapomniałem dodać, że i

Tak , zapomniałem dodać, że i forma jest ważna. A co do tekstów: nie pomoże podpieranie się mitologią - w formie są mdłe i byle jakie, a w przekazie destrukcyjne i tak są odbierane nawet przez wielu młodych ludzi.
Poza tym gdybym usunął cudzysłów i zastosował to słowo w komentarzu admin by moją wypowiedź zablokował i miałby rację.

Wychowujemy nasze dzieci w miłości do "wielkiej" twórczości Morrisona , Beatlesów czy AC/DC a potem się dziwimy gdy pokazują nam brzydki gest i robią głupoty.

To jest: Cervantes

.

To co dzisiaj nazywane jest kulturą, to nazywanie brzydoty pięknem. Większość tekstów muzyków z tzw. głównego nurtu pop kultury to dekadenckie gnioty albo jakieś wrzaski lub stęki. Chopina nie lubię, ale tego przynajmniej można posłuchać.

Legere et non intellegere neglegere est

"Współczesna kultura została

"Współczesna kultura została porażona subiektywizmem i relatywizmem. Ofiarą padła klasyczna triada obejmująca Prawdę, Dobro i Piękno. Prawda nie jest już uzgodnieniem poznania z rzeczywistością, lecz "moim poglądem". Dobro nie jest celem, który domaga się spełnienia, lecz "moją zachcianką". Piękno nie jest już doskonałością i ładem, lecz "moim gustem"."
więcej: http://www.piotrjaroszynski.p...

ani dobro ani prawda ani piękno....

To jest: Cervantes

.

Chyba bardziej nie mogę się z Panią zgodzić.

Legere et non intellegere neglegere est

Z niniejszej dyskusji

wynoszę wrażenie, że w Sevres powinny znajdować się wzorce: muzyki, poezji i prawicowego żywota. I z decyzją, czy nam się dany utwór podoba czy też nie, powinniśmy się wstrzymać do czasu porównania muzyki, słów i życiorysu barda do wzorca.
Mnie się muzyka Doorsów po prostu podoba. Poza tym jest autentyczna, tzn. wydobywa się spod palców żywych ludzi, a nie z procesora.
pozdrawiam

To jest: AnnaP

Tak właściwie

to niedługo inna muzyka niż z prcesora nie będzie powstawać.

To jest: Cervantes

Ostatnio często zauważam

Ostatnio często zauważam określenia w stylu muzyka prawicowa, szuka prawicowa etc. To bardzo niebezpieczne, doktryny i ruchy polityczne powinny dotyczyć wyłącznie sfery politycznej. Dzisiaj ideolodzy mają swój rząd dusz, muzyków, artystów, pisarzy, poetów, dziennikarzy, sportowców, naukowców, filozofów, biznesmenów e tutti quanti. Nasza cywilizacja wykształciła pewne wzorce, kanony piękna i sztuki. Życie autorów (na szczęście) nie ma tu nic do rzeczy. Przyznam, ze sam czasami lubię sobie posłuchać Freddiego Mercury, albo Dio (The Doors mam tylko jedną płytę), ale nie doszukuje się w ich tekstach jakiegoś głębokiego przesłania, pomimo, że często jakieś tam istnieje, to w większości ma ono charakter emancypacyjny, dekadencki, wulgarny, buntowniczy i kontrkulturowy. Dla mnie wzorce zachodnie to Homer, Szekspir czy Eliot i pomimo, że sam czasami lubię posmakować czegoś z tzw. głównego nurtu, to "nie nazywam szamba perfumerią".

Legere et non intellegere neglegere est

To jest: AnnaP

Muzyka nie ma prawych czy lewych przesłań,

ale teksty do nich, czy kampania reklamowa wykonawcy owszem może mieć.Biorąc pod uwagę jak duże znaczenie odgrywa w życiu młodych ludzi, warto to analizować.

To jest: Jan Szczepankiewicz

W Radio Maryja pewnie nie preferują Doorsów

Piotr Jaroszyński dogadza tym zdaniem osobom, które z wyrazem wyższości na twarzy odwracają się od świata, jakiego nie potrafią zrozumieć.

Niewiele akceptują i z niewielkiej części oferty potrafią skorzystać. Nie były ekspansywne, nie poszukiwały, nie pracowały nad sobą.
To nie dziedzictwo "przedwojnia", to mutacja "homo - peerelusa".

Można im zarecytować coś z Pana Tadeusza, opowiedzieć o Kresach, rozczulić, postraszyć
i powiedzieć, że są od innych lepsi.
Lepsi, bo mniej żywi.

Świat jest jednak otwarty dla silnych i niepokornych.
"Konserwatysta", który zamyka się w przeszłości
i nie ma nadziei na dość swobodny rozwój jest intelektualnie bezpłodny, a jako człowiek zupełnie nieciekawy.

Poza tym nie można np. krytyki muzycznej zastąpić stosowną cenzurą. Należna człowiekowi wolność dotyczy m.in. sfery artystycznych doznań,
a z kolei stosowny dystans wynika już z osobistej kultury jednostki.

Osoba otwarta, wykształcona, a do tego religijna wbrew pozorom - może sobie pozwolić i w tym względzie na więcej.
Ochrony i ograniczeń dostępu wymagają natomiast niedojrzali lub słabi. To jest już inna sprawa.

Jan Szczepankiewicz

To jest: Cervantes

Darowałby Sz. P. sobie te inwektywy.

Szanowny Panie, dla mnie (i nie tylko) piękno i esencja sztuki Zachodu to Homer i Szekspir, a nie J. Morrison i Paulo Coehlo. Zachwycają mnie mowa Henryka V przed bitwą pod Azincourt i wiersze Eliota, a nie zwierzęce krzyki niewychowanych smarkaczy na haju. Czuję się raczej spadkobiercą Cyw. Łac. niż "mutantem homo-peerelusa".

Legere et non intellegere neglegere est

To jest: AnnaP

Jest Pan nieciekawy intelektualnie.

wg Pana Szczepankiewicza

To jest: Cervantes

:-)

Możliwe, ale na pewno nie czuję się z tym źle.

Legere et non intellegere neglegere est

To jest: Jan Szczepankiewicz

Proszę czytać staranniej i z lepszym nastawieniem. To pomoże.

Po raz kolejny mija się Pan z moją solidnie zapisaną w tekście intencją i do tego bierze coś niepotrzebnie do siebie. Proszę zatem czytać staranniej i przeświadczeniem, że obcuje Pan (w pewnym sensie) z osobą wyjątkowo zadowoloną
i pozytywnie usposobioną do ludzi.

Ja także cenię nasze zakorzenienie w cywilizacji łacińskiej, zwłaszcza zaś wieki średnie- lecz nie odbieram sobie przyjemności czerpania ze współczesnej oferty, ktorej część z pewnością na stałe wejdzie do naszego uniwersalnego dorobku.

Wg wielu szlachetnych, mądrych i miłych osób Doorsi podobnie, jak np. Beatlesi, Hendrix czy Presley mimo właściwych im, a podnoszonych tu osobistych słabości dołożyli swój wkład do dziedzictwa - podobnie ułomnych twórców wcześniejszych epok.

Do takiego zdania warto się przychylić, bo zmiany nie są właściwe jedynie naszym czasom.
A Pan niech sobie czyta, słucha i preferuje, co tylko mu się żywnie podoba.

Perkusiście Doorsów rodzice z uporem w dzieciństwie wpajali miłość do Bacha, później jednak kupili mu zestaw. Ja uwielbialem Bacha od lat najmlodszych, co nie przeszkodziło mi fascynować się także innymi rodzajami muzyki.
Wszystko wyjaśniłem, prawda?

Jan Szczepankiewicz

To jest: Cervantes

Wcale nie miałem złego nastawienia.

Sz. Pan mnie chyba źle zrozumiał. Ja nie zarzucam współczesnej kulturze, że jest wyłącznie dnem. Myślę, że kluczowy jest tu oddzielenie jej warstwy technicznej od przekazu.
Możliwe, że perkusista The Doors jest znakomitym, czy nawet mistrzowskim artystą, może i J. Morrison ma dobry głos, ale to nie usprawiedliwia w żaden sposób tekstów jego piosenek.

Taki przykład, piosenka Lenona "Imagine" (III miejsce na liście 500 utworów wszech czasów magazynu Rolling Stone), spokojna, przyjemna, całkiem melodyjna, czysto zaśpiewana, ale jej przekaz jest czysto, po kolei: antyreligijny, antynarodowy, antykapitalistyczny. Utopia i bunt w czystej postaci. Manifest kontrkultury.

Inna sprawa to tacy artyści jak chociażby wymieniony przez Pana Presley, albo Frank Sinatra, czy np. Marek Grechuta. Artyści ci podobnie mają wspaniały głos, ale ich piosenki mówią np. o miłości, są sentymentalne, zmysłowe, romantyczne, ciepłe, często zawierają swoistą nutę młodzieńczego szaleństwa. Jednym słowem są po prostu przyjemne. Nie ma w nich żadnego nawoływania do permisywizmu i rewolucji.

To bardzo niedobrze, jeżeli artyści poczuwają się do misji budowania świata od nowa, wg jakiegoś projektu.

PS. Przepraszam. Trochę uniosłem się za tego "mutanta".

Legere et non intellegere neglegere est

To jest: Palimpsest

Prawy do lewego, równaj kolego....

Tak śpiewa, a propos tematu,Kaja.
Lewak to osoba walcząca z....Zazwyczaj równocześnie walczy się o coś. Walka dla samej walki albo w celu jedynie zniszczenia i destrukcji to domena pasjonatów albo fanatyków.
Więc o co?
P.S. Gdyby Morrison usłyszał, że jest "lewakiem" albo przypina mu się łatkę jakiejś opcji politycznej to prawdopodobnie poczułby się jak po inhalacji skrętem grubości Grubej Berty. Znaczy się pękłby ze śmiechu albo miał koszmary. Niektórzy czują potrzebę szufladkowania.
Tak łatwiej.

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: Iwan Godunow

Można

Gdyby Morrison usłyszał, że jest "lewakiem"

całe życie nie znać swojego profilu, gdy kontroluje się swoje oblicze w jednym tylko lustrze.

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: Palimpsest

I 100 lusterek nie pomoże

Nawet zaglądając do stu lustereczek zawsze widzimy to, co chcemy zobaczyć, zwłaszcza patrząc na siebie. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku.
Patrząc na innych szufladkujemy, Tak łatwiej. Im większa szuflada tył łatwiej w swojej głowie zrobić porządek. Pani Renata123 wrzuciła go do OGROMNEJ, bo mieszczącego ok. 50% ludzkości szuflady z etykietką "Nieludzcy Lewacy" Poszperałem trochę i faktycznie i znalazłem. Co prawda w ”Nonsensopedii”, ale poważnie przecież tego traktować nie można ;-)

Zgodnie z definicją do naszej polskiej rzeczywistości Morrison pasuje jak ulał:

Lewak – element społeczeństwa występujący pojedynczo lub zbiorowo, popierający lewicę, homoseksualizm i Muzykę Przeciwko Rasizmowi. Zadaniem lewaka jest niszczenie naszej wspólnie budowanej i regularnie opijanej Polski! Kto nie jest z nami, jest lewakiem!
Kto jest lewakiem?
O tym decydują członkowie młodzieżówek partii, tj. UPR, LPR i PiS (czytaj skinheadzi). Do lewaków zalicza się:
· osoba o bezpośrednio lewackich poglądach (socjalista, komuch, anarchista, anarcho-komunista, socjal-komunista, anarcho-socjalista, mason itp.)
· Żyd – każdy jest lewakiem; jednocześnie wcale to nie przeszkadza innemu stereotypowi, że Żyd to potencjalny wyzyskiwacz i drapieżny kapitalista.
· red skinhead – w wielu kręgach opijających kraj i walczących z nadmierną różnorodnością rasową skinheadów uważa się iż takie coś nie istnieje (w odpowiednie miejsca wstaw przecinek).
· wnuczek byłego esbeka, lub innego funkcjonariusza z lewackich czasów.
· rastaman
· hipis (przede wszystkim!)
· homoseksualista
· antykapitalista
· kosmopolita
· ekoterrorysta
· Wikipedysta
· feministka
· aborcjonista
· Zboczeniec-Teletubiś Tinki Łinki
· narkomani
· czasami zalicza się do lewaków nazistów, faszystów itp.

Wygląd:
Wielu lewaków ma długie lub krótkie włosy, lub nie posiada ich w ogóle. Jeżeli chodzi o ubiór, to lewaków można najczęściej spotkać w takich kolorach jak: żółty, niebieski, pomarańczowy, czarny, czerwony, zielony, brunatny, biały, szary. Występują też wersje w innych kolorach. Lewak musi nosić jasno określone buty: trampki, halówki, glany, kozaki, kalosze, papcie, klapki, sandały, trzewiki lub chodzą boso. Niektóre lewaki mają zarost na twarzy, ale niektóre nie. Lewaka poznaje się przede wszystkim po zapachu, jeżeli jesteś prawdziwym Polakiem to wyczujesz ich, jeżeli nie, to jesteś lewakiem albo masz katar i prawdopodobnie leczysz go nie w ten sposób, co trzeba.
Jak zwalczać lewaków?
Jednym z ważnych i ogólnie stosowanych sposób zwalczania niekochających Polski lewaków jest obcinanie im włosów. I nie chodzi mi o modelowanie głowy. Do tego jest też potrzebne specjalne narzędzie zwane kosą ew. mogą być nożyczki. Innym jest przeinaczanie nazw lewackich akcji tj. Muzyka Przeciwko Rasizmowi, oraz wymyślanie zabawnych rymowanek potępiających lewactwo.
· przykład:
o Kto słucha rege, ten rucha kolege.
· i jeszcze jeden:
o Gógnajd left sajd
Charakterystyka
Lewaki boją się dyskusji z Januszem Korwinem-Mikke. Cechuje ich antypolonizm, antypatriotyzm, kosmopolityzm, tchórzostwo i miłość do komunizmu bądź też anarchii. Czasami lewacy myślą, że chronią ich bojówki anarchistyczne Antifa, ale to bujda, bo zwykle Antifowcy skupiają się na merytorycznej i wyważonej dyskusji z nacjonalistami, neonazistami itd.
Lewak uważa, że leming jest ssakiem, gryzoniem z podrodziny nornikowatych. Ten pogląd jest dla lewaka charakterystyczny.

No i jak tu się nie zgodzić? Pasuje jak ulał.

A na poważnie za „Słownikiem Współczesnego Języka Polskiego”
Lewak- zwolennik, wyznawca skrajnie lewicowych poglądów i radykalnych metod działania (często z użyciem przemocy); lewicowy ekstremista.
Do tej definicji już raczej nie pasuje.
”Prawaka” nie znalazłem. Dziwne

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: Krzysztof M

Lewaki boją się dyskusji z

Lewaki boją się dyskusji z Januszem Korwinem-Mikke.

JKM to skrajny liberalizm. A ten zawsze! przeradza się w socjalizm. Lub w dyktaturę. Więc kim jest JKM? Hę?

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Palimpsest

!

Nieludzkim lewakiem!

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: Krzysztof M

Dobra odpowiedź! Ale czy na

Dobra odpowiedź! Ale czy na pewno przemyślana? :-)

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Palimpsest

Nie :-(

Na szczęście mam inne tematy do rozmyślań niż JKM. Innej odpowiedzi być nie mogło,sam mnie Pan naprowadził, a raczej wkręcił i zmanipulował :-)

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: Krzysztof M

Wiem, wiem... :-) Ale mógłby

Wiem, wiem... :-) Ale mógłby pan bardziej precyzyjnie pisać... :-)

Rozmowa w przypadku np. JKM, to walka ze sloganami, gdzie każdy slogan wymaga godzinnego wykładu dla lemingów. A każda wypowiedź JKM zawiera takich sloganów mnóstwo. :-) Dlatego JKM jest taki skuteczny. :-) Zresztą wystarczy poczytać to forum.

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: alvis

?!

Jestem zdegustowany i rozczarowany postawą tych, którzy pozostają w swoim młodzieńczym buncie przeciw temu, co przez pokolenia zostało uznane jako europejsko-łaciński fundament sztuki, szeroko pojętej kultury i obyczajów.
Wprawdzie i dziś funkcjonuje rzymski pogląd, że upodobań nie dyskutuje się, ale trzeba pamiętać, że ta maksyma pochodzi z antycznych czasów, kiedy było bardzo daleko do czasu przełomu i hasła „róbta co chcecie”.
Stawianie Morrisona obok Chopina, niezależnie od tego w jaki sposób, jest po prostu głębokim nietaktem.
Notabene, Chopin, wśród swoich czterech próśb zawartych w testamencie, prosił by grać tylko dobrą muzykę.
Entuzjaści „twórczości” przełomu cywilizacyjnego lat 60-tych być może nie uświadamiają sobie roli agenturalnego „sponsora” tego ruchu.

To jest: Iwan Godunow

Otóż to.

Entuzjaści „twórczości” przełomu cywilizacyjnego lat 60-tych być może nie uświadamiają sobie roli agenturalnego „sponsora” tego ruchu.

Podobnie jak "apostołowie" rewolucji obyczajowej i "twórcy" kontrkultury.

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: Iwan Godunow

Kultowa ofiara rewolucji, czy rewolucyjna ofiara kultu?

3

Z całą pewnością nie można mówić o Morrisonie jako o świadomym dojrzałym artyście, choć trudno odmówić mu wielu talentów. Gdy słucha się jego muzyki, czyta jego niebanalne teksty - nie wiedząc nic o autorze i okolicznościach powstawania utworów, jak to odbieraliśmy w gorącym roku '68, roku młodości chmurnej i durnej - można doznać wrażenia kontaktu z wielką sztuką.

Wystarczyło jednak obejrzeć "idola" na żywo, a choćby i na ekranie, by stwierdzić brak tożsamości tej sztuki z jakimkolwiek doświadczeniem estetycznym na poziomie homo homo sapiens. Za niemałą cenę biletu otrzymywało się żałosne widowisko profanacji sztuki, dopowiem - sztuki znanej dotychczas, w głowie kiełkowały nieznane wibrujące nasiona nieuświadomionego i bezprzedmiotowego buntu przeciw sobie i wszystkim.
Szczęśliwy, kto w porę postawił wtedy nogę na twardym gruncie.

Jim Morrison mógł być artystą, ale chwyciła go w swe szpony rewolucja obyczajowa - amerykańskie "róbta co chceta" - i pożarła.
Czy mogło być inaczej?

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: samograf

Tu z przyczyn obiektywnych nie może być jasnej odpowiedzi

i pożarła.
Czy mogło być inaczej?

Bowiem jedni zginęli zmiażdżeni w czeluściach, a inni żyją w najlepsze.

To jest: Iwan Godunow

Wszystkie rewolucje

pożerają najpierw swoich najwierniejszych, najbardziej oddanych synów.

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: BTadeusz

Nie mamy się czego wstydzić wobec anglosasów:

Mielismy takiego "ludowego" barda, który również "młodogniewnie" ściągnął na estradzie portki i... co tam jeszcze miał i wypiął się na widownię...

Mamy własne tradycje ludowej filozofii...

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: Palimpsest

Ból ból

Te bolesne bólwersacje niczego nie zmienią.Morrisona słuchają miliony, Wywodów Państwa tylko co poniektórzy na tym forum, zwłaszcza tak specyficznym :-)
Temat do poduszki.

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

To jest: retro

Słuchają miliony?

Dzisiaj pewnie już nie takie miliony, jak kiedyś. Zespół The Doors sprzedał 90 mln. płyt długogrających, ale i wtedy i teraz nie słuchały ich pozostałe miliardy, a z tych milionów, które słuchały, wiele milionów oceniało i nadal ocenia negatywnie muzykę i "poezję"tego zespołu.

To jest: Palimpsest

?

...a z tych milionów, które słuchały, wiele milionów oceniało i nadal ocenia negatywnie muzykę i "poezję"tego zespołu...

Negatywy odbiór muzyki, negatywny odbiór tekstów...no to w końcu po co ich słuchali? Masochiści czy jak?
Jak się czegoś nie rozumie albo nie lubi nie znaczy to automatycznie, że jest to bezwartościowe.

...ale i wtedy i teraz nie słuchały ich pozostałe miliardy...

Nawet JCH, Buddy czy Mahometa słuchają tylko miliony a nie "pozostałe miliardy" bo to po prostu niemożliwe.
Pana The Doors przekonaliby dopiero, gdyby słuchało ich 7 miliardów a nie marne kilkaset milionów? To za mało, żeby przyznać przynajmniej, że coś wyjątkowego jednak stworzyli?
Naiwne i krótkowzroczne podejście.

Są tacy co częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie zło czyni.

Dziękujemy naszym Prenumeratorom:-)

-)