Teresa Bochwic

Lustracja - bez dostępu

Luksusowi, znani, elegancko ubrani dawni lub aktualni posłowie, dyrektorzy na szczytach władzy ? ci, co jak się mówi, odnaleźli się w III RP, a obok skromnie odziani działacze, niedopłaceni wiecznie dziennikarze niegdysiejszych podziemnych pisemek, drukarze z ?wolnych wałkowych? imienia różnych niepotrzebnych już dziś nikomu wielkich nazwisk z przeszłości. Dziś sami też już niepotrzebni.

Manipulacje ostatnich dni - przegląd

Żakowski ze swoja jaczejką komentatorów w Radio TokFM. Sławny Tomasz Lis wyraża prawdziwe zatroskanie Białorusią: ale może dałoby się jakoś ucywilizować tego Łukaszenkę, trochę go wciągnąć między ludzi, znaleźć w nim coś dobrego? Oniemiały Żakowski po chwili milczenia z trudem wypowiada: "no to jakby coś z Chamberlaina..."

Kaczki w mediach

Wybrałam dla Państwa ciekawe fragmenty artykułu Piotra Zaremby pt. ?Wojna piętnastoletnia?.

Wspomnienie marca '68

Właściwie wówczas, 8 marca, miałam bardzo blade pojęcie o tym, co się szykuje. Odczuwałam tylko duszną atmosferę, miałam to poczucie co wszyscy, że jest nieznośnie i że coś musi się zdarzyć, bo dalej tak nie może być.

Salon zagrożony

Przytacza praktyczne przemilczenie w głównych mediach pierwszych doniosłych zagranicznych wizyt nowego prezydenta i ich pozytywnych skutków dla Polski. Tymczasem zagranica o życiu w Polsce i o stanie naszych umysłów wnioskuje na podstawie tego, co piszą media, przypuszczając, że wolni polscy dziennikarze najlepiej to rozumieją i opisują.

Wolność, czy ?bo-tak-mi-się-chcenie?

Mam straszne podejrzenie. Wy, luminarze myśli, obrońcy rzekomych wolności, wy po prostu wcale nie wiecie, gdzie leży granica między sferą prywatną a publiczną, między świętą wolnością a wolną przestrzenią dla wartości. Nie macie naprawdę pojęcia, jak określić wolność, która ma służyć demokratycznej wspólnocie, ponieważ ogłosiliście i sami uwierzyliście, że wszystko jest względne.

Nośmy moherowe berety!

Kiedy Pan Bóg dał nam miłościwego premiera Millera (wg niektórych plaga egipska), bezdomni kompletnie przestali zamarzać, i liczyło się ich najwyżej na pojedyncze sztuki. Z telewizji, radia, prasy szło jasne przesłanie: wszystkiemu winien Buzek, z zamarzających się cieszy.

Padrone

Kwaśniewski nie mógł lepiej zakończyć swojej prezydentury. Zamiar ułaskawienia Sobotki to ukoronowanie a zarazem symbol stylu, w jakim działał on i jego otoczenie przez cały okres prezydentury. To, co się z tego stylu wydostało do opinii publicznej, to zresztą mniej niż czubek góry lodowej.

Syndicate content